Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Rozwód czy ratowanie małżeństwa? - głupia zazdrośc

Anonymous - 2010-12-09, 12:08
Temat postu: głupia zazdrośc
Od 2 lat jesteśmy małżeństwem... mieszkam daleko od swoich najbliższych tzn rodziny, bliskich znajomych.. czasem za nimi bardzo tęsknie, choć mam tu nowych znajomych ...
obecnie siedzę w domu na wychowawczym
Odnośnie tematu - nie wiem skąd u mnie ta głupia zazdrość o męża...
Drażni mnie jak ogląda piękne kobiety mam wtedy wrażenie że z nimi chciał by być..
bardzo często śni mi się że mąż na moich oczach jest z inną, po przebudzeniu jestem na niego zła, choć doskonale wiem ze to była mara senna...
Może to we mnie tkwi jakiś chochlik który wychodzi kiedy wraca mąż do domu spóźniony i reaguje na to bardzo emocjonalnie... Może za dużo wymagam od niego??

Anonymous - 2010-12-09, 12:26

Mari napisał/a:
Może za dużo wymagam od niego??


zdecydowanie! u mnie też się zaczęło że gdy żona się spóźniała po pracy to wydzwaniałem do niej jak głupi, byłem dla niej nieprzyjemny itp. skończyło się jej zdradą...

może powiedz mu o swoich odczuciach? nie na zasadzie wypominania czy pretensji, tylko powiedz mu jak się czujesz gdy patrzy na inne kobiety i jakie masz z tym myśli związane.

Anonymous - 2010-12-09, 12:49

mówię mu ale zawsze słyszę to samo ze jestem nie normalna..
wiem że nikt nie jest święty...

Anonymous - 2010-12-09, 13:40

Cytat:
Drażni mnie jak ogląda piękne kobiety

Mari, możesz napisać więcej - gdzie, kiedy mąż ogląda kobiety?
Nie zawsze to tylko chorobliwa zazdrość, czasami intuicja coś podpowiada - przed czymś ostrzega...

Mari, a może Twoje poczucie wartości spada niebezpiecznie... Napisałaś "siedzę w domu". Naprawdę siedzisz? :-D

Anonymous - 2010-12-09, 13:54

Mari napisał/a:
mówię mu ale zawsze słyszę to samo ze jestem nie normalna..


spoko że mówisz. ale jak?

ja nauczyłem się jednego, do małżonki nie używać zwrotów typu: "ja zawsze - ty nigdy", "ty zawsze - ja nigdy". to wywołuje odruch obrony i kłótnia gotowa.

czy mówisz do męża:
- X ty ciągle oglądasz się za innymi babami, wkurza mnie to!
?

czy może:
- X gdy patrzysz na inne kobiety czuję się poniżona / źle mi z tym / czuję się gorsza* i w mojej głowie rodzą się różne dziwne myśli np. ...
* niepotrzebne skreślić
?

przekaz praktycznie ten sam, wkurza cię że twój mąż ogląda się za innymi cziksami, ale opcja druga jest moim zdaniem lepsza / sprytniejsza. taki małżeński pijar ;-)

Anonymous - 2010-12-09, 15:57

jak tylko odbywają się wybory miss polni to nie ma argumentu żeby tego nie oglądać
choć mówię że sprawia mi to przykrość
twierdzi że to nic złego..
wiem że ponoć mężczyźni są wzrokowcami
ja mam wrażenie ze on je ogląda i podziwia.... a ja nie mam takiej figury jak te dziewczyny...
może mam zachwiane poczucie wartości- krepuję się kiedy ktoś mnie za coś pochwali myślę ze robi to z litości...choć może tak nie jest..

[ Dodano: 2010-12-09, 16:03 ]
Jako młoda dziewczyna jeździłam często z młodzieżą - byłam animatorem muzycznym..
więc zawsze gdzieś bywałam teraz kiedy jest zupełnie inaczej dziwnie mi z tym..
Proszę nie myśleć ze nudzi mnie synek( bo siedzę w domu i go wychowuje), bo to wulkan energii, i zawsze jest coś z nim do robótki..

[ Dodano: 2010-12-09, 16:07 ]
muszę także dodać iż mimo jestem zazdrosna o męża ( bo muszę się do tego przyznać) jego narzekanie na wszystko bardzo mnie jeszcze dołuje..
jest człowiekiem bardzo zaradnym, naprawdę dużo zrobił i robi, ale prawie w dzień w dzień na coś narzeka..

[ Dodano: 2010-12-09, 16:08 ]
i bardzo go kocham!!!

Anonymous - 2010-12-09, 16:49

po mojemu macie oboje problemy z komunikacją. może jakiś psycholog, wspólnie? bo widzę tu trochę swojego życia - żona narzeka że coś jej nie pasi a mąż (czyli ja) zbywam ją mówiąc że przesadza.

wychodzicie gdzieś? sami, bez dziecka.

