Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Rozwód czy ratowanie małżeństwa? - "Rozwód może spowodować powolną i bolesną śmerć"

Anonymous - 2010-04-30, 22:39
Temat postu: "Rozwód może spowodować powolną i bolesną śmerć"
Wpływ rozwodu na zdrowie
Rozwód nie jest końcem problemów tylko ich początkiem!
Rozwód zajmuje drugie miejsce na liście najbardziej dotkliwych wydarzeń w życiu człowieka. Jest to zjawisko wielowymiarowe i dotyka każdej sfery życia. Rozwód niesie za sobą poczucie zwątpienia, osamotnienia, utratę pewności siebie, pogorszenie sytuacji finansowej, rozluźnienie więzi towarzyskich wreszcie zaburzenia psychiczne czy dolegliwości psychosomatyczne. Powrót do równowagi psychofizycznej, w najlepszym wypadku zajmuje kilka lat, w zdecydowanej większości przypadków całe życie.


Statystycznie:

Powtórnie zawierane małżeństwa rozpadają się dwukrotnie częściej niż te pierwsze, trzecie małżeństwa rozpadają się w 70% przypadków.

Odsetek samobójstw wśród osób rozwiedzionych jest czterokrotnie wyższy niż średnia statystyczna.

Ryzyko przedwczesnego zgonu u rozwiedzionych mężczyzn wzrasta do 76%, w przypadku kobiet do 39%.

Ryzyko zachorowań na nowotwory u rozwiedzionych mężczyzn jest takie samo jak u tych, którzy wypalają paczkę papierosów dziennie.


Rozwodnicy i wdowcy o 20 proc. częściej niż zamężni zapadają na przewlekłe choroby, takie jak cukrzyca, czy choroby serca. (źródło: fronda.pl)
Rozwiedziony mężczyzna 21 razy częściej niż żonaty bywa pacjentem klinik psychiatrycznych.

Badania (prowadzone przez Anneke Napp-Peters) dowodzą, iż po upływie 15 lat kobiety nadal cierpią na depresję porozwodową , a przytłaczające poczucie straty, bólu i zazdrości nie słabnie, zaś mężczyźni wciąż roztrząsają przyczyny rozpadu związku/małżeństwa. (źródło: Polityka)

33 % rozwiedzionych kobiet i 25% rozwiedzionych mężczyzn uważają życie po rozwodzie za smutne i pozbawione satysfakcji

Dzieci łatwiej pogodzą się ze śmiercią jednego z rodziców niż z rozwodem!

Śmierć rodzica jest nieodwołalna i nie pozostawia wątpliwości, dlatego łatwiej jest się z nią pogodzić. Natomiast rozwód rodziców, to otwarta i wciąż rozdrapywana rana. Dla dziecka oznacza to załamanie się fundamentu, na którym dotychczas budowało swoją tożsamość, czuje się oszukane i bardzo samotne. Wiele czasu i wysiłku będzie go kosztowało stworzenie nowego systemu wartości, odbudowanie poczucia bezpieczeństwa i wiary w ludzi. Według statystyk, uda się to jednemu na dziesięcioro dzieci.



źródło www.psychologiakobiety.pl

Anonymous - 2010-05-01, 06:33

Dzięki, potrzebne mi takie teksty teraz!
Anonymous - 2010-05-01, 08:11

chris napisał/a:
Rozwód nie jest końcem problemów tylko ich początkiem!


Dzięki Chris za ten artykuł , wszystkie liczby są przerażające ...Myślenie , że wraz z rozwodem nastąpuje " cudowna przemiana " życia ,
chris napisał/a:
Powtórnie zawierane małżeństwa rozpadają się dwukrotnie częściej niż te pierwsze, trzecie małżeństwa rozpadają się w 70% przypadków.
prędzej czy pózniej okazuje się mrzonką......Bardzo wyrażnie to widać ..kolejne związki są coraz bardziej luźne , jak któraś z naszych koleżanek powiedziała - cyniczne...

chris napisał/a:
Dzieci łatwiej pogodzą się ze śmiercią jednego z rodziców niż z rozwodem!


A to już nie wymaga żadnego komentarza....

