Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
ŚWIADECTWO REKOLEKCJI MOKRZESZÓW 2012
Autor Wiadomość
Ife
[Usunięty]

Wysłany: 2012-11-30, 19:02   

Twardy dziekuje, swietne, daje do myslenia.
 
     
Haniast
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-21, 05:54   

Byłam na kolejnych rekolekcjach . Naszych opolskich w Głębinowie (7,8,9 .12)... Małe, kameralne w przepięknym miejcu na jeziorem ... Możliwość skupienia , wyciszenia , przemyśleń . No i najważniejsze spotkania moich Przyjaciół, pobycie z Nimi , rozmowa....
Kolejny mój mały cud... Jadąc tam przecież nie wiedziałam nic o przyszłości... Teraz wiem ,że były mi potrzebne do naładowania akumulatorów .Do napełnienia mnie siłą i mocą , abym mogła stawić czoła bolesnym wydarzeniom , które dzieją sie teraz w moim życiu... Wszystko jest tak poukładane , gdzieś tam na górze , że jest to właśnie TEN odpowiedzni czas i spotykam TYCH odpowiednich ludzi na mojej drodze ...
Przez te trzy dni tak wiele znów się o sobie dowiedziałam , tak wiele do mnie dotarło ...
Rekolekcje i program 12 kroków uzmysłowił mi , gdzie tkwi mój problem , gdzie jest ta bariera pomiędzy mną a Bogiem , gdzie jest to błędne myślenie ....
Po prostu kochani biorę Boga kategoriami ludzkimi ... wpisałam obok słowa Bóg - człowiek ... A może jednak odwrotnie człowiek-Bóg...
Dlaczego nie potrafię się przełamać i do końca zaufać Bogu?, bo słowo zaufanie oparłam na doświadczeniach z drugim człowiekem ! Z ogromnym trudem otworzyłam się przed kimś , tak dogłębnie , tak na wylot ... jak bardzo się zawiodałam , jak bardzo bolało , jak czułam się oszukana, zraniona tylko ja to wiem ... Znów zamknięcie się w sobie - jeszcze mocniejsze ... I myśl - jeżeli takich odczuć i przykrych przeżyć mam doznawać , jeżeli na tym polega zaufanie to ja dziękuję za takie doznania ...
Miłość - kolejne zranienia , ból . Kolejne rozczarowanie , łzy i cierpienia.... Tak ma wyglądać to uczucie ??? - nie , to nie dla mnie ...
I takich przykładów kochani jest mnóstwo ... Tak wiem, co powiecie ... proste i płytkie myślenie . Zgadzam się , ale takie miałam ... Wszystko przenosiłam i odnosiłam na płaszczyźnie doświadczeń między innymi ludźmi... Ty był mój błąd myślowy ... człowiek-Bóg... Teraz zrozumiełam ,że powinno być TYLKO Bóg ...
Obserwowałam moje koleżanki na tych rekolekcjach w Głębinowie i tak bardzo Im zazdroszczę ,że uwierzyły i potrafiły oddać całego siebie Bogu ... że ufają Mu bezgranicznie ,że godzą się z tym co dzieje się w Ich życiu bo mają świadomość ,że taka jest wola Pana, że tak jest dla Nich najlepiej ... I może po ludzku trudno to czasem pojąć One przyjmują to bez żadych ,, ale,, .... I z tego co opowiadają , co się dzieje w ich życiu , w trudnych sytuacjach ,nawet w małych sprawach to Bóg naprawdę Jest i działa ....
W moim pewnie też tylko jak założyłam sobie sama opaskę na oczy- to co mam zobaczyć ??? Ostatnio usłyszałam ,że największą moją przeszkodą jest moja własna pycha . Oj zabolało , mocno zabolało . Ale jak mówi EL jak boli to znaczy ,że chore. Ma rację . Usiadłam sobie przed lustrem i zaczęłam pisać kogo i co w nim widzę . Pisałam szybko , pierwsza myśl , bez zastanowienia , bez dumania .Chodziło mi o to ,że chciałam uniknąć tzw.argumentów łagodzących , które znajduje się na swoje usprawiedliwienie... Oszczędzę Wam moi Drodzy wyszczególnienia tej listy :roll: ... Powiem tylko ,że miło nie było , ale potrzebna terapia...
Tak, pięknie się o tym pisze - teoria uzmysłowiona teraz do czynów :roll: ... I pytanie ,, JAK TO ZROBIĆ ?,, ... Ufam i mam nadzieję , że poczuję to w moim sercu ,że będzie taki moment kiedy prawdziwie zaufam i oddam wszystko Bogu...
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-21, 08:10   

