Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak uratowac takie małżeństwo?
Autor Wiadomość
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-30, 17:18   

bywalec napisał/a:
najpierw musisz sama wiedziec co odczuwasz, potem umiec o tym porozmawiac i przekazac tak by druga strona cie rozumiała co do niej mówisz, czego od niej chcesz....

Moja rozmowa z nim była ostatnio taka: Słuchaj, ja i Ola też cię potrzebujemy. Mamy tak mało czasu dla siebie, ja nie zabraniam Ci z nimi kontaktu wogóle, ale jestem zła, kiedy im poswięcasz wiecej czasu niz mnie. Poza tym jesteśmy małżeństwem, nie ma osobnych towarzystw. Są towarzystwa wspóolne( to było po tym, jak wyskoczył do mnie z pretensjami, czego to ja chcę od jego towarzystwa. Ze mam umówic się ze swoim, a nie z jego) Wydaje mi się, że jasniej i spokojniej nie było można.
Poza tym mam naprawdę dośc kolejnych młodszych koleżanek. Nie wiem, może on naprawdę ma problem z wiekiem? To nie jest normalne, żeby z laską młodszą o 12 lat sidziec o 1 w nocy, kiedy żona jest w domu, prawda?
Ale z tym odczuwaniem to jednak prawda. W ciągu sekundy odczuwam tyle emocji, że mozna byłoby o tym książkę napisac. Może macie jakieś rady, jak emocje kontrolowac? ja wiem, że kobiety tak już mają, ale to jest naprawdę trudne. Tak ciężko byc kobietą....
 
     
AdrianQ7
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-31, 03:05   

Witaj, zapytałaś mnie czy to może problem w Tobie - odpowiem, że po części tak.
Ciągle wspominasz o tej 18stolatce, o swoich uczuciach, szukasz, denerwujesz się - wyobrażam sobie że przy mężu też tego nie potrafisz ukryć - i jest napięta sytuacja, mąż szuka ucieczki od takiej atmosfery w domu.

Radzę, to co radziłem - musisz złożyć swe zaufanie w Bogu i oprzeć życie na NIm. Nie na mężu. Ciągle podejrzewasz, bo mąż już romansował - tym rozbijasz resztki dobrej atmosfery i zrażasz męża do Ciebie, a więc osiągasz odwrotny efekt, niż twój pożądany - maż wyraźnie ucieka z domu i w towarzystwie szuka odpoczynku. A ono całe jest młodsze, więc o 12 lat młodsza dziewczyna nie jest tu niczym dziwnym. To nie kryzys wieku średniego, ale forma odpoczynku psychicznego po ciężkiej pracy - mężczyzna musi coś takiego mieć - a w domu takiego odpoczynku psychicznego widocznie nie ma. A ty chodzisz cała podminowana.

Jak tego nie opanujesz - wiarą, modlitwą, zaufaniem Bogu, radością z życia, które daje wiara - to mąż będzie od Ciebie uciekał i dalej będzie się śmiał z Twoje wiary: bo nie dajesz świadectwa o jej mocy!! Chodzisz do kościoła (mąż to widzi albo słyszy od Ciebie) a ciągle chodzisz podminowana, smutna i robisz awantury. To nie jest dobre świadectwo.

Chcesz - jak piszesz - pomóc mu, obudzić w nim odpowiedzialność itd. Pomóż sobie Moniko, bo nie radzisz sobie z własnymi emocjami i podejrzeniami. Tracisz siły - jak piszesz - na próbowanie zmieniania go. Zapamiętaj: mężczyznę można zdopingować tylko pozytywnie (nie ja to wymyśliłem) - pochwalić go, nagrodzić jakoś gdy zrobił cos dobrego - a nie zrzędzić czy wypominać, bo straci motywację i się podda, pójdzie w swój świat.. bez Ciebie..

Trzymaj sie, powodzenia
 
     
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-31, 12:48   

e tam, żaden syndrom wieku średniego…zwykły problem pod tytułem proza życia. Gdzie ma znaleźć jak nie u małolatów czas na piwko i nocne pogaduchy. Już doszliśmy do stwierdzenia żony kolegów postawiły ultimatum, więc oni za bardzo nie mogą wyjść na piwko i nocne pogaduchy, grozi cichymi dniami.)))
Ty Moniko, nauczona doświadczeniem teraz boisz co robi mąż, z kim jest bo to wywołuje zazdrość i lęk o zdrade. Ale kontrola męża i nakazywanie niewiele się zda by twój problem przepracowac.

