Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
czy jest nadzieja?
Autor Wiadomość
jolaco
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-28, 16:59   czy jest nadzieja?

Kochani,

Nie chce mi się wierzyc, że tu jestem będąc zaledwie rok i 4 miesiące po ślubie.
Jednak cóż, tak się zdarzyło.
Muszę napisać, bo mam nadzieję, że przelanie tego wszystkiego choć trochĘ ukoi mój ból i rozpacz.
Zacznę od tego, że pół rou po tym jak poznałam mojego męża przeniosłam się do niego (firma przeniosła wpierw jego), na drugi kraniec Polski, zostawiając moją rodzinę, wszystkich przyjaciół i bliskie mi miasto. O mojej decyzji o przeprowadzce zadecydował również fakt zdobycia tam pracy, podczas gdy w moim miejscu zamieszkania nie udawało mi się to. byłam bardzo zakochana w moim ówczesnym chłopaku, teraz mężu. Z tego co mówił wydawało mi się, że on również to samo czuł.
W sumie nie kłóciliśmy się, żyliśmy zgodnie. Po 8 miesiącach mąż oświadczył mi się. Fakt, że chyba za bardzo Go nacikałam, jednak spytałam się czy na pewno sam tego chce, odpowiedział, że tak.
Rok i 4 miesiące po tym jak sie poznaliśmy wziElismy ślub. Wydawało mi się, że dla nas obydwojga, pochodzących z bardzo wierzących rodzin przysięga ta jest brana na serio i że bierzemy na siebie ta odpowiedzialnośĆ z całą mocą.
Niestety był jeden fakt od samego początku, naszej znajomości, który był dla mojego męża dużą barIerą w naszych relacjach. Nie zdawałam sobie tylko sprawy, że aż taką!Był to mój zapach.Mam taka przypadłośĆ, że pocę się i zapach, mimo mojej higieny i tak jest bardzo intensywny, zwłaszcza w miejscach intymnych. Do tego mam słaby węch. Mój mąż ma zupełnie na odwrót-jest niebywale wyczulony na wszelki smród. Niestety mimo moich bardzo usilnych prób nie byłam w stanie zniwelowaĆ w pełni tego zapachu, co powodowało ze strony mojego męża odruch zniechęcenia do zbliżenia, a na Jego twarzy malowało się obrzydzenie mną. Sami rozumiecie jak ja się czułam. Na tym tle dochodziło do spięć, on zamykał sie w sobie, zresztą z natury jest introwertykiem, a ja tłumaczyłam sie jak idiotka, że przecież staram się jak mogę, że co jeszcze mam zrobić.
I tak się pogłebiał nasz kryzys. Musze dodać, że niestety współzyliśmy przed ślubem. Mąż mówi, że zawsze denerwował Go ten zapach, ale jakoś nie powiedział mi tego wprost w dosadny sposób. Do tego ja bardzo chciałam wrócić do rodzinnego miasta i strasznie trułam mu głowę o to, tym bardziej, że obiecał, że po roku 2 latach wrócimy. Potem jednak stwierdził, że nie ma zamairu wracać i jak chcę moge sobe sama jechać, a mnie t dobijało. Bardzo byłam niechetna nowemu miejscu, bez przyjaciół, rodziny. A On jakby "urósł" na nowej posadzie. Często miałam wrażenie i mówiłam mu to, że bardziej zachwyca się swoim autem i sobą samym niz swoja żoną. Jak Go poznałam był zakompleksiony, wydaje mi się, że ja mu naprawde pomogłam w wyleczeniu sie z tych kompleksów. Moja przyjaciółka twierdzi, że za bardzo mu nadskakiwałam, że powinnma go trzymac krótko. może tak jest, ale ja tak nie potrafię. Daję całą siebię i staje na rzęsach, żeby tylko było dobrze.
