Gloria in excelsis Deo!

Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  KanałyKanały  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  NewsNews
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

12 kroków do wolności Uczta - Za Stołem Słowa - ks. Michał Muszyński | Słowo Boże na dziś | Ciężki krzyż | Róże różańcowe
"Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej SYCHAR:
Warszawa | Poznań | Żory | Zielona Góra | Bonn | Opole | Gorzów Wlkp | Kraków | Trójmiasto | Rzeszów | Chicago | Szczecin | Bydgoszcz | Lublin | Wrocław

ZAPRASZAMY do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rekolekcje - Łagiewniki 2010: Uzdrowić zranione życie | Zamienić ranę w perłę | Zobacz kim jesteś - cz. 1 | cz. 2 | O przebaczeniu
Błogosławieństwo Księdza Biskupa Andrzeja Czai - ordynariusza diecezji opolskiej dla naszej Wspólnoty >>

Błogosławieństwa Bożego, aby narodzony tej świętej nocy Zbawiciel świata, obecny w naszym życiu, zawsze napełniał nas radością i nadzieją, a Jego światłość zwyciężała w nas to, co od Boga oddala - życzy administrator

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: administrator
2006-05-26, 13:27
Dobre książki
Autor Wiadomość
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2006-08-13, 17:59   

A oto szereg tytułów książek, wartych przeczytania:
Augustyn J., Homoseksualizm a miłość, WAM, Kraków 1997.
Augustyn J., Wychowanie seksualne w rodzinie i szkole, Wydawnictwo M, Kraków 1995.
Daniel-Ange, Homoseksualizm. Czym jest? Do czego prowadzi?, Wydawnictwo M, Kraków 1993.
Daniel-Ange, Twoje ciało stworzone do miłości, W drodze, Poznań 1994.
Daniel-Ange, Twoje ciało stworzone do życia, W drodze, Poznań 1994.
Dobson J., Co każda żona chciałaby, aby jej mąż wiedział o kobiecie, Vocatio, Warszawa 1997.
Dobson J., Przygotowanie do dojrzałości, Warszawa 1993.
Dobson J., Rodzina i odpowiedzialność, Vocatio, Warszawa 1995.
Drescher J., Drescher B., Gdybyśmy zaczynali od nowa, PAX, Warszawa 1994.
Fijałkowski W., Niewykorzystany dar płci, WAM, Kraków 1997.
Fijałkowski W., Seks okiełznany? Twórcze przeżywanie płci, Wydawnictwo Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej, Wrocław 1991.
Field D., Osobowości małżeńskie, Logos, Warszawa 1995.
Grabowscy M. i W., Wołochowicz M. i P., Zanim wybierzesz. Przygotowanie do życia w rodzinie, Wydawnictwo AND, Warszawa 1993.
Grzybowski J., Małżeństwo wciąż budowane, Wydawnictwo M, Kraków 1996.
Iatesta R.R, Ojcowie - Odnowa rodziny chrześcijańskiej, WAM, Kraków 1996.
Jan Paweł II, Ku małżeństwu i rodzinie, Wydawnictwo M, Kraków 1997.
Kramarek T., Naturalne planowanie rodziny, Wrocław 1996.
Kwiek M., Abyśmy się wzajemnie miłowali. Pomoce do katechezy dzieci i rodziców, Oficyna Współczesna, Wrocław 1992.
Kwiek M., Wychowanie do miłości. Katolicki poradnik dla rodziców, Oficyna Współczesna, Wrocław 1991.
Laskowski J., Odpowiedzialny wybór małżonka, Oficyna Przeglądu Powszechnego, Warszawa 1992.
Lawson M., Skipp D., Seks i te rzeczy, Wyd. M, Kraków 1994.
Leonard A., Jezus i twoje ciało. Etyka seksualna dla młodzieży, Wydawnictwo Towarzystwa Naukowego KUL, Lublin 1992.
Ks. Majkrzak H., O godności małżeństwa katolickiego, UNUM, Kraków 1997.
Ks. Marcol A., Etyka życia seksualnego, Wyd. Św. Krzyża, Opole 1995.
Martin R., Mężowie, żony, rodzice, dzieci. Fundamenty rodziny chrześcijańskiej, Wydawnictwo M, Kraków 1993.
Meissner K., Suszka B., A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Rozmowy z narzeczonymi i młodymi małżeństwami, Oficyna Współczesna, Wrocław 1991.
Papis W., Życie i miłość. Poradnik dla nauczyciela, Wyd. Busola, Warszawa 1996.
Powell J., Jak kochać i być kochanym, Wyd. Diecezjalne, Pelplin,1994.
Półtawska W., Przygotowanie do małżeństwa, WAM, Kraków 1993.
Półtawska W., Samo życie, Edycja św. Pawła, Częstochowa 1994.
Pulikowski J., Urbaniak A., Młodzi i miłość, Oficyna Współczesna, Wrocław 1996.
Ravaglioli A. M., Droga we dwoje, Wydawnictwo M, Kraków 1993.
Rotzer J., Naturalna regulacja poczęć, Hlondianum, Poznań 1994
Szczepanowicz M., Miłość możliwa jest, WAM, Kraków 1992.
Paciuszkiewicz M., Kocha mimo wszystko. Kolejne rozważania rekolekcyjne dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych, Stella Maris, Gdańsk 1996.
Torbisch I., Rotzer E., Być kobietą. Cz. 2, Pytania i odpowiedzi na temat tajemnicy płodności, AND, Warszawa 199l.
Wędrując ku dorosłości. Przygotowanie do życia w rodzinie dla uczniów starszych klas szkoły podstawowej, praca zbiorowa pod red. T. Król, Impuls, Kraków 1997.
Wołochowicz M. i P., Seks po chrześcijańsku, Kernel Plus S. C., Warszawa 1997.
 
