To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Życie duchowe - SAKRAMENTALIA

Anonymous - 2011-06-01, 17:58

Woda egzorcyzmowana

Od wieków istnieje zwyczaj używania, m.in. do celów leczniczych, wody z sanktuariów oraz z innych miejsc słynących łaskami. W niektórych sanktuariach woda ta jest poświęcana, podobnie jak różne dewocjonalia: medaliki, obrazki, modlitewniki, różańce itp. Nie może być poświęcona „hurtem" w studni albo w źródełku.

Pod adresem kapłanów kierowane są pytania: czy można taką wodę pić, dawać do picia zwierzętom, podlewać rośliny…

Trzeba odróżnić wodę poświęconą przez kapłana od wziętej po prostu z „cudownego źródełka" (a więc nie poświęconej). Pierwsza z nich jest przez poświęcenie wyłączona ze zwykłego (tzw. świeckiego) użytku i powinna być używana tylko w taki sposób, jaki podano w modlitwie Kościoła przy jej poświęceniu. Druga natomiast może być używana jak zwyczajna woda we wszystkich okolicznościach (a więc np. do mycia, na herbatę, do zmywania naczyń), co widzi się chociażby w gospodarstwach domowych korzystających na co dzień z „cudownego" źródła.

Modlitwa na poświęcenie wody zmieniała się w ciągu wieków, chociaż trzeba przyznać, że ostatnia z używanych do czasu II Soboru Watykańskiego ma za sobą bogatą tradycję. Dopiero po Soborze wprowadzono różnorodność modlitw na poświęcenie, pozostawiając księżom ich wybór. Nowe modlitwy poświęcenia, używane poza Mszą świętą, zawierają z zasady prośby ogólne: o Bożą opiekę (w Obrzędach Błogosławieństw nr 1093), o nasze odnowienie na duchu i ciele (1094), o błogosławieństwo i oczyszczenie dla Kościoła (1095), o to, by woda przypominała nam nasz chrzest (1304, 1324), by była znakiem pokuty (1324). We wspomnienie św. Agaty poświęca się wodę, aby „chroniła nas przed ogniem i wszelkim niebezpieczeństwem" (1333). Wyraźna prośba o to, by Bóg przez tę wodę udzielił „obrony przeciwko wszelkim chorobom i zasadzkom szatana" oraz pozwolił uniknąć „wszelkich niebezpieczeństw duszy i ciała", zawarta jest wyłącznie w drugiej (spośród trzech) zawartej w Mszale modlitwie na jej poświęcenie na początku Mszy świętej. Można tylko ubolewać, że pokropienie wodą święconą we Mszy świętej wyszło prawie zupełnie z użytku, zanikło wraz z odejściem starych proboszczów, przyzwyczajonych do tego obrzędu.

Ks. Gabriel Amorth, odpowiedzialny za przygotowanie kandydatów do pełnienia posługi egzorcysty, zachęca księży, by wrócili do poświęcania wody według przedsoborowego Rytuału. Tylko i wyłącznie woda poświęcona zaczerpniętą z niego modlitwą (na język polski z łaciny tylko częściowo przetłumaczoną) może być nazywana „egzorcyzmowaną", gdyż nie tylko tak nazywa ją Rytuał: aqua exorcizata, lecz rzeczywiście wypowiadany jest nad nią egzorcyzm. Właśnie w oparciu o stary Rytuał Kościół prosi Boga, by służyła ona do „wielorakich oczyszczeń": do odpędzania od nas złych duchów mocą Bożej łaski, do uwalniania nas „od wszelkiej nieczystości i szkody", od zarazy i niezdrowego powietrza oraz wszelkich zasadzek ukrytego wroga, który ma uciekać w popłochu, gdyby „czyhał na pomyślność lub spokój mieszkańców", względnie napadał na ich zdrowie. Ta właśnie modlitwa wyraża wiarę w to, że moc Bożej uzdrawiającej łaski rozciąga się na „wszystko, na cokolwiek padną krople tej wody", a więc nie tylko na ludzi. Istnieją świadectwa uzdrowień także zwierząt i roślin, o czym dalej wspomnimy.

Zauważono dobre skutki używania tejże wody „na odległość". Przecież ksiądz, poświęcając pola, nie idzie na każdy zagon; poświęcając pokarmy, nie podchodzi do każdego koszyczka, zaś przy poświęceniu medalików może objąć modlitwą także będące w kieszeni lub torebce. Nie musi więc ona paść ona na daną osobę czy miejsce - wystarczy, że jest użyta z wiarą, iż Bóg przychodzi z pomocą komuś właśnie tam, może bardzo daleko. Można, strząsając kroplę, wyobrazić sobie daną osobę, by modlitwa Kościoła odniosła swój skutek.

Jeżeli użycie tej wody „na odległość" przynosi dobre owoce, dlaczego nie poświęcać jej również „na odległość"…? Czyż Tym, który ją uświęca, nie jest Bóg, który jest jednocześnie wszędzie? Jest przecież tam, gdzie ktoś przygotował naczynie z wodą oraz tam, gdzie modli się kapłan poświęcający ją!

