Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak uratowac takie małżeństwo?
Autor Wiadomość
m.z.
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-12, 20:40   

Moniko Mario, napisałaś:
......kochająca całym sercem kobieta moze pokonac kryzys małżeński lubiącego flirty, zakochanego ( podobno) w innej, mrukliwego, obrażalskiego faceta..........


a może.................
poflirtuj z mężem?
chyba potrafisz?!?!?!?!?!
może sms z krótkim ale treściwym: Kocham Cię, Myślę o Tobie, Tęsknię...... itd.
każda kobieta to potrafi, a jak zaczniesz pisać takie smsy częściej niż koleżanka to Twoich będzie więcej:)
kiedyś usłyszałam, że każdy prawdziwy mężczyzna lubi słodycze, może jakiś drobiazg do śniadania (do pracy) dołączysz z małą karteczką "Kocham".

kochana bądź kreatywna, niech myśli o Tobie,
nie bądź namolna, daj mu oddychać,
ale nie daj zapomnieć że jesteś, że Kochasz, że czekasz, i pamiętasz o nim nieustannie bo jest Twoim mężem i ważną dla Ciebie osobą.

ściskam
m.z.
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-13, 15:39   

m.z. napisał/a:
może sms z krótkim ale treściwym: Kocham Cię, Myślę o Tobie, Tęsknię...... itd.
każda kobieta to potrafi, a jak zaczniesz pisać takie smsy częściej niż koleżanka to Twoich będzie więcej:)

Podejrzewam, że to dobra rada... Tylko, że ta koleżanka wogóle do niego nie pisze, ani nie dzwoni. To on do niej wydzwaniał i wypisywał. Dlatego to takie trudne... Bo nie wiem, może się myle, ale nie chcę się poniżac. Wiele razy powiedział mi, że się mu narzucam, a chciałam tylko z nim trochę pogadac... W końcu nie ma go w domu prawie wogóle. Wiem, że robię wiele błędów, ale czasami mam wrażenie, że obijam się o głaz. Pojawiają się jakieś rysy, peknięcia... Ale często wraca do stanu pierwotnego.
I proszę o jeszcze jedną radę. Może to głupota, ale dla mnie to ważne. Mąż i tamta jeszcze jakieś 2-3 miesiące temu ugadywali się na małego kotka dla naszej córeczki. Podobno mamy go odebrac, juz dorósł. Tylko, ze problem polega na tym, że ja wiem, że to niewinne zwierze, ale naprawdę boję się, ze będzie mi za duzo przypominał o niej. W sumie mąz niby powiedział, że postara się odebrac go razem ze mna, ale trochę kręcił. Po wymianie zdań stwierdził jednak, że kotka nie bierzemy. Tylko, ze on dalej z nią pisał.... Czuy za duzo oczekuję chcąc by zerwał z nią kontakt? Skoro chce byc z nami?
 
     
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-13, 23:12   

Cytat:
Czuy za duzo oczekuję chcąc by zerwał z nią kontakt? Skoro chce byc z nami?

Moniko czy dużo oczekujesz??
a broń Boże ...wszak to naturalne skoro ma byc z wami,skoro rodzina....
ale wybór i decyzja ma byc jego....

bo tylko wtedy zrobi to faktycznie i z siebie....

pozdrawiam
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-14, 01:35   

Moniko....nie jesteś za słaba....jestes tylko "narwana",działasz jak każdy z nas na podobnym etapie.....chcesz juz.
My też chcieliśmy,ale o krok dalej jesteśmy,dlatego też rozumiemy.....i....dziś "upominamy"....tak się nie da.

Co do wiary?
Też zaniedbałam przez jakiś czas,bo dzieci jedno po drugim,bo czasu nie było....
Jednak, nie chodzi mi o rozliczenie Ciebie,o jakieś tłumaczenia,o to co było....mnie to nie interesuje,chodzi o teraz,i o Ciebie wyłacznie.
Pisałaś ,ze mąż utracił wiarę i że chyba nie wierzy....i....tak jakby upatrujesz sie w tym winy.
Dlatego tez zapytałam.....a co z Twoją wiarą?
Jesli na bakier....popraw to.

