Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: administrator
2014-05-02, 01:00
Głos Ludu, Głosem Boga 2
Autor Wiadomość
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-27, 15:27   

Filomena napisał/a:


A co do różnych wątków z forum:

Ewangelia to nie tylko nierozerwalność małżeństwa, ale też poznawanie po owocach, powołanie do życia w pokoju, powołanie ku wolności, szukanie owoców Ducha Św. Nie może cel uświęcać środków. Nie da się dorosłego człowieka, który nie chce być z żoną/mężem zmanipulować do trwania naciskiem, wystudiowaną obojętnością, czy błaganiem. Nic nie dadzą Nowenny, Litanie, codzienna Eucharystia w temacie obudzenia miłości małżonka, co najwyżej spełnią rolę terapeutyczną dla modlącego się. Bóg i tak szanuje wolną wolę każdego i swoimi drogami dociera do nas.

"w modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie..."



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
+
Dziś wyjątkowy czas…
Miłość jest wolna, tylko miłością można zaprosić drugiego człowieka do miłości.
Wszystkie cechy wymienione jak wystudiowana obojętność, błagania, manipulacja nie mają nic wspólnego z miłością.
Kobieta z krwotokiem z Ewangelii… przeciska się przez tłum , można wywnioskować ,że nie tylko ona chciała dotrzeć do Jezusa. Ta scena jest ciągle aktualna… mnóstwo ludzi chce przedostać się modlitwą do Boga… Odpowiedź dlaczego tylko na dotyk tej kobiety uszła moc Boża, a przecież ocierał się Jezus wśród wielu ludzi, jest w dzisiejszym świecie trudna. To wiara, która jest Łaską…
Modlitwa jest tą sferą która obejmuje najgłębsze zakątki duszy człowieka. Człowiek nie jest w stanie i całe szczęście, objąć rozumem tą relację świata ducha , rozum i schematy już w pewnym miejscu przeszkadzają… Święty Jan Paweł II pisze w swoich notatkach..”Od pewnego jednakże miejsca trzeba opuszczać rachuby ludzkie i jakoś chwytać Boże wymiary każdej trudnej sprawy”.
Każda modlitwa , każda Eucharystia nie sprowadza się wyłącznie do roli terapeutycznej. Lekarz kiedy pacjent jest wyleczony opuszcza pacjenta… Tu nie ma mowy o opuszczeniu tu jest wierność, która również przekracza nasze granice intelektu i rozumu, to my możemy z własnej woli opuścić , już nie Lekarza, ale miłującego Ojca. Modlitwa , Eucharystia niesie znacznie więcej niż terapia… Do Komunii przystępuje wiele ludzi , często może i świętokradczo o zgrozo. Do modlitwy już nie tak prosto przystąpić jak do Komunii, już nie tak łatwo trwać, czasem bez słów, w ciszy, bez niczego, jak na froncie po największym pogorzelisku i kochać …to co jest dane nam w tym momencie… i przyjąć jak codzienny Krzyż i ucieszyć się Nim. I właśnie w tym trudzie rodzi się Łaska przyjęcia, przemiany własnej, ale i wiary w moc Bożą , która przychodzi pomimo drzwi zamkniętych , nawet tam , gdzie po ludzku wszystko jest skończone, pogrzebane, jak grób. W dzisiejszych czytaniach właśnie przychodzi Pan ,w te najgłębszą sferę tam, gdzie nam wydaje się rzeczą niemożliwą żadna przemiana… , pozwala wystawić się na próbę …by dotknąć… doświadczyć żywego i prawdziwego Zmartwychwstałego Boga Miłosiernego… i odpowiedzieć sobie na pytanie , czy wierzę… w moc Boga ? Może nasuwać się pytanie o wolność… Myślę sobie ,że człowiek również i tego nie ogarnia. Szymon z Cyreny został przymuszony, a stał się Świętym… Czasami jest tak ,że zgadzamy się na cząstkę Boga , potem na więcej ….czas płynie , Pan jest cierpliwy… znowu pozwala się nam dotknąć… nie ogarniamy tego… .Kiedyś zatrwożył mnie cytat z Pisma Św. – „ i nie uczynił tam cudu z powodu ich niewiary”. Nie można Mocy Bożej zamknąć w schemat ludzkiego intelektu i rozumu… to wypacza Obraz Boga. Bardzo często dzieło odkupienia sprowadza się do jednostki ( pragnienie nawrócenia małżonka/małżonki) i ujmuje się Bogu hojność…, w ogóle nie pojmuje się dzieła Odkupienia i naszej własnej roli w nim samym. Jego miłość jest większa niż można sobie to wyobrazić… Jeśli Bóg każdego prowadzi i Zbawia w sposób tylko sobie wiadomym, bo człowiek nie obejmuje tej Miłości jaką jest Bóg, to czy można powiedzieć , ze modlitwa , Eucharystia może mieć formę tylko terapeutyczną? Dopiero po jakimś czasie można powiedzieć , tak jak dziś o Dziele Bożego Miłosierdzia, jak przeprowadził go Pan, jaka rolę miała w tym wszystkim modlitwa, Eucharystia, wiara, ufność , prostota, wierność, miłość, pokora…
„Postawa misyjna i misjonarska zaczyna się zawsze w poczuciu głębokiego szacunku dla tego, co „w człowieku się kryje”, dla tego co już on sam w głębi swojego ducha wypracował w zakresie spraw najgłębszych i najważniejszych- szacunku dla tego , co już w nim zadziałał ten Duch , który „tchnie tam , gdzie chce” . Misja nie jest nigdy burzeniem, ale nawiązywaniem i nowym budowaniem, choć praktyka nie zawsze odpowiada temu wzniosłemu ideałowi. Nawrócenie zaś , które z niej ma wziąć początek – wiemy dobrze- jest dziełem Łaski , w którym człowiek ma siebie w pełni odnaleźć” Redemptor Hominis Jan Paweł II.

