Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  RSSRSS  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  KronikaKronika
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki

Poprzedni temat «» Następny temat
Przemoc domowa
Autor Wiadomość
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-26, 14:41   

Ciekawe linki:

http://www.parpa.pl/index...id=77&Itemid=96

http://zssb.ids.czest.pl/...emoc_psychiczna
( cały portal wart przejżenia)

http://wiadomosci.onet.pl...zn,artykul.html
(warte przemyślenia) :roll:
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-12, 20:16   

Porady lekarskie: Agresja i przemoc
dr Urszula Krupa

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=21854
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-15, 19:02   

Warto spojrzeć na materiał o przemocy fizycznej, psychicznej, emocjonalnej i duchowej, o osobach współuzależnionych.

http://wp.tv/i,WP-Przemoc...ml?ticaid=5a59c
 
     
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-17, 09:57   

http://www.sciaga.pl/teks...awaniu_przemocy

tu troche informacji teoretycznych
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-07-06, 21:22   

Porady lekarskie: Agresja i przemoc
dr Urszula Krupa

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=21854
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-08-01, 15:18   

Przemoc domowa to nie tylko siniaki

Przemoc domowa objawiać może się na wiele sposobów. Nie muszą to być od razu siniaki i zadrapania. Jest jeszcze przemoc psychiczna i seksualna, jest domowy terror i są prześladowania.
O tym jak rozpoznać z jakim rodzajem przemocy mamy do czynienia i gdzie szukać pomocy opowiada Agnieszka Czapczyńska, psycholożka z Fundacji Miejsce Kobiet.
Kiedy zaczyna się przemoc domowa?
Wtedy, kiedy jedna strona w związku zaczyna rościć sobie prawo do kontrolowania życia drugiej strony. Zwykle na początku pojawia się przemoc psychiczna – sprawca pod pretekstem „miłości” zaczyna być zazdrosny i z tego powodu ogranicza kontakty ofiary ze znajomymi, rodziną, czasem uniemożliwia pracę zawodową lub dalszą edukację. Robi to różnymi metodami – bezpośrednio okazując swój gniew, niezadowolenie, cierpienie, naśmiewając się z ludzi ważnych dla ofiary, zachowując w skandaliczny sposób w obecności innych tak, że ofiara wstydzi się utrzymywać dalsze kontakty z tymi osobami.

Sprawca działa na rzecz obniżenia poczucia wartości ofiary – nieustannie krytykuje wszystko co może mieć znaczenie dla jej dobrego samopoczucia, podważa jej kompetencje, zawstydza jako kobietę, matkę, żonę, umniejsza osiągnięcia jakie ona posiada. Kolejnym narzędziem przemocy psychicznej jest straszenie ofiary – „jeśli nie zrobisz dla mnie…, to ja się zabiję”, albo „ciebie zabiję”, albo „zrobię krzywdę Twojej matce” itp.
Sprawca przemocy psychicznej potrafi zadręczyć swoją ofiarę inwigilując jej życie osobiste tak, że nie powstydziłyby się tego służby specjalne czasów totalitarnych. Na przykład podczas jej spotkania z koleżanką albo w czasie ważnej narady w pracy wysyła 40 sms-ów w ciągu godziny o treści „Kocham Cię, co robisz w tej chwili?”. Potrafi włamać się do komputera „ukochanej” i czytać jej korespondencję oraz za pośrednictwem Internetu czy telefonu ingerować w jej relacje osobiste, np. wysyłać ważnym dla niej osobom pogróżki, kłamliwe informacje w jej imieniu.

cały tekst tu:
http://kobieta.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-06, 00:16   

Niszcząca moc słowa - przemoc psychiczna
Autor: Magdalena Radwańska

Co to jest przemoc psychiczna? Przemoc fizyczna... wiadomo: ktoś kogoś bije - na ogół silniejszy słabszego. Zostają po tym niekiedy siniaki i zaczerwienienia oraz pamięć zadanego bólu fizycznego.

A przemoc psychiczną właściwie tworzy słowo i często coś bardzo nieuchwytnego, acz o dużej sile działania. Niekiedy w dzieciństwie dorośli używają wobec dzieci ostrych słów, które być może mają je zmotywować, ale raczej wyrażają ich zdenerwowanie i fakt nie panowania nad emocjami. Zwykle zresztą wydarza się to z pokolenia na pokolenie. Powtarzamy, często nieświadomie, metody naszych rodziców, choćby najbardziej kiedyś nielubiane.

Jeśli przemoc słowna odbywa się często, z czasem doprowadza do tego, że jej odbiorca sam zaczyna myśleć o sobie, w sposób zgodny z tym co słyszy. Na przykład: "Ale ze mnie sierota!", Jestem fajtłapą!", żeby nie wymienić innych - cięższych określeń.

Takie słowa - wielokrotnie odbierane od znaczących dla nas w dzieciństwie osób - wpływają powoli na nasz obraz siebie i na to, jak siebie wartościujemy. Innymi słowy, cierpi przez nie nasze poczucie własnej wartości, co niewątpliwie wpływa na nasze codzienne samopoczucie oraz życiowe decyzje.

Przemoc psychiczna to też inne sposoby - po to by kogoś zmusić do pewnych działań można wzbudzić w nim poczucie winy: "Ja tak ciężko pracuję a ty nie chcesz tego czy tamtego zrobić?", "Ja ci tak pomagam, a ty jesteś taka niewdzięczna", "Jak możesz?", "Nie możesz tego czy tamtego zrobić, bo ja będę bardzo cierpieć z tego powodu!", itp. Takich "trików" jest cała masa, nie zawsze wyrażanych wprost słowami, bardzo często wystarczą niezwykle czytelne gesty, mimika twarzy, zachowania typu: obrażenie się.

I jeszcze... dużo bardziej finezyjnie: jeśli ktoś pozwala nam na wiele, okazuje zaufanie i jest dobry dla nas ("Ja ci ufam, wiem że jesteś godna zaufania") to jakże trudno mu potem odmówić, z powodu wdzięczności. Nie chcemy go zawieść, wolimy nierzadko "poddać się" jego życzeniom i potrzebom, choćbyśmy mieli chęć na zupełnie coś innego.

