Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Coelho i okolice
Autor Wiadomość
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-11, 19:49   

złamana napisał/a:
To jest dział różne, a temat dział techniczny. Po co kończyć? Paru ciekawych rzeczy się dowiedziałam. I, żeby Filomenie i Miodziowi do głowy nie przyszło rezygnować z pisania. Każdy tu coś ciekawego wnosi. I osobiście nie chciałabym, by z tego forum zrobiło się miejsce, w którym uznany, że zagrożeniem dla naszych dzieci jest nauka angielskiego, bo tam się witają słowami "hello" (hell - piekło, pozdrawiają szatana).
Temat o tyle ciekawy i pomocowy, że gdzieś tam zawiera próbę szukania odpowiedzi dla siebie i oddanych naszej pieczy dzieciom, jak i co wybierać do czytania, oglądania i słuchania, jak dzieciom przy tych wyborach towarzyszyć i jak odbierać to co się słyszy, czyta i ogląda.
I dzięki za parę argumentów w sprawie gender, będzie konkret w rozmowie z ciekawymi świata dziewczynkami.


Załamana, jestem całkiem blisko takiej decyzji. Osobom, które wspierały mnie przez cały czas mojej obecności na forum poprzez swoje odpowiedzi i wpisy oraz korespondencję prywatną i rozmowy bardzo dziękuję. Wszystkich ratujących swoje małżeństwa i ich rodziny będę wspierać w modlitwie. Nadal jestem wierna sakramentowi, nadal wierzę w Boga, nadal uważam, że dla chrześcijanina pierwszym źródłem dla rozeznania jest Nowy Testament.

Nie zamierzam wchodzić w dalszą dyskusję na temat tego, kto ma rację odnośnie duchowości chrześcijańskiej i czy rozmowy na ten temat na forum, gdzie jeden z działów ma nazwę "Życie duchowe", a w wątkach o ratowaniu małżeństw pojawiały się sugestie, że winę za kryzys ponosi uwikłanie rodziny w zagrożenia wskazane przez kontrowersyjnych świeckich i duchownych są na miejscu, czy nie.

Ja sama kieruję się słowami św. Pawła: Rz 14, 1-12
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-11, 19:57   

Z tego co widzę Miodzio dostał ostrzeżenie, nie jest zablokowany.
 
     
1963N
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-11, 20:02   

Mirakulum napisał/a:
A czemu to komuś kto zarejestrował się dzisiaj jest to wiadome ???



, ktoś ty ????



który to twój już tu nick ????

Mirakulum enty
kiedyś napisałem i powiedziałem odejdę z forum jak sam zechcę
a tak sorry mam za nic wasze sztuczki

Skoro chcesz ustalić prawdy -a nie powodować zabawy ,w jaką mogę się nieustannie bawić ,by choćby wskazać ile sa warte wasze zakazy i nakazy, a także punkty,blokowania i banowanie


przykro mi na gówniarskie zagrania odpowiadam tym samym

Skoro mamy się bawić- oki będziemy się bawić
Ja chce tylko jednej sprawy

uczciwości....
a jakiej??

takiej że wasza koleżanka zielona pod wpływem
nie wiem???
pod wpływem : urażenia,obrazy ,czy piorun wie czego dała ostrzeżenie po jakim mam zakaz pisania
a właściwie za co???
co takiego szkalującego było w jej stronę???-urażającego majestat Pani moderator
Mnie nie interesują życiowe problemy tej Pani, nie interesuje mnie czy ma pozcucie wartości, czy też na skutek życiowych porażek spadły jej do zera.
Dla mnie proste jak ktoś ma problemy ze sobą to nie pcha się na moderatora.

Od kilku dni uczestniczyła w tym temacie Nirwana ,mimo że nie zgadzała się z wieloma sprawami tu przedstawianymi potrafiła uszanować zadanie innych??

czy wywalała kogoś z tego forum bo coś jej nie pasowało???
czy stanowczo nakazywała nie pisać tu???

