Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
ciężko mi jest strasznie ....
Autor Wiadomość
Agnieshka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-09-14, 21:33   

Kaemka,

u mnie bylo podobnie. Bardzo duzo bzdur, klamstw na moj temat. Ogolnie szok ze maz z rozwodem wystapil. Nie wiem nawet czy kogos ma. Nie wiem nic i wg meza nie mam prawa pytac, bo '' nie jestesmy razem'' wiec to nie moja sprawa (!). A i tez tu gdzie mieszkam, w Anglii, to prawo jest takie, ze do rozwodu i tak dojdzie. Czy chcesz czy nie, dojdzie. Po dwoch latach separacji malzenstwo uwaza sie za takie gdzie nastapil calkowity rozklad pozycia malzenskiego i argumenty typu: kocham, zona sakramentalna jestem, sad brytyjski moze uwazac za absurdalne i niedorzeczne. Tez 12go wrzesnia otrzymalam dokument ze jestesmy juz w polowie ''po''. Teraz kwestia kilku tyg aby maz aplikowal o dokument ostateczny i oto jestesmy po rozwodzie. I, co moze wydawac sie niemozliwe, do zadnej rozprawy nie doszlo. Wszystko odbylo sie droga pocztowa. Nie wiem co mam robic, maz nie wyraza zadnej checi pracy nad naszym kryzysem. Wyglada na to, ze planuje sobie zycie ulozyc ''na nowo''... :( Dodatkowo ostatnio powiedzial na rozprawie o paszport dla dziecka i jego kontakt z dziecmi, ze on sie zgodzi teraz na paszport, bo ja godze sie na rozwod. Poczulam sie jakby mnie ktos kopnal. Nie pokazalam tego przed mezem bo ja nie chce aby on wiedzial ze on mnie rani ( do niego to i tak nie dociera) ale cala sie w srodku trzeslam.

Dlatego Cie rozumiem, Kaemka. My musimy sie duzo modlic i nie poddawac sie zalowi w tej sytuacji. Zly chcialby abysmy wpadly w depresje, zlorzeczyly na Boga itp. Oczywiscie Wola Boza jest nieznana i nie wiadomo czego Pan Bog chce od nas, ale na pewno nie chce abysmy stracily z nim wiez...A takimi sytuacjami jak sprawa rozwodowa, pozew, rozmowa z niepokornym mezem/ zona szatan posluguje sie aby wszystko to, co dobre w nas, zniszczyc...
 
     
Kaemka2009
[Usunięty]

Wysłany: 2012-10-01, 12:11   

Agnieshko,

dziekuję za Twoją widomość.
Rozumiem co czujesz ...bo tak naprawdę tylko osoby , któere są w takiej sytuacji jak my mogą siebie wzajmemnie zrozumieć. Poczuć ten ból , który sprawia mąż, w którego oczach jest nienawiśc i widać wyraźnie pragnienie uwolnienia się.

Wiesz u mnie sytuacja ijest zupelnie inna. Mąz ma kobietę. Tego jestem pewna. a kolejne fakty tylko potwierdzają co napisałam. Oczywiście wypiera się ....w Sądzie twierdzi, ze ja wyssałam sobie z palca te głupoty. Zachowuje się okropnie. Zero względu na to, że przezylismy ze sobą 9 lat, że małżęnstwo, że to wszystko. Jak w amoku. ślepo zakochany dąży do celu...mam wrażenie po trupach.
Zastanawiam się jak działają takie kobiety, te kochanki, że mają taki silny wpływ ....inaczej możę, bo każdy ma wolną wolę, ale żę potrafią tak zadziałać , że człowiek rzuca wszystko i odchodzi.
Ja 12 wrzesnia mialam trzecią sprawę. jak pisałam, po prośbie o odwieszenia przez męża. Nic nowego. usłyszałam jedynie, że sprawy religii to inna kwestia i dlaczego nie zgadzam się na rozwód? jak widzę powrót? Co prawda sędzina nie orzekła rozwodu ...mamy przedstawić kolejne wnioski dowodowe. o z tego jak ja mam je nadal zbyt słabe. Nie wynajmę adwokata, sama za mężem jeździc nie będę i śledzic go też nie będę .
Jestem już tym wszystkim zmęczona. mało tego mąż na sprawę przyjechał samochodem kochanki. Nie będę sobie załowała używać słowa kochanka, bo dla mnie nią ta kobieta jest. Samochodem, w którym ich w lutym widziałam razem. Ale nadal się wypiera ....aj....

