Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Straciłam męża ,na zawsze jak sobie z tym poradzić
Autor Wiadomość
Lil
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-23, 10:03   

Beti, to wcale nie jest tak, że nie rozumiemy Twojego pragnienia odzyskania męża. Myślę, że zdecydowana większość z nas wciąż taką nadzieję ma i Tobie także nie chcemy jej odbierać. Jednak wiele osób przeszło już to co Ty teraz i tłumaczy Ci JAKIM SPOSOBEM możesz pomóc swojemu małżeństwu. Próbujemy Ci uświadomić, że sposoby których Ty się chwytasz przyniosą odwrotny od zamierzonego skutek. Wiemy z doświadczenia. Twój wybór, czy chcesz robić nadal po swojemu, czy posłuchać tych, którzy są dużo dalej na tej drodze. Nikt nie każe Ci tracić nadziei, jednak to przez osaczanie męża najwięcej tracisz... Szkoda, że nie chcesz słuchać i będziesz musiała przekonać się o tym na własnej skórze...

Niech Bóg ma Cię w swojej opiece (u Niego szukaj Miłości, jest dostępna nieustannie)
Ostatnio zmieniony przez Lil 2013-05-23, 11:04, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
ja_tez
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-23, 10:46   

Dopóki Beti będzie w tak silnych emocjach i cały czas działać pod ich wpływem, niewiele się zmieni...
 
     
Lonia
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-23, 11:04   

Dokładnie tak jest, trzeba dotknąć samego dna ażeby się odbić! i mam na myśli i osobę zdradzającą i zdradzaną. Każdy uczy się na własnych błędach... Ja o zdradę męża podejrzewałam od samego początku jego flirtu, który przerodził się w wielką miłość. Nie jeden raz kazałam mężowi wybierać i nie na siłę, wybierał mnie bo wygodnie: wyprane , ugotowane, posprzątane, dach nad głową, żona zawsze dbała i troszczyła się o wszystkich i wszystko, więc jak z takiego dobrobytu zrezygnować?Też słyszałam że to przyjaciółka i takie tam bla, bla,bla. mówiłam wprost: kochasz ją odejdź a mi daj spokój i pozwól,że chcę dojść do siebie i złapać równowagę psychiczną. Słyszałam za każdym razem ,że mnie kocha a ona to tylko koleżanka do rozmów.Nie prawda! nie dajcie sobie wmówić, nie i koniec! Dopiero jak czarno na białym miałam dowody w postaci ich czatu i wyznaniach typu: kocham Cie szczerze i prawdziwie, tęsknie i takie tam co boli i boleć nie przestaje... Postanowiłam,że koniec z nami! Dopiero wtedy mąż zaczął myśleć... ale fakt jest taki że straciłam zdrowie ja i dzieci. dzisiaj jest inaczej, zero zaufania ale nerwów już nie mam doszłam do wniosku że on będzie miał gorzej beze mnie aniżeli ja bez niego. ja nie zawiodłam ani jego ani dzieci, mam czyściutkie sumienie, nikogo nie skrzywdziłam , nie oszukałam. Dużo zmieniłam w swoim życiu, wręczyłam mężowi rachunki, teraz on gospodaruje pieniędzmi i opłatami. a wkurzyło mnie ze zaczął dorabiać popołudniami dla siebie ( no bo trzeba się lepiej ubrać i Pani spodobać no i zabrać ją na kawusię )dopiero teraz wie ile na co potrzeba, rachunki są niepopłacone, czekam tylko kiedy przyjdą upomnienia, ale teraz to już jego problem. ja też pracuję i dorabiam ażeby mieć na życie i opłaty ale nigdy nie miałam dla siebie zawsze miałam dla nas, na życie , opłaty, wspólne wakacje. Mąż otworzył mi oczy... teraz wie co ile kosztuje, daję mu karteczkę na zakupy, słyszę tylko jego narzekanie jakie to wszystko drogie.. Ja też pewnie popełniłam błędy bo i ja rozmawiałam z kochanką męża :?: , najgorsze jest to że jest to osoba znajoma, osoba ktora wiedziała jak pomagam jej rodzinie w dramatycznych chwilach ich życia a pomimo to nie patrzyła na nic tylko zniszczyła życie mi i moim dzieciom . Rozmawiałam z nią i pytałam czy chce ułożyć sobie życie z moim mężem? odpowiedziała że o ile on zechce... Zapytałam czy wie co narobiła mi i moim dzieciom to usłyszałam a co dzieci nie rozumeiją że ich tata chce być szczęśliwy? dzisiaj wiem że rozmowa z "taką" nic nie daje co najwyżej wielki ból. Ale nie żałuję że wygarnęłam jej co o niej myślę , dzisiaj postąpiła bym tak samo. Przecież wiadomo że skoro spotyka się z żonatym mężczyzną to miło jest do czasu dopóki prawda nie wyjdzie na jaw.O tym fakcie dowiedzieli się również jej teściowie, syn, mąż. właśnie dlatego że znałam ich wszystkich i oni wiedzieli jak pomagam ich bliskiej osobie w czasie choroby i ostatnich chwil życia. Oczywiście możecie powiedzieć że ona i mój mąż są dorośli i wiedzą co czynią. Chyba byli w wielkim zauroczeniu i amoku bo myśleć zaczęli dopiero w momencie jak kazałam mojemu mężowi zostawić nas i iść do niej, wcześniej to była zabawa w kotka i myszkę, myśleli że tak będzie w nieskończoność.

