Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Czystość, czy tylko przed ślubem?
Autor Wiadomość
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-20, 19:04   Czystość, czy tylko przed ślubem?

Czystość, czy tylko przed ślubem?
dr Jacek Pulikowski, Mariko Zofta, Tomasz Duchowski (2004-02-03)


http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=1440
Ostatnio zmieniony przez kinga2 2010-07-01, 12:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-26, 23:28   

ks.Piotr Pawlukiewicz - Seks, poezja czy rzemiosło


http://errorekk.wrzuta.pl...a_czy_rzemioslo
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-27, 00:35   

ks. Piotr Pawlukiewicz - Sex, Czyli Nie Bądźmy Dziećmi

http://w29.wrzuta.pl/audi..._badzmy_dziecmi
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-30, 14:48   

Mit „dopasowania seksualnego”

autor: Jacek Pulikowski

Samo słowo – dopasowanie – jest używane potocznie i, w odniesieniu do rzeczy, ma wydźwięk bezwzględnie pozytywny. Dobre dopasowanie klucza do zamka umożliwia łatwe otwieranie drzwi. Dobrze dopasowane ubranie jest wygodne i miłe dla oka. Jakże ważne jest dopasowanie butów w narciarstwie czy turystyce górskiej!

Dopasowanie wielkości i kształtu fotela do „gabarytów” siedzącego w nim człowieka ułatwia i uprzyjemnia wypoczynek... Dopasowanie rzeczy do człowieka to właściwy kierunek starań.

reszta dla zainteresowanych:
http://www.milujciesie.or...eksualnego.html
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-30, 16:25   

JACEK SALIJ OP

We czci niech będzie małżeństwo i łoże nieskalane

http://mateusz.pl/wdrodze/nr388/14.htm

==========================================================

We czci niech będzie małżeństwo i łoże nieskalane
dr Mieczysław Guzewicz Audycja radiowa

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=1467

==========================================================
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-12, 00:09   

Świętość aktu małżeńskiego
o. dr Ksawery Knotz

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=1424
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-12, 00:51   

Czystość w perspektywie małżeństwa
ks. dr Andrzej Wachowicz, Teresa i Mirosław Sawiccy

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=824
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-12, 00:52   

Wychowanie do czystości
prof. dr hab. Andrzej Urbaniak, red. Małgorzata Radomska

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=1130

==========================================================

Wychowanie do czystości szansą na sukces w rodzinie
dr inż. Antoni Zięba

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=8421
Ostatnio zmieniony przez kinga2 2010-02-16, 23:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-16, 01:24   

Rozmowy na temat rekolekcji prowadzonych przez o. Daniela Ange "Twoje ciało stworzone do życia i miłości"
o. Daniel Ange i młodzież

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=1360

========================================================

Rozmowy na temat rekolekcji prowadzonych przez o. Daniela Ange "Twoje ciało stworzone do życia i miłości"
o. Daniel Ange i przedstawiciele wspólnoty "Dzieci Światłości"

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=1361

========================================================
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-25, 14:29   

Jakie dobra płyną z wierności małżeńskiej. Dlaczego VI przykazanie obowiązuje także i Ciebie.

Bóg stworzył do wspólnego, harmonijnego życia, dwie odrębne wzajemnie się miłujące istoty ludzkie: mężczyznę i niewiastę. Już w pierwszym rozdziale Biblii Bóg ogłosił swoją wolę: rozmnażajcie się i napełniajcie ziemię. Równocześnie Bóg ustanowił wyraźne nieprzekraczalne normy. Do realizacji Bożych planów napełniania ziemi Bóg wyposażył mężczyznę i niewiastę i dlatego w celu ochrony i opieki małżeństwa, a przede wszystkim potomstwa Bóg wprowadził przykazanie: Nie cudzołóż. Pismo Święte mówi wiele i otwarcie o cudzołóstwie i o różnych jego przejawach i formach. Ostrzega nas i informuje o grożących niebezpieczeństwach Złamanie wierności małżeńskiej jest grzechem przeciwko przykazaniu. Współżycie przedmałżeńskie lub pozamałżeńskie Biblia nazywa wszeteczeństwem . Zarówno jedno i drugie będzie przedmiotem surowego sądu Bożego.

http://www.sciaga.pl/teks...anie_obowiazuje

Spojrzenie licealisty na wierność
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-25, 14:35   

Jedynie miłość chroni przed zdradą

Z księdzem Markiem Dziewieckim, psychologiem i dyrektorem radomskiego telefonu zaufania „Linia Braterskich Serc, rozmawia Jadwiga Knie-Górna

Co roku latem media informują, że wakacje to czas wzmożonej niewierności małżeńskiej. Według ostatnich badań, Polacy zdradzają coraz częściej. Podobno kobiety częściej niż mężczyźni. Czy zgadza się Ksiądz z takim stwierdzeniem?