Nie mniej zaczeliśmy sie starać o dziecko, o którym ja bardzo marzyłam, on zresztą też chciał mieć rodzinę. Jednak po3 miesiącach nie wychodziło nam. Przez cały ten czas naszego mieszkania wiele razy próbowałam jakos do niego trafić, w końcu mamay tutaj tylko i wyłącznie siebie, jednak zbywał mnie półsłówkami. Gdy pytałam się czy mnie kocha, odpowiadał, że tak trochę, zatem ze strachu by powiedziec prawdę znalazł taka odpowiedź.Coraz bardziej oddalaliśmy się od siebie, zero czułości, złapania za rękę, przytulenia, na którym mi tak bardzo zależ. Powiedział mi, że miał nadzieję, że dziecko nas przybliży. Bardzo żałuję, że Go nie mamy.
W każdym razie po 3 miesiącach starań, gdy wrócił z wyjazdu powiedział mi, że uważa, że powinniśmy sie rozstać. Ja wpadłam w rozpacz, nie wiedziałąm co ze sobą zrobić. On twierdził, że seks jest mechaniczny, nie ma w nim czułości(co było prawdą i bardzo, ale to bardzo mi tego brakowało), a nie powinno tak być, nie wierzy, że będzie lepiej, więc musimy się rozstać. Mówił, że to jest Jego problem, że chyba jest jakiś zwichrowany, że nie wie co to jest miłość, nie wie czy coś do mnie czuje. Ja załamana, tym co słyszałam, poprosiłąm Go, żeby poszedł ze mną do psychologa. Z oporami zgodził się, ale z nastawieniem na nie. Byliśmy raz i Pani stwierdził, że mąż ma problem, ale że być może jest to głębszy problem, że tak na prawdę to nie jest kwestia tego przykrego zapachu. Powiedziała, że da nam namiary do jakiegoś porządnego seksuologa. Jednak po moim przypominaniu się, nic nie dostałam i znó zostaliśmy na lodzie. Mąż powiedział, że daje mi miesiąc na to, żeby pozbyć się zapachu, bo jak to stwierdził: bardzo mu się wizualnie podobam, jestem dobrym partnerem do życia i może nie znajdzie już lepszego, ale ten zapach zabija w nim wszystko, a bez seksu nie wyobraża sobie małżeństwa". Zatem będąc zaszantażowana pozapisywałąm się do różnorakich lekarzy. Wyszło mi, że mam niedoczynność tarczycy i być może dlatego mieliśmy problem z zajściemw ciąze, ale to się da uregulować po braniu leków. Wyszły mi również pewne kobiece problemy, być może one były przyczyną zapaszku. Zatem rozpoczęłam leczenie. Przez ten czas leczenia nie współżyliśmy, bo był zakaz. Mój mąż na te wszytskie dolegliwości stwierdził, że się sypię, co bardzo mnie zabolałao, bo ja zupełnie inaczej reagowałąm na jego dolegliwośći. Przedwczoraj powiedział, że musimy się rozstać, bo był w podrózy i nie tesknił za mną nie czuł radości na mój widok, nie ma ochoty mnie pocałować itp. Powiedział, żeby się rozstać na jakiś czas, żeby on stwierdził czy się nie mylił. Powiedział, że chce porozmawiać z jakimś księdzem, dowiedzieć się co zrobić, żeby uznać nieważność małżeństwa. Mnie to strasznie boli, bo mówię mu, że nie ma powodów do unieważniania, a poza tym ja tego nie chcę, kocham Go i znim chcę spędzić resztę życia, a nawet gdyby przecież zwichrowałby mi kompletnie psychę, bo jak ja miałąbym potem komuś zawierzyć?Tak bardzo się boję, mieliśmy jechać na Święta do niego do domu, chyba jednak będziemy jechać osobno. A ja muszę t być, w obcym mieście, sama, bez celu życia, ale z maluteńką nadzieją, że się jednak opamięta..Mojej mamie pęknie serce, jak się o tym dowie, nie wiem czy amm przed nią to ukrywać, czy na ten czas chwilowego rozstania udawać?tylko że ja nie potrafię, po nie wszystko widać. w pracy zapłąkana, a mąż -po nim wszystko spływa, jest taki oziębły, czuję jakby mi ktoś nóż wbijał w serce, nie wiedziałąm, że taka rozpacz i coś takiego mi się przytrafi..Błagam pomódlcie się za opamiętanie mojego męża
 
