Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: administrator
2012-12-29, 17:50
Niech nad Waszym gniewem nie zachodzi słońce....
Autor Wiadomość
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-23, 22:32   Re: Co lepsze: być singlem czy żyć w małżeństwie?

milunia napisał/a:
Małżeństwo sakramentalne to nieodwołalna decyzja niosąca z sobą pewne konsekwencje i poczucie ciężkich wymogów moralnych trudnych do niesienia. Męczę się z tym i tlumię ból, coraz bardziej żal mi dawnego życia singielki bez zobowiązań. Popieram wybor bycia singlem i uwazam go za piekniejszy niż małżeństwo. Bycie singlem to stan, wybór, i powołanie w Kościele, na zawsze to utraciłam. Być singlem to żyć w bliskiej więzi z Bogiem, to twórcza samotność dająca możliwość osobistego rozwoju i spotkania z Bogiem, drugim człowiekiem i samym sobą. Singiel czerpie poczucie własnej wartości z relacji z Bogiem i akceptacji samego siebie, a coraz bardziej czuje ze uzaleznienie od mężczyzny w małżeństwie to niewolnictwo, źródlo cierpienia, gdzie kobieta jest poniżana i musi walczyc o swoją godność. Dlatego że mężczyźnie uległa i jemu się oddała, takie konsekwencje musi ponosic i wmawia się jej ze pieluchy to jej szczęście. Podczas gdy będąc singielką czerpie radość z zycia z drobnych rzeczy to w małżeństwie musi z bólem dźwigac małżeńskie krzyże i upokorzenia. Lepiej być szczęśliwą, niezależną i samodzielną singielką bez zobowiązań niż męczyć się w małżeństwie. Niestety czasu nikt nie cofnie :-(


Witam!
Życzę Ci by Nowonarodzony Jezus GODZĄCY SIĘ na przyjście w ubogiej stajence , w cichym płaczu z zimna i zależności od człowieka mógł cieszyć się w Twoim sercu WZAJEMNOŚCIĄ w życiu codziennym ...dopiero wtedy doświadczysz relacji z Bogiem...MIŁOŚCI
pozdrawiam
 
     
Tolek52
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-27, 18:11   

Miluniu odnoszę wrażenie, że wychodowałaś sobie takiego swojego boga, boga bezgranicznego egoizmu zakochałaś się bezgranicznie w sobie. A może jesteś po prostu aseksualna. bez względu na wszystko należało by przejść badania psychologiczne bo coś jest nie tak. przemyśl swoją postawę dziewczyno bo czy tak czy tak to bycie singelką to nie ma stanowić pasma przyjemności i bezgranicznego szczęścia ale poświęcenie czegoś dla Boga. Bycie nie singelką ale dziewicą konsekrowaną stanowi właśnie życie w samotności i ponoszenie konsekwencji tej samotności dla Boga. Bycie singlem to jest czerpanie przyjemności z braku konsekwencji włanego niemoralnego postępowania, bycie singlem to jest nieumiejętność przyjęcia na siebie odpowiedzialności za drugiego człowieka a takiej odpowiedzialności wymaga i małżeństwo i dziewidztwo konsekrowane. Czy Ty jesteś gotowa przyjąć taką odpowiedzialność na swoje barki? Czy może masz ochotę pozostać do końca życia małą dziewczynką, taką księżniczką tatusia?
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-27, 19:06   

Tolek52 napisał/a:
Miluniu odnoszę wrażenie, że wychodowałaś sobie takiego swojego boga, boga bezgranicznego egoizmu zakochałaś się bezgranicznie w sobie. A może jesteś po prostu aseksualna. bez względu na wszystko należało by przejść badania psychologiczne bo coś jest nie tak. przemyśl swoją postawę dziewczyno bo czy tak czy tak to bycie singelką to nie ma stanowić pasma przyjemności i bezgranicznego szczęścia ale poświęcenie czegoś dla Boga. Bycie nie singelką ale dziewicą konsekrowaną stanowi właśnie życie w samotności i ponoszenie konsekwencji tej samotności dla Boga. Bycie singlem to jest czerpanie przyjemności z braku konsekwencji włanego niemoralnego postępowania, bycie singlem to jest nieumiejętność przyjęcia na siebie odpowiedzialności za drugiego człowieka a takiej odpowiedzialności wymaga i małżeństwo i dziewidztwo konsekrowane. Czy Ty jesteś gotowa przyjąć taką odpowiedzialność na swoje barki? Czy może masz ochotę pozostać do końca życia małą dziewczynką, taką księżniczką tatusia?