Haniu.....jesteś na drodze przemieniania siebie...Pan Bóg Ci w tym towarzyszy, bo Go do tego dzieła zaprosiłaś.
Bądź spokojna.....Pan Bóg będzie działał...a Ty....w cichosci i uspokojeniu swojego serca....odczytuj Jego znaki, prowadzenie, słowa...i z pokorą je przyjmuj i....działaj.
Dasz radę !!! Cmoooooooooooooooooooooooooooooooooooook !!! EL.
 
     
Haniast
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-23, 10:20   

Kochani moi Przyjaciele !

Zbliża się Boże Narodzenie :-) ... Magia tych świąt jest trudna do opisania słowami. Myślę - nie , wiem o tym ,że każdy z Was , każdy z Nas czuje to w sercu... Pomimo tak trudnych przeżyć jakie doznaję , pomimo ogromnego cierpienia, bólu , rozpaczy ten czas przynosi mi nadzieję ... Przynosi iskierkę szczęścia i spokoju ... Od dziecka uwielbiałam tą krzątaninę świąteczną , roraty, modlitwy . I wiecie , każdy woła o umiar a mnie się wydaje ,że te wszystkie moje przygotowania, to strojenie domu , sprzątanie , szykowanie potraw , tych wyjątkowych potraw ,jedzonych często tylko w tym jednym jedynym dniu też są swoistym hołdem i podkreśleniem wagi tych świąt... Bo gdyby było mi to obojętne , zrobiłabym kanapki , herbatę i już .... Wiem co jest najważniejsze i na pierwszym miejscu - duchowość, ale nikt nie odbierze mi tej radości i magii w przygotowaniu tych wyjątkowych dni.... Kocham to .... A najbardziej radość w oczach dzieci , gdy widzą już efekt końcowy ... Gdy wychodzimy razem z lampionami na roraty, razem ustawiamy szopkę i figurki , gdy ubieramy choinkę ( no dobra - dzieci są tylko w fazie początkowej , kończę sama :lol: ) , gdy pachnie piernikiem w całym domu ... Tak na marginesie upiekłam ich w tym roku 16 szt. nie ciasteczek - pierniczków , tylko dyżych pierników z formy ... Mam taki zwyczaj od lat , że zamiast wysyłać smsy z życzeniami przed świętami odwiedzam znajomych i w ramach podarunku dostają pachnący piernik zapakowany w celofan , przyozdobiony kolorowymi kokardami i gałązką igliwia ...Szkoda ,że Wszyscy mieszkacie tak daleko :-( ... Odwiedziłabym WSZYSTKICH :lol: ...
Wam Kochani też życzę tej magii , tych cudownych doznań ... Życzę Wam zdrowia - to najważniejsze ze wszystkiego ... Życzę pojednania w rodzinach , zgody, szacunku, MIŁOŚCI... Życzę Abyście poczuli nadzieję z Narodzeniem Pana ...
Gdy siądziemy Wszyscy już do Wigilii - z Rodziną , Przyjaciółmi , czy samotnie i złożymy sobie życzenia pomyślmy podczas modlitwy, o sobie wzajemnie , o naszych członkach Wspólnoty Sychar . O tych , których znamy , z którymi piszemy , rozmawiamy, których spotkaliśmy na rekolekcjach i innych ... Połączmy się choć na chwilę duchowo . Jesteśmy wspólnotą - to tak jak rodzina prawda ?... Kto może i zechce zapraszam. :-)

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ! :-)

P.S. Dziękuję ,że Jesteście ... :-)
Ostatnio zmieniony przez Haniast 2012-12-23, 18:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-23, 17:41   

Dziękuję Haniu za to co piszesz. Tak miło się Ciebie czyta.

Obiecuję, że będę pamiętał o Tobie gdy usiądę do Wigilii. :lol:

Chciałbym Ci życzyć tak wiele, że brak mi słów.

Niech Pan obdarzy Cię tym wszystkim co jest Ci w tej chwili potrzebne.