A teraz jak jest?
Powiem tak:INACZEJ..
Nie mam już zaufania, no ale jak można mieć?
Jestem spokojna, mam dla kogo żyć, postawiam granicę, wcześniej nie umiałam.
Obserwuję go ale nie sprawdzam, nauczyłam się być obojętna, nie pytam gdzie jest i co robi, nie dzwonie, nie naskakuję, czy robię dobrze ? a może robię źle?
Ileż można dawać się oszukiwać?
Jest wolny, zrobi co będzie chciał a ja na to nie mam wpływu..
A jaki jest on?
Też inny...
Wcale nie nadskakuje, zachowuje się tak jak gdyby nic się nie stało..
Czy to normalne?
- nie wiem..
Być może potrzebuje czasu i on i ja , być może będzie dobrze, być może będzie źle
Nie kłócimy się , ja nie wypominam, co nie znaczy,że nie cierpię..
To forum dało mi dużo a nawet bardzo dużo..
To dzięki Wam i temu forum jestem już w tak dobrym stanie w jakim jetem
Nigdy w życiu nie sądziłam że coś takiego mnie w życiu spotka, i co? spotkało
Co mężowi mojemu zabrakło? ja myślę że jedyne co, to zabrakło mu rozumu!
Mając tyle lat, ustabilizowane życie, kochająca żonę, dzieci,spokój i ciszę.. Narobił sobie wstydu, okaleczył mnie i dzieci i jest jak jest , nigdy już nie będzie tak jak było!
Ale życie toczy się dalej, jest inaczej
Ja uważam że każdy z nas zdradę męża czy żony musi przetrawić po swojemu,jedni mają więcej w sobie agresji i emocji inni mniej, jedno jest pewne każdy z nas cierpi..
z czasem jednak każdy z nas musi zrozumieć że życie toczy się dalej i nieważne czy z drugą połową czy bez....
Pozdrawiam
 
     
Wilkoo
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-23, 11:44   

grzegorz_ napisał/a:
Wilkoo napisał/a:
Dla Osób, które - jak tłum. "nie potrafią poczuć Boga", bardzo owocne jest wejście do Wspólnoty. Ona pomogła mojej Żonie, która wcześniej szukała rozwiązań wcześniej, tylko nie w Bogu.


Wilkoo
O ile dobrze pamietam, kilka dni temu pisałeś, że ludzie z Odnowy w Duchu Świętym, ze wspólnoty do której należy Twoja żona działali przeciwko Waszemu małżeństwu (doradzali rozstanie) ???



