Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak przyjmować Komunię Świętą na rękę?
Autor Wiadomość
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-29, 20:13   Jak przyjmować Komunię Świętą na rękę?

https://youtu.be/AkxsKesRr3Y
.
 
     
Hipek
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-29, 21:25   

Dzięki, ja przyjmuję do ust, ale warto wiedzieć. :-)
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-30, 11:52   

Hm, a jak to sie ma do tego ?

https://www.youtube.com/watch?v=Km2OsIe2_18
https://www.youtube.com/watch?v=qb79IMNld4I
https://www.youtube.com/watch?v=ZzAc3FYEs04 :!:
 
     
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-30, 12:32   

kinga2 napisał/a:
a jak to sie ma do tego ?


Nie wiem. W wielu kościołach nie ma innej możliwości jak tylko przyjmowanie komunii stojąc. Podczas naszych rekolekcji sycharowskich również. :-/
Jeżeli księża mają różną opinię na temat przyjmowania komunii stojąc, przyjmowania komunii do ręki, to co my możemy zrobić jeśli nie ma innej możliwości w danej sytuacji?
Uważam, że w sprawach, w których jest tak różne podejście nawet wśród księży, powinien wypowiedzieć się Papież.
Dotyczy to również komunii dla osób w drugich związkach niesakramentalnych.
Dopóki nie będzie jasnego, zdecydowanego stanowiska władz kościelnych, dopóty każdy będzie mógł postępować wedle swojego uznania.
Nie jest to dobre, ale niestety tak właśnie jest obecnie.
Zamiatanie problemów pod dywan, to my akurat mamy dobrze przećwiczone na własnym podwórku małżeńskim :-(
 
     
meg-pl
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-30, 14:12   

nie bardzo rozumiem, jak w kościele może nie być możliwości do uklęknięcia do Komunii św , podchodzisz procesyjnie jak wszyscy a przyjmujesz do swojego serca tak jak pragniesz, możesz pochylić głowę, możesz klęknąć i powstać a możesz pozostać na kolanach
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-30, 15:23   

twardy napisał/a:
Nie jest to dobre, ale niestety tak właśnie jest obecnie.
Zamiatanie problemów pod dywan, to my akurat mamy dobrze przećwiczone na własnym podwórku małżeńskim :-(


Twardy, czy to rzeczywiście jakiś problem?
Może lepiej nie tworzyć sztucznych problemów.
Na stojąco, na klecząco, na rękę....czy o formę przyjmowania w komunii chodzi?
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-30, 17:51   

twardy napisał/a:
Uważam, że w sprawach, w których jest tak różne podejście nawet wśród księży, powinien wypowiedzieć się Papież.


No jak dla mnie to i Benedykt XVI i Franciszek wypowiedzieli sie chocby sama postawa, nawet kard. Wojtyla o tym mowil nim stal sie Janem Pawlem II:
W tekście kazania kard. Karola Wojtyły na 50-lecie śmierci Alberta Chmielowskiego czytamy: „Im bardziej Bóg udziela się duszy, im bardziej się do niej przelewa przez dary Ducha Świętego, tym bardziej rzuca ją na kolana”.
Ojciec Święty Benedykt XVI powiedział podczas uroczystości Bożego Ciała w Rzymie: „Paść na kolana przed Bogiem obecnym w Eucharystii oznacza wyznanie wolności”. Kolejnym wielkim krokiem w kierunku powrotu Sacrum w Kościele było zastosowanie tych słów w praktyce. W tę wielką Uroczystość ku czci Najświętszego Sakramentu, po raz pierwszy od wielu lat, Komunia Święta była przyjmowana z rąk Papieża w pozycji klęczącej. (sanctus.pl )
http://gloria.tv/media/VPYoJdjX1YS

grzegorz_ napisał/a:
Twardy, czy to rzeczywiście jakiś problem?
Może lepiej nie tworzyć sztucznych problemów.
Na stojąco, na klecząco, na rękę....czy o formę przyjmowania w komunii chodzi?