Twój GPS :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
 
     
Haniast
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-23, 17:52   

Dziękuję twardy :-) ... Parę słów a jak miło w sercu :-)
Ja też będę pamiętała o Tobie i o Wszystkich Sycharkach :-)

[ Dodano: 2012-12-24, 00:35 ]

Chwila przerwy - kawa , nie pytajcie proszę która to z kolei :roll: ....
Tyle zapachów światecznych przeplata się w moim domu ... Prawdziwa choinka, piernik , barszcz , susz . W kominku pali się ogień, dzieci powiesiły na nim czerwone skarpety ....
Macie RMF Classic ? Od 2 tygodni puszczają same świąteczne nagrania , a od wczoraj włączyli kolędy :-)
Za chwilę zacznę pakować prezenty , ale będzie jutro wieczorem radocha :lol: ... Jestem bardzo zmęczona i osłabiona. Choroba, chemia i napromieniowania dają mi mocno w kość , ale dla takich chwil jak wigilia , jak wszystkie związane z nią tradycje powiem Wam ,że warto było ponieść ten wysiłek . Lekarze mówią, że to moje ostatnie święta Bożego Narodzenia , więc ......
No i moja ukochana Pasterka , tak bardzo pragnęłabym pójść , ale zobaczymy ?.....
Nie wiem ,czy jutrzejszy dzień spędzę w samotności , czy z Rodziną , ale chcę go przeżyć najpiękniej jak tylko można ... Czego i Wam życzę ...
Dobrze , kawa dopita wracam do pracy ....
Do następnej przerwy :-D .....

[ Dodano: 2012-12-24, 06:03 ]

Witam wszystkich bezsennych :-D , zapracowanych ;-) , śpiochów :roll: i pozostałych :-) ....
Ja znów przy kawie :roll: ....
Właśnie osiągnęłam swój kolejny cel - dotrwałam do świąt !!!... Robię sobie Kochani takie moje małe postanowienia , takie marzenia, które chciałabym by się sprawdziły ... Ze względu na mój stan zdrowia muszą to być pragnienia realne i wybiegające najwyżej na miesiąc do przodu ... Ale wiecie jaka jest radość , gdy się spęłnią :lol: ....
Koniec tych wywodów bo popadam w melancholię....
Patrzę właśnie na listę rzeczy , które mam dziś wykonać i zrobić :roll: ... I już kombinuję co można pominąć :lol: .... Nie , nie da się na skruty ...
A więc do pracy :-)
  
 
     
maryniaa
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-25, 05:15   

Hsniu u co plan wykonany??? :mrgreen: radości ,,, nawet jak go nie wykonasz
 
     
Haniast
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-25, 08:31   

Plan wykonany maryniu !
Szkoda, że nie mogę dołączyć zdjęć. Szokpa na stole wygląda pięknie :-> ... Ale u Was też zapwenie jest cudownie... Oglądam właśnie na Polsacie kolędowanie ... Śpiewam z nimi ... Dobrze,że mnie nikt nie słyszy :roll: :lol: ... Ale co tam ,przecież są święta ...
Powiem Moi Drodzy , że w takich chwilach naprawdę czuje się obecność i bliskość Boga... Wigilię spędziłam samotnie, ale moc tej nocy była ważniejsza... Na Pasterkę poszłam i bardzo się cieszę , że dałam radę ...
Teraz Kochani zasłużony odpoczynek , moja ,, ukochana,, kawka i cieszenie się z narodzenia Pana...
... Pójdę dzisiaj do Zuzi , mojej małej Przyjaciółki ze szpitala . Jej stan jest bardzo zły i nie wypuścili Jej na święta do domu... Dla Niej też Aniołek zostawił prezent pod moją choinką... :lol: ... Pewnie jak zwykle poczytam Zuzi książeczki - to już taka nasza tradycja.. Pogramy w coś , porozmawiamy....
Cóż , miłego świętowania Kochani :-> .

