Gloria in excelsis Deo!

Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  KanałyKanały  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  NewsNews
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

12 kroków do wolności Uczta - Za Stołem Słowa - ks. Michał Muszyński | Słowo Boże na dziś | Ciężki krzyż | Róże różańcowe
"Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej SYCHAR:
Warszawa | Poznań | Żory | Zielona Góra | Bonn | Opole | Gorzów Wlkp | Kraków | Trójmiasto | Rzeszów | Chicago | Szczecin | Bydgoszcz | Lublin | Wrocław

ZAPRASZAMY do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rekolekcje - Łagiewniki 2010: Uzdrowić zranione życie | Zamienić ranę w perłę | Zobacz kim jesteś - cz. 1 | cz. 2 | O przebaczeniu
Błogosławieństwo Księdza Biskupa Andrzeja Czai - ordynariusza diecezji opolskiej dla naszej Wspólnoty >>

Błogosławieństwa Bożego, aby narodzony tej świętej nocy Zbawiciel świata, obecny w naszym życiu, zawsze napełniał nas radością i nadzieją, a Jego światłość zwyciężała w nas to, co od Boga oddala - życzy administrator

Poprzedni temat «» Następny temat
Dla kogo nasze spotkania rekolekcyjne są otwarte.
Autor Wiadomość
Andrzej 
Mąż jednej żony


Imię małżonka/i: Kama
Wiek: 28
Dołączył: 22 Mar 2006
Posty: 301
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-10-04, 15:04   Bóg ma nad wszystkim kontrolę

Ola2 napisał/a:
Powtórzę, bo mnie wyprzedziłeś :mrgreen:

Teoretyzując, dalej...

Zdradzaczka porzuciła męża i dzieci - trauma, cierpienie dla rodziny... czyn naganny grzeszny

Zdradzaczka bierze ślub cywilny z kochankiem, mają dzieci... czyn naganny grzeszny

Zdradzaczka porzuca męża niesakramentalnego i dzieci - trauma, cierpienie dla rodziny... wraca do sakramentalnego... wspaniały czyn

Ona jest już ok. w świetle zasad chrześcijańskich?


Odpowiem nie wprost :mrgreen:
Kiedy Abraham otrzymał nakaz od Boga złozyć w ofierze swego syna, też bardzo to przeżywał. Myślę, że bardziej nawet niż w każdej innej sytuacji, gdzie dziecku nie grozi śmierć. Jednak wybrał drogę posłuszeństwa i zaufania Bogu. I wygrał!
_________________
"Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie" (Święty Ignacy Loyola)
"Najpierw modlitwa, potem przebłaganie, dopiero na trzecim miejscu - daleko "na trzecim miejscu"- działanie" (Święty Josemaria Escriva)
„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (List św. Pawła do Filipian 4:13)
„I nie uczynił tam wielu cudów z powodu ich niewiary” (Ew. Mateusza 13:58)
www.separacja.org ::: www.sychar.org ::: www.modlitwa.info
 
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-04, 15:08   

Andrzej napisał/a:
Dlatego tak ważna jest wierność nas sakramentalnych małżonków, by naszym niesakramentalnym współmałżonkom pomóc w nawróceniu (naszą postawą wierności, modlitwą), ułatwić (umożliwić) powrót do nas. Bowiem kiedy otworzą się oni na Bożą uzdrowieńczą łaskę nawrócenia, wówczas zrozumieją, że nic, nawet dziecko nie może byc przeszkodą do pojednania się z sakramentalnym kochającym, wiernym, wierzącym w uzdrowienie swojego małżeństwa i przebaczającym współmałżonkiem z sakramentalnego związku.


Do pojednania...ale nie zawsze do powrotu...
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-04, 15:09   

Wolałaby jednak odpowiedź wprost :mrgreen:
Bo zasada, że mam czekać, a mąż może wróci lub może nie, jest dla mnie prosta i klarowna jak konstrukcja cepa. Jeśli chcę być wierna Bogu, muszę ją stosować.

