Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Oblicza zdrady
Autor Wiadomość
złamana
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-22, 17:42   

Orsz, masz obie stopy? Załóżmy, że masz. Zastanawiasz się nad faktem, że masz je obie? Cieszy Cię fakt, że chodzisz, możesz pobiec, nawet w maratonie, że możesz w piłkę pograć, powspinać się w góry, iść przed siebie? Dbasz o stopy? Pielęgnujesz, myjesz, moczysz w wodzie z solą, stosujesz pilingi do stóp, nosisz tylko skórzane buty i bawełniane skarpetki, etc? Nagle jedną z nich stracisz, bo w zamyśleniu, głupiej chwili, przechodząc przez tory w miejscu niedozwolonym, utknie w nich. Ból niewyobrażalny, ktoś pomoże, wyjdziesz z tego żywy. I co dalej? Ile czasu zajmie Ci zastanawianie się co miałeś i co utraciłeś? Ile razy będziesz zastanawiał się co by było gdybyś nadal miał je obie, a ile czasu będziesz zastanawiał się dlaczego w ten dzień wybrałeś właśnie tą drogę? Co wybierzesz, skupisz się na braku stopy i żalu za utraconą sprawnością, czy też dostrzeżesz, że masz dwie sprawne ręce, słyszysz, widzisz, czujesz, mówisz, piszesz, żyjesz... jeszcze tyle masz.
Spłycam, ale chodzi mi o to, że czasami ta niekończąca się analiza nad stratami donikąd prowadzi. W nasze życie generalnie wpisane są straty. Można a nawet trzeba przemyśleć to co się stało ale zasadnicza jest odpowiedź na pytanie: co dalej?
I tytuł tego wątku powinien brzmieć oblicze a nie oblicza.
A sytuacje i scenariusze są różne. Marta pisała o dzielnym młodzieńcu, który nie uległ propozycji przypadkowego seksu po pijaku. Przypomniał mi się pewien znajomy, który brzydził się wręcz takimi przypadkowymi skokami w bok. Uwłaczało mu to, jak i płatna odmiana rozładowania chuci. Nic jednak złego nie widział w tym, żeby wejść w wieloletni związek pozamałżeński z kochanką. Bo to z "miłości" było.
Co oczywiście nie znaczy, że opisany młody mężczyzna miał wkodowane: tylko jedna kobieta na całe życie.
Orsz, myślisz, że znajdziesz receptę na ochronę dzieci przed takimi zdarzeniami? To, powodzenia. Rodzice mogą się tylko starać, a dzieci kiedyś tam same dokonają wyboru. A chyba najlepsze co tata może dać dzieciom to kochać i szanować ich matkę. Do dramatów jakie zajmują Twoją głowę dochodzi nie tylko wtedy gdy rodzice są rozwięzli, dają zły przykład ale też wówczas gdy we współżyciu widzą zło, gdy stratę cnoty wyniosą do rangi najważniejszego wydarzenia w życiu wiążącego się z koniecznością bycia na zawsze tylko z tą osobą, z którą to się przeżyło.
Szukanie uzasadnienia dla tego co się wydarzyło w karaniu za grzechy, to też chyba ślepa uliczka. Dzisiaj byłam z młodszymi dziećmi w kościele i był tam chłopiec na wózku. Moje małe zapytały a co on zrobił, ze jest na wózku?? Była okazja, żeby dzieciom wytłumaczyć, że nie wszystko w życiu jest za coś, nie wszystko jest karą za złe zachowanie. I muszę trochę zweryfikować to co im mówię, za dużo chyba tłumaczenia przyczynowo - skutkowego. Czasami tak po prostu się dzieje i wydarza.
 
     
izabela1115
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-22, 19:20   

Orsz wysłuchaj tego to tylko 10 min
Może spotyka cię jakieś nieszczęście, może masz trudną osobę w rodzinie, którą ciężko jest kochać, może ktoś cię opuścił, rozsypało ci się małżeństwo, może jesteś w związku, w którym już nie ma miłości. (...) A może Pan Bóg cię uczy kochać?”. Zapraszamy na siódmy odcinek rekolekcji „Wilki dwa”, które prowadzą o. Adam Szustak i Robert „Litza” Friedrich.