Badania na ten temat oparte są na deklaracjach respondentów, a ze szczerością odpowiedzi bywa różnie. Poza tym aspekt ilościowy zdrad małżeńskich nie jest najważniejszy. W chrześcijaństwie każda osoba ma nieskończoną godność a każda zdrada małżeńska to dramatyczne zranienie tej godności. Ewentualne upowszechnianie się tego zjawiska dla nikogo nie stanowi usprawiedliwienia! Z moich rozmów z małżonkami wynika, że problem dotyczy bardziej mężczyzn niż kobiet. Zdecydowana większość kobiet pragnie być kochana a nie pożądana, pragnie miłości a nie romansów. To prawda, że wakacje i urlopy są okresem większej próby niż pozostałe pory roku. Tym bardziej rozsądna i błogosławiona jest wzmożona czujność.

Telewizja, kino, Internet i inne media od lat „karmią” nas obrazami, w których zdrada małżeńska jest zjawiskiem oczywistym i niemal powszechnie akceptowanym. Czy tego typu pochwała niewierności wpływa na zachowania ludzi?

Ależ oczywiście! Twórcy mediów zdają siebie z tego doskonale sprawę. Niektórzy z nich w „miły” sposób i „na luzie” ukazują zdrady małżeńskie dlatego, że opisują własne życie i próbują w ten sposób wmówić samym sobie i innym ludziom, że tak postępują „wszyscy” i że w związku z tym jest to w porządku. To takie zagłuszanie sumienia przez twórczość „artystyczną”. Tego typu twórcy w swoich filmach czy książkach nie są w stanie promować miłość i odpowiedzialność w małżeństwie i rodzinie. Niektórzy twórcy są finansowani przez środowiska, które zarabiają na zaburzonej seksualności. Chodzi tu o producentów i sprzedawców antykoncepcji, prezerwatyw czy pornografii. Ukazywanie prymitywnych więzi oraz prymitywnej seksualności ma niestety wysoką oglądalność i dlatego właściciele mediów chętnie sięgają po wulgarne obrazy i treści, by pozyskać nowych odbiorców. Odbiorcy tego typu bodźców niszczą swoją wrażliwość moralną i zdradzają własne marzenia o szczęśliwym małżeństwie i trwałej rodzinie. Takie marzenia tkwią przecież w sercu każdego człowieka.

Co najbardziej zagraża małżonkom w dochowaniu wierności?

reszta tu:
http://www.opoka.org.pl/b...c_odzdrady.html
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-27, 13:57   

Jak wzmocnić miłość w małżeństwie?
Z Jackiem Pulikowskim, mężem, ojcem dwóch córek i syna, doradcą rodzinnym, autorem wielu książek i publikacji o tematyce małżeńskiej,
rozmawia Małgorzata Jędrzejczyk

Według badań Głównego Urzędu Statystycznego tylko w ubiegłym roku rozwiodło się ok. 73 tys. małżeństw, podczas gdy w latach 1995-2002 orzekano około 40-50 tys. rozwodów rocznie. Czym można tłumaczyć taki wzrost liczby rozpadających się małżeństw?
- Uważam, że podstawową przyczyną jest odejście od świata wartości, od Boga.
Nie spotkałem małżeństwa, które naprawdę solidnie oparłoby się na Bogu i rozpadło. Konsekwencją odejścia od Boga jest pewien niedorozwój człowieka, polegający na niezdolności do miłości. Ludzie całą uwagę koncentrują na swojej przyjemności. Taka postawa jest zaprzeczeniem miłości, która polega na obdarowywaniu drugiej osoby dobrem. Niestety, media ogłaszają, że liczy się "twoja" przyjemność, "twój" sukces. Tak "napędzany" indywidualizm jest przygotowaniem do rozwodów. W efekcie ludzie niezdolni są do poświęcenia, niegotowi do podjęcia trudu w życiu, bo uważają, że wszystko ma być łatwe i przyjemnie, pobierają się z egoistycznych pobudek.

