To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Rozwód czy ratowanie małżeństwa? - Nie wiem co myśleć

Anonymous - 2016-11-03, 09:52

L2F
Właśnie o tym Ci pisałam, że ja również błam się i peszyłam na myśl o takim spotkaniu, i chociaż na początku spotkania czułam się niepewnie to na koniec nie chciało mi się wracać i miałam wrażenie że znam te osoby nie od dziś :)
A to że piszesz że
:
L2F napisał/a:
jednak z drugiej strony zadziwiająco szybko wszystko jakoś zagrało

to na pewno nie przypadek, co również wcześniej Ci już pisałam :-D
Więc ODWAGI nie masz się czego bać - a na pewno zyskasz inne spojrzenie i podejście do Waszego małżeństwa !!! I tak jak napisał Jacek
Cytat:
szybko sam się przełamiesz i sprawi Ci to ulgę, jak wyrzucisz z siebie swoje problemy.

Anonymous - 2016-11-03, 10:20

L2F

Odbierz prywatną wiadomość.

Anonymous - 2016-11-03, 12:43

Dziękuję za odpowiedzi.
W takim razie przyjdę z sobą i spokojem :)

Pozdrawiam

Anonymous - 2016-11-03, 13:20

ŚWIETNA DECYZJA L2F :-D :-D :-D
Zobaczysz że nie będziesz żałował :)

Również serdecznie Pozdrawiam

Anonymous - 2016-11-04, 09:08

W wolnych chwilach, starałem się czytać niektóre wcześniejsze wątki. Trochę to dołujące.
Zdaję sobie sprawę, że czasem trudno utrzymać ciągłość korespondecji, że w sumie to ciężko jednozczanie określić czy ktoś wyszedł na prostą czy też nie. Może jednak ma ktoś wiedzę ilu osobom się udało?

Wieje ode mnie pesymizmem, pewnie dlatego że jestem po kolejnej kłótni , która do niego dobrego nie doprowadziła. Bardziej do rozłąki(?) ... Trudno mi się na czymkolwiek skupić.

Pierwszy raz nie wyszedłem do pracy - wziąłem urlop.
Załamka.

Anonymous - 2016-11-04, 09:19

Poczytaj świadectwa :)
Anonymous - 2016-11-04, 10:58

L2F napisał/a:
W wolnych chwilach, starałem się czytać niektóre wcześniejsze wątki. Trochę to dołujące.
Zdaję sobie sprawę, że czasem trudno utrzymać ciągłość korespondecji, że w sumie to ciężko jednozczanie określić czy ktoś wyszedł na prostą czy też nie. Może jednak ma ktoś wiedzę ilu osobom się udało?

Wieje ode mnie pesymizmem, pewnie dlatego że jestem po kolejnej kłótni , która do niego dobrego nie doprowadziła. Bardziej do rozłąki(?) ... Trudno mi się na czymkolwiek skupić.

Pierwszy raz nie wyszedłem do pracy - wziąłem urlop.
Załamka.


Wątpię, ze sa jakieś oficjalne dane ;)
Moim zadaniem istotniejsze jest, ze sa tacy którym sie udaje.
Takich jest zapewne mniej niż tych którym sie nie udaje. Wypada jednak zastanowic sie dlaczego.
Aby mogło sie udać, potrzebne sa dwa czynniki.
Pierwszy to praca nad soba. Nie każdy chce to zrobic porządnie. Nie każdy chce nawet sprobowac - problem lezy przecież we współmałżonku ;)
Efekty pracy nad soba mogą (ale nie musza) przełożyć sie na zmiany w osobach nas otaczających.

Drugi czynnik od nas niezależny - druga strona tez musi chcieć naprawiac. Siebie i małżeństwo.

Poza tym, warto to wszystko robic WŁAŚCIWIE. Aby tak było, trzeba sie porządnie doszkolić. Bo o tym jak to wyglądać powinno mamy zazwyczaj mgliste pojęcie.


Jeśli zas chodzi o kłótnie, to jeśli zaczniesz od siebie i przestaniesz w nich uczestniczyć, je beda to juz kłótnie. Nie da sie kłócić w pojedynkę.
Na podstawie własnych doświadczeń chciałbym tez przekazać jeszcze jedna rzecz która rzuciła mi sie w oczy, a co bardzo dobrze znam z autopsji.