Nie ..wymieniała zdania i uczestniczyła w tej dyspucie.
Zjawia się paniusia (soory ale tak to wygląda)-jaką zresztą świeżo mianowaliście na zielony kolor i roztawia wszystkich po kątach.
Zaraz zaraz a może warto zastanowić się nad swoim postepowaniem???
może warto spojrzeć na siebie czy taka moja postawa nie była kiedyś postawa błędów???

Dorosłych ludzi roztawiać po katach????

Tak Mirakulum nie da się z wami inaczej jak bawić się w wasze zabawy

Norbert

[ Dodano: 2014-02-11, 20:06 ]
Nirwanna napisał/a:
Z tego co widzę Miodzio dostał ostrzeżenie, nie jest zablokowany

Niestety Nirwano ale mam zakaz pisania
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-11, 20:19   

1963N napisał/a:
Niestety Nirwano ale mam zakaz pisania

Norbert, bardzo mi przykro.
Proszę Cię tylko, abyś przemyślał, o czym ostatnio pisaliśmy na priw. I proszę, po prostu poczekaj. Nie baw się w zabawy, które sam uważasz za niefajne.
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-11, 20:24   

Norbert czy ja się z Tobą bawię ???

znasz moje stanowisko w Twoim temacie

Masz chłopie problem
- nie wiem, który to już twój nick ?
radzisz wszystkim , piszesz że zrobiłeś wszystko by ratować swoje małżeństwo

A ja pytam się Ciebie, czy kiedykolwiek pojechałeś na rekolekcje sychrowskie, chciałeś nas poznać w reali ? miąłeś taką okazję i co uciekłeś ....
Był taki czas, ponad 3 lata temu, że pokazywałam Ci co jeszcze możesz zrobić, a Ty uciekłeś...
Ty cały czas uciekasz... z hasłem na ustach zmieniłem się na maska, a żona mnie nie chce .

Norbert nr tel do mnie masz.

Wiesz, że nie mam złej woli

przemyśl

Pogody Ducha
 
     
helenast
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-11, 20:56   

Dla Norberta

Anthony de Mello
------------------------

Biada ludziom religijnym, którzy nie znają innego świata niż ten, w którym żyją, i nie mają nic do nauczenia się od ludzi, z którymi rozmawiają.
 
     
1963N
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-11, 21:30   

Nirwanna napisał/a:
Norbert, bardzo mi przykro.

Proszę Cię tylko, abyś przemyślał, o czym ostatnio pisaliśmy na priw. I proszę, po prostu poczekaj. Nie baw się w zabawy, które sam uważasz za niefajne.

Nirwano znasz mnie już tyle lat z forum
Dawny Norbert to już nie ten sam
od 12 kroków poszła zmiana, a od stania się jednym z Opus Dei poszła druga.
Nie bawi mnie zabawa i nie będę się bawić a ten nowy nic powstał tylko by właśnie po ludzku ustalić.
Mirakulum napisał/a:
Masz chłopie problem

- nie wiem, który to już twój nick ?

radzisz wszystkim , piszesz że zrobiłeś wszystko by ratować swoje małżeństwo

Nie mam Mirakulum problemu wyjaśniłem to powyżej-a więcej już wie Nirwana zechce to ci napisze.
Radze jak każdy -a że nie uratowane małżeństwo??
z pustego i Salomon nie naleje-do tego trzeba woli dwojga.
Zreszta Mirakulum samo to wiesz gdyby nie twoja upartość, gdyby nie twoje krążenie wciąż wokół męża....to pewnie by żył do tej pory w krainie piosenkarki Enya.....
Mirakulum napisał/a:
A ja pytam się Ciebie, czy kiedykolwiek pojechałeś na rekolekcje sychrowskie, chciałeś nas poznać w reali ? miąłeś taką okazję i co uciekłeś ....

Był taki czas, ponad 3 lata temu, że pokazywałam Ci co jeszcze możesz zrobić, a Ty uciekłeś...

Ty cały czas uciekasz... z hasłem na ustach zmieniłem się na maska, a żona mnie nie chce .


