Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Fireproof. Kto podjal wyzwanie i z jakim efektem?
Autor Wiadomość
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-10, 17:59   

Wiecie co, tak sobie was podczytuję i pomyślałam sobie, ze podzielę się swoimi "doświadczeniami", a wlasciwie trudnosciami zwiazanymi z tymi wyzwaniami...
Ja opieram sie na książce (jest tam dokladny opis kazdego tematu w oparciu o biblie zakończony wyzwaniem na kazdy dzień).
Rozpoczelam ten przewodnik w swieta rok temu i na dzień dzisiejszy jestem na 23 dniu :oops: .
Tak jak Wam stosowanie go przysparzalo mi wiele problemów, aż w końcu zadalam sobie pytanie dlaczego? Przeczytałam już wcześniej wiele ksiązek o związkach, o relacjach, rozpoczęłam pracę na krokach, a cały czas miałam problemy, choc w swoim przekonaniu twierdziłam, ze kocham męża... Było własnie tak

juana napisał/a:
Mi maz nie mowil, ze sie ponizam, jak ja tak zabiegam tylko o jego wzgledy, ale przeciez sama dobrze to wiem. I juz nie zabiegam... poki co nie bede sie zmuszac, ale wiem, mam nadzieje, ze kiedys mi minie.


i mąż równiez odbieral to jako nieszczerość z mojej strony... Ja ciagle kreciłam sie w okól tych pierwszych dni...

Wybrałam sie w marcu na nasze rekolekcje scharowskie, które prowadzil o Donat i on tam na nich powiedzial, jak dla mnie kluczową rzecz, ze żeby kogos naprawde kochac, to my sami musimy być wolni i tę miłość dawac własnie w naszej wolności. Nasza wolnośc polega na tym, ze my sami posiadamy siebie, bo tylko posiadajac siebie, mozemy siebie dawac. Wolnośc, to oddanie się komuś lub czemus, zachowując przy tym swój rozum, godnosc i wolę...

Wtedy zrozumialam, ze ja wypelniajac te wyzwania spodziewalam się okreslonego przeze mnie efektu w postaci takiej a nie innej reakcji męża. Nie byłam wolna w swojej milosci do meza, ani w tym co robiłam, a przy okazji nie dawalam mężowi prawa do wolności w przyjmowaniu bądź nie moich oznak miłości względem niego...
Zrozumiałam, że najpierw muszę zając sie osiagnieciem tej wolności, która pozwoli mi na
dawania miłości, siebie, bez ograniczeń i skrepowań spowodowanych oczekiwaniami, że mąż się mi za to odwdzięczy tym samym, dzieki której dam jemu wolność w przyjmowaniu (bądź nie) tego. Wolność wyboru, czy chce się tym samym podzielić ze mną... I tym sie zajęłam, to próbuję robic.
Odłozyłam ksiązke na jakis czas, a kiedy przed miesiącem do niej zajrzałam,okazało sie ze ja te wyzwania wypelniam, nie czytajac ich, od momentu kiedy udało mi sie odzyskac siebie i wolnosc. Jednak bez Boga i doświadczania Jego miłości nie udałoby mi sie to w żaden sposób...
Nie powiem ,ze relacje z mązem są super, sa jednak lepsze niż były... A przede wszystki są w ogóle...

Wiem, że nasze sytuacje malzeńskie moga być różne i moje doswiadczenia w ogóle nie muszą pokrywać się z Waszymi, jednak mysle, ze fakt odzyskania własnej autonomi jest kluczem do podjęcia sie pracy z tym przewodnikiem, do powiedzenia 'tak, kocham cie i bede to okazywac, nawet jesli ty tego nie robisz"

Pozdrawiam Wszystkich :mrgreen:


PS
maciunio napisał/a:
Ja "odpadłem" na 36 dniu... gdy żona wyrzuciła mnie z sypialni :(


Moj mąż wyprowadzil sie z sypialni ponad 2 lata temu...
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-10, 19:34   

