To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Sakrament małżeństwa - Empatia albo jak się widzimy nawzajem

Anonymous - 2014-06-09, 11:12

mare1966 napisał/a:

Mnie draźni taka cecha niektórych kobiet ,
do zbijania się w "stada" ( tak to sobie nazywam )

Bo to jest ta cecha, w którą mężczyźni są nieco mniej wyposażeni (tym razem ja się narażę ;-) ), chodzi o empatię.
Pomijam dalszy etap, czyli wspieranie, bo tu już nie można generalizować - w niektórych przypadkach nastąpi "nakręcanie do złego", a w innych - zupełnie odwrotnie.
Kobiety mają naturalną skłonność do identyfikowania się tak ogólnie - nie dotyczy to wyłącznie przytoczonych sytuacji. To jest uwarunkowane biologicznie i cóż poradzić :-P

Anonymous - 2014-06-09, 14:59

Skłonność do identyfikowania się wszekiego rodzaju ,
mamy raczej wszyscy jako ludzie .
Niektórzy większą ................... "ja też" ;-)


Cytat:
Bo to jest ta cecha, w którą mężczyźni są nieco mniej wyposażeni (tym razem ja się narażę ), chodzi o empatię.


Chyba nie , tu nie chodzi o empatię .
Po prostu faceci ogarniaja sytuację i szukają rozwiazania , konkretu .
A kobiety (niektóre ) piszą w stylu : wiem co czujesz
i nawijają całego posta o własnym mężu , czyli pisza o własnej sytuacji .
Ja jak to czytam to odbieram , że Ona pisze
......... nie na temat . :mrgreen:


Mirela
Cytat:
Z mojego doświadczenia...Za każdym razem, kiedy opieram się na sobie , wszystkie wysiłki zamieniają się w proch..., kiedy połączy się te wysiłki z Łaską Bożą, da się dostęp Panu,nie przeszkadza się Mu, to rezultaty są onieśmielające, zaskakujące, obfite, niesamowite, najwspanialsze, cudowne...


Facet ma w naturze działać , zmieniać , kierować , obmyślać
..........a nie zdawać się na kogoś ( choćby Boga )
i czekać ........ czekać


Cytat:
Trudna ta ufność... , milczeć i czekać...i kochać


Tak , tylko ......... dzieci mu dorosły , za chwilę pójdą sobie w świat
( zasadniczo rola rodziców się skończy ) .
Rola męża bedzie symboliczna , jak mu żona "wróci" za 10 - 15 lat .
W zasadzie po co ?
Ja jakoś nie wierzę , że życie zaczyna się po 60-siatce .
Pralka i telewizor mu wystarczą .

Anonymous - 2014-06-09, 22:00

mare1966 napisał/a:
Facet ma w naturze działać , zmieniać , kierować , obmyślać

..........a nie zdawać się na kogoś ( choćby Boga )

i czekać ........ czekać

Dokładnie tak....tak sobie myślę ...z tym czekaniem ???
ano czekam już ładnych kilka lat...
A zatem skoro do tej pory zona nie potrafiła nic zmienić..skoro do tej pory
nie postarała się o minimalną zmiane relacji...skoro do tej pory nie wykonała nic by zmiejszac powstająca przepaść -zamiast powiększać...
To według mnie i Boże nie pomorze .....

I mianowicie ma to być cud???
że z zimnej ,żyjącej samodzielnie,nie pragnącej związku-nagle zrobi się ciepła,rozmawiająca,naprawijąca zona????

Mirelo z całym szacunkiem ale ja już w dyrdymały nie wierzę.....
mare1966 napisał/a:
Tak , tylko ......... dzieci mu dorosły , za chwilę pójdą sobie w świat

( zasadniczo rola rodziców się skończy ) .

Rola męża bedzie symboliczna , jak mu żona "wróci" za 10 - 15 lat .

W zasadzie po co ?