Niech Pan bogaty w Miłosierdzie błogosławi nam Wszystkim
Z Bożym pozdrowieniem...
 
     
Filomena
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-27, 20:25   

Mirelo, masz rację Bóg jest Miłością, inną niż ziemska.

Pytanie ile znajdzie miłości na tym forum, zarówno po stronie posłusznych, jak i zbuntowanych.

Ja już nie chcę np. niczego udowadniać mężowi, grzebać się w swojej postawie, czy to jest twarda miłość, czy obrona granic, czy naiwność i ognioodporność. Nie chcę też być plastrem na rany moich rodziców, którzy nie wyobrażają sobie, że można wybaczyć to, co mąż zrobił.

Muszę żyć dalej, a właściwie chcę żyć dalej. Bóg będzie wiedział, co zrobić z moją rodziną.

Bóg, a nie Pulikowski, ks. Dziewiecki, ks. Salij, czy ks. Pawlukiewicz.

W ostatnim roku modliłam się gorąco, prosiłam, jak uprzykrzona wdowa z Ewangelii, prosiłam, jak Samarytanka i celnik. Szukałam kierownictwa duchowego.

Postąpiłam inaczej, niż wynika z linii tego forum, bo po przemodleniu, długich rozmyślaniach, medytacjach, adoracjach uznałam, że nie wojny o sakrament chce ode mnie Duch Święty, ale okazania owoców pokoju. Można to nazywać nie wojną, a słuszną obroną. Co z tego, skoro owoce są wojenne - trauma sądowa, obserwowanie szarpiących się rodziców przez dzieci, staczanie się winnego małżonka, który chce przerzucić odpowiedzialność na porzucaną stronę, tworzenie frakcji my-oni.

Do życia w pokoju powołał nas Bóg. Nie oznacza to letniego chrześcijaństwa, ani fałszywej tolerancji. Raczej uznanie wolnej woli drugiego człowieka i wszechmocy Boga. Cóż ja sama mogę, nawet z Litaniami, Koronkami i Nowennami, ofiarowaniem Komunii w intencji małżeństwa...

Doszłam do momentu, w którym zgadzam się z Tym, że Bóg przemawia w ciszy. Więcej czuję i słyszę Ducha Świętego, kiedy po prostu zatrzymam się i otworzę na niego, niż podczas odmawiania kolejnej dziesiątki. Nie rozumiałam wcześniej fenomenu adoracji Chrystusa, a teraz rozumiem. Czuję też nad sobą opiekę Matki Bożej i Boga Ojca. Nie potrzeba mi do tego nic więcej, jak Pozdrowienie Anielskie, Modlitwa Pańska, Pod Twoją Obronę, Modlitwa do Anioła Stróża i lektura Nowego Testamentu.

Oddałam Bogu resztę, nie mam potrzeby przekonywania nikogo, że czegoś nie może, albo coś musi.

Gdyby nie fizyczne krańcowe wyczerpanie, mogłabym napisać, że cieszę się życiem.
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-27, 21:45   

Filomena napisał/a:
Mirelo, masz rację Bóg jest Miłością, inną niż ziemska.

Pytanie ile znajdzie miłości na tym forum, zarówno po stronie posłusznych, jak i zbuntowanych.




To człowiek wprowadza podziały . Pan nie dzieli ale łączy. Tam gdzie podziały tam nie ma miłosci.
 
     
Olga1968
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-27, 21:51   

Filomeno, ja mogę tylko w tym momencie napisać AMEN. Ja też doszłam do takiego momentu, że zrozumiałam, że Bóg chce ode mnie ciszy. Mojej ciszy, ciszy mojego serca, ciszy mojego umysłu i ciszy mojego ducha. Mam wrażenie, że Bóg miał dość mojego gadania, mojego jęczenia, mojego proszenia, mojego tupania nogami, płaczu, czyli najprościej całej mnie. A że Bóg mnie kocha, to w końcu poczułam jak mi zatkał usta, jak powiedział do mnie dość... cisza, SILENCIUM :!: :!: :!: . Bo największe cuda, powstają w ciszy. Od tamtego czasu, moje życie zmieniło się, modlitwa jest inna, nie klepię słów, których często nie rozumiała, czy to z mojego ludzkiego ograniczenia, czy też jak myślę z powodu zmęczenia materiału jakim był dla mnie rozwód i cała ta z nim związana wojna. Tak właśnie wojna. Dziś jest Kornka do Miłosierdzia Bożego, która jakoś tak wsiąknęła we mnie, przylgnęła i została, nie ma już godzin na kolanach, nie ma mojego gadania, jestem ja i mój Bóg, świadomie, radośnie, szczęśliwie.
Filomenko, dbaj o siebie, zdrowiej i bądź dalej taką ciepłą i rzeczową kobietą. ;-)
 
