Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
czy mam prawo walczyć o żonę
Autor Wiadomość
realista
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-10, 19:32   czy mam prawo walczyć o żonę

Ciężko tak opisać 8 lat życia w skrócie, a z sensem i klarownie, żeby móc oczekiwać pomocy czy wsparcia, ale spróbuję...Pobraliśmy się z żoną 7 lat temu, parą jesteśmy od 8 lat, mamy dwoje cudownych dzieci, synka 3 latka i córeczka roczek, 1,5 roku temu wprowadziliśmy się do nowego domu. Prawie dokładnie w rocznicę wspólnego zamieszkania żona zakomunikowała mi że ma mnie dosyć, ma dość takiego życia i że się ze mną chce rozwieść. Świat mi się zawalił na głowę, nie wiedziałem co robić, co myśleć, tysiące pomysłów, łzy, rozpacz, nadzieja, szukanie rozmów, pomocy..Zacząłem od spowiedzi po raz pierwszy od 6 czy 7 lat byłem u spowiedzi, bardzo emocjonalnej, z płaczem, wyrzutami sumienia i głęboką chęcią ratowania małżeństwa. Po drodze trafiłem też na terapię, bo nie mogłem sobie poradzić z natłokiem myśli, nie potrafiłem odnaleźć ukojenia w modlitwie, bo po prostu nie umiem się modlić...Przez ten czas mieszkaliśmy razem, żona pracowała, ja byłem na urlopie rodzicielskim zajmowałem się dziećmi i na ile potrafiłem domem, do tego praca w domu, żeby choć parę złotych zarobić i czuć się dowartościowanym. Uspokoiłem się na tyle na ile potrafiłem, złapałem bardzo dobry kontakt z dziećmi, czego z przykrością wcześniej nie potrafiłem zrobić. Niedawno udało mi się znaleźć pracę, staram się ciągle nad sobą pracować, niestety nie wytrzymałem próby jakiej byłem poddawany. Przez ten okres 4 miesięcy nie usłyszałem od żony dobrego słowa, nie chciała słuchać o ratowaniu małżeństwa, przynajmniej raz w tygodniu mówiła, że mnie nienawidzi, że nie może na mnie patrzeć, słuchać, mieszkać. Żądała żebym się wyprowadził, albo ona to zrobi, żąda rozwodu, żebym się zgodził bez żadnych komplikacji i utrudnień...W końcu 2 tygodnie temu wyrzuciłem ją z domu, bo nie mogłem znieść tego, że ona w ogóle nie dostrzega moich zmian, prowokuje kłótnie, a w końcu próbowała ze mnie zrobić gwałciciela...Aż do dziś uważałem, że to ona niszczy nas związek. Trafiłem na książkę Pani Anny Jedna "Ile jest warta Twoja obrączka", i na to forum, na nauki jakie można znaleźć w internecie. Teraz coraz pełniej dostrzegam, że to ja jestem temu winien, mimo, że cały ten czas mówiłem że zdaję sobie sprawę, że to ja jestem w większości winien rozpadowi naszego związku, to oczekiwałem, że i żona przyzna swoją winę...Prawda jest jednak taka, że ja zrobiłem mnóstwo zła. Zdradzałem żonę przez okres pierwszych 4 lat, uzależniłem się od pornografii, oczekiwałem od niej, że w łóżku będzie robiła to co widziałem na filmach, a co najgorsze przez ten czas naszego małżeństwa nie chcieliśmy by był w naszym związku Bóg. Nie chodziliśmy ani do Kościoła ani do spowiedzi, ani nie czuliśmy takiego potrzeby by to zmienić. Teraz dopiero dostrzegam, że Bóg cały czas był przy nas, 2 wspaniałych dzieci, dom, sukcesy żony zawodowe, moja praca teraz...Na dziś czekam na pismo rozwodowe od niej...Kocham ją choć pewnie trudno w to uwierzyć po tym co robiłem czy robię, nie mogę żyć bez dzieci i bez niej, chce ratować nasz związek i walczyć o swoje uzdrowienie..Jak mam o nią walczyć, a może czy mam prawo walczyć o tak wspaniałą kobietę i osobę?
 
     
GosiaH
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-10, 19:44   

realista, wydzieliłam Ci Twój temat.
Pomodlę się za Ciebie i Twoją rodzinę
Ostatnio zmieniony przez 2014-11-13, 21:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Jacek-sychar
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-10, 22:56   

Realisto bracie, ale narozrabiałeś.

Lepiej dobrze, że późno się ocknąłeś, niż wcale.

Pracuj nad sobą. Jeżeli nie dla żony, to chociaż dla dzieci.

