Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
ciężko mi jest strasznie ....
Autor Wiadomość
trojka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-17, 13:09   

Kaemko,
Wiem jakie to trudne, sama przed tygodniem dowiedziałam się, że mój mąż ma dziecko z inna kobietą (jesteśmy 2,5 roku po rozwodzie). Mój mózg narazie "wypera" tę informację, jakby to nie była prawda, jakbym się przesłyszała.
Mnie ta informacja jeszcze bardziej zbliżyła do naszych dzieci i do Boga.
 
     
Kaemka2009
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-31, 13:54   

Kochani,

Troszkę odkopuję swój temat, ale w środę 5 czerwca o 9:30 mam stawic się w Sądzie Metropolitalnym w celu przesłuchania na okolicznośc skargi dotyczącej stwierdzenie nieważnosci naszego malżenstwa.
Jestem spokojna, bo nie idę tam sama:) Idę tam z Bogiem, a On wspiera mnie w każdej chwili.
Nie czytam żadnych pytan, nie szukam nic w internecie. Idę i powiem po prostu o co będą mnie pytac.

Proszę o modlitwę:)

Pozdrawiam,
Kinga
 
     
Malwina83
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-31, 14:28   

Kochana moją modlitwę masz, przytulam

+
 
     
Kaemka2009
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-31, 14:38   

+

Ewelka,

Dziekuję :) i ja ściskam i uśmiech przesyłam :)



K. :)
 
     
kiedysbylam
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-02, 12:37   

Kaemka, przeczytalam caly Twoj temat - faktycznie - mnostwo emocji o ktorych pisalas, zwlaszcza w poczatkowym etapie kiedy maz sie wyprowadzil - to jakbym teraz siebie czytala. Zwlaszcza ze ja dopiero na samym poczatku.... bo tak naprawde ciagle jeszcze mieszka, a o pozwie narazie nic nie wiem. Choc nie wiem czy teraz w polsce nie zlozyl. Bede myslec o Tobie 5 czerwca, trzymaj sie cieplo. Ja tez juz sama nie wiem czy warto karmic sie nadzieja? Ona jest i pewnie bedzie, ale nie powinnam chyba nia zyc..? Podziwiam Cie bo bardzo dzielnie to wszystko znioslas.
 
     
Kaemka2009
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-02, 15:20   

Dziękuję kiedys bylam ...
Wiesz z tym dzielnie to bardzo różnie :) Raz dzielnie i niby OK, a za chwilę dołki :)
No tak jest i bylo;)
Ale kiedyś tak tego nie rozumiałam na poczatku, że jest ktoś CUDOWNY- JEZUS :) na kim moge polegac caly czas+ całe grono cudownych ludzi z forum, którzy mnie wspierali świadomie i nie zawsze swiadomie , bo swoimi wpisami tutaj ) i nadal tak jest :) bo czytam skrycie ;) + jak się rozejrzalam wkolo :) całe mnostwo ludzi - rodzina- RODZICE :-D , znajomi, którym na mnie zależy ;)
Skoro ten jeden człowiek sobie poszedł ...no to poszedł. Choć boli i kocham. Dam radę:) tak czy inaczej, bo pozostali są ze mną.
Historie- podobne;)
Ja tez jak czytam Twoje posty to tak jak bym czytała siebie i czula siebie ;)
Tylko wierz mi, że ja po 2 miesiacah kryzysu była o wiele mniej rozsadna i logicznie myslaca niz TY. mialam w sobie o wiele mniej swiadomosci i dzialalam tylko glupio ;)
Dlatego trzeba korzystac z doswiadczenia ludzi z forum, majac na wzgledzie, ze ludzie sa inni i sytuacje jednak tez.
 
     
kiedysbylam
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-02, 22:34   

Nie, Ty juz bardzo wiele przeszlas - te sprawy wszystkie i tak dzielnie walczylas. powiem szczerze ze ja na dzien dzisiejszy jeszcze o tym nie mysle, bo wlasnie sie dowiedzialam ze pozwu nie zlozyl, czyli jednak sie tak z tym akurat nie pali. i dobrze. zycie pokaze. ale jesli juz kiedys to sie stanie, ze otrzymam ten papier to powiem Ci ze nei wiem czy bede w stanei tak walczyc jak Ty - ze sie nie zgadzac.... wiem ze tak powinno byc, ale nawet po Twoich opisach tych spraw, jak mialas dosc, jak to tylko go rozwcieczalo... nie wiem czy warto w ten sposob... wiem ze rozwod to grzech i nie wolno se godzic, od tak. Ale przeciez po co walczyc z czlowiekiem opetaNYM przez diabla? przeciez Pan Bog wie co kazda z nas ma w sercu i jak bardzo pragnela utrzymac malznestwo. nie widze na dzien dzisiejszy glebszych przeslanek ku temu zeby tak sie torturowac, narazac na taka walke, nie zgadzajac sie. w sensie Ciebie podziwiam, ale ja chyba jeszcze do tego nie dojrzalam. na szczescie nie musze narazie o tym myslec, mam nadzieje ze dlugo nie bede musiala, bo pozwu nie zlozyl, a do polski pewnie predko sie nie wybiera....