A przecież, jak pisał św. Augustyn, "miłość to wybór drogi miłości i wierność temu wyborowi"... Jak te słowa należy rozumieć w małżeństwie?
- Miłość jest kluczem do wszystkiego. Człowiek zdolny do miłości, który posiadł samego siebie, podjął trud samowychowania, potrafi ofiarować siebie i wytrwać na każdej drodze powołania - do kapłaństwa czy do małżeństwa. O wartości każdego powołania decyduje bowiem wierność. Całe piękno małżeństwa zostaje przekreślone przez rozstanie... Lata małżeństwa przeżyte do końca razem są sukcesem przynoszącym satysfakcję, tym większą, im więcej trudności udało się wspólnie pokonać.

Co jest zatem kluczem do udanego małżeństwa?
- W skrócie - radość z pokonywania własnych słabości na rzecz drugiego, czyli radość z dawania siebie, z codzienności. Ważne jest uporządkowanie relacji z teściami. Miłość, która wyraża się w gotowości dawania i komunikacja jako droga dochodzenia do siebie.

Czy komunikacji można się nauczyć?
- Tak. Ostrzegam jednak przez różnego rodzaju kursami komunikacji, które tak naprawdę są kursami manipulacji, uczą np., jak sprzedać towar, jak zmanipulować kontrahenta. Celem komunikacji jest - jak sama nazwa wskazuje - komunia. W tak pojętym dialogu nie chodzi o niszczenie kogoś, lecz o zbliżenie się do siebie ludzi, którzy często mają różne poglądy na jakiś temat. Jeśli ktoś przedstawia mi sensownie swój punkt widzenia, staje się mi bliższy, wcale nie muszę jego poglądów zmieniać. Oczywiście, małżonkowie swoje podstawowe poglądy, świat wartości, wiarę w Boga czy nawet styl życia muszą mieć podobne, ale to powinno się rozstrzygnąć przed ślubem, w narzeczeństwie.

Na co w szczególny sposób zwróciłby Pan uwagę narzeczonych, zanim podejmą decyzję o małżeństwie?
- Na początek postawiłbym im pytania, czy potrafią iść ścieżką pod górę - drogą czystości, czy też płyną z prądem drogą pożądliwości. Przez wybór drugiej drogi krzywdzą siebie, swoją więź, idą do małżeństwa poranieni i, niestety, ciąży to na całym ich przyszłym życiu w małżeństwie. Gdy wybierają drogę czystości, która jest drogą wymagań, idą ku sobie, stawiają sobie wymagania i bez względu na to, czy ostatecznie pobiorą się, czy nie, w głębi serca będą sobie wdzięczni, bo nauczyli się czegoś dzięki sobie. Droga czystości jeśli nie kończy się małżeństwem, to często owocuje przyjaźnią na całe życie.
Droga czystości to coś głębszego - to nie tylko zaniechanie współżycia seksualnego - polega na otwartości na Boże oczekiwania wobec człowieka. Narzeczonym polecam książkę "Zakochanie i co dalej", którą niedawno napisałem właśnie z myślą o nich.

Tak więc dobrze przygotowani do małżeństwa narzeczeni osiągnęli zamierzony cel - biorą ślub i na tym koniec wzajemnych starań o siebie?
- Oczywiście jest to narzucony nam model. Przeciwnicy małżeństwa mawiają, że ślub to grób miłości. Tak naprawdę dzisiaj świat nie rozróżnia dwóch zasadniczych pojęć - rozbudzenie uczuć i miłość, zakochanie i miłość. Uczucia są z definicji zmienne i mniej więcej po dwóch latach nawet najbardziej płomiennej znajomości słabną. Jeśli będziemy bazowali tylko na uczuciach, to wszystkie małżeństwa będą się rozpadać. Natomiast jeśli zakochanie, zafascynowanie osobą wykorzystamy do pogłębienia znajomości, poznania osoby, pogłębienia więzi psychicznej i duchowej, to ta więź wystarczy na całe życie. Płytkie uczucia są przelotne, zbyt słabe, by przetrwać całe życie, a gdy nie są już takie mocne jak w chwili poznania, małżonkowie nierzadko stwierdzają, że trzeba się rozejść.