"RACJA"
Tak, dla mnie racja tez usprawiedliwiała masę rzeczy. Bo przecież ja miałem. Albo przynajmniej byłem tego pewien.
Teraz wiem, ze nie racja jest najważniejsza.
Za każdym razem, gdy z jej powodu sie kłócicie, albo chociaz zona czuje sie zraniona, przegrywacie oboje.

Proponuje Ci na początek przerobienie kilku książek, przesłuchanie konferencji.
Mi takowe otworzyły oczy na siebie, zonę i małżeństwo.
Gorąco polecam.
Jeśli bedziesz zainteresowany, chętnie wskaże kilka tytułów, chociaz juz jakieś dostałeś.

Anonymous - 2016-11-04, 11:29

O tej RACJI, co napisał Paweł mam myśl od niemal pierwszego Twojego wpisu :-D
Pozdrawiam i załączam obrazek do przemyślenia:



Czasem usilnie upierając się na racji, można stracić RELACJĘ.
To zależy, na czym komu zależy.
Trzeba dobrze rozeznawać gdzie warto trzymać i bronić swojej racji, a kiedy odpuścić.

Anonymous - 2016-11-04, 18:21

Mentanoja piękna sentencja do przemyślenia .... i jaka prawdziwa ... chyba masz nad czym myśleć L2F - choć nie tylko, bo nam wielu powinno to dać do myślenia ;-)
Mam nadzieję że pamiętasz o zaproszeniu na jutrzejsze spotkanie i się zdecydujesz przyjść :-)

Anonymous - 2016-11-05, 20:35

WItam,

Muszę przyznać, że skorzystanie z zaproszenia było ciekawym doświadczeniem.
Zachwycony byłem kazaniem na mszy (nie pamiętam kiedy ostatnio na niedzielnej mszy, padło tyle interesujących i przemyślanych kwestii !!! ) Wykład na spotkaniu doskonały mimo że "ogólny".
Mądrego to i przyjemnie posłuchać :)

Trochę mi to wszystko dało do myślenia i jakoś się uspokoiłem. Zaczynam poważnie rozważać uczestnictwo w "krokach". Trochę z ciekawości i trochę nadziei na słowa, które pozwolą patrzeć inaczej. Zadziwia mnie jak to możliwe, że zmiana jednej osoby potrafi pociągnąć zmianę u drugiej... ciekawe.

Jeszcze raz dziękuję za wsparcie . Ksiażkami z pewnością zajmę się za chwilkę i dalej zostaję otwarty i chętny do pracy nad związkiem

Pozdrawiam

Anonymous - 2016-11-05, 22:10

Witaj L2F !!!
Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę że skorzystałeś z zaproszenia :-D :-D :-D
Ja właśnie też przed chwilą wróciłam ze "swojego" spotkania Sycharków i pierwsze co to sprawdzam czy coś napisałeś, czy byłeś - a tu takie Twoje świadectwo :-) :-D CHWAŁA PANU ZA TO !!! jak widać ten niby przypadek spotkania tego samochodu dokładnie tydzień temu a ile już w Tobie zmienił ;)
A tak a'propo przypadków - dziś usłyszałam że "przypadek" to jest inaczej działanie Ducha Świętego dla niewierzących ;-)
Mam nadzieję że nie "znikniesz" z forum i będziesz dalej dzielił się postępami i swojej pracy nad sobą i relacjami z żoną :)
Pozdrawiam serdecznie i módl się - nawet na razie tylko tak jak umiesz

Anonymous - 2016-11-07, 09:28

Witam,

Będę starał się czasem coś napisać :)
Myślę, że póki co będę korzystał ze spotkań Sycharu. Odpowiada mi koncepcja ciekawych kazań i późniejszych wykładów.
Po zapoznaniu się z tematem , przynajmniej na obecną chwilę"kroki" wykraczają poza moje możliwości poznawcze :)

Jak na razie staram się wszystko uspokoić i powoli budować relację innej jakości. Mam nadzieję, że druga strona również na to zareaguje :)
Pozdrawiam

Anonymous - 2016-11-07, 10:04

Powodzenia. Maleńki promyczek nadziei w ten listopadowy czas. :->
Anonymous - 2016-11-07, 13:18

L2F,
Moze wiec w wolnych chwilach posluchaj Jacka Pulikowskiego. Jego konferencje znajdziesz na:

http://www.jacek-pulikowski.izajasz.pl/

Goraco polecam rowniez "Akrobatyke malzenska" ojca Szustaka

Bardzo moim zdaniem wazne jest, abys nabyl wiedzy o kobietach, mezczyznach i malzenstwie i skonfrontowal to ze swoim mysleniem oraz zachowaniem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group