Widzisz Agnieshko w Anglii jest inaczej. Ale podejrzewam, ze i u mnie skończy się tak samo. Rozwód i tyle. Niestety w mojej głowie się pojawiły tez myśli , ze chcę to skończyć . Nie mam juz sily na to wszystko. Te spotkania z nim zbyt wiele mnie kosztują i pomimo, że staram się, by jego czyny i mysli nie mialay wplywu na mnie to zmęczona jestem. Nie mam ochoty słuchac po raz kolejny, że on nie widzi szansy, nie chce byc ze mna, nie kocha mnie i wiele wiele innych rzeczy, ktore owi przed Sądem już nie bacząc na nic.
Odnoszą się do tego co napisałaś , ze wygląda na to, że maż planuje ułożyć sobie życie na nowo, mój wprost na sprawie powiedział , że jestem mu przeszkodą w ułożeniu sobie życia na nowo. Wprost. a za chwilę mówi, że nie on nikogo nie ma, że ja wymyślam sobie te bzdury. Wypierają fakt , iż jestem jego żoną nie nazywa mnie już nią i nawet w pismach nie używa mojego nazwiska, czyli męza tylko mojego panieńskiego. Akurat to już jest dziecinada dla mnie.
Ja niestety pokazłam przed Sądem i mężem łzy. w momencie kiedy powiedzialam, ze go Kocham....łzy same poleciały po policzkach. I chociaż nie chciałam tego ....to było to silniejsze niż moje postanowienie.
Jedyne z czego jestem teraz dumna ...to to, że jak myślę o nich razem.., bo podjerzewam, ze mieszkają razem to już tak nie boli. Kiedyś prawie włosy rwałam :) teraz już mysli o nich razem, mysli jak są razem tak mnie nie ranią. Niew iem moze wyłączam myslenie, może to oznaka, ze już tam się zmienilo w mym mysleniu.

Agnieshko .....bądzmy silne. Sycharki i forum to ogromne wsparcie. Ja nie piszę czesto...ale jestem tutaj codziennie. Wspieram Cię moja Droga .....choć daleko łączy nas kryzys malzenski.
ściskam mocą na odleglosc.
i na dobry dzien piosenka Moniki Kuszyńskiej, którą bardzo lubię:)
"Słabość jest siłą"

http://www.youtube.com/watch?v=Z01Xrpgc7Bc

Pozdrawiam,
K.
 
     
Agnieshka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-10-01, 23:10   

Witaj Kaemko,

dziekuje ze odpisalas. Widzisz, ostatnio doszly do mnie nowe informacje o mezu. Otoz mieszka z kobieta. I ma czelnosc sie z nia pokazywac przy naszych dzieciach (2, 4 lata). Ja nie moge mu tego zabronic. Takie jest prawo, taka moralnosc ( niemoralnosc? ) itd. Diabel tak w naszym malzenstwie namacil ze ja juz stwierdzilam ze chociaz po ludzku jestesmy zupelnie przegrani, to odmawiam Nowenne Pompejanska. Jedyna moja nadzieja w Bogu, Matce Bozej i rozancu. To co ja robie teraz to sie totalnie kloci z racjonalnym spojrzeniem na cala sprawe ale postanowilam oddac to calkowicie Bogu, bo juz sama nie wiem co robic (chociaz powiem Ci szczerze ze naleze do kobiet, ktore czekaja zamiast czynic pierwszy krok) no i tak sobie czekam. Dzisiaj zaczelam Nowenne, jest trudna, ale nie mam innego wyjscia. Rozaniec- ma ogromne dzialanie i jest bardzo skuteczny. Kiedy przyszla na swiat nasza druga coreczka, w 24 tc, wszystko tez bylo irracjonalne, niemozliwe. Modlilam sie.. Modlili sie inni. Wola Boza byla taka ze dziewczynka jest zdrowa, wesola, cudownie sie rozwija :) Ufalam, prosilam i otrzymalam...Nie wiem jaka jest Wola Boza wobec naszych malzenstw i nie wiem czy akurat moje malzenstwo zostanie uratowane, ale wiem, ze musze zaufac i sie modlic...
:)

A co utworu- dziekuje :mrgreen:
Odslucham jutro, bo juz dzisiaj pozno.

