Gloria in excelsis Deo!

Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  KanałyKanały  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  NewsNews
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

12 kroków do wolności Uczta - Za Stołem Słowa - ks. Michał Muszyński | Słowo Boże na dziś | Ciężki krzyż | Róże różańcowe
"Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej SYCHAR:
Warszawa | Poznań | Żory | Zielona Góra | Bonn | Opole | Gorzów Wlkp | Kraków | Trójmiasto | Rzeszów | Chicago | Szczecin | Bydgoszcz | Lublin | Wrocław

ZAPRASZAMY do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rekolekcje - Łagiewniki 2010: Uzdrowić zranione życie | Zamienić ranę w perłę | Zobacz kim jesteś - cz. 1 | cz. 2 | O przebaczeniu
Błogosławieństwo Księdza Biskupa Andrzeja Czai - ordynariusza diecezji opolskiej dla naszej Wspólnoty >>

Błogosławieństwa Bożego, aby narodzony tej świętej nocy Zbawiciel świata, obecny w naszym życiu, zawsze napełniał nas radością i nadzieją, a Jego światłość zwyciężała w nas to, co od Boga oddala - życzy administrator

Poprzedni temat «» Następny temat
Poradnie i ośrodki odwykowe dla narkomanów
Autor Wiadomość
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-16, 02:00   Poradnie i ośrodki odwykowe dla narkomanów

Warszawa i okolice

Ośrodek Pomocy Osobom Uzależnionym "Radość"
ul. Łabędzia 15
04- 802 Warszawa- Radość
tel. 022 216 61 76
info@radosc.org

http://www.radosc.org/

Kadra:

Jakub Ciecierzyński
Tel. kom. 602 422 761

Katarzyna Mirota
Tel. kom. 600 479 830

Katarzyna Will
Tel. kom. 602 133 221

Jan Ciecierzyński
Tel. kom. 602 422 741
==========================================================

"Pierwszy Krok"
Warszawa

ze wzgledu na anonimowość Ośrodka wszelkich informacji udzielamy telefonicznie

tel. 022 392 07 89
czynny w godz.
7:30-15:30 od poniedziałku do piątku

e-mail:
info@plop.com.pl

http://www.plop.com.pl/?ext=uzaleznienia_leczenie

==========================================================

NZOZ Ośrodek Detoksykacji i Terapii Uzależnień "Dromader" Warszawa - Piaseczno

Tel.: (0-22) 392 07 98
(0-22) 392 07 82
Kom.: 0 608 168 510
0 666 834 114

Infolinia/telefon zaufania: 0 801 011 294 (koszt jak za polączenie lokalne)

( wszystkie telefony czynne całą dobę )

Biuro

(0-22) 750 21 59

Gabinet lekarski:

Lekarz 602 599 348
pielęgniarki 662 462 403, 22 392 07 84


E-mail: info@dromader.igabinet.pl

http://www.dromader.igabinet.pl/

==========================================================

Wyszukiwarka danych o pozarządowych organizacjach świadczących na terenie Warszawy pomoc dla osób uzależnionych od alkoholu lub narkotyków oraz ich bliskich, a także o konkretnych placówkach i programach pomocy

http://www.uzaleznienia.org.pl/Warszawa/

==========================================================
Ostatnio zmieniony przez kinga2 2010-01-25, 18:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-16, 02:15   Fundacja ogólnopolska

Monar

http://www.monar.pl

http://monar.info.pl/

Stowarzyszenie MONAR 22 635 95 09

Rodzinna Poradnia Profilaktyki i Terapii Uzależnień MONAR w Warszawie 22 621 13 59

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

MONAR - Poznań, ul. Grunwaldzka 55, pawilon nr 18 tel.: 0-61 868 72 27, 0-61 867 98 04, fax.: 0-61 867 98 03
czynne:
poniedziałek - piątek
Sekretariat: 08.00 - 16.00
Poradnia: 08.00 - 20.00

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-16, 22:27   

Kraków i okolice

Prywatne Centrum Terapii Uzależnień "Koninki"
Poręba Wielka 480
34-735 Niedźwiedź
woj. Małopolskie

tel.: +48 18 331 72 50
tel.: +48 18 331 97 36
tel.: +48 18 331 97 37
fax: +48 18 541 79 29
e-mail: osrodek@terapie.net.pl

http://www.terapie.net.pl/narkomania.html

========================================================
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-19, 12:56   

POMOCNE STRONY W NECIE:

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=18775 (audycja radiowa ) stawianie granic- trudna miłość

==========================================================

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=17321 ( audycja radiowa )

==========================================================

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=66
Porady lekarskie "Raport na temat narkomanii w Europie"
dr Urszula Krupa (2006-01-07)

==========================================================

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=2193
Porady pedagoga i psychologa "Nie będę brał"
ks. Józef Walusiak

==========================================================

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=5499
Audycja dla chorych: Uzależnienie od narkotyków

==========================================================

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=6191
Porady pedagoga i psychologa: Zagubienie młodzieży a narkomania
ks. Józef Walusiak, Adam Kasprzyk - ośrodek "Nadzieja"