     
Wilkoo6
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-28, 13:26   

Zastanawiające jest to, że tendencję do odpowiedzi w tym temacie mają Ci, których ten temat w ogóle nie dotyczy a mają poczucie misji i silną potrzebę nawracania wszystkich, a milczą Ci, którzy doskonale zdają sobie sprawę z kompromitacji, jaka stała się ich udziałem. Administratorze, bądź Mężczyzną - nie zachowuj się, jak tchórz. Stań w Prawdzie. Tak samo Moderacjo, Ta, która szukałaś na mnie byle pretekstu, bo .. myślałem inaczej, niż Wy.. Czekam na Wasze odpowiedzi i komentarze, a przede wszystkim na uszanowanie lekceważonej prośby o usuniecie konta Wilkoo wraz z wypowiedziami, bo nie chcę, by moja osoba i moje wypowiedzi - były utożsamiane z miejsce, które nosi coraz więcej znamion .. postępowania typowego dla hermetycznie zamkniętych grup. Tworzycie nowy Kościół w istniejącym Kościele? Myślicie, że zasłonicie się Regulaminem a na pewno nikt nie dowie się o Waszej dezinformacji i manipulacji w związku z moją Osobą? Już nawet Moderacja zaczęła przede mną ostrzegać Ludzi na Forum. Szkoda, że nie skutecznie. Jak bardzo trzeba być zdesperowanym?

[ Dodano: 2014-04-29, 12:33 ]
Ok, czekałem, aż emocje opadną. Ustosunkuję się więc do powyższych wpisów.. cdn.

[ Dodano: 2014-04-29, 12:52 ]
bajka napisał/a:
Obowiązuje regulamin, łamiesz go - jesteś banowany. Zasada jak w każdym innym miejscu, w realu czy wirtualu. A dzidziuś się obraża, bo nie może robić, co mu się podoba. Bo mama i tata nie nauczyli, co to trzymanie się zasad - regulaminu? Bo nie nauczyli, że trzeba sie dostosowywać? A przecież dziecko powinno się dowiedzieć, że nie zawsze jest tak, jak ono chce... Zatem dziecko, które tego nie wie, cały czas się na nowo loguje... I znowu łamie regulamin... Ale to cały świat jest winno, a nie to nienauczone dziecko...
I co? Znowu się zalogujesz? Znowu dasz wyraz swojemu "pokrzywdzeniu"?
No chyba że to zahacza o zupełnie inne kwestie... ale wtedy to już tylko do specjalisty...


Jestem tu stosunkowo od dawna (pomijając czas, gdy nie byłem zalogowany). Nigdy nie dostałem żadnego ostrzeżenia. Ci, którzy powinni je otrzymać, na mój wniosek - bardzo rzadko byli karani. Mimo łamania regulaminu.

Pierwsze "ustne" ostrzeżenia zaczęły się pojawiać, gdy .. na Forum zacząłem pisać o sprawach, które .. nie były "miłe dla oka" tych, którzy do tego nie dojrzeli. Przy pierwszym szantażu (trudno to nazwać ostrzeżeniem), Moderacja .. skompromitowała się. Znerwicowani Użytkownicy, czytając to, o czym piszę, apelowali o ukaranie mnie. Administrator zachował trzeźwość umysłu. Ba, raz nawet otrzymałem oficjalne przeprosiny drogą prywatną.

Pierwsze oficjalne ostrzeżenie? Otrzymałem z powodu:

http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=11023

Administrator do tej pory nie ustosunkował się do tego.
Wobec czego założyłem (tak, złośliwie) temat z tym pytaniem:

http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=11109

Odpowiedzi nie doczekałem się..

Za co otrzymałem ... kolejne ostrzeżenie, a raczej ... bana?

Za ... eskalację napięcia ( o, zgrozo! ) w temacie:

http://www.kryzys.org/arc...t=10534&start=0

W związku z tym, iż Administrator pozbył się ... dowodów, nie jestem w stanie wskazać na kłamstwa, jakie pojawiły się w związku z moją osobą: iż byłem powodem eskalacji napięcia. To jest ewidentną bzdurą, zwłaszcza, iż osoby, których temat dotyczył, dziś są mi .. wdzięczne .. za pomoc. Mam z Nimi regularny kontakt. Autopromocji nie będę może w tym miejscu ... przygotowywał? Kto zna temat, wie bardzo dobrze, iż Autorka tematu .. stała się obiektem nieuzasadnionej złośliwości i ataków, bo ... pomogłem Jej Małżeństwu, bo ... pomogłem Jej samej. Co z związku z tym robi Moderacja? O zgrozo, ostrzega przede mną:

http://www.kryzys.org/vie...der=asc&start=0

Na szczęście Ludzie mają swój rozum i podejmują samodzielne decyzje..