Wszystkie niekorzystne oceny jakie dzieci słyszą na swój temat, manipulacje używane przez dorosłych po to by osiągnąć zamierzone cele, jeśli powtarzane są często przez autorytety, jakimi są rodzice, stanowią pożywkę dla utrwalonego negatywnego myślenia o sobie.

Wyrosły w przemocy psychicznej człowiek zmaga się z nią niejednokrotnie do końca swoich dni. Raniące słowa nie zostawiają sińców, ale ślady dużo bardziej bolesne w wewnętrznym monologu na własny temat i na temat świata wokół. I jeszcze, na domiar złego, zupełnie nie wiadomo - na pierwszy rzut oka - skąd się takie myśli wzięły?.

No, bo czemu ja tak źle myślę o sobie i całym moim otoczeniu? Nie ufam ludziom i widzę w czarnych barwach moje własne zamierzenia i poczynania?

Odpowiedzi bywają różne, ale najgorsza być może brzmi: "Bo taka jestem! Taka zła i do niczego!", "Niczego dobrego w życiu nie dokonałem!". To smutny owoc przemocy psychicznej, który przypisujemy sobie, a tak naprawdę dostajemy go, często niechcący, od naszych bliskich. Przemoc psychiczną bowiem nie tak łatwo wytropić i trudno uwierzyć, że "tylko słowa" z dalekiej przeszłości mogły wyrządzić takie spustoszenie w naszej psychice.

Warto więc może, wychowując dziecko pomyśleć czasem o tym, jak ja bym się czuł będąc tak traktowany jak ono? Jak w moich uszach brzmiało by to co mam ochotę mu powiedzieć? Jak ja czułbym się, gdyby tak odezwała się do mnie inna dorosła osoba, np. mój szef, mój partner? A potem pomnóżmy to razy dwa, pamiętając, że dla naszego dziecka jesteśmy najważniejszymi ludźmi na świecie...

http://psychotekst.com/artykuly.php?nr=78
 
     
NORBERT
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-06, 15:17   

http://www.sciaga.pl/teks...istota_przemocy
 
     
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-06, 20:57   

Cykl przemocy w rodzinie
Drukuj

Badania wykazały, że związki, w których kobiety doznają przemocy fizycznej ze strony swoich partnerów, przechodzą przez trzy fazy powtarzającego się cyklu.

1. Faza narastania napięcia
W tej fazie partner jest napięty i stale poirytowany. Każdy drobiazg wywołuje jego złość, często robi awanturę, zaczyna więcej pić, przyjmować narkotyki lub inne substancje zmieniające świadomość. Może poniżać partnerkę, poprawiając swoje samopoczucie. Prowokuje kłótnie i staje się coraz bardziej niebezpieczny. Sprawia wrażenie, że nie panuje nad swoim gniewem. Kobieta stara się jakoś opanować sytuację - uspokaja go, spełnia wszystkie zachcianki, wywiązuje się ze wszystkich obowiązków. Często przeprasza sprawcę. Ciągle zastanawia się nad tym, co może zrobić, aby poprawić mu humor, uczynić go szczęśliwym i powstrzymać przed wyrządzeniem krzywdy. Niektóre kobiety w tej fazie mają różne dolegliwości fizyczne, jak bóle żołądka, bóle głowy, bezsenność, utratę apetytu. Inne wpadają w apatię, tracą energię do życia, lub stają się niespokojne i pobudliwe nerwowo. Jest to wynik narastania napięcia, które po pewnym czasie staje się nie do zniesienia. Zdarza się, że kobieta wywołuje w końcu awanturę, żeby "mieć to już za sobą".
2. Faza gwałtownej przemocy
W tej fazie partner staje się gwałtowny. Wpada w szał i wyładowuje się. Eksplozję wywołuje zazwyczaj jakiś drobiazg, np. lekkie opóźnienie posiłku. Skutki użytej przemocy mogą być różne - podbite oko, połamane kości, obrażenia wewnętrzne, poronienie, śmierć. Kobieta stara się zrobić wszystko, żeby go uspokoić i ochronić siebie. Zazwyczaj, niezależnie od tego jak bardzo się stara, wściekłość partnera narasta coraz bardziej. Czuje się bezradna, bo ani przekonywanie sprawcy, ani bycie miłą, ani unikanie , ani bierne poddawanie się mu nie pomaga i nie łagodzi jego gniewu. Po zakończeniu wybuchu przemocy, kobieta jest w stanie szoku. Nie może uwierzyć, że to się na prawdę stało. Odczuwa wstyd i przerażenie. Jest oszołomiona. Staje się apatyczna, traci ochotę do życia, odczuwa złość i bezradność.
3. Faza miodowego miesiąca
Gdy sprawca wyładował już swoją złość i wie że posunął się za daleko nagle staje się inną osobą. Szczerze żałuje za to, co zrobił, okazuje skruchę i obiecuje, że to się nigdy nie powtórzy. Stara się znaleźć jakieś wytłumaczenie dla tego, co zrobił i przekonuje ofiarę, że to był jednorazowy, wyjątkowy incydent, który już się nigdy nie zdarzy. Sprawca okazuje ciepło i miłość. Staje się znowu podobny do tego, jaki był na początku znajomości. Przynosi kwiaty, prezenty, zachowuje się jakby przemoc nigdy nie miała miejsca. Rozmawia z ofiarą, dzieli się swoimi przeżyciami, obiecuje, że nigdy już jej nie skrzywdzi. Dba o ofiarę spędza z nią czas i utrzymuje bardzo satysfakcjonujące kontakty seksualne. Sprawca i ofiara zachowują się jak świeżo zakochana para. Ofiara zaczyna wierzyć w to, że partner się zmienił i że przemoc była jedynie incydentem. Czuje się kochana, myśli, że jest dla niego ważna i znowu go kocha. Spełniają się jej marzenia o cudownej miłości, odczuwa bliskość i zespolenie z partnerem. Życie we dwoje wydaje się piękne i pełne nadziei. Ale faza miodowego miesiąca przemijają i znowu rozpoczyna się faza narastania napięci. Zatrzymuje ona ofiarę w cyklu przemocy, bo łatwo pod jej wpływem zapomnieć o koszmarze pozostałych dwóch faz. Prawdziwe zagrożenie, jakie niesie ze sobą faza miodowego miesiąca jest związane z tym, ze przemoc w następnym cyklu jest zazwyczaj gwałtowniejsza.