Zenia

smutne to co napisalas
 
     
RóżaR
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-10, 19:54   

To nie jest wcale smutne, tylko wspaniałe, że Zenia chciała się podzielić z nami swoim doświadczeniem, w którym moim zdaniem jest wiele prawdy...
Dziękuję Zeniu ;-) i nie martw się.. przynajmniej mieszkasz z mężem... ja już niestety nie... i nie zanosi się na wspólne zamieszkanie, przynajmniej na razie... :-(
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-10, 20:35   

grzegorz_ napisał/a:
smutne to co napisalas


Nie wiem grzegorzu, która czesc mojej wypowiedzi uważasz za smutną.
Jeśli myślisz o "PS", to owszem smutne, dla mnie najbardziej, to ze maż takie oddalenie uznał za jedyny sposób radzenia sobie z problemami (w naszych relacjach), które go przerosły... Smutne jest to, ze sam skazuje się na samotność, choć nie musi... Trzeba jednak przyznać, że jest konsekwentny wobec podjętej decyzji...
Ja jednak nie napisałam tego dlatego aby ktoś się nade mną użalał, ale dlatego aby powiedzieć piszącym w tym wątku osobom, borykającym się z podobnym odrzuceniem, ze jęsli przepracuje sie zranienia jakie zadał nam współmałżonek (odrzucając nas w jakiś sposób, fizycznie lub/i emocjonalnie), podejmie sie próbę przebaczenia (i przebaczy ) mu, to wtedy można uzyskać tę wolność, która pozwoli nam kochać go i okazywać mu tę miłość bez względu na jego reakcję (oczywiście jeśli tego sami chcemy) :-) .

Pozdrawiam :mrgreen:
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-10, 21:53   

Zenia,
Ja Ciebie nie żałuje.
Po prostu stwierdziłem (a nie jest to z mojej strony tylko teoretyzowanie)
że życie obok (jak lokatorzy) jest jakby nie patrzeć smutne.
Choć pewnie z czasem człowiek minimalizuje swoje oczekiwani
 
     
juana
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-10, 23:28   

[quote="zenia1780"]...

Wybrałam sie w marcu na nasze rekolekcje scharowskie, które prowadzil o Donat i on tam na nich powiedzial, jak dla mnie kluczową rzecz, ze żeby kogos naprawde kochac, to my sami musimy być wolni i tę miłość dawac własnie w naszej wolności. Nasza wolnośc polega na tym, ze my sami posiadamy siebie, bo tylko posiadajac siebie, mozemy siebie dawac. Wolnośc, to oddanie się komuś lub czemus, zachowując przy tym swój rozum, godnosc i wolę...

Wtedy zrozumialam, ze ja wypelniajac te wyzwania spodziewalam się okreslonego przeze mnie efektu w postaci takiej a nie innej reakcji męża. Nie byłam wolna w swojej milosci do meza, ani w tym co robiłam, a przy okazji nie dawalam mężowi prawa do wolności w przyjmowaniu bądź nie moich oznak miłości względem niego...
Zrozumiałam, że najpierw muszę zając sie osiagnieciem tej wolności, która pozwoli mi na
dawania miłości, siebie, bez ograniczeń i skrepowań spowodowanych oczekiwaniami, że mąż się mi za to odwdzięczy tym samym, dzieki której dam jemu wolność w przyjmowaniu (bądź nie) tego. Wolność wyboru, czy chce się tym samym podzielić ze mną... I tym sie zajęłam, to próbuję robic.

[quote]

Zeniu dzieki za czastke Ciebie!

No wlasnie ja tego jakos nie ograniam. Tej wolnosci wyboru, czy chce sie podzielic ze mna laskawie odrobina siebie (czulosci, czasu). U mnie ewidentnie nie, od lat. Wiele lat zyl jako kawaler i chyba tak mu zostalo. Idzie do pracy, po pracy zajmuje sie dziecmi, bo jest dobrym ojcem i marzyl o dzieciach, a potem odpoczywa, sam. To po kiego diabla bral se zone, skoro jej pretendowanie do uszczkniecia jego cennego czasu go mecza, a sam zwraca na mnie laskawie oko, jak go przypili za przeproszeniem. I w imie tej jego wolnosci, w zyciu malzenskim, ja mam go obsypywac czulosciami, bo chcialabymbyc czula dla meza i zeby on byl czuly dla mnie. I w duchu wolnosci i milosci przez lata to robilam. Ale z roku na rok jest coraz gorzej, coraz bardziej sie oddalamy, jestesmy jakby innymi ludzmi.
Nie umiem kochac takiego znieczulonego meza? Jak Ty to robisz?????
 