Dobrej nocy. Wspieram Ciebie duchowo, Kaemko. Badz silna, ufna. To, ze mialas odwage powiedziec w sadzie ze kochasz meza.. bylo piekne. Podziwiam szczerze, ja nie wiem czy umialabym tak.

Pozdrawiam Ciebie serdecznie

A.
 
     
krzysiek1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-10-14, 15:59   

witajcie dziewczyny czytam wasze tekstyna forum i jako meżczyzna was doskonale rozumiem ja też jestem po rozwodzie nie stety w mojej sprawie było pieńć spraw i terz się nie zgadzałem na rozwód a i tak żona dopieła swego jest już po wszystkim taż muwiłem w sodzie że kocham żone że nasze córki będo cierpieć że wiara nie pozwala mi na rozwód to sąd sie smiwł że jasteśmy w świeckim sodzie i kościuł i wiara nie ma nic do tego w sądzie muwię że ten rozwód to tylko papier ja przed bogiem jej ślubowałem na dobre i złe dziewczyny co nas nie zabije to nas wzmocni mineło już pieć lat i nie wiem co to jest bliskość kobiety wiara góry przenosi żowa wybrała jno droge woli harce z mojm kolego to co daje mi przetrwać to codziena ełcharystja jak czas pozwala koronka do bożego milosierdzia i różaniec codzieny Jezus powiedział o co kolwiek prosić będziecie z wiarą to otrzymacie życze wam dużo sił i pokory bo tak naprawde tylko siebie możemy zmieniać wiem co muwie nawrucony mąż krzysiek bede pamientał o waszych małżeństwach w modlitwie z panem bogiem bogu zależy na każdym małrzeństwie pierwszo trzeba upaść żeby powstać Jezus zwycieży tylko ufajcie
 
     
Kaemka2009
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-07, 12:27   

Machina ruszyła....

Za tydzien 15 listopada kolejna sprawa w Sądzie Cywilnym ...tym razem mąż już "walczy" przeciwko mnie z adwokatem :)
a i ma świadka - swojego przyjaciela powołał .......i opinię psychologiczną ....jednej strony- swojej tez w Sądzie przedstawił. Opinia polega na tym, że mąż poddał się jakimś testom i Pani psycholog wysłuchała męża i ot cała opinia. :)

No nie wiem jak to będzie - szczerze mówiąć już mam dośc. Chcę to zakończyć .....chyba. Wiem, że to nie Sycharowe, nie nasze....ale nie wiem czy mam nadal siłę być w tym ...w sensie w tych sprawach. Może dlatego , że nadzieja już umiera. Tak czuję. Do tej pory trwałam , wierzyłam, miałam nadzieję. Jednak zachodzi we mnie zmiana .....

Ponadto wlasnie do wczoraj miałam dać odpowiedź do Sądu Metropolitalnego - Mąż złożył skargę o nieważność naszego małżeństwa....

Choć jestem o wiele silniejsza, szczesliwa sama bez męża tutaj blisko ...to moje zapatrywanie w malzenstwo idzie w innym kierunku. Chyba przelomowym bylo przyjechanie na ostatnią sprawę Jej samochodem i ten wzrok. ta pogarda dla mnie. ta bezwzględnośc. Mam wrazenie, ze miarka jego zachowania się przebrała. Wymyslania jego bzdur i jego zachowania. Ja chyba juz nie mam nie tyle siły nawet co ochoty na to ......
Bez tych spraw jestem spokojna i często usmiecham się do świata , ludzi, siebie ....:)
Sama juz nie wiem ....może ten moj brak nadzieji to chwilowe załamanie tego do czego dążyłam....czyli czekania nie czekając.....

