Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Skąd zło wokół nas?
Autor Wiadomość
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-25, 23:27   Skąd zło wokół nas?

Porady Pedagoga i Psychologa: Skąd zło wokół nas?
o. Marcin Zubik CSsR

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=3467
Ostatnio zmieniony przez kinga2 2012-03-24, 22:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-30, 14:43   

Ks. Michał Kaszowski

Cierpienie i zło w świecie


http://www.teologia.pl/m_k/spis17.htm

Kopalnia wiedzy. Zachęcam do przeczytania.
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-31, 10:14   

Zło zupełnie jak dobro

http://www.youtube.com/pr.../80/M48VRlN-smw
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-05, 11:25   

Ks. Pawlukiewicz - Bóg i zło na świecie..

http://www.youtube.com/watch?v=ciGdq-MIzLU
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-10, 18:44   

Bóg uwalnia z lęku

Moim największym zranieniem w życiu jest BRAK DOMU; brak wsparcia rodziców, brak swojego miejsca, gdzie mogłabym czuć się bezpiecznie i odpocząć. Od zawsze żyłam w lęku, w braku poczuciu bezpieczeństwa. Żyłam jakby ciągle od czegoś uciekając i za gzyms goniąc... lęk...
Jest taka piosenka a w niej takie słowa: "gdy problem przygniata cię, uwielbiaj, wydzieraj się!... nie jestem sam, przecież mam Jezusa.."
Lęk pochodzi od szatana. Lęk jest wykrzywieniem naszych pragnień wewnętrznych, które zasiewa w nas Bóg. Działa to mniej więcej tak: chcesz np. mieć szczęśliwą rodzinę i jest to dobre Boże pragnienie, a szatan wmawia ci kłamstwo: np. nie uda ci się, będziesz sama bo jesteś brzydka itp. BÓG NAS KOCHA a szatan wykrzywia te prawdę i mówi tak: Bóg cię kocha, ale nie uda ci się żyć doświadczając tej miłości, nigdy nie będziesz doświadczała pokoju i laski.

Szatan zna nasze zranienia i ma dzięki temu na nas "haka". Jest to na takiej zasadzie, ze gdy człowiek chce zwrócić twarz ku Bogu, to szatan sprawia, że przypomina nam nasze zranienie, przez co my wpadamy na nowo w ból, patrząc na siebie i na własną słabość i zranienie, zamiast na Boga. I wtedy rodzi sie lęk=kłamstwo, że ten ból będzie trwał juz zawsze i że nigdy nie będziemy szczęśliwi.

reszta tu:
http://www.malach.org/art...-uwalnia-z-leku
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-31, 21:11   

Stworzyć świat według własnego wyobrażenia, nie dla dobra innych
ks. Piotr Pawlukiewicz

http://www.kazaniaksiedza...nna-homilia.mp3
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-01, 15:45   

Stworzyć świat według własnego wyobrażenia, nie dla dobra innych cz.II
ks. Piotr Pawlukiewicz

http://www.kazaniaksiedza...nna-homilia.mp3
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-13, 12:14   

Jakby Boga nie było
O nowych grzechach i bożkach


o. Leon Knabit OSB, Agnieszka Nieć

„Czy współczesny świat nie stworzył swych własnych bożków? Czy pieniądze, żądza posiadania, władzy i nawet pragnienie wiedzy nie odwróciły człowieka od jego ostatecznego celu?” (Benedykt XVI). Ojciec Leon podejmuje w książce niełatwą próbę odpowiedzi na te fundamentalne pytania współczesności. Pytania o sens wiary, jej wartość, o to, czy pierwsze przykazanie Dekalogu ma dla dzisiejszego człowieka istotne znaczenie.

