Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Życie po zdracie emocjonalnej
Autor Wiadomość
tpi7
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-25, 21:56   Życie po zdracie emocjonalnej

Witam,
W sierpniu ub.r. żona na urlopie spotkała się z wirtualnym przyjacielem na piwie 1 raz od 8 lat ich znajomości. Po urlopie wróciła oziębła, oschła nieprzyjemna. Przez 2 miesiące podejrzeń kolegów z pracy próby wyciągania od niej informacji czemu się tak zmieniła. Zawsze odpowiadała: Nic, że przesadzam, ze się starzeje może. Ja próbowałem rozmawiać by się otworzyła przede mną a ona zawsze się denerwowała i dochodziło do niemal codziennych wieczornych awantur. Aż pewnego dnia w końcu października odkryłem od niego maila do niej zaczynającego się od słów "Kocham Cię...., tęsknie, zawsze będę czekał na ciebie, twój mąż mnie wku...." Życie mi się załamało w jednym momencie. Potem szereg kłótni już konkretnie o niego. Ona mówiła że to tylko przyjaciel, że to on ma problem bo się w niej zakochał a ona w nim nie. Poprosiłem o zerwanie z nim całkowitego kontaktu. Ponoć zadzwoniła że potrzebuje spokoju i żeby się nie kontaktował. Dziś mija już parę miesięcy. A kontaktowali się ze sobą wiele razy. Kiedy nakryłem ich ostatnio na smsach miesiąc temu. Wyszedłem na noc poza dom. Nie dałem rady. Po tym zona obiecała mi że już się nigdy z nim nie skontaktuje. To już jej 3 obietnica. Teraz wyjechała do sanatorium na 3 tyg. i to chyba taki decydujący czas albo nam to pomoże albo po powrocie nie będzie czego ratować. Wyjeżdżała bardzo szczęśliwa, że odpocznie od moich podejrzeń, pretensji i marudzenia. Mamy 7 letniego syna, 10 lat razem, 8 lat po ślubie. Co mam robić? Pomóżcie !...
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-26, 15:27   

Witaj na forum

tpi7 napisał/a:
i to chyba taki decydujący czas albo nam to pomoże albo po powrocie nie będzie czego ratować.


zawsze jest co ratować

Rozejrzyj się , jak daleko od ciebie jest najbliższe ognisko " Sychar" ???

warto pojechać , zobaczyć , posłuchać jak inni ratują sakrament

tpi7 napisał/a:
odpocznie od moich podejrzeń, pretensji i marudzenia.


Tak to też obszar do Twojej pracy nad sobą. Czy pretensje i marudzenie to sposób na ratowanie ?
kontrola też nic nie pomorze

zapraszamy na skypa - nawet codziennie - Skypowa grupa modlitewna , wsparcie , wysłuchanie .....
w zakładce rekolekcje możesz odsłuchać nasze archiwalne nagrania - sporo wiedzy i materiału do przemyśleń
zapraszamy na warsztaty 12- krokowe ku pełni życia - internetowe i stacjonarne
a w kąciku filmowym polecam "Ognioodpornego " i " Odważnych"

Puki życie puki nadzieja

Pogody Ducha
 
     
lavieestbelle
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-27, 00:51   

Mozliwe ze Twoja zona w "przyjacielu" znalazla to czego jej brakuje w Tobie...Mozliwe ze przechodzi kryzys Waszej relacji i te pustke probuje zapelnic milszymi emocjami...z mezczyzna ktory ja rozumie...Bardzo mozliwe,ze w Waszym zwiazku jest wiele do przepracowania by odkryc na nowo jego piekno,na czym polega prawdziwa milosc,i czym jest moc sakramentu.Oczywiscie droga,ktora wybrala zona nie jest dobra.Jest niestety faktem,ktory jednak,z pomoca Boza,moze posluzyc ku wzrostowi Waszego malzenstwa,ku odkryciu glebi.

Nam to pomoglo,choc bylo bolesne.Dzis dziekujemy Bogu.
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-27, 19:02   

Współczuję Ci Bracie. Powiedz mi czy Ciebie ten facet nie wku ...? Tak wychwalany tu film "Ognioodporny". Bohater pojechał do gościa i mu pokazał obrączkę mówiąc ja tu jestem pierwszy do seniority. To oczywiście nie wszystko ale pilnuj swego.
 
