Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Idą święta...
Autor Wiadomość
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 19:40   

mare1966 napisał/a:
Zupełnie nie w tym klimacie były moje rozważania .
Raczej morał miał być taki , że ideałów nie ma .
Niby wszyscy to wiedzieć powinniśmy , nawet wiemy ,
a i tak gonimy , szukamy , tęsknimy .


-ależ zupełnie w klimacie.)) nie mając tego co pragniemy człowiek jakoś musi sobie to tłumaczyć, a by nie wpaść w paranoję, to zpycha na przyczyny zewnętrzne lub innych. Jesli już dostrzega w sobie coś to płynnie przechodzi do samousprawiedliwienia typu zupa była za słona, ja co prawda zawiniłem/ łam ale to dlatego, że druga strona mnie sprowokowała. Dochodzi z czasem, abo i nie do stwierdzenia cudownego uzdrowienia po, którym zaczyna bezproblemowo żyć, radzenia sobie z tym, że
- nie muszę mieć zawsze racji
- nie odchodzi mnie opinia innych
- najważniejsza jest moja samoświadomość zadowolenia z tego kim jestem, bez szukania poparcia innych
I wtedy dziwnym trafem okazuje sie, że do konfliktów nie dochodzi z innymi osobami, umiemy się komunikować bez problemów, inni nas rozumią, lgną do nas... choć ideałami nie są ani oni ani my

mare1966 napisał/a:
Jedno mi się sprawdza .
Kobietom trudno nie brać wszystkiego do siebie .
Jak jakaś kobieta , to znaczy "atak" na nią , bezpośrednio i osobowo .
I wszystko na poważnie , bez dystansu .


-kiedyś czytałam, no dobra słyszałam...)))) ponoć w ludziach ( mają tak kobiety jak i mężczyźni) najbardziej denerwują nas nasze wady, ciekawe dlaczego nie zauważamy talentów, zalet? może sami w sobie ich nie widzimy?

miodzio63 napisał/a:
Przeszłość???
nie
-bo z tym się juz nie zgodzę by wiecznie za nią odpowiadać.
Chcę bywalcu poprostu zwykłej uczciwości.....
Nie wiem może błądze w moim myśleniu,może zbyt wiele oczekuję
ale tak mam....że sprawa musi byc jasna.


- czyli jak wyżej, sprawiedliwości. A co jak druga strona nie chce jej wziąć na siebie? Co wtedy? Na siłę, żartem, podstępem, manipulacją starać się na tej osobie to wymusić? Ponoć najmocniej umyka nam, ucieka to co gonimy...Co da Ci to, że sprawa będzie jasna? bez tego nie widzisz sprawy jasno?


miodzio63 napisał/a:
Nie chcę wchodzić miedzy młot a kowadło...ale Mare ma troche racji..
żyje juz trochi na tym świecie i zanim mnie od losu cos podotykało wiele się naoglądałem.


- czego to dowodzi i ma byc poparciem kobiety są mstliwe?
Norbi, żyjesz na tym świecie, znasz i inne historie.)))
Historia jakich wiele, raz kobieta jak mężczyzna się mści. To leży w chorej naturze człowieka nie kobiety ale ludzi. Te cechy nie są przypisane jednej płci, to zachowania człowieka, który nie potrafi w inny sposób utrzymać poprawnych stosunków, rozwiązywać konfliktów
 
     
miodzio63
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 19:56   

bywalec napisał/a:
Na siłę, żartem, podstępem, manipulacją starać się na tej osobie to wymusić?

Nie to zupełnie nie wchodzi w grę..oczekuje raczej uczciwości....
ale w kontekście tego co napisałaś
bywalec napisał/a:
Co da Ci to, że sprawa będzie jasna? bez tego nie widzisz sprawy jasno?

fakt....ku czemu bedzie to słuzyło...poczuje sie lepiej??

przeciez od dawna sam to juz wiem....
bywalec napisał/a:
czego to dowodzi i ma byc poparciem kobiety są mstliwe?

w zasadzie to nie...bo jak dokłądnie sama napisałaś....
i faceci i kobiety
potrafią grać w najbrudniejsze gry....
to był raczej przykład na to
jak można wrobic człowieka
Widzisz Bywalcu...
jakos tak zostałem skontułowany....
że w kobietach zawsze widziałem delikatność
facet w moim pojęciu zawsze był gruboskórny....
kobiety natomiast delikatne...tak samo zreszta latami postrzegałem żonę....

