Gloria in excelsis Deo!

Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  KanałyKanały  BłogosławieństwaBłogosławieństwa  RekolekcjeRekolekcje  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  12 kroków12 kroków  StowarzyszenieStowarzyszenie  NewsNews
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  NagraniaNagrania  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

12 kroków do wolności Uczta - Za Stołem Słowa - ks. Michał Muszyński | Słowo Boże na dziś | Ciężki krzyż | Róże różańcowe
"Ja ... biorę Ciebie ... za żonę/męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
Ogniska Wiernej Miłości Małżeńskiej SYCHAR:
Warszawa | Poznań | Żory | Zielona Góra | Bonn | Opole | Gorzów Wlkp | Kraków | Trójmiasto | Rzeszów | Chicago | Szczecin | Bydgoszcz | Lublin | Wrocław

ZAPRASZAMY do zgłaszania modlitewnych intencji za małżonków Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia
Rekolekcje - Łagiewniki 2010: Uzdrowić zranione życie | Zamienić ranę w perłę | Zobacz kim jesteś - cz. 1 | cz. 2 | O przebaczeniu
Błogosławieństwo Księdza Biskupa Andrzeja Czai - ordynariusza diecezji opolskiej dla naszej Wspólnoty >>

Błogosławieństwa Bożego, aby narodzony tej świętej nocy Zbawiciel świata, obecny w naszym życiu, zawsze napełniał nas radością i nadzieją, a Jego światłość zwyciężała w nas to, co od Boga oddala - życzy administrator

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: administrator
2008-04-25, 02:05
Afirmacje, wizualizacje, pozytywne myslenie
Autor Wiadomość
kokko
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-22, 22:18   Afirmacje, wizualizacje, pozytywne myslenie

Kochani- przyjaciolka pozyczyla mi na ten temat ksiązke
Fakt, jak zaczelam afirmowac, wizualizowac zaczelam sie lepiej czuc- pomaga mi troche to wyjsc z depresji, nie wizualizuje jednak jak trzymam sie z mezem za reke tylko ze jestem szczesliwa, afirmuje to samo-


Jaka jest wasza opinia, ktos tak robi/ł?
pomoglo
mnie pomaga- na krociotko ale pomaga
 
     
ewus
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-23, 03:30   

Ja przeczytalam Sekret bardzo dobra ksiazka tez o tym
przeciez pozytywne myslenie wizualizacje i afirmacje to wiara, nadzieja
wiara pomoga, a na jak dlugo to chyba zalezy jak mocno sie wierzy
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-23, 04:48   @.........................

@.........................
Ostatnio zmieniony przez wabona 2009-11-08, 08:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-23, 06:40   

W tych wizualiacjach jest jedno niebepieczeństwo, więc radzę uważać:
można za bardzo oderwać się od rzeczywistości i mylić fakty z wyobraźnią.
Kokko, to Ty masz szczęśliwa, męża zostaw w spokoju, nawet w marzeniach, bo możesz zapędzić się w tereny, z których trudno będzie wyjść. Piszesz, że tak robisz, więc bardzo dobrze.
Marzenia też muszą być realne. Jeśli ten sposób Ci pomaga, nie widzę przeciwskazań :-)
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-23, 06:53   @.........................

@.........................
Ostatnio zmieniony przez wabona 2009-11-08, 08:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
lodzia
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-23, 07:01   

A ja się z Elzd nie zgadzam!!!!!! Niebezpieczeństwo jest wtedy gdy ciagle myślimy, a więc wizualizujemy sobie jakies tragiczne wydarzenia.... Jak myslimy, wizualizujemy, afirmujemy dobro (a dobro to Bóg w czystej postaci) to nie ma żadnego niebzezpieczeństwa...
Ja stosuje i działa i nawet bardzo działa... wgłębiać się na forum w to nie będę bo oberwę...
Znam te zasady od wczesnej młodości...
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-23, 07:13   

