Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
ŻYJĘ JAK BIBLIJNY HIOB
Autor Wiadomość
gloria1962
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-25, 19:58   ŻYJĘ JAK BIBLIJNY HIOB

OPISZĘ TUTAJ MOJE ŻYCIE -JEST TO ŻYCIE BIBLIJNEGO HIOBA.NIE MAM JUŻ NIC OPRÓCZ BOGA I WIARY W NIEGO.JESTEM W ZWIĄZKU SAKRAMENTALNYM 26 LAT.WYDAWAŁO MI SIĘ ŻE NAWET DOBRYM.DO 17 PAŻDZIERNIKA GDZIE NAGLĘ ZAWALIŁ MI SIĘ ŚWIAT.PRAWDĄ JEST ŻE OSTATNIO COŚ PRZECZUWAŁAM.MĄŻ MNIE JEDNAK UTWIERDZAŁ I MÓWIŁ ŻE WSZYSTKO JEST OK.NAWET W SMSACH PISAŁ ŻE MNIE KOCHA CHCIAŁ UŚPIĆ MOJĄ CZUJNOŚĆ.AŻ DO TEJ DATY.NIGDY NIE KONTROLOWAŁAM MOJEGO MĘŻA WIERZYŁAM MU BEZGRANICZNIE.MĄŻ ZMIENIŁ PRACĘ I MYŚLAŁAM ŻE TO POWÓD JEGO ODSUNIĘCIA SIĘ ODE MNIE,BARDZO SCHUDŁ WIĘC MU WSPÓŁCZUŁAM.PRAWDA BYŁA OKRUTNA ,JEST INNA KOBIETA ,DAWNA SYMPATIA MOJEGO MĘŻA Z PRZED 27 LAT.PRZEZ INTERNET MOŻNA ODSZUKAĆ KAŻDEGO.MĄŻ NAJPIERW SIĘ PRZYZNAŁ A TERAZ MA INNĄ STRATEGIĘ I WMAWIA MI ŻE SOBIE COŚ UBZDURAŁAM ŻE CHCE BYĆ SAM.ZNIKA CO 2TYGODNIE NA WEEKENDY BO JEGO KOCHANKA MIESZKA AŻ WE WROCŁAWIU.MY MIESZKAMY POD WARSZAWĄ .NIE MÓWI ZE WYJEŻDŻA,UWAŻA ŻE TO JUŻ NIE MOJA SPRAWA.NACISKA NA ROZWÓD BEZ ORZEKANIA O WINIE .POWIEDZIAŁAM MU ŻE NIE BO DLA MNIE PRZYSIĘGA PRZED BOGIEM JEST NA CAŁE ŻYCIE.ZNĘCA SIĘ NADE MNĄ PSYCHICZNIE ,WYPOMINA WSZYSTKO NAWET TO ŻE ROK TEMU NIE CHCIAŁO MI SIĘ JECHAĆ NA SPACER DO ŁAZIENEK,BANAŁ. MAMY DWOJE DZIECI 22LAT I 17 UWIKŁANE W SEKTĘ ,MĄŻ TWIERDZI ŻE TO GŁUPOTA ALE JA TO OPIERAM NA FAKTACH KTÓRE ON NIE WIDZI .MĄŻ ZBYTNIO NIE PRZYKŁADAŁ SIĘ DO WYCHOWYWANIA CÓREK ,OSTATNIO JEDNAK BARDZO SIĘ DO SIEBIE ZBLIŻYLI Z CZEGO SIĘ BARDZO CIESZYŁAM.OKAZAŁO SIĘ TERAZ ŻE SZUKAŁ SOJUSZNIKÓW PRZECIW MNIE I ZNALAZŁ.ZA PRZYZWOLENIEM MĘŻA NAJPIERW WYPROWADZIŁA SIĘ STARSZA A TERAZ DOŁĄCZYŁA DO NIEJ MŁODSZA.WYKRZYKUJĄ MI DLACZEGO TRZYMAM NA SIŁĘ TATUSIA ŻE TATA MUSI BYĆ SZCZĘŚLIWY .BOJĘ SIĘ ŻE MĄŻ TO SPECJALNIE UKARTOWAŁ NA POCZET SĄDU ŻE NAWET DZIECI SIĘ ODE MNIE ODWRÓCIŁY.A TO JEST WPŁYW SEKTY.ŚWIĘTA SPĘDZAM SAMA DZIECI NIE DZWONIŁY A MĄŻ U KOCHANKI.MODLĘ SIĘ DUŻO ABY BÓG OTWORZYŁ IM OCZY ,MODLĄ SIĘ ZA NAS CAŁE GRUPY LUDZI ,ZGROMADZENIA ZAKONNE.POTRZEBA NAM DUŻO MODLITWY.MODLĘ SIĘ ZA DZIECI ,MODLĘ O NAWRÓCENIE MĘŻA KTÓREGO NADAL KOCHAM ,
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-25, 20:51   