To prawda, że nie było dotychczas w Kościele takiej praktyki - zwyczaj nakazywał przyniesienie do kapłana przedmiotu do poświęcenia, a tym bardziej wody, do której przez całe wieki wsypywało się szczyptę soli (teraz z reguły tego się nie czyni). Gdy jednak nowe modlitwy posoborowe doprowadziły do wyjścia z użycia wody egzorcyzmowanej, wierni zaczęli jej poszukiwać, a więc np. próbowali zanieść wodę do „specjalnego" poświęcenia do zakrystii. I tu napotykali na tyle problemów (zwłaszcza ze strony młodszych księży, którzy nie mieli nawet pojęcia o istnieniu dawnej modlitwy), że musieli zaprzestać poszukiwań.

Jednak najwytrwalsi nie dali za wygraną… To właśnie wtedy, pod ich naciskiem, z konieczności niektórzy księża dokonali „eksperymentu": powiadamiani na różne sposoby (przy osobistym spotkaniu, przez telefon, a nawet w liście), że w danym miejscu przygotowano wodę do poświęcenia, poświęcali ją właśnie „na odległość", tylko w wyobraźni obejmując naczynie i błogosławiąc tę wodę. Jednocześnie wsłuchiwali się uważnie w opowiadania wiernych, którzy z tej wody korzystali, by się przekonać, czy jej użycie przynosi podobne owoce jak wówczas, gdy posłużono się wodą poświęconą w sposób tradycyjny. Ponieważ po dobrych owocach, zgodnie ze wskazówką Pana Jezusa, dało się poznać dobre drzewo, mogli dalej śmiało stosować tę praktykę, i czynią to do dnia dzisiejszego(1). Istnieje grupa dziesięciu księży, którzy umówili się, że będą czynić to nie tylko indywidualnie - gdy ktoś ich osobiście poprosi o poświęcenie - lecz także wspólnie, o umówionej godzinie. Chodzi o poświęcenie wody raz w miesiącu, w Pierwsze Soboty o 1000 rano. Znają ten termin tysiące Polaków w Kraju i za granicą, przygotowują wodę do poświęcenia, a nawet sami, gdy mogą, łączą się w duchu z poświęcającymi ją księżmi i przyjmują ich błogosławieństwo(2).

Na pewno nie zaistniałaby powyższa praktyka, gdyby wierni nie opowiadali sobie nawzajem o „skuteczności" wody egzorcyzmowanej; pozostałaby do dzisiaj tylko domeną księży egzorcystów, a więc wąskiego kręgu walczących z szatanem na mocy polecenia i władzy udzielonej im przez biskupów. A przecież na mocy sakramentu chrztu, a zwłaszcza bierzmowania, wszyscy chrześcijanie powołani są do codziennego zmagania się z piekielnym przeciwnikiem, nie powinni więc lekceważyć tak potężnej broni przeciwko niemu, jakim jest woda egzorcyzmowana.

Na atak najlepiej jest odpowiadać, jeśli to tylko możliwe, kontratakiem, a więc nie tylko nie uciekać z pola walki, lecz śmiało uderzyć w napastnika. Takie uderzenie umożliwia nam właśnie woda święcona, co warto zilustrować na kilku przykładach.

Duch nietrzeźwości często bardzo boi się tej wody, z wiarą używanej przez otoczenie osoby nadużywającej alkoholu. Według relacji żon alkoholików nawet oni sami prosili, by ich ratować przed atakami „okrutnych zjaw", a w.e. (tym skrótem będziemy dalej zastępować słowa: „woda egzorcyzmowana") odpędzała te zjawy. Kropla w.e., wpuszczona do butelki z wódką, spowodowała w jednym wypadku całkowitą utratę przez wódkę mocy („Wylałaś wódkę, a nalałaś wody!" - krzyczał uzależniony), w drugim zaś - niemożność jej picia z powodu wymiotów.

Duch nikotynizmu, który bywa dość mocny (potrafi przy wypędzaniu miotać zniewolonymi, a nawet odebrać przytomność), także mocno reaguje na w.e.: łyk tej wody może spowodować ustanie głodu nikotyny (bywa, że na zawsze), podobny skutek zauważono przy pokropieniu nią paczki papierosów.

Skoro przyglądamy się wpływowi w.e. na ciało, należy powołać się na mnóstwo opowiadań, które aż szkoda że nie zostały zapisane i zebrane w księdze. Dotyczą one cudownych uzdrowień ludzi, zwierząt, a nawet roślin. Zacznijmy od końca:

- rośliny w czasie ogromnej suszy skrapiane codziennie odrobiną w.e. (tam, gdzie ich podlewanie było niemożliwe ze wzgl. na dużą odległość) urosły tak ogromne, że budziły podziw sąsiadów, którym wszystko powysychało.

- W.e. chroniła wielokrotnie uprawy (na polu i pod folią) przed szkodnikami oraz chorobami, a nawet przed złodziejami.

- Rośliny i drzewa, które zaczynały obumierać, w.e. przywracała do życia.

Zwierzęta, o dziwo, potrafią odróżnić wodę zwykłą od poświęconej, którą chętnie piją, gdy są chore. Podobne zjawisko zauważono u małych dzieci, które, jakby prowadzone niewidzialną ręką (Anioła Stróża?), często znajdują tę wodę gdzieś w kredensie i wypijają, a nieco starsze nawet o nią proszą.

