Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
zazdroszczę Wam
Autor Wiadomość
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-20, 13:54   

krovalova napisał/a:
Strasznie jest patrzyć na swoją miłość, która stoi na przeciwko i patrząc w oczy zimnym głosem mówi "nie chcę z Tobą być i nigdy nie zmienię zdania; to już koniec i nic na to nie poradzisz".


Zapytaj: "A Jezus, Twój Jezus, Twój Nauczyciel i Mistrz, czy On nie mógłby pomóc nam obojgu?"
TWOJA ŻONA MA RACJĘ. Ty nic nie poradzisz.
Jezus jest dla katolikow Zwycięstwem!
On jest Uzdrowieniem, Drogą, Życiem, Zbawieniem, jest wszystkim.
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-20, 21:01   

Norbert1 napisał/a:
...miej odwage popełniac błedy.
Rozczarowania ,porazki,zwątpienie to narzędzia ,którymi posługuje sie Bóg
by wskazać nam właściwa droge.....

(Paulo Coelho)


Tekst dla mnie sprzeczny z Pismem Świętym:
(5) Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając; a na pewno ją otrzyma.
(6) Niech zaś prosi z wiarą, a nie wątpi o niczym. Kto bowiem żywi wątpliwości, podobny jest do fali morskiej wzbudzonej wiatrem i miotanej to tu, to tam.
(7) Człowiek ten niech nie myśli, że otrzyma cokolwiek od Pana,
(List Jakuba 1:5-7, Biblia Tysiąclecia)

Z tego ustępu jasno wynika, że porażki, zwątpienia nie są dziełem Boga. :-)

Norbi z tym co pisze Coelho trzeba uważać :
Niebezpieczny duch książek Paulo Coelho
http://www.tajemnicamilos...ulo-coelho.html
http://www.opoka.org.pl/b...ulo_coelho.html
http://www.dogmatyka.pl/T...009)319-337.pdf
 
     
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-21, 05:31   

kinga2 napisał/a:
Norbi z tym co pisze Coelho trzeba uważać :
Niebezpieczny duch książek Paulo Coelho


Kingo znam twoje zdanie,
ale mam tez swoje .
I aby nie polemizowac dalej:
napisze tylko to

znam przykłady większego zła i zagrożenia dla samej wiary ,ze strony ludzi
posługujących wierze
a juz napewno złego wpływu dla słuchaczy tych ludzi....

niz ze strony zwykłego pisarza jakim jest P.Coelho

przykładów nie będę podawac by nie wzbudzac kontrowersji
ale conajmniej jest dwóch takich w kościele polskim. :-P :-P

natomiast.....
kinga2 napisał/a:
Niech zaś prosi z wiarą, a nie wątpi o niczym. Kto bowiem żywi wątpliwości
kinga2 napisał/a:
niech nie myśli, że otrzyma cokolwiek od Pana,


swietne fragmenty z bibli
szczególnie dla kogoś kto pisze otwarcie że jest ateista.....

niech nie mysli że otrzyma cokolwiek...
ufff
no to nie mysli i zazwyczaj sobie odpuszcza....

widzisz Kingo....
Ja troche prościej odczytuje Paulo...

jako człek bładze,mam zawirowania,gubie sie ,popełniam szereg błedów...

ale na tej drodze i wyniku tego mam szanse poznac prawde...droge do Boga ,a dzieki temu wkoncu drogę Boża...
a mam ku temu szanse jak trafie na kogos kto mi pokarze mądrośc wiary
a nie puste słowa ..czy cytaty

Kingo...a jeżeli chcesz juz ewangelizowac

to polecam ponizy link
http://religie.wiara.pl/d...zowac-w-dialogu

pozdrawiam
 
     
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-21, 12:40   

po to człowiek ma rozum by się nim posługiwac i widzieć zagrożenia dla siebie.