Alicjo, witaj na forum.
No cóż jak mąż się uprze to go nie zatrzymasz.
Kryzys zwykle pokazuje , że coś jest do naprawienia, tylko , ze Twój mąż wybrał najgorszą formę naprawy i najbardziej bolesną dla was.
Co możesz zrobić w tej sytuacji? Spróbować zobaczyć swój udział w tym kryzysie, za co Ty odpowiadasz. Bo za kryzys dwoje ludzi odpowiada. Gdzieś zabrakło miłości.

Spróbuj się przyjrzeć swojej dotyczczasowej relacji z mężem

http://www.youtube.com/watch?v=mxBre6QihM4
oraz rekolekcje z Pulikowskim
 
     
gloria1962
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-25, 21:20   

WITAJCIE MOI KOCHANI .TERESKO OD DWÓCH MIESIĘCY ROZKŁADAM SWOJE MAŁŻEŃSTWO NA CZYNNIKI PIERWSZE I NIE TYLKO JA LECZ I NASI PRZYJACIELE I NAPRAWDĘ WYDAWAŁO SIĘ ZE BARDZO SIĘ KOCHAMY W KOŚCIELE TRZYMALIŚMY SIĘ ZA RĘCE W ŁÓŻKU ZAWSZE PRZYTULENI.NIE WIEM CO SIĘ STAŁO Z NAMI TO JEST NIEPOJĘTE.MYŚLĘ ŻE OGROMNY WPŁYW MA NA MĘŻA TAMTA KOBIETA ,TO ONA NIM KIERUJE BO ON NAWET ZDANIA FORMUJĘ JAKOŚ INACZEJ NIŻ BY TO ROBIŁ.PRZECIEŻ BYLIŚMY RAZEM26 LAT.ON STAŁ SIĘ INNYM CZŁOWIEKIEM TAKIM WYRACHOWANYM .PRZECIEZ DOBRZE WIE ZE JA DLA DZIECI ZROBIŁABYM WSZYSTKO A ON TO WYKORZYSTUJE I PASTWI SIĘ NADE MNĄ JAKA JA WYRODNA MATKA.NASZA CÓRKA DUŻO CHOROWAŁA TO JA BYŁAM STALE PRZY JEJ ŁÓŻKU.MIAŁA ZŁAMANY KRĘGOSŁUP TO JA BYŁAM CIĄGLE PRZY NIEJ.DOBRZE WIE ŻE TERAZ CIERPIĘ Z POWODU ICH ODRZUCENIA I TYLKO SIĘ USMIECHA DRWIĄCO .TO JEST STRASZNE .MOJE CÓRKI SIĘ POGUBIŁY ALE WIEM ŻE DO MNIE WRÓCA ,WIERZĘ W TO .MOŻE WAM SIĘ WYDAWAĆ ŻE TO ZE MNĄ COŚ JEST NIE TAK ALE UWIERZCIE MNIE TO JEST SPRAWKA SEKTY.CHODZĘ DO KATOLICKIEGO PSYCHOLOGA I OTWIERAJA MI SIĘ OCZY.NA 7 STYCZNIA JESTEM UMÓWIONA Z KSIĘDZEM EGZORCYSTĄ NIECH ON MNIE KIERUJE CO MAM DALEJ ROBIĆ OPRÓCZ OCZYWIŚCIE MODLITWY.TO BARDZO TRUDNY TEMAT

[ Dodano: 2012-12-25, 21:30 ]
NO WŁAŚNIE JESZCZE ZAPOMNIAŁAM DODAĆ ŻE MĄŻ NA MOJE ARGUMENTY ŻE ŚLUBOWALIŚMY PRZED BOGIEM POWIEDZIAŁ MOŻE JEST BÓG A MOŻE GO NIE MA?CHODZIŁ ZE MNĄ DO KOŚCIOŁA PRZYJMOWAŁ KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ A TERAZ CO?
 