- W chlewie moich parafian wszystkie (duże już) prosięta padały z głodowego wycieńczenia, pomoc weterynarza okazała się nieskuteczna. Gospodyni przypomniała sobie o w.e., pokropiła nią wieczorem koryto z karmą, a rano przekonała się, że zostało opróżnione. Obok niego stało drugie - pełne, którego nie pokropiła… Przy codziennym używaniu w.e. wyprowadziła wszystkie prosiaki z ciężkiego stanu(3).

- Inna mieszkanka tej samej wsi, używając w.e. „poprawiła" weterynarza, bezskutecznie usiłującego, przy pomocy zastrzyków, pomóc jej maciorze, która oprosiła się i długo leżała bezsilna. Wystarczyła kropla tej wody, by świnia zerwała się na równe nogi, odzyskując siły.

Dobry Bóg, wysłuchując modlitwy Kościoła, przychodzi z pomocą używającym w.e. na wiele różnych sposobów, aby tylko czynili to z wiarą (przejawiającą się w ufności, najczęściej wyrażonej w ich modlitwie). Tak więc skrapiają nią oni mieszkanie, gospodarstwo, pola i ogrody, osoby chore i atakowane przez szatana (nawet, jak wyżej wspomniano, „na odległość"), ich łóżko i ubranie; dodają kilka kropli do pokarmu ludzi i zwierząt, wpuszczają do studni dla oczyszczenia w niej wody i uczynienia jej zdrową. Chorzy dotykają w.e. zaatakowanych części ciała, stosują kroplę do przemywań, do okładów, często do picia(4). Użycie jej, połączone z krótkimi egzorcyzmami dostępnymi dla ludzi świeckich, oddala burze i chmury gradowe, gasi ogień pożarów. Im starsi będą świadkowie niezwykłych zdarzeń, tym więcej na ogół potrafią ich opowiedzieć, jak też liczniejsze wskazać zastosowania w.e.(5)

W.e. nie działa w sposób „magiczny", jak zaklęcie dobre na określone sytuacje, gdyż Boga można tylko pokornie prosić o łaskę (jak przy użyciu także innych poświęconych przedmiotów), a nie narzucać Mu swojej woli, nie dyktować, co ma dać, kiedy i w jakich ilościach. Z tego względu nie zawsze odpowiedź Nieba będzie taka sama w podobnych do siebie sytuacjach, lecz zależy w pierwszym rzędzie od samego Boga i Jego planów względem nas, w drugim zaś od naszej wiary i ufności w Nim pokładanej.

Głęboka wiara cechowała prawdopodobnie pielęgniarza, który w B. P. rozchylił wargi dziewczyny, od miesięcy po wypadku samochodowym sztucznie podtrzymywanej przy życiu, i wlał jej kilka kropli w.e. Zauważywszy, że się zakrztusiła, wybiegł na korytarz z wołaniem: „B. żyje!" Gdy wrócił na czele personelu medycznego, jakież było jego zdziwienie, gdy zastał ją już siedzącą na łóżku i usłyszał jej słowa do siebie skierowane: „Co ty mi dałeś do picia…? Bo gdy mi to coś wlałeś do ust, jakiś głos mi powiedział: «B., weź się za siebie!» I oto jestem zdrowa!" Rzeczywiście była zdrowa, po krótkiej obserwacji opuściła szpital, choć przy tak mocnym stłuczeniu mózgu nikt nie dawał jej szans na powrót do życia w ogóle, a tym bardziej do życia samodzielnego.

Na zakończenie kilka uwag co do wpływu w.e. na naszą sferę duchową. W modlitwie Kościoła przy jej poświęceniu zawarta jest prośba o oddalenie wszystkich zasadzek ukrytego wroga oraz wszystkiego, co chyha na pomyślność lub spokój mieszkańców. Prośba ta decyduje o niezmiernie szerokim polu jej zastosowań, co znajdowało potwierdzenie w przedsoborowej praktyce Kościoła. W nowym Rytuale użycie wody święconej do poświęcenia przedmiotów jest prawie zawsze dowolne, a najczęściej w praktyce zupełnie pominięte. Nie znaczy to wcale, że powinno być pominięte, lecz że użycie wody uzależniono od decyzji osoby dokonującej poświęcenia. Można tylko zachęcać wszystkie te osoby, by nie odchodziły od praktyki, tak mocno wrośniętej w życie Kościoła wielu wieków, tym bardziej, że ilość chorób i zagrożeń ze strony piekła nie maleje, lecz ciągle wzrasta. Jeśli jednak od tej praktyki odejdą, niech przynajmniej osoby świeckie, na ile to tylko możliwe, zastąpią w tym duchownych, posługując się wodą święconą jak najczęściej, najlepiej egzorcyzmowaną.