Kingo, zazdroszcze ci twojej wiedzy teologicznej, ja nie mam takiej...ale tak sobie dumam...
czy Pismo Święte nie jest też dla wielu powodem wypaczeń, innego interpretowania tego co w nim pisze.
Gdyby tak nie było, to nie było by tylu odłamów wyznaniowych, sekt wiary opierających się na Piśmie, którzy odłączyli się od Kościoła i stworzyli własną doktryne.
A ile nieszczęść z tego wynika, ile ludzi w wierze, w imie Boga w to jak ich góru interpretuje im to Pismo straciło nawet zycie...

Czy przypowieści Jezusa nie były by tym co według ciebie jest zaprzeczeniem i podanego cytatu z Pisma, a bliższe by były cytatowi Paulo Coelho ...czy jedno nie musi wykluczać drugiego?

Czy Jezus nauczając kogoś przymuszał do czegś, czy ludzie sami szli za nim, czy nie pozwalał nim popełniać błedów i na nich sie uczyć, samemu dokonywac właściwych wyborów...

..."Ewangelia według Św. Jana. Rozdział 8.
Przyprowadzono przed Jezusa kobietę przyłapaną na cudzołóstwie.
- Nauczycielu, tę kobietę przyłapano na jawnym cudzołóstwie. Mojżesz kazał nam takie kamienować. Ty zaś co powiesz?
Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi, a potem podniósł się i rzekł:
- Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem.
A gdy oni to usłyszeli i sumienie ich ruszyło, wychodzili jeden za drugim.
Kiedy zostali sami, Jezus rzekł do owej kobiety:
- Idź i odtąd już nie grzesz.

Nie mamy tu przyzwolenia na grzech. Jezus poleca owej kobiecie, aby „odtąd już nie grzeszyła”. Nie ma jednak także przyzwolenia na linczowanie grzesznika przez innych grzeszników. Ten kto został przyłapany, miałby być ukamienowany przez tych, którzy przyłapać się nie dali?

W nauczaniu Mistrza z Nazaretu miejsca na taką hipokryzję nie ma.

Niech się nikomu nie wydaje, że jest bezgrzeszny i ma prawo potępiać innych. Św. Paweł nie pozostawia nam złudzeń pisząc: „Wszyscy zgrzeszyli, nie ma ani jednego, który by dobrze czynił”.

Bóg nie chce, aby grzesznik umarł, lecz aby się nawrócił i żył.

Nigdzie w nauczaniu Chrystusa i jego apostołów nie znajdziemy nakazu szantażowania grzesznika, współpracy szantażystów z mediami, ani tłumnego opluwania i poniżania. Mistrzowi z Nazaretu zależało na dyskretnym, pełnym miłości upominaniu...."



ja dodam jeszcze na dokonywaniu wyborów samemu,
czy po takiej postawie przemyśleniu swoich czynów nie jest łątwiej dokonać wyboru i przemienić swoje życie, ujrzeć rozczarowania, porażki i zwątpienia?...
czy nie widział Jezus zagrożenia cudzołóstwa, dlaczego puścił kobiete wolno?
dlaczego Żydom niektórym tak bardzo sie to nie podobało, czym się podpierali, przecież w Piśmie nakazywano taką kobiete ukamienować.. czy moze widział człowieka jako dobrego i z miłością i wiarą patrzył na niego pozwalając mu samemu dokonać wyboru i wskazać właściwą droge?

czy ja moge tak interpretować nauki Jezusa i Pismo Św. oraz słowa Paulo Coelho. czy może błądze, wypaczam słowa z Pisma Św. bo na swój sposób odbieram przypowieść z Pisma?
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-21, 23:24   

Norbert1 napisał/a:
swietne fragmenty z bibli
szczególnie dla kogoś kto pisze otwarcie że jest ateista.....


Norbert ten fragment dotyczy tego, aby nie wątpić w treść pragnienia, a krovalova może mieć taka wiarę w możliwość uzdrowienia małżeństwa.
Te słowa nie muszą dotyczyć bezpośrednio wiary w Boga, Bóg jest za to gwarantem realizacji pragnienia, jeśli płynie z czystego serca i jest zgodna z drogą do Zbawienia. Czyli takie odniesienie do tego, że duch może władać materią - pragnienie czystego serca może zmienić rzeczywistość jeśli Bóg mu pobłogosławi, a serce nie zwątpi w swoje pragnienie.

