Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
zdradzona ... jak zyć ?
Autor Wiadomość
ela610
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-22, 11:02   

Tak Maćko, pokazać mu milosc ... mniemam ze nie byłeś nigdy w sytuacji gdy najukochansza osoba sprawia Ci maksymalny ból i zawód. Jest to trudne do pojęcia i akceptacji. Już nie myślę o zrozumieniu bo to niemozliwe. Teraz chce się nauczyć z tą wiadomością żyć. Tak normalnie żyć. Może ludzie różnie podchodzą do zdrady, może mają różną wrażliwość. Dla mnie to w przenośni niemalże koniec świata. Ja wierzyłam że świat rodziny, domowego ogniska i ten romantyczny z ekscytacji mogą być jednym światem.
Szczerze - to chyba nadal kocham tego drania, mojego męża. Ale czy jestem w stanie mieć go na codzień obok? Na razie nie. Może jestem w okresie żałoby. Mam nadzieję że on minie tak jak wszyscy zapewniaja. Bo bardzo chciałabym umieć kochać na nowo.
 
     
GosiaH
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-22, 11:22   

ela610 napisał/a:
Szczerze - to chyba nadal kocham tego drania, mojego męża. Ale czy jestem w stanie mieć go na codzień obok? Na razie nie. Może jestem w okresie żałoby. Mam nadzieję że on minie tak jak wszyscy zapewniaja. Bo bardzo chciałabym umieć kochać na nowo.

Elu, nie zasklepiaj się w swoim bólu, nie karm go, nie podsycaj!
Jeśli podejmiesz (podjęłaś?) decyzję, że dajesz szasnę małżeństwu (a wg mnie zawsze warto!) i mąż o tym wie, to może właśnie on, mimo wszystko, będzie mógł pomóc ci wyjść z tego poczucia krzywdy.
Ja właśnie taką drogę przeszłam i mój mąż mi pomagał wyciągnąć się z tego dołka i leczyć rany.
 
     
Stokrotka10101
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-22, 12:50   

Elu wiem ze jest to trudne i ze nie ma już tej spontaniczności i energii ale da się . zrób to wysiłkiem woli
 
     
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-22, 20:44   

Stokrotka10101 napisał/a:
Elu wiem ze jest to trudne i ze nie ma już tej spontaniczności i energii ale da się .
zrób to wysiłkiem woli


Każ komuś jeść jak ma mdłości.
Przejdą mdłośći to i apetyt wróci... bez wysiłku woli, tylko w ramach instynktu samozachowawczego.
Czas na dojście do siebie jest Eli potrzebny i BRAK jakiejkolwiek PRESJI.
 
     
ela610
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-22, 23:27   

GosiaH napisał/a:
Elu, nie zasklepiaj się w swoim bólu, nie karm go, nie podsycaj!

Jeśli podejmiesz (podjęłaś?) decyzję, że dajesz szasnę małżeństwu (a wg mnie zawsze warto!)


Nie podjęłam jeszcze żadnej decyzji, na razie żadnej nie chcę podejmować. Teraz muszę wreszcie przestać płakać i umieć opanowywać emocje aby normalnie żyć.
I odpocznę trochę od niego. I poobserwuje jego zachowanie. W głębi serca jest małe światełko dla niego, ale nie z takim zachowaniem jak przez ostatnie 2 lata.
Teraz mówi że mnie kocha, znajduję od niego różę za wycieraczkami samochodu ... nie wiem czy to szczere ? jak to traktować ? teraz ... a przez 2 lata byłam kim dla niego. Chcę zobaczyć że bierze się za siebie, że ma jakieś zasady, jakieś stanowcze własne zdanie i cele na przyszłość. I że naprawdę chce o nas walczyć - ale to musi być jego inicjatywa, nie znowu moja. Słucham również waszych opinii, nie chcę przegiąć w tej mojej stanowczości, ale naprawdę jak się zastanowiłam dzisiaj nad tym za czym mogłabym tęsknić w tych ostatnich dwóch latach to ja chyba za niewieloma rzeczami. Na pewno był dobrym ojcem, ale jako mężczyzna i mąż to się raczej nie sprawdził. Wymiękł w trudnych sytuacjach i zadowolił się kochanką. Nie chcę takiego życia, dlatego naprawdę musi coś się zmienić w jego postawie.
A jutro się widzimy ... chce ze mną porozmawiać

I chyba Bóg dodaje mi siły, rozmawiam z nim częściej, koi mnie gdy znowu się rozklejam. Znalazłam gdzieś taki cytat: "Nie wiem jak, ale wiem że Bóg rozwiąże moje problemy" i tak będzie.

