To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Rozwód czy ratowanie małżeństwa? - Gdzie szukać pomocy?

Anonymous - 2014-08-07, 23:07
Temat postu: Gdzie szukać pomocy?
Witam Wszystkich

Moje małżeństwo stoi na krawędzi rozpadu, , sprawa rozwodowa jest w toku, pierwsza rozprawa już się odbyła. O rozwód wniosła żona, mimo że to ona mnie zdradziła. Ja pozew odzrzuciłem, w tej chwili udało mi się uzyskać odroczenie rozprawy do połowy pażdziernika. Nie ukrywam że walczę o uratowanie naszego małżeństwa głównie dla naszej 6 letniej córki, aby miała normalną rodzinę i normalne dzieciństwo, sam pewnie bym się już poddał, chociaż mimo odzczuwanego bólu, upokorzenia i całego wachlarza złych uczuć, nadal kocham swoją żonę. Nasz kryzys trwa od listopada ubiegłego roku, kiedy to ostatecznie upewniłem się co do tego że jestem oszukiwany. Próby samodzielnego dojścia do porozumienia nie powiodły się, z różnych przyczyn. Nie ukrywam że nieraz poniosły mnie nerwy, padały przykre słowa z obu stron, przeglądałem korespondencję żony itp. Nie jestem z tego dumny, oj nie, ale pewne rzeczy były silniejsze ode mnie :-( Tym nie mniej, udalo mi się żonę przekonać do terapii rodzinnej - w zasadzie to nie tyle przekonać co uhandlować - obiecałem że jeśli ona zgodzi się na terapię, a ta nie zakończy się sukcesem, to ja zgodzę się na rozwód :-( To był jedyny sposób żeby zgodziła się na terapię, wie że ja słowa dotrzymuję. To czego potrzebuję, to namiary na dobrego terapeutę rodzinnego w Bydgoszczy i okolicach, takiego ktoremu naprawdę zależy na ratowaniu rodziny. Chciałem zabrać żonę na Spotkania Małżeńskie, ale odmówiła i raczej odmówi terapii w ośrodkach związanych z Kościolem. Czy ktoś jest w stanie mi pomóc? Z góry dziękuję za wszelkie wsparcie.

Anonymous - 2014-08-08, 07:19
Temat postu: Re: Gdzie szukać pomocy?
Wolf napisał/a:
Witam Wszystkich
Moje małżeństwo stoi na krawędzi rozpadu, , sprawa rozwodowa jest w toku, pierwsza rozprawa już się odbyła. O rozwód wniosła żona..........

Jestem w podobnej sytuacji......
Wolf napisał/a:
Nie ukrywam że walczę o uratowanie naszego małżeństwa głównie dla naszej 6 letniej córki, aby miała normalną rodzinę i normalne dzieciństwo

Też tak kiedyś uważałem....... ale co to za rodzina jak mieliśmy przy dzieciach ciche dni tygodniami..... :(
Wolf napisał/a:
.........w zasadzie to nie tyle przekonać co uhandlować - obiecałem że jeśli ona zgodzi się na terapię, a ta nie zakończy się sukcesem, to ja zgodzę się na rozwód

Dla mnie jeżeli terapia zakończy się sukcesem, nie będzie potrzebny rozwód.... no bo po co ta terapia?
Wolf napisał/a:
:-( To był jedyny sposób żeby zgodziła się na terapię, wie że ja słowa dotrzymuję.

No... Czyli jak żona dojdzie do wniosku, że zbłądziła i że spróbuje popracować nad małżeństwem, to Ty jako że dotrzymujesz słowa....

Ja oprócz tego, że jestem w trakcie rozwodu i nie zgodziłem się na rozwód bez orzekania o winie pracuję na programie 12 kroków, spotykam sie regularnie z dziećmi, staram się robić co do mnie należy...jak sądzę... i powierzam sprawę rozwodu Bogu... No bo co ja będe kombinował, jak żona nie chce? Sam nie wiem co mógłbym wymyślić, żeby ją przekonać...
Jestem bezsilny, więc mogę starać się zmienić siebie i modlić o.... "Niech się dzieje wola Twoja, nie moja..."