     
GosiaH
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-11, 08:14   

Dziewczyny, niezmiennie polecam
http://188.165.20.162/lan....i.krokodyl.mp3 - o miłości bezinteresownej. Trudne, inne? Warto wysłuchać
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-11, 09:53   

Wiecie co ja dalej tkwię na dniu 6, ale i tak nie pójdę ani o krok dalej. Pamietacie tę historię z golfem? Okazało się, że mój mąż kupił p[rezent tej koleżance, a siostra jednak go kryła. Mysle, że wiecie, jak się czuję. mam doła. W koncu nie wytrzymałam i powiedziałam mężowi, że chcę to zakończyc. mam dosc jego kłąmstw. jego oszustw, jego zainteresowania tamta. jest wolny. ja nie chcę z nim mieszkac, chcę wystąpic o separację i o alimenty. Kocham go, ale po co to wszystko? Skoro i tak ważniejsza jest dla niego koleżanka, a jego siostra go po prostu kryje.
I do tego moje dziecko ma wielkie problemy w szkole. Wczoraj byłam na rozmowie. To wszystko przez nasz kryzys. Nie chcę życ z kłamcą. po co mi udawana czułośc, po co mi udawane uczucie. Muszę sobie poradzic sama, bo on i tak woli koleżankę.

[ Dodano: 2013-12-11, 09:54 ]
Nie umiem kochac bezinteresownie. Nie potrafię akceptowac kłamstw. Mam dośc!!!
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-11, 10:11   

juana napisał/a:
I w imie tej jego wolnosci, w zyciu malzenskim, ja mam go obsypywac czulosciami, bo chcialabymbyc czula dla meza i zeby on byl czuly dla mnie. I w duchu wolnosci i milosci przez lata to robilam. Ale z roku na rok jest coraz gorzej, coraz bardziej sie oddalamy, jestesmy jakby innymi ludzmi.


juano, po pierwsze, jesteście innymi ludźmi,pomijając fakt, że nie ma dwóch indentycznych osób, to ty jesteś kobietą, on mężczyzną... inaczej miłość okazuj kkobieta, inaczej mężczyzna, do tego dochodzą rózne wcześniejsze doświadczenia (m.in. milości) każdego z nas wynikajace z obserwacji relacji rodziców między sobą, relacji rodzice- my, relacji Bóg-my... Jednym słowem wszystko to czego sie w zyciu dotkneliśmy i w jaki sposób nuczyliśmy sie z tym radzić...
W kwstii relacji mężczyzna-kobieta, sposobu okazywania uczuć przez każdego z nich, myślę ze warto przeczytac J Gray Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus, Marsjanie i Wenusjanki tajemnica udanego związku, Marsjanie i Wenusjanki zawsze razem, Marsjanie i Wenusjanki w sypialni, ( i nie łódź sie zbytnio, ze mąż zechce to przeczyta, choc mogę sie mylić), J Eldredge Miłość i wojna
Po drugie, czy Ty mu opowiedziałaś o swoich odczuciach, o tym ze brakuje C itakiego sposobu okazywania uczuć? Ale tak z miłością a nie z pretensją, kiedy czara Twojej goryczy sie już przelewa? Moze on po prostu nie ma zielonego pojęcia, ze robi cos nie tak, a moze,jesli mu to komunikujesz w żalu i pretensji, on czuje sie atakowany przez Ciebie, w swoim odczuciu, niesłusznie?
Ja nie potrafiłam w sposób własciwy komunkiowac swoich potrzeb, ani przyznawac sie do własnych słabości (przecież we własnym mniemaniu ich nie miałam), nie potrafiłam również dobrze słuchać męża, dlatego własnie między innymi jest tak jak jest...

Wiesz, to nie jest tak, że ja tylko i wyłącznie okazyje mu miłośc i zabiegam o jego względy. Wiesz ta wolnosc daje mi wybór, czy w danym momencie chcę, czy tez nie, to zrobić. Jesli czuję, że w tej chwili zrobię coś wbrew sobie, to tego nie robię. Nauczyłam sie już mówić męzowi, że mimo ze go kocham, to takie czy inne jego zachowania mnie rania, jeśli mąż zwraca mi na coś uwagę , to nie przyjmyję pozycji obronnej (njczęsciej było to poprzez atak), ale przyjmuje to do wiadomości, staram sie zastanowic nad tym i porozmawiac z nim o tym (czy się z tym zgadzam czy nie i co zamierzam z tym zrobic). Nie zostawiam już z mojej strony niedopowiedzianych kwestii... I zostawiam go z tym wszystkim...
Pczytaj sobie , jesli chcesz, Granice w relacjach małżeńskich H Cloud i J Townsend

grzegorz_ napisał/a:
życie obok (jak lokatorzy) jest jakby nie patrzeć smutne.


