Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Droga do Boga
Autor Wiadomość
Bożena123
[Usunięty]

Wysłany: 2013-07-24, 15:53   Droga do Boga

Gdy mąż oświadczył mi, że odchodzi i chce rozwodu świat zawalił mi się, zrozumiałam, że straciłam go na zawsze, byłam w fatalnym stanie psychicznym. Po kilku latach związałam się z mężczyzną, myślałam, że ja też mogę być szczęśliwa i ułożyć sobie życie i wiele moich znajomych i rodzice mnie w tym utwierdzało. Był ślub, impreza (wtedy lubiłam imprezować), pojawiło się dziecko - wydawało by się, że wszystko super. Ale... zaczynało mi czegoś brakować, pomimo, że miałam rodzinę odczuwałam jakąś pustkę w sobie. Zaczęłam modlić się, co niedzielę chodzić na Mszę Św. Zapragnęłam szukać Boga, zbliżyć się do Niego, płakałam przy każdej Komunii Św. Zaczynało do mnie powoli dochodzić, że mój związek niesakramentalny jest życiem w grzechu, czymś co bardzo obraża Boga.

Pewnego wieczoru słuchałam muzykę i włączyłam sobie coś innego niż zwykle; był to teledysk z "Pasji"Gibsona, gdzie Jezus podaje rękę cudzołożnicy, którą mieli ukamienować. Zaczęłam tak płakać i byłam tak wzruszona, że dotykałam Jezusa na monitorze i mówiłam: tak Panie, podaj mi rękę, chcę iść z Tobą, chcę zmienić swoje życie. Bardzo Go wtedy pokochałam, zaczęłam szukać jakiejś wspólnoty, ludzi, którzy są w podobnej sytuacji. Natrafiłam na duszpasterstwo ludzi żyjących w związkach niesakramentalnych, a stamtąd trafiłam do franciszkanów, którzy prowadzą wieczory uwielbienia Boga i odprawiają Msze Św. z modlitwami o uzdrowienie. Za każdym razem wyjeżdżałam stamtąd coraz bardziej zakochana w Bogu i z coraz większym poczuciem winy, że obrażam mojego Pana życiem w grzechu. Próbowałam rozmawiać na ten tema z moim partnerem, ale jest to człowiek niewierzący i każda rozmowa na temat Boga kończyła wyśmiewaniem się z wiary, z chrześcijan, z księży, ze mnie, itd. I jak zaczęłam zbliżać się do Boga tak zaczęłam oddalać się od Igora, od naszych znajomych, z którymi razem imprezowaliśmy, rezygnowałam w lecie z siedzenia z nimi przy grillu, nie cieszyło mnie picia piwa z nimi i oglądania pijanych facetów (kiedyś mi to nie przeszkadzało, nawet nie dużo mi brakowało, aby wyglądać tak jak oni) wolałam jechać na wieczory uwielbienia, które były w lecie w każdy poniedziałek. Do tego zaczęłam modlić się więcej, czytać książki zgłębiające wiarę, słuchać Boga, który mówił do mojego serca przez Pismo Św., do tego kurs alfa. Pan postawił mi na drodze różnych ludzi, wspaniałego kapłana, który mnie prowadził i świeckich ludzi, którzy mają grupę modlitewną. Wśród nich była osoba po trzech wylewach i uzdrowiona z wielu chorób, i ktoś kto był kiedyś alkoholikiem, ćpunem i satanistą, a teraz jest człowiekiem odmienionym i szczęśliwym, bo jest blisko Boga i Matki Bożej. Ja natomiast coraz bliżej dojrzewałam do decyzji rozstania się z Igorem; powiedziałam mu o tym i zostałam nazwana chorą psychicznie, nawiedzoną dewotką. To samo nasi wspólni znajomi mówią o mnie, ale ja powierzyłam Panu moją drogę i zaufałam Mu w ślepo i wiedziałam, że On zapewni mi przyszłość, nie opuści mnie i moich dzieci. Przystąpiłam do Sakramentu Spowiedzi Generalnej i PRZYJĘŁAM PANA JEZUSA! Był to najpiękniejszy dzień mojego życia. Od tamtej pory staram się, abyśmy nigdy się nie rozstawali, abym mogła mieć Pana każdego dnia w moim sercu. Przez to też daję dzieciom przykład wiary i bezgranicznej ufności do Boga i Matki Bożej.