Mąż ma wiele energii, chce po pracy jakoś mimo zmęczenia rozładować, ale przecież jest dom, rodzina, problemy finansowe więc za dużo pomysłów na życie nie ma. Zadawala się więc chwila stania pod blokiem z tymi co mogą sobie na to pozwolić.

Piszesz przecież delikatniej już nie idzie…a w tym co opisałaś była cała masa wyrzutów, nie zaś dialog. Mąż znalazł sposób na nude, ty Moniko oczekujesz, że będzie spędzał tak jak ty czas po pracy. Razem z tobą, z dzieckiem….rzeczywiście spędza ten czas tylko z towarzystwem czy jednak z toba i dzieckiem też?

Problem większy jak spędza czas z towarzystwem jest
- w tym, że dla ciebie go brakuje
- czy więcej chodzi o tą zazdrość jaką czujesz i lęk, znów zauroczy się w jakiejś
Wydaje mi się, że głównym powodem jednak jest ten lęk o ponowne zauroczenie, romanse mężą. Uwikłałaś się w tym mysleniu i to zabrania ci przestac kontrolowac, cieszyć się życiem i wciąż tylko dokonujesz porównywania siebie z tymi młodymi dziewczynami.
A porównanie prawie zawsze wychodzi na gorsze, spada poczucie wartości i samoocena lega w gruzach. Z takim już nastawieniem to jak tu nie myśleć, że ta czy inna młoda dziewczyna, wolna, piękna nie zauroczy mężą.

Doszukujesz się problemów u męża, ale u siebie nie.
Odzyskaj swój dobry nastrój, by piszesz, że umiesz radzić sobie z nudą, z czasem wolnym ale jak? Ten czas i nude ma wypełniać mąż. Jak go nie ma jest zazdrość co robi w tym czasie.
Dlatego mąż ci wyskoczył z pretensjami umów się z twoim towarzystwem. Masz je? Umiesz zorganizowac tak swój czas by troche odreagowac ? Ja rozumię praca, dziecko, dom ale w takim układzie gdy proza życia zagląda do naszych domów trzeba w jakiś sposób jednak ustalić pewne zasady, pewne reguły kto, kiedy z kim.
Piszesz, że mąż nie jest ostatnim skończonym egoista, potrafi jednak dostosowac się to może omówicie pewne kwestie tego jego przebywania pod blokiem z towarzystwem tak by zadawało was oboje.

Pewne etapy trzeba przejść, przechodzicie etap w którym jest małe dziecko, dom, rodzina i za nim znów będzie więcej wolności dla siebie i dla was wspólnie minie troche czasu. By ten czas ,minął o wy nadal byliście jeszcze razem to pewne rzeczy trzeba sobie odpuścić , z pewnych zrezygnować, pewne zmodyfikować. Ale potrzeba jest wola dwojga i dialog.
Bez niego, są tylko właśnie te pretensje – „To nie jest normalne, żeby z laską młodszą o 12 lat sidziec o 1 w nocy, kiedy żona jest w domu, prawda?”
Masz pomysł na rozwiązania tego, na rozmowę, na jakiś kompromis.
Czy to normalne takie siedzenie?
Wiesz jak to się zdarza sporadycznie, to i ja lubie posiedzieć z kimś, i nie mam pretensji o to samo do drugiej osoby…ale jak to się dzieje nagminnie, kosztem rodziny, to pozostaje tylko ultimatum…

No i jeszcze z ta normalnością… jak nie ma w nas tego odczucia zazdrości, woli posiedzieć z kim innym niż ze mną bo jest ładniejsza, ciekawsza pełna życia i radości… Inaczej każdy kontakt będzie wywoływał taka reakcję w tobie i emocje.
Moniko czy jak posiedzisz z kimś pod klatką, wypijesz niewinnie piwko, wrócisz do domku do zrobisz cos złego?
Owszem jak zacznie to być sposób na życie, nude i spędzanie czasu wolnego. Ustal w końcu jakieś granice w twoim związku, jak się da wygrasz.
Jak się nie da, mąż nie będzie chciał pojsc na kompromis wtedy to już oznacza egoistyczne nastawienie mnie się należy. Wtedy granice tym bardziej sa potrzebne do wytyczenia.