==========================================================

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=7237
Audycja dla chorych: Uzależnienie od narkotyków

==========================================================

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=17321
Audycja dla chorych: uzależnienie od narkotyków
Katarzyna Wałęsa - terapeuta uzależnień ze stowarzyszenia "Powrót" z Torunia, Pan Jacek i Pani Jola - rodzice uzależnionych dzieci

==========================================================
Ostatnio zmieniony przez kinga2 2010-01-26, 13:58, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-26, 01:01   

Kielce i okolice

Porady pedagoga i psychologa: Trąd naszych czasów
o. Piotr Stanisławczyk OFMConv., o. Tomasz Pawlik OFMConv., p. Anna Świtalska

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=5786

==========================================================
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-30, 15:57   

Wspólnota dla narkomanów Cenacolo

Dom Maryi Niepokalanej

Giezkowo 1
76-024 Świeszyno

tel.: 094 318 39 38 lub 022 610 49 08
poloniach@yahoo.com
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-30, 16:55   

Podbeskidzkie Centrum Psychoterapii ,,OD - NOWA"

Telefony kontaktowe:
506 231 510 W sprawie terapii.
515 146 441 Public Relations.
(033) 810 08 61 Telefon stacjonarny.

Kontakt całodobowy.
Adres e-m@il:
psychoterapia.bielskobiala@gmail.com


Ze względu na pełną anonimowość naszych pacjentów, dokładny adres zainteresowanym podajemy telefonicznie lub pocztą elektroniczną.
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-16, 01:43   

Wyzwolić wolność - jak być wolnym od narkotyków?
ks. Józef Walusiak

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=2199
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-02-16, 22:08   

Problem narkomanii
Artur Amenda

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=7088
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-11, 19:33   

Zaczęło się od wiary, że wystarczy przytulić kogoś do serca, nauczyć modlitwy do Boga, którego nawet nie zna i wspólnie ciężko pracować. I okazało się, że jak się to robi razem, każdy odzyskuje życie. W Porębie nie widać tzw. narkomanów. Są piękni, bo silni i radośni mężczyźni, którzy nauczyli się słuchać i rozmawiać. Kochać, innymi słowy.

Bez terapii, drogich leków, pieniędzy na leczenie setki ludzi wychodzą z narkotyków, alkoholu, hazardu, paraliżującej utraty wiary w sens życia. Na całym świecie powstają domy Wspólnoty Cenacolo założonej w 1983 roku przez siostrę Elvirę Petrozzi. To fenomen, jeśli mówić o skuteczności jej metody – przyznają terapeuci. W Polsce otwarto trzeci dom Wspólnoty, w Porębie Radlnej koło Tarnowa.

To nieprawda, że narkoman to brudny żebrak śmierdzący uryną i potem Dworca Centralnego. Tak wyglądają tylko ci, co dotarli do kresu. Narkomani, których spotkałem w Porębie mieli już szybkie auta, drogie ciuchy, kobiety i często świetną pracę. I codzienną dawkę kokainy albo extasy. Albo amfy. Musisz mieć pieniądze, bo narkotyki są drogie. Kilka tysięcy miesięcznie. Droga do zagłady jest szeroka i łatwa. Któż wstąpiłby na nią, gdyby zaczynała się w rynsztoku?
Zaczyna się w domu i w szkole. Od słów, których sobie nie mówimy. Od gestów, których sobie nie potrafimy podarować. Od oczu wpatrzonych w telewizor, a nie w dziecięce buzie. Od telefonu komórkowego, który kupujemy córce w przekonaniu, że jego dzwonek zagłuszy wyrzuty sumienia, bo znów nie mamy dla niej czasu.
– Zaczyna się od samotności. Od domu, który nie nauczył nas mówić ani słuchać. Bierzesz raz i łatwiej ci rozmawiać z dziewczyną, podejmować decyzje... Tak się zaczyna – mówią – potem długi czas jest dobrze. A potem jest już za późno. Rynsztok. Koniec.

Nikt ich tu nie trzyma
Jestem człowiekiem małej wiary. Nie ma w Dekalogu granicy, której bym nie popróbował przekroczyć... Więc jeśli powiedzieli mi, że można narkomana wyleczyć różańcem i pracą wzruszyłem ramionami.

Kiedy powiedziano mi, że można narkomana wyleczyć pracą i różańcem, wzruszyłem ramionami. Nie żebym nie wierzył w cuda. Ale wolałem sam zobaczyć. I zobaczyłem.

Nie żebym nie wierzył w cuda. Ale z wyleczeniem z narkomanii jest tak jak ze Zmartwychwstaniem. Niektórzy są jak Piotr, inni jak Tomasz – nie tylko muszą zobaczyć ranę, ale i włożyć rękę do środka. Inaczej nie uwierzą.
I zobaczyłem tych, co jeszcze kilka miesięcy wcześniej kradli, bili, albo handlowali mafijnym towarem. Widzę ich jak stoją po lędźwia w błocie, ociekając styczniowym deszczem i własnymi rękami kopią rów, którego nikt nie kazał im kopać. I za który nikt im nie zapłaci. Widzę jak uśmiechają się do siebie i słyszę jak odmawiają różaniec po włosku. Jeszcze kilka miesięcy temu nie wiedzieli, co to jest różaniec. A włoski kojarzył im się tylko z pizzą. Ręce grabieją na szpadlach, deszcz wali z nieba jak oszalały. Błoto wlewa się do kaloszy. Nikt nie każe im tego robić. Nikt im za to nie płaci. I nikt ich tu nie trzyma. – Grazie, o mio Gesu – mówią. – Dziękujemy Ci Jezu.