Witaj
Przede wszystkim Milunia nie jest dla Ciebie , ani dla kogokolwiek tutaj dziewczyną...TO JEST MĘŻATKA , kobieta...Pani pomimo nicku...
Szacunek należy się każdemu! I wzajemnie polecam tę postawę przemyśleć.
Twoje wyobrażenie o decyzji bycia singlem jest tylko wyobrażeniem .
Znam wiele osób samotnych z własnego wyboru i przyznam , gdyby to przeczytali mogli by się poczuć urażeni...
Nawet w życiu singla w relacji z Bogiem jest zależność, odpowiedzialność i dążenie do świętości... I jak mówi SŁOWO " Nie tak człowiek widzi, jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Bóg natomiast patrzy na serce."[1 Sm 16, 7b]

Natomiast pytanie w temacie postawione przez milunie jest przewrotne, konkluzyjne " Co lepsze: być singlem czy żyć w małżeństwie?" ponieważ to pytanie należało sobie postawić przed zawarciem małżeńskiego związku, a nie szukać argumentów na zaniechanie odpowiedzialności. Są lepsze rozwiązania w sytuacji kiedy człowiek nie wie jak kochać siebie i bliskich...i kiedy zdaje sobie sprawę ,że buntuje się przeciwko temu co go spotyka ( nieporadność, niezrozumienie, brak miłości), właśnie w takiej sytuacji , to czerpanie MIŁOŚCI Z RELACJI Z BOGIEM...w powołaniu jakie obrałem/ałam, w małżeństwie daje nam Pan ŁASKI SAKRAMENTALNEGO MAŁŻEŃSTWA, warto się im przyjrzeć .
Z całą pewnością hojny jest Pan dla Tych którzy Go szukają w swojej ułomności i nieporadności, słabości...
Miluniu Twoje wyobrażenie o małżeństwie wynika z czegoś...warto oddać to Panu ( może to być małżeństwo Twoich rodziców , lub rodziców Twojego męża, albo ze środowiska z jakim się stykasz), ono nie jest poprawne.
Myślę sobie ,że masz w sobie pokłady Miłości o jakich nawet nie śniłaś...jesteś kobietą, jesteś wyjątkowa...Pozwól z PANEM odkryć tę wyjątkowość w Twoim powołaniu...


Pozdrawiam
  
 
     
Tolek52
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-27, 20:32   

Mirela napisał/a:
Przede wszystkim Milunia nie jest dla Ciebie , ani dla kogokolwiek tutaj dziewczyną...TO JEST MĘŻATKA , kobieta...Pani pomimo nicku...
Mirelo a czy nie przyszło Tobie do głowy jak bardzo niedojżałe postawy reprezantuje Milunia. A może są to postawy skrajnie feministyczne i bardzao prowokacyjne dla WŁAŚNIE TEJ WSPÓLNOTY i tak na prawdę Twoja postawa wyrażająca solidarność z Milunią też może być sprzeczna z ideą chrześcijaństwa a bardzo zgodna z postawą sekciarską a mianowicie "MY KOBIETY JESTEŚMY TAK BARDZO POKRZYWDZONE PRZEZ TYCH SAMCÓW FACETÓW TRZYMAJMY SIĘ RAZEM". Może mirelo spojżysz na postawiony problem obiektywnie a nie przez krzywe zwierciadło własnych zranień. Jeżeli mirelo Milunia jest szacowną mężatką a nie dziewczyną to dlaczego są dylematy jak u małej dziewczynki? Nie uważasz, że nie powinno ich być u szacownej męzatki? Zaproponowałem przejście badań czy nie jest osobą asekksualną bo jeżeli jest to nikogo nie powinna dziwić niezdolność do odczuwania w normalny sposób doznań życia małżeńskiego. Gorzej będzie jeżeli się okaże, że nie jest osobą aseksualną. Wówczas nasuwa sie pytanie gdzie została tak pokaleczona i przez kogo. Dziwię się Mirelo, że jako moderator nie dostrzegasz problemów natury psychologicznej we wpisach Milini. Czyżby moderatorzy na tym foruym nie mieli nawet szczątkowego przygotowania psychologicznego? Jeżeli moderatorzy nie mają przygotowania psychologicznego to w jaki sposób chcą pomagać w problemach natury psychologicznej? Mirelo nie wystarczy nauczenie się paru sloganów na pamięć, trzeba jeszcze dostrzegać problemy ludzkie.
 