Mare ja już to pisałem wiele razy..nie trzeba nie wiem jak pojemnej głowy(rozumu) by nie wykalkulować...
Jak dzieci pójdą w świat...to i zona odejdzie ewentualnie przeprowadzi rozwód .
To jak w banku....
Dlatego wole teraz odejść sam -by nie trwać jeszcze nie wiem ile lat i przekonać się o tym naocznie.
To nie jest amok,to nie jest jakieś zagubienie,to nie jest nagła euforia czymś-to co dokonuje żona jest jak najbardziej świadome ,konsekwentne i w 100% przemyślane

pozdrawiam

Anonymous - 2014-06-09, 23:01

mare pisze:
Cytat:
A kobiety (niektóre ) piszą w stylu : wiem co czujesz i nawijają całego posta o własnym mężu , czyli pisza o własnej sytuacji .
Ja jak to czytam to odbieram , że Ona pisze ......... nie na temat .


A i owszem, całkiem nie na temat, zgadzam się.
Ale zapewniam Cię mare, takich męskich postów całkiem nie na temat moglibyśmy się tutaj na forum wielu doszukać, nader często to się zdarza.

I choć uparcie dzielisz świat na męski i żeński oraz udowadniasz przewagę jednego bieguna nad drugim, to zauważyć już dawno powinieneś, że pisanie nie na temat lub na temat w żadnym
razie od płci nie zależy.

Anonymous - 2014-06-09, 23:36

DHL1 napisał/a:
I mianowicie ma to być cud???
że z zimnej ,żyjącej samodzielnie,nie pragnącej związku-nagle zrobi się ciepła,rozmawiająca,naprawijąca zona????

Mirelo z całym szacunkiem ale ja już w dyrdymały nie wierzę.....


no ale spójrz....a Ty się zmieniłeś?przeprowadziłeś u siebie przemianę z jednej skrajności w drugą?to był to cud,czy nie?......są możliwe takie dyrdymały,czy nie? jest możliwa zmiana kogoś,kto kompletnie nie wiedział,czym jest małżeństwo,potracił wiele szans,zaprzepaścił wiele możliwości,zmarnował kupę czasu i powstał z popiołów?.......... więcej wiary :mrgreen:

no chyba,że się nie zmienił........wtedy reakcja drugiej strony nie jest zaskoczeniem.........ludzie się zmieniają,na lepsze,na gorsze....nie pisz scenariuszy.......rób po prostu swoje,poza funkcją męża masz przecież parę innych do osbłużenia,rób swoje i tyle..........pozdrawiam,Szymon

Anonymous - 2014-06-09, 23:50

kenya napisał/a:
pisanie nie na temat lub na temat w żadnym
razie od płci nie zależy.

cóż... można by nawet żałować, że tak prosta reguła nie istnieje,
a płeć nie stanowi ochrony przed "nierozgarnięciem" ;-)

Jednak życie jest łatwiejsze,
kiedy korzysta się z gotowych schematów.....

Anonymous - 2014-06-10, 00:08

Cytat:
Kobiety mają naturalną skłonność do identyfikowania się tak ogólnie - nie dotyczy to wyłącznie przytoczonych sytuacji. To jest uwarunkowane biologicznie i cóż poradzić :-P

Znaczy empatia... oczywista oczywistość!!!
Cytat:
Po prostu faceci ogarniaja sytuację i szukają rozwiazania , konkretu .
Facet ma w naturze działać , zmieniać , kierować , obmyślać.....

Również oczywista oczywistość!!!

Dlaczego więc mare uznajeasz jedną oczywistość,a drugą nie???

Nie ja jedna zauważyłam,żeś cięty na kobiety,choć uparcie twierdzisz ,ze nie.
Mnie osobiście to pikuś,tyle,że ...... Tobie to raczej nie służy.

Anonymous - 2014-06-10, 07:50

DHL1 napisał/a:
mare1966 napisał/a:
Facet ma w naturze działać , zmieniać , kierować , obmyślać

..........a nie zdawać się na kogoś ( choćby Boga )

i czekać ........ czekać

Dokładnie tak....tak sobie myślę ...z tym czekaniem ???
ano czekam już ładnych kilka lat...
A zatem skoro do tej pory zona nie potrafiła nic zmienić..skoro do tej pory
nie postarała się o minimalną zmiane relacji...skoro do tej pory nie wykonała nic by zmiejszac powstająca przepaść -zamiast powiększać...
To według mnie i Boże nie pomorze .....

