Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
relacja siostrzano-braterska w małżeństwie
Autor Wiadomość
mallgos
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-19, 16:43   relacja siostrzano-braterska w małżeństwie

Ludzie pobierają się z róznych względów, szczególnie gdy sa bardzo młodzi mogą mylnie ocenić swoje uczucia. Co jesli gdzies po drodze życia uświadamiaja sobie, że patrza na siebie jak na brata i siostrę, co jeśli uświadamiaja sobie, że zawsze tak na siebie byli, że źle ocenili bliskość między sobą. Sa dla siebie wazni, ale nie pragna siebie, nie widza w sobie kobiety i mężczyzny, tylko brata i siostrę. Czy takie małżeństwo można jakoś uratować?
Tak mi się nasunęła taka mysl, może ktoś potrafi coś odpowiedziec.
 
 
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-19, 17:15   

Witaj, rozumiem ze pytasz o to w kontekscie swojego malzenstwa i kryzysu?

Czasem gdy trudna sytuacja trwa dluzej ciezko o namiętnośc i intensywne uczucia względem siebie, nad tym da się popracowac najczesciej gdy obie strony chcą.

Jesli piszesz ze zawsze tak byli....to temat do przegadania ze spowiednikiem myślę, pytanie czy tak było naprawdę czy szukamy dla siebie furtki gdy jest w malzenstwie trudno.

Szukanie "furtki" jest mi bliskie...to wymaga rozeznania i odwagi.

Pamietam o Koronce. :-) z Panem Bogiem
 
 
mallgos
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-19, 17:27   

Danka bardzo dziekuję za tak szybką odpowiedź i koronkę :)

tysiące mysli w mojej głowie, siłą rzeczy pojawiają się pytania, a wraz za nimi pytanie co konkretnie czuje, czułam. Mąz już na poczatku kryzysu oznajmił, że jestem dla niego bardziej siostrą.
Dziś myślę, że oboję nie dorośliśmy do małżeństwa, brak dojrzałości, widze to bardzo wyraźnie. Furtki .... mąż chyba szukał ich od początku, takie miałam odczucia.
Ja chciałabym uratowac małżeństwo, zbudowac dojrzały związek, mąż - nie, stanowcze nie.
Ale pojawiło się tez pytanie czy jesli nie zweryfikowaliśmy naszych uczuć przed ślubem, czy jesli bylismy niedojrzali to czy w oczach Boga taki związek jest wazny.
Czy mąż widząc w zonie młodszą siostrę, a w każdej innej kobiecie kobietę może jakoś zmienić swoje spojrzenie na zonę, gdy jeszcze do tego ma w sobie silne przekonanie o braku sensu dalszego trwania w małżeństwie?
Z pewnością porozmawiam o tym ze spowiednikiem. Tyle, że jak budowac samemu, nie mogę go przekonać, on musi miec to przekonanie w sobie, taką wewnętrzną chęć.
Pozdrawiam :)
 
 
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-19, 22:29   

mallgos napisał/a:
Tyle, że jak budowac samemu,

przypomniała mi sie taka historia(opowiadanie)

było dwóch braci marzyli o tym że zbuduja wielki dom w jakim będa wspólnie mieszkali z rodzinami...

wielki dom, a w zasadzie podzielony na dwie oddzielne części (taki blizniak)

no i powstał projekt,plany,był zapał...

ale jak to bywa w zyciu jeden z braci
ten powazny
pozbierał materiały budowlane,zgromadził sprzet ,podkasał rękawy i juz ochoczy do pracy...

drugi brat choc wstepnie mniał marzenia- wolał swobode,cześciej lawirowac,spedzać swój czas na innych sprawach....
a na hasło budowa

mawiał oj tam...

coraz bardziej zamartwiał sie pracowity brat
...kurcze takie marzenie,częśc pieniędzy zainwestowanych i nic
co robić???

usiadł ,podumał...i przyszło mu do głowy

przeciez to ma byc wielki dom skaładający sie z dwóch części :idea: :idea:

zatem ja zbuduje swoja częśc -zamieszkam w niej
będzie juz gotowe

i poczekam az kiedys brat dobuduje swoja częśc


pozdrawiam mallgos

[ Dodano: 2012-04-19, 23:39 ]
Danka 9 napisał/a:
czy szukamy dla siebie furtki gdy jest w malzenstwie trudno.