Przykład, który opisałam, nie jest już tak klarowny i mam wątpliwości.
Pozdrawiam
 
     
Andrzej 
Mąż jednej żony


Imię małżonka/i: Kama
Wiek: 28
Dołączył: 22 Mar 2006
Posty: 301
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-10-04, 15:17   1 kor 13

wanboma napisał/a:
Andrzej napisał/a:
Dlatego tak ważna jest wierność nas sakramentalnych małżonków, by naszym niesakramentalnym współmałżonkom pomóc w nawróceniu (naszą postawą wierności, modlitwą), ułatwić (umożliwić) powrót do nas. Bowiem kiedy otworzą się oni na Bożą uzdrowieńczą łaskę nawrócenia, wówczas zrozumieją, że nic, nawet dziecko nie może byc przeszkodą do pojednania się z sakramentalnym kochającym, wiernym, wierzącym w uzdrowienie swojego małżeństwa i przebaczającym współmałżonkiem z sakramentalnego związku.


Do pojednania...ale nie zawsze do powrotu...


Wanbomo, kiedy się małżonkowie w pełni nawracają (a więc do Boga i do siebie), to możesz sobie wyobrazic inną sytację niz taką jak w dniu zaślubin? :-)
_________________
"Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie" (Święty Ignacy Loyola)
"Najpierw modlitwa, potem przebłaganie, dopiero na trzecim miejscu - daleko "na trzecim miejscu"- działanie" (Święty Josemaria Escriva)
„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (List św. Pawła do Filipian 4:13)
„I nie uczynił tam wielu cudów z powodu ich niewiary” (Ew. Mateusza 13:58)
www.separacja.org ::: www.sychar.org ::: www.modlitwa.info
 
 
     
wito
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-04, 15:35   

Andrzej napisałem dość długi post jako odpowiedź na Twoją wypowiedź z godziny 15,23 ale widzę mój drogi że mnie ubiegłeś - więcej. Ty już nie tylko biblię naginasz do swoich potrzeb słowa Jana Pawła II. Widać, że nie czytałeś całego artykułu tylko odniosłeś się do mojego cytatu.
skopiowałem Ci więc kolejne akapity:
"Nie mamy zatem tutaj do czynienia z żadnym rewizjonizmem. Duszpasterstwo osób żyjących w związkach niesakramentalnych nie ma na celu akceptacji rozwodów czy też legalizacji związków niesakramentalnych. Jego celem jest niesienie pomocy duchowej katolikom, którym skomplikowało się życie małżeńskie i aktualnie znajdują się w sytuacji nieuregulowanej.

Zarzut, stawiany przez niektórych, że duszpasterstwo, o którym mówimy, podważa sens wierności małżeńskiej, można by równie dobrze wysunąć pod adresem Chrystusa, który ustanowił sakrament pojednania. Czy w ten sposób, przypadkiem, nie naraził On człowieka na grzech? No bo skoro istnieje możliwość wyjścia z tej sytuacji, to może grzech nie jest czymś strasznym? W duszpasterstwie osób żyjących w związkach niesakramentalnych nie chodzi o tworzenie jakiegoś lobby w Kościele, ale o wyciągnięcie pomocnej ręki do tych, którzy świadomi, że ich sytuacja jest obiektywnie niezgodna z Ewangelią, szukają dróg wyjścia, kierując się w stronę Boga. Kościół nie może odrzucić takich ludzi."

Zważ na to że biskup użył słowa "moralnie niemożliwe" odnosząc się do kwestii powrotu danego małżonka. Jacek Salij Op (W drodze, nr 329): "Odpisywałem na te listy to samo, co osoby te usłyszałyby natychmiast po nawiązaniu kontaktu z duszpasterzem związków niesakramentalnych: że związek taki, jeżeli dopiero się zaczyna, trzeba po prostu rozwiązywać, bo nauka Pana Jezusa na ten temat jest jednoznaczna." Zauważ na użycie słów "jeżeli dopiero sie zaczyna". Jakoś wiąże mi sie to z wypowiedzią biskupa Miziołka o rzeczach "moralnie niemożliwych"
Co do twojej jawnie napastliwej wypowiedzi z 15,23 dam Ci tylko jedną odpowiedź: jeżeli nie masz argumentów - nie krzycz głośno że "Z jego punktu widzenia najważniejsze jest "dobro dziecka", a sakrament i przykazania Boże schodza na plan dalszy." brakuje tylko że idę pod rękę z szatanem, że jestem wrogiem narodu i wiary.
I jeszcze jedno nie nam jest dane rozsądzać kto będzie zbawiony a kto nie.

