Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Proszę o pomoc jak mogę dotrzeć do byłej żony żeby spróbował
Autor Wiadomość
bartez119
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-01, 09:15   Proszę o pomoc jak mogę dotrzeć do byłej żony żeby spróbował

Witam was serdecznie. Nie mam zbyt wiele czasu na to żeby opisać moja sytuacje, bo w tej chwili mam małą przerwę.Na wstępie mam najmie Bartosz mam 32 lata i dwójkę wspaniałych córek które trzymają kciuki za tatę i mamę. W zeszłym roku pod koniec listopada opetalo mnie tak to dzisiaj rozumie zauroczenie do jednej kobiety nie było zdrady fizycznej tylko zwykły flirt przez fb,gdy się obudziłem z tego zauroczenie było za późno,żona sprawdziła mojego email i się zaczęło. Nie było tam rozmów typu kocham cie itp, chciałem się tylko umówić na kawę bo to była stara koleżanka z szkoły nic poza tym, ale widocznie żonie to wystarczyło. Pracuje za granicą ale co dwa trzy tygodnie jestem w domu.Gdy wróciłem próbowałem ratować małżeństwo, błagam prosiłem płakalem razem z dziećmi ale bez skutku, namawiala ja też na terapię ale jak grochem o ścianę. Trudno coś ratować na odległość na telefony wydawało tysięce i nic kazała mi nic nie robić na siłę
Ale ja nie potrafiłem żyć bez niej i nadal nie potrawie. W czerwcu rozwiodla się ze mną, twierdziła ze przez te ostatnie miejsce miała mnie i małżeństwa ze mną dosyć. Nie ukrywam nie byłem idealny ale bardzo kocham ją nawet jak słyszałem od niej nie jedno przykre słowo, To i tak nie ma wemnie żalu do niej. Po rozwodzie powiedziała ze będzie się starała budować dobre relacje ale nie wychodzi jej to może za wcześnie, jest w niej bardzo dużo złości i mówi że nie potrafi ze mną rozmawiać, mieszkamy razem, gdy wracam próbuje x nią rozmawiać ale unika mnie i twierdzi ze nie będzie się do niczego zmuszać.zaczynam mieć wtedy pretensje ze obiecuje a nic z tym nie robi i z tego robi się awantura. Twierdzi jak się jej spytam czy spróbuję wrócić do mnie to odpowiada ze na razie nie, nie wie czy będzie sama czy z kimś innym czy ze mną. Uwierzcie mi jest trudno być obok kogoś kto cię nie kocha.Jesteśmy osobami wierzącymi ja od tych 8 ms oddałem się całkowicie Bogu a jej zapytałem się kiedyś dlaczego nie chodzi do spowiedzi i kościoła odpowiedziała ze poklucila się z Bogiem. Modlę się codziennie o powrót żony, myślałem o nowenna pompejańska żeby spróbować zależy mi na rodzinie bo tylko ona mi została. MOJA była żona twierdzi ze chce być na razie sama korzystać z życia, nie wiem czy w niej i naszym domu jest jakaś siła nie czysta, nie wiem jak do niej dotrzeć żeby było ok. Mówi ze ma dosyć błagania i pytania się kiedy wrócisz z mojej strony. Bardzo cierpię z tego powodu tym bardziej na emigracji jest ciężko, boje się każdego powrót do domu jej reakcji na mnie jej olewania nie mam już siły. Proszę o pomoc co mam zrobić jak utrzymać relacje żeby mogła mnie znów kiedyś pokochac. Dzieci bardzo przeżywają i chcą mieć tatę i mamę razem, ale dla niej teraz jest ważne jej szczęście.pozdrawiam
Bartek
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-01, 12:09   

Witaj Bartku na forum. Porozglądaj się tu trochę, poczytaj inne wątki, posłuchaj polecanych rekolekcji...

Rozumiem jak bardzo jest Ci ciężko, ale wiem również (z doświadczenai), ze ciągłe pytania o powrót na korzyść raczej nie działają. Zawiodłeś bardzo zaufanie swojej żony i same słowa, ze ja kochasz tutaj nie wystarczą, potrzeba też uczynków

bartez119 napisał/a:
.Gdy wróciłem próbowałem ratować małżeństwo, błagam prosiłem płakalem


Bartku, wybacz, ale nie wybrzmiała mi w twoim poście jedna rzecz, mianowicie, czy Ty żonę przeprosiłeś za całą tę sytuację?