Tekst pochodzi ze strony: http://niebieskalinia.org
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-07, 21:31   

Rodzaje przemocy

Zgodnie z potocznym rozumieniem, przemoc w związku polega na używaniu wobec partnerki (lub partnera) agresji fizycznej. Spotkać można ludzi, którzy nawet takie rozumienie przemocy chcieliby jeszcze zawężać twierdząc na przykład, że przemoc w związku to bicie. Zdarza się, że sprawca lub nawet ofiara przemocy zapytana wprost o przemoc fizyczną odpowiada przecząco. Przemocy nie było. A czy było popychanie, szarpanie, przytrzymywanie..? Było. Ale nie było uderzeń. Lub były uderzenia, ale nie było śladów. Lub były ślady, ale nieduże..

Oczywiście nie tylko uderzenia (lub uderzenia pozostawiające duże długo utrzymujące się ślady) to przemoc. Przemoc ma wiele form. Aby uniknąć takich niejasności, warto stworzyć dokładniejszą charakterystykę tego czym jest przemoc w związku.

Przemoc dzieli się na:
1. fizyczną
2. psychiczną
3. ekonomiczną
4. seksualną


1. Najczęściej spotykane formy przemocy fizycznej:

jakakolwiek sugestia możliwości zastosowania przemocy fizyczne - gest, aluzja, charakterystyczna mina, poza lub wyraźna zapowiedź
popychanie
policzkowanie
szarpanie za włosy
przytrzymywanie
obezwładnianie
szczypanie
uderzanie pięścią
bicie otwartą ręką
bicie przedmiotami kopanie
przypalanie papierosami
duszenie/przyciskanie poduszką
rzucanie przedmiotami
drapanie
plucie
wykręcanie rąk
grożenie bronią
użycie broni
krępowanie
wiązanie
parzenie
polewanie substancjami żrącymi
świadome stwarzanie niebezpiecznych sytuacji, stanowiących zagrożenie fizyczne (np. szybka jazda samochodem)
porzucenie w niebezpiecznej okolicy nie udzielenie koniecznej pomocy zaniechanie opieki
niszczenie własności
przyjmowanie groźnych min mogących zapowiadać dalszą przemoc
wykonywanie groźnych gestów
nagłe przyśpieszanie ruchu (np. zrywanie się z miejsca) mogące wywoływać przestrach
uderzanie w przedmioty (np. walenie ręką w stół)
szybkie chodzenie po pomieszczeniu z gestykulacją, mogące wywołać przestrach (co by się stało gdyby ta druga osoba w tym samym momencie zaczęła robić to samo?)
demonstrowanie groźnych przedmiotów
ciągnięcie za ucho
klapsy
gryzienie
zamykanie w pokoju/ubikacji/na balkonie
rzucanie kimś
ograniczanie dostępu do pomieszczeń
zastawianie drogi (np. wyjścia)
nie wpuszczanie do domu

Powyższa lista absolutnie nie zawiera wszystkich możliwych zachowań, które są przemocą fizyczną wobec partnera/partnerki. Przemoca fizyczną może być każde zachowanie, co do którego Ty lub ktokolwiek inny ma jakiekolwiek watpliwości, czy jest to fizyczna przemoc.


2. najczęściej spotykane formy przemocy psychicznej

wyśmiewanie poglądów, religii, pochodzenia
narzucanie własnych poglądów
karanie przez odmowę uczuć, szacunku zainteresowania
stała krytyka
bagatelizowanie osiągnięć, wyolbrzymianie porażek
wmawianie choroby psychicznej
izolacja społeczna (kontrolowanie i ograniczanie kontaktów z innymi osobami)
domaganie się posłuszeństwa
ograniczanie snu i pożywienia
degradacja słowna (wyzywanie, poniżanie, upokarzanie, zawstydzanie)
stosowanie gróźb
szantażowanie
nastawianie rodziny i znajomych przeciwko komuś
stałe nachodzenie w domu i w pracy
narzucanie swego towarzystwa
rozpuszczanie plotek i pomówień
stałe telefonowanie, wysyłanie sms-ów, e-maili, listów itp.
składanie nieprawdziwych skarg na policji, do administracji osiedla, władz uczelni itp
przechwytywanie numerów telefonów, adresów, kontaktów itp.
czytanie cudzej korespondencji, emaili, smsów, billingów
śledzenie i prześladowanie w internecie
śledzenie
zdobywanie danych o osobie bez jej zgody
przeglądanie zawartości komputera, szuflad, toreb i innych rzeczy osobistych
wywoływanie poczucia winy
wymuszanie opieki nad sobą (udawanie choroby)
zaniedbanie samego siebie w stopniu budzącym odrazę
ograniczanie kontaktów z dzieckiem
grożenie odebraniem dziecka
grożenie rozwodem
umyślne stawianie niewykonalnych zadań
umyślne stawianie zadań, z którymi ktoś ma trudność

Przemoc psychiczna moze przyjmować bardzo wiele różnych trudno uchwytnych form. Powyższa lista nie opisuje ich wszystkich. Przemocą psychiczną może być każde zachowanie, co do którego Ty lub ktokolwiek inny ma wątpliwości, czy nią nie jest.