Ale byłam zawsze uczona, że kobiecie nie wypada za często mówic kocham i przepraszam, bo to facet powinien się starca. Wiec moze nie do końca mówiłam szczerze i tak często jak byc powinno.

Moniko.....no weź przestań....duża dziewczynka jestes i chyba wiesz,że przepraszam nalezy się zawsze kiedy zawiniliśmy.Mam świadomość zła...przepraszam.
Fakt...czasem to przepraszam nie wystarcza,ale to pierwszy krok.
Uczono Cię fatalnie.....mnie nie uczono wcale,ale dorosła juz jesteś,dojrzała i powinnaś wiedzieć.
Nie chodzi równiez o to,żeby paplać kocham bezustannie,ale przypomnienie ot tak czasem nie zawadzi.
Mój mąz "paple" po kilka razy na dzień co mnie drażni.....może porąbana jestem,może powinnam sie cieszyć....niewiem.Nie komentuje...."paple" to samo wedle jego oczekiwań ....tez cię kocham,bo kocham,ale nuzy mnie ta "paplanina". Może potrzebuje,może czuje sie niepewnie z jakiegoś nie znanego mi powodu,moze....niewiem,ale odwzajemniam.Mnie nie szkodzi,a jest zgodne z prawdą.
Ponadto.....co to znaczy,ze facet powinien sie starać?
Owszem ,powinien,ale ,ze kobieta juz nie?
Starać powinni sie oboje,do końca zycia,bo na tym polega między innymi małżeństwo.

Moniko....jak pisze mz...poflirtuj z mężem,spontaniczne .......kocham....kiedy wrócisz,tęsknię...działa cuda.

Co do kotka.....jesteście zdecydowani oboje?....kierunek schronisko i kotek od mamy i taty dla córci jest.
Kotków Ci u nas dostatek.
 
     
Norbert1
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-14, 08:48   

lena napisał/a:
Ponadto.....co to znaczy,ze facet powinien sie starać?
Owszem ,powinien,ale ,ze kobieta juz nie?
Starać powinni sie oboje,do końca zycia,bo na tym polega między innymi małżeństwo.

Pod warunkiem jak to sie wie :mrgreen: :mrgreen:
ale mozna tez inaczej ...
nie widziec włąsnych błedów i przez to nie umiec powiedziec przepraszam...

no bo i za co?? skoro jam nieskalany/nieskalana........

czasem to smutna rezczywistośc:jaka stworzył ktos jeden
a drugiemu pozostaje w niej zyć bo ma własnie zasady
wynikające z odpowiedzialności za......


może teraz z lekka zbłądze :oops: :oops:
ale tak sobie dumam
..ze chyba jakos łatwiej jest tym co maja wszystko w przysłowiowej d.......

pozdrawiam

[ Dodano: 2012-07-14, 10:22 ]
lena napisał/a:
Mój mąz "paple" po kilka razy na dzień co mnie drażni.....może porąbana jestem,może powinnam sie cieszyć....niewiem.Nie komentuje...."paple" to samo wedle jego oczekiwań ....tez cię kocham,bo kocham,ale nuzy mnie ta "paplanina". Może potrzebuje,może czuje sie niepewnie z jakiegoś nie znanego mi powodu,moze....niewiem,ale odwzajemniam.Mnie nie szkodzi,a jest zgodne z prawdą.


heee...tak mnie naszło

Czego chce kobieta ,tego nie wie nikt
Czego pragnie serce jej?

czasem myślisz az po świt .
Chłopie spoko -ani płacz,ani sie z tego śmiej.

To sa cieżkie dni kobiece-a ty
o tym wiedze miej..........



:lol: :lol:
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-14, 11:02   

Norbert1 napisał/a:
..ze chyba jakos łatwiej jest tym co maja wszystko w przysłowiowej d.......

