Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
nawrócona cudzołożnica
Autor Wiadomość
bettina
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-30, 18:37   

bomnieniema napisał/a:
Szukaj Go. jego prawdziwego we wnętrzu. módl się za niego. Módl się o wiarę dla niego.

Modlę się za niego bo to jest wszystko co mogę dla niego zrobić, Bóg tak jaki mnie dał mu wolną wolę, To od niego zależy czy otworzy się na Bożą moc i jego miłość i miłosierdzie.

bomnieniema napisał/a:
Nic, nikogo nie usprawiedliwia gdy chce zabić, gdy zabija. Nic nikogo nie usprawiedliwia żaden grzech. Każde z 10 przykazan sobie równe jest. Każdy grzech o którym w nich mowa ma wielką moc zabijania. Bo czy zabija się w sekundzie czy w latach, to to samo zabijanie. Zdrada też zabija. temu zabijaniu może podlegać nie tylko ciało ale istota człowieka, jego dusza. To takie byc, jakby się nie było.


Wiem, że każdy grzech zabija i każdy grzech oddala nas od Boga - TERAZ TO WIEM od 4 lat , człowiek jak jest daleko od Boga nie wie ,że grzech tak naprawdę zabija KAŻDY - tu się całkowicie z Tobą zgadzam.

bomnieniema napisał/a:
Nie po to to piszę aby usprawiedliwić co on czyni, ale On potrzebuje pomocy. Ty tez jej potrzebujesz. Może jakieś rekolekcje?


Usprawiedliwie daje mu każdego dnia jak mnie upokarza i niszczy psychicznie - usprawiedliwiam _ bo to przcież ja pierwsza zgrzeszyłam to ja zerwałam świętą przysięgę daną Bogu ,że będę wierna mojemu mężowi - dziś to wiem - wtedy coż była głupia ,ślepa itp.
Pomocy wiem ,że potzrbuje mój mąż i ja . Ja zgodnie z wcześniejszymi radami na formum - jestem na 12 krokach. Mój mąż - on nie chce niczyjej pomocy ani pomocy księdza ani psychologa katolickiego ani oczywiście mojej a przede wszystkim mojej!


bomnieniema napisał/a:
Będę się modlić w intencji twojej i twojego męża
.

Bóg zapłać za modlitwę.
bomnieniema napisał/a:
Oglądałąś film "Ognioodporny"? Może tędy droga.


Oglądałam 5 razy. Mój mąż nie chciał tego oglądać czy oglądał nie wiem ale chyba nie.
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-01, 01:26   

bettina napisał/a:
Mój mąż - on nie chce niczyjej pomocy ani pomocy księdza ani psychologa katolickiego ani oczywiście mojej a przede wszystkim mojej!


Witaj,
to może pomoże sobie sam? Czy możesz mu kupić Dzikie Serce Eldrig'a na CD? Puszczać na głos ot tak przy okazji? I zostawić niech wysłucha sam? Podejdź go sposobem z Miłością. :mrgreen:
 
     
bettina
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-04, 15:53   

kinga2 napisał/a:
bettina napisał/a:
Mój mąż - on nie chce niczyjej pomocy ani pomocy księdza ani psychologa katolickiego ani oczywiście mojej a przede wszystkim mojej!


Witaj,
to może pomoże sobie sam? Czy możesz mu kupić Dzikie Serce Eldrig'a na CD? Puszczać na głos ot tak przy okazji? I zostawić niech wysłucha sam? Podejdź go sposobem z Miłością. :mrgreen:


Właśnie zamówiłam. I będę sie modlić aby zadziałało.

Ale też boję się że to właśnie ja będę puszczała to zgruntu bedzie coś głupiego- to jego opinia na wszystko co ja robie aby ratować nasze małżeństwo.
 
     
Scouby
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-06, 08:49   

Witaj!
Pozwól mu żeby sam zdecydował, nie trzymaj się tak kurczowo mysli ze musisz naprawić to co popsulaś.
Gdy zdradzilam męża i wszystko wyszlo na jaw, chcialam odejść być z moją "nową" miłością, albo wogóle przestać żyć.
Moj mąż dal mi wybor, powiedzial że możemy spróbować na nowo , albo każdy zaczyna na wlasną ręke.
Wciąż usilujemy.
Ale uświadomilam sobie że nikt nie może wplynąć na moją decyzje , nawet Pan Bog dal mi wybor, nie chodzi za mną nie namawia mnie... milczy i czeka.
Ty też musisz czekać , nawet jeśli czujesz czasem że wymyka Ci się Twoje malżeństwo i że być może to koniec.
Zdrada i pogodzenie się z nia jest dtudna dla jednej i drugiej strony. Nie tylko zdradzony cierpi, Ty to wiesz...
Ale pozwól mu zdecydować samemu, tak jak kiedyś przed latami małżeństwo było wspólną decyzją indywidualnych pragnień i chęci....
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-07, 17:59   

bettina napisał/a:
Właśnie zamówiłam. I będę sie modlić aby zadziałało.