Heee
przed nikim i niczym nie uciekam mam teraz po prostu inne priorytety
inna że tak powiem grupę wsparcia
i póki co da się żyć-a przede wszystkim nie czuje już człek tego bólu jaki dostaje
od tej która miała kochać....
helenast napisał/a:
Biada ludziom religijnym, którzy nie znają innego świata niż ten, w którym żyją, i nie mają nic do nauczenia się od ludzi, z którymi rozmawiają.

Dokładnie tak Helenast.....

co mnie zauroczyło choć to zła nazwa w Opus Dei???

to to że nie ma złych tematów, to że nie ma lęków, to że nie widzi się wszędzie szatana, to że nikt nie mawia nie rusz bo to ognie piekielne.

A przy tym uczy się ludzi wiary, zrozumienia jej ,pokazuje się dlaczego warto ja mieć i kroczyć jej drogą.
Opus Dei nigdy nie popierał marionetkowej i kukiełkowej wiary, Opus Dei walczy i tępi wszelkie przejawy oszukańczej, jarmarcznej wiary.
Niezależna instancja-prałatura podlegająca tylko namiestnikowi głównemu Watykanu bez granic, nie podlegająca strukturom krajowym -stała się policja Watykanu
Niwelująca zło jakie powstaje ze złej interpretacji wiary.
Mówią na nas sekta, faszyści, ludzie szatana- a wszystko dlatego bo powstaje bezsilność wobec skutecznych metod Opus Dei.

Zatem kończę i tak jak wyraziłem to do nirwany nic 1963n nie będzie używany na forum

pozdrawiam
 
     
Art
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-11, 23:03   

Norbert,
bądź mężczyzną i nie poddawaj się tak bez walki... kilka gorzkich słów a Ty od razu uciekasz. .... Dobrze, że jesteś w Opus Dei. Wiesz, chrześcijanin musi być we wspólnocie, bo inaczej usycha i ginie tak jak w przypowieści o winnym krzewie... pamiętasz prawda...
Opus Dei ma zhierarchizowane struktury (tak jak i cały Kościół) ale to nie znaczy że jest jakąś " armią kościelną". Podobnie jak wiele wspólnot Kościoła ma swój charyzmat, czyli specyficzny dar Ducha Św. dzięki któremu każdy kto uczestniczy w tej formacji jest - jeśli chce - na drodze uświęcenia w Kościele. Sychar też ma swój charyzmat.... I to jest piękne w Kościele, to duchowe bogactwo.
Ale to jest Jeden Kościół i Jeden nasz Pan - Jezus Chrystus.
Możemy się spierać w różnych sprawach, ale z szacunkiem i godnością którą sobie okazujemy. To ważne szczególnie dla nas. Często już poranionych przez osoby najbliższe. ... Nie dokładajmy sobie cierpienia, ale raczej wspierajmy się. ...dla wielu z nas, Sychar to już jedyna "rodzina" tutaj, więc wspierajmy się a nie walczmy.
Proponuję, żeby w dyskusji przestrzegać podstawowych zasad nazwijmy to higieny intelektualnej: tj. stawiać jasno swoje tezy i zadawać pytania, szanować opinię innych, nie używać argumentów "ad personam", czyli obrzucać adwersarza błotem i ośmieszać go. Do poznania prawdy (również prawdy o sobie) dochodzi się małymi kroczkami. Ale podstawowy warunek, to POKORA, czyli umiejętność popatrzenia na problem i na siebie z dystansem, czyli obiektywnie. ....Pan Jezus nas tego uczy. Kiedy dyskutuje z faryzeuszami , demaskuje ich obłudę. Ale kiedy rozmawia z nawróconą cudzołożnicą, mówi - idź i nie grzesz więcej. Do nawróconego celnika idzie do domu... On widzi serce człowieka. ... Ciekawe, co by nam powiedział podczas podobnego spotkania? Kiedy się nad tym zastanawiam to pokornieję. ... i szukam słów w moim sercu. ... szukam i widzę, że słów mi brakuje.... więc milczę. .... z nadzieją że usłyszę, Jego....
Norbert, nikt nie broni nam dyskutować. ale róbmy to z szacunkiem, jak powinni robić to uczciwi ludzie i myślący chrześcijanie... stawiasz tezę, wyrażasz swoją opinię i zawiązuje się dyskusja, wymiana poglądów ale i (co może ważniejsze) doświadczeń... wtedy wchodzi się uczciwie razem z rozmówcą na wspólną drogę poszukiwania prawdy... Twój rozmówca jest jak wędrowiec z którym idziesz razem, meczysz się razem ale i odpoczywasz w drodze, w trudach możecie na siebie liczyć zawsze ... .....piękne doświadczenie prawda?....
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-12, 08:32   