Za co kolejne bany? Na kolejnych kontach: od Wilkoo1 do Wilkoo5?
Za złamanie ... regulaminu? Doprawdy? A nie przypadkiem za to,
iż nie odpuszczam w obronie moich Praw?

Ile razy mam prosić o usunięcie konta Wilkoo wraz z wypowiedziami, bo nie chcę, by moja osoba była utożsamiana z hermetycznie zamkniętą grupą nosząca znamiona .. sekty .. w pewnych "uznanych tu osobowych jednostkach"?

Te konto - Wilkoo6 - nie zostało zbanowane. Pytanie, kiedy zostanie usunięty temat i wypowiedzi? Ot tak na złość, tak, jak to miało miejsce już z czystkami w temacie:

http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=10841

... bo nie chciało się nikomu zredagować wpisów, tylko wszystko usunąć?

Dalej wymieniać?

Określenie: "dzidziuś się obraża" - świadczy tylko i wyłącznie o tym, kto używa tego określenia, nie biorąc pod uwagę tego, co napisałem powyżej.

[ Dodano: 2014-04-29, 12:54 ]
"Tylko do Specjalisty"?

Spytam się: gdzie ostrzeżenie za "eskalację napięcia" dla Bajki? Widzę, że ostrzeżenia tego kalibru lecą jedynie dla wybranych. No cóż.. "Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości"...

[ Dodano: 2014-04-29, 13:16 ]
Filomena napisał/a:


A druga strona medalu jest taka, że mogłeś pomagać Tilianie i Boykowi bez szumu medialnego (...) Poszedłeś na skróty, profesjonalny terapeuta nie sugeruje wprost rozwiązań, klient sam musi podjąć decyzję (...) Twoje na zasadzie: patrzcie, ja umiałem pomóc, a Wy się tu babrzecie w tych samych kazaniach i rekolekcjach od lat z miernym skutkiem (....) Wilkoo, przyjrzyj się tej chęci udowadniania innym, że wiesz lepiej i zbawiania ludzi którzy nie chcą być zbawieni (...) Jeżeli zaś model Sycharu Ci nie odpowiada, opuść to środowisko (...)


Czy szumem medialnym było moje... milczenie? Gdy Boyek zaczął się udzielać, na forum pojawiło się stado miłosiernych, którzy zamiast wesprzeć, jeszcze bardziej dobili Boyka, tak, iż uznał te miejsce za sektę, po części słusznie. Dlaczego nikt nie zareagował na mój wniosek o tymczasowe zamknięcie tematu, bo .. zdawałem sobie sprawę z .. eskalacji konfliktu? Zostałem "ukarany" (pretekst) za to, że .. powodowałem .. eskalację, podczas, gdy nawet nie byłem w niej obecny. Na dni spięcia opuściłem forum, celowo nie angażując się w wypowiedzi, które i tak zostały usunięte. A szkoda, Administracja i Moderacja miałaby twardy materiał do Rachunku Sumienia.

O indywidualności podejmowanych decyzji ze strony Tiliany nie muszę pisać, bo wielokrotnie na forum już zaprzeczała zarzutom, jakby skorzystała z gotowych rozwiązań. Jak możesz ustosunkowywać się do tematu, w którym nie byłaś obecna i żadnej ze stron nie prosiłaś o udzielenie odpowiedzi, jakie motywy działania nią kierują? To, jaka była sprawa u Boyka, wiedziałem drogą prywatną. I oboje - na obecną chwilę uznają - iż tymczasowa separacja jest ... najlepszym rozwiązaniem. Dlaczego nikt na Sycharze nie zdobył się na to wcześniej? Sucha teoria kawalerów i rozwodników, i Ludzi, którzy mogą pomarzyć o zakończeniu panującego u Nich kryzysu. Czy to nie jest hipokryzją?

W którym miejscu na forum skierowałem zarzut co do treści np. rekolekcji? Bo to jest (sorry) obelżywym kłamstwem. Jeśli chcecie Ludziom pomagać poprzez bombardowania ich linkami, znajdźcie sobie inne pożyteczne zajęcie - jeśli taką radę kieruję, to dlatego, że bagatelizuję wartość załączanych nagrań rekolekcji? Mam być szczery? W przypadku mojego Małżeństwa - żadne z treści prezentowanych na Sycharze - NAM NIE POMOGŁY. Szukałem wszystkiego na własną rękę. A co stało się w momencie, gdy .. udało mi się zażegnać kryzys? Zacząłem być... atakowany. Ba, do tej pory jestem. I wmawia mi się, że .. nie mam Żony, że to jest fikcja, etc. Dlaczego Administracja i Moderacja nie reaguje na recydywę trollowania, mimo, iż jest ona sprzeczna z regulaminem? A dobrze wiemy, kto tym zajmuje się tu na codzień, robiąc sobie żarty z Ludzi - tak naprawdę?

