To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Świadectwa - Odnalazłem Żonę

Anonymous - 2014-02-07, 12:07

Nirwanna napisał/a:
Natomiast sugeruję przystopować w tej apoteozie Coelho jako Ratownika Małżeństw


Ok, niech to pozostanie tylko na etapie dygresji. Już bez polecania określonej książki..

Największy wpływ - chyba - na mnie miała biografia pewnej Osoby, Bohaterki jednej z nich. Była to historia na faktach. To, co uderzyło mnie najbardziej, to świadectwo innych osób co do Jej życia.

Gdy odchodziłem emocjonalnie, a potem odszedłem fizycznie - od Żony - największym źródłem mojego bólu była świadomość, że .. Żona mnie .. NIE KOCHA. Wmawiałem to sobie bardzo długo. W zatopieniu emocjonalnym (osobny termin dla tego zjawiska - jest ukazany w książce D. Goleman'a pt. Inteligencja Emocjonalna) nie dostrzegłem Jej przejawów resztek Miłości. Podobnie było z Bohaterką. Gdy Mąż odszedł - z tego samego powodu - nie miał pojęcia, że Żona cierpiała w milczeniu, nie skarżąc się nikomu. Jedynym Jej Powiernikiem był Jej Kierownik Duchowy, Przyjaciel, Terapeuta - w jednym. Bardzo kochała swojego Męża, nad życie. Gdy odchodził, nie dała poznać po sobie tego, że cierpi. On - biedny - liczył na to, że będzie błagała, że będzie prosiła, że da choć jeden znak, by wrócił. Jej "zimna" reakcja jedynie utwierdziła Go w przekonaniu, że postępuje słusznie.

Podobnie było z moją Żoną, gdy .. odszedłem. Nie zauważyłem nawet, że w momencie mojej wyprowadzki, spytała: - Czy na pewno tego chcesz? Na pewno nie chcesz tego ratować?! Wtedy cynicznie Jej odpowiedziałem: - Chcę rozwodu! Mówiłem Jej to, patrząc głęboko w oczy.. Dlaczego tak postąpiłem? Chciałem sprawić Jej ból tego dnia. Ale gdy wyszedłem z Domu, zacząłem ryczeć, jak Dziecko.. że nie walczyła o mnie. Ona tego dnia .. zdjęła obrączkę. A nosiła Ją .. od 23 sierpnia do 20 stycznia... prawie pół roku.. mimo, że przez te pół roku ciągle Jej sugerowałem, że chcę to wszystko już zakończyć...

Dziś ze wstydem patrzę na siebie, na ten okres czasu.

Anonymous - 2014-02-07, 13:15

Piękne świadectwo :). Nie poddawajcie się nigdy na dobrej drodze :).
Anonymous - 2014-02-07, 13:21

Hmm, to interesujące. Ale zarówno miłe.

Przecież dopiero co dołączyłaś do Forum.

I akurat tu musiałaś napisać? ;-)

Anonymous - 2014-02-07, 13:26

Tak, to bardzo interesujące
i budujące, że ktoś sie rejestruje specjalnie aby
wyrazić poruszenie tak pieknym świadectwem :)

Anonymous - 2014-02-10, 15:23

Jest za co dziękować Bogu, naprawdę.

Nie poznaję Żony.

Z dnia na dzień zmienia się coraz bardziej.

A w ostatnich dniach - już w ogóle.

Nawet w "miesiącu miodowym" nie było przyjemnie, tak, jak jest teraz.

:->

Z bliskimi - dzielę się na bieżąco - jak wyglądają postępy..
Tu - tylko tym, co jest najważniejsze.

Najważniejszy wniosek, do jakiego doszedłem w ostatnich dniach?

Gdy Żona coś mi zarzucała - dość często (kiedyś) kończyło się to kłótnią, awanturą. I przed dniami miałem podobną próbę (tym razem ja nawaliłem i to bardzo mocno) - Żona skierowała w moją stronę parę "pocisków". Tym razem "przyjąłem to na klatę" i zacząłem myśleć nad naturą Jej pretensji. Gdy dostrzegła, że Jej uwagi przyniosły od razu owocne zmiany - z Kobiety, która ma 33 lata, stała się "zakochaną 16 latką".. ;-)

Szczegółów - wiadomo, opisywać tu nie będę.

Coś jest w powiedzeniu, że .. Pokój przychodzi, gdy przestajemy stawiać na swoim.

Anonymous - 2014-02-12, 22:17

Wilkoo... chylę czoła...

A w mojej rzeczywistości powiem: EEECH!!!!....

Pogody Ducha :-D

Anonymous - 2014-02-14, 11:59

Jest dobrze. Żona już z samego rana zaskoczyła mnie i to ostro .. prezentem na Walentynki .. ;-) Nigdy w życiu nie włożyła tyle serca w prezent, co w tym roku.
Anonymous - 2014-02-14, 17:25

:mrgreen:
Anonymous - 2014-02-15, 09:49

Wilkoo napisał/a:
Jest dobrze. Żona już z samego rana zaskoczyła mnie i to ostro ..