I mianowicie ma to być cud???


Norbercie, ale przecież łaska opiera się na naturze. Jakiego cudu się spodziewasz, jeśli sam pracy nie wykonasz? Ja rozumiem, że trawsz już tyle lat, ze przeszedłeś długą drogę przemiany siebie samego. Powiedz jednak dlaczego się tej drogi podjąłeś? Zmieniałeś się dla siebie czy dla żony? Bo jeśli tylko dla zony, żeby ona tę przemianę zauważyła i zmieniła podejście do Ciebie i małzeństwa, to dlaczego się dziwisz, jej niechęci do zmiany i Twojemu zawiedzeniu, ze tej zmiany nie ma. Przecież o jest w dalszym ciągu postawa oczekująca, że jak ja coś zrobię, to ty równiez coś zrobisz. I taką postawę łatwo jest wyczuć. Ciągle jesteś uzależniny od swojej zony i to ciągle ona stoi na piedestale.
Piszesz, ze zona nawet minimalnie nie stra się o zmianę relacji, że ciagle zwieksza przepaść pomiędzy Wami. A co Ty robisz aby tę przepaść zmniejszać oprócz czekania na jakiś gest z jej strony, czekania na Boże działanie, na cud? Czy naprawdę robisz wszystko co tylko można aby tę przepaśc zmniejszyć?
Ja Norbercie nie chce być mądralą, ale zyję w podobnej sytuacji co Ty i spotykam się z podobną postawą meża. Wiem doskonale co znaczy lęk przed ponownym odrzuceniem, ale miłosć to jest właśnie gotowość na zranienie (jaka jest Jezusowa definicja miłości?). Jeśli jednak na pierwszym miejscu jest Bóg, to te zranienia inaczej się przyjmuje i z czsem praktycznie nie odbiera się ich jako takie. Ojciec Donat w Essen ( http://www.youtube.com/watch?v=ktk4mSQIibs ) powiedział kiedyś, że kazda rzecz uczyniona z miłoscią przeze mnie dla współmałżonka jest małym zesłąniem Ducha Świetego na moje małżeństwo. Dlaczego mam odmawiac tych łask naszemu małzeństwu? x. Dziewiecki znowu powiedział na naszych rekolekcjach, ze miłośc jest to sprawianie aby drugiej osobie chciało się zyć. Potrafisz tak? Bo ja ciągle mam z tym ogromne problemy (zwłaszcza z nie robeniem tego przez swój pryzmat, czyli bez oczekiwań), co nie powstrzymuje mnie przed ciągłymi próbami...

Anonymous - 2014-06-10, 08:53

zenia1780 napisał/a:


miłosć to jest właśnie gotowość na zranienie (jaka jest Jezusowa definicja miłości?).

Bardzo to dziwna definicja miłości


Dziewiecki znowu powiedział na naszych rekolekcjach, ze miłośc jest to sprawianie aby drugiej osobie chciało się zyć. Potrafisz tak?

W sytuacji, którą opisuje Norbert, ta jego miłośc pewnie jest traktowana przez żonę nie jak "sprawianie aby chciało się żyć", ale jak natręctwo, emocjonalny nacisk itp


Anonymous - 2014-06-10, 09:46

DHL1 napisał/a:
mare1966 napisał/a:
Facet ma w naturze działać , zmieniać , kierować , obmyślać

..........a nie zdawać się na kogoś ( choćby Boga )

i czekać ........ czekać

Dokładnie tak....tak sobie myślę ...z tym czekaniem ???
ano czekam już ładnych kilka lat...
A zatem skoro do tej pory zona nie potrafiła nic zmienić..skoro do tej pory
nie postarała się o minimalną zmiane relacji...skoro do tej pory nie wykonała nic by zmiejszac powstająca przepaść -zamiast powiększać...
To według mnie i Boże nie pomorze .....


I mianowicie ma to być cud???
że z zimnej ,żyjącej samodzielnie,nie pragnącej związku-nagle zrobi się ciepła,rozmawiająca,naprawijąca zona????

