Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Sprawa trywialna a statystycznie beznadziejna
Autor Wiadomość
AJA
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-08, 20:55   

Filomena napisał/a:
Jak będę we Wrocławiu, to się przypomnę

nie mogę się doczekać ;-)

cieszę się, że masz taką dobrą fazkę sama ze sobą... ciesze się, że nasz ból mija, albo chociaż się zmniejsza...

"Jaka piękna katastrofa!" - przeczytałam gdzieś i strasznie mi się spodobało ;-) ))
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-08, 21:30   

Cytat:
To nie jest ten człowiek, o jakim sądziłam, że istniał.

Chyba warto zastanowić się nad tym .
Może zauważyć , że to dwie różne "osoby" .
I trochę gorzej . :mrgreen:
Bo "nasza osoba" , nasze wyobrażenie tejże osoby
jest TYLKO naszym wyobrażeniem
a tymczasem podejmujemy działania
właśnie w oparciu o te informacje . :-?


Cytat:
Wiele ostatnio myślałam i czytałam, żeby wyrobić sobie własny pogląd powiedzmy, że metafizyczny, na to, co się stało.

Fajne zestawienie . ;-)
Słuchamy co mają inni do powiedzenia
i na tej podstawie wyrabiamy sobie "własny" :mrgreen: poglad .
Ciekawe jak to jest naprawdę . :roll:
Dlaczego słuchamy jednych a innych nie .
Jedne argumenty uważamy za rozsądne itd.
Moim zdaniem te poglądy jakoś są "ukryte w nas" .

Cytat:
Byłam w swojej wierze chłodna i rozumowa. Obowiązkowa tak, jak we wszystkim, ale rozumowa. Teraz wiem, że nie tylko poznanie rozumem się liczy.

"Czucie i wiara silniej mówi do mnie" .
Jak mniejszy rozum może "zrozumieć" większy ?
Wiara i rozum to dwa konie w zaprzęgu .


........a , i bardzo mi się spodobało to :
Cytat:
a ja sama też jestem zadbana, a co więcej obiektywnie mam lepsze walory wszelkiego typu , niż tamta. On traci więcej, niż mu się wydaje.

Bardzo kobiece .

Stoję sobie "na światłach" .
Obok też sobie stoi jakaś pani .
Wyciąga szminkę i zaczyna się malować ,
potem nakremowała sobie ręce ,
jeszcze potem zaczęła poprawiać fryzurę ,
a na koniec "zerwała się " wcześniej niż ja . :mrgreen:
( mam nadzieję że do męża się jej tak spieszyło :-> )
Ciemno juz było , ale fajnie czasem być facetem . :mrgreen:
Ponoć zły humor gorszy niż zły los .
 
     
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-08, 22:05   

Mare, trochę tu niejasności. Czy chodzi Ci o to, że moja autopercepcja jest również skrzywiona? Wiem to, ale jestem w trakcie długotrwałej terapii i percepcja mi się na tyle, na ile może obiektywizuje. W lustrze terapeuty zobaczyłam lepsze rzeczy, niż myślałam.

Widzimy współmałżonka przez pryzmat własnych wartości, własnego ideału męża/żony, potem to się urealnia. Jednak okazuje się, że urealnienie, to nie jest przysłowiowa skarpetka rzucona na środku pokoju, ale odmienny system wartości.

Trochę to postmodernistyczne ;) o ile dobrze Ciebie rozumiem. Piszesz, że dobieramy sobie z literatury a la carte, bo nasze poglądy były już w nas? A skąd się tam wzięły? Albo mamy w sobie jakiś kompas, który nas skłania ku określonym ideom, albo to wszystko są procesy myślowe, albo jedno i drugie. A od czego zależy kompas? Socjolog, neurolog, psycholog - każdy da inną odpowiedź, religie też szukają odpowiedzi.

Co do mnie - szybko czytam, mam przygotowanie w postaci szkiełka i oka. A na koniec przyjmuję, że i tak istoty Boga, bytu, kosmologii ludzie na tę chwilę nie pojmą, ale jest prawda duchowa w tym, że najważniejsza jest Miłość - Caritas, a wszystko co potrzebne dla wzrastania jest w Ewangeliach.