W którym miejscu reklamowałem się, mówiąc: JA UMIEM POMÓC, WY NIE? Czy zgodne z regulaminem jest obrażanie swoim sądem rozmówcy? Dlaczego, gdy ja reaguje na łamanie regulaminu, Moderacja ma to .. gdzieś.. a w stosunku do mnie szuka się byle pretekstu? (szukało)

Nie kieruję się chęcią udowadniania innym swoich racji i dowodziłem tego niejednokrotnie, co stoi w sprzecznością postawy, na którą właśnie odpowiadam w tej chwili; mając świadomość tego, że "zniżam się do poziomu merytorycznego rozmówcy". Lata moderowania i administrowania forami nauczyło mnie jednego: nie angażować się w zacietrzewienia na forach. Jeśli ktoś ma.. problem z głową, to zwyczajnie odpuszczam i nic nie piszę. A jeśli mam czym się podzielić, dlaczego mam tego nie robić? Mam gdzieś, że oberwę potem od tych, którzy mają problem z niskim poczuciem wartości, którzy nienawidzą przejawów tego, iż "ktoś błyszczy w tłumie". Nie jestem uzależniony od aprobaty innych. Prezentuję swoje myślenie i poglądy, bez spoglądania się na to, co o tym pomyślą inni. Czy to daje powód do tego, by szukać na mnie pretekstu, aby tylko usunąć? Bo niepokorny, bo niewygodny? A może jestem właśnie .. konsekwentny i asertywny? Nie muszę się afiszować z tym, co sądzę na temat Pokory - przed Bogiem.

Kieruję się chęcią zbawiania innych? To już jest totalne przegięcie. Nienawidzę dewocji, nawiedzenia. Reaguję wręcz z awersją na ... znamiona nerwicy eklezjogennej. A miałbym .. kierować się .. poczuciem misji, z którą problem masz Ty, Filomeno?

Opuściłem Sychar i chcę opuścić do końca, ale zrobię to dopiero, gdy zostaną uszanowane moje prawa: mam prawo oczekiwać usunięcia konta Wilkoo wraz z wypowiedziami. Zapewniam też jednocześnie: że założę świeckie forum - o charakterze zbliżonym do Sycharu. Tam nie będzie sekciarskiej cenzury.

[ Dodano: 2014-04-29, 13:19 ]
Mirela napisał/a:
Miłość jest wolna, tylko miłością można zaprosić drugiego człowieka do miłości.


Właśnie. Miłością, nie wykładem. Jakuba 3, 1: "Niech zbyt wielu z was nie uchodzi za nauczycieli, moi bracia, bo wiecie, iż tym bardziej surowy czeka nas sąd.." - tak, pamiętam o tym cytacie.

[ Dodano: 2014-04-29, 13:20 ]
Filomena napisał/a:
Gdyby nie fizyczne krańcowe wyczerpanie, mogłabym napisać, że cieszę się życiem.


I swoimi "pokojowymi metodami" dalej pchaj Kobiety we współuzależnienie....

[ Dodano: 2014-04-29, 13:21 ]
Mirela napisał/a:
To człowiek wprowadza podziały . Pan nie dzieli ale łączy. Tam gdzie podziały tam nie ma miłosci.


A jaki to ma bezpośredni związek z tematem? Kto wprowadza podział? No właśnie. Kto? Ten, kto nie boi się odważnie mówić tego, co myśli? Czy ten, kto zamyka siłą usta?

[ Dodano: 2014-04-29, 13:22 ]
Olga1968 napisał/a:
SILENCIUM


Bez urazy, ale tego w tym temacie nie widać.. ;-)

[ Dodano: 2014-04-29, 13:24 ]
...

Podsumowując?

Staram się być wsparciem - tu dla paru osób.

Mają ogromny problem ze współuzależnieniem.

Mam taką prośbę - i jestem wręcz zmuszony prosić

w IMIĘ JEZUSA..

Jeśli nie macie .. kompetencji w leczeniu WSPOŁUZALEŻNIENIA,

nie angażujcie się w problemy Tych, którzy mają z tym problem.

Pokój... Jezus też siedział cicho i pokornie przed Faryzeuszami i Piłatem??? :idea:
 
     
helenast
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-29, 13:02   

Wilkoo6 napisał/a:
Lata moderowania i administrowania forami nauczyło mnie jednego: nie angażować się w zacietrzewienia na forach. Jeśli ktoś ma.. problem z głową, to zwyczajnie odpuszczam i nic nie piszę


sam sobie zaprzeczasz tymi wszystkimi wpisami w tym temacie...

Wilkoo6 napisał/a:
Opuściłem Sychar i chcę opuścić do końca, ale zrobię to dopiero, gdy


kolejne zaprzeczenie ... to opuściłeś czy nie ?


Wilkoo6 napisał/a:
Nie muszę się afiszować z tym, co sądzę na temat Pokory - przed Bogiem.


pokory ? ... cóż ... zamykają Ci drzwi , a Ty oknem ... aż do wilko6


Nie wiem co tak naprawdę chcesz uzyskać tymi wpisami ... Obrażasz ludzi, zatrzeciewiasz się, złościsz ... Admin odpowiedział konkretnie,że nie usunie Twoich wpisów bo są dla innych pewnym doświadczeniem , może pomocą .... ma do tego prawo ...

