Gloria in excelsis Deo!

Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  KanałyKanały  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  NewsNews
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

12 kroków do wolności Uczta - Za Stołem Słowa - ks. Michał Muszyński | Słowo Boże na dziś | Ciężki krzyż | Róże różańcowe
"Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej SYCHAR:
Warszawa | Poznań | Żory | Zielona Góra | Bonn | Opole | Gorzów Wlkp | Kraków | Trójmiasto | Rzeszów | Chicago | Szczecin | Bydgoszcz | Lublin | Wrocław

ZAPRASZAMY do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rekolekcje - Łagiewniki 2010: Uzdrowić zranione życie | Zamienić ranę w perłę | Zobacz kim jesteś - cz. 1 | cz. 2 | O przebaczeniu
Błogosławieństwo Księdza Biskupa Andrzeja Czai - ordynariusza diecezji opolskiej dla naszej Wspólnoty >>

Błogosławieństwa Bożego, aby narodzony tej świętej nocy Zbawiciel świata, obecny w naszym życiu, zawsze napełniał nas radością i nadzieją, a Jego światłość zwyciężała w nas to, co od Boga oddala - życzy administrator

Poprzedni temat «» Następny temat
Anioł w życiu człowieka nie tylko w Adwencie
Autor Wiadomość
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-09, 17:08   

http://www.youtube.com/wa...feature=related
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-25, 07:31   

Do św. Rafała Archanioła

Święty Rafale Archaniele, który czuwasz przed majestatem Bożym i z polecenia Stwórcy, byłeś przewodnikiem w niebezpiecznej wędrówce Tobiasza. Czuwaj nad drogami naszego życia, ostrzegaj przed niebezpieczeństwami jakie nas zgubić mogą. Ty odpędzałeś demony i uzdrawiałeś mocą Bożą. Broń nas przed uległością złu, a gdy zdrowie i życie nasze zagrożone będzie, wstawiaj się za nami u Boga, przedstawiaj nasze sprawy i bądź nam pomocny. Amen.

http://www.wdepresji.fora...niola,1045.html

---------------------------------------------------------------------------------------------------


Modlitwa do św. Rafała Archanioła

Panie Boże, racz zesłać nam pomoc świętego Rafała Archanioła; ponieważ, jak wierzymy, przebywa on zaw­sze w obecności Twojego majestatu, niech przedstawia Tobie nasze prośby i wyjedna nam Twoje błogosławień­stwo. Przez Pana naszego. Amen.

http://sanctus.pl/index.p...upa=287&doc=219

---------------------------------------------------------------------------------------------------

modlitwy o uzdrowienie

http://www.donebe.eu/doku...RAFALA_2010.pdf

----------------------------------------------------------------------------------------------------
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2010-07-16, 12:14   

Aniołowie ukazują się w ciele
Cielesność aniołów


W naszych poprzednich rozważaniach przyglądaliśmy się św. Tomaszowi, który wykazuje, że aniołowie ani nie mają ciał, ani nawet nie mają możliwości ich posiadania. Wspomniałem wtedy o pytaniu, które w związku z tym problemem zostało zadane przez Akwinatę. Skoro aniołowie nie mają, i nawet nie mogą mieć, ciał, to jak w takim razie należy rozumieć te fragmenty Pisma Świętego, w których aniołowie pojawiają się w ludzkich ciałach?[1] Św. Tomasz odpowiadając najpierw wyklucza taką możliwość, że ciała aniołów istniały tylko w wyobraźni ludzi, którzy je oglądali. Taki pogląd jest nie do przyjęcia, ponieważ wyobrażenie jest różne u różnych ludzi, czyli nigdy nie ma takich dwóch osób, które identycznie wyobrażałyby sobie tę samą rzecz nie istniejącą w rzeczywistości. Duchy niebieskie przecież ukazywały się w ciałach wielu ludziom naraz. Aniołów odwiedzających Abrahama widział on sam i cała jego rodzina (Rdz 18,1-15), podobnie było z Lotem i mieszkańcami Sodomy (Rdz 19,1-11), a także z archaniołem Rafałem, który przebywał wśród ludzi przez długi czas (Tb 4,1-12,22). Choć Akwinata mówi tylko, że wszyscy ci ludzie nie mogli wyobrażać sobie aniołów w ten sam sposób, dodajmy, że nie mogła być to jakaś zbiorowa halucynacja, czy inne tego typu zjawiska, ponieważ Pismo Święte mówi o cielesności aniołów, która utrzymywała się przez wiele dni. Nierozsądne zatem byłoby twierdzenie, że to tylko ludzkie wyobrażenie i dlatego też pozostaje przyjąć, że aniołowie opisani przez Pismo Święte naprawdę posiadali ciała.