Nie poddawaj się jednak w walce o Wasze małżeństwo. Jeżeli Twoja żona nie ma jeszcze nikogo, to masz pewne szanse na uratowanie jego. Jeżeli jednak kogoś ma, a w takich sytuacjach jak opisujesz, w 90% przypadków tak jest, to masz minimalne szanse. Ale masz.

Na pewno ta sytuacja ma jedną zaletę. Obudziłeś się z letargu współczesnego świata.
1. Módl się
2. Czytaj co możesz na temat ratowania małżeństwa (ale z dobrej literatury, a nie jak się skutecznie i bezboleśnie rozwieść)
3. Miej nadzieję

Pozdrawiam
Jacek
Ostatnio zmieniony przez 2014-11-13, 21:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-10, 23:12   

Jacek-sychar napisał/a:
Jeżeli jednak kogoś ma, a w takich sytuacjach jak opisujesz, w 90% przypadków tak jest, to masz minimalne szanse.


Jacek, a skąd u Ciebie takie dane procentowe?
 
     
realista
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-11, 00:13   

Ja wierzę, że żona nie ma nikogo, ona jest lepsza ode mnie, nie zaznaczyłem, że nie wie o moich zdradach...chce walczyć, mam świadomość, że narozrabiałem, ale ją kocham...teraz widzę ile straciłem
 
     
aguś83
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-11, 00:13   

Właśnie Jacku... Rozumiem, że nadzieję ma się gdzieś tam głęboko zakorzenioną i żadne "ludzkie gadanie" nie jest jej w stanie złamać, ale na chwilę obecną wg Twoich danych mój związek nie ma szans... A co będzie jeśli okaże się, że żona Tomax27 kogoś spotkała? To ma facet 10% na to aby cokolwiek zrobić? To ja dziękuję z miejsca - marne szanse...
Tomax czytając Twój wpis pierwsze co mi przyszło na myśl - jestem pod wrażeniem, że potrafisz się przyznać do błędów i do "wstydliwych" grzeszków. Zobacz jak to wszystko być może Cię dusiło skoro musiało dojść do kryzysu i przyznajesz się i żałujesz braku obecności Boga, zdrady i pociągi do pornografii.
Jeśli te rzeczy były powodem że zły wtargnął i tak wiele namieszał to podejmuj ostrą walkę i nie na ileś tam procent w zależności od tego jakie okoliczności czy zależności przy tym powstają, ale na 100%, bo odkryłeś furty które otworzyłeś sam, a to jest chyba bardzo istotne...
Ostatnio zmieniony przez 2014-11-15, 18:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Bety
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-11, 08:58   

Witaj, bardzo poruszające jest to, co napisałeś, bo pokazuje Twoją odwagę do przyznania się do błędów. Nie każdy tak potrafi.

Jesli mogę coś napisać, to taka mysl, że najlepszą motywacją do zmiany jest to, że robi sie ja dla siebie, a jeśli przy tym naprawi się "cały system" czyli rodzina to jeszcze lepiej.
Gdy zaczynałam pracę nad sobą w "12 krokach" (tutaj na Sycharze) to robiłam to dla ratowania mojego małżenstwa. Z czasem jednak zobaczyłam, że nawet jeśli moje małżenstwo nie zostanie naprawione to ja i tak chcę nad sobą pracowac, ponieważ mi samej ciążyły moje "chore" zachowania.
Efekt jest taki, że moje relacje z Mężem ulegają poprawie, choc nie mieszkamy razem. Powoli tworzy się inna jakość, szacunek, zrozumienie i spokój- tego wczesniej nie było. Dało mnie to bardzo wiele.

Realisto, trafiłeś tutaj, stanąłeś w Prawdzie, zwróciłes się do Boga o pomoc- dobry początek. Ja wszystkim polecam jeszcze 12 kroków i różaniec. Pacuj nad sobą, znajdziesz tutaj dużą pomoc. Potem nastepuje inna jakość życia.

Życzę Ci wszystkiego dobrego.
Ostatnio zmieniony przez 2014-11-13, 21:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Jacek-sychar
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-11, 10:36   

Twardy

Te 90% to mój szacunek.

Aguś
Dlaczego to ja miałbym problem? Akurat z pornografia i innymi rzeczami NIGDY nie miałem problemu. Podobnie nigdy nie oddaliłem się od Boga. Czy Ty dobrze przeczytałaś ten wątek?
Odpowiadałem Realiście. Czy nie narozrabiał? Jak on traktował swoją żonę? To miałem na myśli. Dlaczego tak łatwo oceniasz mnie? Wybacz, ale z Twojej strony nie było to ani miłe, ani zgodne z regulaminem tego forum.

