To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Świadectwa - natchnienie :)

Anonymous - 2015-04-26, 07:15

,,...mów co czujesz tylko bez wyzwisk '' - no i o tym jest ten post . Piszę na początku, że NIGDY nie było wyzwisk i dlatego jestem dumny, że nie dałem się sprowokować :evil: .
Naprawdę już mnie szlak trafia, ale zacisnąłem zęby. Chodzi mi tylko i wyłącznie o kontakt z dzieckiem. Nie dzwonię do niej żeby porozmawiać,dzwonie żeby włączyła dziecku skypa. I nie codziennie, tylko w soboty i niedziele. Czy tak wiele wymagam?
Nie wiem jaka będzie żony droga do Boga, ale ciężko to widzę- ja mam ,,sychar,, wykłady mądrych ludzi, ona ma kuzynkę, 4 miesiące po rozwodzie, najlepsza koleżanka żyje z facetem z odzysku- mamusia jej gorliwa katoliczka co niedziele w kościele- dla niej rozwód to nie problem- takie ma wzorce.
I przypominam, że nie mam z nią żadnego kontaktu.Odkąd nie zgodziłem się na rozwód jestem wrogiem nr 1.

I jeszcze jedno, żona oddaje się namiętnie -wróżbom. Jeśli ktoś przesłucha ks Piotra Glasa to będzie wiedział do czego to może prowadzić. Więc jak oddaje cześć innym Bogom to czy Bóg mógł błogosławić ten związek?

Anonymous - 2015-04-26, 09:51

Joe - współczuję Ci i jednocześnie podziwiam Cię. Otworzyłeś się na Boga i dostałeś łaskę żywej wiary. Coraz częściej Bóg przygarnia nas do siebie poprzez kryzysy, które dopuszcza, szanując naszą wolność. Nawrócenie to nie jest jednorazowa deklaracja, to proces. Jezuita, o. Jacek Granatowski powiedział kiedyś na konferencji "Lęki - fikcja, która komplikuje rzeczywistość" (dostępna na płycie), że "Zaufać Bogu, to wyruszyć w drogę i zaryzykować - postawić wszystko po stronie Boga". Takżę nadzieję, że żona wróci, zrezygnuje z rozwodu etc. Nawet jeżeli rozwód nastąpi, to nie zamyka on drogi do dalszego ratowania małżeństwa. To Bóg uzdrawia nas i nasze małżeństwa, a nie my sami. Podziwiam Cię, że odpierasz te "dobre rady", które tu padły. Nie przejmuj się, że "wpadasz w religijne uniesienia"... Ja także czasami zastanawiam się, czy to jest jeszcze forum katolickie :oops: Właściwie jedynie tereska oceniła trafnie Twoje świadectwo odpierania pokus. Nota bene - konferencje ks. Piotra Glasa z ostatnich trzech lat są rewelacyjne, super, że na nie trafiłeś.

To, co przeżywasz teraz, to droga pierwszych trzech kroków z Programu 12 kroków - ogarnia Cię bezsilność, ale odkrywasz, że nie jesteś bezradny, że jest Bóg, który chce Ci pomóc i jemu to oddajesz i zawierzasz. Ty musisz dbać o swoje nawrócenie, o swoją żywą i głęboką relację z Bogiem. Bóg Ciebie chce uzdrowić, a poprzez Twoje uzdrowienie może nawrócić się także Twoja żona. Nic złego w tym, że zakomunikowałeś jej swoją drogę. TY nie musisz jej zmieniać ani nawracać. Jeśli nawet teraz bardziej zniechęci się do Ciebie, Boga i Kościoła, to może i lepszy użytek zrobi z tego Bóg dla niej...

Ja o swoją czystość myśli, słów i uczynków modlę się rano Koronką do Bożego Miłosierdzia. I bardzo mi to pomaga.

Warto na pewno, abyś znalazł na swoim terenie jakieś Ognisko Sycharowe, wszedł w Program 12 kroków i poznał świadectwa innych, którzy nadal kochają po rozwodzie czy w trakcie i Bogu oddają całe swoje życie.

Anonymous - 2015-04-26, 10:25

Dziekuję Filemon - my mężczyźni musimy się wspierać.

Zauważyłem, że drogie Panie ( z wyjątkami) bez względu czyja wina uznają zasadę:
;-)
pkt 1 żona ma zawsze rację
pkt 2 jak żona nie ma racji to patrz pkt 1

ps. Jeszcze mi się przypomniało, że od opuszczenia domu, mimo nie zasądzonych alimentów płacę na dziecko (normalne dla mnie, że mam płacić) tym bardziej nie rozumiem dlaczego utrudnia mi kontakt z dzieckiem?