Norbert1 napisał/a:
znam przykłady większego zła i zagrożenia dla samej wiary ,ze strony ludzi
posługujących wierze
a juz napewno złego wpływu dla słuchaczy tych ludzi....
niz ze strony zwykłego pisarza jakim jest P.Coelho


Hiii, Norbi. Wyraźnie napisałam, że "twó"j cytat dla mnie jest sprzeczny z Pismem. Nie musi byc sprzeczny dla Ciebie. :-D

Ten artykuł dobry, ale tu nikt nie chce nikomu zmieniać wiary :lol: Najważniejsze dla mnie zdanie z niego to:
"Dialog zakłada konieczność zachowania wierności własnej tożsamości religijnej oraz szacunek dla tożsamości partnera."
W naszej wymianie zdań nie widzę zaburzenia tej treści i dlatego nie rozumiem całego wywodu bywalca jak i Twojej reakcji. :mrgreen:
Od kazdego człowieka można nauczyć się czegoś, nie jest ważne czy jest katolikiem, ateistą czy innowiercą, liczy się że jest człowiekiem. (Norbi, linki o Coelho przytoczyłam dla zobrazowania swojego myślenia, a nie żeby ci wyznaczać lektury, na to jesteś za dorosły :lol: )
 
     
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-22, 08:56   

kinga2 napisał/a:
Norbert ten fragment dotyczy tego, aby nie wątpić w treść pragnienia, a krovalova może mieć taka wiarę w możliwość uzdrowienia małżeństwa.
Te słowa nie muszą dotyczyć bezpośrednio wiary w Boga, Bóg jest za to gwarantem realizacji pragnienia, jeśli płynie z czystego serca i jest zgodna z drogą do Zbawienia. Czyli takie odniesienie do tego, że duch może władać materią - pragnienie czystego serca może zmienić rzeczywistość jeśli Bóg mu pobłogosławi, a serce nie zwątpi w swoje pragnienie.

echh kingo teoretyzujesz .....
kinga2 napisał/a:
Norbi, linki o Coelho przytoczyłam dla zobrazowania swojego myślenia

I tak trzeba było zaczynać

Ja Kinga nie czytam -bo sie obawiam,bo czuje starch by cos mnie ..czy na mnie nie spadło

ale to co czuje kinga nie koniecznie musi byc odczuciem pozostałe iles procent społeczeństwa...

reasumując
kiedy mam świadomośc że cos ..gdzies moze mi zaszkodzić...
znam swoje słabości...
nie ulegam temu...

co nie znaczy że inni mają te same słabości

i tylko tyle w tej kwestji
 
     
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-23, 15:57   

Kingo,
przekaz prosty,

Kingo, katolik nie powinien czytac ksiązek tego autora?

Krovalova, pozwoliłąm sobie dodać swoje przemyślenia... piszesz[
i]:"Żona mi mówi, że nie widzi dla nas przyszłości, bo
a) nigdy mi nie zaufa
b) nie ma w niej już miłości do mnie"..[/i]

nie zastanawiałeś się dlaczego tak żona mówi? relligia sprawia, że człowiek ma wpojone jakieś zasady moralne, one między innymi mówią mu czy coś jest naganne, złe i krzywdzące druga stronę czy nie tez nie. Jest pewnym drogowskazem jak życ i postepowac by nie zadawać krzywdy drugiemu.

Ateista wclae nie musi byc gorszym człowiekiem w sensie takim, który krzywdzi, zdradza i zadaje ból bo nie ma takiego kodeksu moralnego, który mówi nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij... ma wyuczone i oprzyjęte za własne normy i zasady współżycia z innymi, które mu mówią co należy, czego nie powinien, co jest krzywdzące...