[ Dodano: 2007-10-04, 17:05 ]
III Synod Archidiecezji Łódzkiej:
Art. 291. W przypadku małżeństw niesakramentalnych duszpasterze powinni przygotować je do zawarcia sakramentu małżeństwa, o ile nie ma przeszkód kanonicznych. Gdy istnieją przeszkody nieusuwalne, duszpasterze winni pouczyć, w jakim zakresie małżeństwa te mogą uczestniczyć w życiu Kościoła.
"przeszkody nieusuwalne" znów łączy mi sie to z wcześniejszym ujęciem powrotu pod katem moralnym.

[ Dodano: 2007-10-04, 17:08 ]
III Synod Archidiecezji Łódzkiej:
Art. 291. W przypadku małżeństw niesakramentalnych duszpasterze powinni przygotować je do zawarcia sakramentu małżeństwa, o ile nie ma przeszkód kanonicznych. Gdy istnieją przeszkody nieusuwalne, duszpasterze winni pouczyć, w jakim zakresie małżeństwa te mogą uczestniczyć w życiu Kościoła.
"przeszkody nieusuwalne" znów łączy mi sie to z wcześniejszym ujęciem powrotu pod katem moralnym.

[ Dodano: 2007-10-04, 17:09 ]
jakoś dziwnie wcześniej jest wypowiedź wanbomy a moje są dodawane do poprzedniej.
Zaczynamy walczyć środkami technicznymi??

[ Dodano: 2007-10-04, 17:10 ]
A feeeeee
po raz kolejny wyłazi brak argumentów
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-04, 15:35   

Wyobrażam. Dla dobra dziecka żona żyje z niesakramentalnym jak brat z siostrą - czy nie uważasz, że to jest możliwe?
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-04, 16:22   

Czym jest rozwód?

„Istnieją sytuacje, w których wspólne życie małżeńskie z różnych powodów staje się praktycznie niemożliwe. W takich przypadkach Kościół dopuszcza fizyczną separację małżonków i zaprzestanie wspólnego życia” (KKK, nr 1649). Obecnie separacja jest możliwa w Polsce także według prawa świeckiego.

Po orzeczeniu separacji przez sąd kościelny czy cywilny (lub przez obydwa) małżonkowie nie przestają być przed Bogiem i Kościołem mężem i żoną. Nie są więc wolni i nie mogą zawrzeć nowego związku. Często bywa tak, że małżonkowie rozchodzą się, mieszkają osobno, nie wiążą się z inną osobą, ale nie starają się o orzeczenie separacji ani w sądzie kościelnym, ani w cywilnym. Niekiedy, przynajmniej jedna ze stron, ma nadzieję, że nastąpi pojednanie. Znane są wypadki, kiedy — nawet po latach — małżonkowie wracają do siebie i rozpoczynają na nowo wspólne życie.

„Wspólnota chrześcijańska — czytamy w Katechizmie... — powinna pomagać tym osobom przeżywać po chrześcijańsku zaistniałą sytuację, z zachowaniem wierności wobec nierozerwalnego węzła ich małżeństwa” (nr 1649).

Niektórzy katolicy decydują się na rozwód. Niekiedy ta decyzja jest poprzedzona trwającymi wiele lat wysiłkami — przynajmniej jednej ze stron — by ratować małżeństwo. Bywa, że ze względu na małe dzieci trwają w związku, a gdy dzieci dorastają, rozchodzą się. Dla niektórych wierzących trudnym problemem sumienia jest to, czy zgodzić się na rozwód, gdy druga strona tego się domaga. Zdarzają się też sytuacje, że małżonkowie przeżywają kryzys swego związku i zamiast podjąć próbę uzdrowienia ich małżeństwa, kierują się emocjami i ambicją, sięgając po najprostsze, ich zdaniem, rozwiązanie: rozwód.

„Jeśli rozwód cywilny — poucza Katechizm Kościoła Katolickiego — pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego” (nr 2383).

