Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Parę słów od Żony.

Komu lepiej zwierzyć się z bardzo negatywnych emocji?
Zaufanej Osobie
46%
 46%  [ 7 ]
Mężowi / Żonie
53%
 53%  [ 8 ]
Głosowań: 15
Wszystkich Głosów: 15

Autor Wiadomość
Wilkoo
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-03, 10:05   

Jedyną osobą, która na tę chwilę odpowiedziała naprawdę na temat, jest Bokserka. Wprawdzie w innym moim temacie (pt. Czuję się bezradny) - ale odpowiedziała. Twój głos na pewno dużo da mojej Żonie. Proszę o więcej. Napiszemy też do Ciebie prywatnie.
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-03, 16:00   

Wilkoo napisał/a:
Jedyną osobą, która na tę chwilę odpowiedziała naprawdę na temat, jest Bokserka.


Wilko, a czego razem z żona się spodziewaliście?
Mirela odpowiedziała na Wasze wątpliwości. Szanujemy decyzję zony, ze nie chce się tutaj logować, a jeśli tak właśnie jest to cóż w tym dziwnego, że nikt z nią nie ma ochoty rozmawiać przez Ciebie. Po pierwsze dlatego, ze nikt nie ma pewności, ze z nią właśnie rozmawia, a po drugie, przynajmniej ja, odbieram to jako brak szacunku dla rozmówcy.

Ponadto Wilko wydaje mi sie, że jeśli zona potrzebuje rozmowy o swoich problemach i emocjach z kimś innym (w kazdym razie nie z Tobą, aby cię nie ranić, jak napisałęś), to dlaczego chce to robić za Twoim pośrednictwem? Czegoś tu nie rozumiem.
Ostatnio zmieniony przez zenia1780 2013-06-03, 16:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-03, 16:17   Re: Parę słów od Żony.

Wilkoo napisał/a:
Żona za moim pośrednictwem (nie chce tu zakładać konta) pyta się, co może zrobić w sytuacji, gdy w swoim otoczeniu nie ma żadnego wsparcia dla swojej decyzji (związanej z odbudowaniem małżeństwa)? Czy może są jakieś osoby, które przeżywały / przeżywają coś podobnego do Niej? Rodzina, znajomi, bliscy, rzekomi przyjaciele, wszyscy się od Niej odwrócili, gdy wróciliśmy do siebie. Ci, którzy "pozostali" (drogą naturalną: najbliższa Rodzina), nadal od czasu do czasu rzucą negatywną emocję w Jej stronę, że jest naiwna, jak może teraz innym patrzeć w oczy, po tym, co mówiła na mój temat, a teraz udaje, że jest już wszystko "w porządku"? Co jakiś czas rzucą Jej komentarzem, że byłoby Jej łatwiej beze mnie, że miałaby więcej zasiłków, prędzej np. dostałaby mieszkanie od Urzędu Miasta z racji "samotnie wychowującej dzieci", itp. Kryzys, który Nas dotknął, separacja, sprawa sądowa, itp. mimo wszystkiego zbliżyło Żonę do Boga. Problem w tym, że nie ma dosłownie nikogo, kto mógłby wesprzeć Ją dobrym słowem. Nie jest Jej łatwo funkcjonować w środowisku, które jest negatywnie do mnie usposobione. Z jednej strony Żona obecnie pokazuje "ewangeliczne świadectwo". Z drugiej włączają się emocje ludzkie: "a może Oni mają rację?". Mój wolny wniosek? Jak tylko będzie możliwość - tu na miejscu - włączymy się w nowe Ognisko Sycharu. To na pewno Jej wiele da. Rozmawiałem na ten temat z pewnymi osobami ze Wspólnot. Jest szansa. Ale póki co Żona nie ma nikogo, z kim mogłaby po prostu porozmawiać o tym, czym "nie chce się ze mną dzielić" (by nie ranić). W obecnej chwili (może Pan Bóg chce, bym w ten sposób uczył się być Przyjacielem?) Żona wszystkie negatywne myśli i emocje kieruje w moją stronę. Jestem blisko Pana Boga. Udaje mi się to znosić. Próbuję dać Jej wsparcie, na tyle, ile potrafię. Ale widzę Jej potrzeby. Łatwiej byłoby Jej, by mogła porozmawiać z kimś, kto nie będzie szczuł w moim kierunku, a kto Ją po prostu tylko .. wysłucha. Na tym, że "czuje się nieznośna i wredna" w oczach Dzieci - cierpi Jej poczucie wartości. Zwykły kontakt, rozmowa - z kimś innym, niż ze mną, wiele by Jej dała. Mowa o osobie, która będzie w stanie pomóc odbudowywać Małżeństwo, stymulować Jej emocje, a nie szkodzić. Mam nadzieję, że udało mi się w skrócie napisać, o co chodzi; że to, co napisałem, jest zrozumiałe.