A emocje sa jak znaki na drodze, bez ich umiejętnego interpretowania jazda staje się niebezpieczna.
Tak samo z emocjami są potrzebne by wiedziec co czujesz, jakie potrzeby kryja się za ich odczuwaniem i bez właściwego odczytywania ich to jak na ulicy poruszanie staje się niebezpieczne i można dojechac nie tam gdzie chcesz….
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-31, 15:56   

Ostatnio doszłam do wniosku, że chyba najwiekszym problemem jest moja zazdrosc i dosyc niska samoocena. Wiecie, po ciąży pozostały mi rozstepy na całym ciele, nie tylko na brzuchu, dużo przytyłam, a jak zaczęłam brac tabletki anty, to roztyłam się do 120 kilo. Już nie mówiąc o fatalnym samopoczuciu i ciągłych chimerach. Dlatego teraz wiem, że tabletki anty to jedno z najgorszych wyjsc. Odstawiłam je już pół roku temu. i pochwalę się. W marcu ważyłam 120 kilo. teraz 96. Wzięłam się za siebie. jest duzo lepiej niz było.
Mąż też mi nie ułatwiał sprawy. tak często słyszałam, że jestem gruba i wredna, że az w to uwierzyłam i pomyslałam, że tak musi byc. teraz jest inaczej.
Ale nadal mam problem z moją zazdrością. Próbuję wtedy się modlic, kiedy nachodzą mnie takie bzdurne mysli. A jest ich wiele. dzisiaj też... Ale opanowałam się. Może to niewiele, ale udało się. To taki mały krok i mam do Was prosbę... ja już nie chcę zadreczac męża i siebie zazdrością. jak tego dokonac? jak zmienic to, co jest takie trudne....

[ Dodano: 2012-07-31, 15:58 ]
Cytat:
Wiesz jak to się zdarza sporadycznie, to i ja lubie posiedzieć z kimś, i nie mam pretensji o to samo do

tak jak pisałam Bywalec, nawet 5 razy w tygodniu z nimi tam przestaje. I codziennie pije, a to już jest trudne. Nie upija się, ale 2- 3 piwa muszą byc.
 
     
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-31, 18:28   

MonikaMaria3 napisał/a:
Ale nadal mam problem z moją zazdrością. Próbuję wtedy się modlic, kiedy nachodzą mnie takie bzdurne mysli. A jest ich wiele. dzisiaj też... Ale opanowałam się. Może to niewiele, ale udało się. To taki mały krok i mam do Was prosbę... ja już nie chcę zadreczac męża i siebie zazdrością. jak tego dokonac? jak zmienic to, co jest takie trudne....


Moniko zazdrość jest wynikiem a nie powodem twoich problemów.
Które przekonanie jest dla ciebie logiczniejsze
- wyzbędę się zazdrości, będę wtedy szczęsliwa bo zażegnam przez to kłotnie z mężem i kryzys w małżeństwie minie
Czy
- popracuje nad swoją samooceną, dowartościuje siebie przez co poczuję się szczęsliwa, atrakcyjna i zadowolona z zycia jakie mam?
 
     
AdrianQ7
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-31, 19:14   

Moniko,
nie chcemy bronić Twego męża, bo jego przesiadywanie z młodszymi codziennie jest niedojrzałe i nierodzinne. Ale Ty musisz wykazać odrobinę zrozumienia, postarać się o lepszą atmosferę (o to zawsze jakoś bardziej dba kobieta) - i nie chodzi tu o Twój wygląd fizyczny (gratuluję schudnięcia), ale o to jaka jesteś, jak siebie postrzegasz i jaką atmosferę dajesz w domu - na tym się skup, tu jest praca :) Człowiek jest piękny taki, jaki jest, piękno wypływa z duszy, osobowości, wypracowanych pięknych cech ;)
Jesteśmy z Tobą.
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-03, 19:30   