Wiesz jak to jest gdy jest dobrze i fajnie nie postrzega sie wielu spraw,nie widzi się zbyt wiele.
Dawniej nawet nie dopuszczałem takiej mysli że kobiety mogą być czasami zdolne do tego
co w męskim świecie nieraz sie pojawia.
I dlatego jak echem wciąz odbijaja mi sie słowa żony jakie swego czasu nawet kilka razy powiedziała...

"Nie sadziłes nigdy ,nie przypuszczałes nawet że twoja żona może tak zrobic"......

ano nie sadziłem i nie przypuszczałem...to fakt

i chyba tyle...
  
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 21:38   

Norbert,

Nie tak dawno starałeś się innym wytłumaczyć (i słusznie), że głową muru przebić nie można więc walenie w niego jest bez sensu.
Dzisiaj mam wrażenie , że o tym zapominasz na chwilę. Pewnie to okres świateczny tak działa.
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 21:38   

A ja tam się z niczego nie wycofuję . :->
To , że kobiety na forum mądre są , nie znaczy że zawsze mają rację .
Bywalec , w tej kwestii nie masz racji .


Jesteśmy mężczyznami albo kobietami .
Płeć to nie tylko cechy zewnętrzne , ale i budowa mózgu , pewne predyspozycje ,
odmienność .
Statystycznie mężczyźni są silniejsi fizycznie , co jednak nie jest tożsame z tym ,
że każdy męzczyzna jest silniejszy od każdej kobiety .
itd.

Podobnie ma się ze skłonnością do zemsty .
Przecież to oczywiste .
Zemsta wiąże się z relacją , a specjalistkami od relacji są kobiety .
Do zemsty potrzeba intryg , cierpliwości , znajomości ludzkiej psychiki .
Jakiemu facetowi bedzie się chciało w to bawić ?
Od razu wyładuje swoją złość .
A kobieta ............poczeka .
Jak zechce to rozkocha faceta , nawet mu się odda
( żeby potem bardziej bolało )
i go rzuci .
Musi dłuuuuuuugo pocierpieć .

I przecież nie zarzucam tego każdej kobiecie , to tylko pewne predyspozycje .
Macie wspaniałe cechy , ale i gorsze też .
Ta mściwość dotyczy wyjątków .
Bardziej powszechna , łagodniejsza odmiana to złośliwość .
Ale i tak tych dobrych cech macie dużo więcej . :->
Inaczej nikt by się z Wami nie żenił ,
tylko samotnie szedł drogą samorozwoju ,
a gatunek z braku rozmnażania
uległ samozagładzie .



____________________________________________________

Ja tam nie wiem .
Samorozwój ważna rzecz , ale
tak po ludzku
chłop baby
a baba chłopa potrzebuje .
( żeby np. pokonwersować )


Do samorozwoju jak sama nazwa wskazuje
nie potrzeba koniecznie wchodzić w małżeństwo .

Miodzio ma problem , otwartą szufladkę
z napisem MAŁZEŃSTWO - ŻONA ,
i chciałby wreszcie coś z nią zrobić .
Tak albo siak , a nie nijak .

Cytat:
Co da Ci to, że sprawa będzie jasna? bez tego nie widzisz sprawy jasno?

Może po prostu dla niego sprawa nie jest tak jasna ,
a po drugie nie akceptuje takiego "rozwiązania- nierozwiązania" ?
Ale tu zgadzam się niestety , że jakoś będzie musiał . :-|
Ostatnio zmieniony przez mare1966 2013-12-28, 22:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 22:00   

mare1966 napisał/a:

Ja tam nie wiem .
Samorozwój ważna rzecz , ale
tak po ludzku
chłop baby
a baba chłopa potrzebuje .
( żeby np. pokonwersować )


Tak nawiasem...
Mówienie o samorozwoju w sytuacji gdy człowiek tkwi w bagienku obojętności, chłodu, albo wręcz wrogości to puste słowa.
Człowiek się rozwija, kwitnie, gdy jest zadowolony z życia, gdy ma stabilną sytuację...
wtedy wydaje mu się że może góry przenosić.
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 22:10   

grzegorz_ napisał/a:
Tak nawiasem...
Mówienie o samorozwoju w sytuacji gdy człowiek tkwi w bagienku obojętności, chłodu, albo wręcz wrogości to puste słowa.
Człowiek się rozwija, kwitnie, gdy jest zadowolony z życia, gdy ma stabilną sytuację...
wtedy wydaje mu się że może góry przenosić.