Akurat to tak często słyszę od męża.... I on te zasady w życie wprowadza. Te jego flirty i romansiki... Miał ich tak dużo, choc opierały się głownie na smsowych znajomościach. Z tą ostatnią... Zakochał się. A to boli, oj jak boli.
lena napisał/a:
Ponadto.....co to znaczy,ze facet powinien sie starać?
Owszem ,powinien,ale ,ze kobieta juz nie?
Starać powinni sie oboje,do końca zycia,bo na tym polega między innymi małżeństwo.

Jak tak patrzę z perspektywy czasu to staralismy się oboje, a ja bardziej. Ale moje starania zniweczyła jego znajomośc z jedną z koleżanek. Zaczął mnie oszukiwac, kłamac... Dla mnie nie miał czasu. Kiedy ja i dziecko byliśmy chore, on nie spytał się jak nam minął dzien, jak się czujemy... Ale ją pytał jak miewa się jej mama w szpitalu. Pamiętam, jak po kolejnej awanturze o jego flirty nałykałam się tabletek.... Była taka kłotnia, on pobił kieliszki, ja chciałam tylko zasnąc.... A Ola patrzyła na nas z takim bólem... Oboje wtedy bylismy nieodpowiedzialni. Wtedy ja postanowiłam się zmienic.... Bałam się o siebie i dziecko, poszłam do psychologa.... Próbowałam byc lepsza.... Ale co rok to prorok, co rok to inna koleżanka.... A teraz ta odebrała mi nawet jego miłośc. czemu to robi? Wiem, że mamy tak wiele problemów, ale czemu?
 
     
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-14, 11:27   

MonikaMaria3 napisał/a:
Ale co rok to prorok, co rok to inna koleżanka.... A teraz ta odebrała mi nawet jego miłośc. czemu to robi? Wiem, że mamy tak wiele problemów, ale czemu?


a może z prostej przyczyny robi to, bo nie dajesz mu zakazów. Zony jego kolegów, ktorzy sie zmienili po slubie choć posepowali podobnie jak mąż twój jednak jakieś zasady wcielili.

To Moniko cierpliwie znosisz męża zachowania. Myslisz, że on zaprzestanie w końcu? co takiego by musiało się stac by tak zrobił?
A tak to jak w przysłowiu żona jak szafa, przesunie się... stój twardo na swoim miejscu, nie dawaj sobie odbierać należnej sobie pozycji.

Wiesz podziwiam cie za twoja cierpliwość w czekaniu aż mąż zobaczy jak cie traktuje ale może czas juz na inne zachowania po twojej stronie.
Ustalić zasady, i potem ich sie trzymać. A nadrzędna to ustalenie czasu dla rodziny po pracy, ustalenie jakiegoś też tam czasu osobno spędzanego przez was. No i najważniejsze koleżanki są po mnie, nie przede mna, nad mna.

Tylko czy ty umiesz negocjować z mężem jak będziecie ustalać te zasady? czy ty będziesz umiała odpowiednio reagować na odstępstwa od zasad?
Nie płaczem, złością ale stanowczą spokojną postawa NIE dla łamania zasad, które wspólnie wynegocjowalismy....

Wiesz za łamanie przepisów ponosi sie konsekwencje, zasady wnosi sie by żyło sie wbrew pozorom bezpiecznie i pewnie. I poprzez takie zycie człowiek uczy sie warunkowania.
Postepuje własciwie nagroda, czytaj zgodnie z zasadami..omijam je, łamie czeka mnie kara.

A jak ktoś nagminnie łamie przepisy i nie spotykają go żadne konsekwencje to uczy sie że tak można, że w tym nie ma niczego złego. A odkręcenie takiego przekonania, iż mnie nie wolno jest wraż z przyzwyczajeniem sie do tego coraz trudniejsze...
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-14, 23:41   

bywalec napisał/a:
a może z prostej przyczyny robi to, bo nie dajesz mu zakazów. Zony jego kolegów, ktorzy sie zmienili po slubie choć posepowali podobnie jak mąż twój jednak jakieś zasady wcielili.