Chcoałabym podzielic się z Wami wiadomoscia" dziś postawię mężowi ultimatum. Albo naprawdę chce nasze małżeństwo ratowac, albo niech odejdzie. Co nie do tego skłoniło? Na pewno nie błahostka. jak wspominałam wcześniej, mąż chciał się zwolnic z poczty. Ale zrobił to najgłupiej jak się dało. Przestał chodzic do pracy. od tygodnia nie zjawił się na poczcie. Nie odbiera od nich telefonów, ani nie był u kierowniczki. próbowałam mu to wyperswadowac. jeżeli chce się zwolnic, niech pisze podanie do kadr, niech to zrobi jak należy. On wybrał najłatwiejszą drogę, taką jaką najlepiej lubi, bo ode mnie też nie odbiera telefonów jak coś przeskrobie. Czy tak zachowuje się mężczyzna mający 30 lat i chcący ratowac małżeństwo? O olewającym stosunku do mnie nie wspomne. Znowu zaczął robic to samo. Nie pisze z tamta... Chyba, bo przyłapałam go w dwuznacznych sytuacjach, ale próbowałam mu zaufac i nie sprawdzałam telefonu.
mam dośc takiego zycia. Ja naprawdę chciałam to ratowac, ale tak chyba nie da się. On chyba na to nie zasługuje... Próbowałam go wspierac ze wszystkich sił, ale jak mozna wspierac kogoś, kto sam się pogrąża. Zaufałam mu. Uwierzyłam, że załatwi to zwolnienie jek nalezy, bo tak mi obiecał. Ale zrobił to, co zwykle. Czyli uciekł i zaszył się. Milczał, z nikim nie rozmawiał. Ignoruje wszytko. Czy tak mamy zyc? On ma 30 lat, nie pozwala sobie pomóc. za nasz kryzys obwinia mnie. Usłyszłam, że nie wspierałam go jak miał problemy z rodzicami, ale czy on wspierał mnie, kiedy przez 3 lata spałam po 2 godziny, pracowałam po 10-12 godzin, zajmowałam się Olą w dzień i w nocy a także robiłąm wszytko w domu, kiedy on siedział z piwem? Wierzę w Boga, ale nie mogę byc z kimś, kto całkowiecie Go ignoruje. Który zmusza ,mnie do seksu analnego, a ostatnio chciał, bysmy poszli na tzw. trójkącik... ja nie chcę tak życ. Chcę kochac i byc kochana, dawac i brac, czuc, że jestem traktowana jak kobieta, nie przedmiot.
Byłam dzisiaj u spowiedzi, ale nie pomogła mi. Nie pomogła mi... nie wiem, czy coś może mi pomóc. ja nie chcę takiego małżeństwa, w którym ciągle daję, a on bierze.... Chcę miec normalną rodzine.
 
     
AdrianQ7
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-04, 01:37   

Witaj Moniko, tylko spokojnie :)

To co zrobił mąż z pracą świadczy rzeczywiście, że on żyje w jakimś swoim świecie i najprostsze rzeczy sprawiają mu problem. A to co napisałaś później świadczy że ma on bardzo duży problem. Taka sytuacja uprawnia Cie do postawienia mu ultimatum - I MUSISZ TO ZROBIĆ JAK NAJSZYBCIEJ - ale dlaczego nagle wszystko porzucasz? Skąd u Ciebie taka myśl - że jak postawisz ultimatum, to już nie walczysz o małż., albo że już nie żyjesz wiarą, przeciwstawiasz to Bogu? Skąd takie myśli:
ja naprawdę chciałam to ratować, ale tak chyba nie da się. On chyba na to nie zasługuje...
Wierzę w Boga, ale nie mogę być z kimś, kto całkowicie Go ignoruje.


Czy myślisz, że postawienie ultimatum jest sprzeczne z wiarą? Jest rezygnacją z walki o małż.? Że Bóg chce żebyś trwała w takim układzie? ODWROTNIE. Jest czasem koniecznością, separacja, rozstanie jest czasem jedyną możliwością, by małżonek się opamiętał.

Czy tak mamy zyc?