Potrzeba wielkiej rozwagi, modlitwy o światło Ducha Świętego oraz rady ludzi mądrych i prawych, by zdecydować, że rozwód jest rozwiązaniem rzeczywiście koniecznym i w danej sytuacji najlepszym.

http://www.opoka.org.pl/b...alwator_05.html

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ks. Marek Dziewiecki
Małżeństwo, krzywda i obrona

"....... Kościół nie tylko poważnie traktuje cierpienie krzywdzonego małżonka, ale równie poważnie traktuje złożoną przez niego przysięgę małżeńską! Właśnie dlatego Kościół nie uznaje rozwodów. Mówiąc mocno: Kościół traktuje poważnie człowieka i składane przez niego ślubowanie. Dany człowiek może wprawdzie kpić sobie z własnej przysięgi lub o niej „zapomnieć”, ale Kościół, który kocha człowieka, nie może mu w tym pomagać. Miłość nigdy nie pomaga w złym! Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno komukolwiek proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka. ......."
"W obliczu poważnego kryzysu małżeństwa
możemy szukać rozwiązań „łatwych”
albo mądrych i uczciwych.

Optymalną postawą w obliczu dramatycznych krzywd wyrządzanych przez współmałżonka jest decyzja o separacji, pozostając jednak wiernym własnej przysiędze małżeńskiej. Oznacza to życie w czystości i nie łączenie się z kimś innym na sposób małżeństwa. Oczywiście jest to rozwiązanie trudne, ale jedyne zgodne z zasadami miłości, wierności i szacunku do samego siebie. Zadaniem doradców katolickich jest ukazywanie oczywistego faktu, że rozwiązania „łatwe” są zawsze zawodne i rozczarowują. Nie wolno nam „pomagać” w szukaniu tego typu „łatwych”, ale niemoralnych dróg wyjścia z bolesnej sytuacji, bo na długą metę tego typu „rozwiązania” powodują popadnięcie w jeszcze większe cierpienie i kryzys. Gdy ktoś z szukających u nas porady, nie chce szukać rozwiązań zgodnych z Ewangelią, to pozostaje nam ufna modlitwa w jego intencji oraz nadzieja, że któregoś dnia zwróci się jeszcze raz do nas o pomoc, gdyż zrozumie, że nie istnieją lepsze sposoby przezwyciężania trudności życiowych niż te, które są zgodne z Ewangelią."

http://www.opoka.org.pl/b...wo_krzywda.html

---------------------------------------------------------------------

kkk
Rozwód

2382 Pan Jezus podkreślił pierwotny plan Stwórcy, który chciał nierozerwalności małżeństwa 126 . Znosi pobłażliwość, która przeniknęła do Starego Prawa 127 .
Między ochrzczonymi "małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci"

2383 Separacja małżonków z utrzymaniem węzła małżeńskiego może być uzasadniona w pewnych przypadkach przewidzianych przez prawo kanoniczne

Jeśli rozwód cywilny pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego.

2384 Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu. Zmierza do zerwania dobrowolnie zawartej przez małżonków umowy, by żyć razem aż do śmierci. Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne. Fakt zawarcia nowego związku, choćby był uznany przez prawo cywilne, powiększa jeszcze bardziej ciężar rozbicia; stawia bowiem współmałżonka żyjącego w nowym związku w sytuacji publicznego i trwałego cudzołóstwa:

Jeśli mąż, odłączywszy się od swej żony, łączy się z inną kobietą, sam jest cudzołożnikiem, ponieważ każe popełnić cudzołóstwo tej kobiecie; także kobieta, która mieszka z nim, jest cudzołożnicą, ponieważ pociągnęła do siebie męża innej kobiety

2385 Niemoralny charakter rozwodu wynika z nieporządku, jaki wprowadza on w komórkę rodzinną i w społeczeństwo. Nieporządek ten pociąga za sobą poważne szkody: dla porzuconego współmałżonka, dla dzieci, które doznały wstrząsu z powodu rozejścia się rodziców, często starających się pozyskać ich względy, oraz z uwagi na zły przykład, który czyni z niego prawdziwą plagę społeczną.