Jednak modne jest lapidarne stwierdzenie, że to różnica charakterów jest przyczyną rozstań...
- Jest to pewnego rodzaju oszustwo. Wmawia się, że kobiety i mężczyźni są tacy sami, mogą wykonywać te same zadania, a przecież jesteśmy diametralnie różni. Małżonkowie myślą więc, że nie dopasowali się, że mieli pecha, gdy tak różnie patrzą na sprawy. W efekcie twierdzą, że mają ogromne różnice charakterów, które nie pozwalają na dalsze wspólne życie. To kolejna pułapka. Jesteśmy sobie nieodzownie potrzebni w "firmie", która nazywa się rodziną i mamy w niej do wypełnienia różne zadania. Kobieta nie spełni roli ojca, a mężczyzna roli matki. Naszym zadaniem jest poznanie tych różnic, co dziś nie jest trudne, gdyż mamy całe mnóstwo poradników, które mówią o różnicach psychiki kobiety i mężczyzn.
Idąc tym śladem, różnimy się też w przeżywaniu seksualności. Świat podpowiada fałszywe treści, które zachęcają do przygodnych kontaktów seksualnych. Już w małych chłopcach i dziewczynkach rozbudza się ich seksualność, pobudza wyobraźnię poprzez pisma i piosenki. W ten sposób "wyrabia się" czytelników i czytelniczki pism pornograficznych, którzy w kontaktach z płcią przeciwną szukają zaspokojenia rozbudzonych tęsknot i doznań seksualnych.

A czy w małżeństwie jest miejsce na wolność, niezależność? Jak ją rozumieć?
- Powiedziałbym prowokacyjnie, że nie ma miejsca na wolność, bo jeśli ktoś wybiera drogę małżeństwa, to już ogranicza swą wolność. W dniu ślubu oddaję mojej żonie moje hobby, zamiłowania, a żona w zamian powinna mi wspaniałomyślnie oddać całą swoją wolność z wyjątkiem tego, co szkodzi małżeństwu i tego nie ma prawa mi zwrócić. Jeśli coś godzi w dobro małżeństwa, sam z tego rezygnuję, ofiarowuję dla dobra małżeństwa. Przykładowo kolega, który lubił wspinać się w górach, gdy urodziło się dziecko, sam zrezygnował ze swego ryzykownego przecież zamiłowania dla dobra rodziny. Coraz częściej spotyka się kobiety, które wchodzą w małżeństwo ze sztucznie rozbudzoną tęsknotą za przygodami, bo tak je nauczyły pisma kobiece promujące tzw. wolność, niezależność, a kiedy tego nie realizują, porzucają męża z zarzutem, że nie mogły się realizować.

Czy jest więc szansa, by być naprawdę szczęśliwym w małżeństwie, czy to tylko ciągła rezygnacja z czegoś?
- Małżeństwo gotowe do oddania, poświęcenia jest szczęśliwe, bo sama idea małżeństwa prowadzi do szczęścia. Nawet małżeństwo okupione trudem, wysiłkiem daje wiele radości. Jeśli uczciwie realizujemy dobre tęsknoty, szczęście jest jakby efektem ubocznym. Te tęsknoty wypływają z serca człowieka. Ważne jest, czy tęskni się do pięknego, trwałego, dozgonnego małżeństwa z gromadką dzieci. Warto postawić sobie pytanie, czy druga osoba, z którą zamierzamy realizować te tęsknoty, jest do tego dojrzała. Jeśli tak, na pewno razem w małżeństwie będą szczęśliwi, bez względu na trudności czy warunki życiowe.