Mirelo z całym szacunkiem ale ja już w dyrdymały nie wierzę....
.
mare1966 napisał/a:
Tak , tylko ......... dzieci mu dorosły , za chwilę pójdą sobie w świat

( zasadniczo rola rodziców się skończy ) .

Rola męża bedzie symboliczna , jak mu żona "wróci" za 10 - 15 lat .

W zasadzie po co ?

Mare ja już to pisałem wiele razy..nie trzeba nie wiem jak pojemnej głowy(rozumu) by nie wykalkulować...
Jak dzieci pójdą w świat...to i zona odejdzie ewentualnie przeprowadzi rozwód .
To jak w banku....
Dlatego wole teraz odejść sam -by nie trwać jeszcze nie wiem ile lat i przekonać się o tym naocznie.
To nie jest amok,to nie jest jakieś zagubienie,to nie jest nagła euforia czymś-to co dokonuje żona jest jak najbardziej świadome ,konsekwentne i w 100% przemyślane

pozdrawiam


Witam
DHL1
Jakby na to nie patrzeć...wyjawiłeś SWOJE OCZEKIWANIE CUDU.
Nigdzie nie napisałam tego, ani tak nie twierdziłam
Cytat:
"I mianowicie ma to być cud???
że z zimnej ,żyjącej samodzielnie,nie pragnącej związku-nagle zrobi się ciepła,rozmawiająca,naprawijąca zona????

Mirelo z całym szacunkiem ale ja już w dyrdymały nie wierzę...."

Muszę Ci powiedzieć ,że pozytywnie to odbieram, ponieważ po tylu latach czytania zmieniło się u Ciebie coś ważnego. Polityka zasługiwania, miałeś z tym problem. Myślałeś ,że jak będziesz "grzeczny i się zmienisz" to zasłużysz na miłość żony..., a korzenie tego zasługiwania tkwią dużo głębiej, wreszcie się to zmieniło , gratuluje :mrgreen: , to duży postęp. Bardzo się cieszę Norbercie.

Chcę teraz troszkę o tym
Cytat:
"Facet ma w naturze działać , zmieniać , kierować , obmyślać

..........a nie zdawać się na kogoś ( choćby Boga )

i czekać ........ czekać


Ewangelia Jana 21 rozdział o łowieniu ryb po Zmartwychwstaniu...
Chłopaki też byli rozczarowani, w dyrdymały nie wierzyli, wszystko się im sypło, tak po ludzku...Jedyne co potrafili i byli w tym profesjonalistami to łowienie ryb. Ty Norbert potrafisz działać , Apostołowie też :mrgreen: . Więc działali...nic nie złowili....całą noc - PROFESJONALIŚCI, kolejna porażka...świtało...Jezus czekał...chciał być w ich codzienności, czekał na brzegu, czekał na nich, tam gdzie się poznali. Czekał z posiłkiem bo miał rybę i chleb...Doskonale rozumiał całą sytuację i wiedział czego im trzeba. Kiedy odpowiedzieli mu ,że nie mają co jeść...powiedział im ,że to konkretnie ma być takie..."zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi". Maryja we wczorajszych czytaniach mówi "Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie". Oni chcieli wrócić wcześniej do codzienności, bez Jezusa..., posłuchali Go...połów był obfity...Rozpoznali ,że to jest Pan, Piotr nawet rzucił się w morze..., rzucił się dla Boga, dla tej relacji, którą ludzie bardzo często chcą zepchnąć własną kontrolą , której podłożem jest lęk...,że się nie uda. Ten obraz pokazuje odwrotność sytuacji. Czy dyrdymały? TO Ewangelia. A potem Jezus zrobił coś niezwykłego,pobłogosławił...powtórzył gest , który oni znali... Kiedy się już posilili, tylko w tej sytuacji zapytał Piotra ...po posileniu..., czy miłujesz...Zapytał go o miłość czystą...Piotr odpowiedział mu prawdę , że Go kocha ( miłujesz>kochasz), Jezus nie wymagał od nas i od Piotra czystej miłości, co wierności...