http://www.stacja7.pl/art...7%3A+Na+nowo/51
 
     
Marta86
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-22, 20:25   

Oglądałam kiedys taki film o sportowcach, którzy mieli wypadek. Jednemu nic się nie stało, nadal mógł biegać, drugi do końca zycia na wózku. Cierpiał strasznie, wpadł w totalna depresję. Ale był też trzeci, który stracił zdolność poruszania i nogami i rękami, porażenie czterokończynowe. Do końca życia bedze mógł poruszac tylko głową. Rozpacz niesamowita. Bardzo zazdrościł temu drugiemu, który co prawda na wózku, ale mógł poruszać rękoma i coś koło siebie zrobić. Tak po ludzku patrząc ten trzeci miał najgorzej. Ale czy ten drugi, na wózku, cierpiał przez to mniej? Czy można powiedzieć, że nie miał prawa az tak sie załamywać bo inni mają gorzej? Pamiętam, jak mówił, że z jednej strony docenił wtedy co ma, ze może chociaż zrobic sobie kawę albo podrapać sie po nosie kiedy ma ochote, cierpienie zmalało ale jednak pozostało. Tak sobie rozmyślam nad tym bo wydaje mi się, że można to porównać do sytuacji zdrady. Każda sytuacja jest inna. Z boku patrzac jedna może się wydawać gorsza druga lepsza, ale każdy ma inną wrażliwość, inne doświadczenia za sobą, inną wytrzymałość na taki ból i tak naprawdę z boku nie da się ocenić co czuje inna osoba zdradzona. Oblicze zdrady... trudny temat... i na pewno każdy trochę inaczej odczuwa taką sytuację.

Przypomniało mi się jeszcze coś... Kiedyś myslałam, że zdrada to najgorsze co może być. Ale czytałam artykuł o matce, której córka została uprowadzona do domu publicznego, gdy szła do lekarza.. Są świadkowie, którzy widzieli tam Maritę, jednej dziewczynie udało się uciec i też potwierdziła że ją tam widziała. Rzecz dzieje się w Argentynie, matka nazywa się Susana Trimarco jeśli dobrze pamiętam. Zaczęła walczyc z przestępcami, ale jej córka jest non stop przewożona z jednego burdelu do innego. Za przyczyną Susany policja uwolniła SETKI porwanych w taki sposób dziewczyn, ale córki nie odnalazła. Nie odmawiam nikomu prawa do bólu po zdradzie ale, czy ból jaki odczuwa ta matka jest z czymkolwiek porównywalny? Ojciec nie wytrzymał, zmarł na zawał. Ta sytuacja ciągnie się już przeszło 10 lat... Co ta matka czuje kładąc się spać, wiedząc co teraz się dzieje z jej dzieckiem. Doszło nawet do rozprawy sądowej i ci przestępcy smiali jej się w twarz i mówili, że na jej córce tyle zarobili, że przekupią sędziego. No i zostali uniewinnieni. Na szczęście prezydent Argentyny się tym zainteresowała i obiecuje coś zmienić w prawie.
I tak jak mówiłam, trudno oceniac poziom bólu i mówic komuś: nie masz prawa tak cierpieć, ja mam gorzej ale tak sobie myślę, że jednak matki takie jak Susana mają gorzej, nie wspominając juz o Maricie i innych porwanych... co one mają z życia? Jak wygląda kazdy ich dzień? Ile bólu czują?
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-22, 22:30   

Dzięki za to nagranie. Palma na languście. Fajne i całkiem trafiajace. Jestem egoistą.