     
krasnobar
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-27, 23:17   

też mnie zdziwiła reakcja moderatorki Mireli,proszę mi wybaczyć.na tym forum było wiele przypadków o wiele poważniejszych i bardziej nieprawidłowych zwrotów, nie będę wymieniał imienia tego użytkownika,zresztą on już nie korzysta z tego forum podobno,ale było tak i jakoś nie było za każdym razem reakcji moderatorów.mówimy do siebie tu na "ty" i myślę, że jesteśmy tutaj pod tym względem równi, nikt nikogo tutaj "panią" nie nazywa,czemu do Miluni musimy pisać "pani"?jest dziewczyną,sama wybrała nawet nick sugerujący małą dziewczynkę,to chyba nie jest pejoratywne określenie-dziewczyna??,albo ja jestem jakiś inny.......nie czepiajmy się już takich szczegółów,zwłaszcza, że ktoś wyciąga dłoń z pomocą i zapewne nie miał nic złego na myśli......pozdrawiam,s.
 
     
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-28, 00:11   

Tolek52 napisał/a:
Dziwię się Mirelo, że jako moderator nie dostrzegasz problemów natury psychologicznej we wpisach Milini. Czyżby moderatorzy na tym foruym nie mieli nawet szczątkowego przygotowania psychologicznego? Jeżeli moderatorzy nie mają przygotowania psychologicznego to w jaki sposób chcą pomagać w problemach natury psychologicznej? Mirelo nie wystarczy nauczenie się paru sloganów na pamięć, trzeba jeszcze dostrzegać problemy ludzkie.


Tolek :?: :cry:
Moderatorzy na tym forum to osoby, które poświęcają swój prywatny czas pragnąc pomóc innym. Pomagają tak jak potrafią i bywa, że z niezłym skutkiem. Są jednak ludźmi - nie ideałami - jak każdy z nas.
Piszesz często na forum. Piszesz częściej niż niejeden moderator, a czy Ty masz przygotowanie psychologiczne, aby udzielać rad?
Tak szczerze to wcale mnie to nie interesuje, czy Ty, moderatorzy czy ktokolwiek inny piszący na forum ma takie przygotowanie. Każdy pragnie pomóc jak potrafi. Twoje posty niejednokrotnie uważałem za mądre i dojrzałe, ale były i takie, z którymi całkowicie się nie zgadzałem. I co z tego? Masz prawo pisać tak jak każdy. Jeżeli masz przygotowanie psychologiczne to bardzo fajnie, bo lepiej możesz pomóc potrzebującym. Jeżeli nie masz - to też dobrze. Ważne aby starać się pomagać. Ty tak robisz - i fajnie.
Pisząc ostatnie zdanie jakie zacytowałem, jednak wkradł Ci się tam ton mentorski. Mam nadzieję, że niechcący. ;-)
Pozdrawiam i oczekuję na kolejne Twoje posty w wielu tematach.
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-28, 00:22   