     
porzucona_33
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-25, 21:47   

Strasznie ci współczuję... 17 października też zawalił się mój świat, wtedy odkryłam romans męża. Tak samo wmawia mi że coś sobie ubzdurałam mimo że wiem o jego romansie więcej niż myśli. I tak samo naciska na rozwód bez orzekania o winie... niedoczekanie. Wiesz co.. ja myślę, że jak jest już ta druga kobieta to ciężko jest o powrót męża :( Dopóki nikogo nie ma to jest co ratować, a w takiej sytuacji tylko jak mu nie wyjdzie ten drugi związek może wrócić. Wiem co czujesz :( Ja też przeżywam rozpacz.

[ Dodano: 2012-12-25, 21:51 ]
gloria1962 napisał/a:
NIE WIEM CO SIĘ STAŁO Z NAMI TO JEST NIEPOJĘTE.MYŚLĘ ŻE OGROMNY WPŁYW MA NA MĘŻA TAMTA KOBIETA ,TO ONA NIM KIERUJE BO ON NAWET ZDANIA FORMUJĘ JAKOŚ INACZEJ NIŻ BY TO ROBIŁ.PRZECIEŻ BYLIŚMY RAZEM26 LAT.ON STAŁ SIĘ INNYM CZŁOWIEKIEM TAKIM WYRACHOWANYM .PRZECIEZ DOBRZE WIE ZE JA DLA DZIECI ZROBIŁABYM WSZYSTKO A ON TO WYKORZYSTUJE I PASTWI SIĘ NADE MNĄ JAKA JA WYRODNA MATKA.NASZA CÓRKA DUŻO CHOROWAŁA TO JA BYŁAM STALE PRZY JEJ ŁÓŻKU.MIAŁA ZŁAMANY KRĘGOSŁUP TO JA BYŁAM CIĄGLE PRZY NIEJ.DOBRZE WIE ŻE TERAZ CIERPIĘ Z POWODU ICH ODRZUCENIA I TYLKO SIĘ USMIECHA DRWIĄCO .TO JEST STRASZNE .
[ Dodano: 2012-12-25, 21:30 ]
NO WŁAŚNIE JESZCZE ZAPOMNIAŁAM DODAĆ ŻE MĄŻ NA MOJE ARGUMENTY ŻE ŚLUBOWALIŚMY PRZED BOGIEM POWIEDZIAŁ MOŻE JEST BÓG A MOŻE GO NIE MA?CHODZIŁ ZE MNĄ DO KOŚCIOŁA PRZYJMOWAŁ KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ A TERAZ CO?


To samo co u mnie.. wyrachowany, zimny, inny człowiek - nikt nie może pojąć co się z nim stało, rodzina, znajomi. Traktuje mnie jak powietrze, po tylu latach, niepojęte :( I nic nie ma dla niego znaczenia, NIC. Aż tak zaślepiony miłością do tamtej pewnie... Straszne to jest :(
 
     
gloria1962
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-25, 22:00   

JA NIEUSTANNIE MODLĘ SIĘ ABY MU PAN BÓG OTWORZYŁ OCZY BO JEST JAK ŚLEPIEC,TO JEST DAWNA MIŁOŚĆ Z PRZED 27 LAT I CO ON MYŚLI? CZY JAK BYŁBY Z NIĄ A NIE ZE MNĄ TO PRZETRWALIBY RAZEM26 LAT . NASZE ŻYCIE BYŁO TRUDNE ALE RAZEM SIĘ WSPIERALIŚMY A TERAZ JAKBY GO ZAMROCZYŁO.

[ Dodano: 2012-12-25, 22:10 ]
PORZUCONA TA DATA 17 PAŻDZIERNIK TO NIESAMOWITE ŻE TEŻ TEGO SAMEGO DNIA.JA ZAWIERZYŁAM WSZYSTKO PANU BOGU I W NIM POKŁADAM NADZIEJĘ ,CHOĆ DO TEJ PORY NIE BYŁAM TAK BLISKO BOGA ALE ON MI DAŁ TAKI PRZYKŁAD W SWOJE ISTNIENIE ŻE WIERZE TERAZ CAŁYM SERCEM. MUSIMY WIERZYC I MIEĆ NADZIEJĘ BO ŚLUBOWAŁYŚMY MIŁOŚĆ WIERNOŚĆ I UCZCIWOŚĆ MAŁŻEŃSKĄ I NIE ZMIENIAJMY TEGO.
 