     
ania z belgii
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-29, 13:07   ABYŚCIE WIERZYLI

Abyście wierzyli // Cuda się zdarzają

siostra Briege McKenna

We współczesnym świecie nie ma miejsca dla Boga. W codziennej pogoni za pieniądzem nie ma czasu na modlitwę. W gąszczu wróżek i uzdrowicieli nie widać Boga. To Bóg szuka człowieka i wychodzi mu na spotkanie.

Książka „Abyście wierzyli” jest świadectwem spotkania prostej irlandzkiej zakonnicy z Bogiem. Siostra Briege McKenna wkrótce po wstąpieniu do wspólnoty zakonnej św. Klary, w dniu piętnastych urodzin, zapadła na reumatoidalne zapalenie stawów, z którego w sposób cudowny została uzdrowiona. W czasie choroby siostra Briege przeżywała głęboki kryzys duchowy: „Zadawałam sobie nawet pytanie , czy rzeczywiście wierzę w Jezusa. Nie czułam się przekonana o mocy Ewangelii. Nie wierzyłam, że Jezus mnie uzdrowi. Wydawało mi się, że gdybym pojechała do Lourdes albo jakiegoś podobnego miejsca, uzdrowienie mogłoby nastąpić, nie wierzyłam jednak, że może ono się dokonać w zwykłym, codziennym życiu.”