Nie tak nie macie życ, nie możesz tak żyć i dawać się tak poniżać mężowi. Dlatego działaj radykalnie i jak najprędzej - ale nie porzucaj wiary i nie rezygnuj z walki - bo właśnie to co robisz (ultimatum) to piękna walka. Tutaj bardzo wiele u męża musi się zmienić, ale jeśli podejmie zmianę, musisz mu pomóc, on jest bardzo uwikłany...

Ps. formy seksu, które proponował Ci mąż to nie tylko nieczystość, grzech ciężki, ale też zwyrodnienie. Zaślepienie w złu, zniewolenie seksem. To co pisałaś wcześniej, o przesiadywaniu z kolegami na piwie, to się okazuje nie problem, ale jeden ze skutków wiele głębszego problemu.

Przygotuj się dobrze do tej rozmowy i postaw zdecydowane ultimatum, rozważ wszystkie kwestie z tym związane, różne rozwiązania. I nie poddawaj się, to dobra droga, którą postanowiłaś - trzymaj się blisko Pana Boga.

I nie pisz już nigdy, ze wierzysz w Boga, ale nie możesz być z mężem - to brzmi, jakbyś wierzyła, ze Bóg zmusza Cię do trwania w patologiczym związku i cieszy się z gwałcenia twej godności. Monika...

Mów tak: wierzę w Boga i właśnie dlatego nie pozwolę na takie traktowanie siebie. Wierzę w sakrament małżeństwa i właśnie dlatego muszę podjąć bardzo radykalne kroki.
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-04, 15:35   

Cytat:
I nie pisz już nigdy, ze wierzysz w Boga, ale nie możesz być z mężem - to brzmi, jakbyś wierzyła, ze Bóg zmusza Cię do trwania w patologiczym związku i cieszy się z gwałcenia twej godności. Monika...

Faktycznie chyba tak to zabrzmiało...
Naprawdę jestem w dziwnym zawieszeniu. Z jednej strony pamietam, jak wspaniałym był człowiekiem, z drugiej strony widzę go jako opetanego.... naprawdę czasami się tak zachowywał. najgorsze jest to, że on nie pozwala sobie pomóc. nie chce isc na terapie, ani do psychologa, ani z nikim nie rozmawiac na ten temat.
Co do jego zniewolenia seksem... Chyba to prawda, bo prawie cały cza siediał na stronkach wiadomego typu, szczególnie wtedy, kiedy nie było mnie, ani dziecka, lub dziecko spało.
Nie wiem, jak mu pomóc. Z naszej rozmowy niewiele wyszło, bo był w pracy. Ale jasno mu dałam do zrozumienia, że musimy porozmawiac.
Dla mnie jest obcym człowiekiem. Bardzo zapatrzonym w siebie, przekonanym o własnej nieomylnosci i doskonałosci. O tym, że wszytko mu wolno. jak mam mu pomóc?
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-04, 20:50   

Modlitwą
modlitwa żony ma moc.

Twój mąż jest chory na chorobę grzechową , bardzo chory, potrzeba Twojej wiary , nadziei i miłości.

Pogody Ducha
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-04, 21:43   

Cytat:
Twój mąż jest chory na chorobę grzechową , bardzo chory, potrzeba Twojej wiary , nadziei i miłości.

Czy moja modlitwa naprawdę ma taka moc? Przecież sama jestem grzeszna... Sama czasami nie wiem, co mam robic, a jak robię, to często robię źle. Trudno pomóc komus, kto chce byc sam ze soba, bo to jego najlepszy towarzysz. On jest przy nas, ale nie z nami. A wszystko skumulowało się przez tę kobietę. Nigdy nie widziałam go takim, tak na wskroś złym. Tak, jak pisałam, jakby coś go opętało. I do tej pory jej ciągle broni, a to boli... Bo widzi w niej anioła. A jak aniołem może byc ktoś, kto dla własnego zadowolenia wdał się w romans z mężczyzną mającym żonę i dziecko. Bo jej było smutno, bo mąż nie poświęcał jej czasu? Nie pomyslała o tym jak wiele zła zrobiła... I dalej robi, bo choc mąż teoretycznie z nią nie pisze, to ciągle ją idealizuje. I ona ciągle jest w jego myslach. MOże dlatego, by jej nie widziec, tak zrobił w swojej pracy?
Nie umiem... Nie potrafię mu poimóc, chociaż bardzo chcę. Módlcie się za nas... Proszę.'
 