Co do dramatu zdrady. Nie zgodze się w Wami Panie. Jednak zdrada jest gorsza. Z tego powodu choćby, że niszczy dusze mężczyzny. Mam na myśli zdradzonych mężczyzn. To wystawia ich na najwyższego poziomu próbę. Ja np nie wiem czy zdam ten życiowy egzamin. A zniszczony mężczyzna to właśnie to zło o którym pisze Marta. Tu jest przyczyna, jedna z przyczyn, ale bardzo istotna, a tam skutek.
Co do tych innych rzeczy które się ma w dalszym ciągu. Dwie nogi dwie ręce i tym podobne. Jak mężczyzna się podniesie to ma to sens, jak nie to nie ma żadnego sensu, w wręcz przeciwnie. Może służyć złu.
Drogie Panie. Od Was dużo zależy jaki jest Wasz mężczyzna. Taki drobiazg. Wystarczy być w narzeczeństwie wymagającą, piękną dziewicą nie do zdobycia. A w małżeństwie wierną dobrą kobietą. Pomyślcie jacy byli by młodzi polscy mężczyźni gdyby młode, piękne Polki były właśnie takie.
Ale zaraz oberwę. :-P
Ale dla jasności. Ja nie winiłbym polskich panienek że sa takie jakie są. To wina w większości mężczyzn którzy mają nie nie wpływ i nie robią tego co do nich należy.

Może moje życzenia osłabią wzburzenie. ;-)
Naprawdę z całego serca życzę Wam wszystkim prezenciku jakim jest Miłość. To w końcu Ona w postaci Małego Chłopczyka, nszego przyszłego Zbawiciela się rodzi. :-)
 
     
kenya
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-23, 00:01   

Orsz pisze:

Cytat:
Co do dramatu zdrady. Nie zgodze się w Wami Panie. Jednak zdrada jest gorsza. Z tego powodu choćby, że niszczy dusze mężczyzny.


Skoro zdrada jest taką potwornością, która z niczym równać się nie może, szczególnie kiedy dotyczy zdradzonego mężczyzny, to zastanawiam się Orsz czy ta męska, wspomniana przez Ciebie zdradzona i zniszczona DUSZA, po śmierci ciała wciąż cierpi i rozpamiętuje dokonaną na niej zdradę.
Jest jakaś szansa, że śmierć Cię uwolni od tego niewymownego, z niczym nie porównywalnego cierpienia? ;-)
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-23, 00:27   

Orsz piszesz :
Cytat:
Być może ale jednak wątpię. Cecha nie tyle pożądana, ale w przypadku niektórych sposób na kobiety. Sposób manipulowania i wykorzystywania.

( chodzi o śmiałość do kobiet )

Orsz , w internecie są teraz całe kursy , poradniki
jak "zbajerować" , wyhaczyć lahona czy jak się tam teraz mówi .
Generalnie chodzi o to , żeby na 5-7 randce zaciagnąć do łóżka .
Ciut mądrzejsza nie da się ogłupić byle komu ,
ale są "specjaliści" .
Kobiety są jak Sezam .
Wystarczy znać hasło .
Zauważ , co dla pań jest największym problemem
( choćby tu na forum ) .
........ POWIEDZIAŁ , że nie wie co do mnie czuje , że nie kocha już
.....SŁOWA
"KOCHAM CIĘ" - to 60% "sukcesu" , kwiaty , ze 2 razy zaszalej "dla niej"
zaproś do Mariota
że wyjatkowa , że ngdy takiej nie spotkałeś itd.
( Tulipana pamiętasz ? )
Sklepowa czy profesórka - wszystko jedno .

Orsz ,
samego mnie to wkurzało i dziwiło .
Dlaczego one są takie głupie ? :roll:


Ale czy "my" jako faceci jesteśmy mądrzejsi ?
Dla kobiet słowa ,
a dla nas WYGLAD .
Bardzo ładne i te mniej ładne mają ciężko .


I żeby ktoś nie pomyślał , nie z doświadczenia Orsz piszę ,
tylko z przemyśleń i tego co widzę .