A gdy jednak małżonkowie twierdzą, że dłużej nie mogą być razem, że nic ich już nie łączy? To oznacza koniec miłości?
- Bardzo często spotykam się z sytuacjami, gdy pary małżeńskie mówią, że się już nie kochają. Staram się wtedy zmienić ich myślenie. Ich diagnoza o własnym małżeństwie jest podyktowana zmęczeniem, udręczeniem. Gdy pytam, czy się troszczą o siebie, odpowiadają, że tak. Oznacza to, że ta fundamentalna miłość istnieje, tylko trudno im ze sobą być. Muszą podjąć starania, by na nowo odbudować uczucia, by chciało im się przebywać z tą drugą osobą.
Czytałem kiedyś o pewnym prawniku, który ogłosił, że udziela rozwodów za darmo. Ustawiła się więc długa kolejka małżeństw, które chciały się rozwieść. Prawnik zaznaczył, że warunkiem wstępnym do jego usług w sprawach rozwodowych jest to, że małżeństwa wracają razem do domu i przez miesiąc odnoszą się do siebie jak kochająca się para. W efekcie żadna para po takim miesiącu nie wróciła, by kontynuować sprawę rozwodową.
Warto podjąć taką próbę. Nawet jeśli nie uda się rozwiązać wszystkich problemów, to jest szansa się przekonać, że można ze sobą żyć i zacząć układać życie na nowo.
Chociaż uczucia nie są miłością, to zaniedbane mogą powodować, że ludzie chcą się rozstać. Zadbanie o uczucia ułatwia naprawę miłości. Miłość jest czymś fundamentalnym. Nie wolno zapomnieć, że obiecałem przed Bogiem żonie, że będę ją kochał dozgonnie. Małżeństwo jest zadaniem. Jeżeli jest trudno, to po to, bym się rozwijał, a nie po to, bym uciekał. Ten trud opłaca się. Pokonywanie przeszkód decyduje o pogłębionej więzi. Ludzie uciekają od trudności, tymczasem miłość trzeba sobie czasem narzucić, jeśli podjęło się takie zobowiązanie. Odbudowa miłości małżeńskiej zawsze jest możliwa. Istnieje jeden warunek - trzeba zainwestować w swoją osobistą dojrzałość, bowiem skrajny egoista nie będzie zdolny do miłości i przegra nawet najlepiej zapowiadające się małżeństwo.

Dziękuję za rozmowę.

materiał ze stony:
http://rodzina.informacje...nstwie-n76.html
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-06, 12:44   

Erotyka może pomóc doświadczyć Boga

Ludzka erotyka może pomóc doświadczyć istnienia Boga – stwierdził dominikanin ojciec Wojciech Jędrzejewski w tekście zamieszczonym w marcowym numerze miesięcznika „W drodze”, poświęconym siedmiu grzechom głównym w nauczaniu Kościoła.

„Seksualna rozkosz otwierająca na bezmiar Tajemnicy Boga. Dla niejednego chrześcijańskiego ucha zabrzmi to nieco bluźnierczo. A przecież możliwe jest doświadczenie intymności, która wprowadza w nieopisaną głębię Boga” – napisał o. Jędrzejewski w artykule „Nieczystość”.

„Wielu ludzi odkrywa seksualność jako przestrzeń Jego obecności. Przeczuwają, że intymna bliskość to sakrament jedności, która zespala w gorącym współbrzmieniu. Pragną, aby spotkanie z ukochaną, ukochanym stało się tchnieniem Jedności. Jesteś Jego darem dla mnie, otwartym sercem. Kochając cię, razem włączamy się w pieśń odwiecznej miłosnej więzi” – dodał zakonnik.

Dominikanin przestrzega zarazem, że „jeśli myślenie o czystości jest napędzane niepokojem, rodzi udrękę” i „znika wtedy radość z bliskości, a wzajemna otwartość zamienia się w paraliżujące napięcie”, gdyż „niepokój jest złym doradcą na drodze poszukiwania czystości”.

Jego zdaniem, grzech nieczystości powstaje wtedy, gdy „eros jest zamknięty na relację trwałą, pełną troski i czułej głębi, otwierającej na Boga” i „zamknięty na owoc tej więzi – dziecko”, gdyż „erotyka przeżywana poza tak rozumianą relacją degraduje się i rodzi poczucie pustki”.

„W ludzkiej seksualności kryje się zdolność do takiego zachwytu, który może się stać pieśnią uwielbienia Boga. Dzieje się tak, ilekroć jest ona przeżywana w nastawionej na zawsze relacji pełnej troski i otwartości na życie” – kończy swój artykuł o. Jędrzejewski.


materiał ze strony:
http://www.deon.pl/religi...dczyc-boga.html
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-08, 23:20   

Czas Wzrastania: Ślub, czy "kocia łapa"? - czyli o zamieszkiwaniu razem przed ślubem
ks. Zbigniew Kucharski - asystent generalny KSM i Młodzież

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=20572

Audycja z młodzieżą, ale zamieszczam, bo wielu z nas to dotyczyło, a teraz ponosimy konsekwencje.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 8