1963N napisał/a:
Mówią na nas sekta, faszyści, ludzie szatana- a wszystko dlatego bo powstaje bezsilność wobec skutecznych metod Opus Dei.

Norbert...a Ty jesteś "policją"
1963N napisał/a:
Opus Dei walczy i tępi wszelkie przejawy oszukańczej, jarmarcznej wiary.

znam sporo ludzi z Opis Dei i nie znam żadnego policjanta ani wojownika .Z nikim oni nie walczą.
Bywam w ich towarzystwie....... nie zauważyłem czegoś takiego.
Neofictwo Norbert?
PD
 
     
Wilkoo
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-12, 11:36   

Z całym szacunkiem, ale blokada dla Miodzio ... jest CHORA.

Dla mnie to nadużycie Moderacji.

Więc - solidarnie - z Miodzio - za nawiedzenie Moderatorki ..

OPUSZCZAM TO FORUM..

Na stałe - czy tymczasowo - pomyślę jeszcze.

Nie będę jednak popierał, gdy ktoś w kręgu chrześcijańskiej "wspólnoty" zamyka komuś usta za .. samodzielne myślenie.

Gdy w "moich" tematach - miałem problem .. z prawdziwymi trollami, NIKT nie reagował.

Teresa ... wstydź się..


Ech.

ŻEGNAM.

[ Dodano: 2014-02-12, 11:38 ]
tereska napisał/a:
Proponuję skończyć już ten temat. To jest forum pomocy.Jakiej pomocy wy potrzebujecie w tej chwili?


Ostrzeżenia dla CIEBIE za NADUŻYCIE w rozdawaniu ostrzeżeń.

Zejdź na ziemię i nabierz trochę Pokory......

I nie rozśmieszaj swoimi decyzjami ...

Ps. A teraz podziękuję za ostrzeżenie, z chęcią je przyjmę. Mam nadzieję, że w ostrzeżeniu będzie mój dokładny cytat - bez usuniętych wypowiedzi... to chore, co zrobiłaś..
 
     
1963N
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-12, 13:44   

nałóg napisał/a:
Norbert...a Ty jesteś "policją"
nałóg napisał/a:
znam sporo ludzi z Opis Dei i nie znam żadnego policjanta ani wojownika .Z nikim oni nie walczą.
Bywam w ich towarzystwie....... nie zauważyłem czegoś takiego.
Neofictwo Norbert?

Na poczatek nałogu -tak na logikę(chodzi o pomyslunek)
skoro ktos ma na swoim pierwszym nicku zakaz pisania.
A na drugim niewłasciwie zarejestrowanym -pisze jak powyżej
że podejmuje dorosłą i odpowiedzialną decyzję nie korzystać z tego nicku.
To nie pisze się sformułowań pytających ze znakami zapaytania.
Przeciez jako wieloletni lider 12 kroków winienes to wiedzieć.
Wiesz chociaz czemu???

1.pozostają jako stwierdzenia mimo znaku zapytania że ktos jest taki -jak w pytaniu
bo -nie ma szansy odpowiedziec
2.manipuluja-prowokuja do odpowiedzi wbrew zabowiązaniu.
Zatem odpowiadam i pragnę zakończyc juz ten temat -chocby dlatego że obiecałem Nirwanie.

