Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
MOJE ŚWIADECTWA REKOLEKCJ
Autor Wiadomość
Art
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-27, 22:46   

Haniu, piękne świadectwo i głębia Twoich przemyśleń ... piękne słowa.
...jak to dobrze być z przyjaciółmi i jak dobrze że Jezus jest naszym Przyjacielem....
 
     
maryniaa
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-28, 00:01   

Byłam wśród ludzi , ale czy spotkałam się z Kimś?
Dziękuję Haniu, dziękuje tym z którymi spotkałam się :-D
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-28, 21:12   

Moje spostrzeżenie po rekolekcjach Sychar na Górze Św
Anny....


Rekolekcje były o przyjaźni....
a co to za temat ??....tak sobie pomyślałam na ich rozpoczęcie.....
A potem....jak bum zaczęły przychodzić mi myśli i od razu dowody na
przyjaźń.....i to przyjaźń między nami - ludźmi Sycharu !!

Zauważam, że.....sama jak, pracuje z grupami 12 krokowymi, to...mimo, że
pzychodzą ludzie poranieni, obolali, to tak z nimi pracuję, żeby....na
początek, chociaż w grupie 12 krokowej było im - nam ze sobą dobrze.
Zaczynamy budować i pilnujemy relacji. Bardzo zawsze mi zależy na tym,
żeby grupa była bezpieczna dla uczestników, żebyśmy się dobrze
rozumieli, uczyli się ze sobą rozmawiać, słuchać siebie, zebyśmy byli
dla siebie życzliwi i dobrzy. Tego uczyłam się od Nałoga .
Przeciez grupa 12 krokowa, to jest poligon...nasze miejsce ćwiczeń.
Potem ludzie powoli , nieśmiało wychodzą do swojego świata w realu ...do rodzin, dzieci, rodziców...współmałżonków,teściów....rozpoczynając od sytuacji i ludzi
najbezpieczniejszych aż do sytuacji i ludzi trudnych....ćwiczymy...
a prowadzący ,...stoimi jakby na straży,
wspieramy, pomagamy, przytulamy jak trzeba i ośmielamy, motywujemy, żeby może
spróbować jeszcze i jeszcze raz....
Zaczynamy się w grupach przyjaźnić, jest nam ze sobą dobrze , lubimy
się i szanujemy !
A potem......jedziemy na rekolekcje i.....i okazuje się, że mimo, że jest
nas ponad 150 albo i więcej...to......spotykają się prawdziwi Przyjaciele !!

Myślę, ze tak samo dzieje się w czasie pracy w innych formach proponowanych przez Sychar,
wszyscy pracujemy tu nad Przyjaźnią, Miłością, wzajemnością, dobrem !!

Na rekolekcjach spotkało się tyyyytuuuuu znajomych i właściwie...bardzo bliskich sobie ludzi !!...którzy wobec siebie nawzajem są dla siebie dobrzy, życzliwi, mili,
przyjacielscy, oddani sobie...do tego uśmiechnięci, radości, odbudowani,
przemienieni......to jest wielka radość !!

Rekolekcje były o przyjaźni.....o nas Sycharkach ...uważam, ze my
wszyscy, którzy wchodzą na Sychar i chcą tu być, pracować nad sobą....zbudowaliśmy tu potężną formację Przyjaźni i Przyjaciół !! I każdy z nas ma tu swój udział...KAŻDY !!
Te rekolekcje były o nas...o Sycharze i o tym, ze my...potrafimy się
przyjaźnić, nieść przyjaźń, zanosić ją do naszych domów i być
świadectwem.....to jest wilekie dzieło !! Chwała Panu i Twórcom Sycharu !! EL.
 
     
helenast
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-28, 21:25   

Cytat:
Rekolekcje były o przyjaźni.....o nas Sycharkach ...uważam, ze my
wszyscy, którzy wchodzą na Sychar i chcą tu być, pracować nad sobą....zbudowaliśmy tu potężną formację Przyjaźni i Przyjaciół !! I każdy z nas ma tu swój udział...KAŻDY !!
Te rekolekcje były o nas...o Sycharze i o tym, ze my...potrafimy się
przyjaźnić, nieść przyjaźń, zanosić ją do naszych domów i być
świadectwem.....to jest wilekie dzieło !! Chwała Panu i Twórcom Sycharu !! EL.
_________________