     
AdrianQ7
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-04, 22:23   

Moniko - dla mnie sprawa jest bardzo jasna, wobec tego co napisałaś - ja bym postawił bardzo radykalne ultimatum - całkowita zmiana jego zachowań (sama najlepiej wiesz jakich), terapia koniecznie!! rekolekcje małż. - a jeśli on nie zechce wejść na drogę uzdrowienia siebie i waszego małż. - bym się wyprowadził z dziećmi. Być może to jedyny sposób, by mu w takim stanie pomóc - Twój maż jest chory, zastanów się tylko nad aspektem czystości: pornografia, z która nawet się nie kryje, zdrada, romans, z którego nie potrafi się wyplątać, zmuszanie do seksu (!) i to analnego, proponowanie trójkąta... To jest ciężkie zniewolenie!!! Inne zachowania, jak to z pracą, są aspołeczne i całkowicie arodzinne (jak to przesiadywanie z nastolatkami przy alkoholu). Twój mąż potrzebuje terapii, nawrócenia - a on robi co chce, poniża Cię i wykorzystuje sytuację, bo mu jest dobrze, bo nie postawiłaś w odpowiednim momencie granic (stanowcza miłość). Dlatego Ty też potrzebujesz pomocy (Boga i ludzi), bo nie radzisz sobie z jego zachowaniem. Proponuję radykalne kroki zgodne z wymogami stanowczej miłości, nie bój się postawić wszystko na jedną kartę - ratowania męża i waszego małż. - za każdą cenę - bo jak tak dalej będzie trwać, to mąż się jeszcze bardziej "stoczy", być może popadnie w jeszcze gorsze sprawki, a ty nie wytrzymasz nerwowo.
Będę szczególnie pamiętał w modlitwie o Tobie - o łaskę dobrych decyzji dla Ciebie.

MonikaMaria3 napisał/a:
Czy moja modlitwa naprawdę ma taka moc? Przecież sama jestem grzeszna...
Twoja modlitwa za męża ma taką moc, jakiej nie ma największy święty - bo jesteście złączeni więzami. Módl sie za męża - i za siebie.
 
     
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-05, 14:26   

MonikaMaria3 napisał/a:
Nie wiem, jak mu pomóc.


Moniko piszesz...-Nie wiem, jak mu pomóc- a w zestawieniu
-jak uratowac takie małzeństwo-
wiele mówi o samym twoim podejściu do problemu.
Chcesz zmieniać męża bo to by sprawiło uratowanie małżeństwo. Ja mam pytanie
- jak chcesz tego dokonać skoro mąż sam nie widzi w tym co robi nic złego? Myslisz, że są takie słowa, rozmowa, która sprawi że jego moralne podjeście do pewnych rzeczy sie zmieni? Czy można czyjeś zasady, poglądy zmienić jak ta osoba uważa je za właściwe, normalne?

Teraz zastanów się ile energii tracisz na coś na co nie masz wpływu, potem dlaczego to robisz skoro z góry jestes na przegranej pozycji. Może inne rozwiązania skłaniające samą osobe do własnych przemyśleń o sobie, swoich zasadach i moralności....

To co może taką osobe zreflektować, spowodować zastanowenie nad tymi zasadami to własne cierpienie na skutek sprzeciwu osób innych na zachowania jego. Ty jednak boisz się stawiać samo ultimatum co dopiero wdrożyć je potem w życie. Jak zatem mąż ma odczuć skutki swoich zachowań i doświadczyć refleksji?
Sama musisz wiedzieć i być przekonana o słuszności swojej racji i potem coś od siebie dla nich poświęcić. Niestety tak to już jest że sami ponosimy tez konsekwencje niefajne stawiania naszych granic, czytaj ultimatum. A tymi konsekwencjami jest czasem i separacja, i samotne wychowywanie i borykanie sie z problemami finansowymi. Tylko niestety czasem inaczej nie idzie rozwiązać problemów, a czasem... nawet separacja, stawianie ultimatum tez niczego nie uczy ta osobe.

