Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Odbudowa związku po kryzysie, zdradzie, separacji, rozwodzie - co w Waszym sercu gra?

Anonymous - 2012-01-28, 06:51
Temat postu: co w Waszym sercu gra?
Pozdrawiam,Jak wielu z Was wie,jestem już przeszło 2 lata po rozwodzie.Mieszkam blisko moich dzieci,żony.Zyję sam,mam swój handelek,pracę,znajomych....żyję sam,mam psa i chore serce.
Strona Sycharu wywarła na mnie b.duży wpływ,nie potrafię się związać z kobietą,chociaż probowałem-przyznaję się!!!!ale tez wiem,że tego nie chcę,chcę być sam,chcę być z Nim!!!czuję się spokojniejszy .Mam dużo do nadrobienia w poznawaniu Boga...brakuje mi jednak czegoś więcej...chcialbym coś zrobić też dla innych...Na razie szukam pomysłu!!!
Napisalem ten post z tego względu,ze jestem ciekaw...Ilu kolegów żyje tak jak ja...i proszę o podpowiedzi co robić???jak Wy sobie radzicie????
Szczerze pisząc,to nie podejrzewalem swojej drugiej natury,ze taką wlasnie drogę wybiorę!!!ja 44letni,zdrowy facet!!!!!!!!!!!
Z Panem Bogiem.Pozdrawiam
P.S.A na moją żonę czekam,chociaż widząc to co robi,jak żyje...to trochę ciężko!!!
Dobrze,ze mam dzieci blisko i zawsze mogę im pomoc!!!

Anonymous - 2012-01-29, 20:58

Rafał ja nie kolega , ale zacznij pomagać innym , od pomocy sobie ???

Może 12- kroków ??? polecam

Pogody Ducha

Anonymous - 2012-01-30, 06:26

witaj Mirakulum,chyba masz rację,gdyż samemu mi ciężko..DUCHOWO.nic się nie zmieniam..ciagle tesknię za żoną-12krokow-w wersji internetowej chyba tylko.W Toruniu nikt tego nie prowadzi.
A co panowie?taka cisza-wszyscy wrócili do mamy???Nikt nie ma żadnego pomyslu??Pozdrawiam

Anonymous - 2012-01-30, 14:39

Ja jestem wciąż w trakcie rozwodu. Mieszkam sam. Właściwie to staram się być spokojny. Serce boli ale wszystko w domu robię tak, jak myślę że byłoby, gdybyśmy byli razem. Większość moich znajomych przy sporadycznych spotkaniach jest zdziwiona, że jeszcze nie zgodziłem się na rozwód i wciąż jesteśmy małżeństwem.
Mam 26 lat. W małżeństwie byłem rok a teraz już półtora roku sam. Nie zamierzam rezygnować z nadziei na powrót żony ani nie planuję wiązać się kiedykolwiek z inną kobietą.

Anonymous - 2012-01-30, 15:46

Gołąbku, jesteś wspaniały. Nawet nie wiesz ile bym dała za to by mój mąż miał takie samo podejście do tematu. Tym czasem nie minął rok od rozwodu, a On już zamierza się ponownie ożenić. Dodam, że byliśmy 8 lat małżeństwem....
Anonymous - 2012-01-30, 16:10
Temat postu: pozdrawiam
gołabku...Smutne oczy...bądżcie silni...pokażcie wszystkim wokół,ze trwacie w małżenstwie...na fejsie...nk...pokazujcie swoją wiarę...wsoje stanowisko...Przyjdzie czas,że zrozumią...że , opamiętają się....w myśl zasady jak uderzasz...to każdy materiał pęknie!!!.
Zyczę Wam powodzenia....trzymam za Was...modlę się też za Was!!!!Jeżeli wszyscy odpuscimy,to uznane zostanie to za znak czasu...a czas Boga nie ustaje....wiara wymaga od nas czynów,stanowisk odpowiednich!!!!Pomomo tego,że nawet księza się poddają...piszę to po mojej kolędzie,gdy ksiądz mnie poklepal a u żony nawet slowem nie zganił!!!!!!!!!!Nie tak ,wedlug mnie powinien postąpić-zlo trzeba krytykować,wytykać~!!!!!!!!!!!!!!!!!!a nie być cicho!
Tak postąpił profesor z parafii w Lubiczu Dolnym!ręce opadają!

Anonymous - 2012-01-30, 18:55

Rafale, powiedziałeś mu to?
Anonymous - 2012-01-30, 19:06

Cytat:
piszę to po mojej kolędzie,gdy ksiądz mnie poklepal a u żony nawet slowem nie zganił!!!!!!!!!

Rafale, kolęda z pewnością nie jest czasem na ganienie wiernych i "niewiernych". Trudno sobie wyobrazić księdza goszczącego w czyimś domu i karcącego domowników. Faktem jednak jest, że z ambony kościelnej także nie słychać zdecydowanego, a nawet jakiegokolwiek głosu w kwestii rozwodów, powtórnych związków.

Anonymous - 2012-01-30, 19:29

Hejka,Tak,Nirwano,już rok temu ksiądz poznal sytuację...Ale jest tak jak pisze Róża-nikt nikomu się nie chce narazić.chociaż według mnie-wystarczy czasmi słowo....ale tu trzeba mieć odwagę i być Jezusem!!!!.
A jak u Was przebiegla kolęda???czy ktoryś z księży natchnąl Was siłą,wiarą???