Mój sakramentalny mąż, który mnie opuścił jest teraz już w drugim związku z kobietą. Mam nadzieję, że mąż otworzy się na Pana Boga, że zostanie dotknięty tak jak ja mocą Jego Sakramentu Małżeństwa i zrozumie, że taki związek, w którym on obecnie jest - jest związkiem budowanym na piasku, bez przyszłości, w którym nie ma Boga, który łamie przysięgę małżeńską. Jest cudzołożnym związkiem prowadzącym do utraty zbawienia, szczęścia wiecznego. Dopiero nawrócenie, powrót do Boga, do Sakramentalnego życia otwiera drogę do zbawienia. Pismo Św. bowiem mówi: "Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym" Jana 6,54. Otwierając się na Boga zrozumie, że sakramentalne małżeństwo jest nierozerwalne, że ludzie łącząc się przed Bogiem, przed największym Świadkiem zobowiązują się być sobie wierni na dobre i złe.
To moje świadectwo kieruję przede wszystkim do tych kobiet, które porzucone przez mężów wchodzą w drugi niesakramentalny związek.
 
 
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2013-07-24, 18:11   

Piękne świadectwo :-D

Dziękuję
 
 
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2013-07-24, 20:22   

Witaj
Nie bez powodu jesteś tutaj i Twoje świadectwo...Pan wie najlepiej...:)

"1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. 2 Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. 3 Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. 4 Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. 5 Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. 6 Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. 7 Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. 8 Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami. 9 Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! 10 Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. 11 To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna."



http://www.youtube.com/wa...ature=endscreen

Chwała Panu Bogu!!!
Niech dalej błogosławi Tobie i Twoim bliskim, zapewne dla nich to trudne i bolesne, jest im potrzebne wsparcie modlitewne tak samo jak Tobie...
Wspieram...
Niech Duch Sw obdarzy WAS pragnieniem nieba
 
 
Jedna
[Usunięty]

Wysłany: 2013-07-24, 21:20   

Bożena bardzo mnie wzruszyło twoje świadectwo.
Chwała Panu.
 
 
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2013-07-24, 21:29   

Piękne to! :-D
 
 
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2013-07-24, 21:48   

Ciesze się, ze to napisałaś, może dobrze by było, żebyś nawiązała kontakt z najbliższym Ogniskiem Sycharowskim.
 
 
Aniołek5
[Usunięty]

Wysłany: 2013-07-25, 19:11   

Pozdrawiam Cię Bożena123 ;-) :mrgreen:
To jest wzruszające świadectwo - ja mam w uszach jeszcze słowa, które też w ramach swojego świadectwa opowiadałaś :->
 
 
donato
[Usunięty]

Wysłany: 2013-08-02, 00:04   

no jest to mocne! jest tu zapach twardej ewangelii. Bożenka jedziemy do Zakrzówka na poniedziałek 5. sierpnia - a może byś się z nami wybrała a i dla kasi by się znalazło miejsce ;-)
 
 
Bożena123
[Usunięty]

Wysłany: 2013-08-02, 20:25   

mam dyżur w poniedziałek cały dzień :cry a chętnie bym pojechała.
 
 
joanna83
[Usunięty]

Wysłany: 2013-08-03, 14:30   

Bożena123 - Twoje świadectwo bardzo mnie poruszyło. Ja jestem 30 letnią mężatką ze stażem małżeńskim 4 letnim. Pod koniec marca zostawił mnie mąż, teraz okazało się, że ma kochankę już od początku 2012 roku. Marzyłam o rodzinie, o dzieciach, o szczęściu rodzinnym. Stało się tak, jak się stało, nie bez przyczyny, stało się po coś. Ludzie, przyjaciele, rodzina mówią mi abym sobie życie ułożyła od nowa ale ja nie widzę sensu układania sobie życia z innym mężczyzną, bo niby co to mi da? Zapełni pustkę, spowoduje, że doznam nowej ekscytacji seksualnej, będę miała dzieci. Czekam na mojego męża, modlę się za niego, próbuje wybaczyć ale nie patrzę w przyszłość z takim nastawieniem, że on do mnie wróci, że przebaczy sam sobie, że spojrzy na siebie w prawdzie. Ludzie mówią jesteś młoda, życie przed tobą, życie jest takie krótkie, jeszcze będziesz miała dzieci. Ja zaś wiem, że mogę być szczęśliwa bez męża, bez dzieci ale z Bogiem, bo tylko jego miłość jest bezwarunkowa i doskonalsza od miłości prostego człowieka, która zmienia się z czasem. Nie smuci mnie to, że może nigdy nie będę miała dzieci, bo szczęście to nie stan posiadania ale stan umysłu.
 