W pewnym sensie tak jest nam łatwiej. Tylko, że ja mam coś jeszcze innego, a mianowicie to, że jak jest dobrze, zaczynam się rozleniwiac.
 
     
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 22:16   

http://kobieta.onet.pl/zd...mezczyzni/gx7z6
 
     
aatka
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 22:21   

Cytat:
....ale w tych okolicznościach nie potrafie jednego zrozumiec...
czemu stała się taka jak ja kiedyś.....
skoro kiedys tak bardzo jej to przeszkadzało.....


więc to chyba norma....
Mój mąż zachowuje się w tej chwili dokładnie tak jak zarzucał mi że ja się zachowywałam.
Z większym natężeniem i przerysowaniem.
Kiedy mu o tym mówiłam - oczywiście niesamowicie się oburzał i zaprzeczał.

W zasadzie wytrzymuję to jego zachowanie głównie dlatego iż teraz rozumiem co mógł czuć, choć nadal nie wiem dlaczego tego nie raczył komunikować.....
 
     
miodzio63
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 22:31   

grzegorz_ napisał/a:
Nie tak dawno starałeś się innym wytłumaczyć (i słusznie), że głową muru przebić nie można więc walenie w niego jest bez sensu.
Dzisiaj mam wrażenie , że o tym zapominasz na chwilę

Grzechu nie zapominam jeno czy chcę czy nie co jakis czas ten mur powstaje przed moja osobą ;-) ;-)
mare1966 napisał/a:
Miodzio ma problem , otwartą szufladkę
z napisem MAŁZEŃSTWO - ŻONA ,
i chciałby wreszcie coś z nią zrobić .
Tak albo siak , a nie nijak .

Mare super to ujete dzieki :mrgreen: :mrgreen:

dokładnie tak i dokładnie to.....
może to włąsnie ta natura męska...ze facet żle się czuję w sytuacjach jakich rozsadnie nie da sie rozwiązać

a to zarazem jest odpowiedz na..
grzegorz_ napisał/a:
Mówienie o samorozwoju w sytuacji gdy człowiek tkwi w bagienku obojętności, chłodu, albo wręcz wrogości to puste słowa.
Człowiek się rozwija, kwitnie, gdy jest zadowolony z życia, gdy ma stabilną sytuację...
wtedy wydaje mu się że może góry przenosić.


Dokałdnie to bo wchodzi tkzw..efekt podciętych skrzydeł.
aatka napisał/a:
W zasadzie wytrzymuję to jego zachowanie głównie dlatego iż teraz rozumiem co mógł czuć,

to widzisz aatka...ja natomiast tego nie rozumiem-bo skoro ktoś sie kiedyś z tym zle czuł,skoro to coś komus przeszkadzało....

to czemu robi to samo??
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 22:33   

aatka napisał/a:

W zasadzie wytrzymuję to jego zachowanie głównie dlatego iż teraz rozumiem co mógł czuć, choć nadal nie wiem dlaczego tego nie raczył komunikować.....


Pewnie dlatego nie raczył komunikować, bo nie o to chodzi aby żebrać czy wymuszać w związku pewne zachowania. Frustracja narasta, narasta, aż bum i "po zawodach"

[ Dodano: 2013-12-28, 22:36 ]
miodzio63 napisał/a:
grzegorz_ napisał/a:
Nie tak dawno starałeś się innym wytłumaczyć (i słusznie), że głową muru przebić nie można więc walenie w niego jest bez sensu.
Dzisiaj mam wrażenie , że o tym zapominasz na chwilę

Grzechu nie zapominam jeno czy chcę czy nie co jakis czas ten mur powstaje przed moja osobą ;-) ;-)


Norbert

Mur stoi od lat, ale ty nie wal w niego głowa !!!
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 22:42   

Dokładnie takie miałem myśli , ze 2-3 godziny temu !
( na słowo - samorozwój od Bywalca )

Problemem nie jest samorozwój ,
tylko zwyczajnie
brak baby .


Sformułowanie dosadne i prostackie rzec by można ,
ale zstąpmy do GŁĘBI , samej istoty stworzenia ,
kobietą i mężczyzną stworzył ich , całego bogactwa z tym związanego .