Tylko w tym wszystkim tak naprawde chodzi o ciebie, nie męża.
Nie czy to ultimatum czegoś go nauczy, ale one są dla ciebie odpowiedzią jak bardzo szanujesz siebie i kochasz a te niefajne konsekwencje ponoszone przez ciebie tylko racjonalną odpowiedzią inaczej nie mogę, inaczej nie idzie w takiej sytuacji się samemu zachowywać by coś zmieniać dla siebie i dzieci może dla męża....

Smutna prawda czasem o tym jakich sami wspólmażonków wybralismy za partnerów, i to też nam wiele mówi o nas samych, o naszej dojrzałości do związku kiedys a dziś tylko ponosimy konsekwencje wyborów z przeszłości.
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-05, 22:35   

Cytat:
Smutna prawda czasem o tym jakich sami wspólmażonków wybralismy za partnerów, i to też nam wiele mówi o nas samych, o naszej dojrzałości do związku kiedys a dziś tylko ponosimy konsekwencje wyborów z przeszłości.

Co do wyboru... Ja byłam słusznie przekonana. Facet 21 lat. bardzo odpowiedzialny. Nie palił, nie pił, był nad wyraz uprzejmy i czuły... sam potrafił wyremontowac mieszkanie, podłączyc wode, prąd... Z wielkim szacunkiem odnosił się do matki. Z wielkim szacunkiem traktował mnie. Potrafił codziennie jechac autobusem godzine, bym wracając z popołudniówki nie musiała wracac sama. Nalegał na codzienne spotkania, spedzaliśmy po kilkanascie godzin dziennie. Troszczył się o moje samopoczucie, duzo rozmawialiśmy był wręcz idealny... nawet chciał pracowac jako wolontariusz. Moi znajomi go uwielbiali. I to trwało dwa lata, nie jeden tydzień.
Teraz to zupełnie inny człowiek. Przekonany o tym, że jest doskonały. Zamiast wyremontowac mieszkanie, woli pic piwo. Nie obchodzi go jak się czuje. Już nie mówiąc o tym, że nawet w sytuacji, kiedy byłam zagrozona napadem totalnie mnie olał twierdząc, że wymyslam. Wyzywa i rani, o matce mówi "moja stara", nie widzi nic złego w tym, co ze mną i mnie robi... czy po takim ideale mozna byłoby się spodziewac, że tak się zmieni? gdybym to wiedziała.... I tak bym za niego wyszła. Nie żałuję decyzji o ślubie. Jedyne to, czego żałuję, to fakt, że w tym wszystkim gdzieś się zgubilismy. I chcę to odzyskac, ale nie za cenę swojej godności.
Dlatego Wasze rady są dla mnie niezwykle cenne. jestem gotowa, by postawic warunki. I chcę ich dotrzymac... Nie tylko dla niego, by dalej się nie pogrążył, ale też dla dziecka i siebie.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group





Zadaniem Stowarzyszenie Trudnych Małżeństw SYCHAR jest wspieranie rozwoju naszej Wspólnoty
- powstających Ognisk Sycharowskich poprzez m.in. drukowanie materiałów, ulotek...
Pomóż nam pomagać małżonkom, umacniać ich w wierności i nadziei! >>


Błogosławieństwo ks. kardynała Stanisława Dziwisza dla Wspólnoty SYCHAR
Zapraszamy do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rozwód jest potrzebny tylko po to, aby móc bez przeszkód wejść w oficjalny związek z kimś innym
Rozwód nie jest jedynym możliwym zabezpieczeniem | Propozycja odpowiedzi na pozew rozwodowy


"Stop rozwodom" - podpisz petycję !











Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy




ks. Tomasz Seweryn www.ks.seweryn.com.pl 

Rekolekcje ojca Billa w Polsce www.ojciecbill.pl
We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Rodzice wobec rozwodów dzieci - rekolekcje Jacka Pulikowskiego - Leśniów 25-27 września 2009



Tożsamość mężczyzny i kobiety - rekolekcje ks. Piotra Pawlukiewicza - Leśniów 24-26 lipca 2009


Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
.
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej



Stawać się sobą cz. 1



Stawać się sobą cz. 2



Wykład o narzeczeństwie i małżeństwie



Kryzysy są po to, by przeżyć je do końca



Kilka słów o miłości






Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 8