Czy 10% (szacunkowo) to mało czy dużo? Ja uważam, że na obecnym etapie Realisty, to bardzo dużo. Czy my nie rozmawiamy czasami o małżeństwach, o których inni mówią, że ich już nie ma? Czy inni nie mówiliby, że nie ma już czego ratować, że należy odciąć się od przeszłości i rozpocząć nowe życie?

Realista
Przepraszam, ale czy moja odpowiedź Cię w jakiś sposób uraziła?
Jeżeli tak, to przepraszam. Chciałem Ci tylko coś odpisać, bo uważałem, że tego potrzebujesz w tej chwili. Moim zdaniem potrzebujesz słów wsparcia i utwierdzenia swojej decyzji. Napisałem to, co uważałem za słuszne. Gdybym napisał, że masz 99% szans na uratowanie swojego małżeństwa, to byś mi uwierzył? Pomijam kwestię, że ja w te 99% nie wierzę?

Moja prośba do forumowiczów
Szanujmy się bardziej. Możemy się spierać na argumenty. Ale nie atakujmy się nawzajem.
Czytam to forum od dłuższego czasu. Od kilku miesięcy uczęszczam na spotkania SYCHARowskie w moim mieście (od kiedy utworzyło się koło). Na forum jestem od dwóch tygodni. A już drugi raz zostałem zaatakowany "ad personam". Czy na tym ma polegać nasza wzajemna pomoc.

Pozdrawiam
Jacek
Ostatnio zmieniony przez 2014-11-13, 21:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-11, 10:37   

Nie masz prawa ........... tylko ZADANIE , obowiązek .
W końcu jesteś mężczyzną , ...........znaczy stajesz się , będziesz ,
bo chyba dopiero weszłeś na tę drogę .


Nawiasem , jak Bóg potrafi "pogonić kota" .
Co za nagły zwrot .
Oczywiście to dobrze .

Zamiana ról jak widać nie wychodzi na dobre u was .
Ma dość mnie i takiego życia .
Poza tobą - czego KONKRETNIE ma dość ?
.......... no i tu jest pytanie
Jakiego życia ona chce , jakie jej się widzi , z kim ?

Skąd wiesz , że żona nie wie o "takich" zdradach ?
( chyba się domyślam )
OBY TAK BYŁO , ale te twoje pomysły "z odtwarzaniem porno"
.......... wybacz idiotyczne .
Uwierzyłeś , że "o tym marzą kobiety" ?


Na tym etapie przyznawanie się do winy
to niestety zwykle tylko woda na młyn drugiej strony .
Gol do własnej bramki - owszem , wszyscy to robią .
Więc nie dziw się , ze słowa dobrego nie słyszysz .
4 miesiace to niewiele .
Ty dopiero ZACZYNASZ żyć inaczej .
Dziecko zepsuje zabawkę i oczekuje cudów , żeby się naprawiła i to od razu najlepiej .

Wyrzuciłem zonę - duży błąd !
( sama czy z dziemi ? )

Zastanów się czy zona ma jakieś wsparcie , w koleżankach i niekoleżankach .
Jakieś zmiany u niej , pomyśl , WSZELKIE ?


No i słuchaj ( internet : kazania księdza piotra , langusta na palmie ! , pulikowski itd. )
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-11, 11:09   

mare1966 napisał/a:
Nawiasem , jak Bóg potrafi "pogonić kota" .
Co za nagły zwrot .
Oczywiście to dobrze .


Nie Bóg tylko żona...

Ps. Oczywiście mój drugi post wyleciał.
Powiedzenie prawdy komuś kto od razu po slubie zdradza żone jest zbyt niegrzeczne i brutalne.
Cóż, widocznie wystarczy, że ktoś powie, że się nagle nawrócił, modli się codziennie i już będzie miał grono współczujących. (tak nawiasem czy to szczere nawrócenie jeśli wyrzuca się żonę z domu? ) Ciekawe czy forumowicze mają trochę współczucia dla zony autora wątku?
Ostatnio zmieniony przez 2014-11-11, 14:23, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
aguś83
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-11, 11:38   

Jacku, przepraszam jeśli odebrałeś to jako atak wobec swojej wypowiedzi. Wątek przeczytałam, owszem, a wypowiedź chyba trochę napisałam pod kątem swojej osoby, sytuacji...Doszukując się w sobie, próbując ratować jestem świadkiem jak mąż mnie okłamał i zakłada sobie nowe gniazdko - i jest osoba trzecia, i to właśnie mnie uderzyło - marne szanse więc mam...Nie było w moim wpisie jakiejkolwiek oceny Ciebie Jacku...
Bardziej przemawia do mnie przyznanie się a przede wszystkim zrozumienie własnych błędów i tego jaki miało to wpływ na związek, aniżeli doszukiwanie czy jest kolejny powód rozbicia - tu osoba trzecia.
Realista widzi jak narozrabiał, nie tylko na gruncie swoim moralnym, ale i wobec żony, dobrze jest poczytać kogoś kto zaczyna i to zaczyna od samego siebie.