Rozwój w rodzinie i przez rodzinę jest bardziej naturalny
i skuteczny .
I jak pisał poeta " bez tej miłości można żyć........"
w opozycji do tej podstawowej ,
bez której jego zdaniem - nie da się .
 
     
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 22:51   

miodzio63 napisał/a:
I dlatego jak echem wciąz odbijaja mi sie słowa żony jakie swego czasu nawet kilka razy powiedziała...

"Nie sadziłes nigdy ,nie przypuszczałes nawet że twoja żona może tak zrobic"......

ano nie sadziłem i nie przypuszczałem...to fakt

i chyba tyle...


no Norbi, przecież wiesz...Ludzie stosuja rozne gierki dla podwyższenia statusu, pozycji w zwiazku, słowne to jedne z nich.
żona widać bardzo dobrze Cię zna i wie gdzie uderzyc w czuły punkt, podnieść Ci ciśnienie bez kawy.))... czytaj bodziec, który uruchamia gre...

Jedni dają sie na nie zlapac. Najlepiej nie wchodzic w te gierki, nie starac sie coś udowadniać, możesz zostać zniżony do poziomu gracza a potem pokona Cię gracz doświadczeniem...
czytaj zna twoje czułe struny.
Jak przestaniesz reagować, to zakończysz gre na chwile... gracz tak szybko nie ustąpi.
Wyciągnie ze swojego arsenału jak z kapelusza nowe...miej się na baczności jak tylko poczujesz zagrożenie swojego Ja uciekaj z tej gry.
Nikt nie wygrywa, zżera Cie albo poczucie winy, przeszłość Cie dopada, albo wchodzisz w dyskusje co było pierwsze jajko czy kura. Kłotnia jak nic, a żonę tylko utwierdzasz w przekonaniu, taki mądry, tak mnie poucza, tyle samorozwoju dokonał a wciąż ten sam Norbert.

[ Dodano: 2013-12-28, 23:00 ]
mare1966 napisał/a:
Jesteśmy mężczyznami albo kobietami .
Płeć to nie tylko cechy zewnętrzne , ale i budowa mózgu , pewne predyspozycje ,
odmienność .
Statystycznie mężczyźni są silniejsi fizycznie , co jednak nie jest tożsame z tym ,
że każdy męzczyzna jest silniejszy od każdej kobiety .
itd.


raz to: ja nigdzie nie napisałam, że neguje odmienność płci...

mare1966 napisał/a:
Macie wspaniałe cechy , ale i gorsze też .
Ta mściwość dotyczy wyjątków .
Bardziej powszechna , łagodniejsza odmiana to złośliwość .


neguję tylko to co powyżej piszesz. Złośliwość jest cechą wspólną ludzi. Tobie trafiła się akurat może kobieta, ale to nie czyni zasady z tego. Ja mam inne doświadczenia, które mówią o mężczyznach....ale nie robię z tego zasady. Złość zaś jest emocją świadczącą o stracie. Dlatego człowiek baba, chłop się złości, z poczucia, straty, bezsilności.
Mstliwość to już wyższa szkoła jazdy, rozwinięcie zachowań pod wpływem złości dążących za wszelka cenę do sprawiedliwości jaką ta osoba widzi jako zrekompensowanie swoich strat, zadośćuczynienia...
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 23:01   

bywalec napisał/a:

Ludzie stosuja rozne gierki dla podwyższenia statusu, pozycji w zwiazku, słowne to jedne z nich.
żona widać bardzo dobrze Cię zna i wie gdzie uderzyc w czuły punkt, podnieść Ci ciśnienie bez kawy.))... czytaj bodziec, który uruchamia gre...


Bywalec,
tak bywa gdy w związku trwa wojna o wpływy....
Gdy jedna osoba się "wypisuje" emocjonalnie ze związku to nie ma co
szukać drugiego dna w tym.
Po prostu nie kocha, nie chce i tyle. Taki jest fakt, z którym trudno dyskutować.
 
     
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-28, 23:15   

e tam, ja tam nie wiem... czy ktoś się wypisuje ze związku, czy już nie chce czy gra sam nie wiedząc w co? To leży tylko w odpowiedzi tej osoby. Teoryzować można ma sie to nijak do odczuć i decyzji tej osoby.
Zgodzę się z jednym, jak ktoś nie chce to głową muru się nie przebije.... litość nie działa, kwiatek czy prezent też...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 8