2386 Może zdarzyć się, że jeden ze współmałżonków jest niewinną ofiarą rozwodu orzeczonego przez prawo cywilne; nie wykracza on wówczas przeciw przepisowi moralnemu. Istnieje znaczna różnica między współmałżonkiem, który szczerze usiłował być wierny sakramentowi małżeństwa i uważa się za niesłusznie porzuconego, a tym, który wskutek poważnej winy ze swej strony niszczy ważne kanonicznie małżeństwo.


http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2-2.htm


Jak widać z powyższego, Kościół dopuszcza rozwód. I wcale mnie nie cieszy, że tym razem ja mam rację, wręcz przeciwnie.
-------------------------------------------------------------------
Nawet świadcząc dobro można to robić egoistycznie, dla własnej satysfakcji.
 
     
wito
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-04, 16:23   

III Synod Archidiecezji Łódzkiej:
Art. 291. W przypadku małżeństw niesakramentalnych duszpasterze powinni przygotować je do zawarcia sakramentu małżeństwa, o ile nie ma przeszkód kanonicznych. Gdy istnieją przeszkody nieusuwalne, duszpasterze winni pouczyć, w jakim zakresie małżeństwa te mogą uczestniczyć w życiu Kościoła.
"przeszkody nieusuwalne" znów łączy mi sie to z wcześniejszym ujęciem powrotu pod katem moralnym.
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-04, 16:40   

Wan. Takie wyjście - białe małżeństwo - jest możliwe. Ale ...... nie dla każdego. Wbrew pozorom, nie każdy żyjąc w takim "białym" związku może przystępować do komunii św. , nawet jeśli zostaną spełnione wszystkie warunki.
O ile ten przepis się nie zmienił, cywilni małżonkowie muszą mieć ukończone chyba 60 lat - oczywiście każdy z nich, nie łącznie :mrgreen:

http://pierzchalski.eccle...0-01&sz=&pyt=35
Ostatnio zmieniony przez elzd1 2007-10-04, 16:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
wito
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-04, 16:45   

Jeśli jednak związek taki został zawarty, a małżonkowie (dla dobra dzieci lub dla innych dostatecznie ważnych przyczyn) nie mogą się rozejść, wówczas, jak długo trwają w bliskiej okazji do grzechu, nie mogą przystąpić do Sakramentów Pokuty i Komunii świętej, ze względu na to, że nie spełniają dostatecznych warunków wymaganych do przyjęcia tych sakramentów. Nawet gdy nie stanowią dla siebie bliskiej okazji do grzechu, nie mogą przystąpić do Komunii świętej w środowisku, w którym ich stan jest znany, ze względu na niebezpieczeństwo zgorszenia. Małżonkowie ci powinni jednak realizować swą wiarę przez gorliwe spełnianie obowiązków religijnych, wychowując swoje potomstwo zgodnie z nauką katolicką oraz korzystając z łask, którymi Chrystus obdarowuje wszystkich i do których mają prawo na mocy przyjętych Sakramentów Chrztu i Bierzmowania.