Czy ktoś mógłby mi doradzić jakieś dobre rekolekcje dla małżeństw w kryzysie, po zdradzie ? (tak gdyby mąż cos zaproponował ....).
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-22, 23:42   

Możecie wspólnie coś posłuchać w naszym dziale rekolekcje np.
to z Rychwałdu, z 2009 roku "Jak zatrzymać zło na sobie"
Albo ks. Dziewieckiego o Przysiędze małżeńskiej`

http://sychar-rekolekcje.blogspot.com/
 
     
macko
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-23, 21:39   

ela610 napisał/a:
Tak Maćko, pokazać mu milosc ... mniemam ze nie byłeś nigdy w sytuacji gdy najukochansza osoba sprawia Ci maksymalny ból i zawód. Jest to trudne do pojęcia i akceptacji. Już nie myślę o zrozumieniu bo to niemozliwe.


Byłem w takiej sytuacji. Ale nie chodzi o to, żeby się licytować co kto przeżył.
Być może mam trochę łatwiej, bo jestem mężczyzną i do bólu podchodzę jak do wyzwania (bo muszę, tego się ode mnie, w moim mniemaniu, oczekuje, tak zostałem wychowany) - jeśli to mnie pokona, to jestem słaby. A jak ja wygram to czuję silniejszy niż przedtem.

Do zrozumienia jest może i trudne, ale kto powiedział, że musi się wszystko rozumieć?
Ludzie są bardzo różni, różne rzeczy się przytrafiają. Nie ma innego wyjścia jak brać co życie przyniesie. Postawa chyba zbliżona do stoicyzmu.

ela610 napisał/a:

Teraz chce się nauczyć z tą wiadomością żyć. Tak normalnie żyć. Może ludzie różnie podchodzą do zdrady, może mają różną wrażliwość. Dla mnie to w przenośni niemalże koniec świata. Ja wierzyłam że świat rodziny, domowego ogniska i ten romantyczny z ekscytacji mogą być jednym światem.


Ale przecież wiesz, że to ani koniec świata ani rodziny ani domowego ogniska.
W takich wydarzeniach można się doszukać jakichś pozytywów. To, boleśnie ale jednak, przypomina, co jest naprawdę ważne, że to właśnie rodzina, miłość.
Zaczyna się na nowo, bardziej doceniać to co się ma. Jednak Twój mąż nie odszedł, chce być z Tobą. W końcowym rozrachunku, to Ty jesteś dla niego najważniejsza, to Ty wygrałaś.
Jestem przekonany, że Twojemu mężowi to wszystko też wiele uświadomiło.


ela610 napisał/a:
Szczerze - to chyba nadal kocham tego drania, mojego męża.


No właśnie :->
Jasne, że minie, to tylko kwestia czasu.
Więcej dobrych myśli!
 
     
ela610
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-24, 12:16   

Bardzo Wam dziękuję za wskazówki ...
Maćko - wiem, jestem pesymistką, ale naprawdę trudno o optymizm w tej sytuacji. Uwierz mi.
Chyba powoli zamykam etap rozpaczy - mam poczucie że już pogodziłam się z faktem że to się wydarzyło, że mąż miał kochankę i mnie zdradzał.
Teraz muszę przejść do kolejnego etapu - to co dalej ?
Zobaczymy co tak Bóg dla mnie wymyślił.

Maćko - ja mam teraz dylematy na ile czekać na inicjatywę męża a na ile coś działać samemu żeby czegoś nie zepsuć. Doradzisz ? ;-)
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-24, 18:27   

Elu, tu masz etapy przechodzenia przez traumę krzywdy, ostatnim jest przebaczenie :-)
http://www.katolik.pl/prz...546,416,cz.html
 
     
macko
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-27, 16:17   

ela610 napisał/a:

Maćko - ja mam teraz dylematy na ile czekać na inicjatywę męża a na ile coś działać samemu żeby czegoś nie zepsuć. Doradzisz ? ;-)


Mogę tylko powiedzieć, że na miejscu Twojego męża bardzo bym chciał żebyś się nie bała okazać mi swoje uczucia.
Nie bój się, nie zepsujesz.
Można coś popsuć szczerością i miłością?
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-27, 19:08   

Elu, w miniony piątek rozpoczynały się nasze rekolekcje ogólnopolskie. Na ten dzień przeznaczone były takie czytania:

PIERWSZE CZYTANIE
Wewnętrzne rozdarcie człowieka


Rz 7, 18-24

Czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian. Bracia: Jestem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodne z prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.
Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.


PSALM RESPONSORYJNY



Refren: Naucz mnie, Panie, mądrych ustaw Twoich.

Naucz mnie trafnego sądu i umiejętności, *
bo ufam Twoim przykazaniom.
Dobry jesteś i dobrze czynisz, *
naucz mnie Twoich ustaw.

Refren: Naucz mnie, Panie, mądrych ustaw Twoich.

Niech Twoja łaska będzie mi pociechą *
zgodnie z obietnicą daną Twemu słudze.
Niech mnie ogarnie Twoja litość, a żyć będę, *
bo Twoje prawo jest moją rozkoszą.

Refren: Naucz mnie, Panie, mądrych ustaw Twoich.

Na wieki nie zapomnę Twoich postanowień, *
bo przez nie dałeś mi życie.
Wybaw mnie, należę do Ciebie, *
bo szukam Twych postanowień.

Refren: Naucz mnie, Panie, mądrych ustaw Twoich.