Uzdrowiona mocą Ducha Świętego dostała niezwykłe zadanie – miała iść do ludzi z posługą uzdrawiania duszy i ciała oraz w szczególny sposób otoczyć modlitwą kapłanów. Autorka odsłania przed czytelnikami swój lęk przed przyjęciem tego niezwykłego daru. Czytelnik staje się świadkiem wewnętrznej walki jaką toczy siostra Briege z szatanem i samą sobą, ma możliwość prześledzenia drogi od zwątpienia do pełnego oddania się Bogu.
Irlandzka zakonnica nie udaje pisarki, próżno tu szukać egzaltacji i wzniosłych uniesień. To zwyczajna opowieść o obecności i działaniu Boga w codziennym życiu. Autorka uświadamia czytelnikowi, że cuda dzieją się nie tylko w sanktuariach i w wielkich zgromadzeniach, ale też w ciszy szpitalnej sali, na ulicy wielkiego miasta, w samolocie, a nawet przez telefon. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, Bóg nie wymaga zabytkowych murów, kosztownych kadzideł, chce tylko wiary, pełnego oddania i zaufania.

Abyście wierzyli to wielopłaszczyznowa opowieść o Bogu i człowieku zagubionym we współczesnym świecie, to opowieść o bólu, Krzyżu i cierpieniu, rodzinie, celibacie, chorobie, wierze, nadziei, miłości i miłosierdziu. Jej głównymi bohaterami są Bóg w Trójcy Jedyny i ludzie, których siostra Briege spotyka w czasie swoich podróży.

Historie opowiadane przez siostrę Briege zawierają w sobie głęboką naukę, która dotyka też prawd wiary Kościoła, prawd stawianych współcześnie przez wielu pod znakiem zapytania – s. Margaret McGill Przełożona Generalna Sióstr Św. Klary.

Każdy, kto będzie czytał tę książkę spotka na jej kartach kogoś, kto stawia Jezusa na pierwszym miejscu w swoim życiu. Spotka osobę, dla którym największym szczęściem jest służenie pomocą ludziom w odnajdywaniu Pana, który także w ich życiu staje się nagle najważniejszy. Siostra Briege jest znakiem wskazującym na Jezusa- Francis A. Sullivan SJ

książka jest dostępna pod dwoma tytułami - ABYŚCIE WIERZYLI oraz CUDA SIĘ ZDARZAJĄ
 
     
Grażynka
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 08:28   książki Anselma Gruna

Już pisałam w innym temacie. Serdecznie polecam książki Anselma Gruna - niemieckiego benedyktyna.
 
     
Mila
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-18, 08:28   WOLNI OD NIEMOCY A.PELANOWSKI

W Ewangelii według św. Łukasza znajdujemy fragment mówiący o uzdrowieniu przez Jezusa kobiety, która od 18 lat była pochylona. To pochylenie symbolizuje wszystkie ludzkie cierpienia, troski, lęki, prześladowania, grzechowe rany. Często tak bardzo jesteśmy już pochyleni pod ciężarem cierpienia, że nie widzimy możliwości zmiany, nadziei na wyzwolenie. Tymczasem dobra nowina Ewangelii jest taka, że Jezus pragnie nas uzdrowić tak samo jak tamtą kobietę. Jego moc uzdrawiania nie skończyła się przecież wraz z odejściem z tej ziemi do Ojca. Jezus nadal uzdrawia – przede wszystkim w sakramencie pokuty. To jest szczególny i uprzywilejowany moment, w którym Jezus chce nas uzdrowić i wyciągnąć z nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji. Wystarczy tylko Mu na to pozwolić. O. Augustyn Pelanowski, paulin z Krakowa, swoją książkę poświęcił właśnie owej pochylonej kobiecie z Ewangelii. Tym samym poświęcił ją każdemu z nas. Autor, opierając się na tekstach Pisma Świętego, ułatwia nam odnalezienie się wśród biblijnych postaci, które spotkał i uzdrowił Jezus Chrystus. Z jego rozważań wynika, że osoby najbardziej „zdołowane” przez los są najbliższe Bogu. „Nie trzeba być Bogiem, żeby najwięcej uczucia okazywać tym, którym jest najciężej (...). Nawet zwykły, dobry ojciec może więcej uczucia okazywać temu dziecku, któremu jest trudniej w życiu, niż temu, które sobie świetnie radzi” – pisze o. Pelanowski. Jego książka może być doskonałą pomocą do codziennej medytacji. Nie trzeba jej czytać jak powieści, od początku do końca. Można wielokrotnie wracać i rozważać poszczególne fragmenty, które wydają się szczególnie do nas przemawiać. Wyjątkowo ważne – zdaniem autora – myśli są wytłuszczone. Dzięki temu łatwiej je zapamiętać. Ostatecznie jednak chodzi tutaj nie o wiedzę, którą warto posiąść, ale o to, aby pozwolić działać Bogu. On bowiem chce nas uzdrowić, uwolnić od niemocy, pomóc mi w moich wewnętrznych zmaganiach.
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-20, 18:26   