To najlepsze co mozesz zrobić, działać po ludzku i modlić się, aby Bóg poprowadził wszystko po swojemu. Jezus zna serce męża i bedzie działał tak, aby Was oboje uzdrowić nie raniąc i nie psując więcej niż juz zepsuto.Tylko nie popędzaj Jezusa i męża, obaj potrzebują czasu, a Ty oddaj się w ręce Maryi-Matki Świętej Cierpliwości i Opanowania. Wiele się nauczysz o sobie i małżonku , gdy przestaniesz naciskać i nerwowo popychać-Maryja wiele Ci pokaże i pomoże.Zaufaj Jej.
 
     
bettina
[Usunięty]

Wysłany: 2012-06-13, 01:23   

Witajcie Wszyscy
Trochę mnie Tu nie było. Przez ten czas wiele się wydarzyło. Dziękuję za podpowiedź jeśki chodzi o książkę. Zadziałało? Można tak powiedzieć po przeczytaniu tej książki mój mąż zaczął ze mną rozmawiać nawet zaczęliśmy zbliżać się do siebie. Starałam się ! ok 20 lutego po raz pierwszy prawie od raku wykonał gest okazania czułości wobec mnie. Przez dwa miesiące było powiedzmy w miarę spokojnie. Ja modliła się sama , on nie chce wspólnej modlitwy więc go nie zmuszam. Jestem dalej na 12 krokach. Pracuję nad sobą. Widzę teraz że znów się oddalamy że on znów wraca. PRZESZŁOŚĆ jest dla niego NAJUWAŻNIEJSZA BO NIE MOŻNA OD NIEJ SIĘ ODCIĄĆ. Nie można wg niego żyć tu i teraz , patrzeć i pracować na to co będzie. To co napiszę teraz jest dla mnie bardzo trudne. Nasze zbliżenie dotyczyło także zbliżenia fizycznego. W tej chwili "kochamy" się tylko wtedy kiedy on chce. czuję się podle wiem że to straszne co napisze ale wcale nie jest mi dobrze tzn właściwie nie potrafię przestać myśleć ze go zdradzałam nawet " podczas" o tym myślę i mam takie wrażanie ,że nie mam prawa do czerpania przyjemności z faktu naszej małżeńskiego zbliżenia. Poza tym znalazłam u niego w portfelu karteczkę z numerami telefonów + kwoty 150,200 . wpisałam pierwszy z brzegu nr i ... pokazała się seks-oferta pewnej kobiety ze zdjęciami. Cóż doszłam do wniosku ,że zniszczyłam swoimi zdradami nie tylko siebie ale doprowadziłam uczciwego i prawego człowieka do .... nawet nie wiem jak to nazwać.. na pewno do grzechu.. nie umiem sobie poradzić z emocjami... Modlę się ... To daje mi siłę każdego dnia ale ten strach... który mi towarzyszy.... jestem tym totalnie zmęczona.. Wybaczcie ....
 
     
delirium
[Usunięty]

Wysłany: 2012-06-13, 07:32   

Witaj!
Każdy grzech jest do wybaczenia. Nawet za największymi chmurami jest słońce, które kiedyś wzejdzie.
zawsze jest droga do wybaczenia, zmiany itp. Może nie od razu i nie takiej jak się spodziewamy czy oczekujemy, ale jest.
Trzymaj się. Bóg jest na pewno bardzo blisko Ciebie. Staraj się nie ustawać w midlitwie, nawet jak jest bardzo ciężko, a może zwłaszcza gdy jest bardzo ciężko.

Pozdrawiam.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2012-06-13, 08:03   

bettina napisał/a:
Poza tym znalazłam u niego w portfelu karteczkę z numerami telefonów + kwoty 150,200 . wpisałam pierwszy z brzegu nr i ... pokazała się seks-oferta pewnej kobiety ze zdjęciami. Cóż doszłam do wniosku ,że zniszczyłam swoimi zdradami nie tylko siebie ale doprowadziłam uczciwego i prawego człowieka do .... nawet nie wiem jak to nazwać.. na pewno do grzechu..

Bettina,
naprawdę tak myślisz?
To co to za ludzie piszą na tym forum? Zdradzeni, oszukani, dlaczego sami nie zdradzają??? Bo właśnie są uczciwi i prawi.