Tolek52 napisał/a:
Mirela napisał/a:
Przede wszystkim Milunia nie jest dla Ciebie , ani dla kogokolwiek tutaj dziewczyną...TO JEST MĘŻATKA , kobieta...Pani pomimo nicku...
Mirelo a czy nie przyszło Tobie do głowy jak bardzo niedojżałe postawy reprezantuje Milunia. A może są to postawy skrajnie feministyczne i bardzao prowokacyjne dla WŁAŚNIE TEJ WSPÓLNOTY i tak na prawdę Twoja postawa wyrażająca solidarność z Milunią też może być sprzeczna z ideą chrześcijaństwa a bardzo zgodna z postawą sekciarską a mianowicie "MY KOBIETY JESTEŚMY TAK BARDZO POKRZYWDZONE PRZEZ TYCH SAMCÓW FACETÓW TRZYMAJMY SIĘ RAZEM". Może mirelo spojżysz na postawiony problem obiektywnie a nie przez krzywe zwierciadło własnych zranień. Jeżeli mirelo Milunia jest szacowną mężatką a nie dziewczyną to dlaczego są dylematy jak u małej dziewczynki? Nie uważasz, że nie powinno ich być u szacownej męzatki? Zaproponowałem przejście badań czy nie jest osobą asekksualną bo jeżeli jest to nikogo nie powinna dziwić niezdolność do odczuwania w normalny sposób doznań życia małżeńskiego. Gorzej będzie jeżeli się okaże, że nie jest osobą aseksualną. Wówczas nasuwa sie pytanie gdzie została tak pokaleczona i przez kogo. Dziwię się Mirelo, że jako moderator nie dostrzegasz problemów natury psychologicznej we wpisach Milini. Czyżby moderatorzy na tym foruym nie mieli nawet szczątkowego przygotowania psychologicznego? Jeżeli moderatorzy nie mają przygotowania psychologicznego to w jaki sposób chcą pomagać w problemach natury psychologicznej? Mirelo nie wystarczy nauczenie się paru sloganów na pamięć, trzeba jeszcze dostrzegać problemy ludzkie.


Dlaczego może mieć dylematy jak u małej dziewczynki?
Mnóstwo powodów...jednym z nich może być to ,że posiada doświadczenie " chłoptasi" którzy sprowadzają ją do poziomu dziewczynki , bo przy kobiecie nie potrafią być mężczyzną i przyjąć odpowiedzialności.
Jeśli chodzi o solidarność...myślę ,że nie rozumiesz kobiecej solidarności , stąd konkluzja.
A to co wytłuszczonym tekstem i caps lockiem napisane to zastanawiam się czy to Twoja projekcja , która jest odbiciem tego co w Twojej głębinie...tak mi przyszło na myśl...

Żeby komuś zakomunikować , czy zasygnalizować domyślany problem niekoniecznie trzeba używać słów które stawiają drugą stronę niżej... Obyczajowość i przywiązanie do tego co poniża bardzo mnie przeszkadza, zauważam ,że to staje się tak naturalne ,że może wydawać się jakieś powiedzmy sobie dziwne, ale tak bywa gdy to co złe staje się pospolite.
I co się tak naprawdę wydarzyło? Kobieta zwraca uwagę na szacunek , ana godność, przecież to nie obraża i nie uwłacza. Jeśli pomyliłabym się w sednie=wyniosłość to Twoja reakcja ( a przecież Cie nie atakowałam) byłaby zupełnie inna...typu źle zostałem zrozumiany, nie to miałem na myśli itp., a ponieważ jest na rzeczy wobec tego tym zostałam zaatakowana w sposób poniżający, uwłaczający ... I tak sobie myślę, ze być może taki obraz kobiet które nie potrafią zadbać o szacunek i swoja godność ma Milunia i taki obraz mężczyzn , którzy manifestują urażoną dumę poniżając kobietę...suma sumarum...nieciekawy obraz małżeństwa...Trudno się dziwić ,że tupie nóżkami z pozycji dziewczynki , bo może tak czuje się zdystansowana w bezpiecznej odległości...
Jeśli chodzi o psychologie...wiedza o niej to jedno ( ważny temat) , umiejętne posługiwanie tak , by pomóc to drugie ( i wcale nie twierdze ,że jakoby moja osoba tę precyzję ma), chcę jednak podkreślić ,że bardzo często pomoc nie idzie w parze z brakiem szacunku. Żeby człowiek mógł stać na nogach to najpierw musi nabrać siły z przekonania o własnej wartości jaka ma w Bogu, żeby potem dotykać to co bolesne, uzdrawiać w Panu, przepracowywać do pełni życia. Okazuje się jak widać ,że wiedza o psychologi nie wystarcza w życiu codziennym, że jest potrzebna nam Siła Boża i Boże Miłość by móc zmieniać swoje życie na lepsze.

