Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Rozwód czy ratowanie małżeństwa? - Dziecko z łoża niesakramentalnego

Anonymous - 2013-11-25, 13:03

bosonia napisał/a:
Ludzie kochani , a jakie widzicie rozwiązanie tej ,czysto zresztą teoretycznej sytuacji? Jeżeli matka ani ociec nie chcą tego dziecka. Jest to potworna sytuacja ale co, ma to dziecko byc skazane na poniewierkę przy którymś z rodziców i całe życie wysłuchiwać, że było czyimś życiowym błędem?! Czy ktoś z was spotkał się z taką sytuacją? Po co faktycznie się nakręcać i gdybać?


Nie mówimy o sytuacji, że matka nie chce i ojciec nie chce
tylko o sytuacji , gdy ojciec biologiczny nie chce i mąż matki nie chce.
Czysto teoretyczne, że mąż nie chce po zdradzie żony jej powrotu z nie swoim dzieckiem?

Anonymous - 2013-11-25, 13:04

Cytat:
taką sytuację należy przeanalizować indywidualnie, najlepiej z pomocą duszpasterza, gdyż nie istnieją ogólne normy w odniesieniu do sytuacji wyjątkowych i szczególnie trudnych. W każdym przypadku można rozważyć oddanie dziecka do adopcji.

- powtórzę za św. Pawłem :
"Gdybym wiarę posiadł taką żebym góry mógł przenosić,
ale
miłosci bym nie miał,
Byłbym niczym"


Dla mnie, osoba która przedkłada teologiczne zasady nad miłość,
jest, podobnie jak dla św. Pawła : NICZYM.

To przykład postawy faryzeuszy, ich hipokryzją z którą walczył Jezus.

Oddanie w adopcję, to porzucenie, wymazanie miłości do dziecka, pozbawienie się odpowiedzialności.
Niezależnie od wieku, niemowlę czy też kilkulatek ( :shock: - bo przecież w cytat :"każdym przypadku można rozważyć adopcję").
Zawsze będzie się to wiązało z traumę dla tego dziecka.

Tak, po pierwsze nie powinno mieć miejsca takie zdarzenie.
Ale, grzechem jest zamykanie oczu, udawanie ze nie ma problemu, kiedy niestety tak się stanie.

Nie ma idealnego rozwiązania.
Ale na pewno nie jest nim adopcja.
Samo sugerowanie takiego rozwiązania.....wysoce nieodpowiedzialne, wstyd mi że ktoś w Kościele może sugerować oddanie dziecka w adopcję skoro jest przeszkodą w utrzymaniu małżeństwa, tym bardziej wstyd kiedy pochodzi z ust duchownego i to zajmującego się poradami dla rodzin.

Anonymous - 2013-11-25, 13:27

to jakiś dylemat jak z tragedii antycznej..

jeśli dziecko spłodzone w zdradzie może pozostać tylko z matką, bo kochanek się wypiął, a mąż tejże niewiernej uzależnia jej przyjęcie na łono rodziny od tego, że niewierna wróci bez dziecka - no to jest dylemat, przed którym nikt nigdy nie powinien nikogo stawiać.

opuszczenie "nowego" dziecka dla pełnego bycia z dziećmi "pierwszymi"
albo odcięcie od "pierwszych dzieci" i samotne wychowywanie "nowego"
nie wiem, rzut kostką jest wyjściem?

to gorsze niż chińska tortura
takie rzeczy mam nadzieję nie zdarzają się naprawdę...ale ja to ogólnie naiwna osoba jestem..

Anonymous - 2013-11-25, 13:35

krawędź nadziei napisał/a:
to jakiś dylemat jak z tragedii antycznej..

jeśli dziecko spłodzone w zdradzie może pozostać tylko z matką, bo kochanek się wypiął, a mąż tejże niewiernej uzależnia jej przyjęcie na łono rodziny od tego, że niewierna wróci bez dziecka -


Nie o to chodziło, że uzależnia jej przyjęcie.
Chodziło o to, że "żaden ze zdradzonych małżonków nie wyraża na to zgody".