A co do Twojej wypowiedzi Elzd proszę bardzo:
Kościół w pewnych przypadkach dopuszcza do Komunii świętej małżonków będących po rozwodzie w związku cywilnym, jeśli mianowicie ich rozejście się jest moralnie niemożliwe (na przykład z powodu wychowywania dzieci lub koniecznej opieki wzajemnej), a osoby te stanowczo decydują się zaprzestać pożycia małżeńskiego (seksualnego) i żyć jak brat z siostrą. Kościół może im udzielić rozgrzeszenia i dopuścić ich do Komunii świętej. W takim przypadku duszpasterz, zanim podejmie decyzję, musi być przekonany o spełnieniu następujących warunków: - a) została naprawiona krzywda w stosunku do współmałżonka z małżeństwa sakramentalnego i dzieci urodzonych w tym małżeństwie. Usunięcie krzywdy jest warunkiem owocnego rozgrzeszenia; - b) istnieje moralna pewność, że powstrzymanie się obydwu stron od współżycia seksualnego zostanie zachowane. W przypadku osób starszych można łatwiej przyjąć zapewnienie z ich strony; natomiast gdy chodzi o ludzi w sile wieku, zwłaszcza że wspólne mieszkanie i stałe przebywanie razem będzie stwarzać ustawiczne okazje do upadku, wskazany jest pewien okres próby i dopiero po szczęśliwym jej odbyciu możliwe dopuszczenie do Komunii świętej; - c) zostanie usunięte niebezpieczeństwo zgorszenia. W dużych miastach, gdzie ludzie się nie znają, niebezpieczeństwo zgorszenia nie zachodzi; rodzinie i bliższym znajomym powinni zainteresowani wyjaśnić swój obecny sposób życia i zgodę Kościoła na przyjmowanie sakramentów świętych. Gorzej natomiast jest w parafiach wiejskich i małomiasteczkowych, gdzie wszyscy wzajemnie się znają. Duszpasterz może wtedy zezwolić na przyjmowanie Komunii świętej gdzie indziej, na przykład w innej parafii, w kościele klasztornym lub miejscu pielgrzymkowym. Jeżeli ktoś że znajomych zauważy przystępowanie małżonków z małżeństwa cywilnego do Komunii świętej i zapyta duszpasterza czy samych komunikujących, trzeba mu sprawę wyjaśnić; również bliscy i rodzina dopuszczonych do Komunii świętej powinni być o takim fakcie powiadomieni.

[ Dodano: 2007-10-04, 17:46 ]
obydwa cytaty ze strony mateusz. pl
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-04, 16:52   

Wito, właśnie podałam stronę, myślę że wiarygodna - na temat celibatu w małżeństwie.
 
     
Agnieszka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-04, 16:53   

cytat z mojej wcześniejszej wypowiedzi

"Andrzej przecież Ci księża z doktoratem profesurą i habilitacją to znaja sprawę tylko z Twich relacji, a skąd Oni mogą wiedzieć jak to się wszystko potoczy. A może rozmawiali z Twoją żoną?? A co wiedzą o dziecku Twojej żony? Oni wypowiedzilei się czysto teoretycznie , Ty masz czekać , Ona ma wrócić . tyle. "

Andrzeju, drogi.Z mojej wypowiedzi wynika, że księża owi wypowiedzieli się czysto teoretycznie w temacie powrotów Sakramentalnych Małżonków. Teoretycznie i czysto ogólnie. Ty mówisz ,że nie jest to opinia ogólna tylko dotyczy konkretnego przypadku czyli Twojego ponieważ wydając tę opinię przeanalizowali Twój przypadek.

Ja dalej twierdzę, że jest to opinia ogólna . Dlaczego? POnieważ nie przeanalizowali dokładnie sytuacji wszystkich osób , ktorych to dotyczy - mianowicie Twojej żony, Jej niesakramentalnego męża oraz Ich dziecka.

cytując za Witem fragmenty opracowania biskupa Miziołka

"Każda rodzina niesakramentalna stanowi osobny przypadek i przedstawia odrębną sytuację duszpasterską. Gdy duszpasterz zdobędzie zaufanie małżonków i ci szczerze otworzą mu swoje serca, zorientuje się w przyczynach rozpadnięcia się poprzedniego czy poprzednich, z obydwu stron, małżeństw oraz w ich obecnej sytuacji. Ukazawszy naukę Ewangelii o małżeństwie chrześcijańskim zbada starannie, czy pierwsze małżeństwo nie było nieważne, a w razie uzasadnionych przyczyn nieważności dopomoże małżonkom do wniesienia sprawy do sądu kościelnego. Powinien też uwzględnić możliwość pojednania z poprzednim współmałżonkiem i powrotu do pierwszego sakramentalnego związku. Jeśli zwłaszcza małżeństwo niesakramentalne nie układa się dobrze, a powody rozejścia się w poprzednim związku nie były zbyt poważne, należy przedsięwziąć próbę ratowania małżeństwa sakramentalnego. Dopiero gdy te próby zawiodą i rozejście się małżeństwa niesakramentalnego jest moralnie niemożliwe, należy ukazać drogę ograniczonego życia religijnego w związku niesakramentalnym."

Nie można zatem jednoznacznie wypowiedzieć w tym temacie. Ja nie kwestionuję powrotu, ale i nie kwestionuję innego rozwiązania w oparciu o ww tekst. Wogóle nie czuję się upoważniona i uprawniona aby to oceniać.

