Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Ratowanie małżeństwa
Autor Wiadomość
polak
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-20, 22:50   

Mam takie pytanie. Czy bardzo gorąco modląc się za żonę mogę uratować ją przed pójściem do piekła po zakończeniu ziemskiej wędrówki ? Bo widzę ,że bardzo inteesywnie się tam wybiera.
 
     
Jędrek
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-23, 19:23   

polak napisał/a:
Mam takie pytanie. Czy bardzo gorąco modląc się za żonę mogę uratować ją przed pójściem do piekła po zakończeniu ziemskiej wędrówki ? Bo widzę ,że bardzo inteesywnie się tam wybiera.

"Niech każdy pozamiata przed własnymi drzwiami i cały świat będzie czysty". Johann Wolfgang von Goethe (poeta, dramaturg, prozaik, uczony, polityk)

Każdy ma w życiu swoją drogę. Ja przebyłem 19 lat nadużywania alkoholu i znalazłem się w Psychiatryku po zapiciu antydepresantów. To mnie przekonało, że zabrnąłem w ślepą uliczkę i teraz muszę się z niej wygrzebać. Moja żona mi w tym pomogła, gdy tego potrzebowałem.
Teraz mam postanowienie, aby zachować gotowość do wyciągnięcia jej pomocnej dłoni, gdy to będzie konieczne.... ale nic na siłę....Na siłę jej nie zmienię.... Zmieniam siebie i oddaję resztę Bogu.
 
     
Lawendowa
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-23, 21:25   

Przeczytałam dwukrotnie i ten wątek, i ten linkowany z innego forum jakiś czas temu.
Nie dziwię się Twojej żonie, że bezpieczniej czuje się u rodziców:
- tyle lat życia w komunie (4 czy 5 gospodyń w jednym domu?)
- zamiast wsparcia po poronieniach, podejrzenia o zdrady i aborcje
- jej niepełnosprawność + zagrożona ciąża - jak ją wspierałeś?
- mąż, który trzyma front z mamą, taty się boi (remont poddasza) - a gdzie jedność z żoną ?
- łaskawie pozwala jej zrezygnować z pracy

Zastanawiające, że na konkretne pytania i rady ze strony forumowiczów, nie ma z Twojej strony odpowiedzi.
 
     
DHL1
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-23, 22:43   

Lawendowa -jeżeli nawet jest tyle za kołnierzem polaka (co napisałaś )
to człowiek jakiemu zależy na czymkolwiek-patrz zona.
Rozmawia,załatwia,szuka rozwiązań.
Problemy i zarzuty każdy chce widzieć-pytanie tylko co z siebie??
Polak choć to smutne to widze to tak-zona postawiła już kreche,zatem co nie zrobisz to i tak będzie żle.
Zatem jesteś skreślony,zostało pozamiatane-a teraz jedynie będą poszukiwane
atuty jak udowodnić że małżeństwo z tobą było złe i nie ma sensu.

pozdrawiam
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-23, 23:06   

Norbert
A czytałeś wątek Polaka?
Jego pogląd na role żony w związku?
Nie krytykuję go, ale po prostu ma taki pogląd na relacje
mąż-żona, który cieżko w XXI wieku kobiecie zaakceptować.
 
     
DHL1
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-24, 06:09   

Cytat:
Norbert

A czytałeś wątek Polaka?

Jego pogląd na role żony w związku?

Nie krytykuję go, ale po prostu ma taki pogląd na relacje

mąż-żona, który cieżko w XXI wieku kobiecie zaakceptować.

Tu na forum czytałem, tego drugiego nie czytałem.
Grzechu a czy polak to jedyny facet z forum jaki ma poglądy nie wchodzące w 21 wiek???
Myslę że jest ich więcej.
Co do poglądów mawia się że tylko ś... a (zwana szyneczką)..... ich nie zmienia.
Na temat poglądów można rozmawiać,zmieniac je ,dyskutować,szukać rozwiązań,przedłozyc swoje agurgumenty,wyciagać wnioski-jest multum alternatyw na temat :
jak rozwiązać problem związku i małżeństwa,jak pojąc i zrozumieć role każdego w związku.
Dyskusja,rozmowa,rozwiązywanie problemów-TO SA ALTERNATYWY I METODY-
Grzechu.