     
Renata23
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-26, 09:01   

Witajcie! Widzę,że schemat się powtarza, ja dwa lata temu też byłam utwierdzana że wszystko jest ok! aż do momentu gdy postanowiłam to sama sprawdzić i okazało się że mąż nie jest w pracy tylko u kochanki, trwa to już dwa lata znika na całe tygodnie, jest obojętny i to prawda mówi inaczej i zachowuje się inaczej, żyjemy każdy swoim życiem najgorsza jest obłuda męża, często mam zwątpienia na ludzki rozum nie da się nic uratować ale wszystko oddaję Bogu, wybrałam drogę Boga jestem bardzo ale to bardzo samotna brakuje mi dotyku rozmowy i bardzo chciałabym mieć kogoś bliskiego,wiem że nie jestem sama dostałam na to liczne dowody od Boga, gdy mam jakiś problem taki z życia codziennego np.coś się zepsuje,itp zawsze na mojej drodze stanie drugi człowiek który mi pomoże, ale nic nie zastąpi bliskości drugiego człowieka, wiem że Bóg o tym wie......
 
     
gloria1962
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-26, 09:22   

WITAJ RENATKO NO WŁAŚNIE TA POTRZEBA BLISKOŚCI JEST NAJGORSZA.CODZIENNIE BUDZĘ SIĘ RANO I WIDZĘ TO PUSTE MIEJSCE TO NIE MOGĘ ODDYCHAĆ TAK BOLI.A CO DO RZECZY MATERIALNYCH PSUJĘ MI SIĘ PO KOLEI WSZYSTKO JAKBY BÓG MI MÓWIŁ -A WIDZISZ DAJESZ RADĘ BO JA JESTEM Z TOBĄ
 
     
Izka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-26, 10:05   

glorio o jakiej sekcie piszesz w związku ze swoimi córkami ?

Cytat:
często mam zwątpienia na ludzki rozum nie da się nic uratować ale wszystko oddaję Bogu, wybrałam drogę Boga jestem bardzo ale to bardzo samotna brakuje mi dotyku rozmowy i bardzo chciałabym mieć kogoś bliskiego,wiem że nie jestem sama dostałam na to liczne dowody od Boga, gdy mam jakiś problem taki z życia codziennego np.coś się zepsuje,itp zawsze na mojej drodze stanie drugi człowiek który mi pomoże, ale nic nie zastąpi bliskości drugiego człowieka, wiem że Bóg o tym wie.....


pięknie piszesz i tego się trzymaj z Bogiem można wszystko
nie na darmo Jezus powiedział : ,,Ja jestem z wami przez wszystkie dni az do skończenia świata"
 