"...Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy" 8-)

Co do porównań do tamtej - wiem, że dla zakochanego nie mają znaczenia, jeżeli obiekt jego westchnień jawi mu się uroczo. Oprócz tych walorów zewnętrznych - dyskusyjnych, bo względnych jest jeszcze coś. Ja żadnemu dziecku nie odebrałam szansy na pełną rodzinę,a swoje błędy, o ile można je tak nazwać, chciałam naprawić. Ona weszła między męża i żonę, wiedząc o tym, że rozbija małżeństwo. Mogę się domyślać, że usłyszała klasykę - nie kocham żony, od dawna nam się nie układa, jest taka, owaka, nie rozumie mnie, nie docenia. I co z tego?

Ale w tej chwili nie ma to dla mnie znaczenia. Wiem, że poza naszą rzeczywistością jest coś większego i lepszego od nas. Hymn o miłości św. Pawła mówi o tej miłości, miłości Boskiej, którą czasem czujemy, ale ona znika. Nasza nie jest prawdziwa - Boska jest prawdziwa, bo trwa. Możemy starać się upodobnić do Boga poprzez miłość trwałą, ale nie każdy widocznie to potrafi. Bóg nas rozliczy ze starań, z tego, czy podnosiliśmy się z upadku, czy szliśmy dalej drogą Miłości.

Większe znaczenie teraz dla mnie posiada poznawczo ten fragment hymnu:

...Po części bowiem tylko poznajemy,
i po części prorokujemy.
10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
11 Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.

Jest we mnie spokój, bo wiem, że to, co się stanie w rzeczywistości ziemskiej nie jest aż tak ważne. Ważne jest, jaką ja w tym wszystkim zachowam postawę.

Szkoda tylko, że w tym co czuję zdaję się sobie taka odrealniona, oderwana od ziemi, a równocześnie jakbym jaśniej widziała.

Proszę nie wzywać lekarza :lol:
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-08, 22:46   

Cytat:
Mare, trochę tu niejasności. Czy chodzi Ci o to, że moja autopercepcja jest również skrzywiona?

Ciągle o tym zapominam . :evil:
( o tym , że kobiety biorą wszystko do siebie )

Ależ nie . Ja pisałem tak "filozoficznie" , znaczy ogólnie .
Żyjemy niby z ludźmi , w rodzinach
ale bardzo często wcale się nie znamy .


No niestety , ale wg. mnie wspólny system wartości
to fundament małżeństwa .
I niby zawsze to wiedziałem , tylko jakoś
w praktyce nie potrafiłem mądrze wykorzystać .


To "kobiece" - to w tym dobrym sensie .
Generalnie faceci są zakręceni na punkcie kobiet .
W tym dobrym i złym sensie .

W kwestii wiary .
Aż boje sie pisać .
Nigdy nie miałem wątpliwosci , że istnieje inna rzeczywistość .
Po prostu świat byłby inaczej nielogiczny , bezsensownie urządzony .
Człowiek byłby zaprogramowany na zbyt krótki okres .
Poza tym uzywa dziwnych pojęć typu miłość , bezinteresowność .
Pojęć nie z tego swiata .
Ma też zbyt wygórowane marzenia , pragnienia .
itd. itd.
 
     
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-08, 23:27   

Widzisz, Ty zawsze swoją częścią duchową wiedziałeś/wierzyłeś, ale ja swoją stłumiłam na rzecz racjonalności. Teraz się do niej dokopałam.

Ale można też kamyczek wrzucić - jest taka książka - Biologia dziesięciorga przykazań. Autor dowodzi, że moralność jest częścią natury. Skoro tak, to czy mamy monopol na uczucia wyższe? Może to nasza niewiedza nie pozwala nam ich dostrzec w zwierzętach. Są też teorie, że altruizm jest korzystny ewolucyjnie.

Szkiełko i oko zawsze potrafi wrzucić kamyczek - to pragmatyczno-utylitarne. Może trzeba szukać w filozofii...