Polecam ci gorąco dwie ksiązki:
Gary Chapman "5 języków miłości" oraz "5 języków przepraszania"
 
     
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-01, 12:31   

bartez119 napisał/a:
W zeszłym roku pod koniec listopada opetalo mnie tak to dzisiaj rozumie zauroczenie do jednej kobiety nie było zdrady fizycznej tylko zwykły flirt przez fb,gdy się obudziłem z tego zauroczenie było za późno,żona sprawdziła mojego email i się zaczęło


Bartku, zacznę bez kurtuazyjnych wstępów, słowa opętało mnie
sugerują, że to zauroczenie odbyło się poza Twoją wolą a przecież wiesz, że tak nie było. Flirt trwa, czerpie siłę i motywację z rozmyślania o obiekcie flirtu i wymaga dość dużego emocjonalnego zaagażowania (czas).
Dobrze by było wziąć najpierw odpowiedzialność za swoje postępowanie, zastanowić się także czego poszukiwałeś nawiązując wg Ciebie tę nic nieznaczącą relację, co do której Twoja żona jednak ma inne zdanie.

Choć opcji jest zapewne więcej, ja przeczytawszy na początek to co piszesz, widzę je dwie:

1. albo żona potrzebowała tego haka na Ciebie a ty jej się sam wystawiłeś,
2. albo, jest trochę inaczej niż raczysz nam tu przekazywać.

Trudno mi sobie wyobrazić, by ta internetowa rozmowa w formie jakiej nam podajesz, mógłaby stać się powodem do wystąpienia z wnioskiem o rozwód, oraz podstawą do orzeczenia rozwodu.

Zatem, ;-)
 
     
bartez119
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-01, 14:06   

Tak przepraszam i to nie raz, powód rozstania to kontrola finansowa zazdrość i zaborczy nad którą cały czas pracuje. Boje się powrotu do domu ze będzie mnie znowu lekceważyć, nie wiem jak do niej przemówić twierdzi ze musi się odnowa nauczyć ze mną rozmawiać, proszę mi uwierzyć naprawiam to już 8 ms i nie wiem jak do niej dotrzeć modlę się codziennie błagam Boga żeby pokazał mi odpowiednią drogę. Proszę was jak mam postępować
 
     
bartez119
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-01, 14:17   

Odpowiadam za swoje czyny tym ze ja straciłem, ale czasami komuś noga się potknięcia to nie znaczy ze od razu jest na straconej pozycji. Będę walczył o rodzinę. Tylko prosiłem o poradę.
Pozdrawiam Bartek
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-01, 15:06   

Bartek, dlaczego zgodziłeś się na rozwód?
 
     
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-01, 15:50   

Bartku na początek warto byś się trochę wyciszył, wiem że to trudne zwłaszcza jak się mieszka z małżonkiem w takiej sytuacji. Ale konieczne. Ja w tym najtrudniejszym momencie unikałam męża by zwłapać dystans i nie wystawiać się na kolejne ciosy. Zachęcam cię do tego byś czytał Biblię jak najczęściej i szukał przede wszystkim tam odpowiedzi. Zostaw żonę Bogu, On zajmie się nią najlepiej i zajmij się sobą.
 
     
bartez119
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-01, 17:55   

(Nirwana) moja była żona długo zastanawiała się nad rozwodem i podjęła decyzję,bo stwierdziła że ma dosyć tego mojego proszenie płaczu błagania, non stop były kłótnie, przeważnie z mojej strony dlaczego odchodzi nie mogłem zrozumieć dlaczego takiemu facetowi jak ja
(Ja)może odejść wydawało mi się ze jestem dla niej super nosiłem wysoko nos i to mnie zgubilo. Ale dzień przed rozwodem powiedziała ze będzie budować między nami relacje żeby dzieci tego nie odczuly ale tak nie jest. Może to z tego powodu że domaga się od niej na siłę żeby wróciła. Nie wiem
 
     
bartez119
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-01, 17:58   

Ania 65 dziękuję może za dużo we mnie złych emocji, chciałbym żeby znowu mogła mnie pokochac jak kiedyś.
Pozdrawiam Bartek
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-02, 10:15   

Bartku, nie wspomniałam o tym na początku przez szacunek dla Ciebie i Twojej sytuacji, jednak chyba już czas zwrócić na to uwagę.

bartez119 napisał/a:
MOJA była żona


bartez119 napisał/a:
(Nirwana) moja była żona


Rejestrując się tutaj zaakceptowałeś nasz regulamin. Jeden z jego punktów mówi:

6. Prosimy o nie używanie zwrotów "mój były/eks mąż", "moja była/eks żona", itp. odnoszących się do małżonków, których wiąże nierozerwalnie sakrament małżeństwa, gdyż wykrzywiają one prawdę o sakramentalnym małżeństwie i mogą ranić innych sakramentalnych małżonków.
(II/6)