Był niedawno wątek na temat wartości współżycia małżeńskiego .
Nie bardzo chciałem godzić się na określenie seks ,
bo tak czuję
ma , powinno , mogłoby
to być czymś na kształt komunii raczej ,
święte .
To zupełnie inny poziom niż robienie sobie dobrze , sama sfera ciała .

__________________________________________________________


Cytat:
I czy nie zgadzasz się Mare1966 że zdrowym objawem wśród mężczyzn jest zakłopotanie w obliczu takich wyzwań? Gdy np staje przed młodzieńcem zadanie poderwania dziewczyny która mu się podoba?


Orsz , może to i zdrowy objaw ,
ale ja osobiście wolałbym być chory . :mrgreen:
Dawno , dawno temu miałem taki jeden w życiu , szczególny dzień .
Jednego dnia poznałem 3 dziewczyny w zupełnie różnych oderwanych sytuacjach ,
jakby po kolei i całkiem przez przypadek .
Ze wszystkimi spędziłem , przegadałem conajmniej 2 godziny .
Wszystkie były ładne i mi się podobały .
......... nie potrafiłem się umówić z żadną , kontakt załapać
Uświadomiłem sobie , że jestem kompletnym kretynem . :-?
Przyznasz , że większego durnia trudno spotkać . :mrgreen:
A i dodam , że ekstra przystojniak to ze mnie nie był ,
a czułem że były szanse .

Tę pierwszą odszukałem później , dość nietypowo i romantycznie . ;-)

__________________________________________

Cytat:
Mare1966, tracimy konwenanse które w jakiś sposób gwarantowały dobre życie. Tak mi się wydaje. Ale przyznaję się, ja mało wiem o życiu. Jest coś jeszcze. Moda na asertywność, bycie sobą w oderwaniu od wartości, ideałów.


Coś w tym jest , jakiś ład , sposób postępowania ( konwenanse ) .
Asertywność - mi zalatuje trochę egoizmem .
Czasem przynajmniej ociera sie o jego granice .

___________________________________________

Starym prykiem :evil: się nie czuję ;-)
raczej "trochę z osła trochę z lwa"
....... wiecej z osła

___________________________________________________

Mężczyzna zachowanie dopasowuje
do wymagań kobiety na której mu zalezy .


Zdrata sprowadza na dno , ale to już nasza rzecz
odbić się od niego .


Zdradzić może każdy , ty Orsz też .
Kwestia wymyslenia i dopasowania historii pod każdego z nas .
Jak sobie to wyobrazisz i uswiadomisz , zrozumiesz zdradzających .

______________________________________________________-

Marto
wiele napisałaś o bólu matki .
O ojcu tylko jedno :
Cytat:
Ojciec nie wytrzymał, zmarł na zawał.

........... pomyślałaś o jego bólu ?
słaba płeć ?


_______________________________________________


Świat jest taki jak nasze myśli o nim .
Wszystko zależy od naszych myśli , bez względu na sytuację w jakiej jesteśmy .


_____________________________________________

Przeczuwam ( na podstawie chwil szczęścia na ziemi )
że Raj przerośnie znacznie nasze wyobrażenia o nim . :mrgreen:
 
     
Marta86
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-23, 10:06   

Tak Mare1966 pomyślałam o bólu ojca, właśnie w tym krótkim zdaniu zawarłam jego ból. Jego serce nie wytrzymało - to chyba mówi samo za siebie. Ale matka nadal walczy o odnalezienie córki i codziennie żyje ze świadomością, że pewnie w tej właśnie chwili jej córka jest gwałcona przez zwyrodnialców, którzy jeszcze płacą za to jej porywaczom. Dlatego napisałam więcej o matce, ale to nie znaczy, że umniejszam ból ojca.

Interesuje się takimi sprawami, zaginionymi ludźmi, porwanymi dziećmi i czytam trochę na ten temat i chciałam pokazać po prostu trochę inny rodzaj bólu.
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-23, 11:28   

Cytat:
chciałam pokazać po prostu trochę inny rodzaj bólu.


