Gloria in excelsis Deo!

Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  KanałyKanały  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  NewsNews
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

12 kroków do wolności Uczta - Za Stołem Słowa - ks. Michał Muszyński | Słowo Boże na dziś | Ciężki krzyż | Róże różańcowe
"Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej SYCHAR:
Warszawa | Poznań | Żory | Zielona Góra | Bonn | Opole | Gorzów Wlkp | Kraków | Trójmiasto | Rzeszów | Chicago | Szczecin | Bydgoszcz | Lublin | Wrocław

ZAPRASZAMY do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rekolekcje - Łagiewniki 2010: Uzdrowić zranione życie | Zamienić ranę w perłę | Zobacz kim jesteś - cz. 1 | cz. 2 | O przebaczeniu
Błogosławieństwo Księdza Biskupa Andrzeja Czai - ordynariusza diecezji opolskiej dla naszej Wspólnoty >>

Błogosławieństwa Bożego, aby narodzony tej świętej nocy Zbawiciel świata, obecny w naszym życiu, zawsze napełniał nas radością i nadzieją, a Jego światłość zwyciężała w nas to, co od Boga oddala - życzy administrator

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy Jezus był grzecznym chłopcem?
Autor Wiadomość
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-20, 23:35   Czy Jezus był grzecznym chłopcem?

ks. Piotr Pawlukiewicz - Czy Jezus był grzecznym chłopcem? cz.I

http://www.youtube.com/wa...feature=related

==========================================================

ks. Piotr Pawlukiewicz - Czy Jezus był grzecznym chłopcem? cz.II

http://www.youtube.com/wa...feature=related

==========================================================

ks. Piotr Pawlukiewicz - Czy Jezus był grzecznym chłopcem? cz.III

http://www.youtube.com/wa...feature=related

==========================================================

ks. Piotr Pawlukiewicz - Czy Jezus był grzecznym chłopcem? cz.IV

http://www.youtube.com/wa...feature=related

==========================================================

ks. Piotr Pawlukiewicz - Czy Jezus był grzecznym chłopcem? cz.V

http://www.youtube.com/wa...feature=related

==========================================================

ks. Piotr Pawlukiewicz - Czy Jezus był grzecznym chłopcem? cz.VI

http://www.youtube.com/wa...feature=related

==========================================================

ks. Piotr Pawlukiewicz - Czy Jezus był grzecznym chłopcem? cz.VII

http://www.youtube.com/wa...feature=related

==========================================================
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-07, 20:17   

Posłuszeństwo Bogu i wypełnianie przepisów Prawa w Świętej Rodzinie

Ze szczerego umiłowania Boga w przypadku Świętej Rodziny wypłynęło pragnienie pełnienia i umiłowanie woli Bożej oraz podporządkowanie się tej woli. Takie pełnienie woli Bożej jest jednocześnie rezygnacją z pełnienia woli własnej i tak było właśnie w przypadku Świętej Rodziny, gdyż konsekwencją miłości do Boga jest pełnienie Jego woli i posłuszeństwo względem Boga. Kiedy miłość jest szczera pragnie wypełniać wolę tego, kogo kocha, wypełnienie woli umiłowanej osoby staje się radością i nawet jeżeli wymaga trudów i poświęcenia daje poczucie szczęścia, zwłaszcza wtedy kiedy spełnia się wolę Boga. Wiele takich przykładów możemy odnaleźć zarówno opowieściach Starego Testamentu jak i w historii kościoła. Pisma ks. Jana Berthier są poparte przykładami osób świętych w szczególny sposób wyróżniających się bądź niezwykłymi cnotami, bądź heroicznym zachowaniem się w momencie, gdy ich życie zostało poddane próbie. Święta Rodzina w tym wszystkim może i powinna być dla nas przykładem i wzorem. Jej miłość
i poddanie się woli Bożej jest bardzo pięknym przykładem dla wszystkich ludzi.

reszta tu:
http://www.sciaga.pl/teks...wietej_rodzinie
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-07, 20:20   