Zgadzam się z Tobą Elu ... Też takie odczucia miałam ,że nasza wspólnota jest prawdziwa, szczera i naprawdę czuć pośród nas Boga- Jego działanie, Jego moc, Jego opiekę, Jego nauki oraz dar wzajemnej przyjaźni ... Sychar to naprawdę niesamowita wspólnota ... Tyle ciepła tam doświadczam, tyle miłości - przyjaźni, pomocy, wsparcia ... Dziękuję Wam , że JESTEŚCIE MOI DRODZY PRZYJACIELE :-)
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-28, 21:49   

helenast napisał/a:
nasza wspólnota jest prawdziwa, szczera i naprawdę czuć pośród nas Boga- Jego działanie, Jego moc, Jego opiekę, Jego nauki oraz dar wzajemnej przyjaźni ...



Ooooo tego zabrakło w moim poscie....a Ty to Haniu dopełniłaś !! Super !! Dzięki !! EL.
 
     
Hipek
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-28, 22:46   

Witam. Zazdroszcze Wam. Chciałbym też tak pisać o przyjazni.
 
     
niezapominajka8
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-28, 22:55   

Dziękuje wam za wasze świadectwa. Piszcie więcej, bo to balsam dla tych co nie mogli być :-D

Haniu dziękuje ci za twoje świadectwo. Dużo w nim mojego.... perfekcyjnych murów.... co mówić o przyjaźni jak Pan Bóg nie mógł się przez niego przedostać....

Chawała Panu za Sychar, bo wraz z nim dostałam drugie życie

 
     
helenast
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-29, 05:29   

Popatrzcie Kochani jak prawdziwy, aktualny i pasujący jest tekst 1 Listu do Koryntian (13) jeżeli chodzi o przyjaźń ...


,, ... Miłość ( PRZYJAŹŃ ) cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość ( PRZYJAŹŃ) nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma... ,,


To potwierdzenie słów ,że przyjaźń i miłość się wzajemnie uzupełniają, przeplatają, są nierozerwalne .... Nie można ich oddzielić , posegregować , włożyć do różnych szuflad .... Jedno bez drugiego nie istnieje, nie współgra , jest połowiczne oraz nie jest prawdziwe ...
 