Anonymous - 2010-05-01, 08:23

Cytat:
"Rozwód może spowodować powolną i bolesną śmerć"


Pamiętajmy jednak , że Bóg nie chce abyśmy "umierali za życia " Jezus przyszedł by dać swoim owcom życie w obfitości . Ja się tej obietnicy trzymam :->
I to jest niezalezne od drugiego czlowieka . Bóg zrobi w kierunku grzesznika tysiąc kroków , ten jeden krok należy do czlowieka .

Anonymous - 2010-05-01, 09:43

Agnieszka napisał/a:
Bóg zrobi w kierunku grzesznika tysiąc kroków


nawet do takiego grzesznika jak ja , który już sie rozwiódł :-(

Bóg przychodzi 15 min za późno , i zawsze zdąży :mrgreen:

byle byśmy tylko , my zdążyli wykonać tej jeden krok :mrgreen:

Anonymous - 2010-05-01, 23:33

Wytrwanie w jedności małżeńskiej wymaga heroizmu. Rozwód to brzemię, od którego nigdy nie ma ucieczki. Tak twierdzi światowej sławy kompozytor Michał Lorenc, dorosłe dziecko rozwiedzionych rodziców.


http://www.magazynfamilia...re,901,123.html

Anonymous - 2010-05-05, 06:55

Każdy z nas jest w innej sytuacji, chociaż historie podobne. Cieszę się że świetnie sobie radzisz, choć nie wiesz jak potoczy się Twoje życie, nikt z nas tego nie wie.
Ja też dopiero zacząłem wychodzić do ludzi, a dużo mnie to kosztowało.
Intencją na pewno nie miało być dołowanie kogokolwiek, a raczej otworzenie oczu osobom jak ja to nazywam „z drugiej strony barykady”, którzy dążą do rozwodu, może jeszcze się wahają, bo i tacy zaglądają na forum.
Wabona wskoczyłaś nawrzucałaś...ok. takie Twoje odczucia. Masz do tego prawo, ale nie miej za złe komuś kto napisał że „tego mu było trzeba” każdy jest inny, skąd możesz wiedzieć co tamta osoba przeżywa, jak się czuje...

Na forum jest wiele wpisów, czy linków, z którymi też się do końca nie zgadzam, ale mam wybór.

Równie dobrze nie powinniśmy pisać, ani czytać o DDD i DDA, syndromie PAS, bo po co się dołować...

Ludzie - znajdźcie artykuł o szczęśliwych ludziach po rozwodzie,którzy odnajduja sens zycia, odkrywaja na nowo swoje pasje! Obudźcie się!

mam nadzieję że taki przytoczysz.

Anonymous - 2010-05-05, 07:27

Rozwód jest bardzo cięzkim przeżyciem ale trzeba potem robić wszystko żeby zagoić po nim rany . Bo czasu nikt nie cofnie ani wydarzeń a dalej trzeba żyć.
Ważne żeby z tych przeżyć wyciągnąć odpowiednie wnioski i dalej , jak to powiedział ostatnio ksiądz , pięknie i mądrze żyć ( nie mówił tego do osób rozwiedzionych ale myślę, że dotyczy to wszystkich).
Nie wydaje mi się żeby dołowanie się do końca życia było Bogu miłe.
Nie wydaje mi się żeby pisanie , że rozwód powoduje powolną śmierć pomogło ludziom , którzy chcą uwolnić się od traumy - szczególnie tym porzuconym.
Cieszy mnie Waboma Twój wpis - bo pamiętam tamte smutne i pełne cierpienia. Jesteś dowodem , że można.
Jeśłi ktoś jest przed rozwodem może faktycznie chwilę się zastanowi - choć to forum jest raczej dla tych ,którzy i tak bronią się rękami i nogami przed rozwodem.

Anonymous - 2010-05-05, 07:42

czerwona napisał/a:

Nie wydaje mi się żeby dołowanie się do końca życia było Bogu miłe.
Nie wydaje mi się żeby pisanie , że rozwód powoduje powolną śmierć pomogło ludziom , którzy chcą uwolnić się od traumy - szczególnie tym porzuconym.


jak zauważyliście, to są statystyki, przedruk. Jeśli tytuł byłby inny byłoby lepiej?
czerwona w tytule pisze "może", a nie musi...