Grzegorz tak sie sklada, ze to jest rzeczywisty problem, ktory dotyka konkretnych ludzi i rodzi wiele zamieszania. Liturgia w Kosciele nie jest sprawa dowolna, a sposob okazywania czci Bogu zostal uwieczniony juz na kartach Biblii, wiec jest wazny nie tylko z punktu widzenia samego Boga, ale przede wszystkim czlowieka. Nic co sie dzieje w kulcie jedynego Boga nie moze byc ani przypadkowe, ani niegodne, bo moze skutkowac nie tylko utrata czy zmniejszeniem wiary, ale wpadniecia w kulty Bogu przeciwne, a co za tym idzie profanacja czy innymi problemami.
Zamieszanie w Kosciele moze prowadzic tez do bardzo niebezpiecznych wypaczen wiary, wiec ujednolicone stanowisko ksiezy jest niezwykle wazne zwlaszcza, gdy dotyka tak niezwyklego wydarzenia jakim jest spotkanie wierzacego z Bogiem. Nie zapominaj, ze Kosciol jest spolecznoscia ludzi, ktorzy w nim sa i kult Boga nie moze byc wypadkowa ich pogladow prywatnych- mamy nie jeden dowod, ze to prowadzi do rozlamow. W dzisiejszytm Kosciele mamy jednoczesnie przyklad postawy ks. Natanka, ks. Lemanskiego, ks. Oko i np. bp. Zawitkowskiego- jak niby polaczyc ich postawy kaplanskie bez jednoznacznych ustalen, za kim maja isc wierni skoro kazdy z nich zmierza w zupelnie innym kierunku ?
 
     
moc nadziei
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-30, 21:34   

też uważam, że nie ma problemu "niemożliwości przyjęcia komunii klęcząc"
przecież ksiądz nie ma prawa odmówić
to tylko Twoja własna decyzja wewnętrzna

czasem klękam nawet jak jestem jedyna klękająca w kolejce stojących
ale są okazje, gdy po chwili wahania jednak decyduję się uklęknąć tylko symbolicznie na chwilę przed...

(dlatego tak lubię msze trydenckie! )
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-30, 21:51   

kinga2 napisał/a:
Grzegorz tak sie sklada, ze to jest rzeczywisty problem, ktory dotyka konkretnych ludzi i rodzi wiele zamieszania.


Problem co do formy mają głównie nawiedzeni integryści, którzy upierając się przy formach obrzedów byli gotowi sprzeciwiać się papieżowi i którzy balansują na granicy "obecności" w KK.

kinga2 napisał/a:
W dzisiejszytm Kosciele mamy jednoczesnie przyklad postawy ks. Natanka, ks. Lemanskiego, ks. Oko i np. bp. Zawitkowskiego- jak niby polaczyc ich postawy kaplanskie bez jednoznacznych ustalen, za kim maja isc wierni skoro kazdy z nich zmierza w zupelnie innym kierunku ?


Co ma łączyć wszystki członków kościoła?
Wydaje mi się, że bardziej przykazanie miłości niż formy obrzedowości, ale może się myle... i jestem zbyt nowoczesny ;)
 
     
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-31, 00:04   

grzegorz_ napisał/a:
Twardy, czy to rzeczywiście jakiś problem?
Może lepiej nie tworzyć sztucznych problemów.


Jeżeli jeden ksiądz mówi, że można przyjmować komunię na rękę, a drugi, że jest to niedopuszczalne, to jest to problem.
Problem mają wierni, ponieważ od zwierzchników kościelnych otrzymują sprzeczne informacje i nie wiedzą jak mają postępować, co jest dopuszczalne, a co nie.
Takie sprawy jak sposób przyjmowania komunii powinny być moim zdaniem jasno i jednolicie określone w przepisach kościelnych.
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-31, 20:30   

twardy napisał/a:

Jeżeli jeden ksiądz mówi, że można przyjmować komunię na rękę, a drugi, że jest to niedopuszczalne, to jest to problem.
Problem mają wierni, ponieważ od zwierzchników kościelnych otrzymują sprzeczne informacje i nie wiedzą jak mają postępować, co jest dopuszczalne, a co nie.
Takie sprawy jak sposób przyjmowania komunii powinny być moim zdaniem jasno i jednolicie określone w przepisach kościelnych.


W mojej diecezji nie ma z tym problemu. Jeszcze poprzedni arcybiskup, A. Nossol wystosował taki list (pamiętam go doskonale) :

Postanowienia synodu

2005-06-27
Od 28 czerwca br. w naszej diecezji będzie istniała możliwość przyjmowania Komunii św. do ust albo na rękę. Decyzja będzie należała do każdego wiernego.
To jedno z postanowień I Synodu Diecezji Opolskiej.