Może jakiś mądry kierownik duchowy pomógłby Wam? Poszukajcie.
Kto szuka, ten znajduje! :-D
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-03, 23:07   

Dlaczego żona Wilkoo nie chce tu na forum?......hm....może zwyczajnie boi sie inwigilacji,tyle że nie ma odwagi przyznać się mężowi.
Rozmowa telefoniczna=większa swoboda.
Kazdy potrzebuje odrobinę intymności,wygadania,wyżalenia się....bez nadzoru.

Cytat:
Agnieszka czeka na ujawnienie się osób / osoby, która choć trochę rozumie Jej sytuacje. I z chęcią nawiąże bliższy kontakt, jeśli taka osoba się znajdzie.


Wiesz Wilkoo....mysle,ze niejedna taka osoba na forum jest,która rozumie Twoją żonę i z chęcią nawiązałaby kontakt(miedzy innymi ja),pytanie tylko czy ów osoba Tobie się spodoba.

Juz sobie wyobrażam te selekcję,bo mniemam,że do Ciebie wpierwej trzeba się zwrócić.
Niczym przyjęcie do pracy......pan,pani tak,pani,panu dziękujemy.

W ten sposób nie naprawia się małżeństwa.
 
     
NM
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-04, 10:59   

lena napisał/a:
Juz sobie wyobrażam te selekcję,bo mniemam,że do Ciebie wpierwej trzeba się zwrócić.
Niczym przyjęcie do pracy......pan,pani tak,pani,panu dziękujemy.

W ten sposób nie naprawia się małżeństwa.

A ja mysle nawet więcej :mrgreen:
Wilkoo ma pewien problem-a jaki??
w decydowaniu za innych :lol: :lol: i tu trza zapewne szukac przyczyn kryzysu.
Zreszta wiele wypowiedzi Wilkoo o tym mówi
ma żona zerwać znajomośc zerwała , ma działac jak w filmie by ratować związek działa,ma złe przyjaciółki -teze ta potwierdziła Boxerka.
I piknie Wilkoo -ale czy to dzieje się w sercu żony i naprawdę tego chce,czy robi to bo Wilkoo tak chce.
Wybacz ale w twoich postach ani jednego zdania na temat
czemu zona szukała innych relacji,co było przyczyna tego typu działań,co ja denerwowało w Wilkoo,dlaczego zdecydowała się na takie ruchy.
Ty nie naprawiasz związku by wspólnie zrozumieć przyczyne,ty naprawiasz związek bo tobie się zachciało aby był naprawiony.
A gdzie zdanie i uczucia drugiej strony???
myślałeś o tym?? zastanawiałeś się nad tym??
Wilkoo napisał/a:
Twój głos na pewno dużo da mojej Żonie.

i choćby takie teksty cie zdradzają Wilkoo
bo ty już wiesz! bo ty już jesteś pewny! bo ty już zdecydowałeś za zonę!
nawet zanim sama zona to dojrzała -przeczytała-osadziła
 
     
Wilkoo
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-04, 11:23   

Marnujecie czas i energię na domysły. Nie zamierzam odpowiadać na Wasze zaczepki.

Elżbieto, Twoje wypowiedzi są mądre, gdzie ich nie znajdę.

Widzisz, z przyjemnością powierzylibyśmy Nasze Małżeństwo Kierownictwu Duchowemu. Mamy trzech zaufanych Księży. Ale ... Jeden nie mieszka w Naszym mieście, drugi jest zajęty i nie ma na Nas czasu, albo przerasta go sytuacja i nie czuje się na tyle kompetentny. Trzeci stracił na Naszym zaufaniu. Jest doskonałym Duszpasterzem Odnowy w Duchu Świętym, ale .. co do .. relacji małżeńskich .. raczej kiepski już z Niego Psycholog (kieruje się tu zdaniem Żony).
 