mysle ze wszyscy jestesmu tu sobie bliscy, ale czasem spotyka sie hisotrie bardziej podobne do swoich, albo tok rozumowania, sytuacje bardziej przypominajace swoje wlasne. i Twoja dla mnie jest jedna z nich :)
 
     
kasjer71
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-03, 07:41   

witam!
czytam sporo na tym forum wątków. 5 czerwca będe pamietał w modlitwie. ja podziwiam takie postawy jak Twoja. może dlatego że u mnie nie potrafie tak podchodzić do tematu. moja zona wróciła do domu po 2 latach nieobecności i na : "dzień dobry" oznajmmiła że nie zamierza niczego ratować. chce rozwodu i juz. nie ma wzgledu ani na moje uczucia - przekresla je, nie ma wzgledu na dziecko które widzi jak bardzo niszczy rodzine. kilka dni temu dostałem od Niej / lub raczej Jej adwokata/ propozycje porozumienia rodzicielskiego w którym dziecko ma zostac tylko z Nia a ja bede weekendowym tatusiem. bardzo zabolało mnie to tym bardziej że przez ostatnie 8 miesiecy przed powrotem żony dop polski to ja zajmowałem sie sam synem dosłownie. żona nie pomagała nam nawet finansowo - a teraz dziwi sie dlaczego sa zadłuzenia w niektórych sprawach.

takie wątki jak Twoje podtrzymuja mnie na duchu.

ale jak napisała Kiedyśbyłam
ale jesli juz kiedys to sie stanie, ze otrzymam ten papier to powiem Ci ze nei wiem czy bede w stanei tak walczyc jak Ty - ze sie nie zgadzac.... wiem ze tak powinno byc, ale nawet po Twoich opisach tych spraw, jak mialas dosc, jak to tylko go rozwcieczalo... nie wiem czy warto w ten sposob... wiem ze rozwod to grzech i nie wolno se godzic, od tak. Ale przeciez po co walczyc z czlowiekiem opetaNYM przez diabla? przeciez Pan Bog wie co kazda z nas ma w sercu i jak bardzo pragnela utrzymac malznestwo.


... ja powiedziałem żonie wprost że nie ide na żadne układy dotyczace rozwodu. bo jest to sprzeczne z moimi zasadami, bo nie jestem gotowy na takie decyzje i nie biore za to odpowiedzialności.

ale .... ciezko mieszkać pod jednym dachem wiedząć że wszystko się sypie. czasami kłóce sie z Bogiem na ten temat. nie rozumiem co przez takie doświadczenia chce powiedzieć mi ON. ???
ale któż jeśłi nie Bóg wie co dla nas jest lepsze???

prosze pamietajcie tez o mnie w modlitwie.
 
     
niezapominajka8
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-03, 22:32   

Ostatnio mieliśmy pewien problem z mężem i gorąco modliłam się, żeby było tak jak chcemy. Niestety Pan Bóg nie spełnił mojej prośby. Własnie doświadczam czemu i jednak to On ma rację nie spełniając naszych zachcianek....

Teraz widzę po co to wszystko i zdaję sobie sprawę, że czasami człowiek musi stracić wszystko dosłownie, musi się zawieść na drugim człowieku, rzeczach, pracy, hobby itp. żeby zrozumieć, że tylko Bóg najlepiej wie co dla nas dobre pomimo, że nam się to na początku nie podoba bardzoooo.....

Ps. ja cały czas modlę za nasze Sycharowskie małżeństwa i chyba mi tak już zostanie. Czasami myślę, ze ta moja modlitwa to jak kropla w oceanie, ale co tam ;-)
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-04, 05:07   

...kropla drąży skałę :->
 
     
kiedysbylam
[Usunięty]

Wysłany: 2013-06-05, 08:18   

Kaemko - dzisiaj 5 czerwca - pamietam o Tobie i jestem myslami z Toba. napisz pozniej jak 'poszlo'. trzymaj sie !
 
     
Smerfetka
[Usunięty]