Nałogu -czuje się zaszczycony że bo tak wielkiej nieobecności na forum(choc mniemam że zawsze działasz w tle 12 kroków) pojawiła sie twoja wypowiedż.
Czym sobie zaskarbiłem :mrgreen: :mrgreen:

A teraz do sedna sprawy.
Piszesz neofita??
bład -wielki bład i dziwię się tobie za takie wnioski,ale rozumiem długa nieobecnośc na forum i zapewne zmęczenie juz programem 12 k -no bo chyba zbyt długo już to trwa
,choć przyznam nie wiem na 100% czy nadal tam działąsz -czy jak kiedys mówiłes idziesz na odpoczynek.
Zatem neofita ??-nie ,a dowodem chocby jest mój udzial w tym temacie Coelho,
a z nim idący rozsadek i świadomosc tego że świat jest zbudowany z dobra i ze zła,i w taki świecie trzeba zyć.
Nie da się niwelować,zamykac,odpychać ,oszukiwac że zła brak.
trzeba tez umiec korzystać z rzeczy ogólnie dostepnych i nie doszukiwać się wszędzie
mocy diabelskich,iskier z pod kopyt,czy zniewoleń.
Złem jest także przesadna skrajnośc religijna-taka magiczna ,doszukująca sie wszędzie mocy,cudów i piorun wie jeszcze czego.
Ogólnie swię się to DEWOCTWO.
Ja nałogu żyję w pogodzeniu że sa dwa światy.
Czyli nie moge być neofita -chocby z obecna swiadomościa.
Co do Opus Dei -policja to przenośnia,a czym tak naprawde się zajmują??
Tego ludzie nie wiedzą -i dlatego w necie multum spekulacji,okreslen,ocen.
To dobrze że znasz ludzi z Opus Dei ...rozumiem że sa to
numeraria lub numerariusz,albo świecki tego odpowiednik z dodatkiem super.
Nałogu jak zapewne dostzregłes sa to mili ludzie,porozmawiają o wszelkich sprawach ,nawet i ogólnych-aletego co wDziele nie wynosza na zewnątrz.
Chyba rozumiesz......

P.s proces przyjęcia do dzieła -trwa,
narazie jestem w poczekalni(tak najskromniej można to okreslić).
Nie wiem czy dotrwam,nie wiem czy zdania nie zmienię-póki co wiem,interesuje mnie ich podejście do świata ,rozsądek myslowy i chyba to czego nieraz braknie na tym forum.
ZDANIA LUDZKIE SA RÓZNE-i trzeba czasem to uszanować nawet jak moje odczucia mówia inaczej.
I tego zabrakło Pni moderator Teresie
zatem powstaje pytanie kto nauczył (choć lepiej zabrzmi) przekazał wzór wiary Pani moderator że pod wpływem tejże wiary jaką sie mieni w środku zamyka usta innym ludziom.
To chyba nie jest wiara nałogu,a jakas mocna jej modyfikacja oparta na błędach wyuczonych od innych.

to tyle...
Art napisał/a:
Norbert,
bądź mężczyzną i nie poddawaj się tak bez walki... kilka gorzkich słów a Ty od razu uciekasz.


Nie uciekam Art jedynie obiecałem moderator Nirwanie -a jako dorosły facet dotrzymam tej obietnicy.
Cóz stało się tak jak stało nic miodzio63 dostał zakaz pisania na forum
dlaczego??
pierwsze dwa punkty(ostrzeżenia) od administratora,podejrzenie o podburzanie i namowy do rozwodów.
Nie chce juz nawet dyskutowac na ten temat-oświadczałem że nie poieram(chocby dlatego że sam trwam w sakramencie)
No ale co zrobic skoro rozw ód to pięta Achilesowa administratora Andrzeja,a ja nie jestem w stanie uleczyc go z tych lęków i starchu chocby na samo słowo rozwód-moze to tylko Bóg
zatem niech ustalaja tam sobie we dwoje.
Trzeci punkt otrzymałem od moderator Teresy
i wcią znie wiem za co -jedynie się domyślam poczuła sie urazona,bo kto ma czelnośc ją oceniac....
Uff to sa zazwyczajefekty cięzkich doznań w kryzysach.
Czyli jeżeli współmałżonek oceniał,krytykował,obniżał poczucie wartości-to ta zadra twiii
i zawsze gdy tylko w głowie pstryk,wstaje w głowie wizja.
Jestem zaatakowany,zaatakowana-bez spokojnej oceny sytuacji.