     
helenast
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-29, 10:05   

==================================================================

,, ... WOLA BOGA ...,,

To drugi ważny temat poruszony przez ks.Grzywocza na rekolekcjach ... Dla mnie do niedawna temat jakby pisany chińszczyzną ... Kompletnie zero zrozumienia, pojęcia, przyswojenia, zrozumienia ... Czytając Biblię na siłę chciałam uzyskać odpowiedź z cyklu - co autor miał na myśli :roll: ... Doszukiwałam się drugiego , a nawet trzeciego dna, jakiś podtekstów, górnolotnych przenośni itd... itd... A przecież to jest takie proste i tak uniwersalne... Cała Jego wola została zapisana w przykazaniach. Jasno określił jak mamy postępować,wg jakiego schematu, zasad ... To jest Jego wola... Gdy będziemy się tego trzymać będziemy ją spełniać ... Czasami , gdy przydarzały mi się jakieś przykre doświadczenia, sprawy mówiłam - wola Boga. Teraz nie jestem pewna, czy to aby na pewno Jego wola. Bardziej skłoniłabym się do stwierdzenia - splot różnych wydarzeń , gdzie nie raz byłam jego główną aktorką , sprawczynią zła, kryzysu ... Kwitując wszystko słowami ,, wola Boga,, zamykałam temat, a przecież sedno sprawy nie znikało , nie zostało przepracowane, uzdrowione... Wiem ,że możecie pomyśleć , ale przecież to wszystko po coś jest ? ... Oczywiście, tylko jeżeli naprawdę Bóg tym kieruje to bardziej nazwałabym to ,, doświadczeniem,, .... Zsyła nam je byśmy mogli otworzyć oczy, umysł, serce, duszę ... Dlaczego napisałam ,, jeżeli Bóg tym kieruje ?,, bo łatwo wszystko przypisać Panu nie dostrzegając własnych działań, przewinień. Własnych kroków wiodących nas prostą drogą do przepaści . Wsłuchałam się kiedyś w słowa mojej własnej modlitwy i ... wnioski przemilczę dobrze ?! . Suma summarum wyglądało to tak,że pozbyłam się tematu, problemu mówiąc - niech będzie Wola Twoja - najłatwiej i najprościej , bez mojego wkładu, bez mojej pracy :-( ...
A wszystko to sprowadza się do jeszcze jednego ważnego zagadnienia - do poprawnie odczytanych słów Boga , poprawnego przekazu istoty życia, działań i śmierci Chrystusa ... Jakże wiele razy źle go odczytywałam , nie potrafiłam zrozumieć... Pewnie też z nieświadomości, trochę ze spłycenia tematu, ale i komplikacji, zagmatwania - w tym byłam mistrzynią świata ... Ks.Grzywocz świetnie ujął to jednym słowem ,, zniewolenie,, ... Fanatyzm dosłownego traktowania słów Chrystusa doprowadzał mnie do krzywdzenia samej siebie jak i innych ... To właśnie zniewolenie pojmowanej etyki religijnej oddalało mnie od Boga oraz powodowało,że traciłam nadzieję oraz po części wiarę... Ni jak, dosłowne branie niektórych słów z Biblii z nauką Chrystusa nie pasowało do dzisiejszych czasów ... No i dostałam odpowiedź na rekolekcjach jakie absurdy powstają trzymając się takiego właśnie podejścia... Ksiądz podał świetny przykład chłopaka, który podczas spowiedzi wyznał ,że śpi z kobietą pod jednym dachem ( jest to niedopuszczalne przecież tak ?!) ... dostał oczywiście odpowiednią pokutę/ karę , którą na swój sposób przeżył ...Niestety ów chłopak zapomniał dodać spowiednikowi ,że ten dom to akademik, po dachem którego śpi wiele kobiet ... Dosłowne branie słów, ich znaczenia ... Jak bardzo źle pojmowana etyka, słowa bożego , źle odczytane Pismo Święte może zniszczyć więzi, relacje zarówno z Bogiem jak i innymi ludźmi ...
Jakie są powody ? no cóż... u mnie należy wyłożyć kawę na ławę - czytałam Pismo Św. bo tak należało , wypadało :oops: ... Nie analizowałam, nie poddawałam przemyśleniom, nie odczytywałam moich sytuacji z życia z danym przekazem Chrystusa. Och i jeszcze wiele , wiele błędów ... Gdyby Pan wiedział jak to wszystko będzie wyglądało pewnie zastosowałby metodę łopatologii stosowanej czyli Pismo Święte - przekaz dla przedziału lat od..... do ... z dopiskiem do użytku dla Hani ...

Mój wniosek :
Chwała Panu za czas rekolekcji !!!
Ostatnio zmieniony przez 2014-10-29, 12:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
helenast
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-29, 12:13   

Hipek napisał/a:
Witam. Zazdroszcze Wam. Chciałbym też tak pisać o przyjazni.


Dlaczego zazdrościsz ? ... Po prostu pisz co czujesz, myślisz ... :-)
 
     
robot321
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-29, 12:41   

helenast napisał/a:
Gdyby Pan wiedział jak to wszystko będzie wyglądało pewnie zastosowałby metodę łopatologii stosowanej czyli Pismo Święte - przekaz dla przedziału lat od..... do ... z dopiskiem do użytku dla Hani ...


podoba mi się to Haniu, z tym że musiało by być wiele dopisków zapewne, a napewno też i dla Robota :cry:
 