Myślę , że czas zrobi swoje , leczy rany jak to się mówi
i Orsz dostrzeże , że jednak są różne bóle .
W zasadzie jeżeli ktoś zdradza to sam sobie robi największą krzywdę .
A zdradzony facet musi uświadomić sobie , że on jednak nadal jest facetem ,
bez względu co by ta zona nie wyczyniała .
To o niej świadczy nie o nim .

Myślę , że jemu też chodzi o to , że współczesna "kultura"
nie robi ze zdrady specjalnej sprawy . Normalka .
Nawet wypisuje się , że taka zdrada dobrze wplywa na związek .

================================================


Przypadkiem wpadły mi takie życiorysy:
Gemma Galgani
Anna Schaffer
  
 
     
Marta86
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-23, 12:07   

Orsz myślę, że rozumiem o co Ci chodzi z tą współczesną kulturą. Jako kobieta moge powiedzieć, że lubię kiedy mężczyzna dwoi i się troi, żeby do mnie podejść, wymysla różne preteksty, bo boi się tak bezpośrednio zacząć rozmowę i jest w tym wszystkim nieśmiały, ale jednak podejmuje się zrobienia pierwszego kroku. Natomiast jak na imprezie podchodzi jakiś podpity chłoptaś i mówi co tam mała, zatańczymy... ;) to już jest skreślony. Bo to świadczy o poziomie wychowania, braku szacunku i w ogóle...odechciewa się rozmawiać z kimś takim. Ale mam koleżanki, które prędzej zwrócą uwagę na ten drugi typ.

A co powiecie na to: wczoraj przeglądałam gazety w sklepie. Wzięłam w ręce taką dla nastolatek bo zainteresował mnie dział z kosmetykami (to już pominę bo Was nie zainteresuje :mrgreen: ) i był tam artykuł o tym jak poderwać chłopaka. I wiecie co było na liście jako jedna z najważniejszych rzeczy? "Idź z nim do łóżka jak najszybciej, najdalej po kilku randkach" A pod tym wywiady z chłopakami, którzy zapewniali jak bardzo wzmaga się ich zainteresowanie dziewczyną, kiedy tak szybko godzi się na seks. Bo pokazuje mu wtedy jaka jest pewna siebie i że wie czego chce. Słowa tych chłopaków zostały wymyślone przez autorkę tego artykułu moim zdaniem, ale po co ona to pisała? Takie artykuliki dla nastolatek powinny byc prawnie zakazane. I tak wygląda ta nasza współczesna kultura.

A co do tematu róznego rodzaju bólu, to chcę tylko jeszcze raz powtórzyć, że nie chodziło mi o to, by komuś powiedzieć, że nie ma prawa az tak rozpaczać z powodu zdrady bo są gorsze nieszczęścia. Chodziło mi tylko o to, że trudno jest czasem wczuć sie w sytuację drugiego człowieka. Jak komus nie porwano dziecka to tego bólu nie zrozumie, jak kogos nie zdradziła żona to też tego do końca nie zrozumie.
  
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-23, 12:20   

Napisz co to za gazeta. .
Jak się nazywa autor tego artykułu?
To są nasi śmiertelni wrogowie. To jest gorsze od pornografii.
  
 
     
Marta86
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-24, 13:11   

Orsz napisał/a:
Napisz co to za gazeta. .
Jak się nazywa autor tego artykułu?
To są nasi śmiertelni wrogowie. To jest gorsze od pornografii.


Nie kupiłam tej gazety, z obrzydzeniem odłożyłam ją na półkę, nie jestem pewna kto był autorem, więc nie będę pisac nazwiskami. Ale to jest najnowszy numer, styczniowy, na pewno jest jeszcze w sklepie. I niestety, ale takich artykułów jest ogrom i to w niemal każdej gazecie. Napisałabym co można znaleźć w czasopismach dla kobiet typu Cosmopolitan itd. ale nie chcę nikogo zgorszyć. I zgadzam się Orsz, to jest bardzo niebezpieczne bo jak ktoś chce oglądać porno to musi sobie wyszukać w internecie albo wypożyczyć film itd. czyli jest to świadome działanie, a takie gazetki kupują przypadkowe osoby, które chcą sobie np. pooglądać ciuchy, a przy okazji przeczytają takie głupoty. I w przypadku młodziezy może im to namieszać w głowach.
 