A nie poziom jaki prezentuje współmałzonka,poziom urazonego ma zycie dziecka.
Zatem z jednej dziecko urazone przez życie na traktowanie-a z drugiej dziecko jakie widzi niesubordynację wspólmałzonka(bo ma poglądy-jakie ma).
Róznica jest prosta polak jest i szuka alternatyw,polak cos stara się z tym zrobić,polak buntuje się na to.
Zatem polaka wcześniej -czy później da się wyprostować.
A gdzie i co robi wspólmałżonka,jakie ona ma plany???
Jest pozew -zatem wiadomo konkretnie i to chyba dość proste w odpowiedzi gdzie ma związek.
A skoro tak jest to nie róbmy z niej BIEDACTWA....
i tyle z mojej strony

pozdrawiam
 
     
polak
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-26, 00:26   

Dzięki za odpowiedzi. Nie znacie mnie ani mojej żony , a skrytykowaliście mnie. Wiem , że nie jestem aniołem i popełniłem błędy w swoim życiu. Rzeczywiście na początku na początku małżeństwa za bardzo brałem stronę mojej rodziny, nie stawiając żony na pierwszym miejscu po Bogu, ale chciałem te błędy naprawić, miałem zamiar zrobić dla nas oddzielne mieszkanie i odkupić od brata jego połowę domu, ale jako, że moja żona jest tak wielką egoistką, która myśli, że wszystko jej się należy bez najmniejszego wysiłku i obraziła się na mnie , to na razie zarzuciłem te plany. Rozwód jeżeli zostanie orzeczony to między nami nie wiele zmieni. Będzie tylko skutkował cywilnie. Przed Panem Bogiem i tak będziemy małżeństwem i nic tego nie zmieni. Będę się za nią modlił, może kiedyś Pan Bóg ją oświeci i przejrzy na oczy. W zrozumieniu naszej sytuacji bardzo pomagają mi Audycje Dla Małżonków i Rodziców w Radio Maryja, a także rekolekcje ks. Marka Dziewieckiego z Proszewic z 2013r.. Pobrałem na komputer archiwalne audycje od 2010 r. , wgrałem na kartę pamięci do telefonu i słucham podczas pracy. Bardzo dużo mądrych rzeczy tam mówią i wiele się nauczyłem i dowiedziałem stamtąd. Jeżeli nie słuchaliście to bardzo zachęcam. Pozdrawiam i proszę o odpowiedź.
 
     
Jędrek
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-06, 10:06   

polak napisał/a:
Będę się za nią modlił, może kiedyś Pan Bóg ją oświeci i przejrzy na oczy.

Jak tak przy pracy na programie 12 Kroków wchodziłem w buty żony i zastanaiałem się nad tymi naszymi różnymi .... sprzeczkami i nieporozumieniami, to na dziś muszę przyznać, że nie zachowałbym się wiele inaczej i było wiele słuszności i prawdy w tym co mi przekazywała. I chodzi mi o okres, kiedy przestałem pić...i o okres, kiedy zacząłem pracować nad sobą.....Bo jak piłem, to nie było żadnego porozumienia. Na pierwszym miejscu był alkohol ;(
Modlę się aby Bóg użyczył mi siły, wiary i natchnienia do spełniania jego woli....
Bo ja tak kaleczę proste rzeczy, że aż wstyd zbiera....
A już moja pycha i zarozumiałość totalnie przesłaniają mi widok na rzeczywistość.....
I gdy czytam takie posty widzę, co sam robiłem i robię...
Jak to się mówi Bóg przemawia do mnie przez innych ludzi. No a mnie pozostaje tylko zwiesić z pokorą głowę.... Bo nadal się uważam za ideał... i moja droga jest jedynie słuszna... no ręce opadają.
Pozdrawiam
 