Anonymous - 2010-12-09, 19:40

nie wychodzimy nigdzie ... jak coś to z synkiem...
może kiedy ja postaram się nie reagować tak emocjonalnie to się wszystko zmieni?

Anonymous - 2010-12-09, 21:23

Mari trudno tak oceniać po kilku postach, może jest tak jak czujesz, że Twój mąż w niezdrowy sposób interesuje się innymi kobietami, ale ja raczej odnoszę wrażenie, że problemem jest Twoja być może chorobliwa zazdrość i brak poczucia własnej wartości. Patrzę tak ze swojej perspektywy. Zawsze zauważałem inne kobiety, nie stroniłem nigdy od kobiet, to mi pomagało utrzymać ,,higienę'' uczuć do żony (trochę na zasadzie: jak mignie ci na ulicy jakaś piękność, to może się wydawać piękniejsza od żony, ale jak jej się przyjrzysz uważniej i z nią porozmawiasz, to przestaje być taka atrakcyjna ;-) )

Uważaj na siebie żebyś to Ty nie trafiła na jakiegoś amanta, który będzie Cię doceniał i adorował, bo wydajesz się być w takim stanie, że jesteś łatwym łupem.

Co do jego narzekania, to ja też lubiłem sobie ponarzekać na jakieś drobne porażki dnia codziennego. Nie wiem czego oczekuje Twój mąż, ale ja w takich momentach oczekiwałem przytulenia i pocieszenia, że przecież jest dobrze, obrócenia niemiłej sytuacji w żart itp. Czasem żona też nie miała cierpliwości i ją to drażniło, ale często potrafiła się podśmiechiwać z moich stękań i to było fajne.

Anonymous - 2010-12-09, 23:36

Mari, jestem tak bliska zrozumienia Ciebie... Obie jesteśmy teraz w podobnej sytuacji z tą różnicą, że my jesteśmy rok po ślubie, ale też jestem na wychowawczym, też mam cudownego synka, któremu teraz poświęcam swój czas i mimo, że mam tutaj znajomych to też jestem w innym mieście niż moja rodzina i znajomi ze szkolnych lat. Nawet nie sądziłam, że przyjdzie mi aż tak tęsknić za rodzimymi stronami. Przestaje sobie radzić ze sobą, choć ciągle staram się walczyć ze swoimi słabościami, niestety z różnym skutkiem. Póki co z mężem przeżywamy małżeński kryzys i choć jestem wciąż przeświadczona, że go kocham to Jego samego przestaje rozumieć i coraz trudniej jest mi znaleźć z Nim wspólny język. Z wzajmenością, bo On o relacjach ze mną powiedziałby to samo. Nasz węzeł komunikacyjny się przerwał i ciężko mi jest teraz sobie nas wyobrazić skaczących ze szczęścia na boso po łące. Z chwilą przyjścia naszego synka na świat całkowicie moje życie przewróciło się do góry nogami. I choć synek jest dla mnie całym światem, sercem, powietrzem i wszystkim co się da to przytłoczyła mnie ta rzeczywistość, gdzie każdy dzień jest taki sam, człowiek chodzi nakręcony jak szwajcarski zegrek, z domu poza spacerem z dzieckiem nigdzie się nie rusza, chyba, że załatwić jakąś sprawę w urzędzie. I to zawsze z dzieckiem, bo jestem tu sama, a mąż pracą pochłonięty. Taka kolej rzeczy... Też teraz czuję, że moje poczucie wartości leży na szali, a uczucie zazdrości juz nie raz skomplikowalo moje samopoczucie i wnioslo kolejna zadymę z relacjach z mężem. Na przykład jak słyszę, że w drodze do pracy zawsze zabiera kolężankę z pracy to sobie wyobrażam ich, jak razem pokonują korki w mieście i od razu wlosy mi się jeżą! Abstrachujac od męża... ja też nigdy do takich ludzi nie należałam, co by to pozwolili, by rutyna weszła w ich życie. Zawsze lubiłam mieć zróżnicowane zajęcia, których się podejmowałam. Mam duszę podróżnika, romantyka, ciągłego poszukiwacza Skarbów... ;-) I oczywistością jest, że z przyjściem dziecka na świat Matkę czeka stos wyrzeczeń, ale w praktyce niestety bywa to o wiele trudniejsze niż w teorii. Po dłuższym czasie, kiedy pierwsze chwile euforii po narodzinach dziecka się zetkną z rzeczywistością, gdzie całkowicie przestaje mieć znaczenie malowanie paznokci, wyjście do fryzjera czy chęć nabycia nowego ciuszka Matka najchętniej zapadłaby w dłuuugi sen, zwłaszcza teraz, tą zimową porą, gdzie więcej czasu poświęca się na zarzucanie na siebie i dzieciątko tych warstw ubrań niż na sam spacer ;-) Mari, ja naprawdę teraz mam w życiu jeden wielki bałagan, dlatego pociesz się, że nie jesteś sama ;-) Ja mimo wszystko staję przed lustrem, robię głęboki wdech, wydech i z uczuciem pokory i skruchy uśmiecham się do Boga albo płaczę w niebogłosy prosząc Go o siłę i wytrwałość w tej drodze do Niego! A święta nie jestem, i myślę, że nie ma takiego, co by śmiał o sobie pomyśleć inaczej, dlatego biorę swój krzyż w swoje ręce i proszę Boga o przebaczenie! A swoją drogą to najrozsądniej zrobimy jak się teraz wzajemnie pomodlimy w swojej intencji i intencji naszych mężów, by wszelkie wątpliwości w naszych małżeństwach rozwiał Duch Święty i byśmy zawsze umiały dostrzec ten promyk słońca, który gdzieś tam zawsze przebija się dla nas przez chmury! I wszystkich Was, Kochani, też proszę o modlitwę, bo tylko wiara czyni cuda, a mi w porozumieniu z mężem bardzooo, bardzooo cud jest potrzebny! Tutaj ani psychlog, ani seksuolog nie pomoże! Tylko Ty, Boże...
Anonymous - 2010-12-10, 07:42