VII. Posłuszeństwo Bogu

Znakiem szczerej woli wiary jest posłuszeństwo Bogu. Szatan może udawać nawet pokorę, ale nigdy nie włoży płaszcza posłuszeństwa. Jego pycha właśnie w tym się przejawia. "Non serviam!".
Posłuszeństwo Bogu praktykowane jest w zasadzie dzięki kierownictwu duchowemu. Święta Teresa z Avila i św. Jan od Krzyża podkreślali konieczność posłuszeństwa, jeżeli szczerze chce się dążyć do Boga. Św. Teresa mówiła, że jeśli kierownik duchowy ci nie odpowiada, bo widzisz, że się nie rozwijasz, to go zmień. Ale dopóki jest twoim kierownikiem duchowym, masz być mu posłuszny jak samemu Jezusowi. W "Dzienniczkach" siostry Faustyny Kowalskiej znajdują się słowa Jezusa: "Ja sam będę mówił do ciebie przez kierownika duchowego".
Kierownictwo duchowe nie zawsze jest rozumiane w ten sposób. Obecnie kierownictwem duchowym bywa nazywany counselling czyli doradztwo lub opinia autorytetu duchowego, coś więcej niż counselling. Teresa od Jezusa, Jan od Krzyża, czy siostra Faustyna Kowalska nie kwestionują faktu, że kierownikiem duchowym jest człowiek, ale podkreślają, że bez posłuszeństwa jak samemu Jezusowi rzeczywisty rozwój duchowy osoby kierowanej jest wątpliwy.
Wskutek rozwoju życia wewnętrznego wzrasta otwarcie na Ducha Świętego. Jednak własne rozeznawanie woli Bożej przez odczytywanie tzw. znaków czasu przez świętych zawsze było weryfikowane u kierownika duchowego, stałego spowiednika lub przez przełożonych. W swoich sprawach człowiek szczególnie bywa omylny. Właściwe rozeznanie woli Bożej dla osoby, która tylko Jemu chce służyć, jest bardzo ważne. Tu poważne pomyłki mają zbyt wielką cenę.
Posłuszeństwo jest sprawdzianem gotowości do całkowitego podporządkowania swojej woli - woli Boga.

http://www.zwiastowanie.a...php?numer=10820
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-07, 20:26   

marzec/kwiecień 2006 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 3 Niedziela Wielkiego Postu »

Posłuszeństwo Bogu fundamentem nadziei

“Naród polski dał świadectwo prawdzie, że wolność jest miarą życia, a życie – ceną wolności”.
Taki napis widnieje na kościańskim mauzoleum ku czci pomordowanych podczas ostatniej wojny. Wolność jest miarą życia, a Bóg, który dał nam życie, dał także przykazania, które nam pewnych rzeczy zabraniają, a inne nakazują. Czy nie jest to ograniczenie naszej wolności? Wielu tak właśnie myśli. Inni nie odmawiają wprawdzie Bogu prawa do ustanawiania przykazań, lecz w swym postępowaniu kierują się wyłącznie własną oceną sytuacji i czynią to, co sami uważają za słuszne.

Związek gwarancji z instrukcją obsługi

Niezapomniany Papież uśmiechu Jan Paweł I w jednej z katechez opowiedział następującą przypowieść. Do salonu, gdzie sprzedawano luksusowe samochody, przyszedł bogaty klient i kupił bardzo drogie auto. Razem z gwarancją sprzedawca wręczył mu broszurę z napisem: “Instrukcja obsługi. Gwarantujemy – powiedział – że tym samochodem będzie pan jeździł bez żadnej awarii, ale musi pan dokładnie przestrzegać podanych tu wskazań. Np. benzyna i olej silnikowy muszą być takie, jakie podaje ta instrukcja”. Klient się obruszył. “Benzyna – powiedział – nie lubię jej zapachu. Jako paliwa będę używał czystego spirytusu – stać mnie na to! A zamiast oleju silnikowego śmietany – mogę sobie na to pozwolić! Sprzedawca osłupiał i powiedział: W takim razie – cofam wszelkie gwarancje!”.

Zarówno jednostki jak i wspólnoty ludzkie to z natury skomplikowane mechanizmy, które wymagają dbania o ich dobry stan przez właściwe obchodzenie się z nimi, dostarczanie im poruszającej je energii i zapewnienia warunków do bezawaryjnego działania. Czym dla auta paliwo, olej silnikowy itp., tym dla ludzi nie tylko pokarm i napój, lecz także różne dobra materialne i duchowe, przyrodzone i nadprzyrodzone. Przykazania to jakby dana przez Boga instrukcja, jak zaspokajać potrzeby natury człowieczej, by ona mogła funkcjonować dla chwały swego Stwórcy oraz dla pomyślności osób i wspólnot ludzkich. Przykazania nie gwałcą natury, lecz uczą, jak – szanując jej prawa – ubogacać ją kulturą: pięknem, dobrem, szczęściem i nadzieją, że to wszystko nie skończy się z nieuchronną przecież śmiercią ciała. Za przykazaniami stoi mądrość i dobroć Boga. Kto więc ich nie przestrzega, postępuje niemądrze i niedobrze, obraża Boga, grzeszy i traci nadzieję na te dobra, których osiągnięcie zależy od posłuszeństwa Bożym przykazaniom. Toteż przez Proroka Izajasza mówi do każdego z nas Stwórca natury i Dawca przykazań: “Jam jest Pan, Bóg twój, pouczający cię o tym co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz. O, gdybyś zważał na Me przykazania, stałby się twój pokój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale” (48,17-18).