     
Izka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-28, 19:29   

naprawde nie wiem co ci poradzić najlepiej będzie jak się pomodlę
pozdrawiam
 
     
jolaco
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-28, 19:55   

wielkie Bóg zapłać.
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-28, 20:41   

jolaco,
witaj.
Czy podczas tych lekarskich wizyt byłaś też u dietetyka? Czasem za zapach odpowiadają nie tylko kobiece problemy, ale i dieta. Kiedy już skończysz leczenie może dobrzeby było udać się do takiego specjalisty i pogadać, bo zapach intymny mógł być potęgowany też innymi przyczynami nie tylko zdrowotnymi.
Na taka wizytę zabierz też zapisane nazwy środków higienicznych takich jak proszki, mydła itd. których uzywasz, trzeba też pilnowac ph miejsc intymnych i ważne są włókna z jakich nosisz bieliznę nie tylko desus ale i biustonosze, koszulki itd.Co też ważne to obuwie, jeśli jest sztuczne to wkładki powinny być skórkowe lub ziołowe czy wełaniane lub bawełniane, a na koniec jeszcze kąpielą też możesz korygować zapach osobisty, a sciślej przez dodatki do kąpieli-zioła, sole itd. Miałam kiedyś taki problem więc podpowiadam z własnych doświadczeń. :-D
Jeżeli w organiźmie jest jakiś stan zapalny to też może mieć wpływ na zapach- u mnie to były nerki

jolaco napisał/a:
Rok i 4 miesiące po tym jak sie poznaliśmy wziElismy ślub. Wydawało mi się, że dla nas obydwojga, pochodzących z bardzo wierzących rodzin przysięga ta jest brana na serio i że bierzemy na siebie ta odpowiedzialnośĆ z całą mocą


Skoro wiara była ważna to jak teraz dla was?Jak przeżyliście przygotowanie do ślubu, i leczenie duchowe z nieczystości przedślubnej?Jakieś rekolekcje, zadośćuczenienie Bogu i sobie na wzajem? Może nie poddaliście leczeniu ran zadanych sobie przed ślubem przez współżycie narzeczeńskie i dlatego macie teraz trudności w tej sferze? Jak teraz jest z relacją do Boga?

Czy znasz metodę NPR? Rekolekcje, konsultacja specjalistyczna od metod naturalnych poczęcia? Poczytaj materiały na forum-jest ich trochę, może pomogą cos wybrać.
A może Katolicka Poradnia Rodzinna?
 
     
jolaco
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-28, 21:01   

jeżeli chodzi o ten zapach, to nie byłąm, u dietetyka. byłąm u kilku inncy specjalistów, ale w takim razie muszę udac się do niego. bardzo dziękuję Ci za tą poradę. stosuję olejki eteryczne, które baaardzo mi pomogły, nawet moj mąż to mówi i prawie zniwelowały zapch z miejsc intymnych, ale co z tego skoro jak mówi nawet moje piersi dziwnie pachną/smakują?narzeka także na zapach z ust,mimo,ze myję 3 razy dziennie, nitkuje i płuczę.ale okazało się, że to zapach z krypt migdałkowych, odkrył to lEKARZ i jestem przerażona, bo to wyciskanie wcale nie pomaga, a smród jest potworny!dlatego mój luby nie chce się ze mną całować:(nie wiem zatem jak się tego dziadostwa pozbyć.
Co do spraw duchowych, to niestety obydwoje mieliśmy za sobą przeszłość z innymi partnerami. chciałąm, żeby z męzęm było inaczej, a jednak złamałam się. ja to przeżywałąm bardzo, spowiadałąm się (bez rozgrzeszenia), ale chyba ze strachu przed utratą tkwiłam w tym.mój mąż nie miał takiego podejścia, jak szedł do spowiedzi to nie móił całej prawdy i dostawał rozgrzeszenie i potem dziwił się, że po co ja powiedziałąm wszytsko księdzu. wiem, że mamy pokaleczone dusze, wiem, że te sprawy z przeszłości kłądą się cieniem na naszym małżeństwie, bo odnoszę wrażenie, a włąściwie jestem pewna , że mąż miałby do mnie inny, lepszy stosunek gdybym była dziewicą gdy go poznałam.poniekąd wydaje mi się, że zasłużyłąm sobie na to niegodnym życiem i nie zasługuję na posiadanie dzieci i rodziny, czegoś czego najbardziej na świecie pragnę.zastanawiam się teraz tylko jak to zaakceptować.
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-29, 00:16   

jolaco napisał/a:
Co do spraw duchowych, to niestety obydwoje mieliśmy za sobą przeszłość z innymi partnerami