Naprawdę każdego dnia widnieje Twój wpis , który charakteryzuje się złośliwymi uwagami, uszczypliwością itp... Nie odpowiada Ci ta wspólnota - ok ! nikt na siłę nie trzyma tu nikogo, ale nie pozwalaj sobie na porównywanie jej z sektą bo to godzi i uwłacza innym członkom wspólnoty...

Chcesz odejść to po prostu odejdź zachowując się godnie , a nie w atmosferze szarpaniny, złości, obwiniania, obrażania bo to nie godne postawy nie tylko katolika , ale i człowieka ....
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-29, 13:11   

Wilkoo
Cytat:
Podsumowując?

Staram się być wsparciem - tu dla paru osób.

Mają ogromny problem ze współuzależnieniem.

Mam taką prośbę - i jestem wręcz zmuszony prosić

w IMIĘ JEZUSA..

Jeśli nie macie .. kompetencji w leczeniu WSPOŁUZALEŻNIENIA,

nie angażujcie się w problemy Tych, którzy mają z tym problem.

Pokój... Jezus też siedział cicho i pokornie przed Faryzeuszami i Piłatem???



Tak dla porządku , konsekwencji i logiki ,
może należało by wykazać
własne kompetencje do leczenia WSPÓŁUZALEŻNIENIA . :roll:
Określenie "leczenie" jednak zobowiązuje .
Nie wnikam na tym etapie w skuteczność lub nie samej pomocy .
Na czym bazujesz po prostu ?
 
     
Wilkoo6
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-29, 13:54   

mare1966 napisał/a:
może należało by wykazać własne kompetencje


A może nie muszę? :idea:
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-29, 14:06   

Wilkoo
Cytat:
A może nie muszę?



Owszem , NIE MUSISZ .
Tylko na czym opierasz swoją wiarygodność ?
 
     
krasnobar
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-29, 14:10   

Wilkoo6 napisał/a:
mam prawo oczekiwać usunięcia konta Wilkoo wraz z wypowiedziami.


otóż nie masz prawa.....rejestrując się na Sycharze,zaakceptowałeś regulamin......tak czy nie?korzystanie z forum wiązało się z AKCEPTACJĄ regulaminu,ktoś,kto nie jest "dzidziusiem" chyba powinien takie rzeczy rozumieć?

a w regulaminie jest zapis:

11. Administrator nie ma obowiązku kasowania żadnych postów użytkownika. Na prośbę użytkownika dopuszczalne jest zablokowanie lub usunięcie jego konta bez ingerowania w zapisy już umieszczone na forum.

są także zapisy o tym,że zakładanie kolejnych kont po zbanowaniu poprzednich,bez zgody admina jest też łamaniem regulaminu i poskutkuje kolejnym banem..........ktoś,kto nie jest dzidziusiem,też chyba powinien to rozumieć,prawda?

skoro chcesz usunąć swoje wpisy,to po co dodajesz nowe?masz priv,który tak uwielbiasz,dyskutuj z Administratorem na priv i przekonuj go argumentami,im więcej będziesz pisał,tym więcej Twoich postów tu zostanie............ktoś,kto nie jest dzidziusiem powinien to skumać..............

nie tylko Moderacja zauważa Twoje zachowania,zwykli "szarzy" użytkownicy też to widzą i sygnalizują Ci swoje uwagi..........po dziecinnemu,żeby dopiąć swego,terroryzujesz Administratora,by uległ presji,bo inaczej rozwalisz forum,co już czynisz,zaśmiecając czat,zakładając prowokujące tematy.........

to jest internet,Ty po drugiej stronie kabla możesz być równie dobrze pryszczatym nastolatkiem,a nie mężem w kryzysie i po kryzysie..........Twoje zachowanie absolutnie nie mówi mi,że masz więcej niż 20-22 lata.........dorosły,dojrzały facet w życiu by tak nie postępował.............Twoje zachowanie to typowy trolling

Cytat:
Trollowanie (trolling) – antyspołeczne zachowanie charakterystyczne dla forów dyskusyjnych i innych miejsc w Internecie, w których prowadzi się dyskusje. Osoby uprawiające trollowanie nazywane są trollami.

Trollowanie polega na zamierzonym wpływaniu na innych użytkowników w celu ich ośmieszenia lub obrażenia (czego następstwem jest wywołanie kłótni) poprzez wysyłanie napastliwych, kontrowersyjnych, często nieprawdziwych przekazów czy też poprzez stosowanie różnego typu zabiegów erystycznych. Podstawą tego działania jest upublicznianie tego typu wiadomości jako przynęty, która doprowadzić mogłaby do wywołania dyskusji.

Typowe miejsca działania trolli to grupy i listy dyskusyjne, fora internetowe, czaty itp. Trollowanie jest złamaniem jednej z podstawowych zasad netykiety. Jego efektem jest dezorganizacja danego miejsca w Internecie, w którym prowadzi się dyskusję i skupienie uwagi na trollującej osobie.