3. Najczęściej spotykane formy przemocy ekonomicznej

odbieranie czyichś pieniędzy
uniemożliwianie podjęcia pracy
niezaspokajanie podstawowych, materialnych potrzeb rodziny
zaciąganie kredytów obciążających wspólny budżet bez porozumienia z partnerem
wynoszenie z domu wspólnej własności
sprzedawanie wspólnej własności bez porozumienia z partnerem
odmawianie płacenia alimentów
bezprawne pozbawianie praw do majątku
niepłacenie wspólnych opłat i rat
korzystanie z cudzego jedzenia bez porozumienia z jego właścicielem
nieoddawanie pożyczek
nierespektowanie zasad sądowego podziału majątku
ograniczanie dostępu do wspólnego konta
dysponowanie pieniędzmi ze wspólnego budżetu bez porozumienia z partnerem
zmuszanie do wydawania pieniędzy na określone cele
zmuszanie do pracy we własnej firmie
dokładne rozliczanie z wydanych pieniędzy
przekupywanie innych członków rodziny
przekupywanie dzieci
zniechęcanie do podjęcia pracy zawodowej
uniemożliwianie podjęcia pracy zawodowej przez obciążenie dodatkowymi obowiązkami domowymi
wszelkie sugestie i zapowiedzi jakiegokolwiek z powyższych działań

Istnieje także wiele innych, nie wymienionych tu form przemocy ekonomicznej. Przemocą ekonomiczna może być jakiekolwiek działanie, które wzbudza w Tobie lub kimkolwiek takie wątpliwości.


4. Najczęściej spotykane formy przemocy seksualnej

wymuszanie pożycia seksualnego
wymuszanie nieakceptowanych pieszczot i praktyk seksualnych (np. seksu oralnego, analnego itd.)
wymuszanie seksu z osobami trzecimi
sadystyczne formy współżycia seksualnego
demonstrowanie zazdrości
zmuszanie do oglądania materiałów pornograficznych
zmuszanie do przyglądania się współżyciu seksualnemu osób trzecich
uprawianie seksu z osobą poniżej 15 lat
obnażanie lub onanizowanie się przy kimś bez jego zgody
ocieranie się o kogoś w miejscu publicznym w celu uzyskania podniecenia seksualnego
podglądanie osób w sytuacjach intymnych
zmuszanie do seksu w obecności dzieci
współżycie seksualne z osobami spokrewnionymi
jakiekolwiek czynności seksualne osoby dorosłej z osobami poniżej 15 roku życia
wykorzystywanie stanowiska służbowego do wymuszenia czynności seksualnych
kontrolowanie antykoncepcji
zmuszanie do prostytucji lub jakichkolwiek form czynności seksualnych w celu uzyskania korzyści majątkowych dla siebie lub kogos innego

Podobnie jak przy wszystkich pozostałych formach przemocy, tu też lista nie wyczerpuje wszystkich możliwych form. Jeśli masz wątpliwości co do tego, czy jakieś zachowanie nie jest formą przemocy seksualnej, jest to ważna wskazówka pozwalająca domyślać się, że może tak być.

http://www.przemocdomowa.pl/rodzaje.html
 
     
Jedna
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 18:30   

Znalezione w sieci, krótkie i bardzo prawdziwe:

1. W procesie przemocy w rodzinie dziecko jest zawsze ofiarą, nawet gdyby bezpośrednio przez sprawcę nie było atakowane fizycznie bądź psychiczne.
2. Cechą procesu przemocy jest między innymi to, że występuje przewaga szeroko rozumianych sił po stronie sprawcy przemocy.
3. Sprawca przemocy (silniejszy) ponosi odpowiedzialność za krzywdy wyrządzone ofiarom
4. Statystycznie, kilka razy częściej, to mężczyźni są sprawcami przemocy domowej.
5. Sprawcy przemocy obwiniają ofiarę o to, co sami robią
6. Sprawcy przemocy zachowują zwykle zimną krew i sprawiają dobre wrażenie na ludziach, którzy ich bliżej nie znają.
7. Proces przemocy nie kończy się z chwilą odseparowania sprawcy od ofiary, sprawca nadal funkcjonuje jako sprawca, ofiara czasami postępuje nieadekwatnie do okoliczności.
 
     
Agnieszka
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 18:41   

Co zrobić w sytuacji kryzysowej?

W dzisiejszych czasach przemoc jest problemem często spotykanym w rodzinie i dotyczy dużej ilości osób (szczególnie kobiet i dzieci). Przemoc jest przestępstwem ściganym przez prawo a nie sprawą rodzinną. Za przemoc odpowiedzialny jest sprawca. Nic nie usprawiedliwia przemocy, nawet alkohol.

W sytuacji przemocy każda osoba może i powinna liczyć na specjalistyczną pomoc i interwencję.

Jeśli jesteś ofiarą przemocy i mieszkasz w okolicy Krakowa:

•W sytuacji kryzysowej, jeżeli potrzebujesz wsparcia możesz udać się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej (ul. Radziwiłłowska 8b) lub Schroniska dla Ofiar Przemocy w Rodzinie (os. Krakowiaków 46), gdzie uzyskasz poradę i pomoc.
•Zgłoś się do pracownika socjalnego w swoim rejonie, który może skierować Cię do odpowiedniej instytucji.
•Poinformuj o fakcie znęcania się nad Tobą i Twoją rodziną Policję lub w Prokuraturę.
•Jeżeli doznajesz przemocy i wzywasz Policję, poproś policjanta o wypełnienie tzw. Niebieskiej Karty a w sytuacji „bez wyjścia” możesz pod eskortą zostać przywieziona(ny) do Schroniska dla Ofiar Przemocy w Rodzinie lub Ośrodka Interwencji Kryzysowej (zabierz ze sobą wszystkie ważne dla Ciebie dokumenty).
•Jeżeli zostałaś pobita(ty), jeśli zostały pobite Twoje dzieci, zgłoś się na pogotowie i poproś lekarza o obdukcję.

http://www.wdr.diecezja.pl/przemoc-w-rodzinie
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-02-21, 00:22   PRZEMOC

Wybaw nas od złego...