Wujt napisał/a:
Uważaj na siebie żebyś to Ty nie trafiła na jakiegoś amanta, który będzie Cię doceniał i adorował, bo wydajesz się być w takim stanie, że jesteś łatwym łupem.


bardzo słuszna uwaga!!! myślę że na tej zasadzie moja żona dorobiła mi rogi. przestałem się nią interesować, przestałem ją adorować, przestałem z nią rozmawiać i jakiś ch.. zajął moje miejsce.

Mari, czas może gdzieś wyjść z mężem? skoro nigdzie nie wychodzicie to początki będą trudne, lenistwo plus jakaś blokada przed wyjściem do ludzi to ciężka rzecz ale do przeskoczenia. może na początek jakiś obiad w przytulnej restauracji? albo może chociaż spacer czy wyjście do kina.

wydaje mi się że powinniście iść do jakiegoś terapeuty małżeńskiego, bo komunikacja wam siadła. albo chociaż ksiądz.

skoro mąż narzeka widocznie ma do tego powody, pogadaj z nim o tym. zapytaj co go trapi, jeśli cię spławi to nie obrażaj się, następnego dnia zapytaj znowu. wiem że to marna pociecha ale w razie większego kryzysu przynajmniej nie zarzucisz sobie że nie próbowałaś z nim rozmawiać. kto wie może on tylko czeka aż z nim porozmawiasz? czasami nas facetów trzeba przymusić do rozmowy. mnie czasami żona o coś pyta to dostaje odpowiedź po 10 minutach mojego milczenia, bo tyle potrzebuję na zebranie myśli. potrząśnij nim!

poczytaj sobie forum, zobacz jak się może skończyć taki z pozoru niewinny kryzysik, taki brak komunikacji.

działaj!

Anonymous - 2010-12-10, 08:51

Dziewczyny, uważajcie na siebie! Na swoich mężów również. Po moich przygodach, to może jestem spaczony, ale bardziej niepokoicie mnie Wy niż Wasi mężowie.



Cytat:
Z wzajmenością, bo On o relacjach ze mną powiedziałby to samo.

Dobrze, że on to też dostrzega. Ja nie bardzo widziałem problem. Myślałem, że jest ok.

Cytat:
I choć synek jest dla mnie całym światem, sercem, powietrzem i wszystkim co się da to przytłoczyła mnie ta rzeczywistość, gdzie każdy dzień jest taki sam,

Wiesz, myślę, że to przede wszystkim jest Twój problem, nie wiem jak mąż mógłby Ci pomóc. Ja też miałem poczucie, że żyję w kieracie, ale jakoś mnie to nie przytłaczało. Akceptowałem rzeczywistość, po prostu życie takie jest: dom, praca, spanie, od czasu do czasu jakieś małe lub większe radości. Nie oczekuję i nie oczekiwałem jakiś fajerwerków. Miałem poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu i powoli toczy się do przodu, czerpałem z tego radość.

Cytat:
I to zawsze z dzieckiem, bo jestem tu sama, a mąż pracą pochłonięty. Taka kolej rzeczy... Też teraz czuję, że moje poczucie wartości leży na szali, a uczucie zazdrości juz nie raz skomplikowalo moje samopoczucie i wnioslo kolejna zadymę z relacjach z mężem.