Anonymous - 2015-04-26, 12:12

Stokrotka10101 napisał/a:
Joe jesteś w trudnej sytuacji - jesteś przed rozprawą. Chcesz zatrzymać zonę. Wykorzystaj rady w
Pamiętaj też , że droga do BOGA JEST DLA KAŻDEGO CZŁOWIEKA INNA. Ona nie musi przebyć takiej samej drogi co Ty. Jest innym człowiekiem. Każdy ze Swiętych miał inną drogę,
Nie narzucaj jej swojej drogi.


Stokrotka mądre słowa i bardzo Ci dziękuję za przypomnienie mi tej prawdy.

Anonymous - 2015-04-26, 13:57

Św . Józefa Menendez- ,, Widziałam jak wpadało do piekła wiele dusz. Między innym była wśród nich dziewczynka piętnastoletnia przeklinająca swych rodziców, ponieważ nie nauczyli jej bojaźni Bożej i nie przestrzegali, że istnieje piekło! Mówiła, że jej życie chociaż tak krótkie, było pełne grzechów ponieważ pozwalała sobie na wszystkie przyjemności, jakich domagało się od niej ciało i namiętności.''

Tak więc uznałem, że ja chociaż grzesznik zdający sobie sprawę, że pycha przemawia przeze mnie - jednak przestrzegę żonę - wolę, żeby mnie nie przeklinała jeśli by miała trafić do piekła.

Anonymous - 2015-04-26, 15:08

życie może być prostsze jeśli zastosuje zasadę:
oceń sytuację > czyń > sprawdź czy nie chybiasz celu > koryguj lub nie swoje zachowanie> ponownie sprawdź sytuację
oczywiście przyjmij inspirację ludzi i słuchaj Ducha Świętego
podążaj za prawdą
PS oczywiście że bardziej zdecydowanie powinneś domagać się kontaktu z dzieckiem i to nie skypowego ale autentycznego spotkania sam na sam
Masz do tego prawo - To dziecko jest połową Ciebie i połową Twojej żony i oboje macie takie samo prawo do tego dziecka.
Dziecko też ma prawo mieć oboje rodziców a nie jedno. Bądź bardziej zdecydowany

Anonymous - 2015-04-26, 15:22

joe napisał/a:
Św . Józefa Menendez- ,, Widziałam jak wpadało do piekła wiele dusz. Między innym była wśród nich dziewczynka piętnastoletnia przeklinająca swych rodziców, ponieważ nie nauczyli jej bojaźni Bożej i nie przestrzegali, że istnieje piekło! Mówiła, że jej życie chociaż tak krótkie, było pełne grzechów ponieważ pozwalała sobie na wszystkie przyjemności, jakich domagało się od niej ciało i namiętności.''

Tak więc uznałem, że ja chociaż grzesznik zdający sobie sprawę, że pycha przemawia przeze mnie - jednak przestrzegę żonę - wolę, żeby mnie nie przeklinała jeśli by miała trafić do piekła.


Napisano również "Bądźcie sprytni jak węże, nieskazitelni jak gołębie". Przetrzegając żonę wg mnie niczego nie wskórasz. To nie ten etap. Jeszcze zostaniesz posądzony o nagabywanie, fundamentalizm religijny i oszołomstwo, a to, że Twoja żona Twoich przestróg do siebie nie weźmie, to bardziej niż pewne.
Rozlicz sam siebie i to jakim Ty mógłbyś być ojcem, postaraj się o kontakt z dzieckiem i we własnym zakresie spędzaj go jakościowo jak najlepiej.
Aha, nauka świętych, objawienia, nawet jak zatwierdzone oficjalnie przez KK, nie muszą być przez wiernych traktowane jako wyrocznia i objawiona prawda. Można ją przyjmować dla siebie, ale niekoniecznie. I niekoniecznie dawać jej wiarę.

Anonymous - 2015-04-26, 19:13

No i stał się mały cud :-) -żona odebrała dzisiaj telefon. Oczywiście nie zamieniła ze mną słowa, tylko dała dziecku telefon.
Od razu przyznaję się bez bicia, że napisałem jej wczoraj, że jak mi nie umożliwi rozmowy to zadzwonię do przedszkola w poniedziałek i po prostu poproszę panią dyrektor, żebym mógł porozmawiać z dzieckiem.
Więc nie mam pojęcia czy Nowenna Pompejańska zaczyna już kruszyć jej serce, czy tylko ze względu na ,,obciach,, się zgodziła.