Cytat:
Trollowanie czasem bywa stosowane przez lamera – osobę, która podkreślając swoje doświadczenie i wiedzę w danym temacie (a w praktyce jest ona bardzo niewielka), próbuje wypowiedzieć się na temat wad czegoś/kogoś, próbuje na siłę pomóc komuś w problemie etc. Kiedy dochodzi do polemiki z osobami bardziej doświadczonymi w temacie, lamer może zareagować śmiesznymi i bezsensownymi argumentami. Kończy się to w wielu przypadkach interwencją ze strony administratora lub moderatorów serwisu. Czasami jednak trollowanie jest stosowane wobec lamerów, aby zniechęcić ich do dalszego udziału w dyskusji.

Symptomy trollowania

- celowe wyrażanie zdania różnego od grupy w której owo zdanie wyraża, nawet jeśli jest takie same jak jego, co z kolei prowadzi do dyskusji z której "wyciąga" się osoby niepotrafiące uargumentować własnego zdania(daje to im satysfakcje z poczucia wyższości nad innymi)

- skrajna megalomania i pogardliwy stosunek do innych osób – jest to bardzo charakterystyczna cecha trolli, która prowadzi prędzej czy później do ich wyobcowania, bo nawet osoby pierwotnie sympatyzujące z trollem lub odnoszące się doń neutralnie zrażają się do niego z powodu takich zachowań przejawianych wobec nich;

- wprowadzanie zamieszania w stosunku do własnej osoby, przedstawianie siebie jako ofiary (np. moderatorów, współdyskuntantów etc.) także w sytuacjach niezwiązanych z danym forum

- konfabulacja np. na temat swego wykształcenia, pracy, pozycji społecznej bądź doświadczeń życiowych – celem trolla jest tutaj nadanie większego znaczenia swoim wypowiedziom, jako pochodzącym od specjalisty, osoby, która coś zna z autopsji, etc.;

- regularne ogłaszanie swojego definitywnego odejścia z forum lub grupy dyskusyjnej i za każdym razem, po jakimś czasie, powracanie – troll tłumaczy się tutaj różnego rodzaju obowiązkiem, otrzymaniem kilkuset maili zachęcających do powrotu etc.;

- zmienianie własnych danych, które może polegać albo na drobnych zmianach tych danych (np. Troll może zmienić się w Troola lub Trrola etc.) albo na poważnych zmianach takich danych (np. Troll staje się „Uczestnikiem”) – celem trolla jest spowodowanie, aby inni uczestnicy forum nie mogli filtrować wypowiedzi trolla lub ich ignorować bez czytania;


- tworzenie klonów bądź pacynek (np. Troll może także występować w tym samym okresie także jako Uczestnik1 i Uczestnik2), których wypowiedzi składają się z wyrazów poparcia wypowiedzi trolla występującego pod własnymi danymi oraz ataków na oponentów tego trolla – troll w ten sposób próbuje wykazać, że nie jest izolowany i cieszy się poparciem na danym forum.


no cóż...........

wiem,że odpowiadając Ci i pisząc w Twoim temacie -karmię trolla,to błąd,najbardziej wkurzyłoby Cię ignorowanie Ciebie i konsekwentne banowanie kolejnych kont.............może dlatego Ci odpowiadam,że jesteśmy na specyficznym forum,gdzie dużo się mówi o zrozumieniu,wybaczeniu,dawaniu drugiej szansy?współczuję Ci tej potrzeby błyszczenia,prowokowania,terroryzowania.........bo domyślam się,że nikt nie stoi z pistoletem przy Twojej głowie i nie zmusza Cię do tego,kieruje Tobą taka potrzeba i serdecznie Ci tego współczuję.........mając taki charakter,trudno być lubianym i szanowanym,nie tylko na forum,ale i w życiu realnym.............

serdecznie proszę,pomyśl o tym i odpuść,udowodnij mi,że się mylę i nie jesteś trollem,nie zwracaj uwagi na to,kto do Ciebie pisze,wczytaj się tylko w argumenty....bo za chwilę stracisz ostatnie resztki sympatii,jakie może gdzieś tam u innych się tlą wobec Twojej osoby................Chłopie,jest regulamin i jeśli jesteś osobą pełnoletnią,wiedziałeś,że trzeba go zaakceptować i że napisanie pierwszego postu jest dowodem na akceptację tego regulaminu............wiesz,że łamiesz ten regulamin.........nie terroryzuj całego forum tylko dlatego,że masz jakiś problem ze sobą............pomysł z forum świeckim o celu podobnym do Sychara jest super!!! popieram i zachęcam do stworzenia go.......na pewno napiszesz wspaniały regulamin i będziesz wzorem administratora,nie trać siły i czasu na przepychanki tam,gdzie zwyczajnie nie masz szans,bo racja nie po Twojej stronie stoi...........odejdź z honorem,jeśli go masz.....................pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego,Szymon.
 
     
Wilkoo6
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-29, 14:12   

helenast napisał/a:
sam sobie zaprzeczasz tymi wszystkimi wpisami w tym temacie...


Nie dbam o aprobatę. Wiem, czym kierowałem się, gdy tu pisałem.

helenast napisał/a:
kolejne zaprzeczenie ... to opuściłeś czy nie ?


Gdy odchodzisz z pracy, zostawiasz swoje rzeczy, które ktoś przywłaszczył?

helenast napisał/a:
pokory ? ... cóż ... zamykają Ci drzwi , a Ty oknem ... aż do wilko6


I wykorzystam każdą dostępną metodę (i technologię), by uszanowano moje prawa.

helenast napisał/a:
Nie wiem co tak naprawdę chcesz uzyskać tymi wpisami ...