Doskonały kucharz

Jak zatem jest to możliwe? Jeżeli aniołowie nie mają ciał, i nawet nie mogą ich mieć, to jak w takim razie mogą "ukazywać się w ciele"? Św. Tomasz odpowiada po prostu, że aniołowie nie będąc cieleśni niekiedy ciała przybierają (corpora assumant). Oczywiście nie jest to wcale pełna odpowiedź, ponieważ teraz możemy znów zapytać: co to znaczy przyjąć, czy przybrać ciało? Aby przybliżyć nieco odpowiedź, musimy sięgnąć do dalszego fragmentu Summy teologii, w którym św. Tomasz zajmuje się co prawda innym pytaniem, ale niejako przy okazji rozjaśnia nam interesujące nas zagadnienie. Rozważając władzę aniołów nad światem materialnym pokazuje, że z racji swej doskonałości, która jest dużo większa niż ludzka, aniołowie mogą wpływać na materię w sposób dużo doskonalszy niż człowiek.[2] Jednak czyni tutaj zastrzeżenie, że nie mogą oni niczego stwarzać, tylko wpływają na materię już istniejącą, przekształcając ją. Oznacza to nie tylko, że działają posługując się tym, co wcześniej zostało stworzone, ale także, że muszą oni postępować zgodnie z tym, jak materia naturalnie się zachowuje. Akwinata przywołuje tutaj jako przykład działanie kucharza, który wykorzystując ogień i różne składniki może przyrządzić smaczny posiłek. W ten sposób wykorzystywana jest naturalna siła ognia, który podgrzewa i zmienia potrawę, czyniąc ją dobrą do zjedzenia. Choć wykorzystywane jest to, co jest w naturze, to jednak kiedy kucharz zakończy swoją pracę, pojawia się coś, co nie występuje naturalnie, a mianowicie smaczny posiłek. Innymi słowy: chleba nie da się wyhodować na polu, ale można wyhodować zboże, które człowiek jest w stanie przemienić w chleb.

Władać materią jak Bóg

Posługując się tym przykładem św. Tomasz wyjaśnia, że aniołowie, którzy z racji swej doskonałości mogą kształtować materię dużo lepiej niż człowiek, czynią z tego, co jest w naturze, rzeczy, które człowiekowi wydają się cudowne i niesamowite. I choć anioł nie może władać materią jak Bóg, to jednak czyni to w sposób dla człowieka nieosiągalny.[3] Dodajmy, że przykład ten może dostarczyć nam nieco żartobliwego wniosku, że jeżeli aniołowie zabraliby się kiedyś za przygotowanie posiłków, to dla człowieka byłyby to potrawy o prawdziwie niebiańskim smaku.

To wyjaśnienie pomaga nam bardzo w zrozumieniu tego, jak aniołowie mogą przybierać ciała. Skoro są w stanie kształtować materię w tak doskonały sposób, że człowiek uznaje to za cud, to oznacza, że są również w stanie ukształtować z materii ciało, które przypomina ciało ludzkie.