     
tpi7
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-27, 21:04   

lavieestbelle napisał/a:
Mozliwe ze Twoja zona w "przyjacielu" znalazla to czego jej brakuje w Tobie...
Tak mi też powiedziała. Ale kiedyś to ponoć ja miałem to wszystko. Ale kłótnie i rutyna która w naszym małżeństwie zawitała, wtedy to nie jej (Ona sie do mnie lepiła) a moja większa chłodność do Niej. Skłoniły Ją do niechcącego spotkania, po którym się zaczął ten koszmar dla mnie.
Mozliwe ze przechodzi kryzys Waszej relacji i te pustke probuje zapelnic milszymi emocjami...z mezczyzna ktory ja rozumie...Bardzo mozliwe,ze w Waszym zwiazku jest wiele do przepracowania by odkryc na nowo jego piekno,na czym polega prawdziwa milosc,i czym jest moc sakramentu.
100% racji.
Oczywiscie droga,ktora wybrala zona nie jest dobra.
Wiem, dużo na ten temat czyatałem a ja ja jestem bardzo zazdrosny o Nią.
Dlatego bardzo często suerowałem Jej całkowicei zerwanie kontaktu z nim. Bo to droga tlko do ucieczki od naszych problemów a nie ich rozwiązywanie. Długo nie chiała się ze mną zgodzić. Mówić że to tylko przyjaciel. Ona traktuje go jak zmarłego kiedys brata z którym podobnie jej sie rozmawia... Zrozumiałem ją kiedy mi się zwierzyła, ale nie umiem i wiem że nie mogę tego akceptować. Bo dziś "przyjaciel" (choć on juz to złamał wyznając jej miłość) ale za jakiś czas dla niej będzie kimś wiecej. Czy dobrze to rozumuję?

Jest niestety faktem,ktory jednak,z pomoca Boza,moze posluzyc ku wzrostowi Waszego malzenstwa,ku odkryciu glebi.
Proszę o pomoc jak tego dokonać? Modlę się bardzo dużo, moja rodzina, której juz o wszystkim powiedziałem też. Co mogę jeszcze robić? Jakie kroki, działania poczynić? Wiem, że żona też chce poprawić stosunki między nami i to mnie cieszy, ale rozmowy z nią przez telefon przypominają takie "urzędowe" jakby dzwoniła z musu i odfajkowała że juz ze mna rozmawiała. Chciałbym też nauczyc popracować sie nad sobą by ją już mniej podejrzewać, zacząc budować zaufanie. A jak coś znajduje to wybucham i kolejna awantura gotowa i kolejne ciche dni. już jestem zmęczony, Ona jeszce bardziej czuję jak ucieka ode mnie. nie chce jej sie ze mną rozmawiać. zaczynam mieć stan depresyjny, a to chyba ostatnia rzecz w tym przypadku. Powinieniem raczej pokazać sie bardziej twardy, męski, by to ona zaczęła o mnie zabiegać, mieć we mnie oparcie. A ja sie tylko rozczulam i jej marudzę i wypytuje kiedy sie ona ociepli w stosunku do mnie.

Nam to pomoglo,choc bylo bolesne.Dzis dziekujemy Bogu.

Proszę o pomoc. Jak? Ile czasu Wam to zajęło? Bo jestem strasznie niecierpliwy i chciałbym by juz po jej powrocie wróciło nasze stare małżeństwo.

[ Dodano: 2013-02-27, 21:11 ]
Cytat:
Współczuję Ci Bracie. Powiedz mi czy Ciebie ten facet nie wku ...?

Jasne że mnie denerwuje. Ale żona prosiła bym mu nie robił krzywdy i się z nim nie kontaktował

Cytat:
Tak wychwalany tu film "Ognioodporny". Bohater pojechał do gościa i mu pokazał obrączkę mówiąc ja tu jestem pierwszy do seniority.

Tak. oglądaliśmy nawet razem. Mnie się podobał. Na niej za dużego wrażenia nie zrobił.
Kod:
To oczywiście nie wszystko ale pilnuj swego.

Uważasz, że powinienem teraz się do niego odezwać? Bo mam taki zamiar ale jeśli jeszcze raz zobaczę że się do niej odezwał. Na razie żona zarzeka się że nie maja kontaktu. I staram się ze wszystkich swoich słabych sił Jej zacząć zaufać.

[ Dodano: 2013-02-27, 21:31 ]
Mirakulum napisał/a:
Tak to też obszar do Twojej pracy nad sobą. Czy pretensje i marudzenie to sposób na ratowanie ?
kontrola też nic nie pomorze

Wiem. I to chyba teraz jest najważniejsze. Tylko nie wiem jak zacząć, jakie kroki powinienem począć. Bo obecnie jeszcze "leżę" dołuję się, mam niska samoocenę, nie zależy mi na niczym tylko na Niej i nie mogę sie podnieść po tym wszystkim.
Cytat:
zapraszamy na skypa - nawet codziennie - Skypowa grupa modlitewna , wsparcie , wysłuchanie .....

Jak Was znaleźć na skype?