Zanik wstydu
Obnażyć przemoc, skompromitować i puścić w samych skarpetkach - oto zadanie, przed jakim stoimy. Trudność w tym, że przemoc – zwłaszcza naga – cierpi na całkowity zanik wstydu i wcale się nie zapada pod ziemię, a przeciwnie, szyderczo szczerzy zęby w złośliwym uśmiechu.

Banalna historia, jakich wiele. Zaczęło się od drobiazgu. Przy śniadaniu zauważyła, że założył sobie jej białe skarpetki, więc zareagowała ostro i zdecydowanie, żądając natychmiastowego ich zwrotu. Udał, że nie słyszy. Było wcześnie rano, byłem zaspany i na dodatek bolała mnie głowa - w kiepskim stylu będzie później tłumaczył. Ale ona nie ustąpiła. Rozdrażniona dodatkowo jego obojętnością coraz bardziej podnosiła głos i ponawiała żądanie, każdorazowo wbijając mu jakąś złośliwą szpilę. Istna karykatura hiszpańskiej corridy: ospały, nieruchomy byk i tańczący koło niego żeński torreador w szlafroku. Nie pamięta, kiedy zamachnął się ręką. Właściwie był to odruch bezwarunkowy, podobny do opędzania się od złośliwej muchy lub komara. Na nieszczęście trafił ją prosto w twarz, na tyle mocno, że zachwiała się i osunęła na podłogę. Kiedy wstała, nie powiedziała już ani słowa. Ubrała się i wyszła z domu. Zgłosiła pobicie na policję, co też zostało skrupulatnie udokumentowane. Od tamtej pory nie rozmawiają z sobą. On ma do niej pretensje o wszczęcie przeciwko niemu postępowania karnego, ona o wszystko inne.

A gdyby tak cofnąć czas...

Spróbujmy cofnąć ciąg wydarzeń do owego feralnego odruchu damskiego boksera, zatrzymać scenę i na spokojnie przedyskutować sytuację. Przecież w tym momencie (patrz stopklatka) można było jeszcze wszystko uratować. Ciekaw jestem, jak rozkładają się nasze sympatie? Zdecydowana większość pewnie stoi po stronie kobiety, uzbrojona po zęby w argumenty, gotowa przekonać mężczyznę, by po prostu oddał skarpetki, bo po pierwsze nie kradnij, po drugie w białym zupełnie mu nie do twarzy, a po trzecie jeśli nie odda, to dopiero zobaczy... Inni przeciwnie, w imię męskiej solidarności lub żeńskiej roztropności biorą w obroty kobietę, by ją skłonić do uświęconej tradycją uległości lub bardziej nowoczesnego użycia rozumu (Nie warto umierać za skarpetki!).

Scenariuszy nie brakuje. Jakby jednak nie rozkładały się nasze sympatie i jakich byśmy nie użyli argumentów, jedno jest pewne: wcześniej czy później dalibyśmy się wciągnąć w wir dyskusji, a ta - gdyby nie ograniczenia czasoprzestrzeni - w naturalny sposób przeszłaby od słów do czynów, a może nawet rękoczynów. Bo czy ktoś jest w stanie spokojnie przyjąć do wiadomości, że jest "szowinistyczną, męską świnią" lub (dla równowagi) "wstrętną, stetryczałą feministką"? A takie argumenty na pewno by padły. Znając naszą polską kulturę prowadzenia dyskusji, doszłoby do stosownego podkolorowania czarno-białej rzeczywistości, tak by można było wytoczyć największe armaty i zarzucić drugiej stronie wszelką niegodziwość (z antysemityzmem, ksenofobią, homofobią i rasizmem włącznie). Zatem by nie dać powodów do rozpętania kolejnej wojny światowej ucinam dalszą dyskusję i oświadczam: on i ona są rodzeństwem, praktykującymi katolikami, oboje stanu wolnego, biali, heteroseksualni, bez nałogów i do tej pory nie byli karani. Poróżniły ich jej białe skarpetki...

Korzenie zła

Nawet ten banalny przykład odsłania uniwersalne mechanizmy przemocy. Ten, który chcemy podkreślić, dotyczy reakcji łańcuchowej, jaką zwykle przemoc wyzwala: zaczyna się niepozornie, rozwija stopniowo, ale w narastającym tempie, by zakończyć spektakularną destrukcją. To świetna ilustracja efektu motyla i niezbity dowód na jego autentyczność. Oczywiście, tylko dla niepoprawnych entuzjastów. Wnikliwy czytelnik nie zgodzi się z tezą, że to białe skarpetki były przyczyną całego opisanego powyżej zamieszania. Przeciwnie, dociekliwie zacznie szukać korzeni zła zupełnie gdzie indziej. Dlatego najpierw przepyta dokładnie każde z rodzeństwa, następnie przeanalizuje schemat relacji rodzinnych, dalej uważnie przeprowadzi wywiad środowiskowy, zastosuje też standardową serię psychologicznych testów i dopiero na podstawie tak bogatego materiału pokusi się o odsłonięcie ukrytych przyczyn przemocy. Obawiam się jednak, że nie usłyszymy niczego nowego poza przypomnieniem kilku bardziej lub mniej znanych teorii na jej temat.

Ktoś dopatrzy się przyczyn agresji we frustracji rodzeństwa: oboje bezrobotni, samotni, bez wykształcenia i perspektyw na przyszłość w małej popegeerowskiej wsi. Dla uwiarygodnienia można przecież zawsze powołać się na jakiś autorytet i tajemnicze, naukowe pojęcie, choćby Emila Durkheima i zjawisko anomii (tj. bezprawia), które ogarnia każde społeczeństwo w momencie transformacji. Teoria stara, ale aktualna. Ktoś inny wyciągnie na wierzch jakieś brudy rodzinne: nieobecnego i zimnego emocjonalnie ojca oraz znerwicowaną i agresywną matkę, czyli małe rodzinne piekiełko, za ciasne, żeby godnie żyć, za ciepłe, by z niego uciec. A ponieważ niedaleko pada jabłko od jabłoni, więc mamy powtórkę historii: on przejął bucowatość i pasywną agresję po tacie, ona złośliwość i zajadłość w stylu "i ci nie odpuszczę aż do śmierci" po mamusi. Moglibyśmy tak ciągnąć w nieskończoność i mnożyć kolejne wyjaśnienia, ale obawiam się, że efekt byłby odwrotny od zamierzonego: zamiast rozjaśnić pociemniałoby nam w głowie. Zróbmy zatem coś niespodziewanego, przyznajmy się do słabości wobec przemocy.