Może tu tkwi problem w braku zaufania a raczej utraty już u zony do ciebie, bo tak naprawde widzi więcej niż ty uważasz za zachowania dopuszczalne a dla niej są nie do przyjęcia to co ty uznajesz za normalne, wszyscy tak robia... dla niej zaś robiące innemu krzywde...
Zastanów się nad tym, oceń swoje wartości, zasady ile jesteś dla nich w stanie poświęcić, ile znaczą dla ciebie jakieś wartości a otrzymasz odpowiedź dlaczego żona przestała ufać...a zaczęła widzieć twoimi oczami ciebie,
potem skup się nad pracą nad tymi wartościami, jeśli uznasz że są warte przepracowania, a myślę, że żona zauważy zmiany....



Jedno tylko jest zasmucające, to nie droga szybka i łatwa.
Ale od twojej determinacji zależy czy nią podążysz... bo to nie od żony i jej powrotu, pokochania na nowo zalezy cokolwiek, tylko od ciebie na ile coś dla ciebie ma jakąs wartość dla któej warto ponosić jakies wyrzeczenia, mimo braku nadzieji każdego dnia. To co będziesz przerabiał tak naprawde nie będzie dla żony, tylko dla ciebie, tylko korzystają na tym dwie strony plus dzieci jakie przyglądajom sie zmianom, i czerpią z tego nieocenione korzyści z kolei na swoją przyszłość. To od nas dorosłych od naszych zasad, zależy kim będa i jak będą traktować innych, czy będą umieli być empatyczni, czy będą egoistami dla któych liczą się włąsne zasady.



Krovalova, nie zazdrość, pozwól sobie na tą samą wiarę co inni mają, religia nie ma tu aż takiego znaczenia, choć bardzo ułatwia wpojony i wyuczony przez rodziców katolików.

Twoja wiara to kwestia nastawienia i obrania postawy dojścia do obranego celu, tylko... jak sie ma zasady, moge z inną osoba się związac, to jak "mija" miłość z czasem do tej osoby, w sensie po czasie umiemy uporać sie z odrzuceniem, samotnością to pojawia sie właśnie sens trwania w takiej postawie. Może to też i takie myślenie żony, postawiłam granice, teraz zaznał tego samego uczucia co ja, ale jak tylko znów sie otworze, wybacze kolejny raz, znó mnie zawiedzie... bo jak wyżej zasady moralne wyznawane przez ciebie do tej pory nie przeszkadzały krzywdzić.

Nie jest to Krovalova a mojej strony postawa wpajania ci tym poczucia winy w tobie, oceniania czy potępienia

chciałam troche byś empatycznie poczuł konsekwencje swoich czynów, których powodem nie jest brak wiary a to co powodowało, że postępowałeś tak a nie inaczej nie widząc w tym niczego złego kiedys.
Zastanów sie dlaczego wtedy krzywdząc kogoś nie wywoływało to w tobie uczuć takich jak dziś o sobie odczuwasz? Jaką jestes też osoba w relacjach z innymi, umiesz tworzyć bliskie relacje, umiesz tworzyć bliskość, dzielić sie swoim życiem z inną osobą, czy raczej jestes osoba, która tego nie potrafi. Nie umie wspólnie z inna osoba rozwiązywac problemy, mówić o nich, korzystać z samej tej pomocy od innych. Inaczej mówiąc jesteś otwarty, potrafisz z łatwością rozmawiać, słuchac czy raczej jesteś skryty, problemy swoje starasz sie załątwiać sam, nie mówiąc innym o nich, czasami nawet do rozmiarów ukrywania, zatajania by inni nie widzieli, że ciebie też dotykają, że sobie z nimi nie radzisz

Myslę, że to problem twoich zasad, przekonań jest powodem utraty zaufania dzis do ciebie u żony. I od ciebie zależy jak mocno są one dla ciebie ważne, że dla dobra wspólnego i odzyskania uczucia zony pewne przekonania beda celem zmian ich. Jesli powodem będzie jednak tylko żona i jej powrót a nie zaś przekonanie tak jest moralnie właściwie to szybko wróciłbys do starych zasad nawet jakby rodzina znów była razem... bo własne przekonanie, wiara w zasadność tego co robie jest najwazniejsza rzeczą jaka człowiek sie kieruje w życiu.

pozdrawiam
 
     
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-23, 16:21   

Ja a propos cytatu

Cytat:
...miej odwage popełniac błedy.
Rozczarowania ,porazki,zwątpienie to narzędzia ,którymi posługuje sie Bóg
by wskazać nam właściwa droge.....