Trzymajcie się kochani ....ściskam i życzę siły :)
 
     
Malwina83
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-07, 14:58   

„Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić – wyrocznia Pana” (Jr 1,8).

trzymaj się
 
     
Kaemka2009
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-11, 18:01   

Dziękuję Malwino:)

ale ciężko jakoś jest mi tak czy inaczej ...czwartek tuż tuż...;(
 
     
Malwina83
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-11, 18:06   

obiecuje modlitwę, zapisałam w komórce przypomnienie i czwartek to będzie dla mnie dzień modlitwy za Ciebie-za Was
 
     
Kaemka2009
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-11, 18:32   

Malwinko,


jedyne co mogę powiedzieć - dziękuję...
Chyba denerwuje się jak nigdy....choć podczas tamtych poprzednich spraw też emocje były ogromne ...to teraz jeszcze bardziej.
Mąż ma adwokata - ja sama....
ale nic -dam radę :)
zapisalam w glowie : „Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić – wyrocznia Pana” (Jr 1,8).
Piękne ....

Dziękuję raz jeszcze ....ściskam .
K.
 
     
Malwina83
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-11, 18:44   

:-)

a gdy nachodzą mnie złe myśli, powtarzam sobie:

"ale we wszystkim tym odniosę (odnosimy) pełne zwycięstwo dzięki Temu, który mnie (nas) umiłował"
(List do Rzymian 8,37)

Kaemka2009 napisał/a:
Mąż ma adwokata - ja sama....


nie będziesz sama, z Tobą będzie Jezus...z takim wsparciem dasz radę! :-)
 
     
nasgul
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-11, 18:52   

Kaemka2009 napisał/a:
Mąż ma adwokata - ja sama....


Ja też byłam wtedy sama... nawet tej wiary że Bóg jest ze mną nie miałam...ale dziś z perspektywy czasu wiem że Tylko dzięki bożej obecności dałam rade wysłuchać te wszystkie słowa.... i na koniec wyrok...

Mąż miał adwokata...opłaconego przez rodziców...tych samych którzy wcześniej nazwali mnie niewierną i złą kobietą.

Dasz sobie rade...cokolwiek tam się wydarzy dasz radę... wyobraź sobie że jesteś chroniona jak nikt inny.....

Będę również pamiętać w modlitwie...

M
 
     
enea
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-11, 19:02   

Nie poddawaj się. Pamiętaj, że nie jesteś sama i bronisz słusznej sprawy. Pozostań w prawdzie i proś o pomoc z Góry. Wspieram duchowo.
 
     
Malwina83
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-11, 19:12   

Bedzie z Tobą Pan Jezus, Maryja ...w czwartek 15 listopada patronem jest św. Albert Wielki, biskup i doktor Kościoła...proś..będzie z Tobą i on...Twój Anioł Stróż, męża Aniołek tez będzie, patron Waszego małżeństwa, patroni z chrztu...Kinga...ąż tłoczno się zrobi wokół Ciebie, taki święty zespół wsparcia :-)

[ Dodano: 2012-11-15, 08:18 ]
enea napisał/a:
Wspieram duchowo.


jak i ja..pamiętam, modlę się....
 
     
Kaemka2009
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-15, 21:22   

Sama nie wiem co pisać....chyba brak słów.....

Finał dnia jest taki, że jest rozwód.....a mój mąż spodziewa się dziecka ....Jego kochanka jest w 7 miesiącu ciąży.....
On nadal nie przyznawał się do winy....i kłamał do końca.

Jedynie Sąd, sędzina to naprawdę bardzo fajna osoba. Powiedziała mężowi kilka słów na koniec...

Z przykrością stwierdzam, ze nie widzę już szansy...

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM (juz personalnie wymieniac nie bede:)) , KTÓRZY BYLI DZISIAJ PRZY MNIE, MODLILI SIE, MYŚLAMI BYLI ZE MNĄ I SMSAMI WSPIERALI :)

K.

[ Dodano: 2012-11-17, 10:04 ]
każdy dzień jest bardzo cięzki....
Jak żyć ze świadomością, że on ma rodzinę , że za dwa miesiące bedzie mial dziecko;(

takie to trudne ;(
Jak mieć nadzieję w tej sytuacji?


:(
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group












Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!








Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy



We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej




Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8