Realisto wybacz za "wylewy" na Twoim wątku.

Jacku nie miej za złe.

Otaczam modlitwą...
Ostatnio zmieniony przez 2014-11-13, 21:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
ponury
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-11, 12:39   

Tomku pomodliłem się za Ciebie i Twoje Małżeństwo
 
     
4xAS
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-11, 13:07   

Drogi Tomku,
Nie możesz oczekiwać, że po tylu latach otwierania furtek Złemu i wpuszczania go do swojego życia i małżeństwa, sprawy zmienią się natychmiast. Jak na robiłeś "dziadostwa" to musi to potrwać i musi też boleć. Ja nie byłem wiele lepszy od Ciebie i zbieram teraz "żniwo" mojego postępowania. Żona chce mnie zostawić. Możesz poczytać w sąsiednim wątku "ona chce, żebym sobie poszedł".
Co mogę Ci poradzić to spowiedź (już za Tobą) , częsta komunia i modlitwa. Ja "śmigam" Nowennę Pompejańską. Dała mi spokój i poczucie, że jeżeli to nawet będzie koniec pewnego rozdziału to może być też i początkiem nowego, lepszego. Mając spokój ducha będziesz bardziej opanowany i odporny na bardzo bolesne, kąśliwe uwagi żony.
Wyrzuciłeś ją z domu. Na bank były to emocje a one są złym doradzcą. Nie było to mądre posunięcie i bedzie używała tego jako argumentu przeciw Tobie.
Ja też jakiś czas temu wykrzyczałem do telefonu żeby mi dała spokój, nie dzwoniła, itd a nie używałem przy tym fajnych słów, raczej tych z rynsztoka, puściły mi nerwy, ona nie omieszkała mi tego wypomnieć i miała rację.
Powiedz jej, że ją kochasz, i chcesz zacząć od nowa. Pewnie Cię wyśmieje i z miną mordercy powie, że "nigdy w życiu" ale usłyszy. Poszukaj wśród znajomych małżeństwa, które miały kryzys i jakoś sobie z nim poradziło. Możesz mieć z tym problem, bo takich odważnych jest coraz mniej, daj ich jako przykład, że można. Czytaj co tu pisza inni, znajdź wspólnotę i znacznij od siebie. Rozstanie to mimo wszystko nie koniec świata choć dokładnie tak teraz myślisz - ja też tak myślałem, On dał mi spokój. Nie do pomyślenia było, że mógłbym do końca życia być sam, bez żony, czy kobiety w ogóle. Sex to nie jest wszystko. Wiem, libido jest wysokie ale to nasz róźni od zwierząt, że umiemy nad tym zapanować. Mnie ta świadomość przeraziła i jednocześnie natychmiast przypomniały mi się słowa naszego papy, że każdy z nas jest powołany do świętości.
Znaczy, że co? Że ja też? Do końca życia, jeżeli On tak zechce, być sam? Nie, to niemożliwe, to na pewno nie o mnie - Takie miałem myśli wtedy. Teraz przyjmuję to ze spokojem, choć jestem pewien, że łatwo nie będzie ale przecież On nie daje nam nieść kzyża, cięższego niż potrafimy unieść, więc po co się martwić na zaś?
Bedzie tak jak On zechce i już, i nic nie stanie się z dnia na dzień. Nacwaniakowało się to teraz trzeba za to odpokutować. Módl się, czekaj i miej nadzieję a będzie to co ma być, nie koniecznie to czego chcesz ale to co będzie dla Ciebie dobre. Ja w to głęboko wierzę a jesteśmy na podobnym etapie naprawy naszego życia i tak naprawdę pocieszając Ciebie, pocieszam i siebie.
Masz u mnie kilka paciorków na różańcu. Przeczytaj mój podpis i nie bój się! Będzie dobrze, nie wiemy kiedy i jak ale będzie!
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-11-11, 13:26   

Grzegorz
Dlaczego pan bije tego gościa ?
To nie ja , to moja ręka .

Z całą pewnością
i żona też zostanie pogoniona
w taki czy inny sposób , tylko kwestia czasu . ;-)

Aguś .
Prawdopodobiństwo trafienia 6 w lotto wynosi : 1 : 13 983 816
trafienia 3 : 1 : 57 czyli niecałe 2 %
10 % to mało na alkohol
........ a nie piłem i niepiję zero :mrgreen:
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 15