Gloria in excelsis Deo!

Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  KanałyKanały  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  NewsNews
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

12 kroków do wolności Uczta - Za Stołem Słowa - ks. Michał Muszyński | Słowo Boże na dziś | Ciężki krzyż | Róże różańcowe
"Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej SYCHAR:
Warszawa | Poznań | Żory | Zielona Góra | Bonn | Opole | Gorzów Wlkp | Kraków | Trójmiasto | Rzeszów | Chicago | Szczecin | Bydgoszcz | Lublin | Wrocław

ZAPRASZAMY do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rekolekcje - Łagiewniki 2010: Uzdrowić zranione życie | Zamienić ranę w perłę | Zobacz kim jesteś - cz. 1 | cz. 2 | O przebaczeniu
Błogosławieństwo Księdza Biskupa Andrzeja Czai - ordynariusza diecezji opolskiej dla naszej Wspólnoty >>

Błogosławieństwa Bożego, aby narodzony tej świętej nocy Zbawiciel świata, obecny w naszym życiu, zawsze napełniał nas radością i nadzieją, a Jego światłość zwyciężała w nas to, co od Boga oddala - życzy administrator

Poprzedni temat «» Następny temat
stosowałem przemoc fizyczną i psychiczną wobec żony....
Autor Wiadomość
NORBERT
[Usunięty]

Wysłany: 2010-09-22, 11:31   

Chłopie co mogę Ci napisać????

ehhhh jest mi teraz szczególnie cięzko-ale nic.
Widzisz czasami jest tak że mimo iż wiele ze sobą zrobimy -to ktos nas nadal nie chce.

Ja teraz tak mam i jest z tym cięzko...
czy to żal???
czy poczucie porażki???
czy smutek za straconym???

Jakby to nie nazywać to jest KLĘSKA....klęska człowieka jaki sie opamiętał ale nie zdołał nic uratować i jedyna najbliższa perspektywa pzred jaką sie bronię to ROZWÓD.

Ile jeszcze starczy sił????

trudno powiedzieć bo sam patrze z podziwem jak można duzo ścierpieć-by uratować rodzinę

wiele straciłem i trace.....

Ale i coś zyskałem..co??

Oprawco za to mam Siebie-juz innego,bo taki sie czuję,takiego siebie widzę.

Czego może zabrakło mojej żonie????

WIARY-tejże własnie wiary od Boga-że damy radę......

Czego Ci życzę??

-powrotu do normalności.....

A twojej żonie????

własnie tej wiary że słowa składane na dobre i złe maja dla niej faktyczne znaczenie ...a nie pustkę wypowiadana na wiatr


pozdrawiam i Pogody Ducha
 
     
kasienka 76
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-20, 19:41   

Witajcie, ja jestem z tej innej strony, nie chcę mówić że z drugiej bo w takich sytuacjach są dwie ofiary: strona poszkodowana i oprawca. Nie dziw się że Twoja żona tak reaguje. Ja nie mieszkam z mężem od roku, a do dziś jak wyświetla się jego nr w komórce to ręce mi się trzęsą i zaczynam się bać. Czego oczekujesz po takim czasie Ona się Ciebie boi. Na to żeby naprawić coś co było psute latami potrzeba czasami lat i dużej wytrwałości. Ja się nadal boję. I mimo, że jest mi bardzo ciężko z tym, że odeszłam po 12 latach małżeństwa, że modlę się i płaczę, że nie miałam tyle się żeby dotrzymać przysięgi małżeńskiej, to strach nadal zwycięża. Z całego serca życzę Ci wytrwałości.
 
     
Nirwanna
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-20, 21:53   

Kasienka76, witaj i zostań tu z nami :-)
Czytaj to forum, a podczas czytania zwróć uwagę na to, jak powinna być realizowana przysięga małżeńska. Czasem jest tak, że konieczna jest separacja, aby uzdrowić najpierw po kolei małżonków, a potem dopiero małżeństwo, uzdrowić je np. z przemocy. Ważne jest aby podczas trwania separacji dotrzymać wierności... Czytaj i pytaj!
Z Panem Bogiem!
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-21, 15:39   

Kasieńka76......... to ,że odseparowąłś sie od małżonka przmocowca,oprawcy nie jest zerwaniem przysięgi a przstrzeganeim przykazania miłości:miłuj bliżniego swego jak siebie samego oraz"Nie zabijaj"............ czyli???nie dawaj się zabijać.!!!!!!
 