     
Dabo
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-24, 15:00   

Orsz dla mnie to są 5 zrypane święta .wcześniej ją psulem . od dwóch lat moja slubna .wiesz zaczyna mi to być lotto. Kiedy widzę syna ,patrzę na rodzeństwo , sąsiadów, to zacząłem to postrzegać w formie jednoosobowej. Rok temu byłem pewien że rodzina to jedność. Dziś widzę że ją jako człowiek idę do rodziców na wigilię,a mój syn jako osoba przyjedzie też. Tak samo jak miliony samotnych ludzi .
Patrząc przez taki pryzmat ,widzę że wszystko jest do bani . Bo co? Wychodzi po staremu poseksic ,wykarmic , wyuczyc pod5aw , i ciężko pracować żeby miał za co szanować.
 
     
art23
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-26, 02:08   

@Marta

Ja z kolei, mimo że jestem facetem jednak dołączam się do grupy, która uważa zdradę emocjonalną za gorszą.
To wynika też z podejścia każdej osoby do seksualności, czy rozdziela się ona na dwie mogące osobno egzystować warstwy czy też nie. Dla Ciebie się nie rozdziela i dlatego tak na to patrzysz.
Ten wątek był długi, więc już nie pamiętam czy Ty to pisałaś, czy kto inny ale była poruszona kwestia, że skoro mężczyzna idzie do łóżka z inną to _musi_ do niej coś czuć. A w wielu wypadkach to jest założenie bardzo błędne.
Zdradziłem swoją kobietę w sposób emocjonalny. Z fizyczności nie doszło do niczego więcej niż całowanie. Ale w sferze emocjonalnej było wszystko inne, to na niej skoncentrowała sie cała moja uwaga, myśli, to jej chciałem się oświadczać, wziąć ślub i to z nią widziałem swoje dzieci. Już nie z tą pierwszą. Ale jednocześnie starałem się udawać, że wszystko jest OK, by potem do niej wrócić gdy z drugą nie wyszło. Choć w zasadzie nie udało mi się jeszcze emocjonalnie wrócić..
Wracając do meritum, to uważam, że to co robiłem jest o wiele gorsze, niż gdybym bezrefleksyjnie uprawiał kilka razy seks z inną kobietą tylko dla bodźców zmysłowych zapominając w myślach szybko o całej sprawie. I to samo uważam w drugą stronę, zdecydowanie wolałbym jakiś wyskok swojej partnerki/żony wynikający tylko z fizycznego pożądania, niż gdyby pielęgnowała swoje zakochanie w innej osobie za moimi plecami...
TO właśnie świadome pielęgnowanie innej relacji jest wg mnie o wiele bardziej podłe niż chwilowe ulegnięcie cielesnemu pożądaniu.
 
     
mare1966
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-26, 12:35   

Art 23
oczywiscie tak czujesz ,
i nie ma z czym dyskutować .
Jeden będzie się dziwił , inny nie .

Zauważ tylko , że skoro tak łatwo piszesz o zdradzie fizycznej ,
to LOGICZNYM się wydaje , że ta twoja fizyczna więź z "twoją kobietą"
( dość osobliwie napisałeś , kojarzy mi się z westernami , głównie indiańskim namiotem :mrgreen: )
wydaje się być tylko czysto fizyczna .
Po prostu uprawiacie seks .

Gdyby było inaczej ,
do głowy by ci nie wpadło
pisanie o chwilowych kilku razach seksu z kim innym .
Nie zastanawia cię to ?

A z tym , że facetowi dużo łatwiej iść do łóżka
z każdą kobietą ( może prawie - widziałem pewne kulturystki :-? )
to oczywiście zgoda .
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9