Ale dostałam też radę, żeby dać sobie spokój z poznaniem tych spraw przez pryzmat nauki, a bardziej uwierzyć innemu rodzajowi poznania.
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-09, 10:11   

Cytat:
Widzisz, Ty zawsze swoją częścią duchową wiedziałeś/wierzyłeś, ale ja swoją stłumiłam na rzecz racjonalności. Teraz się do niej dokopałam.


Mi zawsze wydawało się , że to niewiara jest nieracjonalna .
Zachód słońca nad morzem , góry o każdej porze roku , mgła na jeziorze , cisza
cokolwiek . Patrzę i myślę - dlaczego to takie fajne ?
Dlaczego niebo ( zawiesina cząsteczek wody ) jest tak umalowane ?
Po co to , nie jest niezbędne to piekno , nie pełni jakiejś koniecznej roli .
Tylko dlaczego "my" to w ogóle zauważamy ?
Do życia , przetrwania gatunku - niepotrzebne kompletnie .
Stopień komplikacji a jednocześnie niesamowitego ładu .
To tak jakby ktoś powiedział na widok zbudowanego nowego domu
- te pustaki , dachówki i okna same się tak
na drodze rozwoju natury poukładały . :mrgreen:
Jest dzieło - musi być i budowniczy .

Człowiek jest zaś jeszcze o wiele bardziej złożonym tworem .
Życie jest bardzo krótkie .
Bardzo nielogiczne byłoby programowanie matki natury
istoty tak skomplikowanej
na tak krótką żywotność .
Cała sfera emocji , uczuć - po co to komu ?
Na dodatek te potrzeby , pragnienia i tęsknoty
siedzą w nas , w każdym .
Nie wymysleliśmy ich siedząc i rozmyslając .

Gdyby nie istniało coś wiecej , Stwórca , i nasze zycie kończyło by się bezpowrotnie ,
to byłoby wszystko kompletnie bez sensu , nieracjonalne właśnie .
Jedyną "racjonalna" odpowiedzią byłby jakiś skrajny hedonizm , egoizm .

Cytat:
Autor dowodzi, że moralność jest częścią natury.

Tak to jest jak się na siłę próbuje coś przeforsować .
Nie sądzisz , ze to dość głupie ?
Stado wilków powiedzmy dopadło zwierzynę .
Te silniejsze cierpliwie czekają aż się stare i okaleczone osobniki najedzą .
W imię moralności .

Cytat:
Ale dostałam też radę, żeby dać sobie spokój z poznaniem tych spraw przez pryzmat nauki, a bardziej uwierzyć innemu rodzajowi poznania.


Myślę , że to bardzo dobra rada , choć nauka wg. mnie
wcale nie przeczy a wiecej , potwierdza
tą stwórczą wizję swiata .

Ciekawa z Ciebie kobieta , tak nawiasem .
Przestań tylko tyle czytać :mrgreen: .
Może wejdź w głąb siebie lepiej .
Bądź sobą znaczy kobietą , a nie naukowcem . :->
......... przypominasz Lamię


Ps.
Dość prawdopodobne , że jesteś hybrydą .
Znaczy masz taki nietypowy układ cech .
nick - Filomena
a pod spodem ładne jakieś kwiatki .

Sama pisałaś - dokładność , obowiązkowość .
To cechy dobre dla naukowca , w pracy
ale dla męża , mężczyzny już niekoniecznie .
Kwiatki na górę , te ze zdjęcia i te z "argumentów" ,
a pusta nie jesteś ( problemy filozoficzne )
to zawsze można z Tobą pogadać .
Zatem , zostałaś nieźle wyposażona przez Stwórcę .
Odwróć tylko te dwie cechy - zmień priorytety .

Mam nadzieję , że to pisanie , nieco z humorem ,
zrozumiesz .
Ostatnio zmieniony przez mare1966 2013-11-09, 10:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-09, 10:17   

Mare z wielką przyjemnością czytam Twoje rozważania. Bardzo interesujce podejscie, ale kto wie, czy tak naprawde nie najwlasciwsze.
 
     
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-09, 11:30   

Filomena - nie wiem, dlaczego używam tego nicka, bo nie jest to moje imię - to w tłumaczeniu z łaciny córka światła, a z greki umiłowana. Moja córka też nosi imię ze źródłosłowem od światła.