Nie powiem, ostatnio daję mu zakazy. I on stara się ich nie łamac. Ale ciężko nie kontaktowac się z kobietą, z którą razem pracują. I to jest straszne. On w sumie nawet chciał się przenieśc, ale miałby tylko pół etatu... A tu ma wielu znajomych. Nie wiem, nie wiem Bywalec, co robic. Nie chcę go trzymac w klatce, ale nie mogę się zgodzic by z nią pisał... A gdy znowu to zrobi? Co wtedy? Wyrzucic go? Samej się wyprowadzic z dzieckiem? Ale gdzie? Zeby to było takie łatwe....
bywalec napisał/a:
Wiesz podziwiam cie za twoja cierpliwość w czekaniu aż mąż zobaczy jak cie traktuje ale może czas juz na inne zachowania po twojej stronie.
Ustalić zasady, i potem ich sie trzymać. A nadrzędna to ustalenie czasu dla rodziny po pracy, ustalenie jakiegoś też tam czasu osobno spędzanego przez was. No i najważniejsze koleżanki są po mnie, nie przede mna, nad mna.

Tylko czy ty umiesz negocjować z mężem jak będziecie ustalać te zasady? czy ty będziesz umiała odpowiednio reagować na odstępstwa od zasad?

Chciałbym, żeby ktoś próbował mi w tym pomóc. I chciałabym miec na to czas. teraz mąż znowu jest w pracy. Nie dzwoni, nie pisze... Kiedy próbowałam z nim rozmawiac rano, wściekł się. Ze znowu to wszystko drąże. Ale kiedy mamy o tym pogadac? Ta jego obojętnośc.... Niechęc do rozmowy.... Że niby mu ciężko... A ja? Czy mi ma byc lekko? Po tym, co zrobił, czego się od tamtej dowiedziałam... Mi też jest bardzo ciężko, ale on wychodzi z założenia, że to on został najbardzieej poszkodowany.
 
     
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-15, 18:32   

MonikaMaria3 napisał/a:
Nie powiem, ostatnio daję mu zakazy. I on stara się ich nie łamac.


myslisz, że może w tym problem w twoim byciu za mało asertywną?
Jak piszesz stawiasz jakieś ultimatum to mąż jednak sie stara i przestrzega.

MonikaMaria3 napisał/a:
Chciałbym, żeby ktoś próbował mi w tym pomóc. I chciałabym miec na to czas. teraz mąż znowu jest w pracy. Nie dzwoni, nie pisze..


może mediator, terapia wspólna pomogłaby wam? Jaki stosunek ma mąż do tego...
Bo rzeczywiście wałkowanie tematu jak druga strona sie zamyka na dialog to raczej trudne.
Ale zamykac sie moze też z powodu braku porozumienia w takich rozmowach. Każdy mówi ale nikt nie słucha. Terapeuta uczy słuchac tego co druga strona do nas mówi...

Tylko mnie najmocniej niepokoja romanse. Czy on widzi coś złego w tym, że romansuje?
Dlaczego uważa
MonikaMaria3 napisał/a:
on wychodzi z założenia, że to on został najbardzieej poszkodowany.
 
     
Tolek52
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-15, 19:59   

MonikaMaria3 napisał/a:
że obijam się o głaz. Pojawiają się jakieś rysy, peknięcia...
MonikoMario każdy głaz można rozbić uderzając w jego serce, jest tylko mały problem trzeba wiedzieć gdzie ono jest. Najprostszą metodą jest obserwować i patrzeć sercem i wówczas lekkie puknięcie rozbije ten głaz na małe kamyczki lekkie do uniesienia.
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-15, 21:46   

bywalec napisał/a:
Tylko mnie najmocniej niepokoja romanse. Czy on widzi coś złego w tym, że romansuje?
Dlaczego uważa
MonikaMaria3 napisał/a:
on wychodzi z założenia, że to on został najbardzieej poszkodowany.