Szukanie "furtki" jest mi bliskie...to wymaga rozeznania i odwagi.


szukanie furtki jest niczym innym jak objawem tchórzostwa....

wystarczy tylko poczytac w necie na temat szukanie furtki
 
 
mallgos
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-20, 06:59   

piekna opowieść Norbercie - dziękuję :), daje do myślenia.
 
 
jeziorko1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-24, 14:14   

piękna opowieść choć niestety dość nieprawdziwa jeśli chodzi o sferę budowlaną ;-)

nie da się zbudować połowy zaprojektowanego domu, chyba że zmienimy projekt na faktycznie dwa NIEZALEŻNE od siebie, niekomunikujące się domy, z oddzielnym dachem, z perfekcyjnie zaizolowaną ścianą, która miała być tą wspólną, łączącą je...
nie mówiąc już o poniesionych dodatkowych kosztach, o tym, że taki połowiczny bliźniak wygląda niezbyt estetycznie - czego dowody mamy w naszej przestrzeni...

to również można odnieść do małżeństw...

wszystko można... tylko czy jest w tym sens? sens budować karykaturę tego domu, który miał być piekny i wartościowy?

trochę mnie dzisiaj rozgorycznie wzięło - przepraszam - rozumiem oczywiście sens opowieści i przesłania :-) ale akurat to można łatwo podważyć.
 
 
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-24, 20:25   

jeziorko1 napisał/a:
piękna opowieść choć niestety dość nieprawdziwa jeśli chodzi o sferę budowlaną

nie da się zbudować połowy zaprojektowanego domu, chyba że zmienimy projekt na faktycznie dwa NIEZALEŻNE od siebie, niekomunikujące się domy, z oddzielnym dachem, z perfekcyjnie zaizolowaną ścianą, która miała być tą wspólną, łączącą je...


Rzeczywiście jeżeli chodzi o sferę budowlaną to masz rację.

Prawo budowlane nie zezwala na realizownie połowy projektu, ale zasady wiary, przysięga małżeńska wręcz przeciwnie - nakazuje ratowanie małżeństwa i to bez znaczenia czy robi to również nasz współmałżonek.

Owszem, ta nasza budowa nie tworzy całości, nie wygląda ładnie, ale i tak to nasz obowiązek.

Rozumiem, że po kilku latach takiej budowy można mieć wątpliwości (sam je mam), ale to przecież takie ludzkie - a szatan się o to też stara.

jeziorko1 napisał/a:
trochę mnie dzisiaj rozgorycznie wzięło


Chyba tak.
No cóż, miewmy też te słabsze dni. :-)
 
 
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-25, 10:03   

jeziorko1 napisał/a:
wszystko można... tylko czy jest w tym sens? sens budować karykaturę tego domu, który miał być piekny i wartościowy?

Jeziorko zawsze sa wybory
-można zacząć cos budować czy rozbudowywac samemu
ale
-można też usiąść i narzekac nie robiąc nic...

co do sensu budowli hmm??

krzywa wieże w Pizie też wstępnie budowano jako piękny nowy obiekt...

już w trakcie budowli okaząło się że sie przechyla..że staje się mało stabilna....
miała być ładna prosta ...a taka sie nie stała..
a mimo to jest jednym z cudów świata......

zatem zamiast popadać w nostalgie i zadawać pytanie czy jest sens

buduj ta swoją wieże ..i nawet gdy sie wydaje że jest krzywa....
nie wiesz czy dla Boga nie jest cudna

pozdrawiam :mrgreen: :mrgreen:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8