Ubranie ciała

Zauważmy jednak, że cały czas mówimy tutaj o jakimś materialnym tworze, który przypomina ciało ludzkie, ale ciałem ludzkim nie jest. Jest to bardzo ważne przypomnienie, ponieważ anioł przybierając ciało nie staje się człowiekiem. On nadal pozostaje aniołem! Oznacza to, że choćby w przybranym ciele chodził jak człowiek, jadł jak człowiek i wszystko robił tak, jak człowiek, to i tak nie stanie się przez to człowiekiem. Św. Tomasz w tym miejscu po prostu mówi, że w przybranych ciałach aniołowie nie wykonują czynności życiowych.[4] Trzeba jednak sprawę nieco wyjaśnić. Są takie działania człowieka, które opierają się jedynie na wykorzystaniu praw natury. Przykładem jest tutaj mowa, która polega na wydawaniu dźwięków w sposób określony. W tym znaczeniu aniołowie mogą mówić w przybranych ciałach, bo tak samo są w stanie wydobywać z siebie dźwięki.[5]

Jednak kiedy mówimy na przykład o jedzeniu i trawieniu pożywienia, to człowiek wykonuje tę czynność po to, aby żyć. Aniołowie, jeżeli nawet jedzą w przybranych ciałach, to jednak nie czynią tego, aby podtrzymać w istnieniu ciało, które przybrali. Zatem w tym przypadku jedzenie nie służy budowaniu ciała w taki sposób, w jaki pożywienie jest przyswajane i staje się częścią ciała człowieka.[6]

Zewnętrzny dodatek

Wszystkie te, dość skomplikowane, rozumowania możemy teraz przedstawić przy pomocy przykładu. Jak mi się wydaje, najlepiej można opisać przybieranie ciał przez aniołów poprzez przykład człowieka, który wkłada ubranie. Może ono sprawić, że osoba taka zacznie zupełnie inaczej wyglądać, ale nigdy nie stanie się ono częścią ludzkiego ciała. Ubranie porusza się tak jak człowiek się porusza, czasem nawet wydaje dźwięki szeleszcząc, ale nie czyni tego dlatego, że jest żywe, tylko dlatego, że porusza je ubrany człowiek. Podobnie przybrane ciała nie stają się częścią anielskiej natury, są jedynie zewnętrznym dodatkiem do niej.

Dlaczego aniołowie udają?

Skoro już rozważania św. Tomasza nieco przybliżyły nam to, w jaki sposób aniołowie przybierają ciała, to możemy przejść do kolejnego pytania, które się tutaj pojawia. Zobaczmy, że jeżeli aniołowie mają duchową naturę, to przybierając ciała udają, że są ludźmi, a więc istotami o wiele mniej doskonałymi. Choć brzmi to trochę dziwnie, możnaby porównać tę sytuację do człowieka, który udaje, że jest zwierzęciem. Rodzi się więc pytanie, dlaczego aniołowie przybierają ciała i udają, że są ludźmi? Przecież nie wynika to z ich własnej natury, a przybieranie ciał samo w sobie jest sytuacją równie dziwną, jak człowiek udający, że jest zwierzęciem.

Pytanie to pojawia się w jednym z zarzutów, a św. Tomasz odpowiada na nie, że aniołowie nie robią tego dla samych siebie, bo taka sytuacja byłaby właśnie kuriozalna, ale robią to ze względu na człowieka, który nie może zobaczyć anioła w jego naturalnej postaci.[7] Przybieranie ciał przez aniołów zawsze więc jest pożyteczne dla człowieka i jest dawane człowiekowi po to, aby przekazać mu jakąś prawdę o tajemnicach Bożych. Aniołowie przybierający ciała, opisywani na kartach Starego Testamentu, w pewien sposób zapowiadają Wcielenie Chrystusa i niejako powoli wprowadzają człowieka w tę tajemnicę. W Nowym Testamencie, kiedy Wcielenie Chrystusa już nastąpiło przybieranie ciał przez aniołów ma służyć pokazaniu człowiekowi jego przyszłej chwały. Jest zapowiedzią społeczności zbawionych - Kościoła Uwielbionego, w którym człowiek ma znaleźć się po śmierci.[8]