To nie zmienia faktu, że we Wspólnocie uzyskała wsparcie.

To, że zawiedli nawet .. Księża .. to oznacza, że dziś mamy nie korzystać z Sakramentów?
 
     
ja_tez
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-23, 12:06   

Loniu, tak dobrze rozumiem o czym piszesz... Jakże te nasze historie, przeżycia i wnioski są podobne...
 
     
BetiSw
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-23, 15:37   

Macie racje ,rozmowa z nia nic nie da do tego doszłam ale musiałam, jej powiedzieć wiele rzeczxu, wie teraz co ja czuje ,wiem ona zrobi z tym co ze chce ,pewnie nic ją to nieobchodzi .szkoda ze ona mnie tak obchiodzi a raczej co ma za zamiary ,.ale tego tez sie niedowiem ,bo przeciez prawdy mi nie mowi...
Macie racje ja to wiem, ale nie umiemc zekac niemam juz na to sily,wiem ze meza denerwuje jak o niej rozmawiam..Ktos tu napisal ze chce zniechcecic meza do niej albo odwrotnie, odrwotniue to raczej nie ,bo ja niebede jej mowilaco ja przezylam ,po pierwsze mi nieuwierzuy a po drugie maż i tak sie tego wyprze ,wiec nawet niezamierzam,,chcialam jego zniechecic do niej....onpowiedzial ze jemu to wisi..niewiem ..ale wiem ze chyba mic nieda sie zrobic.....tak przez moment pomyslalam ze poczekam zobaczymyco dalej z tej znajomosci ,co z naszymi relacjamo,wiem jedno zmienily sie relacje nasze ,jak ja poznal..,nie wiem czy wogole tak potrafie czekac nic nierobic ,...wiem ze to co robie nie jest dla was zrozumiale ,,...
powiedzialam jej chyba wszystko ,niebede do niej wydzwaniac ani pisac ,,.wiem, ze to nic nie da ,,,,tylko jak mam przekonac meża do siebie będąc daleko od niego, ..jak on spotyka sie z tamtka kobieta zeby chociazby porozmawiac ,bo w zyciu za mna niezateskni , juz ma towarzystwo do rozmowy itp...
niewiem czy zostawienie kolezanki meza w spokoju i bycie poprostu milym dla meza ,przy kazdewj nadazajacej sie okazji wystarczy, chyba raczej nie....
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-23, 15:48   

Beti
Piszesz w tekście że zrozumiałaś, że nie ma sensu takie postepowanie jak teraz....
a na koniec taki "kwiatek" :

BetiSw napisał/a:

niewiem czy zostawienie kolezanki meza w spokoju i bycie poprostu milym dla meza ,przy kazdewj nadazajacej sie okazji wystarczy, chyba raczej nie....
 
     
kiedysbylam
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-24, 11:44   

Beti ja ksie czujesz? cos nowego? odpowiedz prosze na moje/ nasze pytania. Co zamierzasz?
 
     
BetiSw
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-27, 12:00   

Witam, myślałam i cały czas mysle, nakgorsze jest to że wiem że Wy tu wszyscy macie racje, a ja słuchajac i robiąc wszystko pod wpływem emocji, jeszcze jest gorzej, miałam silne przekonanie że mam w sobie tyle siły ,żeby go przekonac jak bardzo mi zależy desperacko robiłam wszystko , nieraz pod wpływem impulsu ,i w głebi serca wiedziałam ze to jest iracjonalne że druga kobieta by tak nie robiła, więc dlaczego ja.Czuje sie za wszystko odpowiedzialna i winna ..nawet za to że synek jest nerwowy ,i tez mysle że przezemnie, bo usłyszałam od męza gdybys tak nierobiła był by inny:(
Jak mam być szczera wobec Was ..to ja juz niewiem co robić...mówicie zajmij się sobą,macie racje ja uzalezniłam sie od niego poddałam sie jego mysleniem ,wpadłam w tak ogromne poczucie winy ,że naprawde mysle że to wszystko przeze mnie...on mowi że gdyby nie moja zdrada mielibysmy już wybudowany dom ,nastepne dziecki itp...bardzo tego chciałam i wszystko zepsułam...
teraz usłyszałam od niego że takich jak ja są tysiace, że jak nie ta to nasptepna ,że przekonał się ze może mieć wiele,,,i taka jak ja niebedzie sobie zawracal glowy i codziennie myslal czy czasem czego s za rogiem nie robie,przykro ze tak mysli ,bo ja taka nie jestem ,dostalam nauczke ....bardzo liczylam sie z jego zdaniem ,i licze nadal ,to co on powei bardzo mnie dotyka ,on chyba dobrz ewie jak najlepiej dotknac żeby bolało ,i nadal to robi...a rozmawia ze mna dla świętego spokoju,,a ja widzialam w tym nadzieje ...
 