W oparciu o listę nowych grzechów, ogłoszonych przez Kościół, oraz zjawiska nazwane nowymi bożkami, autorzy poruszają problem uwikłania człowieka w jawną – bądź nieuświadomioną – grzeszność, której granice poszerzyły się wraz z rozwojem współczesnego świata i możliwości człowieka. Są to między innymi pokusy bogactwa, kultu pięknego ciała, młodości, odniesienia sukcesu... Przyglądają się też działaniom człowieka w dziedzinie manipulacji genetycznych (w tym problemowi in vitro), niszczenia środowiska czy stosunku do zwierząt. Ojciec Leon diagnozuje również najnowsze zjawiska, jakim w swej słabości ulega człowiek: zagrożenia stwarzane przez Internet, ekshibicjonizm medialny czy poszukiwanie w życiu ekstremalnych wrażeń. Autorzy rozpoznają je jako nowy panteon bożków, który utrudnia człowiekowi wejście w relacje z prawdziwym Bogiem.

Ojciec Leon podkreśla, że podobnie jak biblijny złoty cielec, który był nie tyle wyrazem bałwochwalstwa, co pragnieniem konkretnego, realnego Boga, dzisiejsza „potrzeba bożków jest pośrednio świadectwem tego, że człowiek potrzebuje Boga”. A jednak często dzisiaj żyje tak, jakby Boga nie było.

http://gloria24.pl/ksiazk...8-99336920.html
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-24, 13:52   

Niemożność przezwyciężenia struktur zła

W jakimś konkretnym miejscu i czasie, np. w konkretnym małżeństwie, dochodzi do takiego ich nagromadzenia, że tworzy się prawdziwa "struktura zła", która podobnie jak pajęczyna osacza ofiarę z każdej strony. Jest to cała sieć skomplikowanych, międzyludzkich, grzesznych relacji - urazy, posądzenia, bolesne wspomnienia, intrygi, brak przebaczenia, zemsta, złośliwości, agresja, wykorzystanie, nienawiść itp. Nawet gdy człowiek chce zerwać z dotychczasową postawą, sama sytuacja wciąga go w wir kolejnych napięć. Małżonkowie, którzy weszli na taką drogę, stopniowo pozbawiają się łaski płynącej z sakramentu małżeństwa. Nie czerpiąc zaś od Chrystusa nadprzyrodzonej mocy dla swojego małżeństwa, nie są w stanie rozwijać swojej miłości. Nieuchronnie następuje degradacja uczucia, kryzys więzi małżeńskiej, a ostatecznie i zniszczenie związku.

reszta tu:
http://www.szansaspotkania.net/index.php?page=2068
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-03, 22:26   

pomoc

Jeśli rozpoznałeś U SIEBIE niepokojące Cię objawy:
WYRZUĆ / ZNISZCZ wszystkie przedmioty związane z zangażowaniem, które budzi Twoje wątpliwości lub które uważasz za szkodliwe,
poszukaj KAPŁANA, który zrozumie Twój problem, będzie Ci towarzyszył i przygotuje Cię do SPOWIEDZI, jeśli masz z tym kłopot napisz, postaramy się pomóc,
spróbuj codziennie czytać PISMO ŚWIĘTE,
rozpocznij walkę o codzienną MODLITWĘ, na początek choćby 5 minut, najlepiej o stałej porze,
nigdy i niczym się nie zniechęcaj.

Jeśli niepokojące objawy rozpoznałeś U OSOBY BLISKEJ:

zacznij modlić się i pościć w jej intencji,
możesz też dodatkowo powierzyć Ją modlitwie osób uczestniczących w krucjacie modlitwy za osoby zagrożone przez okultyzm, sekty i toksyczne praktyki NEW AGE napisz.

Jeśli potrzebujesz pomocy prawnej dzwoń.