     
gloria1962
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-26, 10:30   

WITAJ IZO TAK NAPRAWDĘ IDĘ PO OMACKU MÓWI SIĘ ZE DZIECI TRAFIAJĄ DO SEKT GDY W DOMU NIE MA MIŁOŚCI I JAK TAK TEŻ MYŚLAŁAM,OTACZAJĄC JE OGROMEM MIŁOŚCI. STARSZA CÓRKA Z ARTYSTYCZNĄ DUSZĄ OK.4LATA TEMU POZNAŁA HINDUSA NAJPIERW TO UKRYWAŁA A GDY JUŻ O TYM SIĘ DOWIDZIELIŚMY I PRÓBOWALIŚMY COŚ Z TYM ROBIĆ BO TO CO ONA O NIM MÓWIŁA NIE WYGLĄDAŁO NA MIŁOŚĆ CHOĆ ONA W NIĄ WIERZYŁA .DODAM ŻE NIE JESTEM I NIGDY NIE BYŁAM RASISTKĄ.PRZESZŁA POD JEGO WPŁTWEM NA WEGETARIANIZM A TERAZ WEGANIZM. JUŻ Z NIM ZERWAŁA MA INNEGO CHŁOPAKA ALE Z KAZDYM ROKIEM WIDZIAŁAM W NIEJ NIEPOKOJĄCE ZACHOWANIE ZMIENNOŚC NASTROJÓW.NIE CHCIAŁA CHODZIC DO KOSCIOŁA BYŁA WYBITNIE ZDOLNA I AMBITNA TERAZ PRZERWAŁA STUDIA I UCZY SIE BIOENERGOTERAPI A ZNA KILKA JĘZYKÓW .ALE TO JESZCZE NIC NIEPOKOJĄCEGO JAK Z NIA OSTATNIO ROZMAWIAŁAM TO POWIEDZIAŁA ZE NIE POTRZEBUJE INNYCH LUDZI ZERWAŁA WSZELKIE KONTAKTY Z DAWNYMI KOLEZANKAMI.GDY ODSZEDŁMÓJ MĄZ TO SIE TYLKO SMIAŁA I MÓWIŁA ŻE CO MA SIE MARTWIĆ JAK TEGO NIE MOŻNA ZMIENIC.OSTATNIO SILNIE ZWIĄZAŁA SIĘ Z MŁO0DSZĄ CÓRKĄ A KU MOJEMU PRZERAŻENIU PRZEZ PRZYPADEK WPADŁMI W RECE ZESZYT MŁODSZEJ CÓRCI A W NIM TAKIE NAWIEDZONE SŁOWA ZE TERAZ JUŻ WIE ZE NIE JEST Z TĄD ŻE POCHODZI Z SYRIUSZA ZE ZOSTAŁA ODDZIELONA OD NAJBLIŻSZYCH /PORAZAJĄCE./NIE WIEM CO Z TYM ROBIC IDE DO KSIĘDZA EGZORCYSTY NA BEDNARSKA A DZIŚ ROZPOCZĘŁAM NOWENNE POMPEJAŃSKĄ W ICH INTENCJI NAJGORSZE ZE JESTEM W TYM SAMA BO BARDZO PRZYLGNEŁY DO MĘZA A JA ZOSTAŁAM WROGIEM BO NIE ROZUMIEJAC TEGO CO SIĘ Z NIMI DZIEJĘ MÓWIŁAM IM O BOGU A TERAZ MNIE UNIKAJA I KRZYCZĄ DLACZEGO NIE POZWALAM ODEJŚĆ TATUSIOWI ON MUSI BYĆ SZCZEŚLIWY PORAZAJĄCE BO JA NIE MUSZE

[ Dodano: 2012-12-26, 10:47 ]
MĘZOW TAKIE ZACHOWANIE CÓREK NA REKE MA ICH BŁOGOSŁAWIEŃSTWO I DOWÓD ZE JESTEM ZŁA MATKĄ ODIJŚCIE CÓREK I MĘŻA ZBIEGŁO SIĘ WSZYSTKO NA PRZESTRZENI JEDNEGO MIESIĄCA .ON WIEDZIAŁZE STARSZA CÓRKA CHCE SIĘ WYPROWADZIC I NIE ZROBIŁ NIC ABY JEJ PRZETŁUMACZYĆ BO PO CO MA DOWÓD DO SADU ZE JESTEM PODŁA.JA DODAM TYKO ŻE W TYM CZASIE BYŁAM W CZĘSTOCHOWIE BŁAGAC O CUD W URATOWANIU NASZEGO MAŁZENSTWA A W DOMU SZATAN DZIAŁAŁ

[ Dodano: 2012-12-26, 11:06 ]
WRACAJĄC NOCĄ Z CZĘSTOCHOWY ZASNĘŁAM ZA KIEROWNICĄ BO MIAŁAM ZA SOBĄ KILKA NIEPRZESPANYCH NOCY ,BÓG MNIE OBUDZIŁ [CHOĆ PYTAM SIĘ GO WCIĄŻ PO CO BY TAK CIERPIEC?] WIDOCZNIE MA W STOSUNKU DO MNIE INNE PLANY I MYŚLĘ ZE JE ZNAM MAM URATOWAĆ MOJĄ RODZINĘ BO TYLKO MNIE DAŁ TRZEŻWY UMYSŁ BYM ZOBACZYŁA TEGO ZŁEGO CO CHCE ZAWŁADNĄĆ MOIMI BLISKIMI. JEZU UFAM TOBIE.
 