     
polak
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-19, 00:23   

Już wiem dlaczego dzieje się tak źle w naszym małżeństwie. Mianowicie Szatan ma dostęp do mojej żony poprzez grzechy jakie popełniliśmy. A są to grzechy bardzo ciężkie, bo jest to pycha , którą zgrzeszyłem ja , ale moja żona także ciągle wywyższając się i stawiając ponad wszystkimi; chciwość, która jest widoczna szczególnie u żony, bo zawsze chciała mieć wiele nie wkładając w to najmniejszego wysiłku; nieczystość, bo współżyliśmy przed ślubem i stosowaliśmy pigułki antykoncepcyjne, o czym nie wiedziałem, że jest to aż tak wielkie zło; zazdrość, bo to żona zawsze zazdrościła każdemu, kto miał trochę inną sytuację , łub trochę lepiej od nas; gniew, który żona zawsze pod każdym najmniejszym pretekstem mi okazuje, chociaż ja jestem spokojny i staram się panować nad emocjami i traktuję ją z szacunkiem; lenistwo u żony i acedja u nas obojga ponieważ nigdy w małżeństwie się razem nie modliliśmy, a wynikało to ze zwykłego lenistwa. Prawdziwy problem polega więc na tym, iż stawką w tej grze są nasze dusze i tu właśnie nie wiem jak można odpokutować tak ciężkie grzechy , bo jestem gotów odpokutować sam za nas oboje , aby zakończyć ten kryzys, który nie musi być wcale końcem naszego małżeństwa, a początkiem nowego lepszego, bo Pan zmartwychwstał i nasze małżeństwo tż może zmartwychwstać, ale w tym może pomóc nam tylko Pan Jezus.
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-19, 09:25   

Polak

Zamiast doszukiwać sie działań szatana, krytykować lenistwo i chciwość żony
zastanów się jaka normalna kobieta wytrwałaby w takim układzie rodzinno-mieszkaniowym, który stworzyłeś (mieszkanie z teściową i rodzeństwem i brak swojego kąta).
Są oczywiście sytuację, gdy potulna synowa wchodzi do rodziny męża i dostosowuje się, ale ile takich przypadków jest?
 
     
Mrówka
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-19, 16:02   

Polak - szatan nawet Pana Jezusa kusił... A teraz to uważaj, bo w sercu jesteś przekonany o 'swojej świętości' i 'potępieniu żony' czyli idziesz drogą szatana i to się skończy gorzej dla CIebie niż Twojej żóny... Przemyśl to! Nie Tobie sądzić o losach żony i o jej sercu - módl się za nią, ale to myślenie jakie zalęgło się w Twym sercu to bardzo wielkie zło i wyzbądź się go co prędzej! Kościól w całej sowjej świętości nigdy nikogo nie potępił (owszem czyny tak, ale nigdy człowika) a mógłby - więc i Ty się tego strzeż! Chrystusem nie jesteś - innych nie zbawisz... więc pokutuj za siebie samego i proś abyś sam nie ulegał pokusie :)
 
     
polak
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-20, 01:17   

Dziękuję Mrówka za takie postawienie sprawy, nigdy o tym tak nie myślałem . Dowodzi to tylko tego iż mam rację , że stawką są nasze dusze i może zaprowadzić nas oboje to co robimy do piekła. Ale wytłumacz mi co mam myśleć gdy ze strony żony płynie do mnie bezinteresowna nienawiść. Zilustruje to przykładem. Żona na początku sierpnia zaprowadziła mnie do psychologa dziecięcego na rozmowę w sprawie naszej córki. Na koniec rozmowy pani psycholog powiedziała, że gdy będziemy chcieli porozmawiać z nią to bardzo chętnie zaprasza. W niedzielę gdy byłem u córki chciałem dowiedzieć się o nazwisko pani psycholog aby się umówić na rozmowę. Żona powiedziała, że nie pamięta jej nazwiska, na moje prośby aby sprawdziła w swoich notatkach, powiedziała abym przestał ją męczyć , bo chce odpocząć. Inny przykład. Na badaniu w RODK umówiliśmy się ,że będę odwiedzał córkę w niedzielę 4 godz. i w środę 2 godz.. Po mnw. 2 tyg. żona chciała abym w niedzielę odwiedzał córkę przez 3 godz. , a w środy tak jak było ustalone przez 2 godz. . Ja więc chciałem tę godzinę z niedzieli przenieść na środę , ale żona się nie zgodziła. Wywiązała się z tego awantura i w końcu zostało tak jak było ustalone. A co powiesz o tym iż moja żona o rozwodzie zaczęła mówić już 2 tyg. po ślubie ? Kto normalny tuż po ślubie rozważa takie możliwości ? Sam teść gdy zapytałem go dlaczego jego córka tak robi powiedział mi kiedyś iż cyt. '' bo ma za dobrze '' . Po którejś naszej kłótni, gdy żona stwierdziła iż jej nie pomagam, sam córkę objechał za to iż tak mówi, bo przecież pracuję sam w swoim gosp. , a mam 30 ha i inwentarz żywy, na utrzymanie rodziny , utrzymuję ją i córkę , a żona wtedy nie pracowała . Sam nie dawno powiedział mi podczas rozmowy w cztery oczy iż oboje z matką tłumaczą jej iż gdy zaniedbam gosp. i nie będę miał pieniędzy bo moje gosp. zbankrutuje to po prostu nic ode mnie nie dostanie bo najzwyczajniej w świecie nie będę miał jej czym pomóc w utrzymaniu córki. Więc to nie jest tak iż uwziąłem się na nią . Po prostu zależy mi na niej i to bardzo boli kiedy tak robi, a modlić się za nią modlę codziennie. Zamówiłem 30 mszy Gregoriańskich, Dałem kilka razy na msze w Licheniu i na Jasnej Górze, gdzie trzykrotnie zawierzyłem naszą rodzinę Maryj i wpisałem intencję do Wielkiej Księgi Apelowej . Pozdrawiam i proszę Cię Mrówka o odpowiedź.
 