Bóg jest miłosierny i nie tylko odpuszcza dzieciom grzechy, ale leczy zranienia. Wyspowiadane grzechy trzeba poddać Jezusowi do leczenia, wypowiedziana z serca prośba o uzdrowienie skutkuje w różnoraki sposób, a to wskazaniem gdzie jeszcze jest nie tak i co trzeba naprawić przed uzdrowieniem, albo uzdrowieniem bez przeszkód. Jest na forum RCSM czyli ruch czystych serc dla małzonków i kkorzystając z porad tam zawartych można odzyskać czystość dzieki bożej łasce.
Z pewnościa wszystkie świętokradcze spowiedzi trzeba jeszcze raz zanieśc do konfesjonału, a potem zrobić to co nakaże spowiednik i ponownie prosić Jezusa o uzdrowienie tej sfery ducha.
A co do dzieci to poczytaj wątek Toli121, nie zawsze jest tak jak myślisz i nie mów że to jakaś kara, raczej wskazówka, że trzeba coś poprawić w małzeństwie.
Dziecko nie może byc lekiem na kryzys małzonków, dziecko jest darem, które przychodzi z woli Boga i jest Jego radością i ma tą radością być dla was, anie pigułką na rzranienia. Zatem najpierw wyleczcie się sami lub choć podejmijcie taką decyzję ufając Jezusowi, że was poprowadzi ku uzdrowieniu. Sprawę poczęcia oddaj Maryi, Ona będzie wiedziała co Wam trzeba, aby Bóg wysłuchał pragnienia serca potencjalnej mamy i taty. :-D
 
     
jolaco
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-29, 08:27   

Kingo bardzo dziękuję Ci za te informację i przede wszystkim otuchę!nie wiedziałam, że mogę ja sama,ale najlepiej z mężem odnowić swoją czystość, na pewno bardzo tego potrzebujemy obydwoje. ja się wezmę za to jak tylko wróce z wyjazdu do domu. Mój mąż pewnie sie wyprowadzi do tego czasu, jednak podeślę mu te informacje. Wiem, że cierpi wczoraj długo rozmawialiśmy, bardzo Go ta sytuacja dręczy, tylko wcześniej nie potrafił o tym mówić tak otwarcie.
Co do dzidzi, to tez absolutna racja. Egoistycznie myslałam sobie, że przynajmniej miałabym dla kogo żyć, ale przecież dziecko zasługuje sobie na miłość obydwojga rodziców. Nie mniej póki co nie ten temat w sensie praktycznym odchodzi, może na zawsze, a może kiedys powróci. Natomiast w moim seru zawsze będzie to pragnienie, więc chcę przygotować sie duchowo do przyjęcia daru dziecka.
Wczoraj wypłakałam wiele łez, jednak potem ogarnął mnie jakis spokój i byłam w stanie sensownie i w miarę bez niepotrzebnych emocji porozmawiać z Wojtkiem i mimo tego, że on cały czas twierdzi, że chciałby unieważnic małażeństwo i że przecież nie dam rady nic zrobić z tym zapachem, to poczułam jakąś nadzieję.
Powiedziałąm mu, że ja sie nie wyprowadzę, on to zrobi. Ja chcę iść na terapię, może nawet sama, bo on twierdzi, że to nic nie da. Modlitwa, dobra lektura i mam nadzieję, że moi wspaniali przyjaciele choć są hen hen nie zostawią mnie samej ze swoimi myślami.
Chciałam jeszcze nadmienić, że stosowałam NPR, duzo wiem na jej temat. Zreszta mojemu męzowi tez podoba się takie podejście do naturalnego planowania.na razie jednak wszystko to idzie w odstawę.
Bóg zapłać Ci Kochana Kingo, nawet nie wiesz jak takie zainteresowanie i pomoc trzeciej osoby wiele dla mnie znaczą.
 
     
róża
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-29, 10:25   

Jolaco, a mnie przeraża ton wyższościowy i w ogóle styl w jakim komunikuje się z Tobą Twój mąż. To o czymś świadczy... Jest problem - zdecydowanie i to wcale nie w zapachu (z tym dasz sobie radę, choć pewnie z racji rzekomych kłopotów, jakie on spowodował - przewrażliwienie pozostanie), ale w Twoim mężu.