Możesz działać sam ...Apostołowie też zadziałali sami..., myśleli ,ze wszystko już potrafią , że poradzą sobie sami..., bez Boga.
Rozumiem ,że w codzienności trudno tą relacją żyć ..., kiedy nie doświadczy się Boga...ale On czeka na brzegu...nie wpycha się z butami w nasze życie...Jedyne czego chce to uwierzyć w Niego.

Norbercie , dużo pozytywnych zmian u Ciebie , gratuluje
I jeszcze jedno...Ty nie masz roli kalkulowania jaka ta żona powinna być...Twoja rola jest inna.
+ pamiętam w modlitwie

ps
Cytat:
To nie jest amok,to nie jest jakieś zagubienie,to nie jest nagła euforia czymś-to co dokonuje żona jest jak najbardziej świadome ,konsekwentne i w 100% przemyślane
To się nazywa śmierć duchowa. I jeszcze jest różnica w świadomości - żona ma przekonanie ,ze robi dobrze,lub ,ze źle i tylko tyle, albo ma przekonanie ,ze to co robi jest złe i czerpie z tego radość, to jest to psychopatyczne, też chore..., co ma ogromne korzenie w zranieniu...
Anonymous - 2014-06-10, 10:12

grzegorz_ napisał/a:
W sytuacji, którą opisuje Norbert, ta jego miłośc pewnie jest traktowana przez żonę nie jak "sprawianie aby chciało się żyć", ale jak natręctwo, emocjonalny nacisk itp

Grzechu dobrze to zauważył...
Żeniu1970 przemawiają twoimi ustami słowa programowe 12 kroków.
Ja znam dokładnie te sensy słowne, to określenia co i jak.
Zmiana jaka zaszła we mnie-choć trudno to nazywać zmianą z popiołów jak
napisał Krasnobar.
Norbert nie był złym facetem,niedorajda i totalnie olewającym małżonkiem wszystko.
U mnie na 1 miejscu zawsze była rodzina:zona,dzieci,dom-nasze istnienie.
Miałem wady-ale chyba jak każdy-a już na pewno nie takie by od takiego gościa całkiem znikać.
Mojej zonie to nie wystarczało mieć zwyczajnego faceta, czasem krnąbrnego, czasem niesfornego,ale zapatrzonego w nią i tylko w nią.
Słowem zawsze coś brakowało żonie,zawsze czegoś poszukiwała,zawsze gdzies tam chciała biec i uciekać.
Taka chyba to natura domu rodzinnego żony gdzie silne są związki rodzinne(własne)-ale współmałżonek to juz cos innego,jakby nie rodzina.

Zatem miałem wady,pod wpływem sugestii-zmieniałem to.
Nie dla żony by to afiszować.
Zmieniłem siebie-każda zmiana Żeniu pozostawia coś w sobie innego.
Nie da się po wielu latach grac że się coś zmieniło-bo braki wyjdą.
Ja mam stały punkt widzenia,działania,postepowania.
Skoro brałem się za zmiane moich ułomności -zrobiłem to.
Faktem jest tylko perspektywa jaka widziałem (no mój błąd).
Sadziłem ze dwoje ludzi po błędach,po przerobieniu tego i owego będzie w stanie przełamać własne shizy i ograniczenia.
I przynajmniej podjąc próby naprawy czegoś.
Moją żonę to nie interesuje-ma swój dziwny(może?) świat-nie neguje go ,nie potępiam,nie krytykuję.
Ale nie widze sensu trwania w czym takim i mówienia że to zgodne z sakramentem.
Z sakramentem-a szczególnie z tym co określa ten sakrament.

Gdzieś powstał błędny proces myslenia,gdzieś zostały zagubione wartości a wiedza jaka winnismy mieć od Boga została zmodyfikowana na własne potrzeby.

Ja wiem i czuje co mam zrobić- i decyzja jest jednoznaczna skoro wybór żony jest prosty.
Nie chcę męża,nie chce małżeństwa-to czas by poznałą świat o jaki zabiega

I nie taki jak był kiedyś gdzie byłem daleko-a zarazem blisko.