I kończąc co powyżej
obiecałem cos i pragnę temu sprostać
jezeli cos kogos męczy prosze na piv na nic miodzio63(dostep do priv wciąz mam)

[ Dodano: 2014-02-12, 14:01 ]
I tak zupełnie na koniec pokusze się o cos takiego...
Nie wiem czemu ale administracja forum przypomina mi żonę :mrgreen: :mrgreen:

Czyli

na pytanie czemu nie możemy tworzyć nowego-jest odpowiedz nie możemy
bez konkretów....

na dalsze pytanie dlaczego to niemozliwe..
jest odpowiedz -bo jest niemozliwe....

I najważniejszy punkt programu :lol: :lol:
Przy moich intensywnych staraniach
z automatu punktowana jest moja przeszłość ..
I co moje ludki zielone...nie jest to zblizone???

A moja zonka tez nosi krzyżyk-i to nie byle jaki
-krzyz Jaruselem
chroniący od zła i utraty wiary

paa
 
     
helenast
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-12, 16:57   

Wróć Norbert do Swoich odczuć związanych z tym co teraz się dzieje na forum dotyczących Twojej osoby ... Przykre i nieprzyjemne prawda?! ...
To teraz wiesz ( częściowo ) jak czuły się ,, ofiary,, Twoich ataków, Twojej nietolerancji wobec nich, Twojej uszczypliwości oraz ataków słownych....
Nigdy o nich nie myślałeś ? Nie myślałeś, że i jak mocno je zraniłeś , i że są osoby w Sycharze, które przez Ciebie wycofały się z forum ? .....
Wciąż zadajesz pytanie ,, dlaczego,, więc przemyśl to jako jeden Z argumentów...

A co do Opus Dei - są tu osoby , które od lat należą do tej wspólnoty dlatego następnym razem przemyśl proszę i waż słowa zanim coś ,, dziwnego,, napiszesz.
 
     
1963N
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-12, 17:26   

helenast napisał/a:
Wróć Norbert do Swoich odczuć związanych z tym co teraz się dzieje na forum dotyczących Twojej osoby ... Przykre i nieprzyjemne prawda?! ...

To teraz wiesz ( częściowo ) jak czuły się ,, ofiary,, Twoich ataków, Twojej nietolerancji wobec nich, Twojej uszczypliwości oraz ataków słownych....

Nigdy o nich nie myślałeś ? Nie myślałeś, że i jak mocno je zraniłeś , i że są osoby w Sycharze, które przez Ciebie wycofały się z forum ? .....

Nie jest Helenast ani przykre ani nie przyjemne -jedynie zasłuzona konsenkwencją.
I mam tego świadomość.

Co do osób faktem jest ze mi przykro i głupio, a szczególnie wobec faktów o jakich napisałaś.
Brak wiedzy że zrobiło się zle nie zwalnia z odpowiedzialności-i ja to wiem.
Słowo przepraszam dla tych wszystkich będzie zatem mało powiedziane.
Ale to na obecna chwile tylko mogę

PRZEPRASZAM.....

te przepraszam także do Orsza -i mam nadzieję że kiedyś zrozumie,ze ten na pozór gburowaty facet,na pozór zimny i oceniający,na pozór dowalający.
Wewnatrz ma serce-wielkie serce a z niego wypływał jedynie przekaz

pokochaj znów żonę najmocniej jak potrafisz!!!!
helenast napisał/a:
Wciąż zadajesz pytanie ,, dlaczego,, więc przemyśl to jako jeden Z argumentów...

Nie musiałaś tego pisać helenast -kiedyś dyskutowaliśmy na priv po twoim temacie
na forum.
I wiesz jak bardzo mnie ta prywatna sprawa boli, wiesz dobrze jak trudno mi zmazać to co było, wiesz dobrze ze pozostanie mi zawsze z tym żyć.

Nie odwróce już czasu, nie zmienię tego co było-powstały błędy mimo że nigdy tego nie chciałem.