  Wysłany: 2013-07-17, 12:27   Moja historia, prosze was o wsparcie i pomoc



witam was wszystkich, jestem tu nowa, poradziła mi koleżanka bym poszukała tu wsparcie w mojej ciężkiej drodze....
mój kryzys z mężem zaczął się w zeszłym roku jak nagle bez żadnych wcześniejszych informacji powiedział że on chyba musi się wyprowadzić na jakiś czas. jesteśmy po ślubie w grudniu będzie 8 lat, mamy dwójkę dzieci 4 i 7 lat para jestem od lat 14... para idealna, zero kłótni zawsze rozmowy miłość az buchała od nas. Maz poszedł do nowej pracy tam sie zaczęło praca po nocach, ciągły bieg za pieniądzem, a ja na to wszystko pozwalałam tłumacząc ze tak trzeba.....
wracając do zeszłego roku sierpnia, maż poprosił o rozmowę w której powiedział ze się dusi ze nie potrafi mnie już kochać jak kiedyś a chciałby, ze nie sprawia mu przyjemności już nic co mógłby zrobić dla mnie....ze brakuje mu motylków w brzuchu które miał kiedyś.....próbowałam walczyć psycholog terapia ale tam tylko wyszły nasze błędy w związku, jak to pani psycholog powiedziała mój maż nie dojrzał do miłości jaka jest po tak długim czasie....
to strasznie bolało, nie mieszkał z nami 5 miesięcy, nie broniłam mu kontaktu z dziećmi, jednak cala rodzina strasznie to przeżyła.
Po tym czasie coś drgnęło, zaczął się do mnie zbliżać, nocować w domu, po czym po 2 miesiącach wrócił do domu, z początku było cudnie, potem znowu się zamknął i tak kolejne 4 miesiące chuściątka nastrojów, raz mówił ze wrócił dla dzieci innym razem pokazywał mi ze jest inaczej.... po czym znowu stwierdzi ze on musi znowu się wyprowadzić on potrzebuje czasu, i wtedy przyznał się ze podczas pierwszej wyprowadzki mnie zdradził, i ze nie możne na siebie patrzeć nie ufa sobie i nie czuje się bezpiecznie sam ze sobą. nie ma u nas trzeciej osoby, kochanki.... to wszystko co jest to w głowie mojego męża, przestał mnie kochać......pomóżcie wesprzyjcie, dzieci strasznie cierpią tata jest ich całym światem bo jest cudownym ojcem ja nie potrafię się pozbierać po tym jak zrobił nam po raz drugi takie cierpienie.....rozmowy nic nie dały a było ich wiele i na dodatek bardzo spokojne w sensie szczere aż do bólu, mówił mi za drugim razem takie przykre rzeczy ze nie wytrzymałam i powiedziałam ze ma się spakować i jeśli nie umie być ze mną to ma wyjść, bo prosiła by został dal dzieci, niech śpi na kanapie ale dla dzieci.......nie umiał podjąć decyzji wahał się ten drugi raz ja podjęłam ta decyzje za niego powiedziałam ze jak ma wrócić to na 100% i ma być pewny ze chce o nas walczyć.... podczas tych wszystkich rozmów powiedział ze to praca odsunęła go do domu, ze dzieci sa dla niego najważniejsze lale nie ma w tym świecie miejsca dla mnie....:(:( mam wrażenie ze to już koniec ze on już nie wróci, dzieci widzi 2 razy w tyg i co drugi weekend strasznie to ciężkie:( narazie mieszka u swoich rodziców, ale oni nie zamierzają się wtrącać, co akurat rozumiem nie chcą stracić syna.......
 
     
Dabo
[Usunięty]

Wysłany: 2013-07-17, 14:45   

Ty Smerfetka sie nie przejmuj rolą i tak cie opier.....tylko weż sobie rużaniec albo coś i sie walnij na kolana a tam gdzie ty nie widzisz, ani się nawet nie domyślasz jest Ktos albo jak ci lepiej coś co Ci pomoże.
Oglądałaś pewnie ten filmik z mrówkami(co w trawie piszzy), pamiętasz jak ten mały mrówek dostał kamień od tej jeszcze mniejszej mrówy. Ty też jesteś tym kamyczkiem.
Mimo że taka malutka ale góry rozbijesz. Takich kamyczków jak Ty jest tu kilkaset ciągle, może nie wszystcy tak źli jak ja , ale wyobraź sobie że tysiące takich mrówek, klęczą i klepią paciorki : TO KTO TU JEST TEN MOCNIEJSZY?
 
     
Kaemka2009
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-29, 19:58   

Cały czas gdzies tam w kącie jestem z forum...czytam.

I niby nic wielkiego się nie wydarzyło - po staremu - układam życie po rozwodzie , w trakcie skargi o stwierdzenie nieważności mojego małżeństwa. Nie liczę już na nic. Co ma byc to będzie. Nie wierzę też niestety w uratowanie małżeństwa.
Męczy mnie tylko jedno. dostałam życzenia od męża na Święta. Tak jakby się pomylił i jakby chciał wyslac do kolegi. tak brzmiały. Zabolało, bo życzył Wesołych Świąt on z rodziną. Czyli On, jego kochanka, może już żona i ich córeczka. Rodzina. Całe Święta w p laczku i mimo wszystko bólu.

Przez ponad dwa lata się nie mylił i teraz dwa miesiące temu pomylił się i wysłał mi przyoadkowego smsa i teraz znowu te życzenia.
Po co? Nie chce, zwyczajnie nie chcę, by mnie raniły. Koniec. Wybrał , więc po co się teraz mnie "czepia". Kiedyś takie smsy bym odebrała jako nadzieję, ale teraz już nie. Ma tą swoją rodzinę to niech jej pilnuje i mnie dodatkowo nie rani. Nie podejrzewam, że robi to celowo, ale kto wie ... wie, że jestem sama a chciałam mieć rodzinę, którą on się teraz tak chwali.

Musiałam się wygadać ...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 8