Jeśli chciałbyś pomagać swą modlitwą i wyrzeczeniami osobom uwikłanym / zagrożonym prze okultyzm, sekty czy toksyczne duchowości napisz do nas. Od 2007 roku trwa KRUCJATA MODLITWY ZA OSOBY ZAGROŻONE PRZEZ OKULTYZM, SEKTY I TOKSYCZNE PRAKTYKI NEW AGE.

http://newage.info.pl/ind...super+nauczanie
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-12, 23:38   

Rozmowa z księdzem Adamem Wawro,
diecezjalnym egzorcystą


Powiedział ksiądz na początku, że takim głównym polem ataku Szatana jest dzisiaj rodzina i małżeństwo. Jakie jeszcze sfery życia ludzkiego są szczególnie podatne na działanie Szatana?

Zbierzmy więc razem wszystkie zagrożenia duchowe. Najpierw jest to atak na wiarę i atak na życie. Może to być duch niewiary, dalej może być duch śmierci w formie różnych ataków. Dalej, będzie to duch przeciwny małżeństwu, rodzinie oraz powołaniu do służby w Kościele. Widać jakieś powiązanie tej służby Bogu w małżeństwie, rodzinie i zagrożenie również dla osób żyjących w kapłaństwie czy w zakonie czy też poświęcających się Bogu w sposób szczególny i całkowity. Następnie może to być duch lęku i depresji, o którym wspomniałem. Może być też zagrożenie przez ducha nałogów. Widzimy różne zagrożenia alkoholizmem w rodzinach, ale też zagrożenie innym nałogiem, narkomania, pornografia, jakieś uzależnienie od komputera czy gier komputerowych - widzimy to w życiu młodzieży. Zagrożeniem jest też uzależnienie od kultury młodzieżowej, a więc od dyskoteki. Są bardzo różne zagrożenia, jeśli chodzi o młodzież. Zagrożenie tak zwanym gotykiem, a więc zainteresowaniem wampirami i horrorami. To też jest poważny problem, bo to jest odejście od nauki Kościoła, od tego, co rzeczywiste, a zainteresowanie się czymś pobocznym. Może być też zagrożenie ze strony magii czarów, uroków, a więc zainteresowanie okultyzmem i ezoteryzmem.

Coraz więcej rodzin interesuje się ezoteryzmem, staje się to wręcz modne.

Jest organizowanych wiele różnorodny kursów i sympozjów ezoterycznych. To, co sam widzę, to większość z uczestników tych kursów wymaga później leczenia psychiatrycznego, ponieważ dokonuje się na tych spotkaniach inicjacja przeciwna sakramentowi Chrztu, a więc wtajemniczeniu chrześcijańskiemu. Dokonują się również różne zranienia psychiczne, które wymagają leczenia psychiatrycznego. Niektórzy są też całkowicie później zniszczeni pod względem psychicznym i nie potrafią już podjąć normalnego życia w swoim zawodzie czy też życia w rodzinie. Jest to wielkie zagrożenie, z którego nie zdają sobie sprawy organizatorzy tych właśnie kursów, całe to nadmierne zainteresowanie ezoteryzmem.

[...]

Ksiądz jako ten, który walczy z tym złym duchem, jest w jakiś szczególny sposób narażony na zemstę, na szczególne ataki. Czy ksiądz odczuwa te ataki złego ducha?

No tak, oczywiście. Zły duch potrafi zagrozić mojemu zdrowiu, potrafi zagrozić jakiemuś organizowaniu mojego życia, dnia. Czasem są różne trudności. Potrafi również mi trochę zepsuć komputer, czy samochód. Są również takie różne złośliwości złego ducha i muszę tutaj nieustannie prosić o osłonę Bożą, stałą pomoc Matki Bożej. Odniesienie do Matki Bożej jest tutaj nieocenione, można powiedzieć, niezwykle potrzebne i ważne. Odmawiam kilka razy dziennie modlitwę „Pod Twoją obronę”. [...]
Rozmawiał ks. A.A.Klimek

cały materiał tu:
http://www.opiekun.kalisz...%20Szatanem.htm
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-12, 23:58   