Od 28 czerwca br. w naszej diecezji będzie istniała możliwość przyjmowania Komunii św. do ust albo na rękę. Decyzja będzie należała do każdego wiernego. Z pewnością praktyka ta będzie przyjmowała się powoli, zgodnie z wewnętrznym przekonaniem, ale przede wszystkim z głęboką wiarą i wielką czcią do Pana Jezusa obecnego pod postacią hostii. Istnieją racje historyczne, teologiczne i praktyczne przemawiające za obydwoma formami.
Obie formy mają swoje wiekowe istnienie i nie są czymś nowym. Zachowało się wiele świadectw Ojców Kościoła, które wyraźnie mówią o istniejącej przez pierwsze tysiąclecie dziejów Kościoła praktyce przyjmowania Komunii św. na rękę. Z racji teologicznych najważniejszą jest ta, iż Duch Święty w sakramencie chrztu i bierzmowania uświęcił i konsekrował całego człowieka, w wyniku czego ręka jest równie "godna" jak język. Wielu wiernych domagało się Komunii św. na rękę również ze względów higienicznych, w tym zwłaszcza z obawy przed zarażeniem się śliną chorego człowieka.
Przy wprowadzaniu nowej praktyki ważny jest umiejętny sposób przyjmowania Ciała Pańskiego na rękę. Przy wyciąganiu rąk należy lewą dłoń położyć na prawej, a następnie prawą ręką na oczach komunikującego szafarza włożyć Hostię do ust. Gest wyciągniętych i nałożonych na siebie obu rąk Ojcowie Kościoła tłumaczyli jako znak "tronu dla największego Króla" (św. Cyryl Jerozolimski, IV w.) albo jako "krzyż" (św. Jan Damasceński, VIII w.), gest ten może również oznaczać nasze serca otwarte na Chrystusa. Przyjmowanie Komunii św. na rękę nie jest sposobem ani lepszym, ani mniej pobożnym. Najważniejsze jest dobre przygotowanie duchowe - pełne i świadome uczestnictwo w całej Mszy św., głęboka wiara, miłość do Chrystusa i bliźnich, a także sumienie nie obarczone świadomością grzechu ciężkiego. Katechizm Kościoła Katolickiego uczy: "Jeśli ktoś ma świadomość grzechu ciężkiego, przed przyjęciem Komunii powinien przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania" (n. 1385; por. KPK, kan. 916). Z drugiej strony, jeśli nic nie stoi na przeszkodzie, nie uchylajmy się od przyjmowania Ciała Pańskiego, zwłaszcza podczas niedzielnej Mszy św., gdyż do tego zaprasza nas sam Chrystus Pan, kiedy mówi: "Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy".

/ Z listu pasterskiego abpa Alfonsa Nossola
Opole, dnia 21 czerwca 2005/


http://www.raciborz.com.pl/art210.html

Synod Diecezjalny o Komunii Świętej

Zakończony 29 marca 2005 r. Pierwszy Synod Diecezji Opolskiej wśród ważnych dokumentów przyjął dokument mówiący o wprowadzeniu drugiego sposobu przyjmowania Komunii św. przez wiernych. Od 28 czerwca 2005 r. w Diecezji Opolskiej wolno udzielać Komunii św. do ust i na rękę w postawie zarówno kluczące jak i stojącej.

Kapłani i szafarze ze szczególną troską powinni czuwać, aby natychmiast na oczach rozdającego przyjmujący ją spożył, aby nie odszedł, niosąc w ręku Ciało Pańskie. Jeżeli mogłoby zachodzić niebezpieczeństwo profanacji, nie należy udzielać wiernym Komunii św. na rękę. Przyjmowanie Komunii św. na rękę jest możliwością, a nie obowiązkiem. Każdy wiemy sam decyduje o wyborze sposobu przyjęciu. Ciała Pańskiego. Sposób przyjmowania Komunii św. nie jest najważniejszy o wiele ważniejsza jest duchowe przygotowanie do jej przyjęcia.


http://webcache.googleuse...l&ct=clnk&gl=pl

Od tego momentu w kościołach na Opolszczyźnie tak właśnie można przyjmować Komunię Św. Większość wiernych praktykuje jednak przyjmowanie do ust.

Moi synowie byli uczeni obu sposobów przyjmowania Komunii św w trakcie przygotowania do I Komunii św choć jeszcze tego postanowienia nie było.

twardy napisał/a:
Nie wiem. W wielu kościołach nie ma innej możliwości jak tylko przyjmowanie komunii stojąc. Podczas naszych rekolekcji sycharowskich również.