Twój mąż wykorzystał Twój grzech, zasłonił się Twoim grzechem, może planował taką rozpustę wcześniej? Proszę Cię, przestań... Przejrzyj na oczy. Naprawdę uważasz, że taką uczciwą i prawą Bettinę doprowadził do takiej rozpusty, czy raczej Ty sama się do tego doprowadziłaś? Zastanów się nad swoimi czynami - nie winisz męża za to, czy winisz męża za to. A może każdy sam sobie winny? A może lepiej zapytać o wszystko Boga Ojca, albo lepiej Jego Syna, albo Matkę Bożą spytać jak było naprawdę, Bo Oni na pewno to wiedzą, a Ty nie do końca...

Poza tym, czy nie jest tak, że mąż uczciwy i prawy inaczej się zachowuje?
Twój mąż - nie piszę, że jest najgorszy, ale ... musisz popatrzeć na tych uczciwych i prawych, poczytaj co piszą.
Własnie tutaj piszą, byli zdradzeni, ale nie szukali płatnego seksu... więc naprawdę proszę Cię przejrzyj i ujrzyj siebie - najpierw siebie i Twoją relację z Panem Jezusem. Co Pan Jezus ma Tobie do powiedzenia? Jaką drogę wskaże Tobie Pan Jezus? Niech Jego Najświętsze Serce Cię przytuli i powie Ci prawdę o Tobie samej!
W piątek i sobotę - SERCA DWA. Wiesz jakie? :-D
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2012-06-13, 11:19   

Masz trochę racji i nie masz Elżbieto. Masz rację, że po zdradzie żony można się obyć bez płatnego seksu i nie chcieć go. Ale z drugiej strony zupełnie inaczej wygląda świat po dotarciu do świadomości takiego faktu. Inaczej wygląda świat, inaczej kobiety. Zupełnie inaczej patrzy się na wszystko co jest dookoła. Prawda o tym co mam na myśli jest mocno zawoalowana.
Szczególnie w dzisiejszym świecie, który podsuwa życia hedonistyczne potrzebne jest towarzystwo względem którego ma się zaufanie i idzie przez ten syf razem. Jeżeli z najmniej spodziewanego kierunku idzie taki cios... Elżbieto, zamiast oceniać módl się za tego mężczyznę, módl się za mnie.
Proszę.
Módl się o siły dla Bettiny, dla mojej żony.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2012-06-13, 11:29   

Z nadzieją i ufnością pomodlę się za Was ! Niech Wam Pan Jezus błogosławi!
Musicie być silni MOCĄ MIŁOŚCI JEZUSA CHRYSTUSA.
Wy jesteście słabi, a On może wszystko z Wami uczynić, tylko Jemu siebie powierzcie.
 
     
laura_33_31
[Usunięty]

Wysłany: 2012-06-13, 18:43   

Orsz napisał/a:
Szczególnie w dzisiejszym świecie, który podsuwa życia hedonistyczne potrzebne jest towarzystwo względem którego ma się zaufanie i idzie przez ten syf razem.


Szczególnie w dzisiejszym świecie.............człowiekowi jest potrzebny Bóg, Jezus Chrystus i Najświętsza Maryja Panna, w objawieniach fatimskich Matka Boża powiedziała do Łucji-rok 1917-"dzisiejszy świat bardziej zasługuje na potop niż czasy Noego" i zasługujemy, :-(
Orsz napisał/a:
Elżbieto, zamiast oceniać módl się
.................................a może spójrzmy na to inaczej........... Elżbieta nie ocenia stwierdza fakt, przypomina, jeśli ktoś zrobił źle..........wszak mamy obowiązek wzajemnie się upominać....Jezus mówi"jeżeli twój brat zgrzeszy, idź upomnij go......."

I modlimy się wzajemnie za siebie,
pozdrawiam

Niepokalane Serce Maryi
Cierniem zranione przez nasze winy
Chcemy Cię kochać i zadość czynić
Niepokalane Serce Maryi.
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2012-06-13, 22:06   

Nie stwierdza faktu, tylko domyśla się co było przyczyną. Ale to nie jest istotne. Podstawową przyczyna eskalacji były zdrady Bettiny, tak ja podejrzewam. A co było przyczyną zdrady?
Bezpośrednią przyczyną była decyzja o popełnieniu grzechu przez Bettine. Przyczyn pośrednich pewnie jest masa. Na świętych nie trafiło. To nie ulega wątpliwości. Świętych takie zło raczej się nie ima. Warto być świętym, tylko kto z nas nim jest?
 