     
Olgucha42
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-27, 12:53   

...
Ostatnio zmieniony przez Olgucha42 2013-05-30, 11:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
BetiSw
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-27, 13:23   

cały czas myśle ...i sami tu piszecie o mojej winie więc jak mam się czuc ,a co do zdrady ,ja tego nieukrywam ani niewypieram doskonale sobie zdaje sprawe co zrobilam ze to bylo bardzo zle,aleczy to jest wytlumaczenie na jego traktowaniem mmnie bicie itp wszystko przez to to jak mam inaczej myslec, co do rozwodu ,tak złoży z mojej winy a jak ma byc inaczej to ze mnie bil po tym wszystkim i robil awantury to go przeciez tłumaczy bo zdradzilam wiec,o co mam walczyc ..bo chyba w sadzie niema sensu walczyc o cos co i tak z gory bedzie przesadzone,,zdradzilam ,,i na kazdym kroku wedlog mojego meza zdradzam
co do psychologa chodze na terapie,powiedziala mi ostatnio ze widzi we mnie sile ,hehe ciekawe gdzie bo ja jej niewidze ,czuje sie bezradna w kazdej sytuacji...,nie mam depresji ponoc, tylko czemu podniesienie głowy rano sprawia mi taką trudnosc.......
wiem swoim zachowaniem zagabywanim meza moze zle robilam ,ale pidsalam dlaczego piszecie ze to źle, ok...moze macie racje ......ale nie sądze żeby mąż cokolwiek zrozumial jak mu dam "spokuj" jak on nawet niewidzi w zadnym stopniu jak sie staram itp to tylko bedzie sie czieszyl ze wkoncu sie odczepilam a on moze podbijac swiat.....juz zrezygnowalam z pisania do tamtej dziewczyny bo ona i tak nic niezrobi,,,wiem ,mylilam sie ze moge ja jakos przekonac ,ale co z tego jak nie ta to bedzie iina, a ja niemam sily zeby z calym swiatem walczyc ,juz niemam..,A walka o siebie hmmm....jak mąz ma zauwazyc jakies zmiany we mnie skoro nie mieszkamy razem, odczepie sie od niego ,i nawet niebedziemy sie widywac wiec jak ma cokolwiek zauwazyc.....zwykle danie mu spokuj NIC NIEWNIESIE w nasz zwiazek,tylkom oddali ,pewnie znow sie myle a moze nie....nie jestem nachalna ale przyznaje bylam za wszelka cene musze to zmienic wiem...najdluzej wytrzymalam tydz nieodzywajac sie do niego i co ,z jego strony zero reakcji tego sie bojeje
 
     
Olgucha42
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-27, 13:43   

...
Ostatnio zmieniony przez Olgucha42 2013-05-30, 11:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Isia
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-27, 15:40   

Zadam to pytanie drugi i ostatni raz, chociaż widzę, że nasze pytania wiszą zwiędłym kalafiorem...

Beti, ile masz lat?
 
     
katalotka72
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-27, 15:49   

i kolejne gdzie w tym wszystkim Pan Bog ????????
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8