Grażynko Ansem Grun ma ciekawe propozycje, jedą z nich jaka mam za sobą to "Oddychać wolnością".
Dziś polecam coś niezwykłego...hm...w sumie dopiero przeglądam, mam przed sobą dobry zakup, i kiedy tak czytam to mam poczucie odsłonięcia zasłon... nowe spojrzenie na doświadczenia zyciowe, te które są inne od naszych, ale jak pięknie pokazujących sens ...Boga.
Polecam "Oto czynię wszystko nowe" o.Johan Gibson OCD, Luisa Aminata Sankoh Hughes, Shensi Beba Tata Pamela
http://www.jacek.katowice...d=162&Itemid=33

pozdrawiam :)
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-24, 07:19   

Polecam Wam wspaniałą książkę F. Rivers "Dziecko pokuty". Wręcz pożarłam ją wczoraj. Wspaniała książka o tym, jak Bóg potrafi wyprowadzić dobro z każdej sytuacji. Wspaniała książka dla tych, którzy szukają nadziei. Czyli dla nas...
 
     
Mychha
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-24, 20:37   

Wanbomo, zazdroszczę Ci tego pożerania ksiązek. Ja miałam takie plany na wakacje i nie dałam rady nawet pół książki przeczytać. A Ty może polskiego uczysz?
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-24, 21:00   

No, niestety, polskiego... Niestety, bo z tego względu w roku szkolnym nie mam czasu na czytanie. Więc w wakacje nadrabiam. Lubię to, także z tego względu, że wtedy nie myślę o swoich problemach. A "Dziecko pokuty" to superaśna książka. Też byś ją przeczytała raz dwa, gdybyś tylko zaczęła. Naprawdę polecam.
 
     
Mychha
[Usunięty]

  Wysłany: 2007-08-24, 22:59   

a no właśnie tu tkwi problem, ze nie mam kiedy zacząć :-)
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-27, 10:30   

Polecam gorąco książkę Melody Beattie "Koniec współuzależnienia"
My - żony, również nie alkoholików, jesteśmy od naszych małżonków uzależnione. Fakt porzucenia jeszcze bardziej wiąże nas emocjonalnie z mężami. Trzeba powiedzieć sobie : dość, jestem wartościowym człowiekiem i mam prawo do pięknego życia, nawet bez męża.
http://czytelnia.niepije.pl/1,17,1,item.html

Druga bardzo dobra książka "Mówienie prawdy sobie samemu" William Backus, Marie Chapian.
O tym, jak "prawdy" o nas, wpojone zwłaszcza w dzieciństwie, ale i dorosłym życiu - wpływają na nasze widzenie siebie w dorosłym życiu i jak utrudniają zpbaczenie tego, co a nas jest dobre.
Również gorąco polecam.
http://sklep.pojednanie.o...?products_id=60

Wiem, że poradników tego typu jest wiele, te po prostu znam, znam też wiele innych. I stosuję zawarte rady.
 
     
MKJ
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-27, 15:52   

:-D :-D :idea:
 
     
Monika36
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-15, 18:49   

wanboma napisał/a:
Ostatnio czytałam "Potęgę podświadomości" Murphiego. mimo iż sporo tam odwołań do Biblii, mam mieszane odczucia. Czy ktoś z Was czytał to? Co sądzicie o proponowanych metodach?