==========================================

Świadectwa

Mieszkam na III piętrze. Sąsiedzi z IV piętra mieli wielkiego czarnego psa, którego zawsze się bałam. Sprowadzany na dół, zwykle z dużą siłą udrzał bokiem lub tyłem w moje drzwi. Pewnego razu poświęciłam schody w.e. tuż przed 1500, przed wyprowadzeniem bestii na spacer. W chwilę potem usłyszałam na schodach ruch oraz mocny głos właścicielki psa, więc wyjrzałam przez wziernik. Stała z psem między dwoma piętrami i popychała go, bo nie chciał schodzić i skomlił. Zawołała do męża: „Co mu się stało, nie chce iść!" Próbował przeskoczyć balustradę, lecz i na dole schody były pokropione. Wyszedł sąsiad i we dwoje popchnęli psa, a ten ze skowytem, jak poparzony, wielkimi susami przebiegł przez miejsca skropione w.e. Własnym oczom nie wierzyłam… i pewno nie uwierzyłabym, gdyby ktoś mi to opowiadał!


Moja córka E. mieszka na „Czubach" w Lublinie. W bloku w pobliżu 2 wind jest hol, na którym zbierali się chłopcy palący papierosy, pijący alkohol, a może i zażywający narkotyki. E. zaczęła systematycznie kropić to miejsce w.e. W niedługim czasie wszyscy oni przestali tam się zbierać.


W tymże bloku mieszkał chłopiec samotny. Jego matka robiła karierę za granicą, co jakiś czas przysyłała mu pieniądze, czasami przyjeżdżała. Chłopiec sprowadzał kolegów, odbywały się głośne libacje. Nie pomagały groźby sąsiadów, że sprowadzą policję, zresztą policja znała ten problem. E. i jej sąsiadka T. systematycznie skrapiały w.e. korytarz, zwłaszcza przed drzwiami tego chłopca. Po jakimś czasie przyjechała matka i wyprowadzili się stamtąd.


Sąsiad córki, alkoholik, załamany psychicznie po odejściu dwóch kobiet (uważał je za swoje żony, z drugą miał synka), pocieszał się towarzystwem kolesiów. Dał się jednak mojej córce (po jej szturmie modlitewnym do nieba) namówić na leczenie odwykowe. W szpitalu uczęszczał nawet stale na Mszę świętą, przystępował do Komunii. Po powrocie do domu znów oblegali go kompani od kieliszka. Wtedy córka skrapiała jego mieszkanie w.e., a nawet sam dał się do tego namówić (przygotowywał wodę do poświęcenia w I Soboty Miesiąca). Odtąd kolesie już go nie odwiedzają, jest w lepszej kondycji psychicznej, opiekuje się nawet synkiem podczas pracy jego matki poza domem. Gdy jest sam w domu, zwykle odmawia Różaniec.


Na osiedlu z małego sklepu zrobiono pijalnię piwa. Wiadomo, co się działo: przekleństwa pijanych mężczyzn rozlegały się wokół niej. Sąsiadka córki skrapiała to miejsce w.e. (kiedy - nie wiadomo, może w nocy?). Powiedziała o tym córce dopiero wtedy, gdy pijalnia była w stanie likwidacji. Wkrótce ją zamknięto.


Opowiadanie z Siedlec z końca sierpnia 2003 roku - zapamiętał ks. A.S.

Spałam twardo, zmęczona dyżurem w szpitalu, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, co się wokół mnie dzieje. Nagle we śnie rzuciły się na mnie jakieś potwory i zaczęły mnie dusić za szyję, obezwładniać. Gdy przerażona doszłam do przytomności, schwyciłam butelkę z w.e, wypijając łyk, żegnając się, skrapiając mieszkanie. Gdy za chwilę weszłam do pokoju, w którym moje dzieci oglądały film w TV, ze zdumieniem przekonałam się, że był to film... o wampirach! To były te same bestie, które zaatakowały mnie we śnie!

W listopadzie 2003 pisze matka, że synowi pierwszego dnia nawet smakował papieros nasączony w.e., ale zaraz potem go "odrzuciło". Po 4 dniach nie mógł już wcale palić i postanowił że rzuca na zawsze. Na razie nie ma z tym trudności.

Ks. A.S. zaniósł do drukarni dyskietkę z tekstem do wydrukowania. Drukarka tworząca matrycę "strajkowała": zsuwała tekst na prawo i obcinała go, zostawiając po lewej wielki margines. Kolejne próby niczego nie zmieniły. Ksiądz wyjął z torby w.e., pokropił komputer i drukarkę prosząc, by podjąć jeszcze jedną próbę. Druk matrycy na specjalnym papierze przebiegał odtąd bez zakłóceń!

==============================================

PRZYPISY

1. Broszura, zachęcająca do korzystania z tej nowej praktyki, otrzymała aprobatę jednej z kurii diecezjalnych, więc tym odważniej mogli wdrożyć tę praktykę, choć nie bez zdziwienia, a nawet krytyki ze strony niektórych duchownych.

2. Niektórzy wierni pytają, czy muszą być obecni przy naczyniu z wodą, a także czy naczynie musi być otwarte. Odpowiedź na oba pytania brzmi, oczywiście, NIE, gdyż wystarczy z ich strony samo pragnienie posiadania poświęconej wody w przygotowanym przez nich naczyniu, a uświęcająca ją moc Boga przenika, mówiąc żartobliwie, także przez korek…

3. Ktoś powie może: „I gdzie tu szatan…?" Z pewnością istnieje „duch śmiertelnego wygłodzenia", który daje się we znaki także ludziom (nazwano jego działanie „anoreksją"). Ileż to dzisiaj dzieci i młodzieży staje się przedmiotem jego ataku, co zresztą mogą potwierdzić księża egzorcyści. Groźny jest także duch, powodujący coś wręcz przeciwnego: niepohamowane obżarstwo, które zwykło się uważać za (tajemniczą) „chorobę" („bulimia").