     
Izka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-26, 11:41   

Cytat:
UCZY SIE BIOENERGOTERAPI A ZNA KILKA JĘZYKÓW .ALE TO JESZCZE NIC NIEPOKOJĄCEGO


wiesz jeszcze 3-4 miesiace temu tez nie upatrywała bym w tym nic niepokojącego , sama przeczytaj co o bioenergoterapii pisze kościół ;
http://www.katolik.pl/bio...103,416,cz.html


Cytat:
WRACAJĄC NOCĄ Z CZĘSTOCHOWY ZASNĘŁAM ZA KIEROWNICĄ BO MIAŁAM ZA SOBĄ KILKA NIEPRZESPANYCH NOCY ,BÓG MNIE OBUDZIŁ [CHOĆ PYTAM SIĘ GO WCIĄŻ PO CO BY TAK CIERPIEC?] WIDOCZNIE MA W STOSUNKU DO MNIE INNE PLANY I MYŚLĘ ZE JE ZNAM MAM URATOWAĆ MOJĄ RODZINĘ BO TYLKO MNIE DAŁ TRZEŻWY UMYSŁ BYM ZOBACZYŁA TEGO ZŁEGO CO CHCE ZAWŁADNĄĆ MOIMI BLISKIMI. JEZU UFAM TOBIE.


Mi dwa miesiące temu , dokładnie wtedy kiedy na powaznie wzięłam się za walke ze złym zdarzyło sie przysnąc za kierownicą i wcale nie byłam zmęczona ani niewyspana. Najpierw w samochodzie zapaliła sie kontrolka pompy paliwowej a że byłam umówiona na bardzo wazne spotkanie od którego zależy moja przyszłość postanowiłam zjechac na chwile na pobocze, wylączyłam silnik. Odmówilam krótka modlitwę : Panie Boże proszę , pomóz mi abym tam mogła na czas dojechać...Po chwili gdy ponownie uruchomiłam silnik, kontrolka juz więcej sie nie zaświecila . Tak jak wyżej pisalam w drodze powrotnej choc wcale zmęczona nie byłam to 3 lub 4 razy prawie zasnełam za kierownicą , uratowała mnie ..Boża opatrznośc bo coż innego to mogło być ?

Wiesz może na chwile obecną spróbuj nie rozmawiać z córką ani o Bogu ani o mężu. Stój z boku, zajmij sie sobą i obserwuj co będzie dalej. Bóg może zmienić tylko Twoje serce abyś mogła na wszystko spojrzeć z dystansem , nie zmieni serca męża ani córki bez ich zgody ale Ty możesz sie przeciez o to modlić tak jak piszesz odmawiając np. nowennę pompejańską.

Cytat:
ODIJŚCIE CÓREK I MĘŻA ZBIEGŁO SIĘ WSZYSTKO NA PRZESTRZENI JEDNEGO MIESIĄCA .ON WIEDZIAŁZE STARSZA CÓRKA CHCE SIĘ WYPROWADZIC I NIE ZROBIŁ NIC ABY JEJ PRZETŁUMACZYĆ BO PO CO MA DOWÓD DO SADU ZE JESTEM PODŁA.JA DODAM TYKO ŻE W TYM CZASIE BYŁAM W CZĘSTOCHOWIE BŁAGAC O CUD W URATOWANIU NASZEGO MAŁZENSTWA A W DOMU SZATAN DZIAŁAŁ


To sa właśnie metody działania szatana , zabrać to co najbardziej kochasz abys i Ty odwróciła się od Boga. Znasz historię Hioba o czym swiadczy tytuł Twojego watku, zapewne znasz też zakończenie tej historii. To jest dobre zakończenie.
 
     
gloria1962
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-26, 11:52   

TAK IZO GDY DOWIEDZIAŁAM SIĘ ZE MĄŻ CHCE ODEJŚĆ MÓWIŁAM DUŻO ZŁYCH SŁÓW POD ADRESEM BOGA ,NP.ZE CO JA MU TAKIEGO ZROBIŁAM ITP. A TERAZ WIEM WIEM TO NA PEWNO ŻE GDYBY MÓJ MĄŻ ODE MNIE NIE ODSZEDŁ DŁUGO NIE DOSTRZEGAŁABYM CO SIĘ DZIEJE Z MOIMI DZIEĆMI. MODLĘ SIE NIEUSTANNIE O SWIATŁO DUCHA SWIĘTEGO ABY IM POMÓGŁ A JA DALEJ NIMI POKIERUJĘ BO BÓG DAŁ CZŁOWIEKOWI WOLNA WOLĘ I CHĘĆ RATUNKU MUSI WYJŚĆ Z SERC MOICH DZIECI ODMAWIAM NOWENNE POMPEJAŃSKĄ W TEJ INTENCJI A SPRAWA MOJEGO MAŁŻEŃSTWA MUSI POCZEKAC .
 