Jestem w trakcie czytania tej książki. Co o niej sądzicie ?

[ Dodano: 2007-09-17, 11:38 ]
Nikt nie czytał tej książki? Moim zdaniem za dużo jest tam o autosugestii.

[ Dodano: 2007-09-19, 15:33 ]
Myślę , że ta książka , jest kontrowersyjna.

[ Dodano: 2007-10-29, 12:21 ]
Nikt nie czytał ? :shock:

[ Dodano: 2007-10-29, 12:21 ]
Nikt nie czytał ? :shock:
 
     
Mila
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-04, 21:47   Granice w relacjach małżeńskich

John Townsend, Henry Cloud
Granice w relacjach małżeńskich
Podtytuł: Jak mówić NIE, które umacnia małżeństwo
Tytuł oryginału: Boundaries in Marriage
Przekład: Zbigniew Kościuk
Wydawca: Oficyna Wydawnicza Vocatio
Data i miejsce wydania: Warszawa 2007
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka, lakierowana
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-7492-005-6

W takim stopniu, w jakim czujesz się wolny, by odmówić czegoś małżonkowi, możesz również zgodzić się na to, czego pragnie. Dlatego dla dobra małżeństwa czasami warto powiedzieć: „Nie mogę wyrazić na to szczerej zgody, dlatego tym razem muszę ci odmówić”.

Kiedy wytyczamy granice i ich przestrzegamy, to nie tylko komunikujemy współmałżonkowi: „Kocham cię, lecz nie będę płacić za twoje problemy”, ale swoją postawą pomagamy mu w osobistym rozwoju i osiąganiu koniecznej dojrzałości. Granice bowiem sprzyjają rozwojowi miłości. Ludzie, którzy nieustannie pracują nad swoim (a nie małżonka) charakterem, potrafią wytyczać i szanować granice w małżeństwie, są dojrzałymi osobami. Z drugiej strony ci, którzy obawiają się słowa NIE, pozostają ludźmi pozbawionymi dojrzałości. Dobrą nowiną dla wszystkich małżeństw jest to, że nie jesteśmy zdeterminowani zachowaniami i problemami partnera. Każdy z małżonków może uniknąć losu ofiary niedojrzałego partnera i trudności, które on przeżywa, co więcej, może zmienić charakter łączącego ich związku.

Książka wskazuje, jak można zmienić relacje małżeńskie na lepsze, nawet jeśli druga osoba nie jest tym zainteresowana. Proces zmian rozpoczyna się jednak zawsze od wzięcia odpowiedzialności za własną część problemu, ponieważ granice można wyznaczyć tylko tej osobie, tej nad którą ma się władzę – samemu sobie.

Nie ma większego błogosławieństwa dla każdej, bez wyjątku, osoby niż dojrzały charakterem współmałżonek, który wie jak stosować granice w swoim własnym życiu. Taka osoba wywiera nieoceniony wpływ na życie swojego partnera, skutecznie ucząc go szacunku dla innych, samokontroli i dojrzałości emocjonalnej. Taka osoba to skarb. Do takich osób lgną inni. Takie osoby sprawiają, że życie z spędzone nimi jest zawsze spełnione i szczęśliwe. Jeśli chcesz być taką osobą to ta książka będzie dla ciebie niezbędnym przewodnikiem do osobistego i małżeńskiego sukcesu.

Książka dla wszystkich małżeństw, które z odwagą podejmują trud określania granic, by móc lepiej i mądrzej kochać.
 
     
Elik
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-05, 20:53   

Milo czytałam polecenie tej książki na jakiejś stronie katolickiej. Zwróciła moją uwagę, aż się zastanawiałam czy jej nie kupić sobie, by przeczytać, wydaje sie ciekawa. Przeczytałaś ?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...




Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."













"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"

Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9