Ja mogę z pełną odpowiedzialnościa powiedzieć SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA jest ŚWIĘTY, KAŻDE SAKRAMENTALNE MAŁŻEŃSTWO MA SZANSĘ BYĆ URATOWANE .

A od rozważania konkretnych przypadków na pewno nie ja jestem. I myślę, że Ci księża do których się zwracałeś tej sytuacji starannie nie zbadali.
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-04, 17:02   

Jest jeszcze jeden problem: jak oni (zdradzacze) rozumieją słowa księdza, z którym rozmawiają.
Przykład mojego męża: zmarł mu brat, mój "szanowny" w księdzem rozmawiał, nie wiem czy to była spowiedź, czy tylko luźna rozmowa. Nie wiem co ksiądz powiedział, ale małżonek zrozumiał, iż przystąpienie do komunii św. jest możliwe, to tylko sprawa jego własnego sumienia. I cóż zdecydował? No nie przystąpił, ale tylko dlatego, żeby nie siać zgorszenia - rodzina była i znajomi.
Czyli - interpretacja wedle własnej potrzeby.

[ Dodano: 2007-10-04, 18:09 ]
No i mam kolejny problem: skąd ksiądz może wiedzieć, że została usunięta przeszkoda, oraz naprawiona krzywda w stosunku do sakramentalnego? Przecież zdradzacz może sobie myśleć, że ja już się pogodziłam, nie kontaktujemy się, nie mplestuję go telefonami. On nie wie jak ja żyję. I wcale nie musi kłamać, może być przekonany o swojej racji, o tym, że sobie odpuściłam. My mamy tylko - aż!!! - separację. I to tylko cywilną.
Przecież ksiądz nie zawezwie mnie na rozmowę.... tak myślę.
Sprawa ludzkiego sumienia, bardzo ciężki temat.
 
     
Andrzej 
Mąż jednej żony


Imię małżonka/i: Kama
Wiek: 28
Dołączył: 22 Mar 2006
Posty: 301
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-10-04, 18:20   Szukamy prawdy...

elzd1 napisał/a:

Jak widać z powyższego, Kościół dopuszcza rozwód. I wcale mnie nie cieszy, że tym razem ja mam rację, wręcz przeciwnie.


Wcale z tego nie wynika, gdyż nie wzięłaś pod uwagę faktu, że od 1999 roku obowiązuje w prawie cywilnym możliwość separacji, którą Kościół dopuszcza, a która daje nie zrywając węzła małżeńskiego nie gorsze zabezpieczenie (np. przed przemocą) niż rozwód.
Ela, nie czytałaś mojego postu uzasadniającego, dlaczego przestały istnieć z moralnego punktu widzenia argumenty usprawiedliwiające występowanie o rozwód lub wyrażanie zgody na rozwód.

Proponuję przeczytać argumentację i odnieść się do niej. Elżbieta ten mój post – uzasadnienie przedstawiła biskupowi we Wrocławiu, i ksiądz biskup nie zakwestionował. :-D
Nie wątpię, że masz dobrą wolę i zależy Ci na prawdzie.

W skrajnych sytuacjach: dlaczego separacja a nie rozwód?

wito napisał/a:
III Synod Archidiecezji Łódzkiej:
Art. 291. W przypadku małżeństw niesakramentalnych duszpasterze powinni przygotować je do zawarcia sakramentu małżeństwa, o ile nie ma przeszkód kanonicznych. Gdy istnieją przeszkody nieusuwalne, duszpasterze winni pouczyć, w jakim zakresie małżeństwa te mogą uczestniczyć w życiu Kościoła.
"przeszkody nieusuwalne" znów łączy mi sie to z wcześniejszym ujęciem powrotu pod katem moralnym