Poza tym, ksiądz podkreślił że napisał teoretycznie, więc chyba nie ma o co gromić dalej :?: :roll:

Anonymous - 2013-11-25, 14:00

Cytat:
Poza tym, ksiądz podkreślił że napisał teoretycznie, więc chyba nie ma o co gromić dalej


Elu, widzę ze własną pierś byś nastawiła za coś co jest moralnie naganne. Dziwne, że my wszyscy czytamy bez zrozumienia - to próbujesz nam wmówić w imię obrony tego czego obronić się nie da.

Mimo, że to dywagacje na ten moment jak piszesz czysto teoretyczne zastanawiam się co trzeba mieć w głowie, żeby coś takiego się tam mogło urodzić.
Ale to nic - bo każdy guru którego nikt nie weryfikuje a setki wpatrzonych w niego nieszczęśliwych oczu zdają się każdym spojrzeniem potwierdzać słuszność każdej, nawet najbardziej niedorzecznej sugestii w końcu przekracza jakieś granice, władza deprawuje wszyskich jednakowoż, rzecz w tym, że znajdują się tacy którzy są w stanie dla własnego chciejstwa zaakceptować tak pokrętną teorię, która wprowadzona w życie jedyne co mogłaby zrobić to ODCZŁOWIECZYĆ do cna tych, którzy TYLKO epatują hasłami o miłości a nie mają o niej zielonego pojęcia.

[ Dodano: 2013-11-25, 14:02 ]
GregAN- racja.

Anonymous - 2013-11-25, 14:07

zzz
Anonymous - 2013-11-25, 14:19

Niestety każda idea może się wyrodzić w bożka.

Nie będziesz miał innych bogów przede Mną...

Ciekawe, jak się to ma do czynienia z jednego z sakramentów powodu, dla którego będzie cierpieć niewinne dziecko.

Wiem, że gdyby nie było zdrady, nie byłoby dziecka. Ale ono jest i trzeba z tym faktem sobie poradzić.

Więcej szerokiego spojrzenia na Ewangelię: cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, mnieście uczynili.

Dorośli napsuli - to zaciąć zęby i piwo nawarzone wypić. Dziecko w każdej sytuacji wymaga ochrony. Od tego, jaki dorośli pokażą mu świat wartości zależy też nasza starość. Związek może być niepełny, kulawy, niesakramentalny, ale dziecko musi czuć, że jest kochane, akceptowane i szanowane.

Anonymous - 2013-11-25, 14:24

zzz
Anonymous - 2013-11-25, 14:25

miodzio63 napisał/a:
Jakby to była iście teoretyka ..


Znasz dużo takich sytuacji?

Anonymous - 2013-11-25, 14:30

[zzz
Anonymous - 2013-11-25, 14:40

Miodzio, nie piszemy o księżach!!
Myślałam, że piszesz o takiej sytuacji jak ksiądz Marek wyłuskał - sytuację skrajną !

Anonymous - 2013-11-25, 14:44

Wszystkim by się przydało:

„Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” Św. Paweł Gal. 5,1


Należy się zastanowić, jak daleko każdy z nas jest od tego stanu, zwłaszcza odnośnie miłości, łagodności, dobroci i pokoju.

Anonymous - 2013-11-25, 14:51

Elżbieta napisał/a:
Miodzio, nie piszemy o księżach!!
Myślałam, że piszesz o takiej sytuacji jak ksiądz Marek wyłuskał - sytuację skrajną !



Myślę, że sytuacje gdy mąż nie chce nie swojego dziecka nie są rzadsze niż
powroty wiarołomnego małżonka po wielu latach.
Zatem nie rozumiem, dlaczego jedna sytuacja jest teoretyczna, a druga nie

Anonymous - 2013-11-25, 15:01

Jakiego bym tematu nie otworzyła wszędzie pełno waszych wpisów grzegorzu i miodzio i nieraz nijak się mają do wątku głównego, który otworzyła osoba szukająca pomocy i przykładów innych jak sobie z pewnymi problemami poradzili....nie rad ale przykładów życia.....nikt nie szuka pesymistycznych scenariuszy ale nadziei a czy waszym zadaniem jest tym osobom tą nadzieję odbierać.... Przestańcie snuć swoje dyskusje na wątku każdej potrzebującej osoby.....macie swojego priva i tam się przekomarzajcie...albo niech moderatorzy otworzą specjalny wątek dla was i codziennie będziecie tam się wypowiadać.... na temat każdej osoby, która otworzy swój wątek. Przepraszam za może zbyt ostre słowa ale miałam już dość....

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group