     
Swallow
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-04, 11:43   

Smutne, że tak selekcjonujesz wszystkich ludzi, nawet księży, pod kątem przydatności dla Was - oceniając ich "kiepski z niego psycholog" - a Ty specjalista-ekspert od oceniania talentów psychologicznych innych ludzi?

U Ciebie dobrymspecjalistą, księdzem, przyjacielem jest ten, kto mówi/pisze to, co chcesz usłyszeć i kto leje wodę na Twój młyn.

Ktoś, kto naprawdę szuka pomocy, nie traktuje innych instrumentalnie - w przeciwnym razie jest to tylko zwalenie na nich problemu, z którym i tak małżonkowie muszą sobie sami poradzić. Można odnieść wrażenie, że jesteście wspaniałym małżeństwem, a przyczyną Waszego kryzysu są koledzy żony, jej przyjaciółki, Wasze otoczenie, księża, psychologowie i forumowicze z Sychara. W ten sposób i za 20 lat możecie nie znaleźć nikogo "pomocnego.

Kilka dni temu Atutek zapraszał Was na Spotkanie Sycharu. Byliście?

Myślę, że to Ty nie pozwalasz żonie na normalne korzystanie z tego forum - bo nawet jej sam czytasz wybrane przez siebie fragmenty (sama nie chce chociaż poczytać?) - ponieważ nie chcesz, by żona czytała wszystko, co do Ciebie piszemy - wiele tekstów jest Ci nie w smak i pewnie są odbiciem słów żony.

Przemożna kontrola życia małżonka, wybieranie jej przyjaciół, znajomych, sposobów spędzania czasu i zakaz korzystania z komputera - no cóż. Jeśli uważasz to za normalną, zdrową postawę - to uważaj. Nie myśl jednak, że uciszysz nas, jeśli będziemy mieli potrzebę wyrażenia swojego zdania na ten temat.

Bo widzisz....nad nami nie masz kontroli. Przykre, prawda?
 
     
Wilkoo
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-04, 11:48   

Swallow, jeśli nie rozumiesz NASZYCH problemów, NASZYCH potrzeb, NASZYCH oczekiwań, zwyczajnie po prostu się nie udzielaj w miejscach, gdzie dla NAS potrzebujemy wskazówek. W Twoich wypowiedziach NIE ZNAJDUJEMY nic wartościowego dla NAS. Więc może warto byłoby po prostu zignorować NASZE tematy i nie jątrzyć za każdym razem? Zajmij się w końcu czymś pożytecznym. Nie dziw się, że BĘDZIEMY ignorować to, co piszesz. Nie JESTEŚMY zainteresowani rozmową z osobami, które mają same problem z sobą.
 
     
NM
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-04, 12:48   

Wilkoo napisał/a:
Swallow, jeśli nie rozumiesz NASZYCH problemów, NASZYCH potrzeb, NASZYCH oczekiwań, zwyczajnie po prostu się nie udzielaj w miejscach, gdzie dla NAS potrzebujemy wskazówek. W Twoich wypowiedziach NIE ZNAJDUJEMY nic wartościowego dla NAS. Więc może warto byłoby po prostu zignorować NASZE tematy i nie jątrzyć za każdym razem? Zajmij się w końcu czymś pożytecznym. Nie dziw się, że BĘDZIEMY ignorować to, co piszesz. Nie JESTEŚMY zainteresowani rozmową z osobami, które mają same problem z sobą.

A ty człowieku zajmij się swoimi zachowaniami

OKOŁOPRZEMOCOWYMI

bo daje nimi na kilometrrrrrrrrrrrrr
 
     
meg-pl
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-04, 13:31   

napisałeś,że chcesz pomóc żonie..nie potrafi poradzić sobie ze złymi emocjami, chciałaby już inaczej się zachowywać a wychodzi jak zwykle..(przynajmniej tak odczytałam Twój post, nie wnikam w Waszą przeszłość)
napiszę Ci jak ja radzę sobie ze swoimi emocjami..
mam kierownika duchowego ale on nie jest od wysłuchiwania moich żali na męża i do mówienia mi co mam robić jako żona,
osobom postronnym przestałam cokolwiek mówić ponieważ po ludzku i obiektywnie powinnam już dawno rozstac się z mężem, znam ich zdanie, zdanie księży..moje trwanie przy mężu wielu pewnie kwituje pukaniem się w głowę..kiedyś powiedziałam,że nie życzę sobie wtrącania w moje małżeństwo, cokolwiek się stanie to bedzie nasza decyzja..