Kwiatki w avatarze to hyzop - zgodnie z podpisem. Trochę nie wprost dla niebotanika ;-)

Mam nadzieję, że miałeś na myśli Lamię z seksmisji, nie z mitologii greckiej :->

Jeżeli "robisz" w nauce, która stara się, chociaż nie może udowodnić, że liczby ją uwiarygodnią, to musisz wyprzeć z siebie przekonanie, że wrażenia i odczucia są realne. Teraz myślę, że to uilościowienie, chęć szukania materialnych dowodów i matematycznych potwierdzeń dla prawidłowości społecznych jest rozpaczliwą próbą uwiarygodnienia. Jeśli coś nie jest mierzalne, to tego nie ma :roll:

Prawdą jest według mnie, że o ile socjolog może wiarę utracić, o tyle fizyk ją odzyska. Nie chodzi mi o to, że stanie się katolikiem, ale że będzie wierzył/wiedział, że poza materią jest coś jeszcze.

Trochę odchodzimy od problematyki forum :lol:

Co do obowiązkowości i racjonalności zachowania - trzeba żyć w tym świecie, gdzie płacą za racjonalne i przewidywalne zachowania. Trudno jest co chwila przestawiać się na inną rolę. Zwłaszcza, że w środowisku publicznym nie ceni się wartości kobiecych.

Miło mi, że uważasz, iż można ze mną pogadać. Tyle, że ja w swoim otoczeniu nie znajduję partnerów, poza terapeutą, do tego typu rozmów. Myślałam, że partnerem będzie mąż. Ale może sama przez to, że tak wyparłam tę część siebie zniechęciłam go to tego. Ale pewna jeszcze nie jestem.

Trudno odhaczając obowiązkowe punkty na drodze rozwoju naukowego, dorabiając do kredytów i zajmując się bardzo inteligentnym, a przez to wymagającym uwagi dzieckiem prowadzić rozważania filozoficzne.

Inna rzecz, że konkurencja w małżeństwie o to, kto co zrobi się mści. W dobrych małżeństwach śmieci wynoszą się same. Tutaj oboje, jak to się kolokwialnie mówi, daliśmy ciała. A może nie, bo skoro ja miałam takie okresy, że chciałam tylko usiąść i zniknąć, to trudno, żebym w tym wszystkim była Marthą Stewart.

On a top jest takie przesłanie, że on chciał się rozstać ze mną półtora roku po ślubie, a do ślubu go zawlokłam. Więc moje refleksje na temat tego, co mogłam zrobić inaczej trafiają w pustkę.
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-09, 14:00   

Ok , podszkoliłem się
kim była św. Filomena
i ta Martha Steward .
( zachęcam innych do przejrzenia )
Zauważ , że obie były ładne , dopiero potem mądre .


Oczywiscie , że Lamię tą z Seksmisji .
Ten film jest genialny .
Mówi chyba wszystko o facetach .
No , może nie wszystko , ale
już taka wiedza wystarczy do szczęśliwego pożycia .


Ponoć facet potrzebuje koniecznie tylko 3 rzeczy :
seksu , jedzenia i szacunku .


Skupię się na szacunku .
Jest rzeczą dość typową , by nie rzec pewną ,
iż każdy facet uważa siebie za najmądrzejszego
we wszechświecie .
Oczywiście zna się na wszystkim ,
a jak się na czymś nie zna to celowo ,
bo on wie że akurat na tym nie warto się znać
i również ten fakt "potwierdza" jego geniusz .
Oczywiście , nikt nie podziela tej tezy , znaczy żaden inny facet .
( nawet na polu zawodowym )
Dla robotnika głupi bedzie majster , dla majstra kierownik , dla kierownika dyrektor .


I tutaj pozostaje ostatnia deska ratunku - kobieta .
Ktoś musi przecież dostrzec ten jego geniusz .
Dla faceta mądra kobieta to taka
która dostrzega , docenia i "wielbi" jego nieogarnietą madrość .
Czasem w swojej łaskawości taki gość
jest w stanie przyznać rację swojej mądrej przecież zonie
- to przyznanie potwierdza tylko jego wielkość .