Pokora aniołów

Możemy więc uważać, że Bóg nakazuje dobrym aniołom przybieranie ciał tylko wtedy, kiedy jest to dla człowieka potrzebne, kiedy skuteczniej może skierować go ku duchowej rzeczywistości, przypomnieć mu i wyjaśnić jakąś duchową prawdę. Musimy jednak pamiętać, że skoro aniołowie tak doskonale mogą kształtować materię, to mogą również udzielać nam pomocy w zwykły sposób, bez przybierania ciał. Mogą przecież równie dobrze (a nawet lepiej) wpływać na materię bez przybranego ciała. Wynika z tego, że ukazanie się anioła w przybranym ciele jest zawsze jakimś wypadkiem nadzwyczajnym. Dokonuje się zawsze wtedy, kiedy zobaczenie anioła w szczególny sposób może człowiekowi pomóc w dążeniu do Boga.
Na koniec warto przedstawić jeszcze jeden wniosek. Skoro, jak powiedzieliśmy, doskonałość aniołów polega na ich bezcielesności, a przybieranie ciał jest w pewnym stopniu byciem tym, kim nie są w rzeczywistości, to chciałoby się powiedzieć, że przybranie ciała jest dla anioła jakimś aktem uniżenia.

Okazują one w ten sposób swoją pokorę uniżając się na podobieństwo uniżenia Chrystusa. Chrystus "uniżył samego siebie" i "stał się podobnym do ludzi" (Flp 2,7-8). Skoro więc nasze Zbawienie dokonało się przez uniżenie się samego Boga, aniołowie także stają się "podobni do ludzi" tak jak Chrystus, aby służyć dziełu naszego Zbawienia. Jeżeli tak spojrzymy na niezwykłe przybieranie ciał przez aniołów, to tym większa powinna być nasza wdzięczność wobec ich niezwykłej pokory.

Ks. Tomasz Stępień

przypisy:

1 ST I, q.51, a.2, rsp.
2 Por. ST I, q.110, a.2, rsp.
3 ST I, q.110, a.2, ad 3: "Nic nie wadzi, żeby mocą aniołów działy się w przyrodzie jakieś skutki, do dokonania których siły cielesnych przyczyn sprawczych są niewystarczające. Ale to jeszcze nie znaczy, że materia jest posłuszna aniołom na skinienie; tak jak i kucharzom materia nie jest na skinienie posłuszna, gdy taką czy inną strawę gotują za pomocą ognia, kierując umiejętnie jego siłą - tego by jednak ogień sam przez się nigdy nie dokonał. Nie przekracza siły cielesnej przyczyny sprawczej doprowadzenie materii do tego urzeczywistnienia, jakim jest forma substancjalna, gdyż podobny z natury czyni rzecz podobną do siebie."
4 Por. ST I, q.51, a.3, rsp.
5 Por. ST I, q. 51, a.3, ad.4: "Właściwie to aniołowie nie mówią przez przybrane ciała; tworzą jedynie w powietrzu dźwięki podobne do głosów ludzkich, co ma jakoweś podobieństwo do mowy."
6 Por. ST I, q.51, a 3, ad 5: "… pokarm brany przez aniołów ani nie obracał się w ciało przybrane, ani też owo ciało nie było takiej natury, żeby pokarm mógł się w nie obrócić. Nie było to więc prawdziwe jedzenie …"
7 Por. ST I, q.51, a.3, ad 1.
8 Por. ST I, q.51, a.3, ad 1.

http://www.katolik.pl/ind...rtykuly&id=2459
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...




Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."













"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"

Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9