Polecam książkę "Toksyczne słowa" może Panowie zechcą zrozumieć o co chodzi, twardy zrozumiał doskonale ...
Krasnobar...przeczytasz ze zrozumieniem to co wcześniej napisałam , to zobaczysz ,ze nie chodzi o to by pisać sobie tutaj przez Pan/Pani...
Jeśli chodzi o to ,że zdarzały się na forum "trudniejsze "sytuacje , to nie znaczy ,że na te mniej trudne jeśli napotykam nie reaguję...Skoro krasnobar to podkreślasz, to jednak masz świadomośc ,ze jest coś na rzeczy a twardy dyplomatycznie nazywa to mentorskim tonem, za co dziękuję.

Gdyby spojrzeć na Milunie jak na całość człowieka który ma dusze przychodzi mi do głowy bardzo ważny tekst ks.Dziewieckiego
http://www.opoka.org.pl/b...sc_w_zyciu.html

pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez Mirela 2012-12-28, 08:51, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Tolek52
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-28, 08:34   

Mirela napisał/a:
Mnóstwo powodów...jednym z nich może być to ,że posiada doświadczenie " chłoptasi" którzy sprowadzają ją do poziomu dziewczynki , bo przy kobiecie nie potrafią być mężczyzną i przyjąć odpowiedzialności.
Jeśli chodzi o solidarność...myślę ,że nie rozumiesz kobiecej solidarności , stąd konkluzja.
A to co wytłuszczonym tekstem napisane to zastanawiam się czy to Twoja projekcja , która jest odbiciem tego co w Twojej głębinie...tak mi przyszło na myśl...

Pani Moderator Mirelo co skłoniło Ciebie do używania obraźliwych zwrotów w stronę mojej osoby? Niestety ale słowo użyte przez Ciebie jest słowem obraźliwym polecam odrobinkę wiedzy na temmat słowa "Chłoptaś" znajdziesz je w słowniku PWN.
Słowo użyte przezemnie "Dziewczyna" niestety mówi jedynie o młodej osobie płci żeńskiej a moralnie mam prawo się tak do niej zwracać z uwagi na swój wiek i to, że Milunia ma bardzo zbliżony wiek do moich córek. Czy jeszcze coś więcej wyjaśnić szanowna Pani Moderator?

Szanowna Pani Moderator chciałbym również zwrócić uwagę Pani, że do poziomu dziewczynki nie ja ściągnąłem tę szacowną mążatkę lecz sama to zrobiła swoimi niedojrzałymi wpisami. Zwracam uwagę Pani moderator, że należy czytać ze zrozumieniem zapisanego tekstu a takiego zrozumienia u Pani nie zauważyłem.

Co do kobiecej solidarności Pani Moderator to zasadnicze pytanie Z kąd może znać Pani moje doświadczenia życiowe? Aby stwierdzić coś takiego trzeba mieć podstawy a takich Pani nie ma i mieć nie może na podstawie tych paru słów z mojego postu. Myślę, że bardiej moralnie jest Pani zobowiązana do ścisłego przestrzegania regulaminu i rozważnego używania słów w swoich postach a niżeli zwykły użytkownik forum. Swoje emocje negatywne proszę zachować dla siebie i jeżeli w danej chwli ma Pani jakieś problemy to chyba lepiej powstrzymac się od pisania postów a niżeli pisać je w sposób obrażliwy i atakujący innych uczestników. Zaznaczam ja takiego ataku się nie dopuściłem a Pani moderator niestety ale robi sobie śmietnisko z Tematu Miluni zaśmiecając go jakimiś swoimi prywatnymi animozjami.

Co do mojego przygotowania psychologicznego to po pierwsze praca jaką wykonuję daje mi bardzo dobre przygotowanie do rozrużniamia probloblemów a wykonuję ją już bagatela prawie od ćwierćwieku. Po drugie bardzo intensywne i częste szkolenia równięż dają solidną podbudowę do tematu.
Mirela napisał/a:
Polecam książkę "Toksyczne słowa" może Panowie zechcą zrozumieć o co chodzi.
Przeczytanie książeczki jeszcze nie daje zrozumienia jej Pani Moderator i to nie dotyczy mnie lecz Pani. Zaznaczam ponownie To Pani Moderator jest tutaj po to aby przeciwdziałać jakimkolwiek konfliktom a nie je stwarzać.