Pozdrawiam i pamiętaj dbaj o swoje zdrowie

[ Dodano: 2014-02-12, 17:30 ]
p.s biore sobie mocno do serca twoje słowa
bo dziś widzę że sam zabijam w sobie człowieka i zabijam swoje serce.
Pozostajac w błędzie że nie mając w zwrotce miłości tej jaka wciąż kocham
będę gryzł innych

jeszcze raz dziękuję!!!!!
 
     
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-12, 19:53   

Temat zmienił sie z rozważań odnośnie latynoskiego pisarza w dyskusję o zasadności blokowania konta Norberta.

Nie wiem, jak resztę użytkowników, ale mnie np. zniesmacza poniższe:

http://www.kryzys.org/vie...p=331148#331148

Niektóre osoby piszące na forum są, jak już tu wspominano, bezpośrednio agresywne w wypowiedziach, stosują argumenty ad personam, argumentując posługują się zdaniami adwersarza wyjętymi z kontekstu, uogólniają bezpodstawnie własne doświadczenia na populację etc.

Nie spotyka się to z reakcją moderatorów w wielu przypadkach.

To, że Norbert ma swój stosunek do linii obowiązującej na forum, a równocześnie cały czas podkreśla, że rozwodów nie promuje, trzeźwo patrzy na świat jest według mnie jego wkładem, a nie obciążeniem dla czytających. Wszyscy tu są dorośli, czy administracja weźmie odpowiedzialność za życie tych osób poprzez dogmatyczne trzymanie się swojej linii i blokowanie wypowiedzi kwestionujących nie samą zasadność ratowania małżeństwa, ale drogi, jakimi do tego idziemy? W grupie, w której wszyscy mają takie same poglądy jest albo autorytaryzm, albo regres. Przy czym Norbertowi nie chodzi nawet o poglądy, ale o sposób ich urzeczywistniania.

Nie będę się odnosiła do tego, na ile postawa prywatna Norberta powoduje jego problemy, bo nie znam ani jego, ani jego żony.

Norbert, masz faktycznie czasem sposób ekspresji typu kawa na ławę, czasem może w Twoich wypowiedziach pobrzmiewa poczucie wyższości. Tym niemniej, mnie osobiście bardziej obchodzi waga argumentów. Wybacz, ale po Twoim poście o O.D jako wspólnocie walczacej trochę mnie zmroziło. Jest wiele wspólnot, każda budzi kontrowersje. Odnowa, Neokatechumenat, OD i in. przez główny nurt są oceniane jako albo banda nawiedzonych interpretujących Ewangelię w duchu Zielonoświątkowców, albo tajne bractwo. To, że członkowie OD określonego typu oddają swoje dochody na rzecz Wspólnoty, to, że nie wypowiadają się o szczegółach jej działalności jest w pewnej mierze kontrowersyjne. Instytucjonalizacja ma swoje wady.

Inna sprawa, że Tereska nie wypowiedziała się odnośnie przyczyn wystosowania ostrzeżenia w stosunku do Norberta, co tylko potwierdza jego wersję wydarzeń, iż jest na forum traktowany szczególnie.

Nie wiem, czym Norbert zalazł za skórę administracji, jednak jej decyzje,mimo że oparte o regulamin (swoją droga dość nieprecyzyjny) dla mnie są próbą blokowania dyskusji, która w konkretnym przypadku nie wyszła w swojej istocie poza ramy nakreślone ideą forum.

Jak widać na tym małym przykładzie - Kościół Katolicki jest powszechny, ale różnorodny. Jak każda duża społeczność. Pytanie, czy dorośliśmy do tego, żeby się pięknie różnić.

Unię Europejską zakładali ludzie głęboko zakorzenieni w wartościach chrześcijańskich, gwiazdy we fladze UE symbolizują Matkę Boską. Hasłem UE jest "zjednoczeni w różnorodności" Myślę, że warto się czasem zainspirować duchem tego hasła, zwłaszcza, że nie dotyczyło pierwotnie praw mniejszości seksualnych, ale poszanowania różnic między narodami, które wyrosły z jednej europejskiej kultury.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9