Tak, grzegorzu, masz rację. Ja jednak ciesze sie z tego, ze wciąż jestesmy razem, bo dzieki temu moge ciągle, codziennie coś robić w kierunku "uzdrawiania" naszych relacji. Wiele osób, tak jak RóżaR, zostało juz takiej mozliwosci pozbawione...
Ks Dziewiecki w swojej konferencji o przysiedze małzeńskiej mówił o tym czym miłośc nie jest i czyzm jest.. Podał definicje miłosci, która mówi ze miłośc to sprawianie, aby drugiej osobie chciało się zyc...
A przytaczając słowa o Szustaka z powyższej konferwncji, to kocham swojego męża dlatego, aby nie umarł (w swojej samotności i poczuciu odrzucenia i przegranej)...
Ja mimo tego, ze mieszkamy obok siebie, ale ciagle pod jednym dachem, mam okazje do robienia tego cidziennie i moge przez to (ze codziennie) być w tym bardziej wiartgodna, bo niezmienna. Wszyscy doskonale wiemy jak łatwo jest przywdziac jakas maske tylko na chwile...
Dziękuję Bogu, ze dał mi taka szanse i że pomaga mi w tym...

Pozdrawiam :mrgreen:
Ostatnio zmieniony przez zenia1780 2013-12-11, 14:33, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
zenia1780
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-11, 10:20   

Przykro mi Moniko, że tak sie to w Twoim/Waszym zyciu układa. Kibicowałam Ci...

Wspomnę w modlitwie
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-12, 18:34   

Niech mi ktoś to wyjasni.
zrobiłam mężowi wielką awanturę, że mnie oszukał. I jego siostrze też się oberwało. Siostra powiedziała, że mówiła mi, że golf był dla tej koleżanki, bo ona była wtedy na pogrzebie i poprosiła mojego męża, by go kupił. Mój mąz kupił golf, który miał byc prezentem od jego siostry dla tej koleżanki, z którą podejrzewam go o romans. Oni wszyscy razem pracują. Schował golf przede mną i kłamał jak wsypało go nasze dziecko. Była wielka awantura, uspokoiło się, to wyznał mi, że po prostu bał się mojej reakcji. Ja zrozumiałam, że golf ma byc dla siostry do noszenia i jak zobaczyłam smsa, że siostra pisała meżowi, że mógł też coś dla mnie kupic na mikołaja, a nie dla tej koleżanki i dla niej, to pomyslałam, że ona go kryła. Mnóstwo niedomówień, mnóstwo sytuacji jak w telenoweli. Zrobiłam awanturę, zagroziłam rozwodem a to wszystko głównie z powodu, że zapomniał o mnie na mikołaja.
Ja już sama nie wiem. czy to moja chora wyobraźnia, czy po prostu wszyscy mnie wkręcają. Zrozumiałam, że golf jest dla jego siostry i był, ale ona go sprezentowała tej koleżance. Byłam tak wściekła, że napisałam do niej kilka smsów, święcie przekonana, że mój mąz dał jej prezent. Dziewczyna do mnie zadzwoniła, jak sama się wyraziła, ż chęcią zrobienia mi awantury za głupie podejrzenia. Kiedy rozmawiałysmy, kilka ciekawych faktów wyszło na jaw... Mianowicie to jak mój mąż opowiadał o mnie, że ją wyzywałam od szmat i tym podobnych, co nie miałao miejsca. Rozmawiałyśmy chyba z pół godziny. ona o wielu tekstach mojego męża, np p tym, że uprawiają seks po autach ( bo mi i takie rzeczy mówił w gniewie) nie wiedziała. Dalej twierdzi, że nia ma z nim romansu, ale w końcu stwierdziła, że znała historię tylko od tomka, nie znała mojej wersji, bo była na mnie obrażona. A teraz jej wypominki chyba nie mają sensu, bo mój mąz sam prowokuje moje podejrzenia...
ktoś mi wyjasni co jest grane? jak to rozumiec?
Chyba zacznę wyzwanie od poczatku, bo może to moja psychika jest główną przyczyną moich problemów....
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-12, 19:06   