(Paulo Coelho)

swojego czaswu zaczytywałam sie tym autorem, teraz zdecydowanie mi nie pasuje, juz wielokrotnie o tym pisałam na zasadzie unikania wszystkiego co ma chocby pozor zła.

Prawda dla mnie zawarta w tym cytacie jest taka, że Pan Bog dopuszcza nasze potkniecia i porazki, i szczegolnie w nich wyciaga do nas swoją kochającą dłoń, by nas podnosić.
Niedawno była niedziela Bozego Miłosierdzia i po raz kolejny uswiadomilam sobie, ze Pan Bog mni ekocha bezgranicznie....a nasze grzechy sprawiaja ze cierpimy, sa konsekwencją naszych czynów.

Cytat:
"Twoja niegodziwość cię karze -- wypomina Bóg swojemu grzesznemu ludowi -- twoje przestępstwo jest tym, co cię chłoszcze. Poznaj i zobacz, jak źle ci i gorzko, żeś opuściła Pana, Boga twego, i żadnej trwogi nie miałaś przede Mną" (Jr 2,19; por. 6,19).


ciekawy na ten temat artykul O Salija http://mateusz.pl/ksiazki/js-npp/js-npp_04.htm

Cytat:
Strasznie jest patrzyć na swoją miłość, która stoi na przeciwko i patrząc w oczy zimnym głosem mówi "nie chcę z Tobą być i nigdy nie zmienię zdania; to już koniec i nic na to nie poradzisz".


krovalowa masz racje, to straszne uczucie, tez je przezyłam. :-|
Byc odrzuconym przez osobę, ktorej sie zawierzyło swoje zycie, swoją przyszlosc, zaufało....jest rzeczywiscie przezyciem jednym ze straszniejszych dla mnie do tej pory w zyciu.

Przy calej milosci dla mojego męza....wiedziałam ze to jego odczucie i jego wolnosc wyboru...cóz wtedy odrzucil mnie, moze miał powody?
Oczywiscie ze je miał, nie byłąm i nie jestem ideałem, a jemu się przelało i jedynym wyjsciem z sytuacji było zakonczenie naszego małzenstwa.

Po dlugiem czasie szamotania sie z samą sobą i lękiem, odpuscilam, umialam powiedziec mezowi, o, to jest Twoja decyzja.....a moje jest inna.

Uznanie wolnosci drugiej osoby nie jest proste.

Dziś jestesmy razem, nie jest sielankowo, ale wiele sie uczymy o sobie, kazdy z nas pracuje nad soba jak umie najlepiej....dla samego siebie ale i dla malzenstwa, dla Pana Boga.

Powtarzam sie piszac o sobie, z myślą, ze moze to da Tobie nadzieję oraz zachęci do nawrócenia i terapii, warsztatow 12 krokow?

z modlitwą.
 
     
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-23, 23:04   

bywalec napisał/a:
Ale od twojej determinacji zależy czy nią podążysz... bo to nie od żony i jej powrotu, pokochania na nowo zalezy cokolwiek, tylko od ciebie na ile coś dla ciebie ma jakąs wartość dla któej warto ponosić jakies wyrzeczenia, mimo braku nadzieji każdego dnia. To co będziesz przerabiał tak naprawde nie będzie dla żony, tylko dla ciebie, tylko korzystają na tym dwie strony plus dzieci jakie przyglądajom sie zmianom, i czerpią z tego nieocenione korzyści z kolei na swoją przyszłość. To od nas dorosłych od naszych zasad, zależy kim będa i jak będą traktować innych, czy będą umieli być empatyczni, czy będą egoistami dla któych liczą się włąsne zasady


:mrgreen: :mrgreen:
uff.....(znany) i .... cięzki kawałek chleba..........
 