Natomiast drogie Panie mam pytanie z zakresu psychologi.
Córka (5lat) nie za bardzo chce rozmawiać, chociaż miesiąc temu jak byłem u niej rozmawiała na żywo ze mną normalnie.
Nie wiem, czy żona nastawia dziecko przeciwko mnie, czy może córka ma pretensje, że ją po prostu opuściłem (też tak sobie tłumacze w moim małym mózgu)?
Co sądzicie? (wiem, wiem -Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni ;-) )

Anonymous - 2015-04-26, 19:29

Bardzej prawdopodobne jest że została nastawiona lub boi się
Anonymous - 2015-04-26, 20:45

dziecko prawdopodobnie odcinając się od taty, który w jej pojęciu zniknął z niewiadomych przyczyn próbuje układać sobie nową rzeczywistość, możliwe, że zupełnie sobie z nią nie radzi :-(
Anonymous - 2015-04-26, 21:02

joe napisał/a:
Nie wiem, czy żona nastawia dziecko przeciwko mnie, czy może córka ma pretensje, że ją po prostu opuściłem


Niewątpliwie dla pięcioletniego dziecka jest ciężarem nie do uniesienia fakt ze ojciec je zostawia.
Nie nazywaj zachowania córki pretensjami, dziecko jest zagubione, nie rozumie. Bo i jak ma to zrozumieć? Jak ma się zachować, co mówić, kiedy dzwoni ojciec z którym nie ma kontaktu i który jest gdzieś, ale nie tam gdzie być powinien?
Dlaczego mieszkasz 300 km od dziecka a nie np. 3 lub 30 km? Mniejszy dystans dałby możliwość by się z córką widywać, ale 300 km.... Skąd taki wybór?
Nie dziwi mnie zachowanie dziecka- wcale. I wcale żona nie musi dziecka nastawiać przeciwko tobie, żeby reakcja córki mogła być taka jaka jest.

Anonymous - 2015-04-26, 21:26

W grę może wchodzić jeszcze prozaiczna rzecz - pięcioletniemu dziecku może być trudno rozmawiać przez telefon nawet z najbliższymi ludźmi, bo do takiej formy kontaktu nie jest przyzwyczajone. Nie jest to naturalny sposób komunikacji dla tak małego dziecka.
Anonymous - 2015-04-26, 22:13

,,Dlaczego mieszkasz 300 km od dziecka a nie np. 3 lub 30 km?,,

Poznaliśmy się jak byłem Anglii. Żona nie chciała wyjechać. Wróciłem do Polski. Zamieszkałem u niej. No i jak mnie wyrzuciła, to jedyne wyjście wyjechałem do rodziców. Niestety nie jestem szejkiem i nie stać mnie na kupno mieszkania w jej miejscowości.

Anonymous - 2015-04-26, 23:18

Joe , niestety , moim zdaniem , nie wygłada to dobrze .
Skoro żona nie chodziła już wcześniej do kościoła ,
to trudno aby ten mail zrobił na niej wrażenie .
A myślę , że zły już się nią zaopiekował .
Ludzie nie traktują poważnie ( z głupoty lub niewiedzy )
np. chodzenia do wróżek .
Pół biedy jak trafi na oszustkę , gorzej jak na taką "prawdziwą" .
Tu idzie naprawdę walka o duszę człowieka , choć tego nie widać .
Tylko , że twój mail może być "dowodem" , że ci odbiło "religijnie" .
No chyba , że masz taką charyzmę , że nawrócisz skład sędziowski
i adwokata żony i kogo tak jeszcze .
Żyjemy już w mocno zlaicyzowanym kraju
( wbrew temu co się propagandowo głosi ) .

Jak to cię żona wyrzuciła ?
"Opuściłeś rodzinę" ;-) ......... tak to będzie przedstawiane

Niestety nie ma się co też czarować .
Jesteś tylko ojcem , czyli w sumie nikim .
Co innego matka - rodzi , karmi , przewija itd.
Tak jest w Polsce , przynajmniej obecnie .
Jedyne do czego masz prawo to do płacenia na ( wtedy jest twoje ) dziecko .
A czasem i nawet żona "twoja nadal" , jak płacisz na nią .

I w sumie masz rację , tylko cud , może cię uratować .
Tak , wiem ........ mało optymistycznie .



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group