Seks . Dobrze żeby była ładna ,
ale ładna bez chętna , nie na wiele się zda .
Gorzej - nie zda sie wcale .

Ostatnia większa potrzeba - jedzenie .
Zasadniczo większość zjada wszystko
byle nie trzeba było czekać .



Filomeno ,
jesteś KOBIETĄ :mrgreen:
w pierwszm rzędzie
i w tym jest Twoja wartość ,
to interesuje facetów , męża .
Naukowcem się tylko bywa .
Twoi koledzy "naukowcy" z pracy powiedzmy
też widzą w Tobie przede wszystkim KOBIETĘ .

Konkurencja w małżeństwie -........... brrr :-?
"Równość" wspólność ról , wymienność ............. brrr
to po kiedy brać sobie kobietę za żonę ?
Inny facet zrozumie nas lepiej , zna się na piłce , samochodach ,
jest silniejszy , nie musi się malować , nie grzebie w łazience ,
nie musi być czysto ,
itd.


Oczywiście , celowo BARDZO spłycam , ale sens
jest mniej więcej taki , zasadnicze sprawy .


_____________________________________________________

Po materią jest antymateria , jakieś tam antycząstki
i to już wiadomo od dawna
jest mierzalne
i każdy fizyk to wie .


Filomeno , myślę , że
bardziej w cenie bedzie miła , uśmiechnięta , przyjazna , otwarta na ludzi i swiat ,
ciekawa sama w sobie
młoda dziewczyna ( to o córce ) .
Inteligentna powinna być emocjonalnie ,
ten typ inteligencji ( emocjonalnej ) jest bardziej przydatny w życiu .
( również zawodowym )

Cytat:
a do ślubu go zawlokłam

...... :roll:
właśnie to wyobrażam sobie
cięgniesz go po chodniku
a ten biedak
łapie się świeżo posadzonych drzewek
a już w samym kościele
to ławek
 
     
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-09, 14:34   

mare1966 napisał/a:

Skupię się na szacunku .
Jest rzeczą dość typową , by nie rzec pewną ,
iż każdy facet uważa siebie za najmądrzejszego
we wszechświecie .
Oczywiście zna się na wszystkim ,
a jak się na czymś nie zna to celowo ,
bo on wie że akurat na tym nie warto się znać
i również ten fakt "potwierdza" jego geniusz .
Oczywiście , nikt nie podziela tej tezy , znaczy żaden inny facet .
( nawet na polu zawodowym )
Dla robotnika głupi bedzie majster , dla majstra kierownik , dla kierownika dyrektor .


I tutaj pozostaje ostatnia deska ratunku - kobieta .
Ktoś musi przecież dostrzec ten jego geniusz .
Dla faceta mądra kobieta to taka
która dostrzega , docenia i "wielbi" jego nieogarnietą madrość .
Czasem w swojej łaskawości taki gość
jest w stanie przyznać rację swojej mądrej przecież zonie
- to przyznanie potwierdza tylko jego wielkość .


Seks . Dobrze żeby była ładna ,
ale ładna bez chętna , nie na wiele się zda .
Gorzej - nie zda sie wcale .

Ostatnia większa potrzeba - jedzenie .
Zasadniczo większość zjada wszystko
byle nie trzeba było czekać .



Cytat:
a do ślubu go zawlokłam

...... :roll:
właśnie to wyobrażam sobie
cięgniesz go po chodniku
a ten biedak
łapie się świeżo posadzonych drzewek
a już w samym kościele
to ławek




Mare, dziękuję za ten post. Rozweselił mnie po dawce świeżych dowodów na, jak to w innym wątku piszą, wiarołomstwo męża.

Co do potrzeb mężczyzn - szacunek - tak, mogłam mu go bardziej okazywać, chociaż to dość skomplikowane. Małżeństwo to jest układ dwóch osobowości - DWÓCH, a nie czterech. Widzę niestety jak dynamika relacji ja-on-teść zaburzyła nasze dobre stosunki. Nie byliśmy tego nawet świadomi. On chyba nadal nie jest.