Anonymous - 2010-05-05, 08:22

Nie zapominajmy , że na forum są różne grupy odbiorców . To tekst , jak napisał Chris , dla osób po drugiej stronie barykady , dla osób , które wahają się co zrobić , którym zaczęła kiełkowac mysl o rozwodzie . Nie można mówic , że rozwód jest dobrem . Jest złem , bez dwóch zdań . I nalezy mówić o jego skutkach .

Jednak dla osób po rozwodzie , w przewlekłej separacji , ten tekst jest dołujący . Bóg nie chce , żebyśmy żyli w rozpaczy , lęku , strachu , beznadziei . On chce dla Nas zupełnie czegos innego . On wyprowadzi dobro z każdej sytuacji . Tak mówi Jego Słowo . Strach , ból , rozpacz pochodzą od Złego . Owoce Ducha Św , są zupełnie inne . Dlatego należy zaakceptować fakty , gdy nie można ich zmienić . Dlatego 12 kroków . Dlatego trzeba karmić się tym co buduje Ducha . Chrześcijanin nie może stać w miejscu , bo się cofa .

Osobom zdołowanym , polecam dla przeciwwagi książkę Archibalda Harta " Rozwód - jak ratowac dzieci " Hart jest psychoterapeutą , chrześcijańskim psychologiem . Sam w dzieciństwie doświadczył niszczących skutków rozwodu . W tej książce pokazuje jak można ochronić dzieci , zmniejszyć im ból i cierpienie , Jak nie potęgować skutków tego co ich spotkało .

Anonymous - 2010-05-05, 16:45

czerwona napisał/a:
choć to forum jest raczej dla tych ,którzy i tak bronią się rękami i nogami przed rozwodem.


z obserwacji wydaje mi się, że nie tylko...

Anonymous - 2010-05-05, 17:38

Nie tylko - zapewne ale przecież większość piszących to ci , którzy tego rozwodu nie chcą ( chcą ratować małżeństwo ).
Mój post nie był przeciwko Tobie.Nie jestem zwolenniczką rozwodów choć staram się zroumieć tych ,którzy tak postąpili.
A życie w nieprzyjaznej , agresywnej , pobawiającej godności atmosferze też może być niszczące - i dla ducha i dla ciała.
Dla wyjaśnienia - jestem porzuconą , dość brutalnie, żoną.

Anonymous - 2010-05-05, 18:24

czerwona, nie odebrałem tego jako głos przeciwko mnie, nawet przez chwilę tak nie pomyślałem. W pełni zgadzam się z Tobą, że życie w takiej atmosferze może być niszczące.
Uważam jednak, że powinno się pokazać "dwie strony medalu".

Anonymous - 2010-05-05, 18:57

Witajcie wanbona i czerwona, miło Was widzieć, pamietam Wasze posty
napisałam
Cytat:
potrzebne mi takie teksty teraz!

bo faktycznie potrzebne...zaliczyłam mini dno, myślałam o separacji

wiec to troche jak prysznic podziałało
kazdy z nas jest inny i ma inne widzenie świata
zalezne od naszych małzenskich sytuacji
rozumiem ze mógł ten artykuł w kimś obudzic trudne emocje,
na pewno nie było to intencją wklejającego chrisa


dobrze ze mozemy tu o nich rozmawiać, uczyc sie od siebie
Za to lubię to Forum :)
Chwała Panu Bogu

12 krokow nauczyło mnie juz (choc dopiero 3) ze jak cos mnie dotyka, to jest jakis siniak jeszcze do zagojenia, a Pan Bog leczy je najlepiej
mamy z mezem problem z bezdzietnścią....często slyszę o tym, ze to sprzyja rozwojowi roznego rodzaju nowotworów w pubikacjach medycznych, a na ambonie księza mówią o podstawowym znaczeniu małzenstwa- posiadaniu potomstwa

boli jak licho, bo dotyka tego czego mi brak, co jest swojego rodzaju traumą...ale oddaje Panu Bogu i już łapię dystans
omijanie siniaka nie sprawi ze sie szybciej zagoi...takie moje zdanie
ale tez sie czasem oburzam jak mi ktos wypomina...przypomina

dodajmy do tego artykułu notke....OK, ale z Panem Bogiem wszystkie te trudności mozna przejść !!! Pan Bog cuda działa i leczy ze wszystkich chorób
i najlepszym przykładem jesteś Ty, wanbona i Twoja postawa z wyprostowana głową między ludźmi!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group