4. Ponieważ w.e. jest wyłączona z tzw. „użytku świeckiego", nie może być używana, jak zwykła woda, jako napój przez ludzi spragnionych (chyba że na pustyni), także do mycia, do gotowania posiłków czy zwykłego podlewania roślin. Może natomiast, w niewielkiej ilości, podobnie jak używa się w niewielkich dawkach leków, mieć zastosowanie wszędzie tam, gdzie potrzebna jest jako lekarstwo dla duszy lub ciała oraz jako broń przeciwko szatanowi. Tak więc łyk jej można wypić w duchu modlitwy, nie powinno się natomiast gotować jej na herbatę (choć do herbaty można wpuścić niewielką jej ilość).

5. Wiąże się to m.in. z faktem, że w ich czasach nie było innej wody święconej, niż egzorcyzmowana.

http://sanktuarium-ratowo...&id=4&Itemid=30

===================================

Ordo ad faciendam aquam benedictam
(Collectio Rituum, Katowice 1963, s. 205 ns.)


V. Wspomożenie nasze w imieniu Pana.

R. Który stworzył niebo i ziemię.

Exorcismus aquae:

Ezorcizo te, creatura aquae, in nomine Dei † Patris omnipotentis, et in nomine Iesu † Christi, Filii eius, Domini nostri, et in virtute Spiritus † Sancti: ut fias aqua exorcizata ad affugandam omnem potestatem inimici, et ipsum inimicum eradicare et explantare valeas cum angelis suis apostaticis, per virtutem eiusdem Domini nostri Iesu Christi, qui venturus est iudicare vivos et mortuos et saeculum per ignem.

R. Amen

Módlmy się.

Boże, który posłużyłeś się wodą przy dokonaniu największych tajemnic dla zbawienia rodzaju ludzkiego, przybądź miłościwie na wezwanie nasze i zlej moc Swego † błogosławieństwa na ten żywioł, przeznaczony do wielorakich oczyszczeń. Niech ta woda w służbie Twoich tajemnic za łaską Bożą skutecznie odpędza złe duchy i odwraca choroby; a wszystko, na co padną krople tej wody w domach lub posiadłościach wiernych, niech zostanie uwolnione od wszelkiej nieczystości i szkody; niech nie panuje tam zaraza i niezdrowe powietrze; niech ustąpią wszystkie zasadzki ukrytego wroga; jeżeli zaś cokolwiek czyha na pomyślność lub spokój mieszkańców, niech przy pokropieniu tą wodą uchodzi w popłochu, aby bezpieczne było od wszelkich napaści ich zdrowie, o które prosimy, wzywając Twojego świętego imienia. Przez Chrystusa, Pana naszego.

R. Amen.

http://www.exorcismus.org...hhennikov/170-1

Anonymous - 2012-03-30, 00:56

św. Ignacy Loyola
woda św. Ignacego



HISTORIA ZWYCZAJU UŻYWANIA WODY ŚW. IGNACEGO Z LOYOLI

POMOC DLA MATEK

MEDALIK ŚWIĘTEGO ZANURZONY W WODZIE

WSTAWIENNICTWO ŚWIĘTEGO

MODLITWA DO ŚW. IGNACEGO LOYOLI O WYPROSZENIE ŁASKI SZCZĘŚLIWEGO PORODU

MODLITWA ZA PRZYCZYNĄ ŚW. IGNACEGO Z LOYOLI - OPIEKUNA MATEK W STANIE BŁOGOSŁAWIONYM, O SZCZĘŚLIWY PORÓD I O ZDROWIE DZIECKA I MATKI


HISTORIA ZWYCZAJU UŻYWANIA WODY ŚW. IGNACEGO Z LOYOLI
Wody używamy w najrozmaitszy sposób, pijąc ją, myjąc się w niej, zażywając kąpieli, także zanurzając w niej palce czy przyjmując pokropienie nią (tzw. aspersja). Liturgia i paraliturgia chętnie posługują się wodą. Materią pierwszego, najważniejszego sakramentu - Chrztu świętego - jest woda. Chrześcijański pisarz starożytny Tertulian (II i III w. n.e.) opisuje, jak pierwsi chrześcijanie przed modlitwą myli ręce. Z czasem ten zwyczaj zastąpiło zamaczanie palców w wodzie przy wchodzeniu do świątyni i do domu, któremu towarzyszy znak krzyża. Kościół wyrzuca złego ducha poprzez modlitwę i egzorcyzm, używając przy tym poświęconej wody. Pokropienie wodą święconą odbywa się też podczas uroczystej Liturgii Paschalnej w Wielka Sobotę, a także podczas sprawowania Eucharystii w niedzielę czy podczas ceremonii pogrzebu. Woda święcona używana jest przy błogosławieniu lub poświęceniu osób czy przedmiotów i wtedy łaska Boga rozlewa się na Jego wyznawców. Nie powinno więc nikogo dziwić, że Kościół święci wodę i używa jej w życiu swoich wiernych.