Monika , czemu tak uczepiłas się tego ciucha (golf) jakby to było w Twoich relacjach z mężem najważniejsze?
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-12, 19:23   

grzegorz_ napisał/a:
Monika , czemu tak uczepiłas się tego ciucha (golf) jakby to było w Twoich relacjach z mężem najważniejsze?

golf to chyba taki szczegół, który mówi o tym, że mój mąz bardziej dba o innych jak o mnie. O to chyba chodzi... Innym lubi sprawiac przyjemnośc, o mnie zapomina....
 
     
krasnobar
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-12, 20:28   

MonikaMaria3 napisał/a:
jak zobaczyłam smsa, że siostra pisała meżowi,


jedno pytanie:Ty wciąż sprawdzasz komórkę męża?bo już kiedyś pisałaś,że masz z tym problem........zastanawiam się,czemu się tak poniżasz.....przecież jak będzie chciał Cię oszukać,zdradzać,to i tak to zrobi......nie wyczuwasz,że tego typu zachowania uwłaczają Ci,jako kobiecie,żonie?to co mąż robi,to jedno,ale czemu bawisz się w jego grę?.......za chwilę już nie zostanie nic,bo oboje będziecie jedynie pamiętać wrzaski,awantury i jeszcze dziecko w tym uczestniczy.........bez sensu totalnie.......powiem tak,że wielu ludzi,choćby nawet i niczego złego nie zrobili,a wciąż byliby sprawdzani,testowani,weryfikowani,wciągane w ich sprawy byliby inni,rodzina.........to dla zasady w końcu zrobiliby to,o co się ich oskarża.....skoro i tak ich się podejrzewa.........jeśli Cię mąż oszukuje,to i tak nic z tym nie poradzisz,bo co zrobisz? co możesz zrobić?jedynie zabezpieczyć się prawnie przed kredytami czy innymi skutkami życia w tajemnicach...........a jak nie oszukuje,to swoim zachowaniem prędzej czy później sprowokujesz go do tego...........i po co gadasz w ogole z ta kobietą?.............MonikoMario,czasami desperacja odziera ludzi z godności.....nie warto zawalczyć o tę godność,zostawiając całkiem pokrętne życie męża i zająć się sobą, dzieckiem?sprawdzanie cudzych komórek jest beznadziejne i dobrze to wiesz.............nawet dzieciom wypada sprawdzac komórki tylko w sytuacjach,kiedy zachodzi prawdopodobieństwo zagrożenia ich życia....a jeśli nie możesz się od tego powstrzymac,to zwróć się o pomoc do specjalisty..............za chwilę nie będzie czego zbierać......skoro mąż idzie na manowce,chociaż Ty powiedz sobie stop..................pozdrawiam,szymon.

[ Dodano: 2013-12-12, 20:36 ]
MonikaMaria3 napisał/a:
Zrobiłam awanturę, zagroziłam rozwodem a to wszystko głównie z powodu, że zapomniał o mnie na mikołaja.


wielka armata z byle powodu....rozwód,bo nie dał Ci nic na mikołajki........błagam.....ja rozumiem,że samemu trudno zobaczyć siebie w zwierciadle,ale jeśli oczekujesz,że ni stąd ni zowąd mąż zapragnie być,przebywac z Tobą,lubić Cię,chociaż sprawdzasz mu komórki,przepytujesz,przesłuchujesz,oskarżasz(już nie wnikam czy słusznie,czy nie,bo jakie to ma znaczenie?)....................powtarzam:jak będzie chciał,to zrobi wszystko,jak nie będzie,nie zrobi niczego złego,jaki masz wpływ na to,by nie chciał?czym chcesz go do tego przekonać?kontrolowaniem go jak więźnia,czy dziecko?na zdrowy rozum,czy zdradzacz czy nie zdradzacz,jeśli będzie miał wybór,a ma go cały czas,nie wybierze nigdy Ciebie...........szkodzisz więc de facto jedynie sobie.......i swoim nerwom........pomyśl o tym............udzielasz się w wątku "jak zająć się sobą"..........tu nie chodzi o pozory....o tańce, zabijanie czasu.......tu chodzi o przestawienie myślenia z torów: "bo on", na "bo ja".......w przeciwnym razie możesz znaleźć sobie zajęcie na 18 godzin na dobę,a i tak od uzależnienia się od niego się nie uwolnisz......trzeba w myślach najpierw zrobić porządek,a potem można i choćby na salsę się zapisać.;)pozdr.sz.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 8