     
helenast
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-07, 06:30   

Wczoraj Mikołajki , mnóstwo dzieci w centrach handlowych robiących sobie zdjęcia z Mikołajem ... Są już dekoracje świąteczne , gdzie w jednym ze sklepów obok stanowiska Mikołaja była ustawiona szopka bożonarodzeniowa... małe dziecko widząc postać małego Jezuska powiedziało ,że też chce takiego mieć ... ciągnąc mamę za płaszcz non stop powtarzało ,, chcę Jezuska, chcę Jezuska ...,, . Mama oczywiście zakłopotana, zmęczona nie bardzo wiedziała jak wybrnąć z tej sytuacji... A mnie uderzyły słowa tego malucha, które nieświadomie pewnie wypowiadał ... CHCĘ JEZUSKA ... Ilu z nas ma dzisiaj na ustach, w głowie takie zdanie , takie myśli, takie pragnienia... Zabiegani, zapracowani, przygnębieni problemami czy w swoich marzeniach, w swoich pragnieniach wypowiadamy takie słowa, czy chociaż myślimy w taki sposób ?...
Powiemy przecież jest w naszym życiu, tylko ,że to ,, jest,, nie oznacza ,, JEST,, ....
Jakże świadomi jesteśmy, że Bóg powinien być w naszym życiu na pierwszym miejscu... A czy zawsze jest?... czy o tym pamiętamy w momentach złości, w momentach kryzysowych, ale i w momentach kiedy wszystko fajnie się układa, kiedy osiągamy sukces , powodzenie...
Czy nie jest tak,że dajemy się zawładnąć w pierwszym momencie emocjom, złemu ? ... Ktoś powie , przecież to normalne ... Hm ... normalne to by było gdybyśmy czynili jak Chrystus , a nie jak szatan ...
Zastanawia mnie dlaczego właśnie pierwsza reakcja nasza w momentach napięć jest przeciwna tej właściwej ? Dlaczego w naszych działaniach, słowach, gestach tak łatwo wręcz ,, naturalnie,, przychodzi nam działać wbrew naukom Pana ,a tak szybko, tak łatwo - bez hamulców wychodzi z nas samo zło .... I gdzie ta obecność Jezusa w nas? gdzie ta chęć bycia z Nim? naśladowania Go? ...
Chyba w największym procencie/ bliskości jest z nami w kościele, w czasie Eucharystii ... a później ? a poza kościołem ? a w życiu codziennym ? a w domu, w pracy, na ulicy ? ... eh ...
Boże Narodzenie to czas początku, startu ... wielu z nas może właśnie tak odnowić swoje życie, może dokonać naprawy, odrodzenia, nawrócenia... wrócić i zacząć jeszcze raz - inaczej, lepiej , świadomiej, mądrzej, prawdziwiej ... Narodzenie Chrystusa ma swój główny cel, ale może mieć i inne mniejsze lub większe aspekty, cele - kierowane tylko dla i do nas ....
Znajdźmy chwilkę, aby w ten przedbożonarodzeniowy czas, zastanowić się co dla mnie tak prawdziwie oznaczają słowa ,, CHCĘ JEZUSKA,, ...Życzę Wam i sobie, abyśmy odnaleźli w tym pytaniu prawdziwy cel ...By błyskotki, świecidełka, tysiące zapierających dech w piersiach iluminacji świetlnych nie oślepiły nas oraz nie przysłoniły istoty Bożego Narodzenia ... by w naszej odpowiedzi nie było tylko uniesienia chwilą, magią świąt, podekscytowaniem uroczystościami domowymi i kościelnymi , które są piękne oraz przejmujące, ale mają przede wszystkim inny niż zewnętrzny przekaz ....
 
     
Art
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-07, 15:43   

wczoraj miałem podobne wrażenie jak byłem w centrum handlowym - patrzyłem na twarze ludzi, którzy tam byli - i zauważyłem że na ich twarzach widać było ogromne zmęczenie, zdenerwowanie, poirytowanie a nawet gniew. tak jakby robili zakupy przed jakąś wojną a nie w okresie przedświątecznym ... to prawda, co piszesz, tak łatwo zagubić jest to co najważniejsze w życiu, ... a tylko nasz Bóg daje sens temu co robimy, ... daje nadzieję ... pozdrawiam ciepło... z Panem Bogiem... Art
 
     
Hipek
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-07, 20:03   

Podzielam wasze opinie chociaż mało chodzę po sklepach, podobnie mam w rodzinie.
Ale skąd mamy tąsiłe, dlaczego my to widzimy?
Czy potrzeba coś przejść by wiele zrozumieć?
Mamy u nas wspaniałego proboszcza,który w cotygodniowych gazetkach parafialnych pisze wiele świetnych myśli, staram się z nich korzystać

Miłościwy Boże spraw, aby troski doczesne nie przeszkadzały nam w dążeniu na spotkanie z Twoim Synem, lecz nadprzyrodzona mądrość kształtuje nasze czyny i doprowadzi nas do zjednoczenia z Chrystusem. Amen
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 9