Zniewalający urok przemocy

Coś jest na rzeczy, bo przemoc nigdy nie zapada się pod ziemię ze wstydu, lecz przeciwnie - ma się nieźle, a nawet coraz lepiej. Wciąż świetnie się sprzedaje w prasie, radiu i TV, podbija Internet oraz inne wirtualne światy i zasadniczo nigdy nie narzeka na "złą prasę" (zawsze lokuje się na pierwszych stronach gazet i w czołówkach serwisów informacyjnych). Czas więc zerwać z tą hipokryzją i przyznać się szczerze, że przemoc nas fascynuje i pociąga. Gdyby było inaczej, media, które nią epatują, już dawno by splajtowały. To naszym dzieciom, młodzieży i dorosłym sprzedaje się coraz więcej i coraz bardziej wymyślnych gier komputerowych z przemocą w roli głównej, choć nauka na setki sposobów wykazała ich zgubny wpływ na psychikę. Dlaczego? Po prostu, popyt na nie wciąż rośnie. Siedemnastoletni Tim Kretschmer (ktoś słyszał o nim wcześniej?), który w marcu tego roku w niemieckim Winnenden zastrzelił 15 osób, na dzień przed tragedią w wirtualnym świecie gry komputerowej strzelał z takiego samego modelu pistoletu w głowy wirtualnych postaci. Może nie wystarczały mu już wirtualne emocje i chciał spróbować w rzeczywistości? Nie dowiemy się, jak było w jego przypadku, ale z wiarygodnych badań wiemy od dawna, że stosowanie przemocy gratyfikuje potrzebę dominacji i kontroli otoczenia, podnieca i uzależnia jak narkotyk. To w naszych społeczeństwach seryjni mordercy stają się celebrytami: piszą książki, sprzedają prawa autorskie do historii popełnionych zbrodni producentom filmowym, mają rzesze fanów itd.

Nie bójmy się szczerości. Na usprawiedliwienie naszej fascynacji przemocą mamy również sporo naukowych teorii. Choćby tę, że z natury jesteśmy agresywni i mniejsza o to, czy uzasadnimy to wrodzonym instynktem, czy genetycznym zaprogramowaniem (teoria tzw. samolubnego genu). Naukowcy już dawno temu stwierdzili, że przemoc jest produktem ewolucji, bo od zarania dziejów ludzie rywalizowali między sobą o przeżycie i najlepsze warunki reprodukcji. Przemoc i seks - tego nie wymyślił Freud, w to już grali jaskiniowcy. Rzecz w tym, że dla dalszego ciągu ewolucji jest to gra śmiertelnie niebezpieczna i otwarta fascynacja przemocą wcale niczego nie rozwiązuje, a wprost przeciwnie, jeszcze bardziej sprawę komplikuje. Przemocy trzeba postawić granice - inaczej nas zniszczy.

Zaklęty krąg

Zanim spróbujemy dać jakąś pozytywną odpowiedź na nasz tytułowy przewodni problem, najpierw spróbujmy uświadomić sobie starą pułapkę, w którą ciągle wpadamy jak ślepi. Musimy zerwać z romantyczną wizją przemocy, w której istnieje czarno-biały podział na pozytywnych i negatywnych bohaterów, gdzie wiadomo, kto jest Kainem, a kto Ablem, kto katem, a kto ofiarą. Już greckie tragedie pokazywały, że fortuna kołem się toczy i kto wcześniej był ofiarą, później staje się katem i odwrotnie (np. Edyp w Królu Edypie jest ciemiężcą, ale w Kolonie pada ofiarą uciemiężenia). To samo potwierdzają współczesne badania: sprawcami aktów przemocy są zazwyczaj osoby wcześniej krzywdzone. Trzeba więc najpierw przerwać zaklęty krąg przemocy: agresja - ofiara - zemsta - przemoc itd. Odpowiedź przemocą na przemoc zawsze kończy się wojną, a na wojnie wszyscy przegrywają, nawet zwycięzcy.

Warto w tym momencie wsłuchać się w słowa Jezusa, który - ku zgorszeniu wielu - ciągle nawołuje, by nie sprzeciwiać się złu, ale zło dobrem zwyciężać. W Kazaniu na górze czytamy: Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Nie stawiać oporu złemu znaczy nie pozwolić się wciągnąć w zaklęty krąg przemocy. To nie przejaw słabości, ale siły, choć zupełnie innego rodzaju niż przemoc.

Krok drugi jest bardziej pozytywny: zło dobrem zwyciężyć. Trudno podać gotowe rozwiązania, więc by nie rozpłynąć się w pobożnych rozważaniach może warto wrócić do historii, którą otwarliśmy nasz tekst. Nasze rodzeństwo z pewnością wiele by skorzystało, gdyby choć jedno z nich nie uległo pokusie i nie pozwoliło się wkręcić w spiralę przemocy. Przecież zło można było zwyciężyć równowartością pary skarpetek. Wiem, wiem - zaraz usłyszę serię zarzutów z cyklu mądry Polak po szkodzie, ale od czegoś zawsze trzeba zacząć. Dobro jest zawsze realne, zło jest tylko jego brakiem.

Realizm dobra weźmie więc pod uwagę każdą następną nadarzającą się okazję, bo choć ta ze skarpetkami w tle już przepadła, to następna nadchodzi. Ciągle jest miejsce na pojednanie i przebaczenie z jednej i drugiej strony.