[ Dodano: 2012-12-26, 18:19 ]
Dzisiaj będąc na Mszy Św. pomyślałam , jak jestem bogata duchowo mając swoją wiarę , mogąc kochać Boga , mogąc chodzić do kościoła , uczestniczyć w Eucharystii . Mogąc rozmawiać z Panem , modlić się do Niego i itd... i itd....
W każdej , dosłownie w każdej sytuacji czuję emocje związane i obecnością Boga w moim życiu ... Zarówno w okresie tzw. zwykłym , jak i innych ... Podczas każdych świąt mam uczucie radości , jakiegoś duchowego uniesienia , magii, wzruszenia ... Podczas bardzo trudnych sytuacji , często traumatycznych dla mnie , podczas cierpienia , bólu , płaczu , krzyku zwracam się zawsze do Pana... Wszystkie moje myśli , słowa kieruję od razu do Niego ... Mam gdzie uciekać i do kogo się zwracać ... I zawsze, ZAWSZE będę miała... Wiecie , tak myślę ,że stworzyłam sobie taki mój drugi świat . Świat moich marzeń , pragnień . Jest w nim właśnie wiara , Bóg , moi Przyjaciele z Sycharu , rekolekcje i czas , kiedy jestem bezpieczna , kiedy się nie boję , kiedy odczuwam spokój .... Nie chcę go łączyć z tym pierwszym światem i życiem pełnym zła , chamstwa , przemocy i okrucieństwa ... Nie połączę ich bo nie pasują do siebie .... Tak jest mi dobrze i chcę , aby tak zostało ......
Wiecie pomyślałam też o ludziach niewierzących. Jak BARDZO są ubodzy nie mając nic i nikogo... Muszą odczuwać ogromną pustkę i samotność ... Pozbawieni najpiekniejszych odczuć i uczuć jakich może doświadczyć podczas życia tu na ziemi człowiek... Jedni na własne życzenie , inni nie , ale zastanowiło mnie jak bardzo muszą mieć zamkniete serca widząc chociażby to wszystko co działo się teraz podczas okresu świąt ( mam na myśli kościół) i nie czując nawet iskierki niepewności , że może jednak coś w tym jest ... Stali się obojętni ...
A może się mylę ?... może się boją zawrócić , może czują wstyd by się przyznać ,że chcieliby spróbować , pogłębić wiedzę, dowiedzieć się coś więcej o Bogu i wierze ??? .... Wiem - to Ich życie i Ich wybory , ale żal mi takich ludzi , bardzo żal ...

[ Dodano: 2012-12-27, 10:39 ]
Chyba napiszę do O.Ś. Benedykta XVI , żeby objadanie się wprowadził na listę bardzo ciężkich grzechów :roll: ... Ważę juz chyba tonę :-( ... Ale wszystko jest takie pyszne :lol: :-P .... No i ta słaba, ups .BARDZO słaba moja wola by się powstrzymać :oops: ....
No tak święta minęły teraz postanowienia noworoczne :roll: ... Z moją bezsennością już którąś noc leżę wpatrzona w sufit i układam sobie listę - REALNĄ listę kochani :!: ...
I tak dzisiaj się właśnie zastanawiałam ,że na pierwszym miejscu powinnam wpisać - ...,, NIE ROBIĆ LISTY POSTANOWIEŃ NA NOWY ROK ,, :mrgreen: ...
Przynajmniej byłabym uczciwa wobec siebie , bo ile z tych wieeeeeeeeeelu poprzednich list zostało zrealizowane ... ;-) ... Zawsze wynajdowałam sobie argumenty ,że może od jutra , że muszę sie psychicznie przygotowac , że poczytam o danym temacie żeby się najlepiej przygotować , że mam na to cały rok itd... itd... W tym doszłam do perfekcji ... w tym jestem MISTRZYNIĄ :lol:
 
     
Andrzej 
Mąż jednej żony


Imię małżonka/i: Kama
Wiek: 30
Dołączył: 22 Mar 2006
Posty: 342
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-28, 10:34   Jacek Pulikowski

ZAPRASZAM do wysłuchania konferencji Jacka Pulikowskiego, który poprowadził rekolekcje naszej Wspólnoty w Mokrzeszowie w dniach 5-7 października 2012:
http://archive.org/detail...acek.pulikowski
oraz wybrane fragmenty:
http://archive.org/detail...owski-fragmenty
_________________
"Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie" (Święty Ignacy Loyola)
"Najpierw modlitwa, potem przebłaganie, dopiero na trzecim miejscu - daleko "na trzecim miejscu"- działanie" (Święty Josemaria Escriva)
„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (List św. Pawła do Filipian 4:13)
„I nie uczynił tam wielu cudów z powodu ich niewiary” (Ew. Mateusza 13:58)
www.separacja.org ::: www.sychar.org ::: www.modlitwa.info
 
 
     
Darius
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-29, 17:48   

:-)
 