Co do seksu - ma być chętna - może mogłabym być na początku małżeństwa stroną inicjującą, bo on mi to zarzucał, że ode mnie nie wychodziła inicjatywa. Z drugiej strony nie uważam, że poza jedną formą współżycia, której on chciał, a ja niezbyt ją lubię nasze pożycie było nieurozmaicone. Zresztą to on się z niego wycofywał, jakby karząc mnie np. za to, że byłam nie do życia, jak kończyłam pracę doktorską. Problem tym "głupszy", że on też z tej branży, więc wie, jak człowiek się czuje w takich momentach.

Jedzenie - były diamentralne zmiany - od obiadów z cykorią pod beszamelem i innymi szykanami po okres, kiedy jedliśmy co drugi dzień spaghetti bolońskie, przez niego często robione, bo ja tkwiłam po uszy w pracy.

Podsumowując, nie ma ludzi doskonałych, mogłam go wielbić, być zawsze chętna i innowacyjna w łóżku i gotować, jak wspomniana Martha Stewart. Ale życie jest życiem.

Zresztą to dość nieprecyzyjne rozumienie potrzeb męskich według mnie.

Prawdziwy mężczyzna szuka w kobiecie przyjaciółki i kochanki. Kucharkę i sprzątaczkę można sobie wynająć. Od przyjaciółki nie wymaga się, żeby wielbiła, ale żeby rozumiała i wspierała. To jest mi bliższe, jako wzór dojrzałych relacji międzypłciowych.

Teraz za to mój mężczyzna zarzuca mi, że byłam nie dość zorganizowaną kucharką i sprzątaczką, a cheerliderkę znalazł sobie gdzie indziej.

Natomiast kobieta szuka w mężczyźnie opiekuna. Niestety nie doświadczyłam tego zbyt wiele.

Jeżeli chodzi o wleczenie - tym bardziej perfidna byłam, że półtora roku po zaręczynach go tak zawlokłam. Zupełnie nie miał czasu na zastanowienie.

Szkoda mi patrzeć na to, co on robi, jak czuje, jak myśli. Chyba wrócę do modlitwy za niego.

[ Dodano: 2013-11-09, 15:31 ]
To jeszcze dodam, że po prawdzie - emocjonalnie oboje daliśmy ciała. Ale we mnie zwyciężyła chęć ratowania, w nim zaś ucieczki. To żeby się tak samemu nie pogrążać ;-)

A po drugie - kocham w nim tę iskrę Boga, zdolność do wyboru dobra, chociaż ją teraz zatracił.

W ogóle kocham cały świat :mrgreen:

Chyba zwariowałam.
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-09, 16:38   

Filomena napisał/a:
W ogóle kocham cały świat :mrgreen:

Chyba zwariowałam.


Ja też chcę tak zwariowac. ;-)
 
     
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-20, 15:51   

To czytaj Kazanie na Górze i medytuj po chrześcijańsku ;-)

Ale czytaj też między wierszami i wielokrotnie.
Ostatnio zmieniony przez 2014-05-03, 00:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
sylwia1975
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-21, 15:34   

no tak sobie czytam i po filozofuje po ludzku............czy zawsze musi cos byc,wydaje mi sie ze chyba ciezko jest utrzymac sakramentalny zwiazek malozenski,jak widze otoczenie to po paru zwiazkach ludziom sie udaje dobrac,czyzby dobrac A moze to my mezczyzni kobiety sie zmieniamy,stajemy sie bardziej wyrozumnieli i mniej oczekujacy hm,moj malozonek pil jak go poznalam,lecz bez naklejek prosze tato tez pil okresowo ,ojczym tez ACHA ???????????? stad moja sleposc niewiedza i widzenie to za normalnosc.
TAk jestem zona nie zdradzajacego,lecz alkocholika przemocowca,i nie nie jestem bita co rok lecz zadziej,tak dla marginesu kiedys myslalam ze to minie,moze minie w Aal-anonie ktos mi powiedzial JEDNO JEST PEWNE NIC NIE JEST PEWNE,no coz mamy tylko dzisiaj i wybory ktorych dokonujemy.
 
     
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-04, 11:18   

...
Ostatnio zmieniony przez 2014-05-03, 00:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 11