Nasz problem z przemocą tkwi w tym, że próbujemy sobie sami z nią poradzić. Dlatego wciąż kręcimy się w jej zaklętym kręgu. Nie stać nas na to, by się przyznać do słabości w tym temacie, cokolwiek ona znaczy. Dlatego nasza słabość nie jest dla nas źródłem siły, ale przeciwnie, przyczyną każdego następnego upadku. Może warto z nową świadomością zacząć wypowiadać te oklepane słowa: Nie dozwól, bym uległ pokusie oraz Wybaw nas od złego.

ks. Stanisław Morgalla

http://www.katolik.pl/ind...rtykuly&id=2698
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2011-07-19, 17:34   

Kiedy żona bije męża
Maciej Stańczyk

Paweł jest nieudacznikiem, bo nie zarabia tyle, ile koledzy Gosi. Ona traktuje go jak śmiecia, jak powietrze. Popycha, ubliża, policzkuje. I śmieje się w twarz, gdy on mówi o rozwodzie. - Beze mnie zginiesz - cedzi przez zęby. Paweł jeszcze to znosi, Adam już się poddał. Odszedł, bo miał dość upokorzenia ze strony Ewy. Talerza z zupą, który mu wyrywała sprzed nosa. Bo skoro nie pracował, nie musiał też jeść. Tak wygląda piekło mężczyzn. Ofiar przemocy domowej.
W małżeństwie Adama to żona była głową rodziny. To żadna tragedia, bo przecież wiele jest takich związków, że niby to facet nosi spodnie, a wszystkie decyzje i tak podejmuje kobieta. U Adama było podobnie. Rządziła Ewa, a on nie stawiał się nawet wtedy, gdy żona przy innych upominała go, żeby lepiej się nie odzywał. Mówiła ona. Jakoś to znosił, może z wygody, może dla świętego spokoju, może dla dobra dzieci, a może też ze strachu, bo Ewa potrafiła być porywcza. Krzyknąć, szarpnąć z byle powodu, rzucić czymś w jego kierunku, gdy coś szło nie po jej myśli. Nie za często i nie zawsze, więc i nawet na to Adam przymykał oko.

Przyszedł jednak czas, że Adamowi przestało się układać z pracą. Starą posadę stracił, nowej nie mógł znaleźć. Wiadomo, że jak ktoś dobija pięćdziesiątki, a do tego pochodzi z małego miasteczka, stoi na szarym końcu kolejki szukających zatrudnienia. W domu Adam przesiadywał całe dnie i tylko drażnił tym Ewę. Coraz częściej biła i szarpała swego ślubnego. W ogóle przestała go szanować. On zaglądał do lodówki, ona ją zamykała. On nalewał sobie talerz zupy, ona sprzątała mu go sprzed nosa i ostentacyjnie zupę wylewała. - Nie zarabiasz, nie będziesz też jadł - mówiła wtedy i zawsze przy dzieciach, więc i one w końcu zaczęły ignorować ojca, traktować go jak powietrze, jak zbędny balast. Dopiero wtedy Adam pękł. Poszedł po pomoc.

reszta tekstu tu:
http://partnerstwo.onet.p...za,artykul.html
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


Błogosławieństwo ks. kardynała Stanisława Dziwisza dla Wspólnoty SYCHAR
Zapraszamy do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rozwód jest potrzebny tylko po to, aby móc bez przeszkód wejść w oficjalny związek z kimś innym
Rozwód nie jest jedynym możliwym zabezpieczeniem | Propozycja odpowiedzi na pozew rozwodowy
Nagrania z konferencji "Program "Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia" - szansą odnowy człowieka i Kościoła"
TVP 1 - powroty po rozwodzie | TVP 1 - świadectwa Sycharków | Kiedy pojawiło się nieślubne dziecko
NAGRANIA z rekolekcji na Górze Św. Anny 28-30.10.2011 >> | Świadectwo Agaty >> | Świadectwo Haliny >>

SYCHAR pomoże wyjść z kryzysu | Każde trudne małżeństwo do uratowania | Posłuchajmy we dwoje, bo nic byś nie zyskał


"Stop rozwodom" - podpisz petycję !






To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...


Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."














"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: "Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne", natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"


Slowo.pl - Małżeństwo o jakim marzymy. Jednym z elementów budowania silnej relacji małżeńskiej jest atrakcyjność współmałżonków dla siebie nawzajem. Może nie brzmi to zbyt duchowo, ale jest to biblijna zasada. Osobą, dla której mam być atrakcyjną kobietą, jest przede wszystkim mój mąż. W wielu związkach dbałość o wzajemną atrakcyjność stopniowo zanika wraz ze stażem małżeńskim, a często zaraz po ślubie. Dbamy o siebie w okresie narzeczeństwa, żeby zdobyć wybraną osobę, lecz gdy małżeństwo staje się faktem, przestajemy zwracać uwagę na swój wygląd. Na przykład żona dba o siebie tylko wtedy, kiedy wychodzi do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Natomiast w domu wita powracającego męża w poplamionym fartuchu, komunikując mu w ten sposób: "Jesteś dla mnie mniej ważny niż mój szef i koledzy w pracy. Dla ciebie nie muszę się już starać". Tego typu postawy szybko zauważają małe dzieci. Pamiętam, jak pewnego dnia ubrałam się w domu bardziej elegancko niż zwykle, a moje dzieci natychmiast zapytały: "Mamusiu, czy będą u nas dzisiaj goście?". Taką sytuację można wykorzystać, by powiedzieć im: "Dbam o siebie dla was, bo to wy jesteście dla mnie najważniejszymi osobami, dla których chcę być atrakcyjną osobą". Nie oznacza to wcale potrzeby kupowania najdroższych ubrań czy kosmetyków. Dbałość o wygląd jest sposobem wyrażenia współmałżonkowi, jak ważną jest dla nas osobą: "To Bóg mi ciebie darował. Poprzez troskę o higienę i wygląd chcę ci wyrazić, jak bardzo mocno cię kocham". Ta zasada dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.



