Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Tematy różne - Jak uporać się z rozwodem???

Anonymous - 2012-03-31, 17:49
Temat postu: Jak uporać się z rozwodem???
Jestem po rozwodzie rok, z mężem już od dłuższego czasu nie mieszkam, ale nadal mam Go w sercu, nie potrafię zapomnieć o tym co było. Może ktoś z Was ma jakąś radę jak można uporać się z rozwodem? Żeby w kółko nie myśleć o tym co było.
Anonymous - 2012-03-31, 18:01

Witam cię Anno!
Przede wszystkim na pewno trzeba znaleźć sobie zajęcie takie, które nie będzie ci go przypominało, np. lubiliście razem wyjeżdżać w góry= jak najmniej takich wyjazdów, np. ty lubisz malować (on nie) to maluj! Po prostu poświęć jak najwięcej czasu tym zajęciom, oczywiście modlitwie, która jest równie potrzebna. Wiadomą rzeczą jest, że jeśli byliście małżeństwem przez 3 lata to od razu wszystko nie minie. Jeśli macie dzieci to one do końca życia będą Waszym Wspólnym Wspomnieniem. Spotykaj się z ludźmi, ich obecność też dobrze ci zrobi! Owszem możesz wspominać dobre chwile z nim przeżyte (jeśli takowe były). Pamiętaj: najważniejsza jest rodzina, Twoje zajęcia (które sama musisz sobie znaleźć) oraz MODLITWA! Wierzę, że ci się uda. Możesz również napisać do mnie maila.
Pozdrawiam.

Anonymous - 2012-03-31, 20:41

Anno

zapraszam na spotkanie Ogniska Sycharowskiego w Rzeszowie

http://rzeszow-fara.sychar.org/

Poczytaj forum , zobacz jak inni radzą sobie w podobnych okolicznościach

zapraszam na skypa , codziennie po 21,30 modlitwa i pogaduch .

mój nick na skypie taki jak tu Mirakulum :mrgreen:

http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=5264

Pogody Ducha

Anonymous - 2012-03-31, 21:12

Mirakulum napisał/a:
codziennie po 21,30 modlitwa
dzisiaj juz jest po 21.30 :-)
Anonymous - 2012-03-31, 22:11

Witaj.
Bardzo rzadko pisuję teraz na forum, czytuję też niewiele, i naprawdę nie wiem skąd mi się wzięło, że dzisiaj zajrzałam. Twój post mnie bardzo poruszył, też kiedyś myślałam jak Ty, szukałam ulgi, zapomnienia, więc doskonale mi jest znane to, co przeżywasz.
Jak się uporać - pytasz?
Nie przyspieszać, nie wyrzucać z pamięci, nie starać się nic zmieniać. Żyć dniem dzisiejszym, wybrać "program na 24 godziny" - tylko na dziś.
Z czasem poczujesz ulgę, z czasem mniej będzie bolało a wspomnienia będą mniej przykre.
Przede wszystkim, jak już pisano, trzeba się modlić, Jezus jest jedynym skutecznym lekarstwem a bez Niego nic się nie uda. Prosić Go by ujął cierpienia, dał ulgę, zabrał ból, którego nie jesteś w stanie udźwignąć.
Każdy człowiek ma swój własny czas, swoje własne tempo leczenia, widzę tu ludzi, którzy zaczęli funkcjonować normalnie (o ile można mówić o normalności w takiej sytuacji) już po kilkunastu tygodniach, inni po kilku miesiącach, a jeszcze innym zajmuje to lata. Mnie właśnie zajęło kilka lat i naprawdę nie żałuję tego czasu.
Nie przyspieszaj, nie poganiaj czasu, przeżyj swoje z nadzieją na lepsze jutro, z Mężem czy bez. Masz pewnie pracę, jakieś zainteresowania, ulubione książki. Może trzeba zmienić grono znajomych, ograniczyć kontakty z tymi, którzy uczestniczyli w Waszym wspólnym życiu? Ja właśnie z Sycharu mam nowych przyjaciół, znaleźli mnie, wyciągali z depresji, wspierali. Nie uciekaj od ludzi, szukaj właśnie pośród takich, którzy Cię będą wspierać. Naprawdę, sycharki są niezawodni, pomagają o każdej porze dnia i nocy. Tak, nawet nocy, bo w trudnych chwilach dzwoniliśmy do siebie o różnych dziwacznych godzinach.
Za kilka tygodni są wspólnotowe rekolekcje, jeżeli możesz to jedź, nawet jeśli trzeba z czegoś zrezygnować. Naprawdę, to niezapomniany czas, spotkanie które leczy, wiem co mówię, bo na takich spotkaniach chyba wszyscy nabierają siły na następne miesiące, łapią oddech, który pomaga przeżyć aż do następnego wyjazdu.
Trzymaj się i nie poddawaj rozpaczy, ale i nie staraj przyspieszać wbrew sobie.
Pozdrawiam serdecznie.
Elżbieta

Anonymous - 2012-03-31, 22:14

elzd1 napisał/a:
Za kilka tygodni są wspólnotowe rekolekcje, jeżeli możesz to jedź


http://www.kryzys.org/vie...p=175768#175768

zapraszam na rekolekcje

Anonymous - 2012-03-31, 23:16

Mirakulum Wiem o Sychar w Rzeszowie, należę do tej grupy wsparcia już od jakiegoś czasu, o rekolekcjach też wiem, jeśli chodzi o te co są w maju -to jadę . O modlitwie wieczornej też wiem tej na skypie:). A Pawlukiewicza też znam:) i jego kazania.