Z reszty materiałów chętnie skorzystam.
Bóg Zapłać!
 
     
grzegorz_
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-27, 21:48   

Orsz

Dać po mordzie kochankowi i wszytsko proste?
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-27, 21:52   

tpi7 napisał/a:
Jak Was znaleźć na skype?


http://www.kryzys.org/vie...er=asc&start=84

Pogody Ducha

ps.zamiast się dołować napisz, ile już przesłuchałeś naszych rekolekcji sycharowskich , albo kazań ks. Pawlukiewicza
czy notujesz wnioski i przemyślenia ,z tego co czytasz, lub słuchasz ?????

czy wybierasz sie do krakowskich sycharków ?? , czy już tam byłeś?

Huk roboty przed tobą nie ma czasu na dołki :lol:
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-27, 21:57   

tpi7 napisał/a:
Uważasz, że powinienem teraz się do niego odezwać?

Oczywiście, że tak i to bez chwili zwłoki. U mnie już dawno było po sprawie jak się dowiedziałem. Nie miałem okazji jakkolwiek interweniować. Nie mówię, żeby krzywdzić, pełna kulturka. To jasne. Ale trzeba określić i wskazać granice własnego terytorium.
Kontrolować też warto tylko nie obsesyjnie ale oczywistą rzeczą jest że żona nie powinna mieć żadnych tajemnic.
Po czymś takim zaufanie nie istnieje. Jeżeli żona rości sobie prawo do intymności to miej się na baczności.
Staraj się dowiedzieć wszystkiego o swojej o swojej żonie. Nie bój się prawdy.
Z drugiej strony pamiętaj że jeśli to tylko zdrada emocjonalna to szacunek Twoje żonie się należy bezwzględnie. Oby Twoje małżeństwo ułożyło się jak w filmie "Ognioodporny". Widziałeś że to kawał ciężkiej pracy na wielu odcinkach.
 
     
lavieestbelle
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-27, 23:20   

"Bo dziś "przyjaciel" (choć on juz to złamał wyznając jej miłość) ale za jakiś czas dla niej będzie kimś wiecej. Czy dobrze to rozumuję? "

Niestety jestesmy tylko ludzmi i cos w tym jest,ze przyjazn moze stac sie czyms bardzo waznym,wazniejszym i jeszcze wazniejszym,az przekroczy granice i...nawet czlowiek nie wie kiedy a zangazuje sie emocjonalnie,zwiaze narkotycznie z kims...Trzeba byc zawsze czujnym i zawsze stawiac na pierwszym miejscu meza,zone...Ja niestety tez sie w tym pogubilam...stad wiem...

Ale to nie jest takie latwe i szybkie,by znow bylo fajnie,jak dawniej...A moze wlasnie nie ma byc jak dawniej;..Ma byc glebiej,inaczej,a do tego potrzeba czasu,do tego trzeba sie nawrocic,zakwestionowac swoje dotychczasowe patrzenie,sposoby dzialania,zrozumiec..;siebie...i druga strone.
Chcialbys juz...ale by to moglo nadejsc trzeba waszej wspolnej pracy.To super ze zona przejawia chec by cos robic,by naprawic ...Tzn macie wielkie szanse by sie udalo.
Ale nie kombinuj tak tylko po ludzku,swoimi sposobami...
Tutaj znajdziesz wiele wspanialych rad,rekolekcji,odpowiedzi na wiele pytan.Zacznij od siebie...,a jak nadarzy sie okazja,wskaz te droge tez i Twojej zonie...
Problemy sa w kazdym malzenstwie,kazdy ma swoje wady,zle nawyki,upadki.Ale uczymy sie kochac inaczej,kochac glebiej...
I to jest wlasnie to szczescie
Nie trac ufnosci,z pomoca Boza i wasza praca wszystko moze nabrac innego blasku
 
     
GregAN
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-27, 23:26   

Cytat:
To już jej 3 obietnica. Teraz wyjechała do sanatorium na 3 tyg. i to chyba taki decydujący czas albo nam to pomoże albo po powrocie nie będzie czego ratować. Wyjeżdżała bardzo szczęśliwa
......
może jednak ją tam odwiedzisz znienacka....
 