Anonymous - 2012-01-30, 19:55

Witaj Rafał!
Włąściwie to mam sytuację podobną do Twojej. Jestem po rozwodzie prawie dwa lata.
Też mam psa, pracę.
Na szczęście dzieci zostały ze mną tzn. córka studiuje w innym mieście i przyjeżdża do domu co jakiś czas (no i oczywiście na ferie i wakacje), a syn jest w klasie maturalnej, mieszka ze mną, ale od października też pewnie pójdzie na studia do innego miasta i też będzie przyjeżdżał co kilka tygodni.

Sychar zmienił moje życie i jestem z tego powodu szczęśliwy. Nie wyobrażam sobie jak poradziłbym sobie bez czytania tego forum, bez podejścia jakie prezentuje Sychar. Obawiam się, że byłbym bardzo nieszczęśliwym człowiekiem, a dzięki Sycharowi wiem, że nie jestem sam - że jest ze mną Bóg.
Poznałem też wspaniałych ludzi na rekolekcjach sycharowskich (polecam) i na spotkaniach ogniska Sychar w Opolu.
Pozdrawiam wszystkich :-)

Nie wyobrażam sobie siebie z inną kobietą niż moja żona i dlatego nigdy nawet nie próbowałem być z kimś innym.
No cóż - życie nie jest wcale takie łatwe - te nierzadkie chwile samotności i codzienne myślenie o tym co się wydażyło w moim życiu, ale napewno to też znasz.

Pytasz: co robić? Jak sobie radzić?
Niewiem!

Ja robię tak:
moja postawa to "czekam nie czekając" (przynajmniej próbuje), rok temu nauczyłem się pływać i od tego czasu dwa razy w tygodniu jeżdżę na basen, sporo udzielam się w życiu szkoły syna i poprawiłem mój kontakt z synem. Właśnie tydzień temu jako jeden z organizatorów stódniówki syna byłem na jego stódniówce. Miło było widzieć skrywaną przed swoją dziewczyną dumę syna gdy przemawiałem w imieniu rodziców. :-)

Zająłem się moim hobby czyli fotografią i wstąpiłem do towarzystwa fotograficznego. Jeżdżę na plenery fotograficzne gdzie poznaję ciekawych ludzi. W maju będę na plenerze fotograficznym w Toruniu - możemy się spotkać na kawę i pogadać.

Szukam przyjaciól, ale takich którzy mają podobne poglądy na temat wiary i małżeństwa.
Niestety po za Sycharem nie udało mi się takich znaleźć.

Pomimo tego co robię czuję jednak jakiś niedosyt. Szukam pomysłu na dalsze życie i nie wiem co jeszcze będę robił - jak będę żył. Napewno z Bogiem!

Anonymous - 2012-01-30, 20:22

u mnie ksiadz wikary, ktory byl z Koleda wysluchal z uwaga co opowiadalam o Sycharze, wzial broszure (obiecalam podrzucic jeszcze wiecej - czekam na dostawe), powiedzial, ze umiesci odnosnik na stronie parafii :shock: i jak spotka sie z trudnymi sytuacjami bedzie kierowal do nas po pomoc, za glowe sie lapal, ze maz poszedl w sina dal :-( a proboszcz bardzo mnie wspiera od poczatku i z ambony grzmi o nawrocenia, ze najblizsi powinni dbac o zbawienie w rodzinach...
Anonymous - 2012-01-31, 00:47

Rafale,
nie jestem po rozwodzie i szczerze zywie nadzieje, ze maz nie wystapi z rozwodem, ale juz niedlugo minie prawie siedem miesiecy jak jestesmy w separacji i bardzo powaznym kryzysie.
Jak sobie radze?
Szczerze to sama czasem sie dziwie jak ten czas minal szybko i staram sie trwac, modlic.
Modle sie, staram sie odmawiac druga NP, czasami Msza Sw. w tygodniu i ciagle pytam co mam robic i prosze Boga o uzdrowienie mojego malzenstwa. Czasem bywa tak ( wiem to banalne) ze stoje w sklepie przed polka z jakims produktem i mysle sobie, ze powinnismy byc tu razem z mezem... Powinnismy...
Lista mych zyczen ( i marzen, niezaprzeczalnie) nie jest raczej krotka. Nadal mowie mezowi dobranoc, chociaz go przy mnie nie ma i zyje dalej. Wychowuje nasze dzieci, udzielam sie w woluntariacie w szkole, robie kurs. No i prowadze blog kulinarny z fotografiami, co wciagnelo mnie na maksa. Ale jaki jest adres, nie zdradzam. Pozwole sobie cieszyc sie swa pewna anonimowoscia ;-)
No i oczywiscie mysle i sie zastanawiam i czasem nawet reka juz prawie klika na zakladke z tematem, ale ciagle znajdzie sie jakies ale....: 12 Krokow. jeszcze do zrobienia przede mna.
A co do wiazania sie z drugim czlowiekiem- nie mam takich zamiarow. Bardzo kocham mego meza pomimo zla jakie sie wydarzylo w naszym zyciu, a i dzieje sie nadal, bo teraz jestesmy na etapie sadownym. Modle sie za Meza, i siebie, i prosze o wytrwalosc i wiare abym nie przestala sie za nas modlic...

Anonymous - 2012-01-31, 08:24

Agnieshka napisał/a:
12 Krokow. jeszcze do zrobienia przede mna.
:mrgreen:

Agnieszko zapraszam

Anonymous - 2012-01-31, 10:13

rafal41 napisał/a:
ale tu trzeba mieć odwagę i być Jezusem!!!!.

Rafale,
TWOJE ODBUDOWYWANIE jako trwanie w wierności małżeńskiej miłości.
(jesteś w dziale "Odbudowa związku po kryzysie, zdradzie, separacji, rozwodzie")
Tak trzymaj! (w domyśle "trzymaj się Chrystusa") Pozdrawiam! :-)
Z Bogiem!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group