Koko,fajnie ze stajesz na nogi z kolan ,z przd wybrazenia "bożka"kapitana-meza.Chciałbym poprzeć w tym miejscu Elzd1 w jej wypowiedzi.Umiar.
A wiesz dlaczego?......
Bo jesteś w kryzysie,w rozchwianiu emocjonalnym.W takim stanie spora cześć ludzi(może i Ty) jest gotowa do skarajnych zachowań..... nawet w wizualizacji.
Koko..... popatrz w siebie.....Mam wrazenie że Ty cały czas wizualizowałaś.............. Tylko jeszcze kilka dni temu była to wizualizacja negatywna,wokół osoby meża i wszystkiego z nim związanego. Czy czasami Ty nieświadomie nie przeskoczyłaś z ruchu prawostronnego na lewostronny?Od bandy do bandy...... Koko...... znam te stany,przeżywałem je, tylko dotyczyły innych sfer życia.Od stanu totalnego przygnębienia do prawie że eufori.
Elzd1 napisał bardzo wazna rzecz:"Marzenia też muszą być realne"....ja bym lekko zmodyfikował....... powinny być realistyczne.Marzenia są motorem działania,ale nie moga być oderwane zupełnie od rzeczywistości.

Koko,znam ludzi którzy zatracili się w afimacji i tak sobie wizualizują że prawie koniec świata przepowiadają.
Koko......Ty jesteś inteligentną ,wykształconą kobietą........ a może warto abyś sprubowała obok afirmowania i wizualizowania osiagac stan akceptacji tych zdarzeń,zachowań męza jako doświadczenia ku uzyskaniu własnego rozwoju duchowego, poznania i zaakceptowania własnej wartości na poziomie odpowiedzi ku temu kim i jaka jesteś.
Ja to coś nazywam Pogodą Ducha.
Mnie pomaga w tym medytacja przy pomocy modlitwy o Pogodę Ducha.


Ale fajnie ze wstajesz z kolan.
Pogody Ducha
 
     
agnieszka78
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-23, 07:23   

w najgorszych momentach miałam wizje ze jestem rozstrzeliwana karabinem maszynowym a od kiedy mój chłop wrócił to wizja jest prawie taka ze to ja mam ten karabin w ręku...no może nie karabin ale moje pięści i pazury zagościły w moich myślach na jego ciele nie raz....i to paradoksalnie najczęściej wtedy kiedy on zachowuje sie najlepiej
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-23, 07:26   

Koko....mnie pomogło,ale zgadzam się z opinią,że trzeba uważać.....coby nie odlecieć;)

Pozytywne myślenie,afirmacje,czy wizualizacje nie rozwiazą problemu, nie uzdrowią małżeństwa,ale są sposobem na podniesienie sie na duchu,dodają siły i odwagi....stosowane z rozwagą mogą być wsparciem do naszych działań.

Pozytywne myślenie nie jest zamiast myslenia,ale jest skupieniem swojej uwagi na tym co dobre i ma na celu odzyskanie emocjonalnej równowagi.
 
     
lodzia
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-23, 07:26   

nałóg napisał/a:
Mam wrazenie że Ty cały czas wizualizowałaś.............. Tylko jeszcze kilka dni temu była to wizualizacja negatywna,wokół osoby meża i wszystkiego z nim związanego. Czy czasami Ty nieświadomie nie przeskoczyłaś z ruchu prawostronnego na lewostronny?


Nałogu... wiem, że to słowa do koko, ale ja miałam dokładnie to samo... Ale dzięki temu, że przeskoczyłam jak piszesz z ruchu prawostronnego na lewostronny-to wszystko jakoś zaczeło się układać... Ja zaczełam inaczej mysleć i cały świat w koło mnie też się stał inny...