Otaczam modlitwą

Jeśli jesteście małżeństwem sakramentalnym, to rozwód cywilny nic nie zmienia w Waszej sytuacji, przed Bogiem ciągle jesteście małżeństwem.
Proszę więc abyś nie używał określenia "była żona"
 
     
bartez119
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-03, 07:28   

Bardzo przepraszam i proszę mi wybaczyć jest mi trudno i w tak ciężkiej sytuacji jak ta nie myślę racjonalnie. Dla mnie i Boga będę zawsze w związku sakramentalnym i tak chcę żeby zostało do końca życia. Jeszcze raz przepraszam
 
     
Ania65
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-09, 11:47   

Bartku jak się masz?
 
     
bartez119
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-11, 13:40   

Witam Cię. Dzięki ze pamiętasz o mnie. Wróciłem do domu ale ciężko jest mi opanować swoje emocje tzn.Proszę żonę żeby od czasu do czasu porozmawiala ze mną na jakiś obojętnie jaki temat ale ona twierdzi ze nie ma ochoty i nie będzie się do niczego zmuszac , jak będzie miała ochotę to będzie rozmawiać, jak narazie to prawie codziennie wyjeżdża do koleżanek żeby pogadać, nie wiem może wyzalic się zostawiając mnie z dziećmi w domu wraca to jest godz 2-3 w nocy.Nie chce w mojej obecności nawet oglądać razem z dziećmi jak to kiedyś było telewizji,robi wszystko żeby mnie unikać
Jak zwracam jej uwagę żeby spróbowała coś odbudować nawet dla dzieci to wpada w szok, wypowiada słowa które nigdy wcześniej od niej nie słyszałem typu [edit twardy: zgodnie z regulaminem przekleństw na forum nie używamy, nawet częściowo wykropkowanych] z mojego życia wyprowadz się, że mam się leczyć. Byłem ostatnio u księdza to miała pretensje po co tam jadę ze robie z siebie wariata itp.przykre słowa
Od paru dni zacząłem odmawiać nowenne pompejańska, i mam czasem wrażenie ze nie dotrwam do końca, że to nic nie da mam chwili zwątpienia. Mieszkam obecnie z zona jest to trudne być z kimś kto wypluwa na ciebie codziennie błoto w twarz a ty ja kochasz bo kiedyś zachowywała się jak normalna ciepła miłości zona.

.
Ostatnio zmieniony przez 2015-08-11, 15:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
lustro
[Usunięty]

Wysłany: 2015-08-11, 16:06   

bartez119 napisał/a:
ona twierdzi ze nie ma ochoty i nie będzie się do niczego zmuszac , jak będzie miała ochotę to będzie rozmawiać, jak narazie to prawie codziennie wyjeżdża do koleżanek żeby pogadać, nie wiem może wyzalic się zostawiając mnie z dziećmi w domu wraca to jest godz 2-3 w nocy.Nie chce w mojej obecności nawet oglądać razem z dziećmi jak to kiedyś było telewizji,robi wszystko żeby mnie unikać
Jak zwracam jej uwagę żeby spróbowała coś odbudować nawet dla dzieci to wpada w szok, wypowiada słowa które nigdy wcześniej od niej nie słyszałem typu [edit twardy: zgodnie z regulaminem przekleństw na forum nie używamy, nawet częściowo wykropkowanych] z mojego życia wyprowadz się, że mam się leczyć. Byłem ostatnio u księdza to miała pretensje po co tam jadę ze robie z siebie wariata itp.przykre słowa


Witaj Bartku

Nie chcę krakać, ale mnie to nie wygląda na zwykłe "zmęczenie materiału".
Niemal codzienne spotkania z koleżankami do 2-3 w nocy...?
A która koleżanka ma tak czas i ochotę na siedzenie do tej pory?
Poza tym mam wrażenie, że tak jak pisała wcześniej Kenya - Twoja zona chciała miec powód, tzw. haka, i znalazła go.
W sumie sam go jej dałeś. (I jeżeli to był tylko flirt z Twojej strony, tak jak twierdzisz, to nie jest to powód do tak drastycznych kroków.)

A tak naprawdę ten "hak" ma imię nazwisko i nosi spodnie...
obym się myliła


bartez119 napisał/a:
Od paru dni zacząłem odmawiać nowenne pompejańska, i mam czasem wrażenie ze nie dotrwam do końca, że to nic nie da mam chwili zwątpienia.
.


Nowenna Pompejańska to trudna modlitwa...osobiście "'przeszłam" przez nią tylko raz, sama siebie tym zdumiałam, bo wydawało mi się to niemozliwe...i kiedy już zaczęłam watpić w jej skuteczność - zadziałało :)
Wytrwaj, bo warto.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group



Grupa Wsparcia "Samarytanka" >>












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


Poniższy wzór ma charakter orientacyjny i nie zastępuje porady prawnej. W odpowiedzi na pozew warto odnieść się do wszystkich twierdzeń pozwu i zadbać o to, aby nasza odpowiedź była zgodna z prawdą.



W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 10