 
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2013-08-04, 10:05   

joanna83 napisał/a:
szczęście to nie stan posiadania ale stan umysłu.


dokładnie tak

" przemieniajcie się przez zmianę umysłu " mówi Pismo św

Pogody Ducha
 
 
Bożena123
[Usunięty]

Wysłany: 2013-08-04, 19:55   

joanna83 napisał/a:
Bożena123 - Twoje świadectwo bardzo mnie poruszyło. Ja jestem 30 letnią mężatką ze stażem małżeńskim 4 letnim. Pod koniec marca zostawił mnie mąż, teraz okazało się, że ma kochankę już od początku 2012 roku. Marzyłam o rodzinie, o dzieciach, o szczęściu rodzinnym. Stało się tak, jak się stało, nie bez przyczyny, stało się po coś. Ludzie, przyjaciele, rodzina mówią mi abym sobie życie ułożyła od nowa ale ja nie widzę sensu układania sobie życia z innym mężczyzną, bo niby co to mi da? Zapełni pustkę, spowoduje, że doznam nowej ekscytacji seksualnej, będę miała dzieci. Czekam na mojego męża, modlę się za niego, próbuje wybaczyć ale nie patrzę w przyszłość z takim nastawieniem, że on do mnie wróci, że przebaczy sam sobie, że spojrzy na siebie w prawdzie. Ludzie mówią jesteś młoda, życie przed tobą, życie jest takie krótkie, jeszcze będziesz miała dzieci. Ja zaś wiem, że mogę być szczęśliwa bez męża, bez dzieci ale z Bogiem, bo tylko jego miłość jest bezwarunkowa i doskonalsza od miłości prostego człowieka, która zmienia się z czasem. Nie smuci mnie to, że może nigdy nie będę miała dzieci, bo szczęście to nie stan posiadania ale stan umysłu.
Tak jak mówisz Joanna nie ma szczęścia bez Boga.Mnie się kiedyś właśnie tak wydawało,że ułożę sobie życie na nowo i też mi tak jak tobie wielu ludzi doradzało-jestes młoda itd.,ale znasz finał tego.I wcale nie żałuję mojej decyzji choć nie raz jest mi bardzo bardzo ciężko,to wiem że nie jestem sama ,że jest ktoś kto bbb mnie kocha i zawsze mogę na NIM polegać."WSZYSTKO MOGĘ W TYM,KTÓRY MNIE UMACNIA"

[ Dodano: 2013-08-07, 13:34 ]
Mirakulum, Witaj Mirka! chciałabym zapisać się na 12 kroków możesz mi pomóc w tym?Pozdrawiam Bożenka
 
 
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2013-09-10, 16:14   

Bożena123 napisał/a:
Ja natomiast coraz bliżej dojrzewałam do decyzji rozstania się z Igorem; powiedziałam mu o tym i zostałam nazwana chorą psychicznie, nawiedzoną dewotką. To samo nasi wspólni znajomi mówią o mnie, ale ja powierzyłam Panu moją drogę i zaufałam Mu w ślepo i wiedziałam, że On zapewni mi przyszłość, nie opuści mnie i moich dzieci. Przystąpiłam do Sakramentu Spowiedzi Generalnej i PRZYJĘŁAM PANA JEZUSA! Był to najpiękniejszy dzień mojego życia. Od tamtej pory staram się, abyśmy nigdy się nie rozstawali, abym mogła mieć Pana każdego dnia w moim sercu. Przez to też daję dzieciom przykład wiary i bezgranicznej ufności do Boga i Matki Bożej.

Mój sakramentalny mąż, który mnie opuścił jest teraz już w drugim związku z kobietą. Mam nadzieję, że mąż otworzy się na Pana Boga, że zostanie dotknięty tak jak ja mocą Jego Sakramentu Małżeństwa i zrozumie, że taki związek, w którym on obecnie jest - jest związkiem budowanym na piasku, bez przyszłości, w którym nie ma Boga, który łamie przysięgę małżeńską. Jest cudzołożnym związkiem prowadzącym do utraty zbawienia, szczęścia wiecznego. Dopiero nawrócenie, powrót do Boga, do Sakramentalnego życia otwiera drogę do zbawienia. Pismo Św. bowiem mówi: "Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym" Jana 6,54. Otwierając się na Boga zrozumie, że sakramentalne małżeństwo jest nierozerwalne, że ludzie łącząc się przed Bogiem, przed największym Świadkiem zobowiązują się być sobie wierni na dobre i złe.
To moje świadectwo kieruję przede wszystkim do tych kobiet, które porzucone przez mężów wchodzą w drugi niesakramentalny związek.


Nic dodać.
Chwała Panu Bogu.
Jezus jest UZDROWIENIEM.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9