Cytat:
Mąż powiedział, że daję mi miesiąc na to, żeby pozbyć się zapachu

Co to znaczy"daję ci m-c"? :shock: Jest Twoim kierownikiem, a Ty jego podwładną? A jeśli nie wyrobisz się w m-c to co? Masz napisać podanie z prośbą o wydłużenie tego czasu? A może rozpatrzy je negatywnie i zwyczajnie zwolni Cię z posady?
Hmm, kierownicze stanowisko w pracy uderzyło do głowy???

Cytat:
Mój mąż na te wszytskie dolegliwości stwierdził, że się sypię

W zdrowym małżeństwie, jeśli jedno "sypie się", to drugie go wspiera.

Cytat:
bardziej zachwyca się swoim autem i sobą samym niz swoja żoną.

Gdzie tu dojrzałość do małżeństwa?

Trąci mi tutaj i to wcale nie potem, ale ...przemocą. To charakterystyczne dla niej wpędzanie ofiary w poczucie winy. Byle tylko nie mierzyć się z rzeczywistymi problemami - własnymi. Jolaco, nie obwiniaj siebie, szukaj wsparcia, może to psycholog, wyjazd w rodzinne strony? Problem jest dużo głębszy niż to widać na pierwszy rzut oka i zapewne wymagał będzie mnóstwa pracy męża nad sobą, ale najpierw jego zgody na to.
Dłuuga droga.


Pozdrawiam.
 
     
jolaco
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-29, 10:48   

Różo, zgadzam się, ten ton jest nie do przyjęcia. Powiedział, że mam miesiąc , a jak nie to wracam do domu i roztsajemy się!Gdzie tu wsparcie?Wczoraj mu to powiedziałąm, że tak nie można, przecież trzeba czasu, żeby chocby od strony medycznej poskładać się, wyleczyć. Rok temu mąż bardzo ciepriał na bóle pleców, ja byłam mu w tym czasie oparciem, kupowałam leki, robiłam masaże, zawiązywałam buty-to on jeszcze potrafił powiedzieć, że źle mu buty zawiązuje. Odpowiedział mi na to, że widać ja Go kocham a on mnie.Coś w tym jest.
Wydaje mi się, że zauwazył i wykorzystał mój charakter, niestety uległy i to, że on nie musi sie w ogóle starać, bo i tak ja wszystko zrobię. To przekłada sie na sprzatanie, seks, wszystko. Mam bardzo niskie poczucie wartości i on to wykorzystuje. Nie potrafię tupnąć nogą, byc chamska, choc on sam powiedział, że może to by Go ustawiło do pionu Za poprzednia dziewczyną (która była typem księżniczki, ja z całym moimi wadami jestem kompletnym przeciwieństwem) latał na jej zawołanie, a ona wodziła Go za nos. Zatem problem i to ogromny jest we mnie, żeby jakos wypracowac swoją wartość. Taki paradoks, że w pracy, przyjaciele mówią mi jaka to nie jestem dzielna, ładna i fajna babka, a mój mąż sprowadza mnie na takie dno.
Jade teraz do domu. Ciesze się bardzo na myśl o spotkaniu z moimi przyjaciółmi, to naprawdę bardzo wartościowi ludzie, kocham ich jak rodzeństwo, wielokrotnie mnie wspierali i czynia to niestrudzenie nadal. A ja jestem pesymistką, wszystko widze w czarnych barwach, więc maja czego słuchać. Martwi nie natomiast spotkanie a mamą. Ona tak bardzo wyczekuje na wnuki. Mam 2 starszych braci, ale na nich nie ma co liczyć, w sumie cała jej nadzieją była we mnie:) Serce Jej pęknie, więc na razie nie chce nic mówić, ale ostatnio, mimo, że jesteśmy w takich sobie relacjach, jednak widziała, że jestem jakaś smutna. Dla niej rozwód, tak jak i dla mnie, to jest dramat, wiem jak przeżywała taką sytuacje u mojej kuzynki. Mam nadzieję, że długa podróż pociągiem i czas na modlitwe i rozmyślanie natchnie mnie.Nie chcę kłamać, ale nie chcę tez może niepotrzebnie tej juz staszej kobiety zamartwiać.
Co do zapachu, to obawiam się, że jednak się go niepozbędę, że taka moja natura...I co mam z tym fantem począć?
 
     
róża
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-29, 11:03   

Cytat:
Powiedział, że mam miesiąc , a jak nie to wracam do domu i roztsajemy się!Gdzie tu wsparcie?Wczoraj mu to powiedziałąm, że tak nie można, przecież trzeba czasu, żeby chocby od strony medycznej poskładać się, wyleczyć.