     
mgła1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-26, 12:45   

Glorio, różaniec rodziców- za Twoje córki będzie modliło się codziennie 19 innych osób (Ty też)
Zapisz się czym prędzej!
 
     
porzucona_33
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-26, 12:49   

Mi się wydaje że twoje córki też przeżywają kryzys. Nie wierzę że nie odbiło się na nich to że ojciec odszedł. Też są zagubione i potrzebują wsparcia, nie powinnaś ich zostawiać samych ale też na siłę nie nawracaj ich, bo jeszcze bardziej się zbuntują. Dziwne że córki odwracają się od matki... Albo to jest taka maska, bo same cierpią albo coś było nie tak i musisz poszukać tego w sobie, w swoim życiu. Dlaczego nie są przy tobie i nie wspierają. Powiem ci że to dziwne zachowanie, u mnie w rodzinie była bardzo podobna sytuacja do twojej i dzieci stanęły po stronie matki. Tutaj na forum nikt nie da ci rad, bo nikt nie zna dobrze twojej sytuacji, powinnaś poszukać pomocy u profesjonalistów, nie wiem np. w poradni rodzinnej.

Jeszcze dopiszę że mi też bardzo brakuje drugiej osoby. Męża - ale takiego jaki był zanim poznał tą kobietę, a nie takiego jaki jest teraz. Czuję straszną pustkę, też to puste miejsce w łóżku... tragedia. To są potwornie ciężkie przeżycia. Brak wsparcia materialnego, emocjonalnego, brak poczucia że w razie w ktoś mi pomoże. Chciałabym się do kogoś przytulić, poczuć bliskość... Jestem na takim etapie że próbuję jakoś racjonalizować to co czuję, nie wiem, że może to jest jak poród, okropnie nieprzyjemne ale trzeba jakoś przetrwać. Może z czasem będzie lepiej, ból będzie mniejszy. Wcześniej lepiej się trzymałam, może w fazie szoku człowiek ma więcej adrenaliny.. teraz jak mam dni wolne, są święta to więcej myślę i załamuję się strasznie, lecę w jakąś przepaść, prawie nie przestaję płakać. Dobrze że mam dzieci, warto dla nich żyć.
Ostatnio zmieniony przez porzucona_33 2012-12-26, 13:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-26, 13:09   

Witaj
Piszesz ,że żyjesz jak biblijny Hiob...
Żyć jak Hiob to mięć tę OTWARTOŚĆ na zranienia , by KOCHAĆ...
Przeczytaj Księgę Hioba kolejny raz prosząc Ducha Św o światło i Miłość w przyjmowaniu tego co tam jest zawarte.

Ważna prośba- wyłącz caps lock , bo po oczach uderza nieprzyjemnie. Będzie lepiej się czytało
;-)
W jednym z postów swoich zadawałaś sobie pytanie o sens własnego cierpienia...

"W samym centrum wszechrzeczy znajduje się jedność. Dlatego właśnie psychologowie głoszą, że wciąż poszukujemy miłości, którą utraciliśmy. Istnieje bezustanny lęk i ból, nieskończone poszukiwanie utraconej miłości, którą jednak uzyskamy. Zdumiewającą cechą ludzkich istot jest pragnienie tego, co nieskończone. […] Zgadzam się, że istnieje ścisły związek między cierpieniem i miłością. Serce z kamienia to serce zamknięte. Pozornie jest wolne od cierpienia, lecz cierpi na zamknięcie. […] Uczucie miłości to […] ‘wzajemne przylgnięcie’ – zdolność do tego, by żyć w drugim i by drugi żył we mnie. Warunkiem tej zdolności jest otwarcie, a otwarcie oznacza podatność na zranienie." (A. Pelanowski OSPPE, M. Wielgołaska „Bestie i prorok‖, Kraków 2003, s. 109-110.)
To co wytłuściłam to esencja Księgi Hioba, której człowiek nie chce się dopatrywać...

Trudne to...mieć przekonanie ,że wszystko było ok i nagle wszytko pada...i ciągły opór przed prawdą o tym ,że to nie Bóg jest w naszym życiu najważniejszy...
Pomyśl o sobie jako najukochańszej córce Boga i zastanów się właśnie w tej oktawie Przyjścia Króla w stajni otwartego na zranienia, nad tą niezwykłą Miłością...

Niech Dziecię Błogosławi Tobie i Twoim bliskim
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 8