     
DHL1
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-20, 08:19   

polak napisał/a:
W niedzielę gdy byłem u córki chciałem dowiedzieć się o nazwisko pani psycholog aby się umówić na rozmowę. Żona powiedziała, że nie pamięta jej nazwiska, na moje prośby aby sprawdziła w swoich notatkach, powiedziała abym przestał ją męczyć , bo chce odpocząć. Inny przykład. Na badaniu w RODK umówiliśmy się ,że będę odwiedzał córkę w niedzielę 4 godz. i w środę 2 godz.. Po mnw. 2 tyg. żona chciała abym w niedzielę odwiedzał córkę przez 3 godz. , a w środy tak jak było ustalone przez 2 godz. . Ja więc chciałem tę godzinę z niedzieli przenieść na środę , ale żona się nie zgodziła


Polak a co w tych dwóch przykładach według ciebie dowodzi złej intencji i szkodliwości działań zony??

No wybacz ja nic takiego tu nie widzię.
pytasz i masz prosta odpowiedź -nie pamięta,pytasz dalej i masz prosbe a zarazem jasny komunikat abys przestał ja meczyć.
Przestałeś???
jestem przekonany że nie

Druga sytuacja z jakiś sobie znanych powodów zona chce zmienić godziny wizyt
przedstawia własna wersje godzin -tobie nie pasuje.
To przedstawiasz ty swoja wersje-jaka nie pasuje żonie.
Zatem każde ma włąsna koncepcje -jaka się rózni(normalne ludzkie prawa).
Wytłumacz mi tylko dlaczego ty nie potrafisz przyjąć tego że żona ma prawo do włąsnej wersji -a urażasz się że żona nie przyjmuje twojej.
Polak jak dla mnie masz chory wzgląd w sytuacje,oceniasz to chorym spojrzeniem i do tego wszystkiego plączesz jeszcze Boga.
Wypisujesz na forum wizje dotyków szatana,opetania ,grzechów itd. itp.
No nie jest to nijak coś co jest włąściwe.

A ja zamiast zajmowac sie zdrowśkami i ewidencja tego ile i gdzie dałem.
Jako pierwsze pobiegł bym do psychologa(jeno ze sobą) -by wysłuchał mnie i moich wizji a także odczuć -a potem fachowym okiem może im zaradził.

A potem pędem do naprawdę dobrego ksiądza(dobry w sensie jasnego spojrzenia nie fanatyka ksiąg średniowiecznych) niech może ci wytłumaczy jak to naprawdę jest z tą wiarą i jak można zrozumieć to co chce nieraz od nas Bóg,i czy grzech jest faktycznie grzechem.
Bo jak do tej pory (nie gniewaj się za porównanie )
jawisz mi się jak to nieraz ukazane jest w amerykańskich filmach -dotyczących katastrofy i końca świata
..zawsze stoi taki facet(niezbyt wyglądający ok)
i ma tabliczke z napisem
...ludzie padajcie na kolana..Pan nadchodzi ..idzie kara dla nas wszystkich.......