NIEZAMIERZONE POUCZENIA ZŁEGO DUCHA PODCZAS EGZORCYZMÓW
( tłum. z włoskiego)

Opiszę pokrótce zjawisko, które możemy nazwać „niezamierzonymi” bądź „mimowolnymi” pouczeniami demona. Podane przykłady dotyczą przypadków prawdziwego opętania. Niektóre z tych wypowiedzi powtarzają się dość często i w sposób bezpośredni lub pośredni potwierdzają prawdy wiary chrześcijańskiej.
Na przykład, demon potwierdza jednoznacznie, że jego główna działalność wśród ludzi to nie tyle opętanie, lecz kuszenie. Kiedyś, podczas egzorcyzmu, kiedy wypowiedziane zostały słowa Rytuału Rzymskiego „malorum radix, fomes vitiorum, seductor hominum, proditor gentium” (korzeniu zła, zwodzicielu ludzi, zarzewie cierpień”) – podsumował swe działanie w sposób bardzo kategoryczny: „naszym obowiązkiem jest kusić. Zawsze, każdego bez wyjątku, wszędzie i bez względu na wszystko. Ktoś zawsze wpadnie w nasze sidła. Niektórzy wpadną na zawsze!

cały materiał tu:
http://www.opiekun.kalisz...%20Szatanem.htm
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-19, 22:24   

Agata Puścikowska
Przesąd goni zabobon

Aby dobrze wychować dziecko, potrzeba wiedzy i umiejętności, których większość z nas niestety nie posiada... I gdybym zawczasu wiedziała, ile niebezpieczeństw czyha na nowo narodzonego potomka, mocno bym się zastanowiła, czy podołam... Przecież nie kończyłam szkoły czarownic...Zaczęło się zaraz po porodzie. Na salę przyszła pielęgniarka i po fachowych oględzinach mojej córeczki równie fachowo stwierdziła: „Bardzo ładna. Tylko niech pani czerwoną kokardkę zawiesi, żeby ktoś źle nie spojrzał”. Skomentowałam, że w „intencji niemowlęcej urody” to i trzy razy w niemalowane odpukam. I nawet popluję za siebie. Ale pielęgniarka popatrzyła na mnie dość surowo i mrucząc coś o niedoświadczonych młodych matkach, wyszła z sali... Kilka tygodni potem poszłam z dziećmi na plac zabaw. Plac zabaw, punkt wymiany niezawodnych sposobów na kolkę i zupę pomidorową, stał się tym razem miejscem debaty ideologiczno- -filozoficznej...

Dwa wózki, dwoje dzieci. Jedno bez czerwonej kokardki, drugie „zabezpieczone”: czerwona kokardka przyczepiona wielką szpilą (bardzo bezpieczną...) tuż nad główką niemowlaka. Dlaczego młoda mama zawiesiła kokardkę? Ano „na wszelki wypadek, bo strzeżonego Pan Bóg strzeże”... „Pan Bóg? Za pomocą czerwonej kokardki?” – pytanie wywołało burzę. Mówiło kilka pań: że różnie to bywa, że przecież to nic złego, bo co komu to szkodzi, jeśli pomóc może... No i wiadomo, jak jest przy dzieciach: „nic się nie przewidzi”, „co ma być, to będzie”, wobec czego le-piej „dmuchać na zimne”... Jedna z babć opiekunek dodała, że jak jej córka była mała, to miała nad łóżeczkiem kokardkę razem z... Cudownym Medalikiem. Jak mniemam, dla większej skuteczności. A inna babcia – niania – rzuciła pod moim adresem: „Moja koleżanka też taka »mądra« była... W nic nie wierzyła! Wyszła kiedyś z dzieciakiem na spacer, a jakaś kobieta źle na dziecko popatrzyła. I dziecko prawie umarło. Aż musieli do »baby« chodzić, żeby odczyniła. To było wiele lat temu, no ale wie pani, jak to jest...” Nie bardzo wiedziałam...