     
Haniast
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-31, 06:06   

Wczoraj , po południu zmarła moja mała Przyjaciółka ze szpitala - Zuzia , chociaż wolała jak mówiło sie do Niej Zosia... Art mówi ,że nie ma śmierci , jest tylko przejście do Pana, do lepszego świata.... Po ludzku nie ma Jej wśród nas :cry: ...
Jej Mama zadzwoniła do mnie ok.11 ( Zuzia prosiła)... Od 12 byłam już przy Niej i ... do końca ...
Jeszcze w święta byłam u Niej ...śmiałyśmy się , grałyśmy w różne gry ... było dobrze !... Nie zrozumiem nigdy takiej śmierci i nie próbujcie mi jej sensu tłumaczyć ...
Ona miała zaledwie kilka lat ! ... Dopiero zaczynała pojmować i poznawać świat ...
Jaki był sens Jej życia , skoro z 5 lat życia 1,5 tak ciężko chorowała ???...
Leżała taka spokojna ..Ja trzymałam Ją z jednej strony za rękę , a Mama z drugiej ... Prosiła bym czytała Jej bajki . Wiecie , jak poznałam Zuzię , kupiłam Jej moją ulubioną książkę z dzieciństwa ,, Śpiewająca lipka,, . To zbiór cudownych bajek i baśni ... Uwielbiała tą książeczkę ... Mama Zuzi mówiła ,że wszędzie ją zabierała , na wszystkie dłuższe badania ... Aby się nie pomylić , które bajki już przeczytałam , Zuzia po każdej przeczytanej stawiała małą czerwoną kropeczkę na spisie treści ...
Wczoraj , gdy ją przeglądałam dopiero zauważyłam ,że miała swoje ulubione bajki , przy których było dużo czerwonych kropeczek ....
Smutek i ból rozrywa mi serce ... Byłyśmy tak blisko - ta mała dziewczynka i ja ...
Każdą bajkę jak czytałam urozmaicałam gestami , intonacją , minami ( w zależności od wydarzeń w opowiadaniu ) taka mała gra aktorska . A że mam wyobraźnię przekraczającą normy każdego człowieka , więc było to takie małe przedstawienie ... Zuzia to wręcz uwielbiała , ale wczoraj powiedziała do mnie -,, ... Hania , tylko przeczytaj ...,,
Czytałam , a łzy kapały mi na strony książki ... Kochani Ona wiedziała , Ona czuła to ,że odchodzi ... Jej spokój , Jej wyciszenie było wręcz straszne ... Wiedziałam , kiedy odeszła ... Trzymała nas za rękę . Miała zamknięte oczy a jej uścisk tej maleńkiej dłoni zaczął być coraz słabszy ... :cry: :cry: :cry: ....
Jej Mama płakała , a ja krzyczałam ... Tak krzyczałam na głos ... Kochałam tą małą dziewczynkę ... Czułam się tak samo jak w momencie gdy umarło moje dziecko ... Ten sam ból , ta sama rozpacz ...
Nałóg napisał mi kiedyś nie zadawaj sobie pytania dlaczego ? , ale po co ? ... Ja nie potrafię odpowiedzieć na żadne z tych pytań ...
Na naszych opolskich rekolekcjach w Głębinowie Marzenka powiedziała,że nie boi się śmierci i ,że chciałaby pójść do Pana... Zardroszczę Jej takiej postawy , takiej wiary...
Pół mojego życia spędziłam w szpitalach . Widziałam dużo śmierci ... Z taką postawą pogodzenia się i ufności odchodzą tylko dzieci ... Dorośli , choć byli wierzący , choć mieli przy łóżkach Biblię , różańce, choć mieli świadomość wiary i celu samej śmierci , tak bardzo trzymali się życia ... Kochani nawet nie wiecie jak bardzo ! ... Chwytali się dosłownie wszystkiego .Pielęgniarek , lekarzy , nawet ram łóżka ... Pomyślicie ,że to śmieszne myślenie - uchwycić sie czegoś to zostanę , ale jest prawdziwe ... Ja też to przeszłam ...
Nie mogę dojść do siebie ... nie wiem jak będzie wyglądała moja wizyta w szpitalu bez Zuzi :cry: ... wciąż mam przed oczami korytarz i gdy tylko zjawiałam się na zabiegach Ona siedziała na krzesełku na przeciw drzwi. Czekała. Podbiegała do mnie ( no może podbiegała to zbyt dużo powiedziane) była słaba .Podchodziła szybko i siadała mi na kolanach . Oczywiście ze Swoja ulubioną książeczką z bajkami ...
Za godzinę znów jadę na zabiegi .... Już płaczę :cry: :cry: :cry: Taka pustka !!!
I świadomość ,że ze mną też tak może być ... Dopiero teraz , na przykładzie Zuzi trafiają do mnie slowa lekarzy , którzy mówią ,że muszę być gotowa...
Pojawił się juz termin i miejcse wiosennych rekolekcji ... Sprawdzałam na internecie ... Kochani jakie cudowne miejsce ... To moje marzenie być tam z Wami ... Grzegorz Neo napisał mi ,, Nie rób Haniu planów , żyj chwilą ,, .... Ma rację - dziękuję Grzegorz ...