Wiesz czemu to pokazuja w filmach????

By pokazać że żle pojeta wiara staje się choroba umysłu
I jeszcze jedno nadmierna apatia zewnętrzna nie dowodzi niczego w racjonalnych zachowaniach (jak to wypisujesz twojego opanowania)
Bo to co z pozoru na zewnątrz apatyczne -rozgrywa się inaczej w twoim umyśle jako burza :
wizji,ocen,wrogich działn i piorun wie jeszcze czego.
Zatem nie dziw się veto że strony żony.
A raczej na początek zastanów się czy potrafisz zatrzymać te swoje wizje,czy potrafisz spokojnie przyjmować to co mówi lub chce zona.

A kiedy ty będziesz to wszystko ze spokojem i zrozumieniem przyjmował na klatę,będziesz szedł na ustępstwa(tak trudne do przyjęcia przez ciebie)
To dopiero będziesz mógł pisać JAKA TA ŻONA WREDNA I JAKIE TO Z NIEJ ZIÓLKO I ZŁO.

Póki co to sam niezbyt dobrze się prezentujesz...

to tyle
 
     
Mrówka
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-20, 09:48   

DHL1 napisał/a:
Polak jak dla mnie masz chory wzgląd w sytuacje,oceniasz to chorym spojrzeniem i do tego wszystkiego plączesz jeszcze Boga.

DHL1 napisał/a:
A ja zamiast zajmowac sie zdrowśkami i ewidencja tego ile i gdzie dałem.

Jako pierwsze pobiegł bym do psychologa(jeno ze sobą) -by wysłuchał mnie i moich wizji a także odczuć -a potem fachowym okiem może im zaradził.

Otóż to - masz Polak prosta odpowiedź.

Przeczytałam cąły Twój wątek na netkobiety i tutaj. I tylko dwie rzeczy dodam:
a) czy Ty zaglądasz na to forum aby wyżalić się na żonę czy po to by ratowac małżeństwo? Bo wygląda na to pierwsze, jeszcze podszyte wybielaniem się - co może oznaczać, że gdzies tam w sercu są jakieś wyrzuty sumienia co do Twojego postepowania, ale próbujesz je zagłuszać wyliczankami o żonie.
b) czy Ty chcesz ratowac małżeństwo czy też chcesz znaleźć cudowny sposób jak sprawić by żona zachowywała się tak jak Ty sam tego chcesz? Wygląda na to drugie - nei słuchasz w ogóle udzielanych Ci przez forumowiczów rad (wierzmi, ze warto bo CI ludzie mają to za sobą, oni już wiedzą co przynosi efekty co nie, każde ich zdanie to bardzo cenna informacja). Na każdy wytknięty Tobie błąd jest z twojej storny cała litania wykroczeń żony.

O teściowej piszesz, że klepie różaniec a popiera cókę w myslach o rozwodzie, ale Polak - czy Twoja religijność jest prawdziwsza/lepsza? Tylko się nie zasłaniaj fałszywa pokorą ale sam sobie w sercu odpowiedz.

polak napisał/a:
Pozdrawiam i proszę Cię Mrówka o odpowiedź

Też CIępozdrawiam i życze jak najlepiej :) A teraz pomyśl sobie sam jaką odpowiedź chciałbys ode mnie usłyszeć - czy aby nie taką: ' o tak masz rację, Twoją żona to wstrętna baba- jakmozna sie tak zachowywac. Napewno pójdzie do piekła, dobrze, ze ma tak wspaniałego męża który walczy o jej zbawienie'. Zastanów się dobrze co własnie chciałbyś na tym forum w odpowiedzi od nas usłyszeć - to pomoże CI ruszyć do przodu :)

I na koniec: drugiego clzowieka się nie zmieni, ale można zmienić siebie i wtedy pod wpłwem tych zmian ta druga osoba ma szansę na przemianę - jeśłi chccesz być świętym mężem to właśnie taką drogę obierz - Panu Bogu się to napewno spodoba :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9