"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


Słowa Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.
Pamiętajmy jednak, że w Kościele nic nie jest magią. Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:
- do kobiety kananejskiej:
«O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28)
- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
«Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
«Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła» (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
«Idź, twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52)


Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, że podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię:

- o dar szczerej rozmowy,
- o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”,
- o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj),
- o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków.

Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja.
Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen..

Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen!


Modlitwa o siedem Darów Ducha Świętego

Duchu Święty, Ty nas uświęcasz, wspomagając w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz wspierając, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o Twoje dary:

1. Proszę o dar mądrości, bym poznał i umiłował Prawdę wiekuistą, ktorą jesteś Ty, moj Boże.
2. Proszę o dar rozumu, abym na ile mój umysł może pojąć, zrozumiał prawdy wiary.
3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.
4. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział jak postąpić.
5. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus.
6. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą w modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jako miejsce Twojego działania.
7. Na koniec proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który obraża Ciebie, Boga po trzykroć Świętego. Amen.


Akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

Obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, na moją Matkę i Panią. Z całym oddaniem i miłością powierzam i poświęcam Tobie moje ciało i moją duszę, wszystkie moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także zasługi moich dobrych uczynków przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Tobie zostawiam całkowite i pełne prawo dysponowania mną jak niewolnikiem oraz wszystkim, co do mnie należy, bez zastrzeżeń, według Twojego upodobania, na większą chwałę Bożą teraz i na wieki. Amen.

św. Ludwik de Montfort

Pełnia modlitwy




ks. Tomasz Seweryn www.ks.seweryn.com.pl 

Rekolekcje ojca Billa w Polsce www.ojciecbill.pl
We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 1We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane... (Hbr 13,4a) - konferencja dr Mieczysława Guzewicza (www.mojemalzenstwo.pl), małżonka, ojca trojga dzieci, doktora teologii biblijnej, członka Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny - Górka Klasztorna 2007.04.20-22 - część 2Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr PawlukiewiczKapitanie, dokąd płyniecie? - ks. Piotr PawlukiewiczJakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? - ks. Piotr PawlukiewiczOdpowiedzialność za miłość - dr Wanda Półtawska - psychiatra Bitwa toczy się o nasze serca - ks. Piotr PawlukiewiczKto się Mnie dotknął? - ks. Piotr Pawlukiewicz Miłość jest trudna - ks. Piotr Pawlukiewicz
Przebaczenie i cierpienie w małżeństwie - dr M. Guzewicz, teolog-biblistaZ każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście - ks. Piotr PawlukiewiczMłodzież - ks. Piotr PawlukiewiczSex, poezja czy rzemiosloWalentynki - ks. Piotr Pawlukiewicz Mężczyźni - ks. Piotr PawlukiewiczFałszywe miłosierdzie - ks. Piotr PawlukiewiczSakrament małżeństwa a dobro dziecka - ks. Piotr Pawlukiewicz
Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.

Wierność Bogu i małżonkowi


Rodzice wobec rozwodów dzieci - rekolekcje Jacka Pulikowskiego - Leśniów 25-27 września 2009



Tożsamość mężczyzny i kobiety - rekolekcje ks. Piotra Pawlukiewicza - Leśniów 24-26 lipca 2009


Przeciąć pępowinę, aby żyć w prawdzie i zgodnie z wolą Bożą | Tylko dla Panów | Mężczyźni i kobiety różnią się | Tylko dla Pań

Mąż marnotrawny | Miłość i odpowiedzialność | Miłość potrzebuje stanowczości | Umierać dla miłości
Trudne małżeństwo | Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
Korespondencja Agnieszki z prof. o. Jackiem Salijem
.
W 2002 roku Jan Paweł II potępiając w ostrych słowach rozwody powiedział, że adwokaci jako ludzie wolnego zawodu, muszą
zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód.
KAI
Ks. dr Marek Dziewiecki - Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.
Godność i moc sakramentu małżeństwa chrześcijańskiego | Ks. biskup Zbigniew Kiernikowski "Nawet gdy drugiemu nie zależy"

Bitwa toczy się o nasze serce - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kto powinien rządzić w małżeństwie? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Kiedy rodzi się dziecko, mąż idzie na bok - ks. Piotr Pawlukiewicz


Do kobiety trzeba iść już z siłą ducha nie po to, by tę siłę zyskać - ks. Piotr Pawlukiewicz


Czy kochasz swojego męża tak, aby dać z siebie wszystko i go uratować? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Jakie są nasze rzeczywiste wielkie pragnienia? Czy takie jak Bartymeusza? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Miłość jest trudna: Kryzys nigdy nie jest końcem - "Katechizm Poręczny" ks. Piotra Pawlukiewicza


Ze względu na "dobro dziecka" małżonkowie sakramentalni mają żyć osobno? - ks. Piotr Pawlukiewicz


Cierpienie i przebaczenie w małżeństwie - konferencja dr Mieczysława Guzewicza, teologa-biblisty


Co to znaczy "moja była żona"? - dr Wanda Półtawska - psychiatra, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny


"We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (Hbr 13,4a) - dr M. Guzewicz


Nic nie usprawiedliwia rozwodu, gdyż od 1999 r. obowiązuje w Polsce ustawa o separacji :: Każdy rozwód jest wyjątkowy



Żyć mocniej



Stawać się sobą cz. 1



Stawać się sobą cz. 2



Wykład o narzeczeństwie i małżeństwie



Kryzysy są po to, by przeżyć je do końca



Kilka słów o miłości




Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."





To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...





Uhonorowano nasze Forum Dyskusyjne tytułem - WARTOŚCIOWA STRONA :::::::::::::::::::::::::::
Książki warte Twojego czasu ---> książki gratis w zakładce *biuletyn*
mocne strony maki marcinm
iskierka darzycia rozszczep kręgosłupa wodogłowie epilepsja
wodogłowie chore dziecko epilepsja padaczka
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 8