     
kasienka 76
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-22, 11:29   

Nirwanna i Nałóg bardzo Wam dziękuję za dobre słowo :) Nie odeszła bym gdyby nie dziecko. Synek był w coraz gorszym stanie zaczął się jąkać, zamknął w sobie, bał się ojca, krzyczał w nocy. A ja ze strachu spałam z gazem przy łużku (od lat mieliśmy osobne sypialnie - mąż nie chciał utrzymywać ze mną więzi intymnej). Mąż jest niewierzący i mam ogromy problem z katolickim wychowaniem dziecka. Biedak ma sześć lat i jest między młotem a kowadłem: co innego słyszy od mamy a co innego od taty. Z Waszym wsparciem napewno będzie lżej:)
 
     
katblo
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-22, 13:02   

Kasienka76, niech Pan Bóg Ci błogosławi!
 
     
kasienka 76
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-22, 16:29   

Dziękuję Katblo. Wiecie najgorsze jest poczucie winy, to że w Kościele stoję z tyłu najlepiej za filarem, a jak się modlę to ciągle płaczę bo wydaje mi się, że to jak świętokradztwo. Przecież inne kobiety wytrzymują nawet jak są bite, a ja nie miałam sił. Jestem za słaba.
 
     
róża
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-22, 17:22   

Kasieńko,
klasyczny przykład ofiary przemocy - obwinianie się o wszystko... Nic dziwnego, że trudno udźwignąć. Bierz na plecy to, co Twoje i też daleko tego nie nieś - tylko do konfesjonału, a dalej, zaśpiewaj za I. Jarocką "Motylem jestem".
Wychodźże czym prędzej zza tego filara - to nie jest miejsce dla Ciebie! :-D

Stały spowiednik - wyprowadziłby Cię na pewno z tego dziwnego poczucia winy.

http://www.youtube.com/watch?v=jLHtsC8bqyM
 
     
kasienka 76
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-22, 17:50   

Różo, niestety ze spowiedzią to mam niestety problem z dwóch powodów: po pierwsze ze względu na to co się stało w moim życiu z udziałem księdza jak miałam 16 lat od tej pory nie zbliżam się do księży zbyt blisko, po drugie jak już się zebrałam w sobie i poszłam porozmawiać to w parafii dowiedziałam się że ponieważ to ja odeszłam nie mogę przystąpić do spowiedzi.
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-22, 18:24   

Kasieńko..... piszesz:
Cytat:
po drugie jak już się zebrałam w sobie i poszłam porozmawiać to w parafii dowiedziałam się że ponieważ to ja odeszłam nie mogę przystąpić do spowiedzi.


Coś mi tu nie gra............... znam wielu księży,współpracuję z kilkoma, i jak do tej pory to nie spotkałem się z tym ,że odejście od męża agresora jest powodem do tego by mieć zakaz spowiedzi,by to było przeciwnością do tego by móc przystąpić do sakramentu spowiedzi i pokuty.
Znam księży-opiekunów duchowych wspólnot osób które są w związkach niesakramentalnych .
Znam opiekunów duchowych alkoholików,narkomanów.Księży ,którzy prowadzą domy dla tych kobiet które uciekły przed przemocą w domu.

Kasieńka,........x.Pałyga ze Skaryszewskiej w W-wie jest tego najlepszym przykładem.Podwać więcej????? Dominikanie na Freta i Dominikańskiej.Jezuici na Rakowieckiej i prawie w każdym domu zakonnym.Palotyni na Skaryszewskiej ,w Otwocku.
W Suchej k/Bydgoszczy ksiądz jezuita jest duszpasterzem związków niesakramentalnych i prowadzi terapię dla osób uzależnionych.Jest opiekunem Sycharu w Bydgoszczy.
Zresztą chyba każde ognisko Sychar ma swojego opiekuna-księdza.
W tych ogniskach są też osoby po rozwodach,są takie które te rozwody przeprowadziły.
Sa tacy co byli zdradzeni ......ale są i "zdradzacze"
Ogromna większość mityngów AA,AN,AH,Al-anon odbywa się przy parafiach........a tam przychodzą na nie naprawdę"popaprani" ludzie.
W Zakroczymiu w Ośrodku Apostolstwa Trzeżwości,w Licheniu ,w Częstochowie,Gietrzwałdzie są prowadzone spotkania,rekolekcje dla "popaprańców".
Znam parafie gdzie raz w miesiącu odprawiane są msze w intencji rodzin dysfunkcyjnych,uzależnionych.Uczestniczyłem w Drogach Krzyżowych gdzie spory % uczestników była i jest w związkach niesakramentalnych,z wyrokami za rozboje i przemoc w rodzinach.