Rozważamy sytuację małżonków z ważnych małżeństw sakramentalnych. A dopóki nie udowodni się w Sądzie Biskupim, że jakieś małżeństwo zostało nieważnie zawarte – obowiązuje zasada „Favour matrimonni” (zasada domniemania jego ważności – patrz kanon 1060 Kodeksu Kanonicznego). Ponadto, jeśli porzucony i czekający na powrót marnotrawnego małżonek daje dowody swojej miłości (jest wierny, przebacza, pragnie zjednoczenia i pojednania i jest w sumieniu przekonany o jego ważności) – to w każdym ew. procesie jest to silna przesłanka przemawiająca za ważnością małżeństwa. Ale my tu nie rozpatrujemy sytuacji hipotetycznych. Dopóki nie ma orzeczenia o nieważności, Kościół traktuje małżeństwo jako ważnie zawarte.

wito napisał/a:
Jeśli jednak związek taki został zawarty, a małżonkowie (dla dobra dzieci lub dla innych dostatecznie ważnych przyczyn) nie mogą się rozejść, wówczas, jak długo trwają w bliskiej okazji do grzechu, nie mogą przystąpić do Sakramentów Pokuty i Komunii świętej…


Witek, czy myślisz, że w każdej sytuacji, tam gdzie osoby żyjące w związkach niesakramentalnych np. wychowują dzieci jest moralnie dopuszczalne pozostawanie w związku, nawet gdyby było to tzw. „białe małżeństwo”? „Białe małżeństwo” czyli zaprzestanie współżycia seksualnego jest warunkiem koniecznym otrzymania rozgrzeszenia w Sakramencie Pokuty, ale nie zawsze jest warunkiem wystarczającym. Oprócz współżycia jest jeszcze problem postawy (proponuję wysłuchać fragmentu Katechizmu, gdzie ks. Piotr o tym mówi: "Problemem w związkach niesakramentalnych jest nie tylko sex, ale zobowiązania wobec małżonka/-nki kościelnej...") prawowiernego i prawowitego współmałżonka. I tak, jeśli jakiś ks. spowiednik rozezna sprawę penitenta żyjącego w niesakramentalnym związku i dowie się np. że czeka na niego i pragnie jego powrotu sakramentalny współmałżonek i pragnie się z nim pojednać, to nie może mu dać rozgrzeszenia, jeśli ten… się z nim nie pojedna. A co oznacza pojednanie z sakramentalnym współmałżonkiem - pisałem już o tym wyżej.

Kiedy ks. spowiednik może dopuścić do „białego małżeństwa”? Ano wtedy, gdy przy spełnieniu warunków poprawnej spowiedzi, zachodzi gotowość do pojednania ze współmałżonkiem, który np. będąc w innym związku takiej gotowości do pojednania i uzdrowienia związku nie wykazuje. Po prostu może on nie chcieć powrotu do małżeństwa i do współmałżonka. Wtedy jest możliwe uzyskanie rozgrzeszenia i „białe małżeństwo”.

A poza tym, wszyscy księża, którzy wypowiadali się w mojej sprawie (mojego małżeństwa), a więc ks. Jan, ks. Piotr, księża profesorowie tylko potwierdzają, że nie w każdym przypadku Kościół zgadza się na „białe małżeństwo”. Albowiem bardzo dużo zależy jeszcze od zachowania sakramentalnego współmałżonka. Krótko mówiąc w sytuacjach podobnych do mojej, ksiądz, który by znał moją sytuację i żony – nigdy by nie wyraził w tej obecnej sytuacji zgody na „białe małżeństwo” małżonce. A przynajmniej nie ks. Jan, ks. Piotr i Ci księża profesorowie, którzy rozeznali sytuację. Bo skoro powiedzieli, że obowiązkiem żony z moralnego punktu widzenia jest powrót do mnie, to jednocześnie nie mogą sobie zaprzeczyć i powiedzieć, że może ona pozostać przy niesakramentalnym partnerze np. w „białym małżeństwie”.
_________________
"Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie" (Święty Ignacy Loyola)
"Najpierw modlitwa, potem przebłaganie, dopiero na trzecim miejscu - daleko "na trzecim miejscu"- działanie" (Święty Josemaria Escriva)
„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (List św. Pawła do Filipian 4:13)
„I nie uczynił tam wielu cudów z powodu ich niewiary” (Ew. Mateusza 13:58)
www.separacja.org ::: www.sychar.org ::: www.modlitwa.info
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...




Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."













"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"

Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8