Wieczernik siostry Elviry
Był czerwiec 1983 kiedy młoda Włoszka w szarym zakonnym habicie pchnęła brudne drzwi starego domu w Saluzzo. Dom był zrujnowany, wiatr tarmosił zeschłe liście w pokojach bez okien. – No, jesteśmy u siebie – ucieszyła się Elvira Petrozzi i uśmiechnęła do Aurelli – bierzemy się do pracy. I zaczęły różaniec: “Vieni Santo Spirito e manda a noi dal cielo un raggio della tua luce”...
Wszystko zaczęło się od wiary. Od wiary prostej i uczciwej. „Jeśli chcesz, możesz mnie uzdrowić” – mówił paralityk do Jezusa. „Chcę, bądź uzdrowiony” – uśmiechnął się do niego Jezus. Elvira uwierzyła, że tak można. I że nie potrzeba niczego więcej. Jeśli Jezus zechce, uzdrowić może z każdego piekła. Nawet z narkomanii. Bez lekarzy, podawania zastępczych środków odurzających, bez detoksów, bez psychoterapeutów. Bez pieniędzy. Samą tylko modlitwą i pracą.
Były trzy – siostry: Aurelia i Elvira oraz nauczycielka, pani Nives. I ośmiu narkomanów. Razem rozpoczęli pracę przy odbudowie domu. Nazwali go Cenacolo, czyli Wieczernik.

I dał człowiek narzędzie
Tych, co dawali im szansę, można było policzyć na palcach. Był pośród nich papież. I handlarz na targu, ten który zapytał Elvirę, czego jej potrzeba. – Narzędzi ogrodniczych – powiedziała – ale nie mam pieniędzy. Wtedy człowiek podarował jej narzędzie. A dziś w 51 domach na trzech kontynentach pracuje nad sobą ponad tysiąc osób.

Ty się módl, ja będę wierzyć za Ciebie – powtarza siotra Elwira Petrozzi tym, którzy myślą, że ich modlitwa jest bez sensu. Bo dla nich Bóg, to jakiś kosmos, nikt realny, więc jak mógłby ich wysłuchać.

Trzy domy są w Polsce: w Giezkowie w koszalińskiem, Jastrzębiu i Porębie Radlnej koło Tarnowa. W ciągu 20 lat mury Wieczernika na całym świecie opuściły setki uzdrowionych z narkomanii, alkoholizmu, hazardu i całego brudu świata. Niektórzy założyli habity albo sutanny. W Ameryce Południowej i na Karaibach wspólnota prowadzi własne misje. Na całym świecie wydaje magazyn: „Risurrezione”. I to wszystko bez pieniędzy. Tylko z modlitwy. – Mamy ścisłe zasady. Niektóre domy położone są w miejscach pozwalających na zarabianie pieniędzy. Na Bari hodują oliwki i produkują olej, który potem dzielony jest na inne domy, w Livorno produkują sos pomidorowy sprzedawany na całym świecie. Te pieniądze dzielone są na wszystkie domy, żeby płacić rachunki za światło, wodę i ciepło. Ale jedzenie i ubranie może być tylko z ofiar. Jeśli brakuje nam jedzenia, modlimy się dłużej – opowiadają mi ludzie z Poręby. – Modlimy się i... dostajemy.
A mimo to wciąż trudno ludziom uwierzyć w cuda. Ostatnio przyjechała telewizja. Ustawili chłopców w drewutni, pokazali, jak pracują, a potem powiedzieli: a teraz opowiedzcie, co najgorszego zrobiliście w życiu. A przecież wystarczy tu być, żeby zrozumieć, że przyjeżdża się nie po to, żeby pytać ich. Przyjeżdża się po to, żeby pytać siebie.


reszta tu:
http://www.jp2w.pl/index....7&site_id=33867
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-05-20, 14:52   

Audycja dla chorych: Trudna miłość - uzależnienie od narkotyków
Agnieszka Kasprzycka, Anna i Jarosław, Longina

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=21486
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-07-06, 19:00   

Narkotyki nowej generacji - zagrożenia i konsekwencje
ks. Józef Walusiak - duszpasterz młodzieży uzależnionej

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=22073
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-07-25, 16:50   

Świadectwo byłego heroinisty

http://www.odnowa.radom.pl/swiadectwowiesawa.html
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-08-25, 14:04   

Czas Wzrastania:
O wychodzeniu z uzależnień i profilaktyce antynarkotykowej
o Piotr Stanisławczyk, dyr. ośrodka Leczenia Uzaleznień od Środków Psychoaktywnych" San Damiano" w Chęcinach, terapeuci i podopieczni

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=22646
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...




Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."













"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 9