Tradycyjnie w kościołach jezuickich dnia 31 lipca, w zakonną uroczystość św. Ignacego Loyoli, założyciela Towarzystwa Jezusowego, poświęca się tzw. wodę świętego Ignacego. Jej przeznaczenie było i jest bardzo różne w zależności od tradycji kulturowej danego kraju. Już
w XVII wieku zwyczaj używania wody św. Ignacego był bardzo powszechny nie tylko w Europie, ale także w różnych regionach Azji i Ameryki Południowej. Różnie nazywano tę wodę w zależności od Jej właściwości leczniczych oraz gorliwości tych, którzy starali się o jej rozpowszechnianie. We Włoszech, w Belgii, w Chile, a także w Szwajcarii katolicy i protestanci nadali jej nazwę wody cudownej. Powszechnie jednak nazywa się ją wodą św. Ignacego lub wodą święconą św. Ignacego. Przeznaczona jest przede wszystkim dla matek w błogosławionym stanie i stanowi pomoc przy trudnych, niebezpiecznych porodach. Za wstawiennictwem tego świętego
uprasza się u Pana Boga łaskę szczęśliwego rozwiązania.
Wody tej używano także przeciw szerzącym się epidemiom. Tak było chociażby w hiszpańskim mieście Burgos w roku 1599, kiedy to wiele zarażonych osób odzyskało zdrowie po wypiciu tej poświęconej wody. Podobne wydarzenia miały miejsce w Rzymie w latach 1656/57 oraz w 1837 n, gdy zaczęta zbierać żniwo straszna choroba - cholera.
Wielkiej łaski za pośrednictwem św. Ignacego doznali także wierni z Modeny, którzy w roku 1855 prosili o zdrowie za jego wstawiennictwem. Czterystu rodzin modeńskich nie dotknęła zaraza, a one w dowód wdzięczności odnowiły ołtarz świętego w kościele św. Bartłomieja
i ufundowały okazałą rzeźbę, przedstawiającą modeńczyków w postawie klęczącej, błagających o laskę przed ołtarzem św. Ignacego.

woda św. Ignacego

POMOC DLA MATEK
Papież Pius IX na prośbę generała zakonu jezuitów o. Piotra Beckxa, dekretem Kongregacji Obrzędów z dnia 30 sierpnia 1866 roku, ustanowił modlitwy i sposób poświęcenia wody świętego Ignacego. Dzięki temu formuła poświęcenia tej wody zyskała oficjalne zatwierdzenie Kościoła, a praktyka wiernych została zaaprobowana.
Woda świętego Ignacego jest zazwyczaj dostępna w kościoła jezuickich przez cały rok i zwykle znajduje się w zakrystii bądź przy ołtarzu św. Ignacego, aby wierni mogli Ją z łatwością zaczerpnąć i użyć jej w celu uproszenia błogosławieństwa dla rodzących.
Święty Ignacy w litanii ku jego czci wzywany jest między innymi jako: lekarz chorych, karmiciel sierot, opiekun maluczkich, ojciec uczącej się młodzieży, pomoc matek. Szczególnie to ostatnie wezwanie - pomoc matek - jest dla niego zobowiązujące. Znana jest bowiem modlitwa żarliwego polecania się temu świętemu w trudnym i niebezpiecznym czasie wydawania na świat dziecka.

woda św. Ignacego

MEDALIK ŚWIĘTEGO ZANURZONY W WODZIE
Istnieje specjalny obrzęd poświęcenia wody świętego Ignacego. Dokonuje go jezuicki kapłan. Zanurza w wodzie medalik z wizerunkiem św. Ignacego Loyoli (lub wkłada do wody cząsteczkę jego relikwii, szczelnie zamkniętą w małym szklanym relikwiarzu) i odmawia modlitwy, prosząc o wylanie Bożego błogosławieństwa na mającą rodzić kobietę, która z wiarą prosić będzie Pana Boga - Źródło wszelkiego życia - o szczęśliwe rozwiązanie.
Wodę tę można wypić, jeśli była poświęcona jako świeża, lecz jeśli brano ją z kościoła w innym dniu niż 31 lipca, to zazwyczaj kobiety obmywały sobie nią twarz, zanurzały palce ręki w tej wodzie w celu przeżegnania się czy też kropiły się nią. Nie ma w tym nic dziwnego ani magicznego, bowiem jest ona jednym z sakramentaliów. Sakramentalia zaś są znakami ustanowionymi przez Kościół, które mają na celu uświęcenie osób, rzeczy i różnych okoliczności życia ludzi wierzących. Swoją skuteczność czerpią z tajemnicy Odkupienia, dokonanego przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Owocne jednak korzystanie z sakramentaliów wymaga od przyjmujących je silnej wiary w moc Boga, działającego także poprzez wstawiennictwo swych świętych. Nie działają one zatem automatycznie.
Poród jest ważnym wydarzeniem w życiu kobiety. Jak pisze Włodzimierz Fijałkowski: Rodzenie jest darem. Rodzenie jest czynem. W rodzeniu dochodzi do szczytu kobiecy geniusz. Wyraża się zdolnością wydobycia czystego piękna z opornego tworzywa, jakim jest ludzkie ciało. Nic więc dziwnego, że na tak ważny dla rodzących matek czas zabiegamy o szczególną pomoc Pana Boga.
Zwyczaj poświęcenia wody świętego Ignacego był kiedyś bardzo rozpowszechniony, ale i obecnie wiele matek przychodzi, prosi Jezuickich kapłanów o specjalne błogosławieństwo i zabiera z sobą wodę świętego Ignacego. Warto więc wracać do tej praktyki, płynącej z ducha głębokiej wiary i poświęcenia Panu Bogu rodzącego się nowego życia za wstawiennictwem świętego Ignacego, który był trzynastym dzieckiem Beltrana Yaneza de Oniaz y Loyola oraz Maryny Saenz de Licona y Balda; i który już wielokrotnie okazał swoją hojność ufnie go
proszącym o wstawiennictwo podczas porodu.