EWANGELIA -
Poznać znaki czasu


Łk 12, 54-59
Słowa Ewangelii według św. Łukasza. Jezus mówił do tłumów: "Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: «Deszcz idzie». I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: «Będzie upał». I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne?
Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego pieniążka".



Ksiądz podczas kazania odniósł te zaznaczone zdania z Ewangelii, do tych z pierwszego czytania w odniesieniu do naszych trudnych małżeństw. Po za przemyśleniami o sobie i swoim życiu, nasunęłaś mi się również Ty.

W wielkim skrócie, ksiądz zwrócił uwagę na to, jak trudno jest często zrobić to co jest dobre, co powinniśmy, co jest wskazane w danej sytuacji, bo walczą w nas dwie natury, dobra i zła. I ta zła to często jest nasz ból, który w danym momencie zwycięża. Patrząc na ewangelie: mamy pogodzić się z przeciwnikiem w drodze. W drodze. Nie znaczy to, ze tu i teraz, ale w drodze robić to cały czas. Z każdym krokiem, na tyle na ile umiemy, nie przestając tego robić... A Bóg nam w tym pomoże:

Naucz mnie trafnego sądu i umiejętności, *
bo ufam Twoim przykazaniom.
Dobry jesteś i dobrze czynisz, *
naucz mnie Twoich ustaw


Jeśli zwraca się swoje myśli, wątpliwości i pytania do Boga, jeśli słucha (czyta) się Jego Słowo, to zawsze otrzyma się odpowiedź.
Spróbuj.
 
     
awe59
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-28, 17:53   

ela610 napisał/a:
mam poczucie że już pogodziłam się z faktem że to się wydarzyło, że mąż miał kochankę i mnie zdradzał.

to b ważne, pogodzić się z faktem wyborem męża na który nie miałaś wpływu.
teraz następny etap dla Ciebie - musisz zrozumieć, że skoro Bóg dopuścił do takiej sytuacji, to znaczy, że jest Ci to potrzebne; nic nie dzieje się bez powodu. Zweryfikuj swoje postępowanie /pomoże Ci kurs 12 kroków/ przyjrzyj się sobie, czy twoje wybory, zachowania, postępowanie na pewno mogły podobać sie Bogu? może właśnie w ten sposób Bóg chciał zwrócić Twoją uwagę na siebie, że to ON jest najważniejszy? Pomyśl o przebaczeniu , to decyzja Twojej woli, ale potrzeba łaski z "Góry" proś o tę łaskę i daj sobie czas............ :-D
ela610 napisał/a:
pokazać mu milosc ... mniemam ze nie byłeś nigdy w sytuacji gdy najukochansza osoba sprawia Ci maksymalny ból i zawód

tak - okazać miłość jak najbardziej ale przejdź spokojnie poszczególne etapy to naprawdę jest możliwe :lol:
i..........przyjdzie czas, że będziesz dziękowała za kryzys ;-)
 
     
ela610
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-28, 19:37   

macko napisał/a:
Mogę tylko powiedzieć, że na miejscu Twojego męża bardzo bym chciał żebyś się nie bała okazać mi swoje uczucia.

Nie bój się, nie zepsujesz.

Można coś popsuć szczerością i miłością?

Spróbuję :-) nie wiem jeszcze jak ale spróbuję

awe59 napisał/a:
Zweryfikuj swoje postępowanie /pomoże Ci kurs 12 kroków/ przyjrzyj się sobie, czy twoje wybory, zachowania, postępowanie na pewno mogły podobać sie Bogu?

Wiem że nie wszystkie MU się podobały ... też nie jestem bez winy, charakterek mam trudny, do pokornych nie należę więc ideał żony to ze mnie żaden .... ale nigdy nie zdradziłam i nie okłamywałam przez 2 lata

Cytat:
i..........przyjdzie czas, że będziesz dziękowała za kryzys
To że mogę kiedyś dziękować za kryzys brzmi niewiarygodnie dla mnie na razie. Na pewno jest w tym ogromna nauka życia, pokory, zbliżenie do Boga. Jeśli obydwoje wyciągniemy z tego kryzysu naukę i naprawdę się zmienimy to może i tak się zdarzyć. Wybacz mi brak przekonania, ale to jest dla mnie wciąż świeży i bolesny temat. Dziękuję za dobre słowo i wsparcie
 
     
Bety
[Usunięty]

Wysłany: 2015-10-28, 19:54   

jak dobrze wykorzystasz ten czas, trudny czas, jak nie zamkniesz sie w sobie, ale otworzysz na Boga, to z czasem podziękujesz za to, co się stało.

Można kryzys "przekuć" w korzyść, można!

To trudne, ale możliwe.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group



Grupa Wsparcia "Samarytanka" >>












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


Poniższy wzór ma charakter orientacyjny i nie zastępuje porady prawnej. W odpowiedzi na pozew warto odnieść się do wszystkich twierdzeń pozwu i zadbać o to, aby nasza odpowiedź była zgodna z prawdą.



W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 8