W tej całej sytuacji z tą ostatnią kobietą chyba jednak na to wpadł, bo jak powiedział; "Już nigdy więcej, już nie chcę, przeżywałem koszmar. Nie było się czym chwalic, nie było z kim pogadac, bo się wstydziłem, że tyle osób cierpi", ale jak do tej pory nigdy nie widział w tym nic złego, że koleżankom pisał "tęsknię", "nie mogę się doczekac poniedziałku" itp.... Że więcej czasu poświęcał na rozmowy z nimi, niż ze mna. Wiem, że mnie nie zdradził, ale jak sam się przyznał z tą ostatnią było "blisko"
Tylko, że ja nie do końca mu wierzę, że to już koniec. Może dostał nauczkę, że źle robi, a może będzie się z tym bardziej krył. Nie wiem, nie wiem, czy mogę mu ufac. To takie trudne Bywalec, duzo trudniejze niż myslałam... Tym bardziej, że widują się codziennie, ale ich miłosc to były głównie smsy i telefony z jego strony... No i chyba ze dwa spotkania. Mówił, że trwało to tydzień, ale ten koszmar ciągnął się miesiącami, bo ciągle wracalismy do tego. On przestawał z nią pisac na 2-3 tygodnie, a potem znowu pisał i wydzwaniał, a wszytko usuwał i kłamał. teraz nie pisał miesiąc i wysłał tylko tego smsa, że przeprasza. Znowu to usunąl. Była awantura. Ale smsa o tym, że nie bierzemy od niej kotka wysłał i nie usunąl. No i wogóle fakt, że mimo tego, że uwielbia koty, to jednak z niego zrezygnował żeby mnie nie ranic, to chyba sporo... Nie?

[ Dodano: 2012-07-15, 21:47 ]
W kazdym bądź razie chcę mu wierzyc, ale to trudne. baaardzo. :cry:
 
     
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-15, 22:29   

MonikaMaria3 napisał/a:
"Już nigdy więcej, już nie chcę, przeżywałem koszmar. Nie było się czym chwalic, nie było z kim pogadac, bo się wstydziłem, że tyle osób cierpi",


i słusznie, że choć do takich refleksji doszedł, że inni przez to cierpią. Pytanie tylko dlaczego nie pozwalasz mu na to "cierpienie" tylko mu wspólczujesz.
Czujesz się winna, że mu nie ufasz? bo piszesz:.."Tylko, że ja nie do końca mu wierzę, że to już koniec"...

MonikaMaria3 napisał/a:
ale jak do tej pory nigdy nie widział w tym nic złego, że koleżankom pisał "tęsknię", "nie mogę się doczekac poniedziałku" itp.... Że więcej czasu poświęcał na rozmowy z nimi, niż ze mna



a skąd takie przekonanie? Może i widzieli ale skoro ty to akceptowałaś bo inne żony jednak swoim mężom dały od początku ultimatum, to dlaczego ktoś inny miał się wtrącać.
Uważasz, że to inni powinni go karcić za takie zachowania a nie ty? Może i to robili, nie wiesz bo to nie ma znaczenia.
Znaczenie ma tylko jak ty do tego podchodzisz i jak reagujesz.

MonikaMaria3 napisał/a:
Może dostał nauczkę, że źle robi


jaką? widzisz jakieś zmiany w jego zachowaniu na pozytywne dla siebie? Jeśli tak to dlaczego szpiegujesz jego telefon, komputer i wiesz, że jednak jakiś kontakt ma, nie tylko na temat związany z pracą.
 
     
MonikaMaria3
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-16, 00:28   

Cytat:
jaką? widzisz jakieś zmiany w jego zachowaniu na pozytywne dla siebie? Jeśli tak to dlaczego szpiegujesz jego telefon, komputer i wiesz, że jednak jakiś kontakt ma, nie tylko na temat związany z pracą.

Tak jakieś pozytywne zmiany są. W kazdym bądź razie im mniej ględze, tym on bardziej się stara. Ale z tym szpiegowaniem,... Chyba jednak masz racje. Nie, to nie jest tak, że codziennie robię przegląd. Tylko wtedy, kiedy coś poczuje. Nie wiem, co to jest. Ale każde kłamstwo z jego strony wykryłam dzieki temu " czemus" I nigdy, niestety, się nie pomyliłam.
 
     
bywalec
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-16, 08:31   

MonikaMaria3 napisał/a:
Tak jakieś pozytywne zmiany są. W kazdym bądź razie im mniej ględze, tym on bardziej się stara. Ale z tym szpiegowaniem,... Chyba jednak masz racje. Nie, to nie jest tak, że codziennie robię przegląd. Tylko wtedy, kiedy coś poczuje. Nie wiem, co to jest. Ale każde kłamstwo z jego strony wykryłam dzieki temu " czemus" I nigdy, niestety, się nie pomyliłam.