Jest tak ponieważ:

Konferencja Episkopatu Polski w swoich Wskazaniach z 2005 r. zaleciła procesyjne podchodzenie do Komunii Świętej w kierunku ołtarza. Jest to piękny znak. Jesteśmy ludem Bożym wędrującym poprzez to ziemskie życie do domu Ojca w niebie. Po drodze posilamy się Eucharystią. Wolno przyjmować Komunię Świętą w postawie klęczącej lub stojącej. Ci, którzy przyjmują na stojąco, winni okazać znak czci przez przyklęknięcie lub skłon głowy. Oczywiście nie wolno nikogo zmuszać do postawy stojącej przy przystępowaniu do Komunii Świętej

http://www.wsm.archibial....?id_artykul=271

Wskazania Episkopatu Polski po ogłoszeniu nowego wydania Ogólnego wprowadzenia do Mszału Rzymskiego

(przyjęte na 331. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski 9 marca 2005 )


38. Zaleca się procesyjne podchodzenie do przyjęcia Komunii świętej (zob. OWMR 44, 86 i 160). Ciało Pana jest bowiem pokarmem na drodze do życia wiecznego. Komunię świętą można przyjąć w postawie klęczącej lub stojącej. Postawę stojącą należy zachować zawsze, gdy Komunii świętej udziela się pod obiema postaciami. Wierni przyjmujący Ciało Pańskie w postawie stojącej wykonują wcześniej skłon ciała lub przyklękają na jedno kolano.

39. Zgodnie z OWMR 387 biskup diecezjalny powinien określić przepisy dotyczące udzielania Komunii świętej pod obiema postaciami na terenie jego diecezji.

40. Komunii świętej udziela się przez podanie Hostii wprost do ust. Jeżeli jednak ktoś prosi o Komunię na rękę przez gest wyciągniętych dłoni, należy mu w taki sposób jej udzielić. Przyjmujący winien spożyć Ciało Pańskie wobec szafarza. Wierni przystępujący do Komunii świętej nie mogą sami brać konsekrowanego Chleba ani Kielicha Krwi Pańskiej (zob. OWMR 160). Nie wolno im też podawać na rękę Hostii zanurzonej we Krwi Pańskiej.



http://liturgia.wiara.pl/...owego-wydania/9

To nie tak, że komunię musisz przyjąć na stojąco. Jednak podchodzi się do niej niejako w procesji (nie tak jak mnie uczono, że klęka się w rzędzie, a kapłan podchodzi do każdego klęczącego). Teraz kapłan stoi, a wierni podchodzą, można jednak przyjąć Komunię św. klękając (podejść i uklęknąć). To pozostaje w gestii twojego wyboru i często tak właśnie się dzieje, choć znam kościoły, w których praktykuje się stare sposoby.
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-31, 20:38   

moc nadziei napisał/a:
też uważam, że nie ma problemu "niemożliwości przyjęcia komunii klęcząc"
przecież ksiądz nie ma prawa odmówić

Niestety to nieprawda, sama bylam w takiej sytuacji, ze dopoki kleczalam ksiadz mnie omijal i nie udzielil mi komunii, z tego co wiem nie jestem jedyna z takim doswiadczeniem, sporo osob sie na to skarzylo, choc ostatnio cos sie zmienilo. Ksiadz w np. Kosciele Dzieciatka Jezus w W-wie wyraznie prosi tych co chca klekac o przejscie do barierek i tam udziela Komunii po zakonczeniu kolejki tych co przyjmuja ja procesyjnie, troche to zaskakujace ale rozumiem ze ciasnota wnetrza jakos to usprawiedliwia.
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-31, 20:44   

kinga2 napisał/a:
Niestety to nieprawda, sama bylam w takiej sytuacji, ze dopoki kleczalam ksiadz mnie omijal i nie udzielil mi komunii, z tego co wiem nie jestem jedyna z takim doswiadczeniem


:shock:

W kościołach, do których ja chodzę, nie spotkałam się z czymś takim, "obsłużeni" są wszyscy niezależnie od tego czy stoją, czy klęczą.
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-31, 20:44   

Cytat:
Co ma łączyć wszystki członków kościoła?
Wydaje mi się, że bardziej przykazanie miłości niż formy obrzedowości, ale może się myle... i jestem zbyt nowoczesny ;)


Formy obrzedowosci narzucil najpierw Bog, a potem Koscioly z roznych wzgledow je zmienialy, jednak to wlasnie integralnosc liturgii pozwala Ci uczestniczyc w niej w roznych swiatyniach nawet bez znajomosci tubylczego jezyka i akurat tu prym wiedzie tradycja nie nowoczesnosc. Co zas do fragmentu mojej wypowiedzi do jakiego sie odniosles to wlasnie tych ksiezy laczy jedynie liturgia, a roznia poglady duszpasterskie i postepowanie, wiec.... :-P
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group



Grupa Wsparcia "Samarytanka" >>












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


Poniższy wzór ma charakter orientacyjny i nie zastępuje porady prawnej. W odpowiedzi na pozew warto odnieść się do wszystkich twierdzeń pozwu i zadbać o to, aby nasza odpowiedź była zgodna z prawdą.



W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 9