Jolaco, mnie także zadziwia, dlaczego akceptujesz ten ton? Łagodna odpowiedź, jakiej na ten rozkaz udzieliłaś raczej nie sprawi, że mąż zastanowi się nad sobą. Hmm, taki charakter to woda na młyn dla przemocowca. Granice, granice...
Świetnie, że jedziesz do mamy, spróbuj spojrzeć z dystansem na Was...

Zestresowany człowiek zwyczajnie poci się, to tylko skutek :-) Przyczyny trzeba leczyć...
 
     
jolaco
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-29, 11:14   

Niestety zawsze sie pociłam tak sama z siebie i to bardzo. nawet spytałam moejj przyjaciólki, z która siedziałam w ławie i znamy sie od zerówki i powiedziała mi, że zawsze było czuc mój specyficzny zapach. Stres dodatkowo to zwiększa, ale i tak od roku jest o wiele lepiej niż było, bo zastosowałam etiaxil i pomógł mi. Widac jednak i tak ciało wydala zapach całym sobą..
Jest dokładnie tak jak mówisz, moja postawa to woda na młyn. Ale jak ją zmienić? Jestem bardzo emocjonalna, ogromnie przeżywam to co sie dzieje w związku, w relacjach z przyjaciółmi i z rodziną. Chyba napatrzyłam sie na przykład mojej mamy nad która ojciec psychicznie się znęcał,a ona to wsystko znosiła..Widzę postawę innych przyjaciółek i widzę jak nie daja sobie wejśc swoim na głowę. Jak zwiększyć, czy zyskać poczucie wartości?
 
     
róża
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-29, 11:21   

Otóż to! Miałam zapytać o relacje rodziców... Jolaco, a więc Ty tak nie pozwól. Jesteś wspaniałą młodą kobietą, masz prawo do szacunku i miłości ze strony męża. NIE zachowaniom, które godzą w Twoją godność, NIE poniżaniu.
Mama, choć bardzo kochana i kochająca, jeśli wtajemniczysz ją w swoje problemy, niestety - może Ci udzielić szkodliwych rad. Miej to na uwadze.
Zwiększyć poczucie wartości? Jest taka książka (polecam) "Odkryj swoją wartość i idź" :-D Odkryj, nie zwiększ...
 
     
jolaco
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-29, 11:39   

mas zrację odnośnie mamy, tak może z nią być. W każdym razie przypomniało mi się jak bezczelnie mój mąż kłamał mówiąc, że ja w ogóle nie sprzątam, że jestem fleją, że to on wszystko robie i nie wierzyłam własnym uszom, bo to wszystko dotyczyło Jego!więc porozmawiałam zprzyjaciółką i ona mnie troche podbuntowała i ja mus ię wtedy postawiłam i wygarnęłam mu jaki to z niego książe, to on sie zdziwił, że jets bunt z mojej strony:)
nie chce skończyc tak jak mama, bo z ręku na sercu powiem, że to był dramat. Brak mi też ojca, mimo, że kochał mnie na swój sposób, to przez ciągłe kłótnie i upokarzanie mamy znienawidziłam Go.
 
     
róża
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-29, 11:43   

Aaa, zdziwił się :-D

Starzec przyglądał się niezapominajce. Zawstydzony kwiat zapytał: „Dlaczego tak na mnie patrzysz? Jestem przecież malutka i nic nie znaczę w porównaniu z innymi kwiatami!”. Starzec na to: „Znam się na urodzie. W tobie widzę prostotę, delikatność, naturalność, świeżość”. Niezapominajka uradowała się: „Dopiero ty zwróciłeś mi na to uwagę. Od tej chwili przestaję uważać się za nijaką. Czuję się piękna i podziwiana, ponieważ taką jestem w twoich oczach”.

http://mateusz.pl/mt/fragmenty/list/osw/
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9