[ Dodano: 2012-04-01, 00:19 ]
Tobiaszu zajęć mi na codzień nie brakuje, ale męża nie da się gumką wymazać z pamięci! To nie jest takie proste. Ty jesteś kawalerem to widzisz to z innej strony.

[ Dodano: 2012-04-01, 00:25 ]
Elu modlę się obecnie 2 raz odmawiam nowennę pompejańską, która idzie mi dość ciężko, ale jakoś ja skończę. Chodzę też na msze o uwolnienie i odrodzenie , trochę to pomaga, ale nie do końca:/

[ Dodano: 2012-04-01, 00:28 ]
Grono naszych wspólnych znajomych już dawno zostało ograniczone, tak więc większość mam już chyba za sobą tylko uporanie się z samą sobą i myślami zostało:/

Anonymous - 2012-03-31, 23:30

Anna Teresa napisał/a:
Wiem o Sychar w Rzeszowie, należę do tej grupy wsparcia już od jakiegoś czasu, o rekolekcjach też wiem, jeśli chodzi o te co są w maju -to jadę . O modlitwie wieczornej też wiem tej na skypie:). A Pawlukiewicza też znam:) i jego kazania.



Aniu , no to jeszcze proponuję 12- kroków. :mrgreen:

Pogody Ducha

Anonymous - 2012-03-31, 23:36

Mam w domu te 12 kroków nawet wydrukowane, bo dostałam ,ale nie będę ich robić, tak więc zostaje mi kontynuacja nowenny pompejanskiej
Anonymous - 2012-04-01, 18:55

To widać robisz wszystko co możesz, pozostaje Ci już tylko czekać spokojnie aż samo się wszystko zaleczy. Nic nie przyspieszysz, nie da rady.
No, chyba że lobotomia :lol: , ale u nas jest zakazana, niestety.
Pozdrawiam

Anonymous - 2012-04-01, 22:09

Chciałabym,żeby ten moment już nadszedł :/ a to się tak ciągnie i ciągnie i końca nie widać, a mój mąż bawi się :/ i siedzi w związku z inna
Anonymous - 2012-04-05, 23:20

Cytat:
No, chyba że lobotomia :lol: , ale u nas jest zakazana, niestety.

Ej tam zakazana wyjdź wieczorem do miasta a zobaczysz ludzi po wehikule czasu, idących śladem węża, na drugi dzień zastanawiających się skąd u diabła :evil: się wzięli tu gdzie są.
A tak na poważnie Anno im więcej myślisz tym większego masz doła poszukaj dobrych stron w tym, że go nie ma:
1) masz więcej czasu dla siebie,
2) robisz mniejsze pranie,
3) możesz realizować w końcu to co lubisz,
4) jeżeli nadużywał alkoholu to w końcu nie musisz wąchać smrodu strawionego alkoholu.
itp. itd.
Czyż nie wystarczy Tobie strapienia dnia codziennego że szukasz sobie dodatkowych trosk rozmyślając jak by to było fajnie gdyby............. .
Anna Teresa napisał/a:
a to się tak ciągnie i ciągnie i końca nie widać, a mój mąż bawi się :/ i siedzi w związku z inna

Co jest dla ciebie najważniejsze to, że się bawi czy siedzi w związku z inną?
Jeżeli to że się bawi baw się i Ty!!!
Jeżeli, że siedzi w związku z inną to masz od tego Przyjaciół z którymi przebywaj i Ty, a jeśli takich nie masz to zafunduj sobie (pieska)* naprawdę potrafi wypełnić czas
* wstaw tutaj to co chcesz nie wiem: aparat fotograficzny, kot, działka, kup sobie wiatrówkę i komplet "Waniek- Wstaniek" żeby się nie nachodzić, zacznij biegać, rób to co chcesz aby się tylko zmęczyć i paść zaręczam Tobie mózg lepiej wówczas funkcjonuje i nie zapętlisz się bo idziesz prosto do celu (czytaj psychiatry)
Życzę Tobie wszystkiego co dobre
Tolek 52

Anonymous - 2012-04-06, 21:31

Święta wielkanocne to dla mnie bardzo trudny czas, miesiąc temu minęło 7 lat jak szanowny sobie poszedł, właśnie przed Świętami. I tak mi się wtedy żalił, że "musiał" wyjechać z Warszawy, bo to jego pierwsze święta bez rodziny :evil: . On mi się wtedy żalił, że jest mu źle i smutno :!: Jemu źle i smutno u boku kochanki, jakoś o tym, co jego własna córka przeżywa to nie pomyślał.
Ja teraz już daję sobie radę ze wspomnieniami, a jednak ... co roku wspomnienia wracają.

A tak w ogóle, to wtedy odłożyłam jedno poświęcone jajo dla niego. I to jajo nadal jest w domu, już wyschło, zrobiła się grzechotka :-D . Miałam wyrzucić, zakopać, spalić i nie wyrzucam, przypomina mi co roku moje cierpienie z tamtego okresu i jednocześnie dzięki temu mogę popatrzeć na swoją drogę, swój rozwój, jak mi się udało wyjść z kryzysu jak odnalazłam Jezusa w swoim życiu.
Dzięki szanownemu. I dzięki Wam, Sycharki.

Aniu, i ból mija i można się cieszyć z życia.

Anonymous - 2012-04-23, 22:56

dziekuje za wsparcie

[ Dodano: 2012-05-03, 10:54 ]
Może i ból z czasem mija, ale najgorsze są czasem te wspomnienia, które ciągle powracają: jak kiedyś było, a jak teraz jest! Małżeństwo zasypane pod gruzami całkowicie, i wcale się nie zapowiada na lepsze, że on kiedyś wróci!Każdy popełnia błędy, tylko za nie które płacimy bardzo wysoką stawkę!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group