Wilkoo
nie wiem czy "ostro" to po chrześcijańsku
Trzeba delikatnie i romantycznie ! :mrgreen: :mrgreen:

Anonymous - 2014-02-15, 10:20

Oj tam, najważniejsze, że z Miłości.. ;-) A szczegółów pisać nie będę, bo jeszcze ktoś (nie powiem kto) za przeczytanie gorszących tu treści - będzie leciał do Spowiedzi.. :mrgreen:
Anonymous - 2014-02-15, 18:37

Wilkoo napisał/a:
A szczegółów pisać nie będę, bo jeszcze ktoś (nie powiem kto) za przeczytanie gorszących tu treści - będzie leciał do Spowiedzi..


To forum nie służy do nabijania się z bliźniego. Jeśli Ci się nie podobają zasady tego forum i wiary, to zmień to forum na inne.

Anonymous - 2014-02-17, 10:59

Twardy,

a funkcja Moderatora nie służy szantażowi emocjonalnemu.

Wyrażam swoje zdanie, do którego mam prawo.

Za jego posiadanie - dostanę ostrzeżenie?

Każdy był Neofitą. Każdy też, kto przekroczył już próg,
który nazywa się Pokorą i Prawdziwym Życiem -
nie tylko z Bogiem ale i Ludźmi - wie,
z czym to jest związane.

Nawołując - jednocześnie - do tematu?

Udało mi się dotrzeć "z Bogiem" do Żony - właśnie
wtedy, gdy w końcu ... wyzdrowiałem i wróciłem do normalności.

Dziś z całą świadomością i pełną odpowiedzialnością mogę
powiedzieć, że Jej odejście emocjonalne - było związane
m.in. z moim .. ekstremizmem religijnym.

Dziś - wstydzę się tego niemiłosiernie.

Ale i wiem, że ... każdy musi przez to przejść..

Tak więc .. TWARDY Neofito .. oszczędź sobie
wstydu i .. przyjmij moją uwagę, jako wyraz życzliwości.

Chrześcijanin - nie może być nad Kimś, ani pod Kimś, tylko ... obok.
Tylko, czy tego chcemy, gdy mamy poczucie, jak się ktoś z Nas nabija?

Ps. Bez urazy, ale nawet Apostołowie nie wyznaczali granic tego,
co jest przyzwoite a co nie - w MAŁŻEŃSTWIE ... ;-)

Trochę dystansu nie zaszkodzi.

Anonymous - 2014-02-17, 12:09

Wilkoo napisał/a:
Tak więc .. TWARDY Neofito .. oszczędź sobie
wstydu i .. przyjmij moją uwagę, jako wyraz życzliwości.


Wilkoo napisał/a:
Każdy był Neofitą.


Wilkoo napisał/a:
Dziś z całą świadomością i pełną odpowiedzialnością mogę
powiedzieć, że Jej odejście emocjonalne - było związane
m.in. z moim .. ekstremizmem religijnym.

Dziś - wstydzę się tego niemiłosiernie.


Mam nadzieję, że piszesz z życzliwości tak jak i ja.
Nie pisz jednak "każdy był Neofitą". Mów za siebie. Każdy przypadek jest inny.


Wilkoo napisał/a:
Wyrażam swoje zdanie, do którego mam prawo.

Za jego posiadanie - dostanę ostrzeżenie?


Nikt na forum nie dostanie ostrzeżenia za wyrażanie swojego zdania chyba, że łamie w ten sposób regulamin forum.
Rolą moderatorów na każdym forum jest pilnowanie, aby regulamin był przestrzegany.
Moja uwaga do Ciebie wynikała wyłącznie z powodu naruszania przez Ciebie punktu II.4 regulaminu:
"Osoby przeżywające kryzys są przeważnie w złym stanie psychicznym, prosimy więc nie przysparzać im dodatkowego cierpienia ostrą krytyką, bądźmy dla siebie dobrzy – szanujmy uczucia innych i nie rańmy ich dodatkowo. Unikajmy pouczania i moralizatorskiego tonu."

Trochę samokrytyki nie zaszkodzi.

Anonymous - 2014-02-17, 13:17

twardy napisał/a:
Nie pisz jednak "każdy był Neofitą". Mów za siebie. Każdy przypadek jest inny.


Jeśli rozumieć Twoją wypowiedź w kontekście osób relatywnie traktujących podstawy teologii moralnej życia osobistego - owszem, nie każdy.

W przypadku osób, które jednak powierzyły swoje życie Bogu - uwierz mi: każdy.

Być Neofitą - to nic złego. Tak, jak w Armii - bycie "kotem".
Jedno i drugie - jednak wiąże się z ograniczonym pułapem myślenia.. ;-)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group