Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Rozwód czy ratowanie małżeństwa? - Jutro I sprawa rozwodowa

Anonymous - 2013-12-22, 00:28

mare1966 napisał/a:
Zwykle "życzliwi" radzą tak .
Znajdź sobie babę i bądź szczęśliwy .
Oni należą do tych uświa czy nieuświa
domionych ? :mrgreen:

to tak jak mi koleżanki radzą. fajna jesteś to znajdz sobi kogoś i zostaw tego, co cie rani. Tylko, że ja nie chcę. I na rozwód też bym się nie zgodziła.
Inna kwestia jest taka, czy to sprawiedliwe. Bo, jak kazda kobieta, pragnę byc kochana. Więc w imię sakramentu mam męczyc się w samotności tylko dlatego, że przysięgałam temu, który mnie niby przestał kochac? Bo zyc razem, a osobno też ciężko.
Nie zazdroszczę tym po rozwodach. To wielki dramat. Czasami mysle, która droga jest właściwa...

Anonymous - 2013-12-22, 09:32

.......powiedzmy sobie szczerze, czy wcześniej, kiedy jeszcze nie dotkneliśmy namacalnie naszego kryzysu nie myśleliśmy podobnie. Ktoś się rozstawał, a ja cóż, żal mi było gdześ tam w środku, ale nawet niepomodliłam się w ich intencji byłam zwyczajną egoistką myślącą o mojej rodzinie i nigdy do głowy by mi nie przyszło że kiedyś i mnie to dopadnie :-( myślałam - zdarza się. Przecież czyjś ból nigdy nie będzie taki sam jak nasz, kiedy tego nie doświadczymy na własnej skórze to tego nie pojmiemy.
Teraz wiem że już nigdy tego tak spokojnie nie przyjmę, każda wiadomośc że ktoś się rozstaje budzi w mnie smutek, że ten świat zwariował, ludzie nie chcą niczego budowac, odbudowywac, tylko idą na łatwiznę.
Codziennie modle się w intencji wszystkich małżeństw w kryzysie.
Ja na rozwód nigdy się nie zgodzę!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group