Nasz życiowy cel i jego cena

W dawnych katechizmach było pytanie: Po co nas Pan Bóg stworzył? I odpowiedź: Pan Bóg nas stworzył, abyśmy Go znali, kochali, wiernie Mu służyli, a przez to do nieba się dostali. Warto o tym pamiętać! Ostatecznym celem naszego życia jest wieczne zbawienie, a przykazania uczą, jak postępować, by ten cel osiągnąć. Zbawienie drogo kosztuje; Boga więcej niż nas. Ceną, którą On zapłacił, było Jego życie i śmierć. Ceną, którą my płacimy, jest wierność Bogu z miłości ku Niemu. Bo On jest Miłością – a każda Miłość oczekuje wzajemności. Nie chodzi o błogie uczucie. Św. Jan Apostoł pisze: miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań (1 J 5,2). Ogłaszając swoje przykazania nasz Ojciec Niebieski uczy nas, jak mamy postępować, by była wypływająca z naszej miłości chwała na wysokości Bogu, a pokój na ziemi. Pokój zaś jest dziełem sprawiedliwości (Iz 32,17), czyli oddawania Bogu i ludziom tego, co się każdemu należy.

Suum cuique – każdemu, co mu się należy (Cyceron)

Zaprawdę godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne, abyśmy naszego Ojca w niebie znali, kochali, wiernie mu służyli, a przez to do nieba się dostali. Jednakże zachowując Boże przykazania nie tylko służymy Bogu, świadczymy, że Go kochamy i uzyskujemy prawo do nadziei, że Bóg nagrodzi nas szczęściem wiecznym. Pan Bóg oczekuje, że będziemy kochali nie tylko Jego – lecz także każdego bliźniego jak siebie samego. Zachowując więc przykazania także każdemu człowiekowi oddajemy to, co z woli Bożej słusznie mu się należy. Jesteśmy – sprawiedliwi, a sprawiedliwość jest źródłem pokoju. Nie tylko braku wojny, lecz także braku wzajemnej wrogości, obojętności na los drugiego, samolubstwa i samowoli... Kto chcąc wypełniać Boże przykazania oddaje każdemu, co mu się należy, ten wprowadza w życie jednostek i wspólnot ludzkich boży ład, fundament wszelkiego ładu na tej ziemi. Kto ten ład stara się budować, jest rzetelnym i wiarygodnym świadkiem Chrystusa, Zbawiciela i Odnowiciela ludzkości.

Włoski poeta Dante w swej Boskiej Komedii na drzwiach piekła umieścił sławny napis: Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy tu wchodzicie. Świat bez nadziei – to przedsionek piekła, a tymczasem wielu narzeka, że nadzieja stała się najtrudniejszą cnotą, że czują się – beznadziejnie. Istotnie – trudno o nadzieję tam, gdzie brak wiary i miłości. Tam jednak, gdzie te dwie cnoty boskie trwają – niech trwa i nadzieja! Gdzie przykazań brak dziesięciu, tam musi być tak, jak jest! Ponieważ rozmnożyła się nieprawość, ostygła miłość wielu, skostniała wiara i znikła nadzieja. A zatem – wróćmy do Dekalogu! Dziesięcioro Przykazań Boskich niech znowu będzie Bożym drogowskazem dla wszystkich Bożych dzieci! Starajmy się o to osobiście i módlmy się: Od lekceważenia Przykazań Twoich zachowaj nas, Panie.

autor: ks. Stefan Naskręt

http://www.bkaznodziejska...em_nadziei.html
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-10, 21:33   

POSŁUSZEŃSTWO BOGU

http://www.loretanki.pl/_...etyn-3-2008.pdf
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-02, 21:32   

Mój przepis na posłuszeństwo Bogu

Weź kilka kropel ambicji,
odlej całe lenistwo,
dodaj szczerego zainteresowania,
miłości również całą masę,
odłóż żądzę władzy i pieniędzy,
zamiast niej wsyp sympatię, życzliwość,
optymizm oraz szczerość.
Niechęć, pogardę,
niewierność i oszukaństwa,
lepiej włóż do starego wora,
a na wolność wypuść jeszcze więcej
szczęścia i przyjaźni.

http://www.sciaga.pl/teks...luszenstwo_bogu
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-23, 15:37   

Odkrycie w Izraelu: "Jezus mógł tu się bawić jako dziecko"

http://wiadomosci.gazeta....bawic_jako.html
 
     
ewulek
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-27, 14:03   

Kinga lubię czytać polecane przez ciebie strony dużo mnie uczą i z pewnością nie tylko mnie :-D
z Panem Bogiem
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-27, 16:48   

ewulek,
:mrgreen:
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-05-09, 13:25   

Wychowanie religijne w rodzinie (religijna rodzina wobec kryzysu wiary dzieci?)

Na warsztatach zgromadziło się 30 osób, kobiet i mężczyzn w różnym wieku, ze zdecydowaną przewagą osób mających już dorosłe dzieci, choć nie brakowało także rodziców dzieci nastoletnich i młodszych. Oprócz rodziców obecni byli także nauczyciele, katecheci i osoby w inny sposób pracujące z młodzieżą.


reszta tu:
http://www.zjazd.eu/warsztaty/601,.html
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-13, 00:12   

Dzieciństwo Jezusa
Anselm Grün OSB

Jest to fragment książki Ewangelie :. Wydawnictwa Znak

http://biblia.wiara.pl/do...ecinstwo-Jezusa
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...




Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."













"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"

Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8