     
Orsz
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-27, 23:33   

Popieram zarówno lavieestbelle jak i GregAN.
Ja bym jeszcze teraz wsiadł w samochód i pojechał. To w końcu Twoja żona. Do póki nie dowiedziałem się o jej zdradzie, w stanie zagrożenia zrobiłbym dla niej każde szaleństwo.
 
     
lavieestbelle
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-27, 23:48   

Jesli zona jest tak bardzo uzalezniona od przyjaciela...to jest to bardzo sliskie...Bo w malzenstwie przyjacielem powinien byc maz dla zony i odwrotnie.Jesli tak nie jest to juz jest znak ze trzeba cos z tym zrobic,ze trzeba odszukac te wiez ktora byla na poczatku.
Ale czy kontrola zalatwi sprawe?
Przeciez jest wiele sposobow by ukryc sie...
Zona musi tez chciec odbudowac zwiazek,musi zrozumiec po co to ma robic,wiadomo,najpierw dlatego ze to sakrament,to swietosc,to sposob na Niebo.
Ale tez dobrze jesli poczuje,ze ten maz,to ja kocha tez tak naprawde,po Bozemu,ze chce jej dobra duchowego,na wiecznosc...To jest wazne.
Moze ona jest tak pogubiona,ze aby chciec,musi najpierw zobaczyc przyklad...
Moj maz sluchal Hymnu o milosci...i wiesz,dla mnie to znaczylo wiecej niz jego przekonywania,czy kontrolowanie...On probowal zyc ta Boza miloscia,po ludzku tak trudna,ale mozliwa,z laska Boza;..
Moze wlasnie Twoj przyklad pociagnie zone do glebszej refleksji?Moze Twoja modlitwa obudzi wyrzuty sumienia,jesli cos w tym bylo zlego...Moze zrozumie na czym polega prawdziwe szczescie i go zapragnie...?
a to prawdziwe szczescie to jest radosc z trudu dawania,kochania,pomimo wszystko,to obdarowywanie sie, to przyjazn z mezem,zona...,to...pokoj w sercu

[ Dodano: 2013-02-27, 23:56 ]
"Do póki nie dowiedziałem się o jej zdradzie, w stanie zagrożenia zrobiłbym dla niej każde szaleństwo."
Orsz,ale to zawsze Twoja zona, Twoja druga polowka,sakramentalnie dana Ci w darze,nawet upadla i grzeszna,nawet nie zaslugujaca na pomoc...To nadal Twoja zona,a co za tym idzie,jestes zawsze odpowiedzialny za jej dusze,za jej zycie wieczne.Wiem,ze to jest heroizm,ale to jest fakt,to jest sakrament,to jest ta swietosc,to jest wlasnie to szalenstwo,czyz nie?
 
     
tpi7
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-28, 20:53   

Cytat:
Dać po mordzie kochankowi i wszytsko proste?

Moja piersza reakcja też taka była, ale wiem że wtedy żona byłaby na mnie wściekła i jeszcze bardziej oddaliłaby sie od agresynwego męza w stronę takiego biednego i pokrzywdzonego przeze mnie człowieka. Wstrzymałem się.

[ Dodano: 2013-02-28, 21:03 ]
Cytat:
Ja bym jeszcze teraz wsiadł w samochód i pojechał. To w końcu Twoja żona. Do póki nie dowiedziałem się o jej zdradzie, w stanie zagrożenia zrobiłbym dla niej każde szaleństwo.

Ciągle tak myślę. I często mam taką ochotę. Ale z drugiej strony co mi to da? Dowiem się np. że super się bawi z jakimś nowym kolegą, który ją pociesza, przytula. Zdołuję się jeszcze bardziej. A nie jest też moim niewolnikiem, myślę że czasami powinienem jej dać trochę oddechu. W końcu chyba tylko tak mogę zacząć odbudowywać zaufanie do niej. Sam już nie wiem. :-( Ona jak by mnie tam zobaczyła to znowu miała by pretensje, że ją śledzę, podejrzewam, nie pozwalam jej odpocząć od siebie, itp. I znowu byłyby zimne i nieczułe rozmowy telefoniczne trwające po 2 min. na cały dzień.
 
     
GregAN
[Usunięty]

Wysłany: 2013-03-01, 14:37   

Cytat:
Ona jak by mnie tam zobaczyła to znowu miała by pretensje, że ją śledzę, podejrzewam, nie pozwalam jej odpocząć od siebie,
- a nie dała powodów do podejrzeń ?

Czego chesz - zaakceptować jej "wyparowanie" z rodziny, odprowadzenie emocji poza rodzinę czy jej powrót do rodziny ?
Nie osiągniesz tego akceptując jej wybór scenariusza, zgadzając się na to co ona zechce.
Postaw swoje granice.
Granice Twojej tolerancji, akceptacji jej zachowań.
Teraz boisz się jej określić, boisz się że odkryjesz coś więcej, boisz się ze żona się zezłości, boisz się ze poświeci 2 min na rozmowę ( a po co więcej rozmawiać jeżeli to co mówi miałoby być nieszczere ?).

Dopóki żona nie zrozumie że to Ona rozwala rodzinę swoim romansem ....
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9