Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Kącik psychologiczny - Pokochać siebie

Anonymous - 2012-06-25, 23:31
Temat postu: Pokochać siebie
Witam :->
Trochę o sobie pisałam w dziale kryzysu małżeńskiego i tam zadałam to samo pytanie, które tutaj przedstawiam, ale chyba ten dział bardziej jest odpowiedni (poza tym nikt się tam mną zbytnio nie przejął :mrgreen: :lol: )

Po wiel burzliwych momentach mego życia i kociołka myśli, jakie pojawiły się w mojej głowie, doszłam do wniosku, że niczego w życiu nie zmienię, jeżeli nie zacznę pracy nad sobą (eureka 8-) )

Tyle razy padało zdanie "pokochaj siebie", że zaczęłam nad tym się głowić. Zadałam zobie zgoła bardzo proste pytanie: czy ja siebie kocham? Czy kocham siebie tak jak bliźnich, czy kocham bliźnich tak jak siebie?
I mam dylemat..
Jak rozpoznać czy siebie kocham? Jak dokonać analizy, czy bardziej kocham siebie, czy bardziej bliźnich? I w którą stronę zacząc pracę?

Zawsze myślałam, że jestem altruistką, ale mam podejrzenia, że jestem zwykłą egoistką... i tak się szamotam...

Co znaczy kochac siebie? Czy to oznacza dbać o siebie? Czy to tylko oznacza być asertywną, stawiać granice?

Przeszukując net znalazłam kilka pozycji do poczytania i muszę tylko się zorganizować, by zajrzeć do tych lektur. Ale zastanawia mnie, czy inni też mieli takie dylematy i jak sobie z nimi poradzili?

Bardzo prosze o rady, takie od serca, bo co innego przejrzeć teorięa co innego pogadać z kimś, kto "przerabiał" temat :-D .

Z góry serdecznie dziękuję

Anonymous - 2012-06-26, 08:45

Aniołek5 napisał/a:
Tyle razy padało zdanie "pokochaj siebie", że zaczęłam nad tym się głowić. Zadałam zobie zgoła bardzo proste pytanie: czy ja siebie kocham? Czy kocham siebie tak jak bliźnich, czy kocham bliźnich tak jak siebie?

No właśnie.......... czy kochasz siebie?i jak kochasz?czy "twardą" wymagającą miłością? czy egocentryczną?czy kochasz bliznich tak jak siebie?
Aniołek5 napisał/a:
że jestem zwykłą egoistką...

czy coś w tym złego że kochasz najpierw siebie?że szanujesz siebie sznując innych?ż eprzestrzegasz granic swoich......ale i innych?
Czy takie egoistyczne (popularny zwrot)podejście do siebie i otoczenia jest naganne?
Przykazanie miłości"....kochaj bliżniego swego jak siebie samego....."

Anonymous - 2012-06-26, 12:02

Witam!
Sama mam z tym problem, więc może wiele nie poradzę, Ale podzielę się tym co wiem.
dawno temu jeden ksiądz powiedział mi, że Chrystus powiedział "MIŁUJ BLIŹNIEGO SWEGO JAK SIEBIE SAMEGO", ale nie powiedział, że BARDZIEJ.
Nie tak dawno usłyszałam też od kapłana, że najpierw trzeba kochać siebie. Tylko ten, kto kocha siebie, kto potrafi kochać siebie, potrafi też kochać drugiego człowieka.
Mirela podała taki fajny link:

polecam link bardzo ciekawy
http://mateusz.pl/ksiazki/ja-bkrp/

Podobno każdy człowiek ma w naturze, daną od Boga miłość własną. Ale może ona doznać różnych krzywd, zaburzeń, szczególnie zranień z dzieciństwa, chociaż chyba niekoniecznie z dzieciństwa. Wtedy jest zaburzona i źle funkcjonuje i powinna zostać uleczona, być poddana procesowi uzdrowienia, żebyśmy mogli prawidłowo funkcjonować, znać swoją wartość jako człowieka. Potem wszystko inne.

Więcej? Sama się dopiero uczę. Może inni.

Serdecznie pozdrawiam

Anonymous - 2012-06-26, 13:25

Dobrym tropem idziesz Delirium.
Właśnie temu uzdrowieniu siebie, własnej osobowości, służą modlitwy o uzdrowienie, Duszy i ciała. Są one coraz bardziej popularne i dobrze. Sam zacząłem korzystać (raz na miesiąc) i widzę w sobie wielkie zmiany. Potrzeba tylko się otworzyć na działanie Łaski, na przyjęcie Ducha Świętego. Ja wiem po sobie, że "TO" działa.

Anonymous - 2012-07-15, 22:58

delirium napisał/a:
polecam link bardzo ciekawy
http://mateusz.pl/ksiazki/ja-bkrp/


Dziękuję Ci za tę propozycję. Zabieram się dopiero do czytania - mam nadzieję, że szybko pójdzie.

delirium napisał/a:
żebyśmy mogli prawidłowo funkcjonować, znać swoją wartość jako człowieka. Potem wszystko inne.

Dużo w tym prawdy... Jak mam wiedzieć, jak kochać i szanować innych, skoro nie wiem jak szanować siebie...

Szkoda, że człowiek nie może tak na jakiś czas się wyłączyć z tłumu, skupić tylko na sobie... na czas uzdrowienia... trzeba jakoś sobie radzić z relacjami z innymi ludźmi, jakoś funkcjonować...

Jak w takim razie jednocześnie pracować nad poczuciem własnej wartości i stawiać granice? Nie dopuszczać toksycznych ludzi do manipulowania nami? Odgrodzić się od nich? Ignorować ich na ten czas?

Anonymous - 2012-07-17, 12:48

Dziękuje Aniołku5 że założyłaś ten post.
Ja po odkryciu że byłam uzależniona od swojego męża zaczynam powoli odkrywać Siebie.
Uważam że ogromnym przełomem jest uświadomienie sobie że wszystkie relacje z innymi ludźmi zależą od tego co mamy w sobie, co o sobie myślimy i jak się oceniamy.
Ja jestem na początku drogi. Ale chętnie pośledzę Twój wątek i jeśli będę mogła dodać coś od siebie to chętnie dodam.

Anonymous - 2012-07-18, 00:16

właśnie oduzależnić się, pokochać siebie... tylko jak? od czego zacząć?

[ Dodano: 2012-07-18, 00:17 ]
Boże, daj mi wewnętrzny spokój, abym przyjął rzeczy, których nie potrafię zmienić; daj mi odwagę, abym zmienił rzeczy, które mogę zmienić, i daj mi mądrość, abym rozróżnił pierwsze od drugich.

Anonymous - 2012-07-18, 09:08

Moja Pani psycholog poleciła mi książkę "Koniec współuzależnienia". Kupiłam ją na allegro. Jestem w połowie i jestem pod ogromnym wrażeniem, tak wiele opisanych tam zachowań jest analogicznych z moimi. Wracam do niej w każdej wolnej chwili.
Anonymous - 2012-07-18, 12:48

biorę się za lekturę

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group