Wybacz Żeniu gdybym nie podejmował wszelkich starań,gdybym nie starał się na wszystkie sposoby -odszukac przynajmniej mały skrawek tego co da iskrę-to można powiedzieć wymaga-a nic z siebie nie daje.
Ja nie czekam i nigdy nie czekałem biernie.
I może to wydawać się bzdura jak choćby ta mała głupia sprawa.
Rozmowa o kupnie nowego odkurzacza .
Wybrałem ok -zrozumiałem nie spełnia wartości ,bo dobry musi mieć to..to i to.
Mam podane o jaki chodzi....
Czytam i obliczam,kalkuluję -bo worki do tego modelu drogie(zatem eksploatacja pochłania kasę).
Szukam innego o podobnych walorach..pokazuje słysze NIE.....
szukam pokazuje inny słysze NIE....
szukam nowego i w zamian jest odpowiedź -nie musisz ze mną konsultować ,po co mi pokazujesz i zgłaszasz.

Po co???
No własnie -to historia
dawniej nie zgłaszałem-żle
zgłaszałem-tez zle.

I o co chodzi???
A o to że te same problemy,te same sprawy z innymi wyglądają inaczej:
sa omawiane,dyskutowane,porównywane.
A ja to zło -albo upierdliwa mucha.

Dlatego cos pękło we mnie i powiedziałem KONIEC....
A w przysłowiowy..........-nie będę włazić.

I nie czepiam się Żeniu -ale włąśnie można od takich prostych spraw
Bo one pokazują ...mam problem ale sa chęci.....
albo nie mam problemu tylko mam cie w d....(cenzura)

pozdrawiam

Anonymous - 2014-06-10, 10:26

zenia1780 napisał/a:
Potrafisz tak? Bo ja ciągle mam z tym ogromne problemy (zwłaszcza z nie robeniem tego przez swój pryzmat, czyli bez oczekiwań), co nie powstrzymuje mnie przed ciągłymi próbami...

Żeniu weterana forum....za przeproszeniem grzyba stuletniego wszelkich programów i terapii..chcesz złapać na te słowa????

Gdyby w tle nie było twoich nadziei i marzeń na udane małżeństwo -to byś dała sobie spokój z działaniami.
Ja to już wiem-z czasem robimy cos własnie bez oczekiwań-bo już tyle razy nas to spaliło (oczekiwania) że jesteśmy na to odporni...
I robimy bo tak dyktuje nam serce
ale w tle zawsze są nasze nadzieje....... :mrgreen:

pozdrawiam :mrgreen:
Ps dojrzałem że ostatnio czyta książke

Zdrada Paulo Coelho :-D :-D

przy zawirowaniach jakie tworza się wokół autora-jest to ciekawa pozycja
A co opisuje?
Mężatkę jaka miała wsio...normalnego męża,kochające dzieci,dom,fajna prace i wiele innych....
Ale mimo tego żle jej było,wiecznie czegoś brak,własne oczekiwania,niespełnienia,brak-piorun wie czego.
Poszła szukac tego co śadziła że nigdy nie miała.
Życie i czas to zweryfikował -w podsumowaniu mocny spadek na dupsko.
I uszanowanie włącznie z mocny zabieganiem -o to co sama tak podeptała.....

Anonymous - 2014-06-10, 10:33

grzegorz_ napisał/a:
Bardzo to dziwna definicja miłości



Jezus w ogóle był dziwny.........wiedział,że oddaje życie za ludzi,którzy nawet w milimetrze Mu nie oddadzą Jego miłości......wciąż wątpią i zabijają w sobie nadzieję (w innych też),nie chcą dojrzewać,są egoistami nastawionymi tylko na swoje potrzeby,z klapkami na oczach..............
no myślę,że chyba tylko w wieku nastu lat sądzi się,że miłość to będą same dobre chwile,motylki i pełnia szczęścia......nie ma takiej szansy i nie ma takiego małżeństwa,żeby jedno drugiego w jakiś sposób nie raniło...........kiedy się kocha,to nie można naiwnie i po dziecinnemu myśleć,że druga osoba tak samo będzie odpowiadać,że nie zrani,że nie skrzywdzi,to straszna dziecinada......sztuką jest kochać,POMIMO,że istnieje ryzyko,że ktoś nas skrzywdzi.........może po prostu czas dorosnąć?albo przyznać samemu przed sobą:kurczaczek,nie nadaję się do związków,moje myślenie o miłości zatrzymało się w rozwoju na wieku nastoletnim.........nie ma małżeństwa,choćby było nie wiem,jak zgodne,szczęśliwe i kochające się,by istniało bez ran,żalu,błędów..........