A co do marzeń... piszecie ze marzenia muszą też być realne... Jakaś bzdura... Marzenia są marzeniami i juz...
Nie dajmy sobie ich nigdy odebrać, ani wmówić nikomu, że są zbyt duże, zbyt dalekie... że są zbyt... W marzeniach mamy prawo do wszystkiego...
A najpiękniejsze jest to że one się spełnają... Wiele rzeczy o których marzyłam... o których wizualizowałam przybrało materialną postać... Czasem aż mi dech zaparło, gdy to się działo....

To Pan dał nam tą umiejetnośc marzenia.... to jest nasz dar od Niego, dlaczego mamy do niewykorzystywac, dlaczego mamy się ograniczać!!!

Jeszcze jedno... Jesli jesteśmy czegoś niepewni, nie wiem, czy pochodzi od Boga (mogą to być marzenia) to oddajmy je Panu... wrócą do nas jeśli sa od Niego...
Miałam taki problem z intuicją - oddałam i wróciła

[ Dodano: 2008-04-23, 08:29 ]
lena napisał/a:
Pozytywne myślenie,afirmacje,czy wizualizacje nie rozwiazą problemu, nie uzdrowią małżeństwa


a właśnie, ze maja ogromną rolę w tym... ogromną... i czasem jest to jedyny sposób na rozwiązanie problemu :mrgreen:
 
     
kasia
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-23, 08:26   

Kochani,

wchodząc w wyszukiwarkę, możemy wpisać hasło "pozytywne myślenie Tekieli".
Nie ma co ukrywać, że jest to toksyczna duchowość (New Age), jest to dla człowieka niebezpieczne.

Mamy coś bardzo cennego od samego Jezusa - Jego Zwycięstwo nad Złem, obietnicę naszego zwycięstwa już tu na ziemi, wielką radość, NADZIEJĘ.
"Każdy święty chodzi uśmiechnięty". Naszym zaniedbaniem jest brak pokładania ufności w Jezusie, życie w poczuciu "beznadziei" - kiedy właśnie nadzieja chrześcijańska jest źródłem spokoju i radości. - Encyklika Benedykta XVI "Spe Salvi"

Wszystko co Bóg stworzył jest dobre - to człowiek, wypacza swoimi myślami, czy działaniem doskonałe dzieła, które nas otaczają i z których mamy korzystać na Jego chwałę.
Pozytywne myślenie w przypadku Chrześcijanina jest więc naturalną konsekwencją bycia zakorzenionym w Bogu, Jego obietnicach. Miłość.. Miłość nie pozwala nam na negatywne myślenie o bliźnim, nie pozwala nam na zadręczanie siebie negatywnymi myślami dot. np. przyszłości. Lęk.. - "Nie lękajcie się"!
Wszak z Jezusem, skazani jesteśmy na sukces :->
 
     
administrator 
Administrator


Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 154
Wysłany: 2008-04-23, 08:36   

Zamykam temat, gdyż celem naszego forum jest propagowanie i opieranie się na duchowości chrześcijańskiej, a nie innej np. z kręgów modnego dzisiaj New Age.
Polecam strony:
www.duchowapomoc.pl
www.newage.info.pl
i Encyklopedia New Age:
www.sielskiefale.pl/?a_id=63&mid=34
_________________
A powiadam wam: Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych; a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych. Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone. Kiedy was ciągać będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć. (Łk 12:8-12)
Posłuchaj... (mp3 – 0,94 MB)
Przeczytaj...
 
     
lodzia
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-23, 11:07   do zamknietego tematu...

Moje myślenie i działanie nie wynika z jakiś książek New Age... TYLKO Z BIBLI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czytam Biblię i to jest moja podstawa...
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-23, 11:13   Re: do zamknietego tematu...

lodzia napisał/a:
Moje myślenie i działanie nie wynika z jakiś książek New Age... TYLKO Z BIBLI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czytam Biblię i to jest moja podstawa...