Anonymous - 2014-08-08, 10:52
Temat postu: Re: Gdzie szukać pomocy?
Wolf napisał/a:
Nie ukrywam że walczę o uratowanie naszego małżeństwa głównie dla naszej 6 letniej córki, aby miała normalną rodzinę i normalne dzieciństwo

Cytat:
Też tak kiedyś uważałem....... ale co to za rodzina jak mieliśmy przy dzieciach ciche dni tygodniami..... :(

U nas cichych dni raczej nie ma, czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale jakoś się porozumiewamy
Wolf napisał/a:
.........w zasadzie to nie tyle przekonać co uhandlować - obiecałem że jeśli ona zgodzi się na terapię, a ta nie zakończy się sukcesem, to ja zgodzę się na rozwód

Cytat:
Dla mnie jeżeli terapia zakończy się sukcesem, nie będzie potrzebny rozwód.... no bo po co ta terapia?

Jeżeli terapia się powiedzie, to rozwodu oczywiście nie będzie
Wolf napisał/a:
:-( To był jedyny sposób żeby zgodziła się na terapię, wie że ja słowa dotrzymuję.

Cytat:
No... Czyli jak żona dojdzie do wniosku, że zbłądziła i że spróbuje popracować nad małżeństwem, to Ty jako że dotrzymujesz słowa....


Jeżeli terapia się nie powiedzie, to dotrzymam słowa i nie będę dalej "stawiał oporu"

Cytat:
Ja oprócz tego, że jestem w trakcie rozwodu i nie zgodziłem się na rozwód bez orzekania o winie pracuję na programie 12 kroków, spotykam sie regularnie z dziećmi, staram się robić co do mnie należy...jak sądzę... i powierzam sprawę rozwodu Bogu... No bo co ja będe kombinował, jak żona nie chce? Sam nie wiem co mógłbym wymyślić, żeby ją przekonać...
Jestem bezsilny, więc mogę starać się zmienić siebie i modlić o.... "Niech się dzieje wola Twoja, nie moja..."


My ciągle mieszkamy razem, chociaż żona od kwietnia wynajmuje mieszkanie. Tak wiec kontakt z dzieckiem mam na bieżąco. Poza faktem że od dłuższego czasu nie sypiamy razem a moje próby rozmowy i namówienia żony do pojednania, traktowane są przez drugą stronę jako znęcanie psychiczne, oskarża mnie o szantaż emocjonalny gdy mówie o konsekwencjach jakie rozwód przyniesie dla dziecka i często po prostu kończy się to wszystko awanturą, to w zasadzie z zewnątrz wygladamy jak normalna rodzina. Nawet udało się na tydzień pojechac wspólnie na tydzień nad morze, atmosfera nie była najlepsza, ale się nie pozabijaliśmy.
Zdaję sobie sprawę że sam nie zdołam już nic zrobić, dlatego szukam dobrego terapeuty.

Anonymous - 2014-08-08, 11:33

Upewnij się, że żona na 1 spotkaniu
powie terapeucie, że chce naprawiać małżeństwo (takie pytanie padnie), bo jeśli nie , to szkoda czasu i kasy

Anonymous - 2014-08-08, 12:03

grzegorz_ napisał/a:
Upewnij się, że żona na 1 spotkaniu
powie terapeucie, że chce naprawiać małżeństwo (takie pytanie padnie), bo jeśli nie , to szkoda czasu i kasy


Piszesz to na podstawie własnego doświadczenia?

Anonymous - 2014-08-08, 12:13

Tak
Byłem u psychologa i 1 pytanie jakie padło
to :
- pomóc naprawić małżeństwo, czy
- pomóc się rozstać
Oczywiście można trafić na psychologa, który będzie klepał po pleckach
mówił "jakoś to będzie" i kasował 150 zł za wizyte

Anonymous - 2014-08-08, 12:30

Wolf napisał/a:
rozwód wniosła żona, mimo że to ona mnie zdradziła. Ja pozew odzrzuciłem, w tej chwili udało mi się uzyskać odroczenie rozprawy do połowy pażdziernika

Jeżeli o rozwód wnosi strona która jest winna rozpadu małżeństwa, nie uzyska go jeżeli nie zgodzi się na to strona pokrzywdzona.
Jeżeli wykażesz, ze to żona jest wyłącznie winna rozpadu małżeństwa, masz duże szanse na to, ze rozwód nie zostanie orzeczony.

Czyli walka w sądzie, dowody itd, w międzyczasie próba zbliżenia stanowisk z zoną.

Anonymous - 2014-08-08, 16:01

Wolf w Bydgoszczy jest nasze ognisko "sychar"
warto się skontaktować

Anonymous - 2014-08-11, 22:52

GregAN napisał/a:
Wolf napisał/a:
rozwód wniosła żona, mimo że to ona mnie zdradziła. Ja pozew odzrzuciłem, w tej chwili udało mi się uzyskać odroczenie rozprawy do połowy pażdziernika

Jeżeli o rozwód wnosi strona która jest winna rozpadu małżeństwa, nie uzyska go jeżeli nie zgodzi się na to strona pokrzywdzona.
Jeżeli wykażesz, ze to żona jest wyłącznie winna rozpadu małżeństwa, masz duże szanse na to, ze rozwód nie zostanie orzeczony.