     
Suchy64
[Usunięty]

Wysłany: 2012-06-23, 15:33   

bettina napisał/a:
... Moim wyznaniem "prawdy" która wcale nie jest prawdą osiągnełam dno. Wiem zaraz ktoś mi dołoży że nie powinnam przyznawać się do czegoś czego nie zrobiłam WIEM!!!! Ale naprawdę juz dłużej nie mogłam słuchac tego co zrobiłam a czego mu nie powiedziałam. Tak sobie pomyslalam, że skoro prez tele lat go okłamywałm to powinnam wziąśc na siebie winę której się nie dopusciłam. On cierpiał przez moje zdrady to i ja powinnam z pokorą znosic to czego nie zrobiłam a do czego sie przyznałam. ...


Tak, dla Ciebie za późno, ale skoro chcemy pomóc i innym osobom w tej sytuacji, to patrząc z drugiej strony, tzn. zdradzonego męża, jest to jedne z największych głupstw które można zrobić.
W końcu odbudować zaufania nie da się kłamiąc. W tej sytuacji włącza się „szósty zmysł”, a świadomie tak czy tak wszędzie szuka się kłamstwa. A ten co szuka chce znaleźć. Chce mieć swoje „poczucie sukcesu”. Mężczyzna analizuje sytuację i docierające do niego informacje. Jeśli za każdym razem dostarczasz mu nowych, dalej idących faktów lub „faktów”, to logiczne (przynajmniej dla mnie), że będzie drążył dalej. W kryminalistyce też przesłuchuje się nie raz (jak na filmach, gdzie od razu wszystko wyśpiewa) tylko wielokrotnie i szuka się potwierdzeń lub sprzeczności w wypowiedziach. Również podświadomie rejestruje się pewne czynniki które wychodzą np. na wariografie.
Jeśli któraś pani w tej sytuacji myśli, że wyzna wszystko mężowi raz „jak na spowiedzi” i po sprawie, to tak na 95% grubo się myli. Odbudowanie zaufania jest możliwe (moim zdaniem) jeśli zarówno świadomie jak i podświadomie dojdzie się do przekonania, że nie ma „drugiego dna”. Tylko wykształcenie tego przekonania wymaga wielu rozmów i wielokrotnego odpowiedzenia na te same pytania. Tekst typu „już Ci raz mówiłam” można sobie od razu darować.

Tak więc drogie Panie szczerość.

Innym aspektem jest co i jak się mówi. Zbyt wiele szczegółów jest absolutnym błędem. Wyobraźnia podsunie mężowi wystarczająco wiele obrazów. Poza tym za wiele naraz może przekroczyć jego zdolność percepcji. Tak, że najlepiej jak najbardziej oględnie odpowiedzieć na pytanie, ale nie wykraczając poza ramy pytania. Może tego mąż akurat już nie chciał wiedzieć. A jak będzie chciał, to spyta.

Osobiście patrząc na zagubienie mojej żony polecałbym przygotowanie się do takich rozmów obu stron. Panu nie zaszkodzi świadomość, że zbyt wiele szczegółów może być autodestrukcyjna, a pani na pewno przyda się wiedza co dla „rogaczy” jest ważne i jak to wyrazić możliwie delikatnie.

Aha; i rozmowy zaczynamy gdy jest możliwie dobrze. Kłótnia, w której przebiegu następuje „wyciąganie brudów” to najgorszy z możliwych scenariuszy odzyskiwania zaufania.


bettina napisał/a:
W tej chwili "kochamy" się tylko wtedy kiedy on chce. czuję się podle wiem że to straszne co napisze ale wcale nie jest mi dobrze tzn właściwie nie potrafię przestać myśleć ze go zdradzałam nawet " podczas" o tym myślę i mam takie wrażanie ,że nie mam prawa do czerpania przyjemności z faktu naszej małżeńskiego zbliżenia.


Trudny temat. Widzisz, dlaczego piszesz, że „nie mam prawa do czerpania przyjemności”? Jak najbardziej masz i powinnaś. To też w zbliżeniu czuć. Jeśli partner nie czuje Twojej przyjemności to czuje się kolejny raz oszukany, nie zna przyczyny, nie wie co to znaczy i jak to zaszufladkować.
Więc dawajcie i bierzcie pełnymi garściami.

W temacie
W temacie II


Za to chciałbym ostrzec przed eksperymentami. Może są zachowania które zawsze chciałaś wypróbować lecz się wstydziłaś, czułaś się mało atrakcyjna itd. Teraz na fali odzyskanej bliskości chcesz to wprowadzić w życie. W tym wypadku ryzykujesz, że zostanie to asocjowane z kochankiem. Więc lepiej nawiązać do dawnej bliskości i wszystko powolutku.
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-03, 22:06   

Suchy, w 100% potwierdzam to co piszesz odnośnie prawdy. Przez to właśnie przeszedłem. Niedopowiedzenia, blokady przed wyznaniem czegoś tam nieodbudowywują niczego.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 9