Anonymous - 2014-06-10, 10:40

Kenya
Ja Cię NAPRAWDĘ lubię .
( nie będę "udowadniał" , bo się nie dasz przekonać )


Cytat:
I choć uparcie dzielisz świat na męski i żeński oraz udowadniasz przewagę jednego bieguna nad drugim, to zauważyć już dawno powinieneś, że pisanie nie na temat lub na temat w żadnym
razie od płci nie zależy.


"Mężczyzną i kobietą stworzył ich ." ............ i bardzo dobrze :->
Uważam , że Bóg nieźle to wymyślił .

Mężczyźni na forum są w mniejszości , tak 1 : 2 .
Z reguły mniej piszą , 1 : 3 .
Ja tylko wzmacniam słabszą stronę , bardziej lub mniej skutecznie .


Cytat:
A i owszem, całkiem nie na temat, zgadzam się.
Ale zapewniam Cię mare, takich męskich postów całkiem nie na temat moglibyśmy się tutaj na forum wielu doszukać, nader często to się zdarza.


Czasem lepiej pisać nie w temacie ale mądrze ,
niż nie w temacie i ze szkodą dla autora wątku .

--------------------------------------------------------------------

Lena
Cytat:
Cytat:
Kobiety mają naturalną skłonność do identyfikowania się tak ogólnie - nie dotyczy to wyłącznie przytoczonych sytuacji. To jest uwarunkowane biologicznie i cóż poradzić


Znaczy empatia... oczywista oczywistość!!!


Empatia (gr. empátheia "cierpienie") – w psychologii zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób[1] (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza).

Identyfikacja nie jest empatią .


Cytat:
Nie ja jedna zauważyłam,żeś cięty na kobiety,choć uparcie twierdzisz ,ze nie.
Mnie osobiście to pikuś,tyle,że ...... Tobie to raczej nie służy.


Nie rozróżniasz dwóch rzeczy .
Dobrze to oddaje takie powiedzenie :
Kto się czubi ten się lubi .
Głupie jakieś , ale dobrze oddaje sytuację .
Macie wady , z których się "nabijam" ,
co nie znaczy , że nie widzę wielu zalet .
Zasadniczo wychodzi mocno na plus .
Jak "która " to rozumie , to nie ma problemu w odbiorze .

--------------------------------------------------------------------------------

Zenia
Cytat:
Powiedz jednak dlaczego się tej drogi podjąłeś? Zmieniałeś się dla siebie czy dla żony? Bo jeśli tylko dla zony, żeby ona tę przemianę zauważyła i zmieniła podejście do Ciebie i małzeństwa, to dlaczego się dziwisz, jej niechęci do zmiany i Twojemu zawiedzeniu, ze tej zmiany nie ma. Przecież o jest w dalszym ciągu postawa oczekująca, że jak ja coś zrobię, to ty równiez coś zrobisz. I taką postawę łatwo jest wyczuć. Ciągle jesteś uzależniny od swojej zony i to ciągle ona stoi na piedestale.


Grzegorz
Cytat:
W sytuacji, którą opisuje Norbert, ta jego miłośc pewnie jest traktowana przez żonę nie jak "sprawianie aby chciało się żyć", ale jak natręctwo, emocjonalny nacisk itp



Zenia , dla mnie to właśnie pokrętne rozumowanie , zbyt .

Żona chyba żyje własnym życiem , w którym nie ma miejsca dla DHL .
Ją być może nie interesuje co on zrobi lub nie zrobi
i dla kogo .

Chłop chce mieć normalną rodzinę i żonę .
Może nie stać go na rolę "Zbawiciela" .
Zenia - nie każdy ma tyle sił duchowych , aż takiego widzenia , tyle miłości .
Życie ucieka , rzeka życia płynie .
Ja nie powiem - odpuść już sobie , ale i nie powiem "za mało się starasz" .
Jedno i drugie za proste rady .



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group