Czyli walka w sądzie, dowody itd, w międzyczasie próba zbliżenia stanowisk z zoną.


Wiem o tym, tyle że jak znam moją małżonkę, przyniesie to odwrotny skutek :( Zaprze się jeszcze bardziej. Już z sam fakt jak cuduje z pozwem wskazuje jak bardzo jest zdeterminowana - najpierw złożyla pozew bez orzekania o winie, gdy go odzrzuciłem - zmieniła na orzekanie o mojej winie,, używając dość absurdalnych argumentów, by na pierwszej rozprawie, zanim sedzia zdążyl o cokolwiek zapytać, powiedzieć że bierze całą winę na siebie, dziecko ma mieć miejsce zamieszkania przy mnie, jedynie opieka nad córką ma być naprzemienna - tydzień u mnie, tydzień u niej, żadnych alimentow zarówno po jej jak i mojej stronie :( Zupełnie jakby próbowała mnie przekupić.. :( A prędzej czy później i tak rozwód otrzyma...

Anonymous - 2014-08-11, 22:56

Mirakulum napisał/a:
Wolf w Bydgoszczy jest nasze ognisko "sychar"
warto się skontaktować

Chciałem skorzystać z diecezjalnej poradni malżeńskiej, ale okazało się że mediatorem jest tam znajoma żony - nabrałem wątpliwości czy to może pomóc czy wręcz przeciwnie... :(

Anonymous - 2014-08-12, 00:52

Wolf, determinacja żony faktycznie duża. Ale jeżeli jeszcze chcesz i uważasz, że warto to może spróbuj skontaktować się z Moniką i Marcinem Gajdami, gdzieś tu ktoś podawał namiary, zresztą znajdziesz w internecie. Oni też organizują terapię dla małżonków. Nawet jak termin pod koniec roku warto spróbować. Rozprawę nie tak trudno odroczyć a czas pozwoli i Tobie i żonie nabrać dystansu.
Polecam pp. Gajdów. Uczestniczyłam kiedyś w warsztatach dla rodziców prowadzonych przez p. Monikę. I jestem oczarowana. Nieporównywalne, ale dzięki temu czego się na warsztatach nauczyłam, jedna z moich buntowniczek dobrowolnie przystąpiła do bierzmowania, a opór był duży. Fajne małżeństwo, blisko ludzi, z doświadczeniem. Jak tak samo prowadzą terapie dla małżonków jak warsztaty dla rodziców to wręcz trzeba do nich się dostać. Pozdrawiam.

Anonymous - 2014-08-12, 07:42

złamana napisał/a:
może spróbuj skontaktować się z Moniką i Marcinem Gajdami, gdzieś tu ktoś podawał namiary, zresztą znajdziesz w internecie.


http://www.gajdy.pl/ :mrgreen:

Anonymous - 2014-08-12, 10:43

Wolf napisał/a:
Chciałem skorzystać z diecezjalnej poradni malżeńskiej, ale okazało się że mediatorem jest tam znajoma żony -

Po mediatorze diecezjalnym można by się spodziewać że będzie działać w kierunku uzdrowienia małżeństwa, niż utwierdzania w słuszności decyzji o jego rozbiciu.

Jeżeli jest to znajoma żony - to może będzie liczyła sie z jej opinią bardziej niż z opinią osoby której nie zna.
Chyba, że zona ma utwierdzoną, negatywną opinię o tej osobie.

Anonymous - 2014-08-13, 20:45

Dzisiaj 9 rocznica. Kupilem kwiaty, podziękowałem żonie za wszystkie dobre chwile a przede wszystkim za nasz największy skarb - córkę. Kwiaty wylądowały w zasadzie w śmietniku, gdy zacząłem z córką oglądać film z naszego ślubu żona wpadła jak oszlała do pokoju próbując wyłączyć telewizor, gdy się to nie udawało - rozłączyła cała listwę zasilającą... No a potem standardowa wiązanka o największym blędzie życiowym, że ma mnie dość, że na terapię idzie tylko po to żeby mieć kolejny argument dla sądu i dlatego że obiecalem że jak się nie uda, to zgodzę się na rozwód...

W zasadzie mogłem się tego spodziewać, ale boli, bardzo boli ... :(



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group