POdsumujmy to Moniko...
chcesz jak piszesz: "W kazdym bądź razie chcę mu wierzyc, ale to trudne. baaardzo" tylko to "coś" czytaj intuicja każe ci go sprawdzić, po którym zawsze wykrywasz kłamstwo i zabrania jednak wierzyć.
Pytanie
- jak chcesz sie zmusić by mu ufać skoro intuicja potwierdzona mam rację, on nie jest ze mna szczery ci tego zabrania.

Chcesz przestać wierzyć samej sobie i intuicji, zdrowemu rozsądkowi, który jeszcze jako tako postrzega realnie rzeczywistość?
czy wolisz żyć w wyobrażeniu jakie stworzyłąś o mężu dla siebie, wpasowaniu tego wyobrażenia na siłę pomimo, iż coś temu zaprzecza?...

Bo wiesz, to drugie jest mozliwe. Ludzie potrafią żyć swoimi wyobrażeniami o kimś, inna sprawą już jest jak żyją, jaki związek tworzą i jak podług tego sami daja sie traktować.

Jesli chcesz życ w szacunku do siebie, w harmonii ze sobą samą to chyba czas przestać na siłe odrzucać to coś co ci mówi mąż nie jest szczery, mam prawo do braku zaufania i pójść tym tropem ustalając jakieś zasady i reguły związku.

Bo ja czytam tylko z twoich postów, to moja wina, jestem gderliwa, za mało ufam, wierze temu "coś" po ktorym wychodzą jego kłamstwa i wtedy jestem niefajna dla mężą i jeszcze mocniej gderam, kontroluję i naciskam na niego. On wtedy ucieka ode mnie, nie chce rozmów, czuję sie źle bo mnie odrzuca.

A jaki w tym udział ma mąż, że tak czujesz i się zachowujesz, ma jakiś, można z tym coś jednak zrobić, jak myslisz zrobi to dla ciebie bo cie kocha i szanuje?

Może włąśnie trzymanie sie jakis reguł gry w związku by to potwierdziło jak dalece kocha i jest w stanie coś dać od siebie...bo jeśli nie to jak chcesz stwierdzić czy jakieś zamiany zaszły?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group





Zadaniem Stowarzyszenie Trudnych Małżeństw SYCHAR jest wspieranie rozwoju naszej Wspólnoty
- powstających Ognisk Sycharowskich poprzez m.in. drukowanie materiałów, ulotek...
Pomóż nam pomagać małżonkom, umacniać ich w wierności i nadziei! >>


Błogosławieństwo ks. kardynała Stanisława Dziwisza dla Wspólnoty SYCHAR
Zapraszamy do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rozwód jest potrzebny tylko po to, aby móc bez przeszkód wejść w oficjalny związek z kimś innym
Rozwód nie jest jedynym możliwym zabezpieczeniem | Propozycja odpowiedzi na pozew rozwodowy


"Stop rozwodom" - podpisz petycję !











Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka..." – więcej na stronie >>>






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...











"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy




ks. Tomasz Seweryn www.ks.seweryn.com.pl 

Rekolekcje ojca Billa w Polsce www.ojciecbill.pl
We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Rodzice wobec rozwodów dzieci - rekolekcje Jacka Pulikowskiego - Leśniów 25-27 września 2009



Tożsamość mężczyzny i kobiety - rekolekcje ks. Piotra Pawlukiewicza - Leśniów 24-26 lipca 2009


Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań
Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
.
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej



Stawać się sobą cz. 1



Stawać się sobą cz. 2



Wykład o narzeczeństwie i małżeństwie



Kryzysy są po to, by przeżyć je do końca



Kilka słów o miłości






Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 10