     
Asik
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-24, 07:45   

Witaj "niewierzący" :-) . Twoje wypowiedzi wyznanie poruszyło coś głęboko w moim sercu. I wzruszyło, co objawiło się płynięciem łez. Jest w Twoim wnętrzu (bo z niego wyszło to co napisałeś) prawda. A ona jest moim zdaniem umiłowaną Boga. Dobrze że jesteś.Powodzenia w życiu Ci życzę i obiecuję pamięć o Twojej rodzinie na Mszy Św.
P.s. Do mojego serca przemawia także postawa Kingi.
 
     
Templariusz
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-09, 08:16   

Witaj...pisałeś,że próbowaliście dwa lata i żona chce teraz chce odejść.Może nie poradziła sobie z ciosem który jej zadałeś,może nie odbudowałeś w niej wiary w Ciebie, nie oddałeś tego co zabrałeś...i zrezygnowała.Może poznała kogoś...Nie poddawaj się, bądź z nią nie zapadaj się w siebie....bo ją stracisz.Weź się w garśc i zawalcz o nią z całych sił które masz.

Pisałeś,że psycholog pomógł Ci wytłumaczyć sobie dlaczego zdradziłeś i wiesz na co uważać..napisz o tym proszę.
Życzę Ci powodzenia..i uwierz mi Bóg ma wielkie serce.....
 
     
krovalova
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-20, 09:25   

Hej. Dawno mnie u Was nie było. Przez ten czas cały czas z żoną jesteśmy tam, gdzie byliśmy. Ona mówi o rozwodzie, ja wszystkimi siłami staram się wykrzesać tą małą iskierkę, od której znowu zrobi się między nami ciepło. Mam wrażenie, że czasem na chwile mi się udaje...

Wiem na pewno, również dzięki temu co na tym forum znalazłem, że warto trwać w swoim postanowieniu, być wiernym i czekać, nawet jeśli moja żona to odrzuca.

Tak sobie myślę, że jeśli uda nam się i będe mógł znowu dbać o moją rodzinę, to z perspektywy czasu stwierdzę, że to całe zło, które stało się moim udziałem i pokiereszowało moją rodzinę, spowodowało jednak coś pozytywnego. Czasami trzeba walnąć twarzą w ziemię żeby się opamiętać i zrozumieć, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Zrozumieć, na czym polega prawdziwa miłość. I że nie jest za coś, tylko mimo wszystko.

Pozdrawiam Was wszystkich ciepło,
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-20, 09:36   

Pozdrawiam i Pogody Ducha
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-20, 21:44   

krovalova napisał/a:
Tak sobie myślę, że jeśli uda nam się i będe mógł znowu dbać o moją rodzinę, to z perspektywy czasu stwierdzę, że to całe zło, które stało się moim udziałem i pokiereszowało moją rodzinę, spowodowało jednak coś pozytywnego.

Ja nie zdradziłam, ja zostałam zdradzona.... Ale kiedy to wszystko się tak pokiełbasiło i byłam strasznie załamana, na nowo odkryłam Boga. Kiedy bardzo w Niego wierzyłam ale moja wiara prawie zanikła. I teraz wiem jedno; " Panie, dziekuję Ci za mój kryzys, bo on doprowadził mnie do Cibie" I wiem też drugie:" Z Bogiem jest łatwiej. "
Dlatego pozdrawiam Cię. Nic w życiu nie dzieje się przypadkiem. Pan upomniał się o Ciebie jak o wszystkich na tym forum. I z Nim dasz radę. A między mną i mężem z każdym dniem jest lepiej, choc nie brakuje braku zaufania i czasami ostrych kłótni. Ale muszę zaufac Bogu, bo z Nim mozna wszystko, ale bez Niego nic się nie udaje.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9