WSTAWIENNICTWO ŚWIĘTEGO
Tradycja wzywania św. Ignacego jako patrona rodzących matek jest związana z pewnym wydarzeniem historycznym, które miało miejsce w Rzymie w 1545 roku. Otóż Ignacy towarzyszył swymi modlitwami wstawienniczymi rodzącej kobiecie, mieszkającej w Palazzo Madama niedaleko Piazza Navona w Rzymie (obecnie mieści się tam siedziba senatu włoskiego).
Paląc ten byt wówczas rezydencją Małgorzaty Austriackiej, nieślubnej córki cesarza Karola V, znanej jako Małgorzata Parmeńska (l 522-1586). Jako wdowa po jednym z Medicich poślubiła Oktawiusza Farnese, księcia Parmy i Piacenzy, a zarazem siostrzeńca Aleksandra Farnese, który został wybrany papieżem w 1534 roku i przybrał imię Pawła III. Ten papież wskazał jej jako spowiednika paryskiego towarzysza św. Ignacego, o. Jana Chrzciciela Codure, a po jego śmierci samego Ignacego Loyolę.
Rankiem 27 sierpnia 1545 roku ojciec Ignacy został wezwany do Palazzo Madama i spędził tam prawie cały dzień. Wyspowiadał Małgorzatę, która następnie uczestniczyła we Mszy świętej i z wielką pobożnością przyjęta Komunię świętą. Po Eucharystii trwał na modlitwie w pałacowej kaplicy aż do zakończenia porodu Małgorzaty Urodziło się dwoje bliźniaków, z których
pierwszego ochrzciła zaraz sama położna, nadając mu imię Jan Karol (zmarł on po kilku miesiącach). Wyczuwając niebezpieczeństwo dla życia drugiego bliźniaka, Ignacy Loyola ochrzcił go w formie prywatnej, nadając mu imię Jan Paweł. Później podczas ceremonii uroczystego Chrztu, która odbyta się 20 listopada w kościele św. Eustachego, nadano mu imię Aleksander na cześć papieża i pod tym imieniem dziecko przeszło do historii.
Chłopiec wyrósł na stawnego generała Aleksandra Farnese, zasłużonego w bitwie pod Lepanto i Gembloux. Pozostał przez całe życie wielkim protektorem jezuitów, przyjaźnił się między innymi z Crystobalem Rodriguezem. Małgorzata nigdy nie zapomniała tego modlitewnego wstawiennictwa podczas jej trudnego porodu i później bardzo wspomagała pracę apostolską ojca Ignacego w Rzymie. Kilka razy posłała mu 200 lub 300 dukatów z przeznaczeniem na biednych. Chciała w ten sposób ulżyć w biedzie rzymskiemu domowi jezuitów, ale Ignacy nie chciał nigdy zatrzymać niczego, co otrzymał, i rozdawał to biednym.
Wieść o jego wstawiennictwie wyszła daleko poza Wieczne Miasto, a woda świętego Ignacego znana jest dobrze nie tylko polskim wiernym. Zdarza się, i to nierzadko (a wiem to z mojej praktyki duszpasterskiej), że rodzący się chłopcy otrzymują od ich pobożnych matek i ojców imię tego świętego. Patron ten nie pozostawia bez nagrody tych, którzy okazują tyle ufności i wiary w moc Boga. Chojnie wyprasza łaski u Boga - szczególnie wtedy, gdy zwykłe środki są niewystarczające i potrzebna jest wiara, która przenosi góry.
Trzeba podkreślić z mocą, iż używanie wody świętego Ignacego przez kobiety oczekujące potomstwa ma wesprzeć wiarę w działanie łaski Boga, ale nie może zastępować medycznej wiedzy i troski o zdrowie. Nie może zastąpić jej koniecznych i naturalnych działań, podjętych w celu należytej ochrony i troski o życie matki i dziecka. Medyczna pomoc Jest niezbędna im obojgu i potrzebna w tym wyjątkowym i jakże ważnym czasie. Specjalistyczne kliniki, szpitale, leki i sprzęt medyczny oraz wykwalifikowany personel medyczny są po to, aby z nich korzystać i nie można nigdy wodą i nabożeństwem do świętego Ignacego zastępować klasycznej medycyny, służącej człowiekowi pomocą.
Nie wolno też nikomu ośmieszać tej pobożnej praktyki, bo wyrosła ona z realiów życiowych i z ufnej wiary ludu w moc Boga. Bóg, który zawsze działa, jak chce i kiedy chce, działa także przez prawa przyrody wpisane w rozwój człowieka, l jest to ten sam Stwórca, który daje życie, uświęca je i interesuje się nim zawsze i wszędzie. Dla ludzi wierzących jest to oczywiste, że wszystkie rzeczy mają swój byt w Bogu i że On działa w historii każdego z nas, a w sposób szczególny ingeruje w historię narodzin człowieka. Czas przyjścia na świat jest przez Boga szczególnie wyróżniony i uprzywilejowany. Ufna modlitwa i wiara wspierają narodziny nowego człowieka. Bóg nie jest rywalem praw przyrody, dlatego naszym obowiązkiem jest ochoczo je poznawać, badać, odkrywać i z nich korzystać dla dobra człowieka. Trzeba też korzystać z nowych odkryć w dziedzinie medycyny ułatwiającej choćby poród i chroniącej życie, bo tak nakazuje rozsądek, logika i tak nakazuje wiara. W tym punkcie dopełniają się i medycyna, i wiara wyrażona ufną
modlitwą o zdrowie matki i dziecka, wsparta naukową wiedzą medyczną i podjętymi koniecznymi czynnościami. Gabinety lekarskie, szpitale, przychodnie, apteki, kościoły i kaplice są dla ludzi, bo są w nich pozostawione Boże dary. Jako rozumne stworzenia musimy należycie używać rozumu, ale także trzeba nam wyznawać wiarę i nie wstydzić się jej,
...