Żeby ciąża nie ciążyła
Z ciążą odpowiednio „noszoną” to chyba jest największy problem. Bo żeby dziecko urodziło się zdrowe i śliczne, to dopiero nastarać się trzeba. Włosy w ciąży ścinałam, więc grozi jej „krótki rozum”. Włosy też farbowałam, więc powinna być ruda. Mała, przez moją niewiedzę, może być jednocześnie łysa, bo nie wiedziałam, że depilacja daje „łyse” skutki... A prócz łysiny grozi jej... nadmierne owłosienie. Bo tuliłam i głaskałam naszą wielką kundlicę... Przyznam też, że nieodpowiedzialnie nosiłam apaszki i łańcuszki na szyi – więc dziecko cudem chyba nie „owinęło się pępowiną”. I kupiłam wyprawkę przed narodzinami, zupełnie nie zdając sobie sprawy, że w ten sposób „mogę zapeszyć”. Inne „zalecenia” na ciążę? Po turecku siadać nie można – dziecko będzie miało krzywe nogi. Nie można też podczas zmywania naczyń zalać sobie brzucha wodą: dziecku niechybnie grozi alkoholizm. No i oczywiście nie wolno patrzeć na ładnych inaczej, bo i dziecku tego typu uroda zapewne przypadnie w udziale. Przy okazji dowiedziałam się, dlaczego moja najstarsza ma na nodze myszkę – takie brązowe, lekko kosmate znamię. Otóż w ciąży zapewne przestraszyłam się... myszy i z tego przerażenia złapałam za swoją nogę. Dobrze, że nie za nos...
Okołochrzcielne czary-mary
Gdy dziecko szczęśliwie przyjdzie na świat, nadal trzeba uważać. Przed chrztem na przykład matka w połogu nie może odwiedzać sąsiadów. Grozi to ogólną wszawicą. Dziecko natomiast, jeśli styka się z obcymi ludźmi, musi być koniecznie „zabezpieczone” wspomnianą czerwoną kokardką. A jeśli nadal ciągle płacze, znak to niechybny, że i kokardka nie zadziałała i należy zły urok odczynić...

W tym celu wylewamy nad dzieckiem wosk albo przeciągamy je przez... spódnicę. A potem następuje chrzest – wydarzenie ważne, bo od tego czasu dziecku nie powinny grozić uroki i złe wzroki. Ale dobrze ochrzcić nie jest łatwo. Najpierw trzeba wybrać odpowiednich chrzestnych. Chrzestną nie może być kobieta w ciąży – wtedy niechybnie jedno z dzieci umrze. Nie może być też wdową, gdyż chrześniak będzie nieszczęśliwy. No i chrzestnymi nie powinno być małżeństwo, gdyż z pewnością zostanie bezpłodne. Względnie się rozwiedzie.

Sprawa z prezentami też jest skomplikowana. Nie wolno przyjmowanemu do Kościoła dziecku ofiarowywać... krzyżyka. To „wróży krzyż na całe życie”. A jeśli już z miejsca świętego krzyż się na prezent przywozi, to zawsze należy za niego zapłacić. Jak się zapłaci, choćby i grosz, to nieszczęścia pewnikiem nie będzie. W dzień chrztu starannie obserwujmy dziecko: jeśli krzyczy i drze się wniebogłosy, to... dobrze. Oznacza to, że będzie się dobrze chować. Przed ceremonią do ubranka potomka należy włożyć monetę, co warunkuje bogactwo. Ktoś z gości powinien podarować maluchowi łyżkę, żeby nie cierpiało głodu. A w pieluchę należy wsypać cukru. Któż nie chce dla dziecka słodkiego, miłego życia?