Swoje negatywne emocje Pani Moderator ponownie proszą zachować dla siebie i czynić to do czego się Pani zobowiązała i nieważne czy jest to czynione społecznie czy za wynagrodzeniem
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-28, 08:53   

Tolek zauważ ,że to co spotkało Milunie ( moje domysły , czy przykład) nie musisz utożsamiać ze swoją osobą , bo robisz zupełnie niepotrzebny kołowrotek i nakręcasz atmosferę zupełnie zbytecznie. I proszę przestać mnie obrażać. Myślę ,że wyraziłam się jasno.
  
 
     
Tolek52
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-28, 09:16   

Cytat:
Ale uważam że ochrona życia poczętego powinna odbywać z poszanowaniem praw kobiety. Chocby przez to że gdy doszlo do poczecia a ona tego nie chce, prawo do godnego traktowania kobiety jest takie by udzielic jej pomocy psychologicznej a nie latac z transparentami i pikietami za nią jak to robią obroncy zycia czlowieka. Wogole wczytalam sie w argumentym obroncow zycia i twierdze ze broniac rozwijacych sie komorek by dziecko nienarodzone mialo prawo do narodzin depcza przy tym godnosc i prawa kobiety bo np. stan psychiczny kobiety dla nich jest kwestia malo istotną i sie nie liczy, ona jest tylko materialem rozplodowym do splodzenia jak najwiekszej liczby dzieci i przy tym ma sie wyniszczyc sie psychicznie. takie sa argumenty obroncow zycia. Dlatego wskazuje że jest to w tym swiecie ogromna niesprawiedliwoscia że tak jest, że przez prawo i mezczyzn w ten sposob kobieta jest traktowana. Tak poprostu jest: kobieta pragnie milosci, ciepla, bezpieczenstwa, mezczyzna seksu, w koncu mu ulega, zgadza sie pojsc do lozka, a potem kobieta tak bolesne konsekwencje musi poniesc by nosic ciaze, rodzic dziecko niezaleznie czy chce tego dziecka czy nie chce co nie pozostaje bez wplywu na jej psychikę. Ten swiat poprostu zostal niesprawiedliwe stworzony ze kobieta jest ponizajaco traktowana.
Tutaj wklejam zdanie Miuni z innego postu jak dla mnie taki sposób myślenia jest delikatnie mówiąc zatrważający. popieranie takiego sposobu myslenia czy przypadkiem nie jest szatańskim jadem wlewanym w to forum. Pani Moderator to może na podstawie żeńskiej solidarności z feministkami zacznie Pani popierać aborcje bo wyrażnie ten wpis Miluni o tym mówi chociaż paradoksalnie temu Milunia głośno zapraecza ale niestety takie konkluzje z tego można wyciągnąć To może Pani Moderator zaprośmy jeszcze związki jednopłciowe bo też mają prawo do szczęścia. Może zniszczmy całkowicie rodzinę bo kobieta po wyjściu za mąż jest zmuszana przez samca mąża do stosunków seksualnych.
Takie myślenie nie uważa Pani, Pani Moderator, że jest co najmniej dziwne?
Jeżeli właśnie taki styl myślenia popierają moderatorzy na tym forum to moje gratulacje w zachowaniu ducha tego forum.

[ Dodano: 2012-12-28, 09:20 ]
Mirela napisał/a:
I proszę przestać mnie obrażać. Myślę ,że wyraziłam się jasno.
Otóż nie Mirelo nie wyraziłaś się jasno popierająć takie postawy jak u Miluni a wyraźnie poparłaś takie postawy. I nie ja Ciebie zacząłem obrażać lecz było na odwrót poczytaj sobie jak jest wyżej.
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-28, 11:34   

Problem ciągle polega na imputowaniu Twojego wyobrażenia o mojej akceptacji bądź negacji do stopnia obrażania i poniżania.
Daję Ci ostrzeżenie i odsyłam Ciebie do regulaminu.
Ostrzeżenie z mojej strony jest TYLKO JEDNO !
 