napisałeś,że żona nie ma komu się wyżalić, wygadać..chyba nalezałoby zajać sie sercem, z którego wypływa ten żal a nie ustami, które go wypowiadają i uszami, które ewenrualnie by słuchały..a sercem zajmnie się tylko Jezus, On jest w stanie je uleczyć, zeby nie było już tych złych emocji, zeby zapanował pokój, wyciszenie..
może odunięcie sie wszystkich to tylko próba pokazania przez Najwyższego, że nie w ludziach znajdzie żona oparcie ale w Bogu

modlitwa, rozmowa, zawierzenie, spowiedź (różne rzeczy słyszałam w konfesjonale- ale niezależnie od tego działa Łaska Pańska i to ona ma zbawienny wpływ na serce, które szuka ukojenia)

jeśli nie "poskutkuje" od razu to może Najwyższy chce przy okazji popracować nad pokorą żony i jej cierpliwością ;-)
 
     
Lil
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-04, 14:00   

Wilkoo napisał/a:
Nie JESTEŚMY zainteresowani rozmową z osobami, które mają same problem z sobą.


To rzeczywiście będzie Wam ciężko znaleźć rozmówcę...
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-04, 14:09   

Wilkoo

Czemu zwyczajnie nie napiszesz że to TY masz problem ???

Żona jest wobec Ciebie agresywna,....piszesz Ona ma problem.
Żona miała kolegę żołnierza....Ona ma problem.
Żona ma przyjaciółkę, która Cie nie lubi....Ona ma problem.

Czy gdyby żona miała problem to nie weszłaby na to forum i nie próbowałaby
tego swojego problem rozwiązać?
Żona chyba jest pełnoletnia?
 
     
Dabo
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-04, 17:06   

Po cięzkim dniu wchodze na sychar a tu "Wiko -i żony problemy".
Myślę że żeby twoja żona nie miała takich potwornych problemów ze sobą badź .....? , najlepiej było by dla niej jak byś zajął się sobą. Weż sie do jakiejś roboty nie planuj, nie przemyślaj za kogoś. Skąd ty masz tyle czasu na internet? Pobiegaj, zrob pięć rund wokoło marketów, idz skoś trawę ksiedzu, posprzataj na cmentarzu , odprowadź pijaka do domu, na wiecej to sie przyda niż te planowanie komuś życia, przemęczysz główkę i po co ci to. Gwarantuje ci że jak wrucisz do domu zapocony i zmeczony to i zona doceni, odpocznie, ty zaoszczędzisz wzrok a może niejednemu tutaj pomożesz?
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-04, 17:31   

Wilkoo napisał/a:
Marnujecie czas i energię na domysły. Nie zamierzam odpowiadać na Wasze zaczepki.

Elżbieto, Twoje wypowiedzi są mądre, gdzie ich nie znajdę.

Widzisz, z przyjemnością powierzylibyśmy Nasze Małżeństwo Kierownictwu Duchowemu. Mamy trzech zaufanych Księży. Ale ... Jeden nie mieszka w Naszym mieście, drugi jest zajęty i nie ma na Nas czasu, albo przerasta go sytuacja i nie czuje się na tyle kompetentny. Trzeci stracił na Naszym zaufaniu. Jest doskonałym Duszpasterzem Odnowy w Duchu Świętym, ale .. co do .. relacji małżeńskich .. raczej kiepski już z Niego Psycholog (kieruje się tu zdaniem Żony).



W takim razie może Poradnia Małżeńska w Waszym mieście przy jakiejś parafii?
Co do księdza to nic złego, że chce się wybrać najlepszego - może więc zakonnik? Karmelita Bosy? ;-)

Grunt to szukać do skutku! Powodzenia. Na pewno się uda! :-)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group



Grupa Wsparcia "Samarytanka" >>












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


Poniższy wzór ma charakter orientacyjny i nie zastępuje porady prawnej. W odpowiedzi na pozew warto odnieść się do wszystkich twierdzeń pozwu i zadbać o to, aby nasza odpowiedź była zgodna z prawdą.



W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 11