Ktoś powie, że takich praktyk w XXI w. już się nie spotyka? Oto dowody, że istnieją i mają się dobrze. Anka, lat 23: „Mój Krzysio miał przy sobie w trakcie chrztu notes i długopis, pieniądze i cukierki, co wróży podobno chęć do nauki, dużo pieniędzy i słodkie życie. Po powrocie z kościoła został położony na stole, żeby był gościnny...”. Karolina, mama Jasia: „Nie powinno się ubierać dziecka do chrztu od lewej ręki. Tylko najpierw prawa, a potem lewa. Inaczej będzie leworęczne. Ja oczywiście nie wierzę w przesądy, ale ubierałam od prawej. Tak na wszelki wypadek”...
W maju ślub...
Kiedy dziecię osiąga wiek dojrzały i postanawia powiedzieć drugiej połówce sakramentalne „tak”, wszelkie rodzinne „tradycje” i dobre rady znów ożywają… „W maju ślub, w grudniu grób” oświecono mnie, gdy termin ślubu wyznaczyliśmy na maryjny miesiąc. Dlaczego? Bo w nazwie miesiąca nie ma literki „r”. Jeśli jest „r” – szczęście gwarantowane. Gdy „r” nie ma – drżyjcie młodzi, nieszczęście nadchodzi. Istnieje wiele wytycznych co do wyglądu i zachowania młodych. Panna młoda nie może mieć przy sobie pereł oraz róży – to przynosi pecha. Powinna mieć za to pieniądze w bucie – wtedy będzie bogata, a but, uwaga, musi być zakryty. Jeśli jest „odkryty” – szczęście oczywiście wycieka przez dziurki... Pan młody natomiast, aby żyło się szczęśliwie, nie może zobaczyć ślubnej sukni.

Gdy młodzi w końcu do kościoła wyjadą, trzeba obserwować pogodę. Deszcz, według jednych wróży nieszczęście, według innych... błogosławieństwo: bo to sam Pan Bóg święci młodych. Jeśli się czegoś zapomniało (na przykład obrączek), za nic na świecie nie wolno wrócić do domu. Z takiego małżeństwa nic już nie będzie... Podczas ceremonii również należy zachować daleko idącą czujność. Wszyscy uważnie patrzą, który z małżonków „obróci drugiego przed ołtarzem”: obracający będzie w związku rządzić. A niejedna ciotka lub babcia z niepokojem wpatruje się w świece płonące przy ołtarzu: ich zgaśnięcie wróży śmierć małżonka stojącego tuż przy niej... I strach pomyśleć, co czuje taka ciotka, gdy w kościele przeciąg...

Po Mszy św. należy zwrócić uwagę, kto pierwszy podchodzi do młodych. Jeśli życzenia składa mężczyzna, najlepiej ojciec panny młodej, to dobrze. Gdy kobieta – niestety, z małżeństwem będzie źle. Ślub w żadnym wypadku nie może być trzynastego. Ale to akurat jasne. Wtedy wszystko zdarzyć się może, na przykład objawienie fatimskie...

Rada z przymrużeniem oka
Drodzy Rodzice! Jeśli dotychczas „nieodpowiednio” inwestowaliście w szczęście dziecka, nie popadajcie w rozpacz. Jest nadzieja. Oto sposób na dziecięco- -rodzicielski błogostan. Sposób niezawodny i interdyscyplinarny: działa równie dobrze na niemowlęcy płacz, pałę z matmy, jak i niedobrą synową... Proszę wyciąć i przyczepić na lodówce: „Stań z dzieckiem na rozstajnych drogach. Popluj za siebie, posyp dziecko nietoperzem w proszku. Przygotuj wywar z wąsów kota i łusek jaszczurki. Eliksir pij powoli”. Tylko się nie śmiej, bo się zadławisz. I nieszczęście gotowe. Smacznego.


Powrót

http://www.zyrakow.parafi...39d25e7980a2972
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-07-22, 14:25   

Wiara pozorowana

http://kswojciech.blog.on...2,ID408700770,n
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 10