Coś mi tu nie gra w tym co piszesz........................

A czy w Twojej okolicy jest tylko 1 kościół?1 ksiądz??

Masz-jak piszesz- jakieś przykre doświadczenia z młodości z księdzem............. byłaś z tym gdzieś?w kurii??
kasienka 76 napisał/a:
Przecież inne kobiety wytrzymują nawet jak są bite, a ja nie miałam sił. Jestem za słaba.



Kasienko.............. nie pisz bzdur.Kto Ci takich bzdur naopowiadał???
 
     
kasienka 76
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-22, 18:45   

Nałóg, pewnie masz rację. Pisze co mi w parfii powiedziała pani tam pracująca, bo ksiądz był zajęty. Napewno jest więcej kościołów i więcej księży, ale jak się czegoś boisz to wystarczy lepiej tupnąć i już nie wrócisz.

[ Dodano: 2010-11-22, 18:47 ]
A co mam w kurii powiedzieć, że 20 lat temu coś się stało? a jakie to ma teraz znaczenie?

[ Dodano: 2010-11-22, 18:49 ]
żeby nie było wątpliwości innych przeszkód nie ma, na mężczyzn nie mogę patrzeć.
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-22, 18:53   

To wróć.......... nie pytaj postronnych ludzi..........pytaj księdza przy kratkach konfesjonału.
Tu na Ciebie nikt nie tupie nogą............ masz sporo sugesti jak sobie zacząć radzić.Od czego można zacząć.
Nikt tu Cie nie potępił ani nie potępia.

Kto tak Cię mocno wystraszył w przeszłości że masz takie lęki????
W domu rodzinnym byłaś ofiarą przemocy????Kto "wdrukował" Ci taką postawę:
kasienka 76 napisał/a:
Przecież inne kobiety wytrzymują nawet jak są bite, a ja nie miałam sił. Jestem za słaba.


To bzdura.Zakłamanie!!!!!!!!!!!!!!!! i Twoja automanipulacja.
To że powiedziałaś STOP przemocy,że uciekłaś od przemocy jest wyrazem Twojej siły.Może wbitej do głowy łapami męża-damskiego boksera......ale lepiej póżno jak wcale.
Separacja kościelna jest właśnie po to i dla tych co nie moga wytrzymać z małżonkami.

[ Dodano: 2010-11-22, 18:55 ]
kasienka 76 napisał/a:
A co mam w kurii powiedzieć, że 20 lat temu coś się stało? a jakie to ma teraz znaczenie?

OCZYSZCZĄJCE!!!!!!!!!!!!!!
A to najważniejsze.
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-22, 18:58   

kasienka 76,
Witaj,
nie martw się tym co powiedziała pracownica parafii tylko biegnij do konfesjonału i wylej przd Bogiem co Ci leży na sercu i sumieniu i dopiero potem wysłuchaj księdza.
Jesli będzie Ci łatwiej polecam na początek księdza ze wspólnoty współpracującą z grupą AA, maja duże doświadczenie w takich problemach z przemocą-pomoże nie tylko duchowo, ale zapewne poleci Ci jakąś grupę wsparcia.
W Warszawie jest taka grupa z księdzem na ul. Deotymy, ale zapewne jest ich znacznie więcej.
Nie napisałaś skąd jesteś, ale grupy AA są wszędzie.
Nie możesz się bać męża, nie możesz "ukrywać się" przed miłosierną Miłością Jezusa, On czeka i pragnie Ci użyć , uleczyć i przytulić.
Oby Cię Bóg wsparł odwagą:
Ojcze nasz.....
 
     
kasienka 76
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-22, 19:11   

Mąż nas nie bił, stosował przemoc psychiczną, teraz leczy się psychiatrycznie.

[ Dodano: 2010-11-22, 19:14 ]
Najważniejszm problemem jest katolickie wychowanie dziecka, to jest trudne jeśli po wizytach u taty synek pyta dlaczego tata mówi na Kościół teatr, a na księdza czarna mafia.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...




Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."













"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"

Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8