Pozdrawiam Cię Lodziu...
Nie ma powodu byś zamknięcie tematu , czy treści tematu zamkniętego potraktowała personalnie. Rozmawiałyśmy już o Twojej potrzebie akceptacji...Nikt Cię tutaj nie ocenia Lodziu i nie ocenia Twojej wiary...Jesteś wartościową kobietą i nie musisz szukac potwierdzenia tego u innych , tylko raczej spróbuj odkryc to w sobie...
Pamiętam...
Pozdrawiam cieplutko:)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

To naprawdę bardzo ważna ankieta zwolenników in vitro - włącz się!
Możesz w niej wyrazić swój sprzeciw głosując przeciw petycji...




Stanowisko Episkopatu Polski:

"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka..."













"Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)
"To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia" (1 P 2,20b)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)



To może być także Twoje zmartwychwstanie - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!









Jan Paweł II:

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych.





Dla tych, którzy kochają - propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy


W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

UZASADNIENIE

Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Lecz we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham swoją żonę (męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych "X" latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Osobiście wyrażam wolę i chęć naprawy naszych małżeńskich relacji, gdyż mam przekonanie, że każdy związek małżeński dotknięty poważnym kryzysem jest do uratowania.

Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.



List Episkopatu Polski na święto św. Rodziny

Warto jeszcze raz podkreślić, że u podstaw każdej rodziny stoi małżeństwo. Chrześcijańskie patrzenie na małżeństwo w pełni uwzględnia wyjątkową naturę tej wspólnoty osób. Małżeństwo to związek mężczyzny i niewiasty, zawierany na całe ich życie, i z tej racji pełniący także określone zadania społeczne. Chrystus podkreślił, że mężczyzna opuszcza nawet ojca i matkę, aby złączyć się ze swoją żoną i być z nią przez całe życie jako jedno ciało (por. Mt 19,6). To samo dotyczy niewiasty. Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, iż tylko tak rozumianą wspólnotę mężczyzny i niewiasty wolno nazywać małżeństwem. Żaden inny związek osób nie może być nawet przyrównywany do małżeństwa. Chrześcijanie decyzję o zawarciu małżeństwa wypowiadają wobec Boga i wobec Kościoła. Tak zawierany związek Chrystus czyni sakramentem, czyli tajemnicą uświęcenia małżonków, znakiem swojej obecności we wszystkich ich sprawach, a jednocześnie źródłem specjalnej łaski dla nich. Głębia duchowości chrześcijańskich małżonków powstaje właśnie we współpracy z łaską sakramentu małżeństwa. więcej >>



Wszechświat na miarę człowieka

Wszechświat jest ogromny. Żeby sobie uzmysłowić rozmiary wszechświata, załóżmy, że odległość Ziemia - Słońce to jeden milimetr. Wtedy najbliższa gwiazda znajduje się mniej więcej w odległości 300 metrów od Słońca. Do Słońca mamy jeden milimetr, a do najbliższej gwiazdy około 300 metrów. Słońce razem z całym otoczeniem gwiezdnym tworzy ogromny system zwany Droga Mleczną (galaktykę w kształcie ogromnego dysku). W naszej umownej skali ten ogromny dysk ma średnicę około 6 tysięcy kilometrów, czyli mniej więcej tak, jak stąd do Stanów Zjednoczonych. Światło zużywa na przebycie od jednego końca tego dysku do drugiego - około 100 tysięcy lat. W tym dysku mieści się około 100 miliardów gwiazd. To jest ogromny dysk! Jeszcze mniej więcej sto lat temu uważano, że to jest cały wszechświat. Okazało się, że tak wcale nie jest. Wszechświat jest znacznie, znacznie większy! Jeżeli te 6 tysięcy kilometrów znowu przeskalujemy, tym razem do jednego centymetra, to cały wszechświat, który potrafimy zaobserwować (w tej skali) jest kulą o średnicy 3 kilometrów. I w tym właśnie obszarze, jest około 100 miliardów galaktyk (czyli takich dużych systemów gwiezdnych, oczywiście różnych kształtów, różnych wielkości). To właśnie jest cały wszechświat, który potrafimy badać metodami fizycznymi, wykorzystując techniki astronomiczne. (Wszechświat na miarę człowieka >>>)



Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Rozważania o wierze/Dynamizm wiary/Zwycięstwo przez wiarę

Klasycznym tekstem biblijnym ukazującym w świetle wiary wartość i sens środków ubogich jest scena walki z Amalekitami. W czasie przejścia przez pustynię, w drodze do Ziemi Obiecanej, dochodzi do walki pomiędzy Izraelitami a kontrolującymi szlaki pustyni Amalekitami (zob. Wj 17, 8-13). Mojżesz to Boży człowiek, który wie, w jaki sposób może zapewnić swoim wojskom zwycięstwo. Gdyby był strategiem myślącym jedynie po ludzku, stanąłby sam na czele walczących, tak jak to zwykle bywa w strategii. Przecież swoją postawą na pewno by ich pociągał, tak byli wpatrzeni w niego. On zaś zrobił coś, co z punktu widzenia strategii wojskowej było absurdalne - wycofał się, zostawił wojsko pod wodzą swego zastępcy Jozuego, a sam odszedł na wzgórze, by tam się modlić. Wiedział on, człowiek Boży, człowiek modlitwy, kto decyduje o losach świata i o losach jego narodu. Stąd te wyciągnięte na szczycie wzgórza w geście wiary ramiona Mojżesza. Między nim a doliną, gdzie toczy się walka, jest ścisła łączność. Kiedy ręce mu mdleją, to jego wojsko cofa się. On wie, co to znaczy - Bóg chce, aby on wciąż wysilał się, by stale wyciągał ręce do Pana. Gdy ręce zupełnie drętwiały, towarzyszący Mojżeszowi Aaron i Chur podtrzymywali je. Przez cały więc dzień ten gest wyciągniętych do Pana rąk towarzyszył walce Izraelitów, a kiedy przyszedł wieczór, zwycięstwo było po ich stronie. To jednak nie Jozue zwyciężył, nie jego wojsko walczące na dole odniosło zwycięstwo - to tam, na wzgórzu, zwyciężył Mojżesz, zwyciężyła jego wiara.

Gdyby ta scena miała powtórzyć się w naszych czasach, wówczas uwaga dziennikarzy, kamery telewizyjne, światła reflektorów skierowane byłyby tam, gdzie Jozue walczy. Wydawałoby się nam, że to tam się wszystko decyduje. Kto z nas próbowałby patrzeć na samotnego, modlącego się gdzieś człowieka? A to ten samotny człowiek zwycięża, ponieważ Bóg zwycięża przez jego wiarę.

Wyciągnięte do góry ręce Mojżesza są symbolem, one mówią, że to Bóg rozstrzyga o wszystkim. - Ty tam jesteś, który rządzisz, od Ciebie wszystko zależy. Ludzkiej szansy może być śmiesznie mało, ale dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Gest wyciągniętych dłoni, tych mdlejących rąk, to gest wiary, to ubogi środek wyrażający szaleństwo wiary w nieskończoną moc i nieskończoną miłość Pana.

ks. Tadeusz Dajczer "Rozważania o wierze"


Małżeństwo nierozerwalne?!... - wierność mimo wszystko

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ciebie nie opuszczę aż do śmierci" - to tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadany bez żadnych warunków uzupełniających. Początek drogi. Niezapisana karta z podpisem: „aż do śmierci". A co, gdy pojawią się trudności, kryzys, zdrada?...

„Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, zadali Mu pyta-nie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On im odpowiedział: «czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich mężczyzną i kobietą? Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i będą oboje jednym ciałem. A tak nie są już dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela»"(Mt 19, 3-5). Dwanaście lat temu nasilający się kryzys, którego skutkiem byt nowy związek mojego męża, separacja i rozwód, doprowadził do rozpadu moje małżeństwo. Porozumienie zostało zerwane. Zepchnięta na dalszy plan, wyeliminowana z życia, nigdy w swoim sercu nie przestałam być żoną mojego męża. Sytuacje, wobec których stawałam, zda-wały się przerastać moją wytrzymałość, odbierały nadzieję, niszczyły wszystko we mnie i wokół mnie. Widziałam, że w tych trudnych chwilach Bóg stawał przy mnie i mówił: „wystarczy ci mojej łaski", „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". Był Tym, który uczył mnie, jak nieść krzyż zerwanej jedności, rozbitej rodziny, zdrady, zaparcia, odrzucenia, szyderstwa, cynizmu, własnej słabości, popełnionych grzechów i błędów. Podnosił, nawracał, przebaczał, uczyt przebaczać. Kochał. Akceptował. Prowadził. Nadawał swój sens wydarzeniom, które po ludzku zdawały się nie mieć sensu. Byt wierny przymierzu, które zawarł z nami przed laty przez sakrament małżeństwa. Teraz wiem, że małżeństwo chrześcijańskie jest czym innym niż małżeństwo naturalne. Jest wielką łaską, jest historią świętą, w którą angażuje się Pan Bóg. Jest wydarzeniem, które sprawia, „że mąż i żona połączeni przez sakrament to nie przypadkowe osoby, które się dobrały lub nie, lecz te, którym Bóg powiedział «tak», by się stały jednym ciałem, w drodze do zbawienia".

Ja tę nadzwyczajność małżeństwa sakramentalnego zaczęłam widzieć niestety późno, bo w momencie, gdy wszystko zaczęto się rozpadać. W naszym małżeństwie byliśmy najpierw my: mój mąż, dzieci, ja i wszystko inne. Potem Pan Bóg, taki na zasadzie pomóż, daj, zrób. Nie Ten, ku któremu zmierza wszystko. Nie Bóg, lecz bożek, który zapewnia pomyślność planom, spełnia oczekiwania, daje zdrowie, zabiera trudności... Bankructwo moich wyobrażeń o małżeństwie i rodzinie stało się dla mnie źródłem łaski, poprzez którą Bóg otwierał mi oczy. Pokazywał tę miłość, z którą On przyszedł na świat. Stawał przy mnie wyszydzony, opluty, odepchnięty, fałszywie osądzony, opuszczony, na drodze, której jedyną perspektywą była haniebna śmierć, I mówił: to jest droga łaski, przez którą przychodzi zbawienie i nowe życie, czy chcesz tak kochać? Swoją łaską Pan Bóg nigdy nie pozwolił mi zrezygnować z modlitwy za mojego męża i o jedność mojej rodziny, budowania w sobie postawy przebaczenia, pojednania i porozumienia, nigdy nie dał wyrazić zgody na rozwód i rozmyślne występowanie przeciwko mężowi. Zalegalizowanie nowego związku mojego męża postrzegam jako zalegalizowanie cudzołóstwa („A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę (...) a bierze inną popełnia cudzołóstwo, I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo" (Mt,19.9)). I jako zaproszenie do gorliwszej modlitwy i głębszego zawierzenia. Nasza historia jest ciągle otwarta, ale wiem, że Pan Bóg nie powiedział w niej ostatniego Słowa. Jakie ono będzie i kiedy je wypowie, nie wiem, ale wierzę, że zostanie wypowiedziane dla mnie, mojego męża, naszych dzieci i wszystkich, których nasza historia dotknęła. Będzie ono Dobrą Nowiną dla każdego nas. Bo małżeństwo sakramentalne jest historią świętą, przymierzem, któremu Pan Bóg pozostaje wierny do końca.

Maria

Forum Pomocy "Świadectwa"

Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 9