Odpowiedzi udzieliłem w tym temacie, co pominąłeś milczeniem.

Cytat:
Obrażasz ludzi, zatrzeciewiasz się, złościsz ...


Obrażać - mogę dopiero zacząć, jeśli dalej będą serwowane kłamstwa pod moim adresem. Zacietrzewienia dotyczą dyskusji tematycznych, w których nigdy nie angażowałem się w spory i nie ulegałem prowokacjom, na które oczywiście Moderacja nie reagowała. Złość? Jak w przypadku "obrażania" - mogę zacząć, jak będę dalej widział manipulację skierowaną pod moim adresem.

helenast napisał/a:
Admin odpowiedział konkretnie,że nie usunie Twoich wpisów bo są dla innych pewnym doświadczeniem , może pomocą .... ma do tego prawo ...


Jest to nieprawdą. Administrator milczy. Dobrze wie, za co udzielił pierwszego ostrzeżenia i jak bardzo tym krokiem się ośmieszył. Męska duma?

helenast napisał/a:
Naprawdę każdego dnia widnieje Twój wpis , który charakteryzuje się złośliwymi uwagami, uszczypliwością itp...


Czy tak było zawsze? A gdy było inaczej, dlaczego nie reagowałeś na łamanie regulaminu w tematach założonych przeze mnie bądź w przypadku, gdy odpowiadałem na wybrane tematy innym? Sic!

helenast napisał/a:
Nie odpowiada Ci ta wspólnota - ok ! nikt na siłę nie trzyma tu nikogo


Wspólnota Ta jest ważna i potrzebna, ale powinni zarządzać tym Ludzie zdrowi.

helenast napisał/a:
ale nie pozwalaj sobie na porównywanie jej z sektą bo to godzi i uwłacza innym członkom wspólnoty...


Nie wstydzę się reprezentować interesów tych, którzy zrezygnowali z uczestnictwa w tym forum bądź piszą prywatnie ale nie ujawniają się ze swoją opinią. To, co dostrzegam i konstruktywnie stwierdzam przykładami - nie uwłacza zwykłym Użytkownikom. Tak mogą się czuć jedynie Ci, do których jest to skierowane. Zapewne mają podstawę do konsternacji. Z palca nie wyssałem tego.

helenast napisał/a:
Chcesz odejść to po prostu odejdź zachowując się godnie


Odchodząc, chcę zabrać ze sobą swoje rzeczy. Mam do tego prawo?

helenast napisał/a:
a nie w atmosferze szarpaniny, złości, obwiniania, obrażania bo to nie godne postawy nie tylko katolika , ale i człowieka ....


Pozwolę sobie nie przypominać problemu, który tę atmosferę spowodował. Problemu szarpaniny, złości, obwiniania i obrażania i braku godności, co jednocześnie próbowałem powstrzymać "droga pokojowych sugestii" - w finale otrzymując absurdalne ostrzeżenie za .. eskalację napięcia. I jak tu pewnych osób nie uważać za .. chorych psychicznie? To nie jest obraza, tylko stwierdzenie faktu.

[ Dodano: 2014-04-29, 15:14 ]
krasnobar napisał/a:
otóż nie masz prawa


W przypadku Twojej osoby zrobię to, co zawsze, tj. nie czytam tego, co piszesz. Tak więc i nie spodziewaj się odpowiedzi z mojej strony odpowiedzi, jeśli swoje sugestie zaczynasz od ... SEKCIARSKIEJ sugestii.

Swoją droga - czy Krasnobar - chociaż raz otrzymał ostrzeżenie za .. eskalację napięcia? Ten nick kojarzy mi się tylko i wyłącznie z zacietrzewieniem na forum.


[ Dodano: 2014-04-29, 15:15 ]
mare1966 napisał/a:
Owszem , NIE MUSISZ . Tylko na czym opierasz swoją wiarygodność ?


Nie mam potrzeby być wiarygodnym w Twoich oczach?
 
     
krasnobar
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-29, 14:17   

no trudno,nie przeczytasz Ty,przeczytają inni.......w sumie nie miałem cienia nadziei,że coś do Ciebie dotrze,do trolla internetowego nie dociera nic,jedynym wyjściem są kolejne bany..........szkoda....
 
     
Wilkoo6
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-29, 14:17   

Na taką opinię ciężko pracujesz w tym miejscu.

[ Dodano: 2014-04-29, 15:19 ]
krasnobar napisał/a:
do trolla internetowego nie dociera nic


Proponuję zalogować się z dodatkowych kont, by inni mieli lekturę.
 
     
krasnobar
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-29, 14:21   

Wilkoo6 napisał/a:
Proponuję zalogować się z dodatkowych kont, by inni mieli lekturę.


nie muszę stosować Twoich metod......ten wątek wyświetlano 700 razy,także czytelnicy są i to bardzo dużo,...........czytają i wyciągają swoje wnioski. ;)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy

protest1
Protest w obronie dzieci >>




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9