     
Tolek52
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-28, 12:54   

Mirela napisał/a:
Daję Ci ostrzeżenie i odsyłam Ciebie do regulaminu.
Ostrzeżenie z mojej strony jest TYLKO JEDNO !
Mirelo czy regulamin nie obowiązuje również i moderatorów? Czy moderator ma prawo wyzywać prostych ch użytkowników forum od "chłoptasi"? A niestety takim wyzwiskiem się posłużyłaś i nie pisz że to jest tylko moje postrzeganie świata. Możesz mnie zbamować jak sobie życzysz ale czy posługiwanie się siłą w Twoim wypadku jest na miejscu? Uważam że nie ostrzeżenie a przeprosiny z Twojej strony mi się należą.
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-28, 13:22   

Ja myślę ,że Ty doskonale wiesz ,ze to nie personale wycieczki i wcale Cię nie obraziłam o czym napisałam wyżej. Chciałabym żebyś imputować pod moim adresem niestworzone rzeczy.

Pogody Ducha życzę
 
     
Tolek52
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-28, 13:38   

Mirela napisał/a:
Chciałabym żebyś imputować pod moim adresem niestworzone rzeczy.
Nie rozumiem tego zdania czy można prosić Ciebie żebyś jeszcze raz napisała o co chodzi w tym zdaniu.

[ Dodano: 2012-12-28, 13:45 ]
Mirelo cytuję za słownikiem języka polskiego znaczenie słowa "Chłoptaś"

chłoptaś, chłoptyś iron. «chłopiec»

Ty masz prawo posłufiwać się ironią pod moim adresem?

A to ciekawe na co pozwala admin na tym forum moderatorom.

Posługując się ironią zaraz w następnym poście ostrzegasz aby Ciebie nie obrażać? Jak można być tak przewrotnym?

RZĄDAM MIRELO OFICJALNYCH PRZEPROSIN NA FORUM OGÓLNYM

[ Dodano: 2012-12-28, 13:59 ]
Jeżeli to nie są personalne wycieczki to tym bardziej należą mi się przeprosiny, bo nie wystarczająco wyrażnie to ujęłaś i widocznie są dwuznaczności, które trzeba wyjaśnić bezzwłocznie. aby osoby czytające kiedyś w przyszłości nie odniosły podobnego wrażenia. A o to powinnaś zadbać właśnie Ty a nie jeszcze wlepiać mi ostrzeżenia. Po moim być może nieprawidłowym odbiorze Twojej postawy również powinnaś napisać sprostowanie co do swoich poglądów bo przykro mi ale nie muszę niczego Tobie doszywać robisz to swoją postawą właśnie Ty sama.

Większej rozwagi Mirelo w formowaniu swoich myśli. "Więcej zostało Tobie dane i więcej będzie się od Ciebie wymagać". Ten cytat jest zgodny z Pismem św. i potraktuj to jako ostrzeżenie nie odemnie ale od Boga.
  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group





Zadaniem Stowarzyszenie Trudnych Małżeństw SYCHAR jest wspieranie rozwoju naszej Wspólnoty
- powstających Ognisk Sycharowskich poprzez m.in. drukowanie materiałów, ulotek...
Pomóż nam pomagać małżonkom, umacniać ich w wierności i nadziei! >>


Błogosławieństwo ks. kardynała Stanisława Dziwisza dla Wspólnoty SYCHAR
Zapraszamy do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rozwód jest potrzebny tylko po to, aby móc bez przeszkód wejść w oficjalny związek z kimś innym
Rozwód nie jest jedynym możliwym zabezpieczeniem | Propozycja odpowiedzi na pozew rozwodowy


"Stop rozwodom" - podpisz petycję !











Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy




ks. Tomasz Seweryn www.ks.seweryn.com.pl 

Rekolekcje ojca Billa w Polsce www.ojciecbill.pl
We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Rodzice wobec rozwodów dzieci - rekolekcje Jacka Pulikowskiego - Leśniów 25-27 września 2009



Tożsamość mężczyzny i kobiety - rekolekcje ks. Piotra Pawlukiewicza - Leśniów 24-26 lipca 2009


Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
.
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej



Stawać się sobą cz. 1



Stawać się sobą cz. 2



Wykład o narzeczeństwie i małżeństwie



Kryzysy są po to, by przeżyć je do końca



Kilka słów o miłości






Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9