Nie wiem czemu kobietą w dzisiejszych czasach tak trudno pogodzić się z ograniczeniami wynikającymi z macierzyństwa? Z jednej strony cieszą się dzieckiem, a z drugiej cierpią, że siedzą w domu i nie robią ,,kariery''.


Cytat:
Na przykład jak słyszę, że w drodze do pracy zawsze zabiera kolężankę z pracy to sobie wyobrażam ich, jak razem pokonują korki w mieście i od razu wlosy mi się jeżą!

Hehe, też jeździłem z koleżanką do pracy w korkach :-) Opowiadałem żonie, że taka niespecjalna, potem się razem śmialiśmy, bo żona ją poznała i uznała, że jest atrakcyjna. Zresztą już wtedy miała swój romans.

Z mojej perspektywy powiem Ci tak, że jak sytuacja jest zdrowa, to facet może wylądować w wielkim haremie i nie zdradzi żony. Nawet jak ma problemy w małżeństwie, ale sobie z nimi radzi, to też jest bezpiecznie. Natomiast jak coś z nim jest nie tak, to zdradzi w windzie między parterem a pierwszym piętrem. Nie upilnujesz go. Jasne, że może lepiej nie wystawiać się na pokusy, ale tak naprawdę to chyba problem nie jest w pokusach.

Wiesz co ja robiłem z koleżanką w korku? Wściekałem się, że stoję w korku :-D

Cytat:
I oczywistością jest, że z przyjściem dziecka na świat Matkę czeka stos wyrzeczeń, ale w praktyce niestety bywa to o wiele trudniejsze niż w teorii.

I wracamy do tego, że Ty masz problem żeby się pogodzić z ograniczeniami wynikającymi z macierzyństwa.

Wiesz był w Twoim życiu czas podróży, romantycznych uniesień, szalonych imprez itd. Teraz jest czas przewijania pieluch, cieszenia się z pierwszego ząbka itd. Wszystko w życiu ma swój czas. Trzeba to przyjąć.

Cytat:

biorę swój krzyż w swoje ręce i proszę Boga o przebaczenie!

Nie traktuj tego jako krzyża, nie wydaje mi się, że to dobre podejście. Znajdź radość w tym co masz.
Cytat:

byśmy zawsze umiały dostrzec ten promyk słońca, który gdzieś tam zawsze przebija się dla nas przez chmury!

Otóż to!

Cytat:

mi w porozumieniu z mężem bardzooo, bardzooo cud jest potrzebny!

Jeżeli możecie to pojedzcie gdzieś razem na tydzień. I spędzicie go owocnie. W każdym poradniku małżeńskim jest mowa o tym żeby chociaż raz do roku małżonkowie jechali gdzieś sami na kilka dni.

Nie wiem jacy są wasi mężowie, ale dla mnie ważne zawsze było żeby coś z żoną przeżywać (wspólna wycieczka, wspólny spacer itp.). Czułem, że mnie to zbliża do żony. Żona pewnie oczekiwała więcej gadania i mi zabrakło chęci żeby gadać. Mam podobnie jak Michał, że czasem żebym coś powiedział, to trzeba mnie po naciskać. Może Wasi mężowi też tacy są.

Anonymous - 2010-12-10, 09:14

Różnice między kobietami i mężczyznami - psychiczne - są gigantyczne. Gdyby dać możliwość przez na przykład tydzień kobiecie/mężczyźnie zamienić się płcią - ileż kryzysów byłoby zażegnanych.

Mówienie to jedna z tych potężnych różnic.

Faceci tego nie potrafią, nie lubią, jest to dla nich męczące. Odwrotnie jak u kobiet. Po prostu tak jest. Kochane Panie - nie dziwcie się temu,

Anonymous - 2010-12-10, 09:19

Mari, przytul swoją zazdrość - jak dziecko... Nowe, a niechciane uczucie, jakie narodziło się w Tobie - zaopiekuj się nim mądrze, nie odrzucaj, nie nazywaj głupim.
Może to wołanie o więcej rozmów między Wami, o więcej czułości? Czegoś ewidentnie jest za mało.To uczucie ma gdzieś swoje korzenie i trzeba ich poszukać, aby to im przyjrzeć się, bo zazdrość to zaledwie ten malutki listek nad ziemią... A może chodzi tu właśnie o Twoją zaniżoną ocenę siebie...
Mari, Ty jesteś Miss Polonia, Ty jesteś tą, która wygrała ten konkurs, bo jesteś i chcesz być piękną - kochającą mamą, żoną.
Żadna sukienka, żadna talia, nic co zewnętrzne - nie może konkurować z Twoim pięknem. Nic.

http://www.youtube.com/watch?v=nKhbkwnXLAk


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group