... ,, Śpieszmy się kochać ludzi , tak szybo odchodzą ,, ... Ja dodałabym do tych słów - i mówmy Im o tym ... i okazujmy Im to ...
  
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-31, 12:35   

Haniast napisał/a:
Z taką postawą pogodzenia się i ufności odchodzą tylko dzieci ... Dorośli , choć byli wierzący , choć mieli przy łóżkach Biblię , różańce, choć mieli świadomość wiary i celu samej śmierci , tak bardzo trzymali się życia ...


Haniu.....przypomnij sobie akt umierania Jana Pawła II.....cisza, spokój, pokora.....mozna.....



Haniast napisał/a:
Grzegorz Neo napisał mi ,, Nie rób Haniu planów , żyj chwilą ,, .... Ma rację - dziękuję Grzegorz ...


Haniu....my wszyscy tu, na Sychar uczymy się żyć tu i teraz ! Nie robic plany na za tydzień....planować dzień...dzisiajeszy....nie za duzo planów...spokojnie....i odhaczać sprawę za sprawą.
Haniu....tak naprawdę lepiej, łatwiej i spokojniej zyć.

Zaraz zerknę za zapalnowane rekolekcje....Haniu...cieszę się, ze sie spotkamy !!!!!


Haniast napisał/a:
,, Śpieszmy się kochać ludzi , tak szybo odchodzą ,, ... Ja dodałabym do tych słów - i mówmy Im o tym ... i okazujmy Im to ...


Haniu....my mamy kogo kochać, komu okazywać swoją miłość....dzięki Bogu...mamy rodziny, mężów, dzieci.....tu zostaliśmy postawieni....w tym czasie i w tym miejscu.....w rodzinach jest nasze miejsce !! zróbmy wszystko, zeby nasze życie było tu własnie....dobre....najlepsze !!
Cmooooooooook !!! EL.

[ Dodano: 2012-12-31, 13:36 ]
Za Zuzię= Zosię - wieczne odpoczywanie racz dać jej Panie !!!
 
     
maryniaa
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-31, 12:51   

EL. napisał/a:
zapalnowane rekolekcje
nie widze i nie wiem kiedy i gdzie
 
     
twardy
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-31, 13:13   

:-(
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group





Zadaniem Stowarzyszenie Trudnych Małżeństw SYCHAR jest wspieranie rozwoju naszej Wspólnoty
- powstających Ognisk Sycharowskich poprzez m.in. drukowanie materiałów, ulotek...
Pomóż nam pomagać małżonkom, umacniać ich w wierności i nadziei! >>


Błogosławieństwo ks. kardynała Stanisława Dziwisza dla Wspólnoty SYCHAR
Zapraszamy do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rozwód jest potrzebny tylko po to, aby móc bez przeszkód wejść w oficjalny związek z kimś innym
Rozwód nie jest jedynym możliwym zabezpieczeniem | Propozycja odpowiedzi na pozew rozwodowy


"Stop rozwodom" - podpisz petycję !











Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy




ks. Tomasz Seweryn www.ks.seweryn.com.pl 

Rekolekcje ojca Billa w Polsce www.ojciecbill.pl
We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Rodzice wobec rozwodów dzieci - rekolekcje Jacka Pulikowskiego - Leśniów 25-27 września 2009



Tożsamość mężczyzny i kobiety - rekolekcje ks. Piotra Pawlukiewicza - Leśniów 24-26 lipca 2009


Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
.
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej



Stawać się sobą cz. 1



Stawać się sobą cz. 2



Wykład o narzeczeństwie i małżeństwie



Kryzysy są po to, by przeżyć je do końca



Kilka słów o miłości






Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 8