woda św. Ignacego

MODLITWA DO ŚW. IGNACEGO LOYOLI

O WYPROSZENIE ŁASKI SZCZĘŚLIWEGO PORODU

O czcigodny święty ojcze Ignacy, którego Bóg prócz innych łask i tą obdarzył, że matkom będącym w stanie błogosławionym możesz zjednać niebiańska pomoc, aby w tym niebezpiecznym czasie porodu, gdy wydają na świat nowe życie, mogły szczęśliwie urodzić.
Pokornie cię proszę, nie odmów i mnie swego przemożnego wstawiennictwa w chwili tak ważnej dla mnie i dla moich bliskich. Miej ukochane moje dziecko w swej opiece, aby przez cudowne odrodzenie w wodach Chrztu świętego mogło być zjednoczone z Chrystusem, naszym Panem i Zbawicielem, który z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje przez wszystkie wieki
wieków. Amen.
P. Święty ojcze Ignacy, módl się za mną do miłosiernego Boga.
W. Aby wsparł mnie w mojej potrzebie i ochraniał przychodzące na świat dziecko.

woda św. Ignacego


MODLITWA ZA PRZYCZYNĄ ŚW. IGNACEGO Z LOYOLI -

OPIEKUNA MATEK W STANIE BŁOGOSŁAWIONYM,

O SZCZĘŚLIWY PORÓD I O ZDROWIE DZIECKA I MATKI
Święty ojcze Ignacy, Wszechmogący Bóg obdarzył ciebie szczególną łaską opiekowania się matkami oczekującymi wydania na świat potomstwa. Wiele z nich otrzymało łaskę upragnionego macierzyństwa za twoją przyczyną i szczęśliwie wydały na świat nowe życie.
Również i Ja proszę ciebie, ufna w to, że wyjednasz mi pomoc Bożą w tej tak ważnej dla mnie chwili, abym szczęśliwie urodziła i mogła wraz z mężem wychować ten owoc naszej miłości - nasze ukochane dziecko - na większą chwałę Bożą. Proszę o to z ufną wiarą.
P. Módl się za mną do Boga, święty ojcze Ignacy.
W. Aby mnie wspomógł w mojej potrzebie.
Wszechmogący Wieczny Boże, któryś postanowił, aby poród odbywał się w bólu, ale by był także związany z radością wydania na świat nowego życia, proszę Cię, przez Twoje nieogarnione miłosierdzie i za przyczyną świętego Ignacego, Twego oddanego sługi w Kościele, aby dane mi było szczęśliwie urodzić to dziecko i byś złagodził mój ból porodu. Obdarz to dziecko potrzebnym zdrowiem, szczodrymi darami Bożej opieki, abym Ciebie za tę łaskę mogła zawsze wielbić i chwalić. Czuwaj też nad tym, aby dziecko to otrzymało sakrament Chrztu świętego. Niech w dalszym jego rozwoju i życiu towarzyszy mu ufna wiara w Ciebie i łaska świętych sakramentów, których udziela Kościół. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i ty święty ojcze Ignacy - patronie mojego porodu i troskliwy opiekunie dzieci i młodzieży.

woda św. Ignacego


z: Ks. Stanisław Groń SJ, Litania i nowenna do świętego Ignacego Loyoli patrona rodzących matek, Wyd. WAM 2006


http://www.klodzko.jezuic...Ignacy/woda.htm



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group